Ostatnie lato

Okładka książki Ostatnie lato
Cesarina Vighy Wydawnictwo: Wydawnictwo M biografia, autobiografia, pamiętnik
163 str. 2 godz. 43 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Tytuł oryginału:
L'ultima estate
Wydawnictwo:
Wydawnictwo M
Data wydania:
2011-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2011-01-01
Liczba stron:
163
Czas czytania
2 godz. 43 min.
Język:
polski
ISBN:
978-83-7595-258-2
Tłumacz:
Lucyna Rodziewicz-Doktór
Tagi:
ostatnie lato vighy
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
5,7 / 10
35 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
232
214

Na półkach: ,

Rzadko kiedy czytam książki zarówno biograficzne jak i autobiograficzne. Po pierwsze dlatego że aż tak bardzo nie jestem ciekawa jakie to mieli życie sławni ludzie (czy to będzie sławny aktor, polityk, pisarz czy życie żony słynnego X), a po drugie dlatego też, że trudno mi oceniać czyjeś życie na blogu - co sprawiło że stał się popularny, dlaczego stał się tym kim jest i co sprawia, że jego zawód czy jego życie wpływa na życie innych? - wiele pytań, ale czy jednak rzeczywiście kogoś to może ciekawić? Mimo wszystko tak.

Co mnie jednak skłoniło, aby przeczytać autobiograficzną książkę Cesariny Vighy - poetki włoskiej? Chociaż może okazać się to płytkie, ale duży wpływ miała okładka jak również to, iż sama narracja jest w formie powieści, sprawiając że czytelnik nie odbiera tej autobiografii jako podanie suchych faktów, że "tak i tak było i wtedy". Ale mamy do czynienia z narracją, która jest podana płynnie, bez zanudzania czytelnika "byle jakimi wiadomościami".

A kimże jest właściwie Cesarina Vighy? Bo jak śmiem przypuszczać niewielu czytelników może znać jej twórczość jak i samo nazwisko może być nieznane. Cesarina Vighy - Włoszka, z pochodzenia Wenecjanka, która na stałe zamieszkała w Rzymie, który stał się jej małą ojczyzną. Aktorka, poetka, z dyplomem filozofii, pracownica Biblioteki Historii Nowoczesnej, w której pracowała aż do emerytury.* "Kiedy zapadła na rzadką chorobę neurologiczną, (...) napisała powieść "Ostatnie lato" przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią." **

Na stronach ów książki owe pogodzenie jest wyczuwalne, wręcz namacalne, sprawiając że czytelnik z każdą stroną może przekonać się, że autorka coraz bardziej godzi się na to, co ma ją spotkać, tym bardziej... Tym bardziej, że nie jest to książka, w której autorka dokonuje rozrachunku ze swoim życiem, nie robi bilansu wszystkich dobrych jak i złych chwil, które spotkały autorkę. Lecz jest to opowieść o kobiecie, która ze szczyptą ironii i humoru opowiada o ważnych i mniej ważnych faktach ze swojego życia, które wzruszają, czasem bawią a czasem przywołują wspomnienia o własnym dzieciństwie, które nie przypomina co prawda tego autorki, lecz wywołują nostalgię o nich. Ale autorka pisze również o tym, co najważniejsze w tej książce: o chorobie, która przygotowuje chorującego jak i rodzinę na to co nieuniknione, czyli na śmierć. Autorka a zarazem bohaterka książki nie podnoszą zarówno choroby, jak i nieuniknionej śmierci do wysokiej rangi czy przechodzi obok nich obojętnie, lecz jest dla niej naturalną koleją rzeczy, którą trzeba przyjąć z godnością, bo nie ma już odwrotu. I to właśnie ta naturalna postawa autorki i bohaterki, sprawia że "Ostatnie lato" nie jest typową autobiografią, lecz taką, która właśnie swą naturalnością uczy nas jak podchodzić do spraw mniej ważnych jak i tych bardziej ważnych, które mają taki sam wpływ na nasze życie. I to czyni tę książkę mądrym przesłaniem dla każdego z nas, którego spotka ciężka choroba. Czy nauczymy się wtedy od autorki takiej postawy? To zależy tylko od nas....

* http://it.wikipedia.org/wiki/Cesarina_Vighy

** okładka książki

http://swiatwidzianyksiazkami.blogspot.com/2014/10/ostatnie-lato-cesarina-vighy.html

Rzadko kiedy czytam książki zarówno biograficzne jak i autobiograficzne. Po pierwsze dlatego że aż tak bardzo nie jestem ciekawa jakie to mieli życie sławni ludzie (czy to będzie sławny aktor, polityk, pisarz czy życie żony słynnego X), a po drugie dlatego też, że trudno mi oceniać czyjeś życie na blogu - co sprawiło że stał się popularny, dlaczego stał się tym kim jest i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1058
166

Na półkach: , ,

Pisarka po usłyszeniu diagnozy lekarzy nie pozostawiającej złudzeń co do długości, a także jakości ostatnich dni życia postanawia napisać książkę o sobie. O walce z nieuleczalną chorobą neurologiczną, zwaną SLA, tzn. stwardnienie boczne zanikowe, a raczej o bezsilności względem niej i poddaniu się, pogodzeniu z okrutnym losem. Czy zadaje sobie pytanie, podobne do stawianego przez wielu innych ludzi w tożsamej sytuacji? Dlaczego właśnie ja? Oczywiście, że tak! Robi to już na początku pierwszego rozdziału:

"Dlaczego spotkało mnie to upokorzenie?" - [str.7]

Niestety nie znalazła zadowalającej odpowiedzi, bo często po prostu się nie udaje.

