-
Artykuły
Czytamy w weekend. 1 maja 2026
LubimyCzytać375 -
Artykuły
Literacki fenomen z Zurychu. „Lázár” hitem roku i międzynarodowym sukcesem!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Najpierw książka, później film - nadchodzące ekranizacje (30.04)
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Przeczytaj fragment nowej powieści szpiegowskiej Roberta Michniewicza!
LubimyCzytać2
Biblioteczka
odczekałam kilka dni po zakończeniu książki, żeby zebrać myśli i napisać coś sensowego, ale nic z tego nie wyszło - nadal nie wiem, co o niej powiedzieć. mi podobała się bardzo, ale jednocześnie nie mam pojęcia komu mogłabym ją polecić... jest piękna i trudna, momentami chaotyczna, czasem zostawia dużo miejsca na domysły, innym razem dostajemy dosadne opisy, ale nadal czuć w niej jakąś eteryczność i spokój, pomimo tego, że dosłownie napakowana jest emocjami. podoba mi się podwójna perspektywa oraz to, że nie wszystkie karty są odkryte od razu
odczekałam kilka dni po zakończeniu książki, żeby zebrać myśli i napisać coś sensowego, ale nic z tego nie wyszło - nadal nie wiem, co o niej powiedzieć. mi podobała się bardzo, ale jednocześnie nie mam pojęcia komu mogłabym ją polecić... jest piękna i trudna, momentami chaotyczna, czasem zostawia dużo miejsca na domysły, innym razem dostajemy dosadne opisy, ale nadal czuć...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-04-22
nie mogę doczekać się kolejnego tomu, szczególnie po zapowiedzi strike'a w ostatnim akapicie wartkiej śmierci - nie ukrywam, że wątek romantyczny śledzę z co najmniej takim samym napięciem, jak śledztwa pary detektywów. a to konkretne śledztwo sprawiało, że momentami miałam ciarki i czułam podskórnie grozę - sekty i kontrola umysłów przerażają mnie, jak mało co. jak zawsze polecam też audiobooka w wykonaniu macieja stuhra - genialne!
nie mogę doczekać się kolejnego tomu, szczególnie po zapowiedzi strike'a w ostatnim akapicie wartkiej śmierci - nie ukrywam, że wątek romantyczny śledzę z co najmniej takim samym napięciem, jak śledztwa pary detektywów. a to konkretne śledztwo sprawiało, że momentami miałam ciarki i czułam podskórnie grozę - sekty i kontrola umysłów przerażają mnie, jak mało co. jak zawsze...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-03-03
w końcu ją zmęczyłam... zaczęłam czytać w grudniu jako świąteczną książkę - którą NIE JEST - i udało mi dobrać do końca w marcu.... za dużo nie zgadzało się w tej historii, żeby można ją było uznać za przyjemnie spędzony czas.
1. jak już wspomniałam na wstępie to nie jest książka świąteczna - same choinki, to jeszcze nie święta
2. pozostała część opisu wydawcy też mocno na wyrost - nie dowozi ta książka, tego co zapowiadał blurb
3. przeczytałam te 400 stron i zastanawiam się, czemu to nie było nowelką na ¼ tej objętości - tam się tak niewiele działo, że wiało nudą
4. był jeden wątek (z p. Hewettem, jeśli dobrze zapamiętałam nazwisko), który był kompletnie niepotrzebny - nie rozumiem, czemu się tam znalazł, skoro nie wniósł niczego do opowieści (oprócz dodatkowych stron...)
5. no i chyba najważniejsza sprawa: dwoje najlepszym przyjaciół zakochanych w sobie od dekady (!) i żadne z nich się nie zorientowało w sytuacji... naprawdę, żeby w to uwierzyć, autorka musiałaby to lepiej ograć i mieć choć szczątkowe wytłumaczenie (tzn. jakieś wytłumaczenie w książce było, ale kompletnie go nie kupuję, moim zdaniem autorka nie wiedziała, jak z tego wyjść)
6. potem przechodzimy do części, w której zaczynają być kochankami i to się po prostu dzieje, naturalnie i bez uczucia, ze to coś dziwnego - i w porządku, rozmawiali o tym, czuli się z tym dobrze, ta część miałaby sens, gdyby nie kolejny punkt
7. bo to nie koniec głupot: jak już w końcu on jej wyznaje uczucia, to ona mówi mu, że wcale tego do niej nie czuje... dodam, że nie ma żadnych argumentów na poparcie tej jakże śmiałej tezy - po prostu nie i kropka. a ponieważ wcześniej przez ponad 300 stron czytaliśmy, jak go kocha i pragnie, to naprawdę nie podjęcie choćby rozmowy o tej sytuacji wydaje się zachowaniem niedorzecznym
8. styl autorki zupełnie nie urzeka
9. ilość błędów w polskim wydaniu też nie pomaga, wygląda to tak, jakby korekty tam nie było wcale
w końcu ją zmęczyłam... zaczęłam czytać w grudniu jako świąteczną książkę - którą NIE JEST - i udało mi dobrać do końca w marcu.... za dużo nie zgadzało się w tej historii, żeby można ją było uznać za przyjemnie spędzony czas.
