Esej o duszy polskiej

- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Seria:
- Biblioteka Konserwatysty
- Data wydania:
- 2024-05-17
- Data 1. wyd. pol.:
- 2008-01-01
- Liczba stron:
- 216
- Czas czytania
- 3 godz. 36 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380799653
Zmiany przekształcające Polskę po II wojnie światowej miały zasięg i naturę
kataklizmu, i to kataklizmu rozciągniętego w czasie. W II wojnie naród polski
doznał strat, jakich nie doświadczył nigdy w przeszłości. Wyginęła duża część
naszej inteligencji, stanowiącej elitę II Rzeczpospolitej. Naród po II wojnie był
już innym narodem. Zniszczono ziemiaństwo i arystokrację. Zdewastowano
inteligencję, klasę przedsiębiorców, rzemieślników.
Zerwanie ciągłości uzewnętrzniło się także w warstwie estetycznej. Komunizm
był ustrojem niewyobrażalnie brzydkim, a była to brzydota nachalna,intensywna
i wszechobecna. Nowa estetyka niosła zawsze piętno tymczasowości. Budynki,
biurowce, bloki, wystroje zewnętrzne i wewnętrzne wyglądały, jakby powstały
na krótki czas, na kilka lat lub jedno pokolenie, w oczekiwaniu na ten okres,
kiedy wreszcie będzie można tworzyć na wiele przyszłych pokoleń. Uznaliśmy
za oczywiste, że żyć musimy „na razie”, że ciągle trwa okres przejściowy, po
którym miały nastąpić czasy stabilizacji i normalnego rozwoju.
Esej o duszy polskiej; - klasyczne dzieło Ryszarda Legutki, nauczyciela
akademickiego, publicysty i europosła. Opowiada o powojennej inteligencji,
kreowanej przez nowe władze i jej nowotworzonej tradycji intelektualnej. Autor
celnie punktuje jej wtórność i jałowość. Poddaje także analizie trendy
intelektualne dominujące w Polsce w czasach transformacji, po roku 1989.
Kup Esej o duszy polskiej w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Esej o duszy polskiej
Esej jest formą szczególną, jej subiektywizm nieomalże uniemożliwia i wyklucza stwierdzenia typu: „a ja się z autorem nie zgadzam”, bo i cóż miałoby to znaczyć? Brak zgody na to, by autor na jakiś tam temat miał takie, a nie inne przekonania? Przecież to jego sprawa i jego prawo, a ja mogę, co najwyżej, uznać, że w jakimś tam temacie moje przekonania są zbieżne, bądź zupełnie inne, niż przedstawione. Ja też uważam, jak Legutko, że Polska po drugiej wojnie światowej dostała – chyba w ramach rekompensaty za tereny wschodnie – ziemie od setek lat należące do Niemiec. Mieszkam w takim rejonie „od zawsze” i może dlatego szczególnie zdaję sobie sprawę z faktu, że nie było żadnego powrotu do macierzy. Dostaliśmy kawał terenów niemieckich (i pewnie nawet nam się to należało) od narodu, który w ten sposób „zapłacił” za rozpętanie wojny, i tyle. Nie ma sensu dorabiać do tego zdarzenia plemiennej czy jakiejś innej wspólnotowo-narodowej ideologii. Legutko pisze: „Nikt lub prawie nikt nie spodziewał się wielkich ruchów społecznych i jeszcze na wiosnę 1980 roku dominowały nastroje ogólnego rozleniwienia. Sierpniowy wybuch zaskoczył wszystkich – władzę, obserwatorów politycznych, opozycjonistów, samych strajkujących i cały naród*”, i w tym przypadku moje przekonania zbieżne są częściowo – zaskoczenie, o którym mowa, autor traktuje w kategoriach cudu, podczas kiedy moja ocena jest nieco bardziej powiedziałbym… cyniczna. Irytuje mnie nazywanie mieszkańców Nowej Huty, czy innych dzielnic mieszkaniowych, „ludźmi znikąd” tak, jakby faktycznie stanowili obywateli drugiej, albo dwudziestej drugiej kategorii. Nie podoba mi się słowo „komunizm”, które w eseju Legutki perli się gęsto (za gęsto),jak gdyby taki ustrój faktycznie kiedykolwiek w Polsce istniał. Nie istniał nawet w Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, a więc skąd miał się wziąć w Polsce? Dziwi mnie natomiast rozpatrywanie kwestii ustrojowych w konwencjach estetycznych, to jest brzydki-ładny. Nie podobały mi się dziwolągi językowe (na wzór nowomowy?) i fragmenty tekstu nie zawierające właściwie żadnej treści – choć niewątpliwie całkiem nieźle sterujące uczuciami czytelnika. Oczywiście w swoim eseju Ryszard Legutko porusza znacznie więcej tematów i zagadnień, nie sposób wszystkich wymienić. Po książkę sięgnąłem między innymi dlatego, że chciałem „na spokojnie”, z daleka od zgiełku walk wyborczych i związanych z nimi emocji, poznać przekonania byłego sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta Kaczyńskiego i kandydata z listy PiS, i nie uważam, żeby był to czas stracony – wręcz przeciwnie. A zgadzać się, jak wcześniej wspomniałem, nie muszę. --- * Ryszard Legutko – „Esej o duszy polskiej”, Ośrodek Myśli Politycznej Kraków 2008, str. 54.
