Cyann. Integral #1. ŹrÓdło i sOnda. Sześć pór roku na ilO.

Okładka książki Cyann. Integral #1. ŹrÓdło i sOnda. Sześć pór roku na ilO.
François BourgeonClaude Lacroix Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Cyann (tom 1-2) Seria: Mistrzowie Komiksu komiksy
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Cyann (tom 1-2)
Seria:
Mistrzowie Komiksu
Tytuł oryginału:
Le cycle de Cyann: La sOurce et la sOnde / Six saisons sur ilO
Wydawnictwo:
Egmont Polska
Data wydania:
2016-08-17
Data 1. wyd. pol.:
2016-08-17
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328116535
Tłumacz:
Wojciech Birek
Tagi:
s-f fantastyka naukowa egzobiologia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,9 6,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Okładka książki Cyann. Integral #3. Korytarze Międzyczasu. Łagodne świty Aldalaranna. François Bourgeon, Claude Lacroix
Ocena 7,6
Cyann. Integra... François Bourgeon,&...
Okładka książki Cyann. Integral #2. Ajeja z Aldaalu. Kolory Marcady François Bourgeon, Claude Lacroix
Ocena 7,7
Cyann. Integra... François Bourgeon,&...

Podobne książki

Okładka książki Wieczna wojna Joe Haldeman, Marvano
Ocena 8,3
Wieczna wojna Joe Haldeman, Marva...
Okładka książki Wieczna wolność Joe Haldeman, Marvano
Ocena 7,0
Wieczna wolność Joe Haldeman, Marva...
Okładka książki Castaka Alexandro Jodorowsky, Das Pastoras
Ocena 5,9
Castaka Alexandro Jodorowsk...
Okładka książki Cyann. Integral #2. Ajeja z Aldaalu. Kolory Marcady François Bourgeon, Claude Lacroix
Ocena 7,7
Cyann. Integra... François Bourgeon,&...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,9 / 10
43 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
740
732

Na półkach:

Lubię historie z zawiłą fabułą, jednak czasem z przykrością patrzę jak wielki potencjał jest marnowany przez irytujące postacie. Pal licho gdy są na dalszym planie, jednak kiedy do tego grona zaliczają się tytułowy bohater, czy też w tym wypadku bohaterka, szlag trafia całą przyjemność z lektury. Cyann jest właśnie takim tworem o ogromnym potencjale, ciekawą, choć mocno wtórną główną osią fabularną i kompletnie porąbanymi postaciami, których największym atutem jest świecenie gołym tyłkiem. Rozumiem, że można chcieć pokazać sporo w komiksie oznaczonym znaczkiem "Tylko dla dorosłych", jednak musi mieć to sens. A tu często nie ma go za grosz.

Tytułowa bohaterka mieszka na planecie zwanej Olh. Jej lud jest podzielony na kasty i oddaje kult wielkiemu O, którego uosobienie widzi w wodzie. Litera ta jest wyznacznikiem do jakiej kasty się należy, w zależności od jej umiejscowienia w nazwisku jak i wielkości. Cyann może czuć się wybranką losu, gdyż jej ród stanowi niemalże prawo na Olh, a przynajmniej w tej części gdzie mieszka. Przyjaźni się ona z Nacarą, kobieta wywodzącą się z nizin społecznych, jednak aprobowaną przez ojca Cyann. Obie kobiety mają bowiem być pilotami ekspedycji kosmicznej, szykowanej na planetę Ilo, w celu odnalezienia lekarstwa na tajemnicza chorobę, dziesiątkującą populację mężczyzn. Jak się szybko okazuje nie wszystkim to przedsięwzięcie jest na rękę, a rozgrywające się wokół ekspedycji gry polityczne z dnia na dzień robią się coraz bardziej zażarte.

