Biblioteczka
2026-04-04
2025-12-31
I co?Czyta ktoś jeszcze takie rzeczy ?
Ja dopiero zaczynam.Długo szukałem a kto szuka ten znajdzie (choć za miliony monet większą resztę,achhh,echhh).To ,że niby pierwsze a i tylko opowiadania to i tak musiałem (czemu?) .Coś tam już zaczynało się (a może sobie tylko wmawiam),tak już lekko dziwne gdzie absurd płynnie szatkował akcję i to nawet nie dość,że nie kolidowało to wręcz zaczęło odwalać całą robotę.I za nazywanie spraw po imieniu,i za jumperowanie akcji i za (tu jeszcze nie do końca aż tak) nie przejmowanie się co sie komu ma podobać...Za to zaczyna wskakiwać u mnie na numer 1 choć to dopiero druga książka jego którą zamknąłem (zakończyć ten rok Pynchonem to czysta nieskrywna przyjemność).
Ps.I za to,że gruby byl po prostu gruby i nic po za tym.Zero dramy (a nie jak zwykle).
I wlaśnie tu (w takiej literaturze) i w tym (autorze) wychodzi cała ta wielkość made in USA ...
I co?Czyta ktoś jeszcze takie rzeczy ?
Ja dopiero zaczynam.Długo szukałem a kto szuka ten znajdzie (choć za miliony monet większą resztę,achhh,echhh).To ,że niby pierwsze a i tylko opowiadania to i tak musiałem (czemu?) .Coś tam już zaczynało się (a może sobie tylko wmawiam),tak już lekko dziwne gdzie absurd płynnie szatkował akcję i to nawet nie dość,że nie kolidowało to...
2025-12-27
A to chyba, że to takie made in USA. A to tak do mnie,do mnie tak.
Thomas Pynchon krążył gdzieś od dłuuuuższego czasu i wypływał zbyt często i zbyt gęsto ażeby zwyczajnie go odpuścić. Kiedy wszystkie dopływy powoli łączą się,poszerzają i zaczynają wpadać w coś o wiele większego,powiększa się i cały horyzont.A ten pan to kawał historii.Faktycznie dobrze mieć tu względny pogląd na to co działo się i dzieje za oceanem.Całkowicie to inny wymiar kultury i kto tego za młodu nie ugryzł to brnąć będzie po Atchafalayach literatury znużony i zniechęcony. 49 idzie pod młotek ma w sobie ten sznyt, dość okrojony,ukierunkowany w zgoła inny świat, którym można się zachwycać(bo to przecież made in USA) albo który można rozumieć(bo to dobre bywa naprawdę) albo olać bo to głupawe i bez sensu. Jak wychował Cię Homer Simpson,Jerry Seinfeld a Peter Griffin jest gościem od którego ciągle się uczysz to wiadomo po której stronie pynchonowskiej barykady będziesz stał(a).
I niech określają to jak chcą,niech tłumaczą jak mam rozumieć go czy czytać ale o wiele przyjemniej jak samu sobie z tego coś dla siebie wyciągać i nie oglądać się na innych.wtedy daje to realną przyjemność z dziwnych,niepokojacych przygód pani Edypy.I co ważniejsze- rozgrzewa przed tęczą grawitacji:) ,resztą Pynchonowych rewelacji(mam nadzieję), przed pięcioma Wallace'ami i cokolwiek jeszcze znajdę w podobie,ponieważ mi to kolokwialnie mówiąc -siadło jak nigdy.A przecież każdy bezsens ma swój sens.
A to chyba, że to takie made in USA. A to tak do mnie,do mnie tak.
Thomas Pynchon krążył gdzieś od dłuuuuższego czasu i wypływał zbyt często i zbyt gęsto ażeby zwyczajnie go odpuścić. Kiedy wszystkie dopływy powoli łączą się,poszerzają i zaczynają wpadać w coś o wiele większego,powiększa się i cały horyzont.A ten pan to kawał historii.Faktycznie dobrze mieć tu względny...
2025-12-14
Raz. Za siódemkę Junga na którą mi zwrócił uwagę (a to tekst ciekawy i grzebać w tym dalej to przyjemność spora).
