Droga serca

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Uczta Wyobraźni
- Tytuł oryginału:
- The Course of the Heart
- Data wydania:
- 2014-10-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2014-10-17
- Liczba stron:
- 208
- Czas czytania
- 3 godz. 28 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788374804271
- Tłumacz:
- Robert Waliś
John M. Harrison stworzył niezwykłą, ponadgatunkową opowieść, w której splata mitologię z seksualnością oraz niespokojną przeszłością i teraźniejszością Europy Wschodniej. Wszystko zaczyna się pewnego upalnego majowego wieczora, gdy troje studentów Cambridge odprawia rytuał, który zmienia ich życie. Po latach żadne z nich nie pamięta, co dokładnie się wtedy wydarzyło, jednak nad ich zamglonymi wspomnieniami unosi się przytłaczająca groza.
Pam Stuyvesant jest epileptyczką, którą nawiedzają dziwaczne zmysłowe wizje. Jej mąż Lucas wierzy, iż prześladuje go karłowaty stwór. Samozwańczy mag Yaxley wpada w obsesję na punkcie innej rzeczywistości, przerażającej i nieuchwytnej. Pozornie najmniej doświadczony przez los uczestnik rytuału (dręczony wonią róż) usiłuje pomóc swoim przyjaciołom uciec przed cierpieniem, które ogarnęło ich życie.
Kup Droga serca w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Droga serca
Z uczty wyobraźni w ucztę chaosu
Kolejna pozycja wydawnictwa MAG, pod znakomitym szyldem „Uczty Wyobraźni”, tym razem okazała się dla mnie ucztą męki i przeintelektualizowanego bełkotu. Ta dwustustronicowa powieść próbuje ująć w ramy niezwykłe wydarzenia, jakie przed laty dotknęły trójki bohaterów. Ten enigmatyczny rytuał, który miał wtedy miejsce, wpłynął negatywnie na ich życie, prowadząc do psychicznej destrukcji uczestników, jak i samego maga – Yaxleya.
M. John Harrison stworzył bohaterów, których poza halucynacjami nękają również wszelkie niszczące ich ciała choroby – te psychiczne i te cielesne. W to wszystko wplątana jest niezwykła i trudna miłość, upadki, oddalanie się i powroty głównych bohaterów. Płacz, oczekiwanie, szpitale, które umiejscawiają powieść w ochrypłym klimacie ciągłej niepogody.
To jedna z tych powieści, w których początek jest zupełnie niezrozumiały i czytelnik ma nadzieję, że dalej będzie już tylko lepiej – niestety w przypadku Harrisona środek i koniec są zupełnie podobne, jakby pisarz celowo uniemożliwiał poznanie czegokolwiek.
Jest to bardziej rodzaj literackiego eksperymentu, w którym chaos dominuje, a zadaniem czytelnika jest wyłuskać z niego szkielet fabularny i sens całej słownej zabawy. I taki trzon mamy, jednak nijak ma się on do całej reszty, bo trudno postawić jednoznaczną kropkę i powiedzieć: aha, a więc o to chodziło.
Powieść jest zlepkiem epizodów, niejasnych sytuacji i niepowiązanych z sobą scen. Ciężka przygoda literacka, której daleko do opisu na okładce. Harrison splata przeszłość z teraźniejszością i przy pomocy bohaterów Lucasa i Pam tworzy nierealne miasto o nazwie Couer, które tonie w nieco poetyckim i odrealnionym potoku informacji.
Podczas czytania tej powieści zarówno czytelnik, jak i sam autor podejmują wyzwanie. Książka wymaga skupienia i nie należy do najłatwiejszych. Strona fabularna niknie w gąszczu niezrozumiałych dialogów i monologów, w których próżno szukać choćby imienia głównego narratora i bohatera.
