- To już nie Budapeszt, tylko osmolone, wypalone, ohydne ruiny, doły, na próżno tu przyjdzie ktokolwiek... to już koniec świata...? - Że chł...
Najnowsze artykuły
ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać10
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Popularne wyszukiwania
Polecamy
Ferenc Karinthy

Źródło: http://hu.wikipedia.org/w/index.php?title=F%C3%A1jl:Karinthy_ferenc.jpg&filetimestamp=20090326113742
Pisze książki: literatura piękna, czasopisma
Urodzony: 22.06.1921Zmarły: 29.02.1992
Ferenc Karinthy (ur. 22 czerwca 1921 w Budapeszcie, zmarł 29 lutego 1992 w Budapeszcie) – pisarz i reportażysta węgierski, syn innego pisarza Frigyesa Karinthiego, z wykształcenia lingwista. Po ukończeniu studiów pracował w budapeszteńskich teatrach jako dramaturg. Pierwszą jego powieścią była Noc Don Juana, za którą zdobył niemałe uznanie. Drugie z kolei, surrealistyczne dzieło – Wywoływanie duchów poświęcił ojcu oraz prozaikowi Dezső Kosztolányi’emu. W późniejszej twórczości skłaniał się do idei realizmu. W tej konwencji utrzymany jest m.in. zbiór opowiadań Piękne życie, powieści Centaur i Murarze. Ferenc Karinthy był wielokrotnym laureatem nagrody literackiej im. Attila Józsefa, m.in. za powieść Budapeszteńska wiosna (1953). Za Reportaże literackie otrzymał nagrodę im. Kossutha.
6,7/10średnia ocena książek autora
237 przeczytało książki autora
663 chce przeczytać książki autora
5fanów autora
Zostań fanem autoraSprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Książki i czasopisma
- Wszystkie
- Książki
- Czasopisma
Dialog, nr 6 / czerwiec 1980
Jarosław Iwaszkiewicz, Ferenc Karinthy
5,0 z 1 ocen
2 czytelników 0 opinii
1980
Popularne cytaty autora
Cytat dnia
Ferenc Karinthy, Budapeszteńska wiosna
- Ferenc Karinthy , Trzydzieści trzy
To jest straszny, nieszczęśliwy, przeklęty kraj, tutaj zawsze najlepsi idą pod topór (…). Uciekajmy stąd, kochanie, tu nie można żyć, zwiewa...
To jest straszny, nieszczęśliwy, przeklęty kraj, tutaj zawsze najlepsi idą pod topór (…). Uciekajmy stąd, kochanie, tu nie można żyć, zwiewajmy póki czas. (…) Do Paryża, dokądkolwiek chcesz, tylko precz stąd, tutaj możemy stać się tylko bydłem rzeźnym lub rzeźnikami, innej możliwości nie ma.
1 osoba to lubi - Ferenc Karinthy , Trzydzieści trzy
- Obnosisz swą gębę, żeby jak najwięcej osób ją widziało i żeby ktoś zadenuncjował; wówczas poprowadzą nas nilaszowcy nad Dunaj.
- Obnosisz swą gębę, żeby jak najwięcej osób ją widziało i żeby ktoś zadenuncjował; wówczas poprowadzą nas nilaszowcy nad Dunaj.
1 osoba to lubi
Najnowsze opinie o książkach autora
Epepe Ferenc Karinthy 
7,3

Pomysł świetny, do wykonania też nie można się przyczepić, a książka mnie nudziła do tego stopnia, że w końcu czytałam co drugą stronę. Więc co?
Autor nie rozwija fabularnie pomysłu, tylko go jakby nadmuchuje. Nie ma żadnego przełamania, a to, co spotyka głównego bohatera, Budai'ego, jest linearnym rozwinięciem punktu wyjścia, przez co opowieść staje się monotonna i przewidywalna.
Oczywiście, wiem, nie jest to powieść przygodowa (dlatego przygód brak),ale alegoryczna i filozoficzna. O obcości, o wyobcowaniu, o braku języka i innych kluczy służących komunikacji. Budai jest w pułapce, i ta pułapka jest znaczeniowo bardzo pojemna, ale także dość oczywista. Owszem, jest to kafkowskie. A jednak również, wybaczcie, nieco nudne. Doczytałam karnie do końca, nie uważam też tego czasu za czas stracony, ale nikomu tej książki bym nie poleciła. Czytajcie na własną odpowiedzialność.
Budapeszteńska wiosna Ferenc Karinthy 
7,7

38/130/2026 - "Lalka"
39/130/2026
Bardzo ładna i smutna opowieść o końcówce wojny w Budapeszcie. Szwaby już przegrywają, ale w mieście wciąż czują się mocni (albo udają). Mieszkańcy starają się przetrwać w beznadziejnych warunkach. Jedni donoszą, inni pomagają, jeszcze kolejni kopią dołki. Jak to w życiu.
Ruskie wojsko pojawia się dopiero pod koniec książki , więc powieść nie jest tak propagandowa, jakby mogła być. Ale dzielne z nich chłopaki, wyszkolone, dobre serca mają, przyjaźni tacy. "Ci, co jeszcze przed chwilą stąpali cicho jak koty polujące na myszy, teraz przemienili się w szalejący huragan." No ba! Waleczni. Jeden z nich "odważnie rzucił się naprzód w stronę zaskoczonych wybuchem Niemców." A jak zostali ranni, to wszyscy prawie szli dzielnie o własnych siłach, na rany nie bacząc, tylko "mały kirgiski żołnierz niósł na plecach plutonowego, który walczył pod Stalingradem." Patrzcie, w jednym zdaniu i mocarny siłacz, i wierny przyjaciel, i wyszkolony żołnierz niesie bohatera spod Stalingradu. O, ja, o, ja. Wiem, że się czepiam, na siłę trochę doszukuję się tej propagandy, niepotrzebnie zupełnie. Ale jakoś tak człowiek podświadomie szuka.
I takie pozytywne, radosne zakończenie. Szkoda tylko, że niedługo potem spadła kurtyna na ponad 40 lat.





