Na początku skupmy się na zaletach komiksu, gdyż ten posiada ich całkiem sporo. Pierwszym z nich jest bardzo umiejętne splecenie zawikłanych wątków politycznych, jakie krążą wokół choroby oraz kosmicznej ekspedycji. Mamy tutaj kilka kast, które chcą na wszystkim położyć łapę i przejąć tym samym majątek rodu Olsimar z którego wywodzi się Cyann. Tu na scenę wkracza ojciec dziewczyny, wprawny polityk i naprawdę charyzmatyczna postać. Jest on jednym z najciekawszych bohaterów, skrzętnie skrywającym swe prawdziwe intencje przed czytelnikiem, które ujawnia w odpowiednim momencie. Zmyślnie lawiruje też pośród politycznych obozów, aby zyskać ich przychylność, a jednocześnie napuścić ich wzajemnie na siebie. Niemniej kompletnie nie dogaduje się z córką, zaś ta tylko utrudnia relacje między nimi, zachowując się... cóż, powiedzmy że dość ekscentrycznie.



Kolejną zaletą komiksu jest wykreowanie świata na Olh. Jest on bardzo różnorodny, tropikalny, pełen basenów i wodospadów, a jednocześnie cyjanizujący do wielkich miast antycznej Europy czy Azji. Widać też w nim spore odniesienie do kultury Indii, po przez system kast (choć zdecydowanie mniej rygorystyczny) albo wiarę w oczyszczającą moc wody. W interesujący sposób przedstawiono także lokalną kulturę, stroje czy też obyczaje, w czym pomaga słowniczek zamieszczony na końcu albumu. Trzeba tutaj oddać zasłużony pokłon autorowi, który dał pokaz swych umiejętności graficznych, bowiem rysunek to jedna z najmocniejszych stron tej serii.

Niestety każda moneta ma dwie strony i Cyann posiada kilka drażniących elementów. Pierwszym oraz najgorszym z nich jest główna bohaterka. Rozpustna, nieodpowiedzialna, zbyt pewna siebie i zwyczajnie arogancka zostaje wybrana jako przywódca całej ekspedycji. Co robi po ogłoszeniu tego publicznie? Nic, a raczej to co zwykle czyli ma wszystko w nosi, uważa że ojciec spycha ją na margines i w ogóle traktuje jak gorszy sort. Do tego całość kwituje plejadą zboczonych docinek o męskich tyłkach, członkach i tym co by z nimi zrobiła, w dość jednoznaczny sposób. Jej mniemanie o swej wyższości jest tak gigantyczne, że ego wszystkich mężczyzn na Ziemi wypada wręcz blado. Nie maco, idealny przywódca ekspedycji mającej uratować ludzkość przed zagładą.



Sytuacji nie ratuje jej przyjaciółka Nascara, z którą wymienia kąśliwe uwagi. Obie panie robią to w sposób co najmniej idiotyczny i bardziej przypominają niewyżyte seksualnie gimnazjalistki niż dorosłe kobiety. Teoretycznie Nascara to ta roztropna, jednak jakoś tego nie widać w natłoku głupot Cyann, na które przyjaciółka jej pozwala. Niestety nie lepiej wygląda to na dalszych planach, gdzie co rusz trafia się jakiś napalony młodzik czy dziewoja. Mam wrażenie, że niemal cała populacja planety Olh - zarówno ta cywilizowana, jak i przemysłowa - jest bardzo niewyżyta seksualnie. Gdyby mogli to by uprawiali seks cały dzień.

Pierwszy tom Cyann mocno przypomina w wielu punktach serię Aldebaran, choć fabularnie wypada gorzej. Ma niezły początek i naprawdę mocny finał, ale na tle konkurencji wypada ciut niezdarnie. Być może kolejny tom, również zamieszczony w pierwszym wydaniu zbiorczym, rozwinie skrzydła tej ciekawie się zapowiadającej opowieści. Gdyby główna postać była mniej napalona i arogancka, z pewnością lepiej by się to czytało. Choć i tak nie jest źle, zatem fani gatunku mogą zaryzykować i sięgnąć po tą lekturę.

Lubię historie z zawiłą fabułą, jednak czasem z przykrością patrzę jak wielki potencjał jest marnowany przez irytujące postacie. Pal licho gdy są na dalszym planie, jednak kiedy do tego grona zaliczają się tytułowy bohater, czy też w tym wypadku bohaterka, szlag trafia całą przyjemność z lektury. Cyann jest właśnie takim tworem o ogromnym potencjale, ciekawą, choć mocno...

więcej Pokaż mimo to

avatar
0
0

Na półkach:

Komiksy s-f skupuje chyba najchętniej. Więc nie pominąłem Cyann. Jest ok, choć też dwa pierwsze albumy okazały się najlepsze w porównaniu z kolejnymi. Może dlatego, że były najbardziej rozbudowane. Dwie części po 110 stron a kolejne coraz krótsze. Choć to i tak najdłuższa seria jaką Bourgeon stworzył. Ten świat ma swój klimat choć Francuz powiela pomysły innych, choćby czerpie z Incala.