Oceny książki Esej o duszy polskiej
Poznaj innych czytelników
323 użytkowników ma tytuł Esej o duszy polskiej na półkach głównych- Chcę przeczytać 191
- Przeczytane 128
- Teraz czytam 4
- Posiadam 45
- Ulubione 5
- Polityka 3
- Historia 2
- Eseje 2
- Socjologia 2
- Polityka 2



























































OPINIE i DYSKUSJE o książce Esej o duszy polskiej
Profesor Legutko wymyka się prostemu szufladkowaniu. Jest erudytą starej daty. Udowadnia, że studiowanie historii ma tylko wtedy sens, gdy przekłada się na to co tu i teraz. Dawno nie czytałem tak celnej diagnozy polskości. Mimo, że tekst jest napisany już jakiś czas temu jest wciąż aktualny. Mam wrażenie, że z czasem nabiera mocy. Na mnie zrobił duże wrażenie. Wielki szacunek dla Autora.
Profesor Legutko wymyka się prostemu szufladkowaniu. Jest erudytą starej daty. Udowadnia, że studiowanie historii ma tylko wtedy sens, gdy przekłada się na to co tu i teraz. Dawno nie czytałem tak celnej diagnozy polskości. Mimo, że tekst jest napisany już jakiś czas temu jest wciąż aktualny. Mam wrażenie, że z czasem nabiera mocy. Na mnie zrobił duże wrażenie. Wielki...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to'Każdy szanujący się intelektualista, polityk, nauczyciel czy publicysta czuł wewnętrzny przymus, by zadeklarować, że nie jest szowinistą ani narodowym mesjanistą, że potępia, że się odcina, że rozumie szkodliwość, że nie należy mylić jego polskości z obowiązującymi do tej pory jej wyobrażeniami. Przekonanie, że Polacy są nieuleczalnymi narodowymi megalomanami trwa do tej pory i stanowi bodaj najmocniejszy przesąd, jaki udało się wtłoczyć w nasze głowy. Pozostaje on tam nadal jako najoczywistsza z oczywistych prawd, wspólna przesłanka rozmów o Polsce kolejnych pokoleń intelektualistów. Gdyby tę przesłankę usunąć, to większość wypowiedzianych przez ostatnie dziesięciolecia refleksji o polskim narodzie straciłoby ważność. Jedna z najbardziej fałszywych myśli, jaką o sobie wyprodukowaliśmy, uzyskała status niekwestionowalności'.
'Każdy szanujący się intelektualista, polityk, nauczyciel czy publicysta czuł wewnętrzny przymus, by zadeklarować, że nie jest szowinistą ani narodowym mesjanistą, że potępia, że się odcina, że rozumie szkodliwość, że nie należy mylić jego polskości z obowiązującymi do tej pory jej wyobrażeniami. Przekonanie, że Polacy są nieuleczalnymi narodowymi megalomanami trwa do tej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Gdyby Polskę wyobrazić sobie jako pojedynczego człowieka, to prawdopodobnie człowiek ów wszystkich tych przejść by nie przeżył, a jeśliby mu się to udało, to byłby kaleką z ciężkimi urazami psychicznymi."
