-
Artykuły
„Odpowiedź kryje się w tobie” – Katarzyna Wolwowicz zdradza, jak ją odnaleźć
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nowa karkonoska powieść Sławka Gortycha! „ŚWIĘTO KARKONOSZY”- już wkrótce! KONKURS
LubimyCzytać91 -
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać54
Biblioteczka
2019-06-09
2016-10-27
2019-05-16
2018-05-14
2018-05-02
2017-12-04
Z biegiem lat (własnych) nauczyłam się patrzeć na rzeczy, jakimi są, a nie jakie mogłyby być.Rozpatrywanie książki z pozycji, że jej brakuje innego spojrzenia jest bezcelowe, albowiem autor dawno ukończył swe dzieło, uznając tym samym za pełne. Nam, czytającym pozostaje brać je takim, jakie jest.
Moim zdaniem jednostronna narracja to celowy zabieg pisarza. Czytelnik jest postawiony w przymusowej roli wcielenia się w postać Humberta, czy mu się bohater podoba, czy nie. Razem z Humbertem pokonuje schody do drewnianego domku, jest w jego pokoju, gdy zagląda tam Lolita, towarzyszy mu w długiej drodze-tułaczce i wkażdym wynajętym domu, gdzie ta para zamieszka.
Humbert nie chce widzieć tego, co w rzeczywistości czuje Lolita. Dlatego i autor tego nie widzi. Nie widzi oczami dziewczynki, ale jednak są pewne symptomy, które powinny czytelnika zastanowić. Humbert stosuje chwyty dostępne tylko dorosłym - ma pieniądze, które dają mu przewagę i dostęp do wrót szczęścia. Obsypuje dziewczynkę prezentami, potem płaci za usługi wykonywane kilka razy dziennie. Niejedna dorosła kobieta nie potrafiłaby sprostać takiej gorączce kontaktów. Potem posuwa sie do kolejnego obrzydliwstwa - kradnie Lolicie uciułane pieniądze, by znów znaleźć się na pozycji dyktującego warunki, a nie żebrzącego o minimum zainteresowania. Zazdrosny na każdym kroku Humbert osacza młodego człowieka, odbiera mu prawo do przyjaźni, pierwszych miłości, prawo do wolności.
Nie sądzę żeby Lolita pozwalała, czy zachecała Humberta. To, co odbieramy, jako zachętę jest właśnie tym "jednostronnym widzeniem", tym pragnieniem, które musi być zrealizowane. Humbert sam o sobie myśli niepochlebnie, wielokrotnie powtarza wyzwiska nie pozostawiające wątpliwości, że ma świadomość swoich podłych czynów.
A jednak...
Patrzymy na wszystko oczami Humberta i mimowolnie sekundujemy mu w jego poczynaniach, oceniamy starania, krytykujemy naiwność. Zostajemy perfidnie wplątani przez autora we współwinę. Jesteśmy otoczeniem, które widzi i nie grzmi. Miłość dopada Humberta w najmniej oczekiwanym momencie. Wizyta w domu dorosłej Lolity to moim zdaniem kluczowa scena książki. Ci sami bohaterowi, ale w jakże odmiennych rolach! Humbert doskonale widzi, jak Lolita uwikłała się w swoim życiu, jak nieporadnie próbuje "żyć normalnie", jak zmaga się z problemami finansowymi. Proponuje proste rozwiązanie u swego boku. Natomiast Lolita nie widzi w nim partnera. Kurczowo trzyma się swojej drogi i choć wiemy, że to jest jakieś karkołomne staczanie się, rozpaczliwe trwanie przy swoim, krzyczymy do niej: nie Lolito, nie wracaj, uciekaj jak najdalej!
Moje spojrzenie:
Czytałam tę książkę kilka razy, a za każdym razem inaczej. Dopiero po ostatnim czytaniu listopadowym naszła mnie następująca refleksja. Gdyby autor zamiast 12-latki wstawił tam dorosłą kobietę, gotową na przyjęcie tego bagażu uczuć i pieszczot, to chciałabym być tą kobietą. Ogrom uczuć, jaki ma Humbert do obiektu swojego pożądania, cały zestaw refleksji nad jej niedoskonałym ciałem, wzruszeń nad każdym skaleczeniem, dbałością o rozwój intelektualny - to pełnia miłości.
Nabokov zadbał o odpowiedni język powieści. Precyzyjnie zbudowana narracja, te błyski obrazów, zjawiska uczuć, migawki doznań - wszystko to składa się na niezapomniane wzruszenia podczas lektury. 12-letni obiekt pożądania - ta jedna jedyna skaza - determinuje odbiór dzieła przez minione dziesiątki lat wstecz i w przód.
Kocham Nabokoa za całokształt, a za Lolitę go uwielbiam!