Dwa. Za opowieść co do której byłem sceptycznie nastawiony a zdanie szybko zmieniałem z kolejną kartką brnąć tam w głąb.
Trzy. Za to,że pokazał, że to Europa literaturą mocna stoi i nie wszystko kręci się wokół tylko made in USA.
Cztery. Za cały brud,niepokój i każde mocarne słowo i zdanie które tak urealnia Michiego ,że aż można w to uwierzyć.
Pięć. Za zakończenie,które jak pomyśleć to nie koniecznie wykończyło temat ale na pewno skutecznie domknęło Abraxasa i ja jestem niesamowicie usatysfakcjonowany.
Sześć. Za uczucie bycia aktorem w codziennym filmie jak i równocześnie stojącym z tyłu reżyserem,obserwującym scenę i kręcącym z niezadowoleniem głową.
Siedem. Za całokształt...
Raz. Za siódemkę Junga na którą mi zwrócił uwagę (a to tekst ciekawy i grzebać w tym dalej to przyjemność spora).
Dwa. Za opowieść co do której byłem sceptycznie nastawiony a zdanie szybko zmieniałem z kolejną kartką brnąć tam w głąb.
Trzy. Za to,że pokazał, że to Europa literaturą mocna stoi i nie wszystko kręci się wokół tylko made in USA.
Cztery. Za cały brud,niepokój i...
2025-11-16
Co by tu mądrego napisać? A to trzeba by być mądrym.Zapomniałem.
Takie wrażenie za mną chodzi iż na pewno ta książka nie spodoba się nigdy żadnemu absolwentowi starej szkoły literatury pięknej przez duże ''L''.Jest za bardzo (jeszcze) aktualna.I za bardzo ''porobiona''(jak i większość jej bohaterów). A bo przecież po podstawówce nie można czytać Prousta i to ze zrozumieniem a chociażby o inteligencję posądzanym tym z wykształceniem nie godzi się do ręki wziąć BLablaniny o jakichś tam dniach w roku. Więc może to dla młodszych i tych którym to jednak nie przeszkadza?I tak i nie.
A choć to spora objętością literatura to przy tym nie przymęcza i gładko sie po niej idzie jak nigdy.I chociaż nasycona do granic możliwości chałupniczo-akademicką psychoanalizą wszelkiej maści fobii,obsesji czy innych wręcz patologicznych "przypadłości " to wraz z tymi niesamowicie stworzonymi i je posiadającymi absurdalno- abstrakcyjnymi postaciami ta powieść absolutnie broni się we wszystkim.Nawet te banalne czasem wyjaśnienia i prowadzenie czytelnika tak a nie inaczej robi tu jakąś robotę. Długo jeszcze tu autor mógłby to ciągnąć bo naprawdę było z czego ale już sami ci uczestnicy(a liczył ich ktoś naprawdę czy wierzymy w tę setkę z opisu)tego uniwersalnego traktatu to pozakańczali.To dobrze.Ale i niekoniecznie.
Uchylić kapelusza z szacunkiem należało by również panu Sebastianowi(Włóczkij?naprawdę? ).
Ogólnie.Dla ciekawych nowego,dla ciekawych ciut innego,dla lubiących to co dziwne(każda postać to połączenie z kina klasy B z extra ligą innego typu.Wychodzi czasem ciekawy mix),dla tych drążącym już tak głęboko,którym trzeba czasem przypomnieć o prostych rzeczach i to doceniają,dla tych którzy lubią popływać w zakręcony umyśle innych bo tak naprawdę u nich równie miszmaszoswato, i dla tych którzy na przekór innym poczytają i sami sobie coś tam znajdą( bo pamietajcie-nigdy nie dajcie sobie narzucić co macie czy co powinniście czytać i co ma wam sie podobać).
Na swój sposób wartościowa a na pewno ciekawa pozycja.
Czytać więc:)
Co by tu mądrego napisać? A to trzeba by być mądrym.Zapomniałem.