✨ "Esej o duszy polskiej" to dzieło znanego i cenionego publicysty Ryszarda Legutki. A dokładniej jest to dziełko, mała książeczka, ale za to przebogata w treść. Autor analizuje w niej zmiany jakie nastały w Polsce po II wojnie światowej. Poznajemy jego wnikliwe spojrzenie na sytuację Polaków, na kreowanie nowej rzeczywistości przez władze powojenne, przeprowadza nas przez okres PRL-u, niejako wystawia diagnozę transformacjom zachodzącym w czasach, które miały być czasami stabilizacji, powrotu do normalności, po dramatycznych wydarzeniach jakie dotknęły nasze społeczeństwo. Tylko czy te zmiany poszły we właściwym kierunku? Jaki podgląd na samych siebie mają Polacy?
✨ Książka może pozornie zawierać trudne do przyswojenia treści, ale zapewniam, że tak wartościowa intelektualnie lektura, nasyci nie tylko rozum ale i duszę. Polecam ją każdemu.
"Gdyby Polskę wyobrazić sobie jako pojedynczego człowieka, to prawdopodobnie człowiek ów wszystkich tych przejść by nie przeżył, a jeśliby mu się to udało, to byłby kaleką z ciężkimi urazami psychicznymi."
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to✨ "Esej o duszy polskiej" to dzieło znanego i cenionego publicysty Ryszarda Legutki. A dokładniej jest to dziełko, mała książeczka, ale za to przebogata w treść. Autor...
KIm jesteśmy jako Polacy? Co nas kształtowało i kształtuje w XX wieku? Jakie diagnozy - mylne, błędne i trafne - zdaniem autora - funkcjonują w życiu publicznym i kształtują dyskurs inteligencji i powszechną świadomość Polaków i Polek. O tym jest ta książka pełna erudycyjnych, przenikliwych diagnoz i trzeźwych ocen. Dla osoby, która świadomie nie zaznała frykasów intelektualnych z czasów komunizmu, jest to bezcenny wgląd w historię samoświadomości i postaw sowietyzowanego społeczeństwa oraz dysydentów i inteligencji próbującej przez bez mała półwiecze zająć stanowisko wobec sytuacji w kraju i na świecie. Zdecydowanie warta polecenia, nawet dla osób marginalnie zainteresowanych polityką.
KIm jesteśmy jako Polacy? Co nas kształtowało i kształtuje w XX wieku? Jakie diagnozy - mylne, błędne i trafne - zdaniem autora - funkcjonują w życiu publicznym i kształtują dyskurs inteligencji i powszechną świadomość Polaków i Polek. O tym jest ta książka pełna erudycyjnych, przenikliwych diagnoz i trzeźwych ocen. Dla osoby, która świadomie nie zaznała frykasów...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo będzie recenzja wielowątkowa i wielodygresyjna.
Na warszawskich Powązkach znajduje się skromny nagrobek z napisem „Henryk Jabłoński. Historyk”. Tak zapewne życzył sobie zmarły lub jego rodzina. Ale czy ktoś w ogóle pamięta, że twarz Rady Państwa PRL, smutny cień WRON-u i niemy głos reżimu Wojciecha Jaruzelskiego był z wykształcenia historykiem? Oraz o tym, że pominąwszy obowiązkowe marksistowskie skażenie, jego prace o początkach polskiej niepodległości są warte uwagi, a grono wypromowanych przez niego historyków II RP, znaczące?
Ale mało kto kojarzy jego osobę z tym krótkim okresem działalności naukowej, podobnie jak z niewątpliwymi zasługami z okresu wojny.
Polityka wciąga niestety do granic zatracenia. Jabłoński u szczytu swej politycznej kariery wystąpił z wnioskiem o nadanie Jaruzelskiemu tytułu Marszałka Polski, czego nawet pomieniony nie zdzierżył, gdyż mimo wszystko miał jako taki kontakt z rzeczywistością.