Komiksy s-f skupuje chyba najchętniej. Więc nie pominąłem Cyann. Jest ok, choć też dwa pierwsze albumy okazały się najlepsze w porównaniu z kolejnymi. Może dlatego, że były najbardziej rozbudowane. Dwie części po 110 stron a kolejne coraz krótsze. Choć to i tak najdłuższa seria jaką Bourgeon stworzył. Ten świat ma swój klimat choć Francuz powiela pomysły innych, choćby...

więcej Pokaż mimo to

avatar
478
396

Na półkach: , ,

Bardzo dobre. Bardzo podoba mi się kreska Bourgeona ale twarze postaci kompletnie odpadają. Może to tylko w tym cyklu i celowo są takie... ale jakieś wykrzywione. A jak oddają emocje to krzywią się jeszcze bardziej. Proporcje ciała są świetne, szczegóły anatomiczne dobre (postacie widocznie się różnią, jest kadr w którym możemy porównać pupy głównych bohaterek z profilu ;) Ale te twarze, rzadko która jest ładna. Coś w sobie maja ale trzeba się do nich przyzwyczaić. Bardzo przypomina mi się cykl Aldebaran - też obca planeta a artysta może popuścić wodze fantazji tworząc obcą florę i faunę. Świetnie narysowane obiekty architektoniczne. Ciekawie przedstawiona kultura (np. obyczaje pogrzebowe). Fabuła jest ciekawa i wciągająca, nie trzyma jakoś w napięciu ale wzbudza ciekawość. Od dawna chciałem przeczytać tę serię, świetnie, ze wydano ją w integralu. Polecam miłośnikom sf i kobiecych wdzięków ;)

Bardzo dobre. Bardzo podoba mi się kreska Bourgeona ale twarze postaci kompletnie odpadają. Może to tylko w tym cyklu i celowo są takie... ale jakieś wykrzywione. A jak oddają emocje to krzywią się jeszcze bardziej. Proporcje ciała są świetne, szczegóły anatomiczne dobre (postacie widocznie się różnią, jest kadr w którym możemy porównać pupy głównych bohaterek z profilu ;)...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1526
486

Na półkach: , , ,

W ubiegłym roku mięliśmy okazję zapoznać się z „Pasażerami wiatru” - niezwykłym cyklem autorstwa Francois Bourgeona. Serial został bardzo dobrze przyjęty. Dlatego oficyna Egmont Polska postanowiła iść za ciosem i sięgnąć po sześciotomową serię science fiction, którą Bourgeon stworzył we współpracy z Claudem Lacroix. Rzecz oryginalnie ukazywała się w latach 1993–2014 nakładem kilku różnych wydawnictw znad Sekwany. Najprawdopodobniej w Polsce całość ukaże się w trzech zbiorczych tomach.

Pierwszy z nich trafił do księgarń w wakacje. Zawiera dwa albumy: „ŹrÓdło i sOnda” oraz „Sześć pór roku na il☉”. Akcja komiksu początkowo rozgrywa się na planecie Olh w nieokreślonej bliżej przyszłości. Męskich mieszkańców nęka tajemnicza i śmiertelna choroba, zwana „purpurową gorączką”. Oligarchów z kasty rządzącej obwinia się o brak skutecznego remedium. Niezadowolenie społeczeństwa rośnie z dnia na dzień. Atmosfera jest napięta, czuć zbliżające się zamieszki. Dlatego trwają rozgorączkowane poszukiwania lekarstwa. Umierający przywódca SOndy (rządzącej kasty technokratów) i ojciec tytułowej bohaterki, finansuje wyprawę kosmiczną na planetę Il☉. Właśnie tam mają rosnąć rośliny, z których będzie można sporządzić antidotum. Ekspedycja nie jest w smak przedstawicielom ŹrÓdła. Kapłani tej organizacji religijnej planują przejąć władzę na planecie.