Takie wrażenie za mną chodzi iż na pewno ta książka nie spodoba się nigdy żadnemu absolwentowi starej szkoły literatury pięknej przez duże ''L''.Jest za bardzo (jeszcze) aktualna.I za bardzo ''porobiona''(jak i większość jej bohaterów). A bo przecież po podstawówce nie można czytać Prousta i to ze zrozumieniem...
2025-10-12
Doczytałem do końca i jakoś lekko odgrzewanym kotletem poleciało. Po komentach miało świeżo i smakowo iść a spaloną e-grzałką mlasnęło.Z każdą kartką rozdrażnienie i uczucie że mnie autor trochę w bambuko robi.Ale doczytałem. Do końca.I co?I nic.Od wczoraj już zapomniałem co tam właściwie było.Jeszcze grubo się zastanowię ale może tym trzem tomom krakowiaków dam kiedyś szansę.Albo i nie.
I świadomy jestem,że oceniać łatwo a sam nigdy bym lepszego pewnie nic nie napisał ale jako konsument/odbiorca jestem lekko zdegustowany.Albo to tylko ta deprecha jesienna tak mi kazała to widziec.I tyle.Moje zdanie.I bez oceny.
Doczytałem do końca i jakoś lekko odgrzewanym kotletem poleciało. Po komentach miało świeżo i smakowo iść a spaloną e-grzałką mlasnęło.Z każdą kartką rozdrażnienie i uczucie że mnie autor trochę w bambuko robi.Ale doczytałem. Do końca.I co?I nic.Od wczoraj już zapomniałem co tam właściwie było.Jeszcze grubo się zastanowię ale może tym trzem tomom krakowiaków dam kiedyś...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-28
Dwa pierwsze opowiadania zaiste jak z fabryki.Słów.I średnio.Anna fajna. Krótko,zwięźle i na temat.Wlazło dobrze i szybko.A i cud nie cudny lecz całkiem przyzwoity.Dwa do dwóch.Czytać jako ciekawostkę dopiero po innych książkach pana T.Z ciekawości jak ewoluowało to i jak wykluwało się to co teraz tak dobrze mi z reguły siada.
A światło to ja mogę sobie zapalić jak wieczorem będę czytał.I tyle...
Dwa pierwsze opowiadania zaiste jak z fabryki.Słów.I średnio.Anna fajna. Krótko,zwięźle i na temat.Wlazło dobrze i szybko.A i cud nie cudny lecz całkiem przyzwoity.Dwa do dwóch.Czytać jako ciekawostkę dopiero po innych książkach pana T.Z ciekawości jak ewoluowało to i jak wykluwało się to co teraz tak dobrze mi z reguły siada.
A światło to ja mogę sobie zapalić jak...
2025-09-22
Mocno,twardo czasami,może i literacko,ale ja to się chyba nie znam przecież za bardzo.I tak jak czytałem to się solidnie zastanawiałem czy mi się to tak naprawdę podoba czy może w sumie nie.I skończyłem te tkanki.a wcześniej ze trzy inne pani Zyty,a jedna ta z zębami to nawet na jakiś daleki deser czeka ciągle.Więc skoro tak...to jednak podoba.A tu opini skrajnych sporo.To luuuubię.Znaczy,że dobrze być powinno. Kurcze,pierwszy raz spotkałem się żeby kobieta tak dobrze facetów popisała.Hmmm. I tak dobrym tekstem czasem rzuciła,że czoła chylę.Czasem coś tam drażniło,wkurzyło a i tak więcej za niż przeciw. Pani R. ma miejsce na tej jednej z lepszych moich półek dla literatury przez duże L i to (tak właśnie sobie postanowiłem) całkowicie zasłużenie.Raczej nie planuję przestawić i wręcz tam coś nowego z czasem dostawić.Więc tak, tak ,tak. Lubię sięgać po szanownej pani książki.Koniec końców dobrze mi to robi.
