Koniec końca świata

- Kategoria:
- publicystyka literacka, eseje
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The End of the End of the Earth
- Data wydania:
- 2019-05-15
- Data 1. wyd. pol.:
- 2019-05-15
- Liczba stron:
- 288
- Czas czytania
- 4 godz. 48 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381107310
- Tłumacz:
- Witold Kurylak
„Jeśli esej, zgodnie z francuskim źródłosłowem, jest czymś w rodzaju próby – czymś takim, czego się podejmujemy, czymś niekoniecznie ostatecznym, kategorycznym; czymś, na co się poważono na podstawie osobistych doświadczeń i subiektywności autora – możemy chyba powiedzieć, że żyjemy w złotym wieku eseistyki. Na jakiej imprezie byłeś w piątek wieczorem, jak cię potraktowała stewardesa, co myślisz o dzisiejszym skandalu politycznym: media społecznościowe funkcjonują na podstawie założenia, że nawet najdrobniejszy subiektywny mikrokomentarz jest nie tylko wart osobistego odnotowania, jak w pamiętniku, lecz także podzielenia się nim z innymi ludźmi – ironizuje Jonathan Franzen w pierwszych zdaniach swojej, zapowiadanej jako ostatnia książce. Tyle że eseje Franzena to nie mikrokomentarze, a poruszające, pełne ironii i dystansu wobec obiegowych opinii refleksje na temat literatury, niepokojących zmian klimatycznych, relacji międzyludzkich w dobie internetu i przede wszystkim pasji ornitologicznej, która każe autorowi podróżować po różnych zakątach globu.
Kup Koniec końca świata w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oficjalne recenzje książki Koniec końca świata
O ptakach
Aby oszczędzić Państwu nudy, a sobie nadmiernych wysiłków, nie będę szczególnie głęboko zastanawiał się nad tym, czy cała literatura to autobiografia, czy też można bez pudła oddzielić dzieło od twórcy, a na potrzeby tego tekstu przyjmę tę pierwszą tezę za pewnik – w imię wygody. Zacznijmy więc od dwóch bardzo prostych pytań: kim jest Jonathan Franzen, którego niżej podpisany się spodziewał, oraz kim jest Jonathan Franzen jako autor „Końca końca świata” (ależ perłę sprzedała nam tu deklinacja!).
Bądźmy szczerzy: niewielu czytelników sięga po eseistykę pisarzy zupełnie sobie nieznanych. Najczęściej są to albo twórcy ich ulubionych powieści, albo nazwiska ważne dla gatunku. I o ile wszelkiej maści biogramy słusznie zaznaczają, że Franzen jest cieszącym się powszechnym uznaniem pisarzem, to nieodmienny dodatek „i eseistą” co niektórych pewnie zaskoczył – ta część jego dzieł nie cieszyła się dotychczas szczególną popularnością w Polsce (inaczej sytuacja ma się oczywiście w jego ojczyźnie). Dlatego też na pierwsze z zadanych wcześniej pytań odpowiadam bez wahania: to twórca czynnie zaangażowany w komentowanie współczesności, pilnie przyglądający się zmianom zachodzącym w społeczeństwie i doskonale orientujący się w tematach literackich. Czego więc spodziewał się niżej podpisany? Tematów literackich!
A tych w „Końcu końca świata” (niezmienną przyjemność sprawia mi odmienianie tego tytułu, punkt dla Franzena, który z pewnością zdawał sobie sprawę z niuansów polskiej gramatyki) jest naprawdę niewiele. Pojawiają się w otwierającym tom „Eseju w mrocznych czasach”, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że to właśnie one czynią tekst nieco przyciężkim. Potem jest zdecydowanie lepiej, bo „Przyjaźń” okazuje się wyjątkowo ciekawa, a przy tym traktuje w dużej mierze o całkowicie nieznanym w Polsce Billu Vollmannie. I to właściwie tyle, bo za komentarz do „Dziesięciu zasad pisarza” wystarczy sam tytuł. Mało? Mało, choć zestawienie w pewien sposób uzupełniają poświęcone tematom społecznym „Manhattan roku 1981”, „Kapitalizm z hipernapędem” (świetne!) i „13.09.01”.