A może ja się po prostu nie znam…
Oceny książki Droga serca
Poznaj innych czytelników
483 użytkowników ma tytuł Droga serca na półkach głównych- Chcę przeczytać 321
- Przeczytane 158
- Teraz czytam 4
- Posiadam 127
- Uczta Wyobraźni 31
- Fantastyka 19
- Uczta wyobraźni 12
- 2014 6
- Seria: Uczta Wyobraźni 4
- MAG 3




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Droga serca
Wrażenia z lektury - umęczon pod Ponckim Piłatem
Wrażenia z lektury - umęczon pod Ponckim Piłatem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciężka w odbiorze, poetycka, momentami muskająca fabułe niż prąca w jakimś konkretnym kierunku. Na pewno jeszcze kiedyś wrócę żeby zobaczyć czy więcej rozumiem po kolejnym czytaniu
Bardzo ciężka w odbiorze, poetycka, momentami muskająca fabułe niż prąca w jakimś konkretnym kierunku. Na pewno jeszcze kiedyś wrócę żeby zobaczyć czy więcej rozumiem po kolejnym czytaniu
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeszcze nie tak dawno takie "arcydziela" były wydawane w magazynach za 5 centów, a dzis brylują w marketingowo promowanych seriach - w Polsce pod szyldem "Uczta wyobrazni", choc powinno tu byc "Uczta du*ojazni".
Jeszcze nie tak dawno takie "arcydziela" były wydawane w magazynach za 5 centów, a dzis brylują w marketingowo promowanych seriach - w Polsce pod szyldem "Uczta wyobrazni", choc powinno tu byc "Uczta du*ojazni".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDroga serca rozczarowała mnie okrutnie. Zawiniłam, bo pochopnie, z góry, założyłam, że to będzie dobra książka. Przesłanki miałam raczej słabe, otóż 7 lat temu czytałam Światło, pamiętałam Harrisona dość niejasno, jako autora trudnego, specyficznego, rozmiłowanego w abstrakcjach. Takiego, pogrążonego we własnym szaleństwie, następcę Dicka.
Tymczasem trzeba pewnej dozy dobrej woli, żeby w ogóle nazwać Drogę serca fantastyką. Bo cóż mamy w fabule? Trójka bohaterów bierze w młodości udział w magicznym rytuale - o którego przebiegu (to już byłaby fantastyka) nie dowiemy się niczego i przez to wszyscy doświadczają w dalszym życiu koszmarów. Elementy fantastyczne: jeden z bohaterów drugoplanowych tytułowany jest magiem, halucynacje (które możemy traktować jako coś realnego) i snuta przez jedną z postaci opowieść o wymyślonej alternatywnej rzeczywistości. Zdecydowanie bliżej tej opowieści do horroru. Harrison konsekwentnie buduje nastrój grozy - tyle że jest to koszmar zbudowany na uczuciu osamotnienia. Ono, trzeba to przyznać, przenika całą tę książkę, niczym klasyczną rozprawkę egzystencjalisty.
Widać tu warsztat dobrego pisarza, co powodowało, że czytanie Drogi wkurzało mnie jeszcze bardziej. Dobre są wstawki obyczajowe: umieranie na raka, samotność w małżeństwie, brzydota codzienności, starzenie się. A ja z zasady nie czytam literatury stanowiącej wyczerpujące obserwowanie tonących. Jeśli już muszę się męczyć, to w inny sposób. Zresztą Harrison nie ma zwyczaju nadawać bohaterom pełni osobowości, nie wzbudzą w nas uczuć, skoro obserwujemy ich tylko jako ciągi zdarzeń. Ale najgorsze jest, że to bezosobowe podejście w Drodze nie służy niczemu, istnieje tylko ono, żadnej puenty, zagadki, przygody, czy choćby głębszej analizy - tylko prześlizgiwanie się po powierzchni zdarzeń z podkreśleniem i udziwnianiem ich brzydoty. Najważniejsza mądrość książki: gdy zrozumiesz, nigdy nie odnajdziesz. I zaprawdę pomyślałam sobie, dzięki ci świecie za Paolo Coelho, który tak pięknie skonkretyzował i urzeczywistnił kategorię ckliwych pseudomądrości, że zwolnił mnie z obowiązku tłumaczenia czym jest banał i dlaczego mi od takich aforyzmów niedobrze.