Mocno,twardo czasami,może i literacko,ale ja to się chyba nie znam przecież za bardzo.I tak jak czytałem to się solidnie zastanawiałem czy mi się to tak naprawdę podoba czy może w sumie nie.I skończyłem te tkanki.a wcześniej ze trzy inne pani Zyty,a jedna ta z zębami to nawet na jakiś daleki deser czeka ciągle.Więc skoro tak...to jednak podoba.A tu opini skrajnych sporo.To...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-06
Czemu ta książka tak dziwnie była smutna?Bo nie wiem na jak długo tę książkę zapamiętam.Czy faktycznie zdarzają się książki po których można stwierdzić,że wszystko może już nie być takie same?A są takie których można się bać? Tak czegoś więcej czy czegoś mniej. Chyba bardzo mi jakoś pasuje jak pani Olga zwraca mi uwagę na jakieś blahe,nieistotne rzeczy.Albo po prostu mi się tak tylko jakoś wydaje.
Czemu ta książka tak dziwnie była smutna?Bo nie wiem na jak długo tę książkę zapamiętam.Czy faktycznie zdarzają się książki po których można stwierdzić,że wszystko może już nie być takie same?A są takie których można się bać? Tak czegoś więcej czy czegoś mniej. Chyba bardzo mi jakoś pasuje jak pani Olga zwraca mi uwagę na jakieś blahe,nieistotne rzeczy.Albo po prostu mi się...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-30
Niesamowicie czarodziejskie i górzyste środziemie tego Lublina...Ach ten pan Radek...Pokazał - jak to potrafi choćby w jedno małe zdanie wcisnąć tyle obrazu iż nawet za bardzo nie trzeba się wysilać żeby to samemu zobaczyć.A jest co.Brutalnie a baśniowo.Obskurnie a słodko.Tak prosto a tak mądrze.A być czy mieć?To grubas i przechrzta w dwóch zdaniach szybko wyjaśnią.I za bardzo nie ma co liczyć,ze wiemy co zaraz się tu wydarzy.Bo zaskoczy.Zaskoczy i porachuje po martinowsku wręcz. A tu wyjaśni serią jak stukot obcasów, z karabinu o wdzięcznym mianie ,który niejednego Hansa czy innych prawie ducha pozbawił.
Uczy tu pan Rak jak czytać dla przyjemności samej i jak się w tym poruszać,tak jak to się poruszało za dzieciaka dawno temu,gdy wyobraźnia szła pełna parą i kto miał ku temu okazję,chęci i ciekawość -czerpał z tego ile wlezie kształtując w sobie te cudowne rzeczy o których tak szybko zapominamy doroślejąc...
Niesamowicie czarodziejskie i górzyste środziemie tego Lublina...Ach ten pan Radek...Pokazał - jak to potrafi choćby w jedno małe zdanie wcisnąć tyle obrazu iż nawet za bardzo nie trzeba się wysilać żeby to samemu zobaczyć.A jest co.Brutalnie a baśniowo.Obskurnie a słodko.Tak prosto a tak mądrze.A być czy mieć?To grubas i przechrzta w dwóch zdaniach szybko wyjaśnią.I za...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-17
Piontka i Nulla odkładałem "na później " co najmniej dwukrotnie i to po kilku stronach dosłownie.A jakoś nie ten moment,nie ta półka ,no nie bo nie.Na coś innego był smaczek chwilowy.Wiadomo.Kiedyś się przeczyta.Nie teraz jeszcze.Ale są.Czekają.I się zapewne doczekają.Przecież luuuuubimy jak pan Szczepan pisze.Więc może jednak?Coś mniej popularnego.Dawaj te epifania.ok.Ugryzło i było bardzo poprawnie i dość ciekawie.Nie zmęczyło i w ten książkowy sposób zadowoliło mile.Spokojnie wstawiam go do mojej trójki wraz z Wiecznym i Drachem.Bo choć to nie flagowce(podług większości)pana Twardocha to dla mnie tam właśnie wykluwa się to co mnie przekonuje do niego najbardziej.Sympatyczna książka. Spoko Janeczek,spoko Gośka czy nawet Teofil i cała reszta
tej poparanej na ten specyficzny pro&anty twardochowo-twardy sposób, co do którego tak łatwo się przyczepiać a jednak tak dobrze(mi na pewno)wchodzi.Pomimo tego czy tamtego a właśnie za to czy za to(tu wstawiamy sobie co komu się żywnie podoba).I czytać.Nie ma chyba zbyt wielu u nas dobrze piszacych a młodych jeszcze w sumie...A mylę się może?