Co z pozostałymi tekstami? Kim jest Franzen w tej konkretnej książce? Cóż… miłośnikiem ptaków. Tak, drodzy Państwo, niżej podpisany nie przeżywa ataku pomroczności jasnej, lecz wskazuje główny temat „Końca końca świata”: ptaki. To fascynujące odkrycie, które w pewien sposób przekracza ramy literackie. Bo przecież przez lata czytelnik przedziera się przez kolejne dziesiątki stron danego autora, buduje sobie w głowie jego obraz, pewny jest tej znajomości jak żadnej innej – a tu okazuje się, że za pisarzem kryje się człowiek, który ma swoje pasje i zboczenia.
Po pierwszym oszołomieniu przychodzi oczywiście otrzeźwienie, bo ciężko uznać eseje Franzena za ornitologiczne. To raczej pisane z perspektywy depresyjnego pesymisty (jak sam siebie kilkukrotnie określa) teksty poświęcone katastrofie ekologicznej, końcowi świata i możliwych jeszcze środkach ochrony środowiska. Połączenie tematyki oraz tak jednoznacznie określonej postawy sprawia, że wszystkie one są do siebie bardzo podobne – punktem wyjścia najczęściej jest podróż, której cel stanowi odhaczenie kolejnego punktu na liście ptaków do zobaczenia, a trzonem podkreślenie różnorodności i inności ptaków oraz sarkanie na ludzi niewystarczająco przejmujących się ich losem. Efekty są co najmniej dobre – bo przecież autor talent ma niezaprzeczalny – a w jednym przypadku wręcz genialne. Tekst tytułowy to wspaniała opowieść o zachwyceniu się naturą, o jej mocy, która potrafi wyrwać człowieka nawet z najbardziej hałaśliwej grupy i sprawić, że ten zapomni, gdzie jest – albo też przypomni sobie o tym, kim jest. Podczas lektury pozostałych esejów można krytykować Franzena za to, jak często wspomina o odhaczaniu gatunków (sam zresztą ma o to do siebie pretensje),ale w „Końcu końca świata” daje wyraźny dowód autentycznej, szalonej pasji, która zaowocuje ciarkami na plecach nawet u czytelników najmniej na świecie zainteresowanych ptakami.
Pierwszy zbiór tekstów non-fiction Franzena, który ukazuje się w naszym kraju (a ostatni, który wydał) to rzecz bardzo ciekawa, choć także specyficzna. Miłośnicy klasycznego eseju poświęconego sztuce czy filozofii raczej nie znajdą tu dla siebie zbyt wiele. Natomiast ci, którzy chcą przeczytać o czymś nieco bardziej oryginalnym, z pewnością się na „Końcu końca świata” nie zawiodą.
Bartek Szczyżański
Oceny książki Koniec końca świata
Poznaj innych czytelników
139 użytkowników ma tytuł Koniec końca świata na półkach głównych- Chcę przeczytać 78
- Przeczytane 58
- Teraz czytam 3
- Posiadam 11
- 2019 5
- 2021 2
- Chcę w prezencie 2
- E-booki 2
- Esej 1
- Humanistyka 1



































OPINIE i DYSKUSJE o książce Koniec końca świata
Nazwisko, ale też tytuł narobił sporo apetytu. Ale jak to często bywa, to co na wystawie i w reklamie prezentuje się tak, że jesteś w stanie za tym czymś, biec z wywalonym językiem na brodzie na drugi koniec miasta, okazuje się być jeżeli nie czymś banalnym to na pewno nie tym, czego mogłeś się spodziewać.
I tutaj jest podobnie.
Jest kilka niezłych esejów (w tym ten tytułowy) i trochę fragmentów, fraz, które robią wrażenie, ale ogólnie czytało się rzeczy bardziej ekscytujące.
Właściwie po lekturze (książkę czytałem ponad 5 lat temu) pozostał mi w głowie jeden fragment, bo chyba ten sposób rozumowania w zasadzie pokrywa się z moim spojrzeniem na ten problem. Rzecz dotyczy oczywiście tzw. ofensywy ekologicznej, czyli tych wszystkich OZE, farm wiatrowych i innych patentów epoki związanych z globalnym ociepleniem i innym naukowymi lub trochę naukowymi diagnozami. Trochę długi, ale przesłanie chyba tę rozpiętość tłumaczy:
"Możemy zdecydować się na oszpecającą agresywną terapię, stosując tamy na wszystkich rzekach i niszcząc wszystkie krajobrazy uprawami pod biopaliwa, elektrowniami słonecznymi i turbinami wiatrowymi, chcąc zyskać na czasie dodatkowe lata umiarkowanego ocieplenia. Możemy też podjąć kurację, która pozwala na wyższą jakość życia, kurację również zwalczającą chorobę, ale jednocześnie nieznacznego przyśpieszenia ludzkiej katastrofy, chroniącą obszary, na których żyją wciąż dzikie zwierzęta i rośliny. To drugie podejście ma tę zaletę, że gdyby pojawiło się cudowne lekarstwo, takie jak energia termojądrowa lub gdyby globalne wskaźniki i liczba ludności kiedykolwiek spadły, nadal będą istnieć nienaruszone ekosystemy, które da się uratować".