Bohaterka książki, a zarazem autorka obserwuje swe domowe otoczenie, gdyż wycofała się z czynnego życia, nie odbiera telefonów, nie odpisuje na maile. Zwraca uwagę na sprawy, które dotychczas były na tyle realne, że niezauważalne. Traktowała wszystko, jak coś naturalnego, a teraz patrzy zupełnie inaczej, z większą zachłannością. Najlepszą przyjaciółką jest niespotykanie wierna i litościwa kotka.

We śnie przychodzą do schorowanej kobiety nieżyjący członkowie rodziny, jedni radośni, drudzy smutni i ponurzy, ale Amelia nie rozumie celowości tego działania. Zaczyna wspominać swoich krewnych. Z opowieści wyłania się trudna historia egzystencjalna przedstawicieli trzech pokoleń bliskich pisarce. Dziadek był człowiekiem na wskroś złym, babcia zmarła przedwcześnie, w wyniku czego mama Amelii - Nives, wychowywała się u sióstr zakonnych. Wyrwała się z domu i poznała żonatego adwokata, w którym z wzajemnością się zakochała. Namacalnym dowodem owej miłości jest Amelia. Bardzo trafnie określa więź łączącą matkę i córkę, chociaż stosuje diametralnie odmienne uczucia. Jednak wiadomo, jak potrafią być różne.

"(...) Najbardziej powszechna i wzajemna nieprzyjaźń to ta między matką a córką, na którą składają się podziw, antypatia, zawiść, ufność, podejrzliwość: więź zbyt ciasna, jak pępowina, która może nawet udusić" - [str.51]

Nives pragnie, aby córka była niezależna, nie kładzie więc nacisku na wykonywanie przez dziewczynę domowych obowiązków, która odnajduje się w teatrze, chowając nieśmiałość pod maską odgrywanych postaci. Była obiektem fascynacji człowieka, który okazał się podły oraz nikczemny. Nawet zaszła w ciążę... Obraz aborcji podany jest w oschły sposób, wyprany z wszelkich emocji, co dla mnie jest rzeczą niepojętą. Zawsze wydawało mi się, że to traumatyczne przeżycie dla kobiety, a autorka sprawia wrażenie, jakby jej to nie obeszło. Nie oceniam jej postawy, ale rzuciła mi się zdecydowanie w oczy, więc nadmieniam.

Po tych wydarzeniach przenosi się z Wenecji do Rzymu, który urzeka od pierwszej chwili. Zaprzyjaźnia się z Marią Antoniną, doskonale się rozumieją nawet w sferze erotycznej, ale opisuje to w sposób naturalny, co zaskakuje biorąc pod uwagę fakt, że wydarzenia miały miejsce w czasach niesprzyjających podobnym uczuciom.

"Ostatnie lato" to przedstawicielka gatunku literatury faktu, pamiętnika, biografii. Autorka cofa się wstecz we wspomnieniach do najwcześniejszych lat swojego dzieciństwa, poprzez młodość, aż do wieku dojrzałego nacechowanego ciężką chorobą. Przytacza ciekawe przygody, własne spostrzeżenia na wiele tematów. Podaje złote rady, jak przetrwać w obliczu śmierci, czyni to na miarę dekalogu, ale z pewnym przymrużeniem oka. Narracja prowadzona jest dwutorowo. Pierwsza przez kobietę przeżywającą swoje ostatnie upalne rzymskie lato, druga z perspektywy Wkurzonego Anioła Stróża, który się nią opiekuje, wtrąca uwagi dotyczące jej samopoczucia i podejścia do choroby. Mówi o niej jako o Z., ale ten skrót pozostaje do samego końca zagadką, przynajmniej ja nie znalazłam tajemnego szyfru. Niech tak zostanie. Okładka dobrana idealnie do książki, jakby przyroda własnym urokiem chciała zrekompensować traumatyczny okres, pocieszyć autorkę, ułatwić jej ostatnią drogę do lepszego świata. Bolesny to czas dla najbliższych, pożegnanie. Pisarka dedykuje książkę mężowi, córce oraz wnuczkowi, co jest bardzo wzruszające zważywszy na fakt pełnej świadomości przemijania. Proza momentami chaotyczna, ale naznaczona marzeniami i mądrością. Gorąco polecam!