Śmierć i seks przeplatają się w Drodze konsekwentnie. Seks puentuje prawie każdy rozdział, szybko uczymy się przewidywać, kiedy jego kolej. Paskudny wątek kazirodczy służy tylko temu, żeby szokować - albo ładniej ujmując - wywołać w czytelniku uczucie dyskomfortu. Bo, prawdopodobnie, wyrywani z rutynowego postrzegania rzeczywistości, mamy tu spróbować zajrzeć pod ukryty za pozorem rzeczy sens, wraz z bohaterami odnaleźć jedyny sposób żeby zwyciężyć/zrozumieć śmierć. I znowu mam mdłości.
Jest to powieść melodramatyczna, przegadana, pusta w środku. Dygresje erudycyjne, a właściwie wtręty, bo dygresja zajmuje jakiś obszar, tu zaś mamy tylko napomknięcia (polski akcent: Bruno Schulz) nie czynią niestety z niej uczty intelektualnej (nie czynią nawet przystawki). To tylko obsesyjne autorskie motywy splecione w jedną materię bez żadnego klucza.
Przymiotnik oniryczny na określenie powieści (tę określa bardzo trafnie) już dawno stał się dla mnie synonimem pustosłowia. Wspominam o tym, bo istnieje grupa czytelników, którzy traktują go poważnie. Im Droga serca może się podobać.
Kusiło mnie żeby wystawić temu na LC jedną gwiazdkę, choć oceniałam wyżej gorsze książki.
No i po lekturze Drogi serca postanowiłam się przekonać, jakim cudem Światło siedem lat temu uznałam za interesującą książkę.
Droga serca rozczarowała mnie okrutnie. Zawiniłam, bo pochopnie, z góry, założyłam, że to będzie dobra książka. Przesłanki miałam raczej słabe, otóż 7 lat temu czytałam Światło, pamiętałam Harrisona dość niejasno, jako autora trudnego, specyficznego, rozmiłowanego w abstrakcjach. Takiego, pogrążonego we własnym szaleństwie, następcę Dicka.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTymczasem trzeba pewnej dozy...
Na chwilę obecną mam trudność z wyrażeniem opinii na temat tej pozycji.
Mnóstwo osób, z tego, co widzę, uważa "Drogę serca" za przegadany bełkot; trudno się z tym nie zgodzić. Jednakowoż, czytając w miarę uważnie, analizując nie tylko fabułę, ale i przykładowo bohaterów, całość można zgrabnie poskładać do kupy, że tak się wyrażę.
Mimo wszystko... wszystko to zaserwowano nam w pompatycznej otoczce pięknych słów. Książka zdaje się być zbyt sztuczna... tak, jakby autor na siłę próbował uderzyć w patetyczne tony. Może przesadzam, nie wiem, nie mnie to oceniać - ale w mojej opinii, słowo "przegadanie" najlepiej oddaje charakter "Drogi...".
Na chwilę obecną mam trudność z wyrażeniem opinii na temat tej pozycji.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMnóstwo osób, z tego, co widzę, uważa "Drogę serca" za przegadany bełkot; trudno się z tym nie zgodzić. Jednakowoż, czytając w miarę uważnie, analizując nie tylko fabułę, ale i przykładowo bohaterów, całość można zgrabnie poskładać do kupy, że tak się wyrażę.
Mimo wszystko... wszystko to zaserwowano...
Czasami trafiają się książki, które dobitnie mi uświadamiają, jak mało jeszcze wiem, jaki powierzchowny mam odbiór, jaki leniwy jestem z interpretacją utworu. "Droga serca" jest jedną z nich.
Bez zewnętrznych bodźców, poszturchiwania i narzekania na śmiechowe recenzje, prawdopodobnie również poszedłbym po linii najmniejszego oporu, zadowalając się najbardziej powierzchowną warstwą (albo zapomniawszy lekcji z wcześniejszych książek szedł w ślepy zaułek gnozy).
Na swoje usprawiedliwienie mogę powiedzieć tylko, że Harrison jest trudnym pisarzem i nawet kiedy wiedziałem, że nie wszystko jest takie proste, przez długi czas byłem jak dziecko we mgle, bardziej wyczuwając niż widząc autorski zamysł.