Czyli, w sytuacji kiedy koniec jest nieuchronny, dylemat jest mało skomplikowany. Czy zamiast farmy wiatrowej usytuowanej na polu sąsiada, nie lepiej mieć za oknem (tak jak mam w chwili obecnej) bocianie gniazdo misternie kilkanaście lat temu budowane i co roku, z bocianim zapałem na wiosnę, tuż po przylocie modernizowane?
Nazwisko, ale też tytuł narobił sporo apetytu. Ale jak to często bywa, to co na wystawie i w reklamie prezentuje się tak, że jesteś w stanie za tym czymś, biec z wywalonym językiem na brodzie na drugi koniec miasta, okazuje się być jeżeli nie czymś banalnym to na pewno nie tym, czego mogłeś się spodziewać.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI tutaj jest podobnie.
Jest kilka niezłych esejów (w tym ten...
Jak w każdym zbiorze, w tym przypadku esejów, znaleźć można bardzo dobre i słabsze teksty. Ogólnie autor koniec końca świata autor dostrzega w zmniejszającej się populacji ptaków. Za sprawą google mogłem zapoznać się z wizerunkiem ptaków, które są już zagrożone wyginięciem np. dzioborożców wielkich. Przejmujący opis losów ptaków śpiewających na południu Europy, które są przysmakiem tamtejszych mieszkańców. No cóż człowiek jest wszystkożerny.
Książka zmusza do refleksji i rozejrzenia się wokół, rzeczywistość jest jak jest, w ostatnim tekście autor stwierdza, że podobno człowiek jako gatunek zaprogramowany jest na tu i teraz. Smutne ale coraz prawdziwsze. Dla wszystkich interesujących się ornitologią, książka będzie bardzo interesująca, a inni też mogą znaleźć coś ciekawego dla siebie. Ze swej strony ani nie zachęcam ani nie odradzam.
Jak w każdym zbiorze, w tym przypadku esejów, znaleźć można bardzo dobre i słabsze teksty. Ogólnie autor koniec końca świata autor dostrzega w zmniejszającej się populacji ptaków. Za sprawą google mogłem zapoznać się z wizerunkiem ptaków, które są już zagrożone wyginięciem np. dzioborożców wielkich. Przejmujący opis losów ptaków śpiewających na południu Europy, które są...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWbrew temu, co napisane na okładce, wszystkie te eseje nie są aż takie znowu błyskotliwe. Są różne. Lepsze i gorsze. Dotyczą kilku tematów - większość chyba kwestii ochrony ptaków oraz podejścia do problemów globalnego ocieplenia i te wydają mi się być najciekawsze i dające do myślenia. Poza tym jest kilka tekstów - nazwijmy je - wspomnieniowych i rozliczających z przeszłością oraz kilka bardzo krótkich, zupełnie luźnych spostrzeżeń raczej luźno powiązanych tematycznie z całością zbioru.
Najlepszym chyba fragmentem z całego zbioru jest ten: "To prawda, że najskuteczniejszym jednostkowym działaniem, jakie może podjąć większość ludzi, nie tylko w celu przeciwdziałania zmianom klimatycznym, ale także w celu zachowania różnorodności biologicznej, jest rezygnacja z posiadania dzieci. Prawdą może też być to, że nie da się powstrzymać logiki ludzkiego porządkowania spraw ważnych: jeśli ludzie chcą mięsa i można odłowić kryle, to kryle zostaną odłowione". Świetne podsumowanie, bo jak by nie kombinować, to chyba właśnie tak to wygląda. Mimo wszystkich problemów i zagrożeń i tak będziemy się rozmnażać. Mimo groźby zagłady całych gatunków i tak będziemy chcieli jeść mięso. Smutne, ale prawdziwe.
Nie ukrywam, że ten krótki wybór tekstów zachęcił mnie do sięgnięcia po inne książki Jonathana Franzena. Mam nadzieję, że nie będą dla mnie rozczarowaniem. A "Koniec końca świata" polecam.