Pisarka po usłyszeniu diagnozy lekarzy nie pozostawiającej złudzeń co do długości, a także jakości ostatnich dni życia postanawia napisać książkę o sobie. O walce z nieuleczalną chorobą neurologiczną, zwaną SLA, tzn. stwardnienie boczne zanikowe, a raczej o bezsilności względem niej i poddaniu się, pogodzeniu z okrutnym losem. Czy zadaje sobie pytanie, podobne do stawianego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
107
70

Na półkach:

Bohaterka tej książki, Amelia, choruje na stwardnienie boczne zanikowe i wie, że już niedługo umrze. Ma trudności z poruszaniem się i mówieniem, z jej ust w niekontrolowany sposób wypływa ślina. W chorobie stała się mizantropką. Przesiaduje samotnie w swoim pokoju, nie przyjmuje wizyt, nie prowadzi rozmów telefonicznych. Co więc robi? Przede wszystkim wspomina.

Wspomina dzieciństwo spędzone w Rzymie oraz Wenecji, rodziców - a wiedzieć trzeba, że urodziła się z nieformalnego związku; swojego narzeczonego, który okazał się łajdakiem i ukradł jej ojcu-bibliofilowi cenną książkę... Wraca też myślami do dni, kiedy umierała jej matka. Nie zachowała się wtedy jak troskliwa córka. A zaledwie pochowała matkę, sama ciężko zachorowała.

Prawie cała powieść napisana jest narracją pierwszoosobową, czasami jednak pojawia się narrator trzecioosobowy i oznajmia nam, co robi bohaterka. Chora kobieta nie narzeka na nikogo z rodziny, nie rozpacza z powodu okrutnego losu. Z lekką goryczą wypowiada się jedynie o włoskiej służbie zdrowia i o lekarzach, którzy nie od razu rozpoznali jej chorobę.

Choć na okładce "Ostatniego lata" Cesariny Vighy widnieją słowa: "Czytelnikowi ani na chwilę nie dane jest zapomnieć, że pani Z. jest chora, i to ciężko chora", podczas czytania często zapominałam o tym fakcie. Książki o rozliczeniu z życiem i o umieraniu można podzielić na dwie kategorie: ogromnie przygnębiające, pełne lamentu oraz wyważone, spokojne, które czyta się bez uczucia rozpaczy. "Ostatnie lato" z pewnością należy do tej drugiej kategorii.

Powieść nie jest gruba, to tylko 163 strony. Najbardziej zaciekawiły mnie wspomnienia narratorki dotyczące Wenecji, np. opis wyzwolenia miasta oraz fragmenty o życiu w powojennych Włoszech.

Bohaterka tej książki, Amelia, choruje na stwardnienie boczne zanikowe i wie, że już niedługo umrze. Ma trudności z poruszaniem się i mówieniem, z jej ust w niekontrolowany sposób wypływa ślina. W chorobie stała się mizantropką. Przesiaduje samotnie w swoim pokoju, nie przyjmuje wizyt, nie prowadzi rozmów telefonicznych. Co więc robi? Przede wszystkim wspomina.

Wspomina...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
254
254

Na półkach:

Książka nie zachwyca, nie porywa, aczkolwiek nie można jej do końca zaszufladkować jako szczególnie nudnej. Główna bohaterka opisuje swoją chorobę, cierpienie. Przytacza też swoja młodość oraz historię poznania swoich rodziców. Całość opisana jest ciekawym językiem, momentami z poczuciem humoru.

Książkę oceniam na 3

Książka nie zachwyca, nie porywa, aczkolwiek nie można jej do końca zaszufladkować jako szczególnie nudnej. Główna bohaterka opisuje swoją chorobę, cierpienie. Przytacza też swoja młodość oraz historię poznania swoich rodziców. Całość opisana jest ciekawym językiem, momentami z poczuciem humoru.

Książkę oceniam na 3

Pokaż mimo to

avatar
2092
1484

Na półkach: , ,

O ironio, za lekturę książki „Ostatnie lato” wzięłam się, gdy za oknem jesień/zima przypomniała sobie o istnieniu małych wsi, które trzeba schłostać zimnym deszczem. Okładka, piękna, letnia, zachęcająca do tego by wkroczyć do malowniczego ogrodu, zaparzyć herbaty i usiąść na pogaduszki w białej altanie.
Zresztą literatura włoska pobudza do wyobrażania sobie bajkowych krajobrazów, ciepła, szumu morza, ciągnących się po słonecznych stokach winnic. A takich pięknych miejscach dzieją się tylko rzeczy dobre. Nie ma starości, choroby, ani cierpienia. Zresztą o chorobie i śmierci w świecie młodych i zdrowych się nie pisze. Jeśli już ktoś ośmieli się przerwać zmowę milczenia to od biedy może opisać zwycięską walkę z chorobą.

Cesarina Vighy we Włoszech jest znaną osobowością. Raczej była, zmarła w 2010 roku. Gdy wiedziała już że dni jej są policzone, spisała swoje refleksje, przemyślenia. Autorka boryka się z samotnością, w jej chorobie i ciężkim stanie jedynie kotka mieszkająca z nią.