Z powyższych powodów do interpretacji fabuły nic nie wniosę, chciałbym jednak dołożyć cegiełkę dlaczego odbiór Harrisona jest taki a nie inny. Lenistwo intelektualne mogę wpisać z autopsji. Ale jest jeszcze "pisarski temperament" autora. Co przez to rozumiem? Otóż Harrisona się czyta dla słów, bogatych fraz, ciężkich metafor. Nie dla postaci które można lubić, prostolinijnej fabuły, wyjaśnień, spełnienia oczekiwań czytelników (to są często pojawiające się zarzuty wobec książki i autora),ale właśnie dla słów i tego jak rezonują w czytelniku. Oczywiście nie w każdym.
I oczywiście to nie wszystko, bo są i choćby jeszcze powiązania z innymi utworami.
No to tyle ode mnie.
Czasami trafiają się książki, które dobitnie mi uświadamiają, jak mało jeszcze wiem, jaki powierzchowny mam odbiór, jaki leniwy jestem z interpretacją utworu. "Droga serca" jest jedną z nich.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBez zewnętrznych bodźców, poszturchiwania i narzekania na śmiechowe recenzje, prawdopodobnie również poszedłbym po linii najmniejszego oporu, zadowalając się najbardziej powierzchowną...
Po przeczytaniu jakiejkolwiek pozycji należy zadać sobie jedno pytanie: czy zrozumiałem to, co przeczytałem? Wiadomo, stuprocentowe zrozumienie dzieła bywa niemożliwe. Jednak, czy nierozumienie usprawiedliwia zminusowanie? "Przecież jestem taki inteligentny. Więc skoro nic nie rozumiem, to książka musi być głupia, płytka i wtórna". No cóż, czytając, co ludzie piszą o "Drodze Serca" można dojść do wniosku, iż rzeczywiście mamy do czynienia z książka chaotyczną, obleśną i o niczym. Ale zapytam raz jeszcze: "Czy nierozumienie usprawiedliwia zminusowanie?".
Harrison opowiada o skutkach tajemniczego rytuału, które ciążą jego uczestnikom. Lecz coś poszło nie tak. Przez długie fragmenty książki nie do końca wiemy, o co chodzi. Z tego zlepka opowieści, sami musimy stworzyć obraz pokazany przez Autora. Bohaterowie są zmęczeni życiem, cierpią na różne dolegliwości i wciąż próbują zrozumieć, co ich tak właściwie spotkało. Oniryczny klimat może odpychać, zniechęcać od zajrzenia pod podszewkę powieści. Bo tam zobaczymy tylko zwykłe życie. Czy rytuał nie zadziałał? Może. Nie to jest istotne. Istotni jesteśmy my sami.
Po przeczytaniu jakiejkolwiek pozycji należy zadać sobie jedno pytanie: czy zrozumiałem to, co przeczytałem? Wiadomo, stuprocentowe zrozumienie dzieła bywa niemożliwe. Jednak, czy nierozumienie usprawiedliwia zminusowanie? "Przecież jestem taki inteligentny. Więc skoro nic nie rozumiem, to książka musi być głupia, płytka i wtórna". No cóż, czytając, co ludzie piszą o...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZniesmaczenie. To właśnie teraz odczuwam, gdy dobrnęłam do końca tego tworu literackiego. "Drogę serca" mogę opisać jako ciąg zdań bez większego sensu i znaczenia. Osobiście lubię, gdy książka ma jakąkolwiek fabułę, a nie składa się tylko z chaotycznych i trudnych do ogarnięcia scen umiejscowionych w coraz to innym czasie i przestrzeni. Równie niezrozumiały jest dla mnie cel tych wszystkich wstawek o poetach, czy zmyślonych i prawdziwych postaciach historycznych. Zupełnie nie zrozumiałam, co autor miał mi do przekazania. Miał cokolwiek? Odniosłam wrażenie, że jedynie próbował stworzyć "dzieło", które zachwyci krytyków swoim bezsensem, jednak w moim mniemaniu zdecydowanie przesadził i napisał coś, co nie stanowi żadnej wartości dodanej dla czytelnika. Jego bohaterowie są sztuczni, nierealni i bełkoczący, a scenki, które napisał nudne i nie wzbudzające emocji, nawet gdy próbował uczynić je makabrycznymi czy obrzydliwymi. Już dawno żadna książka tak mnie nie wymęczyła. Czas spędzony nad nią uważam za w pełni stracony. I choć lubię trochę chaosu i klimatu sennych majaków w powieściach, to jednak Harrison zabił jakikolwiek klimat w swojej książce i stworzył twór nie do strawienia dla mnie.
