
Na wschód od Edenu

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- East of Eden
- Data wydania:
- 2024-04-23
- Data 1. wyd. pol.:
- 1963-01-01
- Data 1. wydania:
- 1962-01-01
- Liczba stron:
- 848
- Czas czytania
- 14 godz. 8 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383521367
- Tłumacz:
- Bronisław Zieliński
- Ekranizacje:
- Na wschód od Edenu (1955)
Wspaniała opowieść o miłości, zdradzie i grzechu, który przebiera różne formy i często prowadzi do zguby…
Powieść – uznawana za jedno z najwybitniejszych dzieł Steinbecka – opowiada o tragicznym losie rodziny Trasków, która na przełomie XIX i XX wieku osiedliła się w dolinie Salinas. Adam Trask, farmer, samotnie wychowuje dwóch synów – Arona i Kaleba. Chłopcy różnią się od siebie jak woda i ogień, a jedyne, co ich łączy, to nieustanna rywalizacja o miłość surowego ojca. Aron jest spokojny i posłuszny, Kal to urodzony buntownik, który żywi wyraźną niechęć do brata i za wszelką cenę chce odnaleźć matkę. Napiętą sytuację między braćmi pogłębia jeszcze miłość do tej samej dziewczyny – Abry. W końcu Kaleb odnajduje matkę, demoniczną Kathy, w domu publicznym i odkrywa, że jest ona zupełnym przeciwieństwem tego, co uosabia ukochany ojciec. Rozdarcie wewnętrzne, konieczność dokonania wyboru i nadmiar napięć doprowadzają do tragedii…
„Na wschód od Edenu” to jedna z najwybitniejszych i zarazem najpopularniejszych powieści XX wieku. Podczas gdy w warstwie fabularnej jest realistyczną sagą rodziny kalifornijskich ranczerów, jej drugie, głębsze dno można odczytywać jako reinterpretację biblijnej historii o Kainie i Ablu i przypowieść o walce dobra ze złem.
Kup Na wschód od Edenu w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Na wschód od Edenu
Poznaj innych czytelników
19670 użytkowników ma tytuł Na wschód od Edenu na półkach głównych- Chcę przeczytać 11 118
- Przeczytane 8 300
- Teraz czytam 252
- Posiadam 1 494
- Ulubione 730
- Chcę w prezencie 158
- Klasyka 108
- Literatura amerykańska 84
- Literatura piękna 58
- 2022 52














































OPINIE i DYSKUSJE o książce Na wschód od Edenu
Sięgając po „Na wschód od Edenu” jeszcze miałem pod powiekami ekranizację. Trochę bałem się, że minęło zbyt mało czasu i Cal będzie miał twarz Jamesa Deana. O dziwo nie, bo zmierzenie z oryginałem sprawiło, że doszedłem do wniosku, że Eli Kazan tym razem pokpił sprawę. Ekranizacja jest ciekawą opowiastką, powieść majestatyczną sagą rodzinną. Filmu nie sposób nie polubić, lektura wywołuje zupełnie inny rodzaj emocji, które chyba najlepiej określa anglojęzyczne „love-hate relationship”.
Steinbeck był znakomitym opowiadaczem, ale tym razem miejscami przeszarżował, starając się odkrywać przed czytelnikami prawdy objawione, a z bohaterów czynić postaci wręcz starotestamentowych rozmiarów. Paradoksalnie ta słabość, która irytuje podczas lektury, okazuje się po jej zakończeniu siłą opowieści, pozwalającą jeszcze długi czas po zakończeniu lektury zajmować nasze myśli.
Czyż nie po tym poznaje się wybitnych twórców i ich dzieła?