„Chodzenie na dwóch nogach i mówienie to dwie umiejętności, które małpę uczyniły człowiekiem – ja tracę obie. Pozostają: niepotrzebny nikomu przeciwstawny kciuk i nieznośna samoświadomość.”
W tej książce znajdziemy historię całego życia, z licznymi dygresjami, wątkami bardzo rozbudowanymi. Opowiedzianą tak, jak opowiadają ludzie, którzy dużo już przeżyli. Jakby z ogromnej szkatułki wyjmowali płatki wspomnień i oglądali je z każdej strony, przypominali sobie chwile, zapachy, dźwięki. Jakby machina czasu przenosiła ich do historii..

Nie spodziewajcie się lektury lekkiej i przyjemnej. Z tej książki emanuje smutek, czy zresztą może być inaczej? Nasz zdrowy instynkt samozachowawczy, nasz organizm zawsze walczy o kolejny oddech, o jeszcze jedno uderzenie serca. Nawet gdy jesteśmy zmęczeni życiem, chorobą, trzymamy się tego życia.
Książka jest bardzo prawdziwa i naprawdę świetnie napisana. Pomimo trudnego, przygnębiającego tematu, Autora nie pozwala czytelnikowi zapłakać się na śmierć. Pisze lekko, momentami nawet zabawnie. Nie szuka rozgrzeszenia, co nadałoby książce patetyzmu i banalności.
Bardzo interesująca lektura… Mądra.

O ironio, za lekturę książki „Ostatnie lato” wzięłam się, gdy za oknem jesień/zima przypomniała sobie o istnieniu małych wsi, które trzeba schłostać zimnym deszczem. Okładka, piękna, letnia, zachęcająca do tego by wkroczyć do malowniczego ogrodu, zaparzyć herbaty i usiąść na pogaduszki w białej altanie.
Zresztą literatura włoska pobudza do wyobrażania sobie bajkowych...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2552
827

Na półkach: ,

http://basiapelc.blogspot.com/2014/02/ostatnie-lato-cesarina-vighy.html

Cesarina Vighy żyła w latach 1936 - 2010. Pochodziła z Wenecji, mieszkała w Rzymie. Zapadła na rzadką chorobę neurologiczną. Książka "Ostatnie lato" to "przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią. Książka została nagrodzona wieloma wyróżnieniami." - tekst z tylnej okładki.
Jest to bardzo ciekawa historia o interesującej kobiecie, która opowiada nam o całym swoim życiu i o tym, że musiała pogodzić się ze swoją śmiercią.

Bohaterkę (Amelię, Panią Z.) łączyły bardzo intrygujące relacje z matką. Jej rodzicielka potrafiła być często osobą toksyczną i widać, że jej zachowanie miało wpływ na córkę.
Moja matka (...). Jest jedną z tych, które piszczą: "To kupa!", kiedy dziecko podnosi z ziemi coś ciekawego, i biją je po rączce wyciągniętej z ufnością, by wspólnie podziwiać znaleziony skarb. W ten sposób dzieci uczą się, że świat to jedno wielkie gówno na długo przed tym, zanim dostaną niezbity dowód. - str. 51
Matka zawiodła ją wiele razy - przykłady są smutne, tak dokładnie i szczegółowo opisane, tak wyjątkowo naszkicowane, że czytając je mamy wrażenie, iż wraz z bohaterką czujemy jej ból i rozpacz. To właśnie przez matkę dziewczynka była nieśmiała, czasami tchórzliwa, nielubiana i nieznośna. Ot, taka "kujonka, mądralińska zadzierająca nosa".

Bohaterka wspomina całe swoje życie: dzieciństwo, szkołę, kościół, pierwsze randki, zbliżenia. Opis skrobanki nie nadaje się do czytania dla każdego, było mi niemalże słabo, kiedy doszłam do tego momentu... Szokująco-obezwładniający "obraz", bardzo bezpośredni, zatrważający, realistyczny do bólu - aż mi się włos jeżył na głowie. "Szkice" kolejnych czynności porażały.

Gdzieniegdzie sytuacje są niedopowiedziane, na nie zaś nakładają się historie, które są napisane w sposób zupełnie odwrotny, czyli szczegółowo i dogłębnie.
Wszystko zostało przekazane w sposób smutny. Wypowiedziane niemalże tak szybko jak obracająca się katarynka, pomieszane, poszarpane. Na początku nie wiedziałam, co jest czym. Opowieści zamknięte są w zatytułowanych rozdziałach, a miejscami (w ukośnym tekście) wypowiada się wszechwiedzący narrator/opiekun, który pokazuje nam, jak inni z boku mogą postrzegać naszą bohaterkę (zupełnie inaczej niż ona postrzega samą siebie). Amelia wspomina wszystko, ale odnoszę wrażenie, że nie ocenia ona swojego życia, nie robi rachunku sumienia, po prostu przypomina sobie najbardziej znaczące momenty.
Życie widziane z bliska to tragedia, z oddali to komedia.
Podczas lektury tej książki zastanawiałam się jak to jest, że zazwyczaj wszyscy pamiętają te złe sytuacje, lub momenty w których spotkała nas przykrość i krzywda, a piękne chwile uciekają, wylatują z naszej pamięci...