Główną bohaterką opowieści jest młoda, niezależna i zarazem niedojrzała Cyann, która wyruszając w misję bierze na swoje barki wielki ciężar. Początkowo, rozkapryszona córka politycznego lidera, myśli głównie o własnych hedonistycznych potrzebach, chętnie uczestnicząc w różnej maści przyjęciach i imprezach. Jej zachowanie stawia pod dużym znakiem zapytania trafność decyzji, aby przewodziła ekspedycji. Świetnie ukazano zakulisowe knowania kapłanów, którzy na różne sposoby próbują zdyskredytować dziewczynę. Z biegiem akcji Cyann dojrzewa, libido pomalutku wygasa. Jednak zmiany w zachowaniu następują powoli i zostają wymuszone niejako przez okoliczności.

Fabuła komiksu jest rozbudowana. Pomieszczono w niej wiele wątków pobocznych. W jednym z bardziej atrakcyjnych ukazana zostaje skomplikowana relacja między główną bohaterką a Nacarą - dziewczyną pochodzącą z nizin społecznych. Scenarzyści (bo François Bourgeona wspierał Claude Lacroix) zadali sobie wiele trudu, aby zbudować precyzyjnie funkcjonujące kastowe społeczeństwo. Zresztą cała rzeczywistość przedstawiona w recenzowanej pozycji jest fachowo zaprojektowana i niezwykle spójna. Panowie obmyślili świat różny od Ziemskiego: od fauny i flory, przez stroje, sprzęty i pojazdy , do konwenansów zachowania, wypowiadania się i postępowania. To budzi podziw...

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/12/07/cyann-tom-1/

W ubiegłym roku mięliśmy okazję zapoznać się z „Pasażerami wiatru” - niezwykłym cyklem autorstwa Francois Bourgeona. Serial został bardzo dobrze przyjęty. Dlatego oficyna Egmont Polska postanowiła iść za ciosem i sięgnąć po sześciotomową serię science fiction, którą Bourgeon stworzył we współpracy z Claudem Lacroix. Rzecz oryginalnie ukazywała się w latach 1993–2014...

więcej Pokaż mimo to

avatar
166
156

Na półkach:

Feeria obrazków

Tytuł niniejszego omówienia mógłby równie dobrze być jego podsumowaniem. A dlaczego tak? O tym napiszę nieco później. Postanowiłem, że tym razem nie będę Wam wyjawiał swoich wszystkich myśli na temat komiksu już we wstępie i że spróbuję go przedstawić w jak najbardziej klasyczny sposób. Czy mi się to uda? Sami sprawdzicie. A ja sam już pewnie kończąc pisanie będę wiedział, gdzie zaprowadziły mnie moje swobodne myśli i klawiatura.

Lubię europejski komiks o wiele bardziej niż ten rodem z USA, obojętnie, czy chodzi o Marvela, czy o DC Comics. Nie ukrywam tego, że lubię komiks trochę problemowy, niełatwy, taki dający do myślenia. Oczywiście są wyjątki, czyli Baśnie Willinghama i Sandman Gaimana. Jednak te komiksy spodobały mi się przede wszystkim z powodu baśniowości, z powodu innego podejścia do mitów i religii, które w nich znalazłem. Są też wyjątki z drugiej strony. Na przykład Wieczna wojna Haldemana i Marvano nie podeszła mi. Wydawała mi się jakaś taka miałka, jakby nie do końca przemyślana, a miało być takie pięknie i z problemem w tle.

Na przełomie sierpnia/września pobiłem swój swoisty rekord, bo przeczytałem aż trzy komiksy Egmontu. Dwa już Wam omówiłem, obydwa rewelacyjne, albo przynajmniej bardzo dobre. A trzeci? jakim komiksem okazał się ten przeczytany jako trzeci?

Cyann autorstwa Francoisa Bourgeona (z małą pomocą koncepcyjną Claude’a Lacroix) to komiks europejski, jak najbardziej, ale dopracowany przede wszystkim w warstwie wizualnej, dużo mniej tu fabuły i akcji. Tych tak naprawdę trzeba by ze świecą szukać. No i wyrzuciłem to z siebie wcześniej niż planowałem, ale już nie mogłem wytrzymać. Cóż…, widocznie mam słabą wolę.