Wbrew temu, co napisane na okładce, wszystkie te eseje nie są aż takie znowu błyskotliwe. Są różne. Lepsze i gorsze. Dotyczą kilku tematów - większość chyba kwestii ochrony ptaków oraz podejścia do problemów globalnego ocieplenia i te wydają mi się być najciekawsze i dające do myślenia. Poza tym jest kilka tekstów - nazwijmy je - wspomnieniowych i rozliczających z...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka chwilami niepokojąca, burząca utarte opinie. Dla wakacyjnych miłośników dzikich ptaków pozycja obowiązkowa. Zawiera także eseje o innej tematyce.
Książka chwilami niepokojąca, burząca utarte opinie. Dla wakacyjnych miłośników dzikich ptaków pozycja obowiązkowa. Zawiera także eseje o innej tematyce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStaroświeckość Jonathana Franzena bywa często orzeźwiająca, a często męcząca. Trudno dojść do prawdy czy on, aby taki jest, czy tylko w takie szaty się stroi. Wszak do zawodowy kłamca. Grunt, że wychodzi mu to miejscami bardzo okazale. Zbiór esejów „Koniec końca świata” jest zbiorem jego przemyśleń, gdzie głównymi motywami są ptaki i, no cóż, koniec świata właśnie.
Koniec świata odbędzie się z powodu zagłady klimatycznej, która czeka naszą planetę. Tak przynajmniej twierdzi autor. A może raczej sugeruje, opierając się na badaniach naukowych. Szczytny to cel przypominać, że razem smażymy się na jednej patelni, więc dobrze, by znany pisarz również zabierał w tej sprawie głos.
Niemniej nie wszystkie eseje są równe. Ich ocena podlega kryteriom tego co się komu podoba, a Franzen wszystkim podobać się nie chce. To akurat dobra cecha. Ja go lubię i cenię. Nie można mu odmówić klarowności wywodu i precyzyjnie konstruowanych zdań. Przy okazji konfrontuje swoje poglądy i stawia sobie niewygodne pytania. Może to zbyt krótkie, ale ciekawe na pewno.
Staroświeckość Jonathana Franzena bywa często orzeźwiająca, a często męcząca. Trudno dojść do prawdy czy on, aby taki jest, czy tylko w takie szaty się stroi. Wszak do zawodowy kłamca. Grunt, że wychodzi mu to miejscami bardzo okazale. Zbiór esejów „Koniec końca świata” jest zbiorem jego przemyśleń, gdzie głównymi motywami są ptaki i, no cóż, koniec świata właśnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKoniec...
Bardzo cenię we Franzenie jego nonkonformizm. Bedąc wnikliwym pisarzem patrzy krytycznie i kwestionuje nawet idee, które sam popiera. Połączenie zawodu z pasją obserwowania ptaków, wpływa też na dostrzeganie przez niego piękna i ważności w rzeczach pozornie nieistotnych oraz uczy cierpliwości.
Powyższa charakterystyka znajduje swoje potwierdzenie w zbiorze esejów "Koniec końca świata". Pomimo iż nieraz czułem niedosyt związany z krótkością tekstów, przez którą poruszane w nich kwestie nie miały czasu wybrzmieć, to lektura książki stanowiła ciekawy wgląd we wrażliwość oraz opinie jednego z najważniejszych współczesnych pisarzy. Dla fanów zarówno twórczości jak i osoby Jonathana Franzena jest to pozycja silnie rekomendowana, a dla reszty może stanowić dobry weń start.
Ulubione eseje: "Esej w mrocznych czasach", "Ocal to, co kochasz", "Przyjaźń", "13.09.01", "Koniec końca świata".
Bardzo cenię we Franzenie jego nonkonformizm. Bedąc wnikliwym pisarzem patrzy krytycznie i kwestionuje nawet idee, które sam popiera. Połączenie zawodu z pasją obserwowania ptaków, wpływa też na dostrzeganie przez niego piękna i ważności w rzeczach pozornie nieistotnych oraz uczy cierpliwości.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowyższa charakterystyka znajduje swoje potwierdzenie w zbiorze esejów "Koniec...
Spojrzenie na problemy dzisiejszego świata.
Spojrzenie na problemy dzisiejszego świata.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZgrabnie napisane opowieści o wszystkim i o niczym. Dla mnie mało przekonujące.
Zgrabnie napisane opowieści o wszystkim i o niczym. Dla mnie mało przekonujące.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to