Ale podczas jej istnienia był także czas na szczęście i spełnienie. Związała się z kobietą, zrodziła się w niej dziwna pasja do... cmentarzy, szukania nekrologów i inskrypcji oraz wreszcie coś, co także i mnie zachwyciło:
W końcu trafiłam na pracę dla mnie stworzoną: do biblioteki. Szybko wyspecjalizowałam się w dziwnym prośbach i dziwnych czytelnikach, którzy wycofywali się z przerażeniem, kiedy docierało do nich, jak bardzo mnie interesuje ich temat, który zdążyłam już uczynić moim. Tam, w starym budynku, który sam zaspokajał moją potrzebę piękna, spędziłam najlepsze lata. - str. 110
Dziwna z niej osoba, ta cała książka wydawała mi się niestandardowa. Ma ona w sobie więcej plusów niż minusów, ale odnosiłam wrażenie, że lektura nie jest jednak do końca dla mnie. Nie czułam, żeby "Ostatnie lato" mogło dla mnie zaistnieć w 100%. Po prostu styl pisania autorki nie przemawiał do mnie. Owszem zmusiła mnie ona do refleksji i cieszę się, że ją przeczytałam, ale nie byłam nią zachwycona.

Ale wracając do treści: bohaterka dotyka zwyczajnych tematów, ale nie stroni także od tych trudnych. Starość i niemoc związana w chorobą: czym jest dla takich osób łazienka -i tutaj dowiedziałam się niesamowitych rzeczy - nie miałam pojęcia jak postrzegają ją ludzie schorowani. Pisze ona także o tym jak powinno się reagować i co robić, gdy dowiadujemy się, że jesteśmy śmiertelnie chorzy, jak godzi się z tym, jak postanawia oddalić się od ludzi i skupić na sobie, aby nie być ciężarem dla innych, aby nie wydać się śmieszną, bo najgorsze jest współczucie i żal. Nie sądzę, żeby to do końca było od nas zależne - kochająca nas rodzina nigdy nas nie porzuci, za bardzo jest nam przecież oddana i bardziej ją skrzywdzimy dystansując się do niej, niż dzieląc swoim strachem, bólem i cierpieniem.

Poruszana jest także tematyka jej choroby i kolejnych objawów z nią związanych: utrata władzy w kończynach, zanik mowy, ale na szczęście rozum ma ciągle sprawny. Wspomina o tym, że powinno się oddawać organy - zmarłym są one już niepotrzebne.

Amelii się udaje, jest gotowa na śmierć, wewnętrznie pogodzona ze sobą, bliskimi. Ta lektura wzburza i daje nam wiele do myślenia. Jest psychologicznym wtargnięciem w umysł ludzki. Temat śmierci nigdy nie może być łatwy. Polecam miłośnikom powieści psychologicznych, ale także i każdemu, kto pragnie pochylić się i zamyślić/zastanowić na tematami, jakimi są życie i umieranie, istnienie i zanikanie, miłość i nienawiść, fobie, dziwaczność, nieszczęście, strata i wiele, wiele innych. Mogłabym tak wymieniać w nieskończoność, bo tymże wszystkim jest właśnie nasze istnienie.

http://basiapelc.blogspot.com/2014/02/ostatnie-lato-cesarina-vighy.html

Cesarina Vighy żyła w latach 1936 - 2010. Pochodziła z Wenecji, mieszkała w Rzymie. Zapadła na rzadką chorobę neurologiczną. Książka "Ostatnie lato" to "przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią. Książka została nagrodzona wieloma wyróżnieniami." - tekst z tylnej...

więcej Pokaż mimo to

avatar
707
611

Na półkach:

Gdy widzisz i niemal dotykasz (bo akurat te zmysły nadal posiadasz) śmierci, jesteś od niej już o krok, o dwa ciężkie oddechy… zaczynasz mimowolnie zastanawiać się nad swoim życiem. Jedni w tej sytuacji łapczywie chwytają się ostatnich iskierek nadziei, inni pogodzeni z losem jeszcze raz delektują się szczęśliwymi chwilami dzieciństwa lub dorosłego życia. Pani Z. natomiast wybrała inną drogę – w obliczu nieuleczalnej neurologicznej choroby wspomina, ale te wspomnienia mają w większości gorzki posmak. Jestem pewna, że nie każdy w tej czytelniczej uczcie będzie gotów się rozsmakować – mi zresztą też nie do końca było to dane.