Egmont opublikował właśnie wydanie zbiorcze, dwa pierwsze tomy w jednym, łącznie 230 stron, które pierwotnie ukazały się w latach 1993 – 1997. Jak zwykle, jest to piękne wydanie: twarda oprawa, kredowy papier, dobre kolory, jak przystało na pozycję z serii „Mistrzowie komiksu”. Edytorsko to naprawdę świetna pozycja. Wizualnie także, naprawdę. Dla osób czytających komiksy ze względu na obrazy, rysunki, i kolory, to będzie uczta, bowiem Bourgeon to po prostu dobry rysownik jest. Widzimy piękne światy, piękne kobiety, raz ubrane, raz prawie rozebrane, raz całkowicie rozebrane. Tak proszę państwa! Można nawet napisać, że to komiks pół erotyczny, a przynajmniej z elementami erotycznymi, bo prawie na każdej stronie możemy podziwiać piękno kobiecego ciała.

Akcja toczy się, jak w telewizyjnym tasiemcu południowoamerykańskim. Ale to nie problem. Przecież lubię także komiksy, w których nic się nie dzieje, na przykład Cromwell Stone Andreasa, który ostatnio Wam chwaliłem. Tutaj głównym problemem jest fabuła, której nie ma. Albo jest tak dziurawa i przedziwna, że lepiej udawać, że jej w ogóle nie ma. Kiedyś, w odległej przyszłości na odległej planecie, zapanowała purpurowa gorączka, która pustoszy populację. Dodam, że planetę tę zamieszkują ludzie bardzo podobni do nas. Tak więc przywódca rządzącej kasty technokratów wymyśla wyprawę na odległą planetę, ponieważ być może rosną tam rośliny, które, co całkiem możliwe, pomogą zwalczyć tę gorączkę. Nie podoba się to organizacji religijnej, która próbuje zapobiec temu przedsięwzięciu. Na szczęście jednak wyprawa dochodzi do skutku, a na jej czele staje córka technokraty – Cyann. Pierwszy tom opowiada o organizacji wyprawy, natomiast drugi opowiada o przygodach członków wyprawy na odległej planecie.

Tyle treści. Teraz napisałbym, że resztę, jak zwykle, musicie doczytać sami, ale od razu zdradzę, że za dużo tej reszty nie będzie. I wcale nie spoilerowałem, bo jak wcześniej napisałem, komiks ten ma pokazać ładne obrazki, przyrodę oraz piękno kobiecego ciała. Prawie na każdej stronie możemy podziwiać największe atrybuty kobiecej urody, albo, mówiąc inaczej, wdzięki o największej sile rażenia. Po prostu. Przecież to normalne, że kobiety wyruszające na trudną i niebezpieczną wyprawę kosmiczną jadą w jakiś zwiewnych ciuszkach, które bardzo się przydają w kosmosie, a zwłaszcza podczas wyprawy przez dżunglę czy pustynię. Przecież nie ma odpowiedniejszego ubrania. Członkowie ekspedycji gadają bez ładu i składu, z reguły na tematy damsko męskie, a nie na temat wyprawy.

Cóż, pewnie już zauważyliście, że komiks mi się nie podoba. Mam kłopot z ocenieniem, bo jak już Wam wielokrotnie pisałem, dla mnie komiks jest zobrazowaniem albo przedstawieniem graficznym jakiegoś pomysłu, a nie zbiorem ładnych obrazków. Czasami, oczywiście, robię wyjątek, jak przy wspomnianym Cromwellu Stonie Andreasa. Jednak to muszą być obrazy, które mnie czymś poruszą, które docenię, a nie tylko ładne i puste kolorowe obrazki.

W mojej ocenie Cyann to komiks porażka, komiks wydmuszka, bowiem nie wniósł nic nowego do mojego komiksowego świata. Oczywiście, można też o nim powiedzieć coś pozytywnego. Czyli: naprawdę dobra strona graficzna i jeden rewelacyjny pomysł na klasyfikację społeczeństwa, mianowicie umiejscowienie litery: O. Naprawdę, pomysł bardzo dobry, ale niestety to za mało, aby zaklasyfikować komiks jako przynajmniej poprawny.