Sięgając po „Na wschód od Edenu” jeszcze miałem pod powiekami ekranizację. Trochę bałem się, że minęło zbyt mało czasu i Cal będzie miał twarz Jamesa Deana. O dziwo nie, bo zmierzenie z oryginałem sprawiło, że doszedłem do wniosku, że Eli Kazan tym razem pokpił sprawę. Ekranizacja jest ciekawą opowiastką, powieść majestatyczną sagą rodzinną. Filmu nie sposób nie polubić,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafiłem na nią przypadkiem. Kiedyś czytałem ksiażke o psychopatach, autor zacytował w niej fragment tej książki. Po przeczytaniu już wiem dlaczego :D
Trafiłem na nią przypadkiem. Kiedyś czytałem ksiażke o psychopatach, autor zacytował w niej fragment tej książki. Po przeczytaniu już wiem dlaczego :D
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie spełniła swoją funkcję- sięgając po lekturę zawsze mam nadzieję, że przeżyję wielkie emocji. Odczucia nie muszą być pozytywne, nie musi mi się książka podobać, ba, nawet nie oczekuję przyjścia odprężenia w trakcie i po lekturze. Ale chyba żadna książka nie pozostawiła mnie z tak silnym dysonansem poznawczym. Kolejny dzień o niej myślę i ciągle przychodzi mi na myśl skojarzenie z oglądaniem monumentalnej budowli (dajmy na to Koloseum). Patrzysz na ten absolut, nieważne czy skupiasz się na szczegółach czy patrzysz na całość. I nie umiesz stwierdzić czy to na co patrzysz Ci się podoba. Zdecydowanie porusza, czasem i zachwyca. Ale czy to lubisz? I tak mam z "Na wschód od Edenu". Bo czy mi się podobała ksiazka? No nie do końca. Nieraz się nudziłam, czułam irytację, jakbym siadła do stołu z gawędziarzem i nie mogła mu przerwać nużącego monologu. A z drugiej strony coś mnie do niej przyciągało i kazało wracać.
Zdecydowanie spełniła swoją funkcję- sięgając po lekturę zawsze mam nadzieję, że przeżyję wielkie emocji. Odczucia nie muszą być pozytywne, nie musi mi się książka podobać, ba, nawet nie oczekuję przyjścia odprężenia w trakcie i po lekturze. Ale chyba żadna książka nie pozostawiła mnie z tak silnym dysonansem poznawczym. Kolejny dzień o niej myślę i ciągle przychodzi mi na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitny pisarz amerykański, laureat literackiej Nagrody Nobla (1962),John Steinbeck, w swojej powieści „Na wschód od Edenu” (1952) dostrzega kainowe znamię pośród prostych ludzi żyjących na farmie na początku XX wieku,. Czytając to wybitne dzieło trudno nie zadać sobie pytania, czy i my jesteśmy dziećmi Kaina, który zamieszkał na wschód od Edenu? (por. Rdz 4,16).
Steinbeck reinterpretuje biblijny mit ukazując nam postaci, które mają w sobie jakiś feler, jakiś brak, który manifestuje się złośliwością, a nieraz okrucieństwem wobec najbliższych. Jeden z bohaterów powieści Adam Trask i jego chiński służący wertują zużyty egzemplarz Pisma świętego zastanawiając się, jakie imiona nadać bliźniakom zrodzonym w chorej relacji między Adamem i Cathy. Zatrzymują się długo na historii Kaina i Abla. Czytają ją wielokrotnie. Zadają pytania tekstowi poznaczonemu „brudem poszukujących palców”.
Tuż przed bratobójczą tragedią Bóg rzekł do Kaina: „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech waruje u wrót i łasi się do ciebie, a przecież ty masz nad nim panować” (Rdz 4,6-7). Słowo „masz” nie odpowiada koncepcji Autora, gdyż wymusza na człowieku określone postępowanie, jakby Bóg nie szanował jego wolności: masz święty obowiązek, musisz, nie masz wyjścia. Zmienia więc przekład Biblii zastępując słowo „masz” słowem „możesz”. Niektórzy bibliści potwierdzają tę jego intuicję, gdyż występujące tu hebrajskie słowo „timszol” można tłumaczyć zarówno jako nakaz („masz panować”),jak i możliwość („możesz panować”).
