Oficjalne recenzje użytkownika
Więcej recenzjiOpowiadania z nieoczekiwanym zakończeniem nie mogłyby być zatytułowane inaczej. Sam bowiem już tytuł mówi w zasadzie wszystko. Nie należy doszukiwać się żadnych przenośni, głębszych filozofii czy ukrytych sensów. Po prostu: zakończeń nie sposób przewidzieć, bo nie są ani typowe, ani...
Jeśli jesteś mężczyzną, powiesz pewnie, że czasem jedna żona to aż nadto.
Jeśli jesteś matką, powiesz być może, że czasem nie możesz nadążyć za jednym dzieckiem, a co dopiero mieć ich dwoje.
To co? Podnosimy poprzeczkę? Mężczyzno, a co powiesz na dziesięć żon? Jednocześnie! Matko, co...
Opinie użytkownika
Ależ to miało potencjał! Po pierwszych stronach napaliłam się jak szczerbaty na suchary... i połamałam zęby.
Od pewnego momentu czytałam pamiętnik zakochanej nastolatki. Język bardzo nierówny: czasem płytki, sprawiający wrażenie zapychacza stron, czasem zaskakujący jakimś porównaniem lub ripostą. Bohaterka też rozchwiana, a co do akcji to zbyt często tłukło mi się po...
Nie umiem ocenić książki w oderwaniu od jej wydania. I tu wydawnictwu Prozami podziękuję, nigdy więcej. To, że autor robi błędy lub pisze czasem niezgrabnie, jest akceptowalne, jego zadanie jest inne. Ale redakcja bierze kasę za poprawienie tych błędów, wyłapanie nieścisłości, potknięć, wygładzenie tego tekstu.
Nie notowalam wszystkiego, w którymś momencie już tylko brnęłam...
I znowu tendencyjne, czasem aż bzdurne, dialogi i małostkowi bohaterowie. Potykanie się o te dziwne tory myślowe raz za razem totalnie zdusiło impakt finału.
Jednocześnie zakończenie w postaci "a teraz wam wszystko po kolei wyjaśnię" trąca motywem deus ex machina i nie jest moją ulubioną formą zakończenia lektury.
Chyba czas mi wykreślić autorkę z ulubionych.
Świetny pomysł, ale realizacja trochę dziurawa. Zabrakło czasem podbudowy do odczuć czy decyzji bohaterów.
I jedna strzelba, która nie wypaliła. Kilka razy. I chyba przez to w końcu przestałam płynąć, a zaczęłam brnąć do końca.
Nigdy bym po tę książkę nie sięgnęła, żeby nie błędne zakatalogowanie przez Legimi do powieści przygodowej i historycznej - to nawet nie stało ani przy przygodowej, ani tym bardziej przy historycznej!
Nie czytam romansów, bo nigdy nie zrozumiem, co jest fajnego w wulgarności i dosłowności.
Jednak dość późno zorientowałam się, że coś jest nie tak, czekałam na jakąś akcję...
Droga autorko, przyszli wydawcy: bardzo brakuje jakiegoś drzewa genealogicznego, rozrysowania postaci i ich wzajemnych zależności czy pokrewieństwa. Zbyt krótko znamy większość z nich, żeby je jakoś zahaczyć w tym wszystkim, dlatego taka wizualna podpowiedź bardzo by pomogła. Tak bardzo się już gubiłam, że przestałam śledzić, kto-co-jak-z-kim, po prostu czytałam bezmyślnie....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nie potrafię wystawić oceny.
Książka jest wg mnie koszmarnie nierówna.
Zaczyna się wielkim WOW. I ciągnie na tym poziomie mniej więcej do połowy.
Potem zaczyna się zjazd: za dużo gadania, za dużo przeciągających się opisów, które niewiele wnoszą. Za dużo powtórzeń.
Do tego przewidywalne dla mnie zakończenie, reakcje bohaterów ni z gruszki ni z pietruszki i rzeczy...
Bardzo słaby debiut.
Nie ocenię treści, bo nie doczytałam, szkoda mi czasu.
Styl, natomiast, kojarzy mi się z pierwszymi próbami pisarskimi licealistki, która bardzo chce już brzmieć, jak pisarka z prawdziwego zdarzenia. Ale nie brzmi. Brzmi... cóż, gdyby to był obraz: jak pięciolatka ubrana w sukienkę i szpilki mamy, ze szminką rozmazaną po twarzy, która próbuje udawać...
Przebrnęłam przez jedną piątą i szkoda mi marnować czas na dalszą lekturę.
Dramat. Językowy bełkot z błędami gramatycznymi. Do tego błędy logiczne (w Polsce pełnoletność osiąga się po ukończeniu 18 lat i nie potrzeba wówczas zgody rodziców na ślub). Bohater to, mówiąc wprost, palant i bubek.
Całość (w każdym razie ta część, przez którą przebrnęłam) jest utrzymana na...