Mocna nienawistna ósemka...
Piontka i Nulla odkładałem "na później " co najmniej dwukrotnie i to po kilku stronach dosłownie.A jakoś nie ten moment,nie ta półka ,no nie bo nie.Na coś innego był smaczek chwilowy.Wiadomo.Kiedyś się przeczyta.Nie teraz jeszcze.Ale są.Czekają.I się zapewne doczekają.Przecież luuuuubimy jak pan Szczepan pisze.Więc może jednak?Coś mniej popularnego.Dawaj te...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-08-10
DZIEŃ DOBRY.WSZYSCY UMRZEMY.
Sitodrukiem białym głosi napis na czarnym(bo jakże by inaczej) t shircie skrywanym pod płaszczem pewnego osobnika...Zapewne.A czemu by nie?
Sporo obiecywałem sobie po cyklu z panem Ś. i absolutnie się nie zawiodłem.
Jedna z ciekawszych pozycji z księgozbioru Discworldu.I jak zazwyczaj pełna przemocy,brudu,zgnilizny i całej masy złych rzeczy przeciśniętych przez starą żeliwną maszynkę absurdu sir Terrego Pratchetta.Od razu wszystko staje się smaczniejsze i baaardzo miło przyswajalne... I jak tu tego nie lubić? Kto wie-ten czyta,kto nie czyta-ten traci. I pamiętajcie moi drodzy- "MATEMATYKA
NIE JEST TAK WAŻNA, ZA JAKĄ SIĘ JĄ UWAŻA"...dlatego mamy tu pozakładane konta będące pokłosiem jednego z najwspanialszych hobby jakie można mieć na tym świecie...W sumie i na innych zapewne również.
DZIEŃ DOBRY.WSZYSCY UMRZEMY.
Sitodrukiem białym głosi napis na czarnym(bo jakże by inaczej) t shircie skrywanym pod płaszczem pewnego osobnika...Zapewne.A czemu by nie?
Sporo obiecywałem sobie po cyklu z panem Ś. i absolutnie się nie zawiodłem.
Jedna z ciekawszych pozycji z księgozbioru Discworldu.I jak zazwyczaj pełna przemocy,brudu,zgnilizny i całej masy złych rzeczy...
2025-04-03
Ciekawa pozycja.Zrobił tu pan Karinthy duszny i ciasny klimat i choć ciekawsza druga połowa,trzyma się to porządnie jako całość.Jedyny mankament jak dla mnie to te ramy czasu kiedy biedny(lub nie) Budai gubi się.Nie wiem o czym musiałbym poczytać żeby te najsmutniejsze dla ludzi dorosłych-lata sześćdziesiąte,siedemdziesiąte czy nawet początki osiemdziesiątych w naszej niedalekiej okolicy były do przełknięcia.Po prostu nie lubię.Tego co było,jak było i o czym było.I czytanie o tym też mi jakoś niespecjalnie siedzi a właściwie to solidnie mierzi... Pomijajac ten jedyny mankament to ogólnie miło i dobrze było się zapoznać z czymś węgierskim.Przyzwoita lektura do rozkminek jak ktoś takowe preferuje.Polecam.
Ciekawa pozycja.Zrobił tu pan Karinthy duszny i ciasny klimat i choć ciekawsza druga połowa,trzyma się to porządnie jako całość.Jedyny mankament jak dla mnie to te ramy czasu kiedy biedny(lub nie) Budai gubi się.Nie wiem o czym musiałbym poczytać żeby te najsmutniejsze dla ludzi dorosłych-lata sześćdziesiąte,siedemdziesiąte czy nawet początki osiemdziesiątych w naszej...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-03-19
Jakoś sobie troszkę więcej obiecywałem po akurat tej książce i tak lekko się...no też nie,że zawiodłem strasznie...tylko jakiś taki posmak nie ten...miało być inaczej.