Zanim jednak wybrzmi ostatni akord życia, a rola, którą przypadło nam na scenie codzienności odgrywać dobiegnie końca; zanim nadejdzie to „ostatnie lato” gdy nie zostanie już nic z dawnego piękna ciała – wciąż tak samo żywa dusza przeniesie nas w zawiłości osobistych przeżyć. Poznamy trudne dzieciństwo matki naznaczone humorami despotycznego ojca, wojenną codzienność z jej trudnymi wyborami, choć bez bohaterskich czynów i chwilę przyjścia na świat Pani Z. Od tego momentu nie będzie wcale łatwiej i przyjemniej – proza życia to scenariusz raczej w tym przypadku dramatyczny, chociaż i w nim możemy oczekiwać delikatnych muśnięć słońca i ludzkiego uśmiechu. Realia Wenecji, a chwilami uroki Rzymu to miejsca, które odkryją nie tylko konkretne wydarzenia z życia autorki, ale przede wszystkim jej sposób patrzenia na świat. Nie sposób stwierdzić czy patrzyła tak na niego zawsze, ale w książce ten obraz malowany jest raczej ciemnymi kolorami.

Starość i przemijanie, którymi Pani Z. się brzydzi choć sama ich doświadcza, a także meandry życiowych doświadczeń, w jej słowach prezentują się szczególnie gorzko i ironicznie. I szczerze. Ten ostatni element doceniać zaczęłam jednak dopiero pod koniec zmagania z tą książką – wcześniej niestety zagubiło się to gdzieś w stylu pisania C. Vighy, w którym przez większą cześć „Ostatniego lata” nie mogłam się odnaleźć. Nie jestem pewna z czego to wynikało, ale czasami zupełnie gubiłam się w zawiłościach myśli autorki, ba! czasami nie do końca potrafiłam wychwycić sedno niektórych, co bardziej rozbudowanych zdań. Tak zwyczajnie sposób opowiadania nie do końca przypadł mi do gustu - przynajmniej w zasadniczej części książki - a to spowodowało, że nie jest to lektura do której chciałabym jeszcze kiedyś wrócić, mimo że doceniam w niej pewne elementy.

Choroba autorki odgrywa tu jednocześnie pierwszo- i drugoplanową rolę. Przez większą część „Ostatniego lata” gdy czytamy o czasie sprzed nagłych niekontrolowanych upadków i późniejszych wizyt u siedmiu neurologów – jest ona jedynie tłem, o którym Vighy prawie nie wspomina bezpośrednio, a jednak nadaje wyraz wszystkiemu co pisze. Z jednej strony podziwiam szczerość i brak zbędnego koloryzowania swojej historii i uwznioślania uczuć tam, gdzie wzniosłości nie było lub przygniotła ją zwyczajna rzeczywistość. Z drugiej jednak moje własne wrażenia po lekturze są tak niejednoznaczne, że nie jestem w stanie stwierdzić, że książka mi się podobała lub nie. Pewna jednak jestem, że na liście ulubionych, głęboko przeżywanych czy chociażby na długo zapamiętanych niestety się nie znajdzie.

http://k-recenzjeksiazek.blogspot.com/2013/08/cesarina-vighy-ostatnie-lato.html

Gdy widzisz i niemal dotykasz (bo akurat te zmysły nadal posiadasz) śmierci, jesteś od niej już o krok, o dwa ciężkie oddechy… zaczynasz mimowolnie zastanawiać się nad swoim życiem. Jedni w tej sytuacji łapczywie chwytają się ostatnich iskierek nadziei, inni pogodzeni z losem jeszcze raz delektują się szczęśliwymi chwilami dzieciństwa lub dorosłego życia. Pani Z. natomiast...

więcej Pokaż mimo to

avatar
256
159

Na półkach:

Po kilku pierwszych kartkach trochę się bałam, że nie jest to lektura dla mnie. W pewnym momencie dosięgnął mnie kryzys tak wielki, iż miałam poważne obawy, że nie uda mi się skończyć tej książki. Ale udało się. I to wcale nie z takim wielkim trudem, jak się początkowo wydawało.

Główna bohaterka "Ostatniego lata" to pani Z., która choruje na stwardnienie boczne zanikowe (jeśli mnie pamięć nie myli). To okropna choroba. Tyranizuje ciało, umysł pozostawia w spokoju. Na początku chory potrafi się po prostu przewrócić na środku prostej drogi, w stadium zaawansowanym nie może już chodzić ani mówić. Jego głowa funkcjonuje natomiast zupełnie dobrze. Człowiek wszystko widzi, słyszy, może czytać... I chyba właśnie to jest takie koszmarne. Sama bohaterka w którymś momencie przyznaje, że na początku zapewnienia o tym, że jej mózg pozostanie nieuszkodzony uznawała za obietnicę, a dopiero potem zdała sobie sprawę z faktu, że to groźba.