Zniesmaczenie. To właśnie teraz odczuwam, gdy dobrnęłam do końca tego tworu literackiego. "Drogę serca" mogę opisać jako ciąg zdań bez większego sensu i znaczenia. Osobiście lubię, gdy książka ma jakąkolwiek fabułę, a nie składa się tylko z chaotycznych i trudnych do ogarnięcia scen umiejscowionych w coraz to innym czasie i przestrzeni. Równie niezrozumiały jest dla mnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieść liczy sobie ledwie 200 stron a męczy i nuży jak mało która.
Autor może i miał mnóstwo koncepcji, ale żadnej z nich nie rozwija, żadnej nie kończy. W zasadzie jest to zlepek wielu przypadkowych pomysłów na siłę posklejanych w jedną całość. Bardzo widoczne jest to w kontekście kreacji drugoplanowych bohaterów, którzy pojawiają się i znikają. Bez celu i sensu.
Szereg pomysłów fabularnych urywa się w trakcie wiodąc donikąd.
Całości nie ratuje niemalże bajkowa narracja.
Szkoda czasu. Jest mnóstwo lepszych pozycji do przeczytania.
Powieść liczy sobie ledwie 200 stron a męczy i nuży jak mało która.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor może i miał mnóstwo koncepcji, ale żadnej z nich nie rozwija, żadnej nie kończy. W zasadzie jest to zlepek wielu przypadkowych pomysłów na siłę posklejanych w jedną całość. Bardzo widoczne jest to w kontekście kreacji drugoplanowych bohaterów, którzy pojawiają się i znikają. Bez celu i sensu.
Szereg...
Znakomita książka, absolutna czołówka UW.
Czytać należy między wierszami bo to co jest w tej książce najważniejsze nie jest bezpośrednio napisane w tekście.
Pomijając wszystkie niesamowite rzeczy, które robi Harrison z symboliką gnostyczną czy samą narracją na dwóch planach i kolażowaniem motywów, które na dalekim horyzoncie ładnie układają się w całość - o czym jest tak naprawdę ta książka? Tzn. na takim zupełnie podstawowym poziomie?
Wg mnie o pragnieniu życia doskonałego, o błędnym przeświadczeniu ludzi, że takie życie jest w ogóle możliwe. Że możliwe jest życie bez bólu, zmartwień, w szczęściu absolutnym. Dwójka młodych studentów bierze udział w jakimś nieokreślonym rytuale. Młodzi, naiwni, niedoświadczeni chcą złapać (dosłownie) boga za nogi. Dzięki temu rytuałowi, będą żyć długo i szczęśliwie. Nic z tego - okazuje się. I może ten rytuał, nawiedzenia, poszukiwania Serca to jest jedna wielka metafora zawiedzionych nadziei?
Prawdziwe życie weryfikuje ich idealne wyobrażenia, po prostu. Pam i Lucas tracą z upływem czasu swą naiwną wiarę, że będzie idealnie, rozwija się choroba Pam. Karzeł i Biała Para to prześladujące ich rozczarowanie, owe zawiedzione nadzieje właśnie. Lucas chcąc jakoś utrzymać siebie i żonę na powierzchni zaczyna budować sobie bufor bezpieczeństwa w postaci powieści o poszukiwaniu Serca.
Książka do wielokrotnego czytania. Aby czerpać z niej przyjemność jednak musimy zapomnieć o standardowym odczytywaniu treści - od kropki do kropki i od akapitu do akapitu.
Znakomita książka, absolutna czołówka UW.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzytać należy między wierszami bo to co jest w tej książce najważniejsze nie jest bezpośrednio napisane w tekście.
Pomijając wszystkie niesamowite rzeczy, które robi Harrison z symboliką gnostyczną czy samą narracją na dwóch planach i kolażowaniem motywów, które na dalekim horyzoncie ładnie układają się w całość - o czym jest tak...