Takie tasowanie datami czy formami pisania na początku mieszało a z czasem zaczęło naprawdę fajnie wchodzić.Inaczej niż zwykle i to na plus dla pana Jula. I zaiste coś co mi osobiście smakuje bardzo,ale to bardzooo bracie,to ta lekka w swym nieskomplikowaniu mini saga o kilku pokoleniach.Tak trochę drachowo,trochę dygotowo.Bardzo miłe to w czytaniu.I tu cała z tego radość za tę obyczajową opowieść o miedziakowych mieszkańcach.A takie niby amerykańskie a jakieś takie swojskie też w sumie.
Jeffrey zaś był a w sumie mógłby nie być...lub być całkowicie zwykły.Tak bez różnicy w sumie.
I jeszcze szkoda tylko że Meg nie wytrzymała w swoim postanowieniu...a też myślałem...ale ona przestała liczyć...A mi się też już nie chciało...A chciałem.A to może pomyślę jeszcze...A zobaczę.
Jakoś sobie troszkę więcej obiecywałem po akurat tej książce i tak lekko się...no też nie,że zawiodłem strasznie...tylko jakiś taki posmak nie ten...miało być inaczej.
Takie tasowanie datami czy formami pisania na początku mieszało a z czasem zaczęło naprawdę fajnie wchodzić.Inaczej niż zwykle i to na plus dla pana Jula. I zaiste coś co mi osobiście smakuje bardzo,ale to...
2025-03-01
O jeju.Hmmmm....
A więc od początku.Fascynacja fantasy młodzieńcza więc i rodzimy bohater z żelazem w ręku na koniu powinien zachwycać...W teorii zgadza się.A któż by tak płodny był w taką literaturę jeśli nie Jacek Komuda?Oczywiście są również i inni ale ten uwiódł pierwszy -lata temu.Chęć posiadania całej bibliografii- zrealizowana.Skoro Rzeczpospolita Obojga Narodów to resztę też wypada dokupić.Więc stoi dwadzieścia pięć panów Jacków na półce.Co jakiś czas wyjdzie nowy i trzeba było się zastanowić czy uzupełnić... Więc przeczytać w końcu było by jak najbardziej na miejscu.
"Banita"... Ktoś tu zapewne pojęcie ma o owych czasach i zapewne jest to solidny konik.Ogromna wiedza i w szczególności zasób słów jakoś średnio przekłada się na literaturę( nawet jeśli ewidentnie rozrywkowa w wydaniu Fabryki Słów). Po prostu męczy...Ale przecież wyjaśnimy wszystko w przypisach.A no tak.A w jakim celu? Zamęczy na siłę potokiem słów(rzeczka przystępniejszą by uczyniła) pasujących bardziej do encyklopedii o owych czasach(wspaniałych dla literatury,co nie ulega wątpliwością żadnym) i wyjaśnijmy potem że to klimatu budowanie przecież.Dodajmy kilka szkiców,samych w sobie ciekawych ale to jak do dobrego ciasta zamiast polewy dodać drugie ciasto.No nie.No chyba nie. To tylko taka sobie przygodówka i czegoś tu za dużo.Nie grało mi to. Zaparłem się żeby skończyć.I w sumie tyle. Z przepisu na szlachetny z najprzedniejszych składników wykonany staropolski cudowny bigos,ktoś wziął co schło powoli w lodówce i próbował podlać winem z górnej półki i dodać trufli zamiast prawdziwków.I wyszedł...no bigos.Zjeść można.I taki i taki.Kto co lubi.
Wołał bym jednach posłuchać jak pan Komuda opowiada o tych warchołach, rębajłach i innych niż czytać o nich przygody.Nawet w tak cuuuuuudnych okładkach;) Wiadomo...
Ogólnie-dla miłośników za wszelką cenę.Da się z tego wyciągnąć sporą Historię nawet ale historię samą w sobie już mniej.Kiedyś zapewne jeszcze się skuszę coś z tej półki mojej odkurzyć ale to kiedyś.Może...Kto wie...
Pójdę coś innego na razie poszukać.
O jeju.Hmmmm....