Według Steinbecka słowo „możesz” to najważniejsze słowo świata, ponieważ nie obiecuje łatwego zwycięstwa, jak w przekładach mówiących „będziesz nad nim panował” ani go nie nakazuje jak w innych przekładach, ale daje człowiekowi wybór. W ten sposób Bóg nie narzuca niczego człowiekowi, lecz daje mu wolną wolę i do tego daje mu siłę, by nad grzechem panował. Mówi: możesz, jeśli chcesz. Zawsze masz możliwość wyboru. „To daje człowiekowi wielkość […] To czyni człowieka człowiekiem” – czytamy w powieści. Czy człowiek korzysta dziś z tej siły, jaka została mu dana? Czy chce nad grzechem panować?
Gdyby grzech nie oferował drogi na skróty, gdyby nie obiecywał gruszek na wierzbie, gdyby nie mamił naszych zmysłów, to może byśmy chcieli nad nim panować.
„Grzech to ciekawa sprawa – zauważył Samuel. – Zdaje się, że gdyby człowiek musiał wytrząsnąć wszystko, co ma w środku czy z wierzchu, to jeszcze by sobie gdzieś schował kilka pomniejszych grzeszków na własne utrapienie. To ostatnia rzecz, jakiej się wyrzekamy”. Jesteśmy mistrzami w usprawiedliwianiu naszych kainowych złośliwości, intryg, podkładanych świń, wtykanych szpilek i tzw. „prawd” mówionych prosto w oczy.
Chętnie bym się nie przyznał do mojego praojca Kaina. Nie muszę od niego pochodzić, bo przecież biblijny Adam miał jeszcze syna Seta, a potem spłodził wielu synów i wiele córek. Może na nich zbudowana genealogia nie byłaby tak wstydliwa. Jakkolwiek jednak bym nie kombinował, to i tak kainowe grzechy, czyli te przeciwko bratu lub siostrze, nie raz zaprowadzą mnie do konfesjonału, bowiem „każdy, kto się gniewa na swego brata [lub siostrę], podlega sądowi” (Mt 5,22). Możemy nad tym gniewem panować – przekonuje Steinbeck. Jeśli chcemy.
Licząca ponad 800 stron powieść Johna Steinbecka to moim zdaniem najwybitniejsza katecheza o grzechu, nad którym stworzony przez Boga człowiek może panować, jeśli tylko chce. Podczas przemówienia w dniu otrzymania Nagrody Nobla Steinbeck powiedział: „Człowiek stał się naszym największym zagrożeniem i naszą jedyną nadzieją”. Nawet jeśli w każdym z nas drzemie Kain, to wciąż mamy możliwość wyboru.
Wybitny pisarz amerykański, laureat literackiej Nagrody Nobla (1962),John Steinbeck, w swojej powieści „Na wschód od Edenu” (1952) dostrzega kainowe znamię pośród prostych ludzi żyjących na farmie na początku XX wieku,. Czytając to wybitne dzieło trudno nie zadać sobie pytania, czy i my jesteśmy dziećmi Kaina, który zamieszkał na wschód od Edenu? (por. Rdz 4,16)....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z moich ulubionych książek! Lekcja o walce dobra i zła w człowieku i że wybór na końcu należy do nas samych
Jedna z moich ulubionych książek! Lekcja o walce dobra i zła w człowieku i że wybór na końcu należy do nas samych
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Książka o rzeczach zarówno ważnych jak i banalnych. Po prostu o życiu. Napisana pięknym, soczystym językiem z wyrazistymi bohaterami, oddająca klimat epoki. Klasyka obroni się zawsze, do takiej literatury chce się wracać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChoć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie osiągnęły ostateczny konformizm.