Skąd taki długi i pozornie niewiele mający wspólnego z omawianą książką wstęp? To moje wyjaśnienie faktu, że nie potrafię ocenić książki Legutki w oderwaniu od całokształtu jego działalności. Zazwyczaj, gdy ktoś (czy to Jabłoński czy Legutko) raz już raz „wszedł w nurt” polityki, musi sobie zdawać sprawę, że jego kariera naukowa na tym się zakończyła. Oraz z tego, że będzie oceniany za całokształt – że istnieją aktywa i pasywa, że po stronie „ma” są być może dęte apanaże, a po stronie „winien” konieczność poddawania się ocenom, a te nie zawsze będą wybiórcze.
„Esej o duszy polskiej” poleciła mi osoba, którą cenię i z którą lubię dyskutować. Wiedząc, że dylematy autora są jej dość bliskie, przeczytałem z najwyższą uwagą. Mnie zresztą też stan polskiej duszy dręczy, ale – jak w miarę czytania sobie uświadamiałem – na zgoła innych płaszczyznach.
Pierwsza część książki, nazwijmy ją: diagnostyczna, jest w miarę do przyjęcia. Autor ma sprecyzowane poglądy na wiele kwestii, wypowiada się arbitralnie, z wieloma jego opiniami trudno mi się zgodzić, ale wszystko mieści się w granicach rozsądnego dyskursu. Tak dzieje się do strony 119, kiedy to Legutko przestaje być naukowcem, a nawet zaangażowanym publicystą, a przechodzi powoli do funkcji polityka, żeby nie powiedzieć politruka. Nie chciałbym tutaj odbierać autorowi prawa do krytykowania Unii Europejskiej, której instytucje od wielu lat wypłacają mu pensje, przepraszam – diety. Większym problemem jest dla mnie krytykowanie przez niego polskiego społeczeństwa, a dokładnie tych licznych grup, których Legutko nie ceni, nie widzi i zapewne ich zdania nie jest w stanie w ogóle uznać. Domagając się wolności państw w ramach UE, nie widzi w ogóle potrzeby wolności (a zwłaszcza wolności nieodpowiadających mu poglądów) u siebie. I nie tylko wolności, ale elementarnego szacunku. Zamiast podjąć próbę wyważonej dyskusji i może refleksji nad zainicjowaną we wrocławskim liceum debatą o krzyżach w salach lekcyjnych, czego można jednak było oczekiwać od byłego ministra edukacji, nazwał jej inicjatorów „rozwydrzonymi i rozpuszczonymi przez rodziców smarkaczami”, a ich zachowanie „typową szczeniacką zadymą”. I tutaj pana ex-ministra i aktualnego europosła spotkał pech: pełnoletni maturzyści postanowili swojej wolności wypowiedzi i dobrego imienia bronić. I zrobili to skutecznie. Ot takie postscriptum do eseju o duszy polskiej – cytując klasykę „Mądrym dla Memoryału, Kompatriotom dla Refleksji, Laikom dla Nauki”.
Wcześniejszego, jeszcze „publicystycznego” Legutkę zdarzało mi się czytać na łamach „Rzeczpospolitej” czy w innych miejscach, nie bez przyjemności. Ale lektura „Eseju” w połączeniu z innymi wypowiedziami autora powoduje, że spośród ostatnich tekstów Legutki za najlepszy i szczególnie warty upamiętnienia uważam następujący: „Wyrażam szczere ubolewanie, iż użyte przeze mnie słowa spowodowały naruszenie dobrego imienia i godności osobistej Pani Zuzanny Niemier i Pana Tomasza Chabinki.”
Wasz Marchołt
To będzie recenzja wielowątkowa i wielodygresyjna.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa warszawskich Powązkach znajduje się skromny nagrobek z napisem „Henryk Jabłoński. Historyk”. Tak zapewne życzył sobie zmarły lub jego rodzina. Ale czy ktoś w ogóle pamięta, że twarz Rady Państwa PRL, smutny cień WRON-u i niemy głos reżimu Wojciecha Jaruzelskiego był z wykształcenia historykiem? Oraz o tym, że...
