Krew tchórzy. Zemsta Jamy

Okładka książki Krew tchórzy. Zemsta Jamy
Jean-Yves Delitte Wydawnictwo: Scream Comics Cykl: Krew tchórzy (tom 1) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Cykl:
Krew tchórzy (tom 1)
Tytuł oryginału:
Le sang des Lâches. La Vengeance de Yama
Wydawnictwo:
Scream Comics
Data wydania:
2015-12-01
Data 1. wyd. pol.:
2015-12-01
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394180188
Tłumacz:
Wojciech Birek
Tagi:
przygodowy kryminał historyczny
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen
6,5 6,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Okładka książki Undertaker - 2 - Taniec Sępów Xavier Dorison, Ralph Meyer
Ocena 7,1
Undertaker - 2... Xavier Dorison, Ral...
Okładka książki Undertaker - 1 - Pożeracz złota Xavier Dorison, Ralph Meyer
Ocena 7,5
Undertaker - 1... Xavier Dorison, Ral...
Okładka książki Storm: Świat na dnie / Ostatni zwycięzca Philip Dunn, Don Lawrence, Martin Lodewijk
Ocena 6,9
Storm: Świat n... Philip Dunn, Don La...
Reklama

Oceny

Średnia ocen
6,5 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
959
949

Na półkach:

Nie często można w Polsce natrafić na komiksy detektywistyczne osadzone w XVII wieku. Czasy płaszcza i szpady najczęściej trafiają do klasycznych produkcji przygodowych, ale w tym wypadku jest inaczej. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że wydawnictwo Scream Comics opublikowało u nas dwa z pięciu tomów całej opowieści i... nie widać na horyzoncie kontynuacji. Z jednej strony w prezentowanej tutaj dylogii mamy pełne rozwiązanie poruszanej sprawy, która rozgrywa się w dwóch miejscach - Anglii oraz Batawii. Z drugiej zaś czuć ogromny niedosyt. Zatem czy warto sięgać po ten tytuł? Cóż, to kwestia dość złożona, na którą postaram się odpowiedzieć w tym materiale.

Zagadka kryminalna dotyczy śmierci angielskiego szlachcica mającego spore wpływy na królewskim dworze. Zginął on na Jawie, zaplątany w sprawy Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (w skrócie VOC), która w tamtym okresie posiadała najpotężniejszą flotę na świecie. Śladem zbrodni rusza śledczy koronny J. Eddington, a blisko dwadzieścia lat później na jego dziennik natrafia inny śledczy korony major Arthur J. Joyce. Okazuje się, że sprawa makabrycznego morderstwa, które stara się rozwiązać major, jest w jakiś sposób powiązana ze śmiercią szlachcica, który zginął na Jawie, a wszystkie tropy prowadzą do VOC.

Czytelnik poznaje cała zagadkę z dwóch punktów widzenia jednocześnie. od strony koronnego śledczego, który przybył na Jawę w 1643 roku, blisko dwa lata po śmierci ulubieńca dworu, oraz w 1663 roku, gdzie major natrafia na zmasakrowane ciało u brzegu rzeki Ouse. Od razu widać, że obie sprawy są powiązane, ale nie jest łatwo poskładać całość w sensowne rozwiązanie. Niemal do samego końca brak nam kluczowych elementów układanki, a wiele tropów okazuje się prowadzić donikąd. Taka zabawa w kotka i myszkę z czytelnikiem, bardzo mi się spodobała i jest naprawdę ciekawie poprowadzona. To ogromna zaleta dla tej serii, bo gdy w końcu dochodzi do konfrontacji z prawdą, to jest niezwykle ciekawa i mniej sztampowa niż początkowo sądziłem.

Tutaj pojawia się jednak pewien problem. Prowadzone śledztwo zostaje zakończone, ale w jego trakcie jest wspomniane inne, nierozwiązane śledztwo sprzed lat. Przewija się ono sporadycznie, jednak finał rozpala oczekiwania na jego poznanie i.... na polskiej scenie komiks się urywa. Przełożono u nas bowiem tylko dwa z pięciu albumów, a warto by wydać całość w jednym albumie zbiorczym. Czy taki powstanie, możemy tylko spekulować, ale osobiście mocno w to wątpię. Szczególnie patrząc jak powoli Scream Comics Wydaje nowe rzeczy i na czym się skupia. "Krew tchórzy" to specyficzna literatura, która raczej w Polsce nie znajdzie zbyt szerokiego spektrum odbiorców. Szkoda jednak, że wydawca przerwał tak naprawdę całość w połowie.

Chciałbym kiedyś przeczytać całość, bowiem historia oraz wspaniały rysunek naprawdę przykuły mnie mocno do tej serii. Niestety nie wiem, czy będzie mi to dane, chyba że wpadnie w moje ręce angielskie wydanie (o ile takowe istnieje) albo ktoś pokusi się o samodzielną translację brakujących tomów. Były, a raczej nadal są, takie akcje, głównie jednak do serii, które u nas upadły po upadku wydawnictwa. Scream Comics ma się dobrze, więc obstawiam, ze jeśli oni nie przetłumaczą całej serii, to nigdy nie dowiem się jak potoczyły się dalsze losy majora Arthura J. Joce'a.