Specjalizując się w „malowanych westernach”, jak nazywano te pustynie antysztuki, opisuje tłum Tomów, dobrych, utalentowanych, czułych, namiętnych, czarujących, wstrętnych mężczyzn, nie tylko duchowo, ale i fizycznie pełnych najlepszych intencji źle ogolonych pijaków i pijawek w przedapostolskich kalesonach pod odświętnym roboczym drelichem (jeden miał wilgotnego zeza, większość nie miała zębów, jak to się często zdarza przy seryjnej produkcji twarzy, i nic nigdy nie przerywa tej bezbarwnej serii automatów i akapitów).
Aby wyleźć wyżej, nie waha się wspiąć na worki pospolitości i pretensji, wyrażając się w słowach prostych i wyniosłych, pełnych wraz przesady i banału. Długie i nieurodzajne jak dolina Salinas powieściowe biadolenia związane są ściśle z etosem i moresem jego autostopowiczów i Cowboy's oraz łatwej swadzie zbieraczy śliwek i bywalców Salon's odbywających między sobą niewarte wzmianki dialogi w samych koszulach (na początku czytelnik ma nadzieję, że to chwilowy zbieg okoliczności, bo o celowy zabieg stylistyczny nie podejrzewamy tu nikogo...),którzy posługując się brutalnie skróconym słownikiem, punktują listę pilnych spraw autora do załatwienia szumnymi komunałami i zbytecznymi wyjaśnieniami, unosząc się w nieskończonej bezrzeczowości fikcji, ale zarozumiałej dosadności powszednich prawd, które „rozumieją się, co się zowie” (...szybko okazuje się jednak, że w całym zamieszaniu niczym się nie popisał i dlatego mnoży wypracowane na dwóch kartkach efekty, bo nic innego nie mógł wymyślić).
Powieściowi bracia i reszta groszorobów, żyjąc w określonym społeczeństwie i odczuwając potrzebę pewnej aktywności umysłowej, nie mogą się obejść bez zapatrywań, tak jak porządny western nie może się obejść bez kapeluszy. Rad mówią tylko o jakichś ludziach potężnych, dostojnych, bogatych, z długimi nosami bankierów-kanibalów (przez których cała ta bieda) chcąc ukazać czysty jak źródło czar ubogich. Robią wrażenie inspektorów nicości, dając siłą osobistego wykwintu uczonego imitatorstwa, coś prowizorycznego nędzy, którą łatwo spakować i wysłać do kolejnej opowieści obarczonej napisem „Piekło”. Słynny na całą okolicę i dwa przyległe hrabstwa żebrak robi co może, żeby zamienić ową farsę w najsmutniejszą na świecie historię. Jakiś mężczyzna w sutannie z sutaszu, Chińczyk, co się zowie wcielenie mądrości, i nie trzeba niczego więcej dodawać, który wyglądał jak statysta odgrywający technikolorowe wcielenie Wisznu z okresu Mingo-Bingo wygłaszał co jakiś czas utartą gawędę, by zawiadomić siły losu o aktualnej sytuacji, wyręczając w tej kwestii największą udrękę tej powieści, wymyślonego narratora, którego autor gubi często w powstałym nonsensie narracji wszechwiedzącej i relacji świadka naocznego, nieistotnej faktografii i nieostrej fikcji, informującej i dezinformującej płytkości. Jest to jeden z tych cudów, które wymagają od wszystkich zainteresowanych odrobiny współpracy (jeden wielki koszmar). Beckstein nie waha się jednak zamieszać swym prostym piórem w kotle czarownic, wzbijając parę parzącej prawdy, aby zasłonić swoją nieporadność przed zadającymi straszne pytania stylistami i filozofami, i żeby rzecz mimo wszystko pozostała atrakcyjna dla krytyków-niewiniątek, komentatorów stosunków społecznych, moralistów, fabrykantów idei i ceniących emocje i slogany na pokaz.