Książka obiecuje więcej, niż w rzeczywistości oferuje. Czytałem ją cztery razy i w linku dzielę się moimi przemyśleniami w trochę lekkiej formie, żeby przełamać sztywność przekazu autora. Moim zdaniem Legutko sztafiruje się wielkiego krytyka współczesności, a w rzeczywistości po prostu jej nie rozumie, ba również z historią jest mocno na bakier. W zasadzie nie wiem, z czym ta książka nie jest na bakier. Ale i tak myślę, że warto po nią sięgnąć, chociażby żeby spróbować zrozumieć ten tok myślenia. Autor feruje łatwe wyroki, miesza fakty historyczne z opiniami o nich. Podaje swoje opinie, jako powszechnie przyjęte prawdy. To nie jest historia, ale eseistyka udająca historię. Niektóre fragmenty się bardzo źle zestarzały. Przede wszystkim jednak książka ta posiada jedną zasadniczą wadę, nie opowiada o historii w jej realnych uwarunkowaniach i kontekście, ale pokazuje jakiś świat idealny, abstrakcyjny, do którego rzdczywistość autorowi nijak nie pasuje. Przykład: Legutko twierdzi, że bloki to jedno wielkie estetyczne, socjologiczne złot i bloko zniszczyły nasz kraj. Spoko, ale jak w tych chołubionych przez niego dworkach upchać miliony osób , ktore jednak w blokach znalazly swoje schronienie i miejsce życia? Tego już autor nie podaje, bo po co zajmować się takimi detalami. Absurdów jest znacznie więcej. To jest bagno udające konserwatywną głębie. Szkoda czasu. Polecam mój materiał video, w którym na spokojnie rozbijam argumentację autora, a jeśli się przy tym uśmiechniesz, to tym lepiej.
Książka obiecuje więcej, niż w rzeczywistości oferuje. Czytałem ją cztery razy i w linku dzielę się moimi przemyśleniami w trochę lekkiej formie, żeby przełamać sztywność przekazu autora. Moim zdaniem Legutko sztafiruje się wielkiego krytyka współczesności, a w rzeczywistości po prostu jej nie rozumie, ba również z historią jest mocno na bakier. W zasadzie nie wiem, z czym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo wzięcia na warsztat niniejszej książki skłoniła nas naiwna i w konsekwencji płonna nadzieja, że ktoś wreszcie klarownie i bez ideologicznych naleciałości opowie nam o fenomenie naszego narodowego charakteru. O wiecznej w nim wojnie Zachodu ze Wschodem. O jego wrodzonej anarchii, która jest kluczem do wszystkich naszych klęsk i hekatomb, jednocześnie będąc ocaleniem i ostatnim szańcem przed utratą tego co w nas najważniejsze.
Otrzymaliśmy ostatecznie tradycyjnie nostalgiczną opowieść konserwatysty tęskniącego za powrotem elit w starym, dobrym arystokratycznym stylu, patrzącego co najmniej podejrzliwie na perelowską emancypację dołów społecznych i ich późniejszą radykalną okcydentalizację już w demokratycznej Ojczyźnie. I pomimo sporej celności niektórych obserwacji Pana Profesora (zerwana przez komunistów ciągłość spoleczna i historyczna) to pogarda dla prostactwa szturmującego salony i posady jakoś nie zbudowała naszej sympatii dla Autora i jego płodu. Skądinąd ciekawi jesteśmy jak też Pan Profesor radzi sobie z towarzystwem wielu swoich kolegów i koleżanek z obecnej sanacji. Z drugiej strony widzimy w jego pisaniu nie tylko hipokryzję, ale i tragiczną naiwność współczesnego konserwatyzmu, który podejmując walkę o zachowanie rozsądku i podstawowych drogowskazów w skomplikowanym Świecie zawiera bardzo złe sojusze i pakty, zdając się przy tym zapominać czym wybrukowane jest piekło.
Do wzięcia na warsztat niniejszej książki skłoniła nas naiwna i w konsekwencji płonna nadzieja, że ktoś wreszcie klarownie i bez ideologicznych naleciałości opowie nam o fenomenie naszego narodowego charakteru. O wiecznej w nim wojnie Zachodu ze Wschodem. O jego wrodzonej anarchii, która jest kluczem do wszystkich naszych klęsk i hekatomb, jednocześnie będąc ocaleniem i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa wyprawa intelektualna po dziejach PRL-u i jego niechlubnej spuścizny w mentalności Polaków. Autor dokonując własnych obserwacji, formułuje jasne wnioski i diagnozy dotyczące nastawienia Polaków do ich ojczyzny i narodów. Czuć pióro profesora, często język jest niełatwy do szybkiego przyswojenia, ale to właśnie postrzegam jako zaletę tej pozycji. Wysiłek dla rozumu i duszy, polecam gorąco.