Biorąc pod uwagę zainteresowanie tym komiksem oraz nagrody, które mu przyznano, muszę stwierdzić, że po prostu źle wybrałem, nie jestem tzw. targetem, na pewno ten komiks nie jest dla mnie. Może trzydzieści lat temu zachwyciłbym się nim (Ale to brzmi… Strasznie, nie?), Jednak teraz szukam już czegoś innego. Czegoś, czego Cyann na pewno mi nie dał.

Pierwotnie opublikowano na:
http://szortal.com/node/10696

Feeria obrazków

Tytuł niniejszego omówienia mógłby równie dobrze być jego podsumowaniem. A dlaczego tak? O tym napiszę nieco później. Postanowiłem, że tym razem nie będę Wam wyjawiał swoich wszystkich myśli na temat komiksu już we wstępie i że spróbuję go przedstawić w jak najbardziej klasyczny sposób. Czy mi się to uda? Sami sprawdzicie. A ja sam już pewnie kończąc...

więcej Pokaż mimo to

avatar
108
66

Na półkach: ,

Otwierający serię album dostarczył mnóstwo świetnej rozrywki, tak estetycznej, jak i wynikającej z dobrze oraz interesująco poprowadzonej fabuły. Przygody Cyann wciągają czytelnika już od pierwszych stron, nie pozwalając na chwilę oddechu, zaś tu i ówdzie rozrzucone smaczki oraz drobne żarciki tylko wspomagają pozytywny odbiór. Bourgeon dysponując zarówno wizją, jaki pewną ręką artysty, w sposób satysfakcjonujący przelał wenę twórczą na papier, a z końcowym efektem należy poznać się przy pierwszej nadarzającej się okazji.

Otwierający serię album dostarczył mnóstwo świetnej rozrywki, tak estetycznej, jak i wynikającej z dobrze oraz interesująco poprowadzonej fabuły. Przygody Cyann wciągają czytelnika już od pierwszych stron, nie pozwalając na chwilę oddechu, zaś tu i ówdzie rozrzucone smaczki oraz drobne żarciki tylko wspomagają pozytywny odbiór. Bourgeon dysponując zarówno wizją, jaki pewną...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1572
331

Na półkach: , ,

Na początek muszę napisać, że jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z Cyann, to nie popełniajcie największego z możliwych błędów i nie czytajcie tego co wydawca umieścił z tyłu okładki. Zepsujecie sobie lekturę, bo oczywiście są tam spore spoilery.
Integral składa się z dwóch 110-stronicowych tomów i stanowi całość (kolejny album będzie zawierał tomy stworzone przez Bourgeona po latach). Rzecz polega na tym, ze tytułowa Cyann ma przewodzić wyprawie na inną planetę, bogatą w różnoraką florę, gdzie być może znajdzie się lekarstwo na zarazę, która toczy jej lud. W zwykłym komiksie/filmie w stylu hollywoodzkim rakieta wystartowałaby najdalej na czwartej stronie i potem byłoby ponad 100 stron naparzania się z jakimiś potworami. A tutaj przez bite 110 stron dostajemy powolne organizowanie wyprawy: próbne loty w symulatorze, budowanie statku, treningi umysłowe i fizyczne oraz polityczne rozgrywki pomiędzy kastą bogaczy organizującą wyprawę i religijnym ugrupowaniem, które boi się zwiększenia wpływów tych pierwszych. Poza tym autor komiksu skupia się na pokazywaniu fauny, flory i obyczajów ludu zamieszkującego planetę Olh (bo to nie jest Ziemia, tylko wymyślona od podstaw przez Bourgeona i ziomka, który mu pomagał, planeta ziemio-podobna). Jeśli komuś nie podobała się dwójka Pasażerów wiatru, bo nudna, to tutaj prawdopodobnie już wymięknie na maksa, bo tam naprawdę „mało się dzieje”.