A więc od początku.Fascynacja fantasy młodzieńcza więc i rodzimy bohater z żelazem w ręku na koniu powinien zachwycać...W teorii zgadza się.A któż by tak płodny był w taką literaturę jeśli nie Jacek Komuda?Oczywiście są również i inni ale ten uwiódł pierwszy -lata temu.Chęć posiadania całej bibliografii- zrealizowana.Skoro Rzeczpospolita Obojga Narodów to...
2025-02-23
Z tej książki nie wynikała żadna kształtna myśl, żadna foremna refleksja na temat świata i działających w nim praw...
Taaaaa napewno.To tylko słowa Jakuba ustami Bogusza o jakimś czytadłem autora którego zapamiętać jakoś się nie dało.Ale do brzegu. Jeśli ktoś by zapytał o moje i tylko moje oczekiwania co do literatury...to właśnie jak najbardziej się spełniły.To jest baśń.Adult only na pewno.I do niczego nie jestem w stanie się doczepić.Nic mi do tego,że i bywa słabo u innych z oceną.Jeden lubi ziemniaki a drugi kartofle.A mi naprawdę to weszło jak nigdy.Trafił pan Rak u mnie tam gdzie trzeba i zapewne też czas ku temu idealnie pasował.Język niepospolity.Nie do przewidzenia lektura.Zadowalająco i tak jak być powinno...dla mnie oczywiście.Coś tam,że niby nie do końca historycznie prawda...no i kogo to obchodzi.Poniewaz to baśń.Lecz nie taka jak myślisz.Taka jaką ja bym myślał sobie.A pan Radek wymyślił.I napisał.I bardzo mnie tym ucieszył.I zapewne są wybitniejsze lektury.Ale to nie będą przecież takie smaczne baje dla dużych.A takie też lubimy.Ja na pewno.
Z tej książki nie wynikała żadna kształtna myśl, żadna foremna refleksja na temat świata i działających w nim praw...
Taaaaa napewno.To tylko słowa Jakuba ustami Bogusza o jakimś czytadłem autora którego zapamiętać jakoś się nie dało.Ale do brzegu. Jeśli ktoś by zapytał o moje i tylko moje oczekiwania co do literatury...to właśnie jak najbardziej się spełniły.To jest...
2025-02-09
Te czasu jak zwykle wchodzą wyśmienicie. Choć z Panem Czechowem przyjemności nigdy wcześniej nie miałem,nadrobić to wypadało.Tak wiele a tak krótko...absolutnie nie przeszkadza.Wykluwa się coś smacznego.Przyjemny deser.Każdy z dwudziestu dziewięciu ale najbardziej utkwił w pamięci ten tu i ówdzie wciśnięty naprawdę soczysty stek inwektyw.Jak to kiedyś bliźni bliźniemu potrafił przecudnie a inteligentnie nawciskać.
Od strony literackiej mój apetyt został absolutnie zaspokojony.A i czasem stand-upowo jak na owe czasy potrafiło się obronić.
Z autorem jeszcze się spotkać jak najbardziej planuję.Warto.
Te czasu jak zwykle wchodzą wyśmienicie. Choć z Panem Czechowem przyjemności nigdy wcześniej nie miałem,nadrobić to wypadało.Tak wiele a tak krótko...absolutnie nie przeszkadza.Wykluwa się coś smacznego.Przyjemny deser.Każdy z dwudziestu dziewięciu ale najbardziej utkwił w pamięci ten tu i ówdzie wciśnięty naprawdę soczysty stek inwektyw.Jak to kiedyś bliźni bliźniemu...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-02-04
Duży plus,że krótka opowieść. Zamęczyć nie zdążyła.A ciekawa była.O tych czasach pisać w tych czasach -to świat zupełnie inny.Nie przebodźcowany,mentalność całkiem inna,inne priorytety i inne zachowania.Aż patrząc na to co się dzieje dziś wręcz nie sposób nie pozazdrościć choćby w małym stopniu.Co do historii zarzucić nic nie można.Ani co do treści a na pewno nie co do pióra . Przyjemność spora a czas nie zmarnowany.I choć miało się wrażenie ,że to o sprawę ich córki rzecz się będzie cała rozchodziła...to niespodzianka, niestety.