Z biegiem lat (własnych) nauczyłam się patrzeć na rzeczy, jakimi są, a nie jakie mogłyby być.Rozpatrywanie książki z pozycji, że jej brakuje innego spojrzenia jest bezcelowe, albowiem autor dawno ukończył swe dzieło, uznając tym samym za pełne. Nam, czytającym pozostaje brać je takim, jakie jest.
Moim zdaniem jednostronna narracja to celowy zabieg pisarza. Czytelnik jest...
2017-05-30
2017-01-04
2016-12-21
2016-11-23
2016-04-30
2011-02-21
Niezwykle efektowne połączenie: angielski humor, śmieszność i elegancja w jednym.
Autor patrzy przenikliwie, ocenia z dystansu, naśmiewa się z gracją.
Polecam wszystkim na poprawę nastroju.
Niezwykle efektowne połączenie: angielski humor, śmieszność i elegancja w jednym.
Autor patrzy przenikliwie, ocenia z dystansu, naśmiewa się z gracją.
Polecam wszystkim na poprawę nastroju.
2011-06-01
Biesy.
Pan Dostojewski umie oddać nastrój i wydźwięk tamtych zdarzeń, jak nikt inny. Książka jest depresyjna, smutna, boleśnie szczera. Ale za to wyjątkowa i niepowtarzalna. Autor bawi się z czytelnikiem, wytwarza napięcie, nastrój oczekiwania, daje nadzieję, by nagle zerwać to wszystko jak załonę i rzucić czytelnikowi pod nogi jak śmieć, bo w efekcie wszystko okazuje się inne, niż myśleliśmy.
Znamienny cytat: "Wszyscy są podli. Są mądrzy i głupi, ale wszyscy są podli."
No cóż, złe duchy są wszędzie. Otaczają, obstępują, zaciskają pętlę. Prowadzą do zguby. Tak jak szczytne idee komunizmu...
Biesy.
Pan Dostojewski umie oddać nastrój i wydźwięk tamtych zdarzeń, jak nikt inny. Książka jest depresyjna, smutna, boleśnie szczera. Ale za to wyjątkowa i niepowtarzalna. Autor bawi się z czytelnikiem, wytwarza napięcie, nastrój oczekiwania, daje nadzieję, by nagle zerwać to wszystko jak załonę i rzucić czytelnikowi pod nogi jak śmieć, bo w efekcie wszystko okazuje się...
2011-09-27
"Nieznanemu bogu" to opowieść o dręczących poszukiwaniach sprawczej siły wyższej. Ta nieznana siła ma decydować o pomyślności i biedzie, o deszczu i suszy, o płodności i wyjałowieniu.
Bohaterem powieści jest młody osadnik, który ma pragnienie, aby jego ziemia bujnie rodziła. Poznajemy historię nieskrępowanego osadnictwa: czytamy o budowaniu domów i zagród, o uprawie roli i rodzeniu dzieci. A nad tym wszystkim góruje poczucie bezpieczeństwa płynące z przekonania, że cała pomyślność płynie dzięki czci oddawanej przyrodzie. Obserwujemy zatem proces wtórnego pogaństwa, cofamy się mentalnie do czasów, kiedy drzewo jest synonimem boga - do niego przynosi się jedzenie z uczty, przedstawia niemowlęta, zwierza z problemów. Kiedy poznajemy tę krainę szerzej, okazuje się, że są takie miejsca, gdzie w podziękowaniu za dobry dzień składano krwawe ofiary ze zwierząt, aby wywołać upragniony deszcz tańczono w dzikim kręgu w tumanach kurzu i błota.
Zapewne takie zachowania mają posmak tajemniczości i pragnienie ujarzmienia dzikiej przyrody. Jednak ucieleśnieni w drzewie, czy kamieniu bogowie są w rzeczywistości bezsilni i martwi. Nie mają siły sprawczej, a dziejące się sprawy są dziełem przypadku lub konsekwencją próżności.
Moim zdaniem kluczowa scena książki rozgrywa się na skalnym urwisku o zachodzie słońca, kiedy pewien starzec dokonuje rytualnego zabicia zwierzęcia. To wtedy człowiek ów mówi, że poszukiwał wielu wyjaśnień dla swojego zachowania, ale żadne nie jest pełne. Bo w rzeczywistości wykonuje te czynności dla siebie, z własnej wewnętrznej potrzeby. Z przykrością odkrywamy, że nie dzieje się to dla boga, chyba, że człowiek sam dla siebie jest bogiem...
"Nieznanemu bogu" to opowieść o dręczących poszukiwaniach sprawczej siły wyższej. Ta nieznana siła ma decydować o pomyślności i biedzie, o deszczu i suszy, o płodności i wyjałowieniu.