Nerwy, zmarszczki, przekleństwa, oracje, pogróżki, banalne długi i przyroda, sedno cierpienia, zbliżający się termin, złamała nogę i nigdy nie miała już zatańczyć, nadzieja że nikt nie zapuka do drzwi, zaciśnięte pięści i usta, oliwki zamiast oczu, ludzie się oglądali, przyszedł pijany jak bela, smutny głodny pudel, pięść uniesiona do góry, wzgardzony garbus, zgrubienie na kciuku autora, można oszaleć. Wstępną listę banalnych abstrakcji uznano za zbyt imponująca, by nie opublikować jej od razu dla pobudzenia apetytu wraz z piekłem zmian i poprawek. Mamy tu występki lub bodaj tylko teatralne słabostki i śmiesznostki środowiska, w jakim żył, pojawiają się motywy autobiograficzne, niebaczne słowa, zły ton panujący w domu, płoche i gorszące życie córki sąsiada (krzyczała i wymiotowała),zdrady żon, pogróżki pukniętej ciotki, młodą murzynkę obciążającą opowieść swoją ciążą, kradzieże (służąca świsnęła jakieś świecidełko, które w końcu odnalazło się w jej własnym bucie),gminne swawole i wiejskie gwałty lub nawet własne błędy — oto zwykłe „rzeczy”, stanowiące banalną materię życia, którą amierikancki pisatel' obdziera z cudów i drobiazgów (bo przecież nie twierdzimy, że życie prostaków może być całkowicie pozbawione poezji!) w swojej melodramatycznej wersji „Kapitału” (jeszcze bardziej amfibrachicznej niż oryginał),niezdolny do szczypty parodii, która nadałaby jego kulawej fikcji komiczny kształt życia, a nie wspomnieliśmy nawet o religijnym nawozie, na którym wyrosła ta huba vanitatis i wciąż hożej dziewoi mającej własny intratny interes i poboczne problemy (złożył w niej całą sumę banału i bzdur, które bujały do tej pory między najmilszym, najmądrzejszym i najsilniejszym)! Nie zniżymy się do tak banalnego dłubactwa.
Jednak po drugiej filiżance kawy z rogalem dopiszemy, że w dzieciństwie nie mogłem bez bólu w nogach wytrzymać krótkiego nawet nabożeństwa i nie rozumiałem, na co potrzebne te wszystkie straszne i wzniosłe słowa o tamtym świecie, skoro i na tym można by pożyć sobie bardzo wesoło.
Konkludując, to zblazowane nawykiem naśladowanie przez mierną fikcję miernego życia wydaje z siebie jedynie pustkę i jednostajność, to znaczy rzecz najbardziej przeciwną rozmaitości. Autor, jeśli nie upokarza się zmienianiem żywych osobników w tak samo nieistotnych nieboszczyków i buszowaniem pośród modnych bzdur swojej epoki, zdolny jest jedynie do bezpiecznej bezbarwności akademickiej przeciętności. Literacko dzieło jest bezdźwięczne, pozbawione jakiegokolwiek niuansu stylistycznego i bardziej poddane konwencjom i uproszczeniom niż prawo i wszawe społeczeństwo. Poza tym traktuję z trwałą niechęcią pisarzy i czytelników, którzy lubią, żeby fikcja była pouczająca albo krzepiąca, albo zdrowa jak syrop klonowy czy oliwa, i za wszelką cenę naśladowała życie.
Może jakimś zabawnym zbiegiem okoliczności wszystkie wypowiedziane w powieści banały i banialuki, i obiecane Bermudy i Bahamy, byłyby dla młodzieży atrakcyjne, tak jak są dla dorosłych bałwanów, ale zmieszane z kombinatem budowlanym dramatu rozpisanego na cymbały i wiadro oczekiwanych przez tłum pomyj tworzą tylko nietrwały i jedyny nonsens.