Duży plus,że krótka opowieść. Zamęczyć nie zdążyła.A ciekawa była.O tych czasach pisać w tych czasach -to świat zupełnie inny.Nie przebodźcowany,mentalność całkiem inna,inne priorytety i inne zachowania.Aż patrząc na to co się dzieje dziś wręcz nie sposób nie pozazdrościć choćby w małym stopniu.Co do historii zarzucić nic nie można.Ani co do treści a na pewno nie co do...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-02-01
Dość soczystym językiem pisana co urealnia solidnie bohaterów.Ale i przecież literackiego piękna tu też sporo.Nawet ciekawie i ładnie to współgra.Przyjemnością była ta faktycznie dość krótka wymiana ognia.I w treści nawet jak to sobie jakoś poukładać i w języku jakim to napisane.Czegoś jednak ciut zabrakło jak dla mnie,choć jeszcze nie wiem dokładnie czego. Pomyśleć muszę na tym jeszcze.Trochę się zastanowić...
Dobrze pisze pani Rudzka.I zawsze znajdzie się miejsce dla niej na mojej półce.
Dość soczystym językiem pisana co urealnia solidnie bohaterów.Ale i przecież literackiego piękna tu też sporo.Nawet ciekawie i ładnie to współgra.Przyjemnością była ta faktycznie dość krótka wymiana ognia.I w treści nawet jak to sobie jakoś poukładać i w języku jakim to napisane.Czegoś jednak ciut zabrakło jak dla mnie,choć jeszcze nie wiem dokładnie czego. Pomyśleć muszę...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-01-23
Można stworzyć akcje dość przewidywalną, średnią raczej z oczywiście moralnym przesłaniem wszystko tak aby dość zadowolić każdego i każdego absolutnie nie zrazić...i wtedy doprawić to wszystko absurdem pratchettowskiej rzeczywistości nierzeczywistego Świata Dysku i BANG!!! Mamy to.Chyba naprawdę nie da się przejść obojętnie obok takiej lektury. I choć niuch 1 zjada część drugą na śniadanie to jestem solidnie usatysfakcjonowany. Kończymy przygodę ze strażą miejską...trochę szkoda.Ale zostało jeszcze dwadzieścia jeden sir Pratchettów.Nie jest źle. A cytując klasyka Vimsa "czasami człowiek naprawdę potrzebuje tytoniu" to tak jak i odwiedzin od czasu do czasu pewnego dość płaskiego świata gdzie cała jego nielogiczna rzeczywistość bywa aż nadto prawdziwie oczywista.
Można stworzyć akcje dość przewidywalną, średnią raczej z oczywiście moralnym przesłaniem wszystko tak aby dość zadowolić każdego i każdego absolutnie nie zrazić...i wtedy doprawić to wszystko absurdem pratchettowskiej rzeczywistości nierzeczywistego Świata Dysku i BANG!!! Mamy to.Chyba naprawdę nie da się przejść obojętnie obok takiej lektury. I choć niuch 1 zjada część...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Każda z czterech poprzednich po kilkakroć lepszy poziom trzyma. Za tamte uwierzyłem w panią Zytę.Tej nie kumam. Nic to,że ordynarna bo to zawsze sie obronić może,ale po prostu nijaka. Nierzeczywista.Ukończyłem tylko ze względu na owe wcześniejsze.Miły akcent doktora ze struktur nie twardych,zakończenie ok ,co rzadko sie zdarza(ale nie chodz tu o Helenę-absolutnie). I ... nic poza tym...Szkoda trochę.Eeech....
Każda z czterech poprzednich po kilkakroć lepszy poziom trzyma. Za tamte uwierzyłem w panią Zytę.Tej nie kumam. Nic to,że ordynarna bo to zawsze sie obronić może,ale po prostu nijaka. Nierzeczywista.Ukończyłem tylko ze względu na owe wcześniejsze.Miły akcent doktora ze struktur nie twardych,zakończenie ok ,co rzadko sie zdarza(ale nie chodz tu o Helenę-absolutnie). I ......
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to