Nie do końca zgodzę się ze zdaniem na odwrocie okładki, które głosi, że "czytelnikowi ani na chwilę nie dane jest zapomnieć, że pani Z. jest chora". Dla mnie ten fragment (autorstwa włoskiego krytyka literackiego, Marino Sinibaldiego) brzmiał zupełnie niezachęcająco. Znacie mnie już trochę i wiecie, że mam problem z książkami przygnębiającymi, bardzo poważnymi czy smutnymi. Zazwyczaj źle mi się je czyta, a jeszcze gorzej o nich pisze. Może dlatego właśnie podeszłam do tej lektury z dystansem. Szybko jednak okazało się, że w żadnym razie nie mogę zgodzić się z panem Sinibaldim. Lwia część tej niezbyt obszernej książki to wspomnienia pani Z. z czasów jej dzieciństwa, młodości, dojrzałości i nie ma w nich mowy o chorobie.

Muszę przyznać, że główna bohaterka niesamowicie przypadła mi do gustu. To niebywale ciekawa kobieta z fantastycznym wręcz poczuciem humoru, którego podstawą jest dość oryginalny, przedwojenny charakter. Jej życie było bardzo ciekawe w swojej normalności. Dosłownie nie mogłam oderwać wzroku od książki przy okazji jej opowieści. Niestety poziomu nie trzyma tak zwany narrator wszechwiedzący. Zdaje się, że jest jakimś niespełnionym filozofem... niespełnionym, nudnym filozofem na dodatek.

Książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie wiem w czym rzecz. Generalnie nie mam zwyczaju nawet czytania czegoś takiego, a co dopiero chwalenia... a tu proszę, taki suprajs.

Po kilku pierwszych kartkach trochę się bałam, że nie jest to lektura dla mnie. W pewnym momencie dosięgnął mnie kryzys tak wielki, iż miałam poważne obawy, że nie uda mi się skończyć tej książki. Ale udało się. I to wcale nie z takim wielkim trudem, jak się początkowo wydawało.

Główna bohaterka "Ostatniego lata" to pani Z., która choruje na stwardnienie boczne zanikowe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
330
244

Na półkach: , , , ,

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że cierpienie jest nieodzownym elementem naszego życia. Czy to prawda? Wg mnie najprawdziwsza... Przypomnij sobie, drogi Czytelniku, swoje wszystkie porażki i smutne chwile, cierpiałeś, nieprawdaż? Bez smutku nie zaznamy radości, dlatego też te 2 elementy się dopełniają. I właśnie o cierpieniu, ale i nie tylko, bo również o miłości, opowiada powieść "Ostatnie lato" autorstwa Cesariny Vighy.

Naszą główną bohaterką jest Pani Z.- kobieta chora na nieuleczalną chorobę neurologiczną. Z każdym dniem jest coraz gorzej, bohaterka coraz słabiej widzi, słyszy, bądź mówi. I tak naprawdę nie ma szans na magiczne uzdrowienie. Pani Z. może się jedynie pogodzić ze swoim losem i uszanować decyzję Boga- tak miało być i nawet najbardziej skuteczne lekarstwa nic nie zmienią. "Ostatnie lato" to nie tylko historia samej choroby, lecz także dzieciństwa bohaterki i życia 'przed'- przed chorobą. Mamy okazję zagłębić się we wspomnienia, dostrzec to, co już nie wróci, a nader wszystko poznać cierpienie- cierpienie, którego jest tak wiele...

"Najgłupsze, co można powiedzieć choremu, to to, że wygląda kwitnąco, że za bardzo się przejmuje, że każdy ma gorsze dni itd. Najsmutniejsze natomiast jest to, że że nadchodzi chwila, kiedy inni niczego takiego już nie mówią, a właściwie w ogóle nie wiedzą,co mają powiedzieć."

Cesarina Vighy (1936-2010) była z pochodzenia wenecjanką, lecz większość życia spędziła w Rzymie. Była poetką, a może i nadal jest? Przecież w sercach, tych którzy znają jej poezję, utwory pozostaną i będą żyć własnym życiem. Kiedy zapadła na rzadką chorobę neurologiczną, postanowiła stawić czoła opinii czytelników i napisała powieść "Ostatnie lato"- przejmujące świadectwo pogodzenia się z losem, przemijaniem, cierpieniem i śmiercią. Książka została nagrodzona wieloma wyróżnieniami.