1. jak już wspomniałam na wstępie to nie jest książka świąteczna - same choinki, to jeszcze nie święta
2. pozostała część opisu wydawcy też mocno na...
2023-12-05
lubię książki fantasy bazujące na folklorze/ludowych wierzeniach, a tę chyba można uznać za właśnie taką.
ciekawy koncept, jednak realizacja pozostawia trochę do życzenia.
przeszkadzało mi bardzo, że fabuła przez połowę książki biegała jak kurczak bez głowy, ciężko było nadążyć, nie wszystko miało sens lub ciągłość przyczynowo-skutkową.
ale i tak najgorsze było to, że nie mogłam się połapać w imionach tych piekielnych postaci, bo każdy nazywany był kilkoma różnymi przydomkami... strasznie mnie to wkurwiało przez całą książkę, wrrrr
główna bohaterka też jakoś szczególnie do siebie nie przekonywała, mimo wszystko jestem dość ciekawa, jak to się dalej potoczy. na pewno dam szansę drugiemu tomowi, może będzie lepiej skonstruowany
lubię książki fantasy bazujące na folklorze/ludowych wierzeniach, a tę chyba można uznać za właśnie taką.
ciekawy koncept, jednak realizacja pozostawia trochę do życzenia.
przeszkadzało mi bardzo, że fabuła przez połowę książki biegała jak kurczak bez głowy, ciężko było nadążyć, nie wszystko miało sens lub ciągłość przyczynowo-skutkową.
ale i tak najgorsze było to, że nie...
przeczytana - za trzecim podejściem. co samo w sobie mówi już trochę o moim zaangażowaniu w tę lekturę.
a teraz czy ktoś mógłby wyjaśnić mi fenomen tej książki? serio pytam.
najpierw trzysta stron o niczym - nuda, a wręcz frustracja, kiedy setny raz czytam "powinnam była coś powiedzieć", "powinnam była coś zrobić"... główna bohaterka jest miałka i bez charakteru, a więc jej narracja tej historii jest taka sama. to młoda, głupia, nieobyta, zakompleksiona dziewczyna bez krzty charyzmy. boi się domowników, chowa się przed nimi, nie potrafi się postawić, a nawet zażądać odpowiedzi czy wyjaśnień, które poprawiłyby jej sytuację. podsumowując, nie robi nic w swojej własnej sprawie. do tego te wyimaginowane rozmowy obcych ludzi odbywające się non stop w jej głowie - i to nawet nie są dialogi z nią, ale raczej o niej (a jak już ustaliliśmy jest postacią wybitnie nieciekawą - również jako przedmiot plotek).
potem za to historia rusza z kopyta, ale zanim się na dobre rozkręci, to już się kończy.
najlepszą częścią książki jest to ciągłe oczekiwanie aż się coś zdarzy - ta niepewność i widmo wiszącej nad głowami bomby autorce wyszły nieźle. ale jednocześnie, ponieważ jest to tak zanany w popkulturze utwór, to ciężko dziś nie wiedzieć jaki będzie główny plot twist, nawet jeśli się książki nie czytało - jest po prostu zbyt wiele odniesień to Rebeki w innych dziełach.
samo zakończenie też trochę na siłę - z jednej strony wszystko rozwiązuje się pomyślnie dla bohaterów, a z drugiej czeka ich katastrofa, żeby aż tak różowo nie było.
ponawiam więc pytanie: nad czym te zachwyty?
przeczytana - za trzecim podejściem. co samo w sobie mówi już trochę o moim zaangażowaniu w tę lekturę.
a teraz czy ktoś mógłby wyjaśnić mi fenomen tej książki? serio pytam.
najpierw trzysta stron o niczym - nuda, a wręcz frustracja, kiedy setny raz czytam "powinnam była coś powiedzieć", "powinnam była coś zrobić"... główna bohaterka jest miałka i bez charakteru, a więc...
2023-11-09
nie wiem, czym miała być ta książka, ale jakiekolwiek było założenie - nie wyszło. zdecydowanie nie.
nie wiem, czym miała być ta książka, ale jakiekolwiek było założenie - nie wyszło. zdecydowanie nie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2022-12-12
2022-12-09
2022-12-07
2022-12-04
DNF
DNF
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to