Ciekawa wyprawa intelektualna po dziejach PRL-u i jego niechlubnej spuścizny w mentalności Polaków. Autor dokonując własnych obserwacji, formułuje jasne wnioski i diagnozy dotyczące nastawienia Polaków do ich ojczyzny i narodów. Czuć pióro profesora, często język jest niełatwy do szybkiego przyswojenia, ale to właśnie postrzegam jako zaletę tej pozycji. Wysiłek dla rozumu i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie czytało się tego żle, ale ciągle miałem poczucie, że to dopiero wstęp i autor dalej przedstawi jakieś ciekawsze przemyślenia i wnioski. Nie doczekałem się jednak, bo książka się skończyła.
Nie czytało się tego żle, ale ciągle miałem poczucie, że to dopiero wstęp i autor dalej przedstawi jakieś ciekawsze przemyślenia i wnioski. Nie doczekałem się jednak, bo książka się skończyła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTaka swoista pułapka ten tytuł. Taki na wyrost, chyba że mam rozbieżny z autorem zakres pojęć – esej i dusza polska.
O ile na określenie tych rozważań?, wykładów?, diagnozy? (tutaj też bym się sprzeczała) czy rozprawki (bo autor stawia tezę, którą stara się udowodnić argumentami),jeszcze bym przystała (pod warunkiem, że interdyscyplinarność eseju wyczerpuje się w dwóch dziedzinach – historii i polityki),o tyle na duszę polską już nie. Nie ma tutaj bowiem nic z metafizyki, filozofii czy archeologii psychologicznej sięgającej archetypów przejawianych w szeroko pojętej kulturze. To publikacja, którą nazwałabym rozprawą na temat historii tożsamości Polaków od czasów II Rzeczpospolitej do czasów współczesnych, widzianej z prawej strony poglądów politycznych. Inna rzecz, że po tak zatytułowaną publikację, nie sięgnęłabym. Jednak ta dusza, ten esej i że autor filozofem jest, a przede wszystkim koleżanka ją rekomendująca, jako wnikliwą, trafną i bezkompromisową, sprawiły, że się skusiłam.
Do tej pory zastanawiam się, czy słusznie?
Faktycznie, nie mogę odmówić rozważaniom celności w obnażaniu zjawisk społecznych, procesów historycznych i politycznych wpływających na formowanie się tożsamości Polaków, czy raczej jej braku według autora, a przynajmniej problemów z jej określeniem. Nie boi się przy tym nazywać rzeczy po imieniu (rządy zbira za komuny i prostaka w III Rzeczpospolitej),ukazując ich współczesne skutki w świadomości narodowej i postawach społecznych. Kreśli smutny obraz społeczeństwa-ofiary: "agresji niemieckiej, komunistycznego zniewolenia, społecznej destrukcji oraz terytorialnego zaboru". Ukazuje przekrój społeczny narodu z jego warstwą rządzących, elitą intelektualną, opozycją, narodu przykościelnego i rzeczpospolitej kibiców w swojej zmienności dziejowej, warunkowanej czynnikami historyczno-politycznymi. Dobrze wyjaśnia zawiłości polskiej polityki i meandry historii wpływające ostatecznie na współczesną jakość polskiego społeczeństwa, punktując jego wady – lenistwo intelektualne, schamienie sfery publicznej, w której Polska jest "miejscem głośnego rechotu, nieustannych bluzgów, przekleństw, bluźnierstw, wyzwisk, wulgarności, wrzaskliwej histerii", nieumiejętność kreatywnego korzystania z szeroko pojętej wolności, aspiracja do bycia przeciętniakiem, dostosowywanie się elit intelektualnych do tego, co niższe, która zamiast pobudzać – usypia, ekspansywność kultury masowej, strategia podporządkowania się Unii Europejskiej, degradacja roli wychowania i szkoły z tendencją do ścisłego dostosowywania edukacji do systemu polityczno-gospodarczego, uległość wobec intelektualnego autorytaryzmu, niechęć do tego, co wyższe (tak zwana skrócona perspektywa),egalitaryzacja kultury…