Jak już się pewnie domyślcie, "Ostatnie lato" zawiera wątki autobiograficzne. Tym samym, nie mogę napisać: akcja- taka i taka, historia- taka i taka. Bo czy możemy oceniać czyjeś życie? Nie możemy, nawet jeżeli jesteśmy recenzentami i recenzujemy daną książkę- po prostu nie można, bo ta książki nie opowiada o Kasi, która jest fikcyjnym wilkołakiem, a jej debilne zachowanie jest tylko wymysłem autorki. Historia pokazuje nam losy samej Ceasriny Vighy i chcąc, nie chcąc musimy to uszanować i wyzbyć się standardowych kryteriów. W każdym bądź razie oceniać będę i powiem Wam, że powieść ma swoje wady, zalety. Niewątpliwie spodobał mi się styl pisania autorki- momentami jest wesoło, lecz przez większość historii udziela nam się ten smutny i melancholijny nastrój. W końcu to książka o cierpieniu, tak? Przyznaję się bez bicia- polubiłam główną bohaterkę i było mi smutno, kiedy rozpoczęłam czytanie o 'fazie śmierć'. Mimo, że ?(o dziwo!) obyło się bez gorzkich łez, było mi naprawdę smutno, kiedy książka się skończyła. Zwłaszcza zakończenie wstrząsnęło mną i dalej pozostaję w szoku. Zdziwienie jest tym większe, bo nie spodziewałam się, że powieść ma taki potencjał. Wiedziałam, iż historia opowiada o cierpieniu, lecz czego można się spodziewać widząc taką sielankową okładkę? Co prawda potencjał jest lekko zmarnowany i dałoby się wyciągnąć z tej opowieści jeszcze więcej, lecz mimo wszystko,jest bardzo dobrze.

Reasumując, "Ostatnie lato" to historia wyjątkowa, która niestety nie wycisnęła ze mnie łez. Może i ta recenzja nie jest nie wiadomo jak szczegółowa, z wiadomych względów, o których wspominałam wcześniej. Bez względu na wszystko pod żadnym pozorem nie żałuję, że przeczytałam "Ostatnie lato". Wręcz przeciwnie! Ta historia otwiera nasze oczy na sprawę cierpienia i zmusza do przemyśleń. Polecam!

MOJA OCENA:
8/10

Ktoś mądry kiedyś powiedział, że cierpienie jest nieodzownym elementem naszego życia. Czy to prawda? Wg mnie najprawdziwsza... Przypomnij sobie, drogi Czytelniku, swoje wszystkie porażki i smutne chwile, cierpiałeś, nieprawdaż? Bez smutku nie zaznamy radości, dlatego też te 2 elementy się dopełniają. I właśnie o cierpieniu, ale i nie tylko, bo również o miłości, opowiada...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1095
591

Na półkach: , ,

Zainteresowała mnie okładka tej książki, piękne klomby kwiatów, ładny trawnik, mnóstwo kolorów- to wskazuje tylko na przyjemną lekturę. Pomimo tego, że o wiele wcześniej widziałam i czytałam opinie na temat tej książki i wiedziałam czego mogę się spodziewać to jednak okładka jest bardzo myląca a zawartość o wiele mocniejsza niż zakładałam.

Pani Z. dowiaduje się, że jest bardzo ciężko chora. Choroba wyniszcza jej organizm na tyle, że zostaje przykuta do łóżka i przestaje mówić. Wydawałoby się że tylko mózg pracuje na normalnych a może i zwiększonych obrotach. I to on wspomina poprzednie lata, dzieciństwo kobiety, dojrzewanie, życie z matką, młodszego męża, mnóstwo kotów które przewinęły się przez jej dom a ona ani razu nie mogła odmówić córce kolejnego przez nią przyniesionego zabiedzonego kociaka. Wspomnienia są różne lepsze i gorsze, dotyczą niekończącej się podróży od lekarza do lekarza, gdzie każdy stawia inną diagnozę aż w końcu trafia na tego właściwego.

To nie jest książka o użalaniu się nad sobą, biadoleniu nad własnym życiem i szukaniu przyczyny "dlaczego właśnie ja". Kobieta jest pogodzona z losem i stara się żyć normalnie o ile można egzystować przykutym przez cały czas do łóżka.
Pomimo niewielkich rozmiarów nie jest to książka na jeden wieczór. Nie da się jej przeczytać ot tak. Zdania wielokrotnie złożone, mnóstwo bardzo dogłębnych przemyśleń skłaniają również czytelnika do zastanowienia się nad własnym życiem.

Jak wspomniałam na wstępie okładka jest myląca, gdyż sugeruje lekką lekturę natomiast opis z tyłu książki raczej sugeruje dość nostalgiczną opowieść.

Z okładki dowiadujemy się również, że jest to pewnego rodzaju autobiografia autorki, na ile prawdziwa tego nie wiemy. Cesarina Vighy sama zachorowała na nieuleczalną chorobę neurologiczną i postanowiła zmierzyć się z własnymi wspomnieniami w tej książce. Dlatego tym bardziej możemy zaufać myślom bohaterki, jej cierpieniu, bardzo wiarygodnie wpływa to na odbiór książki.

Zainteresowała mnie okładka tej książki, piękne klomby kwiatów, ładny trawnik, mnóstwo kolorów- to wskazuje tylko na przyjemną lekturę. Pomimo tego, że o wiele wcześniej widziałam i czytałam opinie na temat tej książki i wiedziałam czego mogę się spodziewać to jednak okładka jest bardzo myląca a zawartość o wiele mocniejsza niż zakładałam.

Pani Z. dowiaduje się, że jest...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Cesarina Vighy Ostatnie lato Zobacz więcej
Reklama
Więcej
Reklama
zgłoś błąd