Choć literacko nigdy nie zrobił nic, by się nim przejmowano, wypina pierś i oznajmia wszystkim, że napisał arcydzieło. Mimo że żałosny i pozbawiony magii, Eden dla Eda, Neda i Freda odnosi łatwy i banalny sukces. Sława uderzyła, posypały się banalne nagrody, dolary spadły jak deszcz. Kiedy wyjeżdżał na ostrężyny do Oregonu, zastanawiał się jeszcze, czy duma i uprzedzenie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWOW!!!
Pierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo szczegółowo pokazuje, kim są jego bohaterowie — czasem aż do tego stopnia, że opisuje sceny i zachowania, które z pozoru nie mają większego wpływu na fabułę. Mają jednak pokazać, jacy ci ludzie są w środku. To działa świetnie, bo czytelnik naprawdę „czuje” postacie… ale bywa też męczące, bo niektóre fragmenty zwyczajnie się dłużą.
Trochę zaskakiwały mnie dialogi. Niejednokrotnie wyglądały tak, jakby bohaterowie mówili obok siebie, bez kontaktu, bez odpowiedzi na to, co ktoś właśnie powiedział. Nie wiem, czy ludzie kiedyś rzeczywiście tak się porozumiewali, czy to styl Steinbecka, ale parę razy wprowadzało mnie to w lekką konsternację. Mimo tego takie rozmowy mają swój klimat i pewnie są w tym jakiś cel i zamysł autora.
Nie da się jednak odmówić Steinbeckowi talentu. Jego opisy są tak sugestywne, że można sobie wyobrazić poszczególne sceny jak film — miejsca, twarze, emocje. To naprawdę duży atut książki i jeden z powodów, dla których tak wciąga.
Jeśli chodzi o konstrukcję, to początek wydał mi się trochę przydługim prologiem. Zanim właściwa historia się rozpędzi, mija sporo czasu i można mieć wrażenie, że autor rozstawia pionki na planszy trochę zbyt długo. Ale kiedy już fabuła wchodzi na właściwe tory, wszystko zaczyna się układać.
Po skończeniu książki miałam wrażenie ogromnej „gęstości” treści. Steinbeck oprócz głównego przesłania porusza mnóstwo innych wątków, wrzuca różne smaczki i obserwacje, które łatwo przeoczyć. To jedna z tych powieści, które aż proszą się o ponowne przeczytanie, bo za pierwszym razem trudno ogarnąć wszystko.
Podsumowując: Na wschód od Edenu to powieść znakomita, choć wymagająca. Z jednej strony zachwyca stylem, głębią i rozmachem, a z drugiej momentami przytłacza szczegółowością. Ale jeśli ktoś lubi literaturę, która zostaje w głowie na długo, zmusza do myślenia i daje dużo do poczucia i przeżycia — to jest to książka absolutnie warta sięgnięcia.
WOW!!!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPierwsze co mi przychodzi do głowy to to, że jest to książka naprawdę wyjątkowa. Widać od razu, że jest przemyślana, pełna znaczeń i napisana z ogromnym rozmachem. Steinbeck prowadzi tu tyle wątków i tak głęboko wchodzi w swoich bohaterów, że trudno znaleźć drugą powieść tak dopracowaną pod względem charakterów postaci. To bez wątpienia jej ogromna siła.
Autor bardzo...
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
Magia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest niedoskonałość.
Męska literatura, która uwiedzie kobiety. Coś, co rozkocha w smakowaniu czytania. Piękna rzecz!
Jesteś gotowy? To zapnij pasy i zasiądź do stołu. Dziś serwuje Steinbeck.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMagia pióra. Magia umysłu. Filozoficzny majstersztyk o .. no właśnie, co Ty znajdziesz na talerzu? Bo i jest tam krwisto, jest i wykwintnie. Pasja, namiętności, upadki i wzloty. Wielkość człowieka, jak i jego małostkowość. O tym jak odstraszająca może być doskonałość i o tym jak pożądana jest...
Polecam.
Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to