Bohaterem powieści jest młody osadnik, który ma pragnienie, aby jego ziemia bujnie rodziła. Poznajemy historię nieskrępowanego osadnictwa: czytamy o budowaniu domów i zagród, o uprawie roli i...
rewelacyjna opowieść o namiętnościach
rewelacyjna opowieść o namiętnościach
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2014-08-19
Przejmujące studium ludzkiego życia. Bagaż spraw i wspomnień, który jak dodatkowa walizka zostaje zabrany na pokład samolotu lecącego w przyszłość. Bohaterka musi się z nimi wreszcie zmierzyć, bo z klaustrofobicznego samolotu nie ma ucieczki - jest tylko koniec podróży.
Mnie najbardziej urzekło kobiece, pogmatwane wnętrze. Tym bardziej urzekło, że nakreślone męską ręką. A jednak trafne i dojmujące.
Polecam wszystkim, bez wyjątku.
Przejmujące studium ludzkiego życia. Bagaż spraw i wspomnień, który jak dodatkowa walizka zostaje zabrany na pokład samolotu lecącego w przyszłość. Bohaterka musi się z nimi wreszcie zmierzyć, bo z klaustrofobicznego samolotu nie ma ucieczki - jest tylko koniec podróży.
Mnie najbardziej urzekło kobiece, pogmatwane wnętrze. Tym bardziej urzekło, że nakreślone męską ręką. A...
2013-11-20
Stanisław Lem zabiera nas w kosmiczny świat fantazji. Lem napisał książkę futurystyczną, naszpikowaną techniką, opisującą zjawiska, którymi karmimy naszą wyobraźnię.
Mnie urzekła historia miłosna. Ale nie ta w wymiarze ludzkim. Oto zdobyta planeta pragnie odtworzyć ziemskim przybyszom ich najskrytsze myśli. To jest jej sposób na nawiązanie umysłowego kontaktu jakże odmiennych cywilizacji. Ludzie często wyobrażają sobie nowe cywilizacje jako tłum bliźniaczych osobników człekopodobnych, tymczasem tu natrafiamy na morze bezkształtnej lawy... Z początku nie traktujemy jej poważnie, z czasem nabieramy szacunku, żeby na koniec przeszedł nas dreszcz obaw.
Bo nasze najskrytsze myśli to niekoniecznie rzeczy miłe i wspaniałe, nie zawsze osoby kochane, a występki szlachetne. Materializacja tych tajemnic może stać się przekleństwem.
Co mi się w Lemie najbardziej podoba? Najpewniej to, że poprzez skomplikowany świat maszyn, robotów, niepojętej techniki, oszałamiających zjawisk potrafi on dotrzeć do istoty człowieczeństwa.
Ja z pewnością wrócę na Solaris, a Tobie polecam tę podróż już teraz.
Stanisław Lem zabiera nas w kosmiczny świat fantazji. Lem napisał książkę futurystyczną, naszpikowaną techniką, opisującą zjawiska, którymi karmimy naszą wyobraźnię.
Mnie urzekła historia miłosna. Ale nie ta w wymiarze ludzkim. Oto zdobyta planeta pragnie odtworzyć ziemskim przybyszom ich najskrytsze myśli. To jest jej sposób na nawiązanie umysłowego kontaktu jakże...
2012-07-19
Wielokrotnie obejrzałam film z Jackiem Nickolsonem, książkę czytam po raz nie wiem, który. I nadal frapuje mnie ta historia, jakby trwała ciągle. Bez końca.
Wielokrotnie obejrzałam film z Jackiem Nickolsonem, książkę czytam po raz nie wiem, który. I nadal frapuje mnie ta historia, jakby trwała ciągle. Bez końca.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Czytam, po raz nie wiem który.
To powieść, do której wracam całe życie.
I będę wracać.
Co mnie w niej pociąga? Wszystko. Miejsce, czyli wieś niemal znana mi z dzieciństwa. Czas - pełen rok, którego pory wyznaczają naturalny bieg życia. Akcja, której nie nazwałabym akcją, bo to po prostu wycinek ludzkich losów pogmatwanych nie mniej i nie bardziej, niż w innym miejscu na ziemi. Wszystko świetnie wyważone, mistrzowsko opowiedziane bogatą polszczyzną minionych lat.
Polecam wszystkim szukającym świata, którego już nie ma.
PS. Film mogę oglądać w całości i kawałkami od dowolnego miejsca. Jest zrealizowany idealnie.
Czytam, po raz nie wiem który.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo powieść, do której wracam całe życie.
I będę wracać.
Co mnie w niej pociąga? Wszystko. Miejsce, czyli wieś niemal znana mi z dzieciństwa. Czas - pełen rok, którego pory wyznaczają naturalny bieg życia. Akcja, której nie nazwałabym akcją, bo to po prostu wycinek ludzkich losów pogmatwanych nie mniej i nie bardziej, niż w innym miejscu na...