-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać91 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Biblioteczka
2015-02-21
2015-08-17
2015-10-16
2015-10-13
2015-10-06
2015-05-10
2015-03-28
2015-03-16
Zniesmaczenie. To właśnie teraz odczuwam, gdy dobrnęłam do końca tego tworu literackiego. "Drogę serca" mogę opisać jako ciąg zdań bez większego sensu i znaczenia. Osobiście lubię, gdy książka ma jakąkolwiek fabułę, a nie składa się tylko z chaotycznych i trudnych do ogarnięcia scen umiejscowionych w coraz to innym czasie i przestrzeni. Równie niezrozumiały jest dla mnie cel tych wszystkich wstawek o poetach, czy zmyślonych i prawdziwych postaciach historycznych. Zupełnie nie zrozumiałam, co autor miał mi do przekazania. Miał cokolwiek? Odniosłam wrażenie, że jedynie próbował stworzyć "dzieło", które zachwyci krytyków swoim bezsensem, jednak w moim mniemaniu zdecydowanie przesadził i napisał coś, co nie stanowi żadnej wartości dodanej dla czytelnika. Jego bohaterowie są sztuczni, nierealni i bełkoczący, a scenki, które napisał nudne i nie wzbudzające emocji, nawet gdy próbował uczynić je makabrycznymi czy obrzydliwymi. Już dawno żadna książka tak mnie nie wymęczyła. Czas spędzony nad nią uważam za w pełni stracony. I choć lubię trochę chaosu i klimatu sennych majaków w powieściach, to jednak Harrison zabił jakikolwiek klimat w swojej książce i stworzył twór nie do strawienia dla mnie.
Zniesmaczenie. To właśnie teraz odczuwam, gdy dobrnęłam do końca tego tworu literackiego. "Drogę serca" mogę opisać jako ciąg zdań bez większego sensu i znaczenia. Osobiście lubię, gdy książka ma jakąkolwiek fabułę, a nie składa się tylko z chaotycznych i trudnych do ogarnięcia scen umiejscowionych w coraz to innym czasie i przestrzeni. Równie niezrozumiały jest dla mnie...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-01-03
2015-02-22
Gdy zobaczyłam, że po tylu latach wydali kolejną książkę Mercedes Lackey, która nieodzownie kojarzy mi się z moimi pierwszymi doświadczeniami ze światem książek fantasy, bez chwili zastanowienia nabyłam "Lot sowy". Historia osadzona niedługo po wydarzeniach z serii "Magiczne wichry" opowiada o chłopcu, który wskutek kilku tragicznych zdarzeń trafia do Sokolich Braci. Całość jest całkiem przyjemna i z pewnością oddaje klimat świata Heroldów z Valdemaru, choć akurat tych ostatnich w tej powieści za wielu się nie pojawia. Za to mamy gryfa, magiczne więź-ptaki i możliwość lepszego poznania tajemniczych Tayledrasów. Nie mogę powiedzieć, żeby była to najlepsza książka z tego świata, ale z pewnością nie jest też najgorsza. Jedyne co mnie raziło niezmiernie to bardzo słaba korekta edytorska, a więc częste pomyłki w imionach bohaterów (edytor i tłumacz nie poradzili sobie niestety z dwu-członowymi imionami Sokolich Braci, którzy na okładce występują nawet jako Jastrzębi Bracia). Jednak od tak znanego i długo funkcjonującego na rynku wydawnictwa oczekiwałoby się większej rzetelności i profesjonalizmu w dbaniu o szczegóły.
Gdy zobaczyłam, że po tylu latach wydali kolejną książkę Mercedes Lackey, która nieodzownie kojarzy mi się z moimi pierwszymi doświadczeniami ze światem książek fantasy, bez chwili zastanowienia nabyłam "Lot sowy". Historia osadzona niedługo po wydarzeniach z serii "Magiczne wichry" opowiada o chłopcu, który wskutek kilku tragicznych zdarzeń trafia do Sokolich Braci. Całość...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
"Buntowniczkę" kupiłam mając ochotę na kolejną książkę z rodzaju space opera. Oczekiwałam statków kosmicznych, epickich bitew w kosmosie i przygody. Zamiast tego dostałam jedynie niezbyt interesującą fabułę z bladymi i mało wyrazistymi bohaterami. W pewnym momencie na każdym kroku tej historii oczekiwałam jakiejś intrygi. Zapowiadało się na intrygę (skoro już epickie bitwy odpadły), ale autor albo się rozmyślił, albo pomysł mu umarł, bo się nie doczekałam. Ostatecznie plot wydarzeń wyszedł z tego dosyć prosty i mało oryginalny. Ot mamy córkę premiera pewnej planety, która postanawia zostać zwykłym żołnierzem. Jej kontakty z innymi postaciami mogę określić jedynie mianem dziwnych. Związki z rodziną nie istnieją (jak obcy ludzie, którzy do tego wydają się być albo strasznie długowieczni albo nieśmiertelni i przyznam, że zupełnie nie zrozumiałam idei posiadania niezliczonej ilości dziadków). Wątek polityczny nie trzyma się kupy, wątek doświadczeń traumatycznych głównej bohaterki jest mało przejmujący, zaś jej kolejne przygody-misje przypominają bardziej zadania w grze RPG niż spójną historię powieści. Co tu dużo pisać, Kris Longknife Honor Harrington z pewnością nie jest i choć autor spłodził naście książek o przygodach naszej buntowniczki (tytuł również jest mało adekwatny do historii), co mogłoby sugerować, że się nieźle sprzedają i mają rzesze zakochanych czytelników, to jednak w ostateczności jedyne co książka zapewnia to rozczarowanie. Wspomnę jeszcze, że choć zakwalifikowana do gatunku space opera, to równie dobrze fabuła mogłaby się rozgrywać na ziemi, gdyż opisy statków, kosmosu, obcych planet i futurystycznych sprzętów są słabe i szczątkowe przez co zupełnie nie miałam poczucia przygody w kosmosie. Czy jednak znajdzie się jakiś pozytyw w tej całej serii rozczarowań? Może jedynie fakt, że styl nie jest najgorszy, a książkę czyta się szybko i łatwo, choć pewnie czytelnika (a w każdym razie mnie) napędza bardziej nadzieja, że na kolejnych stronach jeszcze coś się rozwinie i autor jednak nas zaskoczy. Jeśli ktoś nie lubi zbyt dużo hard sci-fi, a ma ochotę na prostą, sensacyjną historyjkę z postaciami pozbawionymi cech i emocji, to z pewnością "Buntowniczka" jest dobrym wyborem.
"Buntowniczkę" kupiłam mając ochotę na kolejną książkę z rodzaju space opera. Oczekiwałam statków kosmicznych, epickich bitew w kosmosie i przygody. Zamiast tego dostałam jedynie niezbyt interesującą fabułę z bladymi i mało wyrazistymi bohaterami. W pewnym momencie na każdym kroku tej historii oczekiwałam jakiejś intrygi. Zapowiadało się na intrygę (skoro już epickie bitwy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to