Gdyby to był zwykły komiks, to:
1 strona - potrzebujemy konkretnej rośliny, jest ona na planecie takiej i takiej, lećcie
4 strona - myk w kosmos
5-190 s - przygody, bardzo zły kolo- antagonista
191-219 s – bardzo zły kolo- antagonista pokonany, roślina odnaleziona
220 strona - Cyann, kochamy cię, zostań naszą królową
A tutaj nie ma bardzo złego-kolo antagonisty (choć paru mniejszych jest), wyprawa jest po nie wiadomo w ogóle co, czyli taka podróż bez nadziei, ale na tej drugiej planecie są różne rośliny, może któraś akurat pokona zarazę, a połowa komiksu to przygotowania.
Drugie 110 stron to już sama wyprawa, pełna przygód. Coś jak we Władcy pierścieni, kiedy Tolkien z lubością opisywał Shire, imprezę urodzinową Bilba i wydawało się, że nie ma zamiaru wypuścić bohaterów w świat z tym cholernym pierścieniem. Wolał jarać zioło z Bilbem. Ale jak już wyruszyli, to działo, się oj działo. Widać, że Bourgeon jest pewien swoich umiejętności i tego, że zajmująco opowiada o nawet tak błahych wydarzeniach jak konkurs rzucania bumerangiem, próbny lot rakiety na pustyni, czy kąpiel w rzece. Robi to przez sto stron i każe nam czekać na start aż do samego końca albumu. I nie miałem nic przeciwko temu. To było świetne, inne, wyjątkowe. Komiks jest nieco podobny do Aquablue i filmu Avatar, ale dużo, dużo lepszy. Drugi tom jest bardziej przygodowy, ale również nigdzie się Bourgeonowi nie spieszy. Bohaterowie pokonują kolejne trudności , ale mają czas na rozmowy, granie na instrumentach i podziwianie osobliwych dni i nocy (kto czytał, ten wie) oraz pór roku planety ilO. Taki spokojny przez większość plansz komiks, który jednak potrafi dowalić polanem do ogniska, kiedy trzeba i ma świetne dialogi.
Był taki moment, w którym stado niby-plezjozaurów płynęło przez zamarznięte morze i z wody wyłoniła się szklana kabina na wysięgniku, cała w wodorostach , z tego czterokołowego wozu badawczego. I w tym momencie niesamowicie poczułem jak wielki jest ten komiks, jak wspaniałą fantastykę naukową nam serwuje i jak bardzo Bourgeon się stara, żeby dogodzić czytelnikowi. Po prostu przez pięknie narysowane zamarznięte morze płynie stado pieprzonych plezjozaurów, wyłania się kabina w wodorostach i jest fajnie.
Żałuję tylko tego, że Bourgeon nie zrobił tego co Moore w Balladzie o Halo Jones, czyli nie stworzył drugiego, środkowego tomu, który byłby o locie statkiem komicznym. Najpierw planeta głównej bohaterki, potem lot statkiem, na końcu przygody na planecie, która była celem podróży. Tak było u pana Alana, a pan Franek poskąpił nam tych statków i czerni kosmosu i ograniczył się do zaledwie paru stron pod koniec pierwszego i na początku drugiego tomu. Statek wleciał w jakąś nadprzestrzeń i śmig – już byli obok tego osobliwego Saturna. No szkoda. Cyann to kolejna perła Bourgeona. Jeszcze tylko jeden integral Cyann i na tym koniec jego twórczości. Mam nadzieję, że nad czymś pracuje. Lepszego komiksiarza Francja nie widziała.

Na początek muszę napisać, że jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z Cyann, to nie popełniajcie największego z możliwych błędów i nie czytajcie tego co wydawca umieścił z tyłu okładki. Zepsujecie sobie lekturę, bo oczywiście są tam spore spoilery.
Integral składa się z dwóch 110-stronicowych tomów i stanowi całość (kolejny album będzie zawierał tomy stworzone przez...

więcej Pokaż mimo to

avatar
589
130

Na półkach:

Dobra ale do komiksu "Pasażerowie wiatru" się nie umywa.

Dobra ale do komiksu "Pasażerowie wiatru" się nie umywa.

Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Cyann. Integral #1. ŹrÓdło i sOnda. Sześć pór roku na ilO.


Reklama
zgłoś błąd