Mogłabym tak wymieniać dalej, bo wad, jak się okazuje, mamy całe mnóstwo, ale po co, skoro już po takiej dawce i od momentu odzyskania niepodległości w 1989 roku, w opisie zaczyna się wyczuwać poglądy polityczne autora, które pieczętuje to zdanie – "Nieuczony politruk czy komunistyczny krytyk walczący z wrogą klasowo twórczością ma swój odpowiednik w liberalno-demokratycznych apologetach równości ekspresji, wyzwolicielach z fałszywej świadomości, ideologach wkluczania wykluczonych czy krytykach sztuki i myśli wyrażającej dominację klasy, rasy i płci". Przekładając na ludzki język – liberalna demokracja stworzyła pospolitość, w której Polakom dobrze i nie chcą słyszeć o odtworzeniu kultury wyższej, czyli "niektórych zniszczonych struktur społecznych, ożywienia pewnych instytucji oraz wprowadzenia standardów stosowności". Bardzo się zaczynam bać, kiedy czytam takie zdania, a zwłaszcza przetykane słowami – „pewnych” czy „niektórych”. Zresztą wszystkie te rozważania są bardzo ogólne, nieodwołujące się do konkretnych zjawisk społecznych, będąc odtworzeniem obrazu, a nie interpretacją przyczyn jego powstania, nie licząc w tej roli samej historii.
I tak z pięknie pokazanych dziejów tożsamości Polaków (część o komunizmie podana idealnie i polecam ją licealistom) zaczęła z czasem skrzeczeć i zgrzytać polska scena polityczna z prawej strony.
To nie jest złe. Autor ma do tego prawo. Po to napisał książkę, by wyrazić swoje poglądy wynikające z niepokoju i troski o stan świadomości narodowej tożsamości Polaków.
Tylko ja się pytam, do jakiego typu odbiorcy chce dotrzeć autor?
Zawężające poglądy polityczne to raz, a dwa – język narracji. Sitem testującym niech będzie to zdanie – "Obowiązująca wykładnia inteligencji jako stanu zamkniętego spoglądającego z góry na demos polityczny, jakkolwiek nadal podtrzymywana, ulega jaskrawej anachronizacji w świetle rosnących wpływów demosu kulturowego". – oraz gęsto stosowane pojęcia typu – antecedensy, apologia, internalizacja, idolatria, i żeby było ciekawiej – bête noire czy amor fati. Bez sięgania do słownika, można nie przebrnąć do następnego zdania. Obawiam się, że to jest dowód na to, żem z tych „prostaków” kultury masowej, którzy „śmią” nie mieć pojęcia, co to jest entente cordiale. Tak, typowe dziewczę "całkowicie wychowane w PRL-u i w Polsce liberalno-demokratycznej, nie miało nawet pośredniego związku z wykształceniem klasycznym". Greki, łaciny się nie uczyło i teraz taki skutek. Profesora się nie rozumie, bo lubić na szczęście musu nie ma.
Tylko dlaczego rozumiałam Profesora Zbigniewa Mikołejkę i jego publikacje "Jak błądzić skutecznie"? Bo pisał dokładnie o tym samym, ale poprzez człowieka, dla ludzi i po ludzku wywołując rezonans w moim sercu, umyśle i duszy, w trosce o wszystkich Polaków.
Wszystkich.
Nie ja jedna zmierzyłam się z tą książką.
Moja poprzedniczka stosowała na niej metodę Napoleona – każdy wolny skrawek marginesu zapełniała definicjami. Miałam więc dużo łatwiej w poszerzaniu zasobu pojęć. To jedna korzyść. A drugą jest zrozumienie całej złożoności postaw politycznych w tym zdaniu – Komunizm był o tyle dobry, o ile z nacjonalizmem walczył, a o tyle zły, o ile z nacjonalizmem mógł być połączony.
naostrzuksiazki.pl
Taka swoista pułapka ten tytuł. Taki na wyrost, chyba że mam rozbieżny z autorem zakres pojęć – esej i dusza polska.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO ile na określenie tych rozważań?, wykładów?, diagnozy? (tutaj też bym się sprzeczała) czy rozprawki (bo autor stawia tezę, którą stara się udowodnić argumentami),jeszcze bym przystała (pod warunkiem, że interdyscyplinarność eseju wyczerpuje się w dwóch...