Rewelacja. Ciekawe spojrzenie na kwestie, o których każdy z nas przynajmniej raz w życiu pomyślał lub pomyśli. Jak zwykle Brown balansuje na granicy, niczego nie przesądzając. Wręcz przeciwnie, dając alternatywę, prowokuje do jeszcze intensywniejszego do myślenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to(A imię jego) Czterdzieści i cztery. Gdzieś dzwoni? A mówią wam coś nazwiska: Juliusz Słowacki, Andrzej Towiański, Ada Lovelace, Eliza Żmijewska? W porządku, ta ostatnia to nie bardzo, chociaż uszyta jest na miarę kilku znanych kobiet tej epoki. Bo "Czterdzieści i cztery" to historyczno-fantastyczny kogel mogel. W zasadzie bardziej fantastyczny, ale stworzony z faktów jak...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Nie zamierzałam sięgać po ten tytuł. Debiut autorki, czyli "Dziewczyna z pociągu", mocno mnie zirytował i nie miałam ochoty na powtórkę. Okazuje się jednak, że pierwsze śliwki robaczywki i "Zapisane w wodzie", chociaż napisane w tym samym stylu, całościowo jest o wiele lepsze: logiczniejsze i z sensowniejszym zakończeniem.
Sam sposób prowadzenia akcji - naprzemiennie przez...
Najpierw urzekła mnie okładka.
Później zainteresował mnie fragment recenzji Marty porównujący "Martwe ciało..." do twórczości Pratchetta.
I tyle wystarczyło. Od obrazu przez słowo do pierwszego rozdziału.
Rzeczywiście, czuć delikatny oddech Terry'ego Pratchetta, z czym autorka się zresztą nie kryje. Sama jednak pewnie bym na takie porównanie nie wpadła, bo Świat Dysku jest...
Bajeczna, magiczna, niepokojąca.
Zostawi was z poczuciem (nie)realności życia. Będziecie się zastanawiać, ile was jest w was.
Pewnie żaden autor nie lubi być porównywany do kogoś innego, ale jako zaawansowany czytelnik miewam czasem skojarzenia i nic na to nie poradzę. Chociaż myślę, że akurat za porównanie do Neila Gaimana autorka by się nie obraziła. Jego powieści...
Życie bywa wystarczająco przygnębiające, żebym chciała o jego niedoskonałościach czytać w książkach, po które sięgam. Tym razem jednak nie żałuję, bo, okazuje się, można trudne sprawy ująć w sposób nienarzucający się, a nawet nieprzygnębiający. Raczej refleksyjny, a opakowany w humor - nawet jeśli ironiczny i w gruncie rzeczy... nieśmieszny.
Taka jest ta książka. Kiedy...
Nietypowa historia tak jakby miłosna. Z naciskiem na "tak jakby".
Niedługa, treściwa i nieco dziwna. Skonstruowana tak, że chociaż długo nie wiadomo, o co właściwie chodzi i dokąd zmierza, to finał przychodzi mimo wszystko jako logiczny wynik wydarzeń poprzedzających.
Naprawdę "tak jakby" miłosna. Nie spodziewajcie się romansów, rozdzierających wyznań, wynurzeń...
Świetnie wykorzystany potencjał pewnego... tramwaju. Bardzo podobał mi się zarówno pomysł, jak i jego realizacja.
Niejaką satysfakcję dawała mi również obserwacja, jak niedopowiedzenia i domysły potrafią nie tylko skrzywić, ale wręcz zmienić naszą rzeczywistość. Ku przestrodze.
Masakra. O ile na początku czytałam z zapałem, o tyle im dalej, tym bardziej miałam wrażenie, że ktoś pisał pracę magisterską i nie mógł dobrnąć do minimalnej wymaganej liczby stron.
Zwłaszcza irytowało nagminne powtarzanie tych samych informacji, faktów z życia reportera lub jego przekonań. I często miałam odczucie, że autorce brakuje już czasu lub chęci na dokończenie...
Wyraźna inspiracja Agathą Christie. Chociaż nie bardzo mogę się zdecydować, czy pozytywnie, czy negatywnie, to zakończenie mnie jednak zaskoczyło. Być może spodziewałam się czegoś bardziej w stylu Christie.
Prawdę mówiąc, mam ochotę to potraktować jako wprawkę w pisaniu kryminałów niż jako pełnoprawny kryminał.
Po świetnej Trylogii czasu ("Czerwień rubinu", "Błękit szafiru", "Zieleń szmaragdu") nazwisko autorki trafiło do puli tych, po których książki sięgam bez wahania.
Dlatego "Silver - księgi snów" kupiłam od razu oba dostępne tomy (na trzeci trzeba czekać prawdopodobnie do maja 2017 roku). I nie dość, że się nie zawiodłam, to do szału doprowadza mnie, że nie mogę sięgnąć po...