Nie często można w Polsce natrafić na komiksy detektywistyczne osadzone w XVII wieku. Czasy płaszcza i szpady najczęściej trafiają do klasycznych produkcji przygodowych, ale w tym wypadku jest inaczej. Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie fakt, że wydawnictwo Scream Comics opublikowało u nas dwa z pięciu tomów całej opowieści i... nie widać na horyzoncie kontynuacji. Z jednej...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1526
486

Na półkach: , ,

(...) Akcja komiksu zaczyna się pewnego kwietniowego wieczoru na Jawie w roku 1641 roku. Sir Francis siedzi przy pulpicie i pisze list do małżonki, skarży się w nim na przedstawicieli Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (VOC). Scena jest spokojna, niemal sielankowa, aż do czasu, gdy ciało mężczyzny przebiega śmiertelny dreszcz. Kadrowanie jest sprawne, czytelnik nie widzi, kto dokonał tej niecnej zbrodni. Nie ma żadnego pomysłu dlaczego angielski szlachcic musiał zginąć. Następuje cięcie i fabuła przeskakuje ponad 20 lat do przodu.

Jest rok 1663, Anglia, Arthur J. Joyce Byron Pike – koronny śledczy w stopniu majora – prowadzi śledztwo w sprawie zmasakrowanych zwłok odnalezionych u brzegu rzeki Ouse. Nieboszczyk jest w takim stanie, że nie można go zidentyfikować. Udaje się ustalić, że szczątki należą do co najmniej trzech osób. Z czego jedna z nich była szlachcicem. W trakcie dochodzenia, prowadzonego przez wprawnego śledczego, wychodzi na jaw, że Kompania Wschodnioindyjska chce być na bieżąco z postępami w śledztwie.

(...) Ze względu na swobodnie przeplatające się ramy czasowe obu linii fabularnych lektura komiksu wymaga od czytelnika skupienia i uwagi. Delitte umiejętnie snuje opowieść, stopniowo odsłaniając kolejne elementy śledztwa. Całość osnuta jest pewnego rodzaju tajemniczością, która podsycana jest przez dwuznaczną rolę przedstawicieli VOC w każdym z epizodów. Lektura całości przynosi właściwie więcej pytań niż odpowiedzi. Czy coś łączy oba morderstwa? Czy są w jakiś sposób (poza zaangażowaniem VOC) powiązane? Nie wiadomo kto zabił wtedy, nie wiadomo kto zabił teraz (i kogo). Na pochwałę zasługuje dobrze odtworzone tło historyczne wydarzeń – zarówno w Anglii (konflikt między Rojalistami, a Okrągłowymi), jak i w "nowych" koloniach.

Oprawa graficzna jest więcej niż smaczna. Rysunki są realistyczne, pełne detali. Widać, że artysta się przyłożył, bardzo rzeczowo podszedł do całości. Twórcy zależało na tym, aby oddać klimat epoki, budynki i stroje przedstawiono drobiazgowo. Nie boi się stosować całostronicowych plansz, na których z wielkim pietyzmem przedstawia różnorakie elementy scenografii. Proszę zwrócić uwagę na rozkładówkę na stronach 30 i 31, jak skrupulatnie oddano szczegóły architektoniczne gotyckiej katedry w Yorku. Zwróciłem uwagę na rysunek postaci, nie są gładkolice, a także często mają zmierzwione i tłuste włosy – wyobrażam sobie, że w XVII wieku raczej nie za często je myto. Delitte szczególnie upodobał sobie rysowanie różnych masztowców – jest w tym równie dobry, co William Vance, a może nawet lepszy....

- - -
cały tekst można przeczytać tu:
https://dybuk.wordpress.com/2016/06/22/krew-tchorzy-1-zemsta-jamy/

(...) Akcja komiksu zaczyna się pewnego kwietniowego wieczoru na Jawie w roku 1641 roku. Sir Francis siedzi przy pulpicie i pisze list do małżonki, skarży się w nim na przedstawicieli Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej (VOC). Scena jest spokojna, niemal sielankowa, aż do czasu, gdy ciało mężczyzny przebiega śmiertelny dreszcz. Kadrowanie jest sprawne, czytelnik nie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
1646
1201

Na półkach: ,

Siedemnastowieczny kryminał. Historia opowiadana jest na dwóch płaszczyznach czasowych – w pierwszej z nich w Indiach Wschodnich makabryczne ludobójstwo dokonane najprawdopodobniej przez tubylców, a w drugiej osadzonej kilkadziesiąt lat później, prowadzone jest śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa. Na razie fabuła nie dostarcza zbyt wielu odpowiedzi – głównie same pytania.. Żeby było ciekawiej wydaje się, że komuś bardzo zależy by pewne sprawy nie wyszły na jaw… Zapowiada się całkiem interesująco, mam nadzieję, że w następnych tomach twórcy nie rozczarują. Trochę przeszkadzało mi miejscami liternictwo – ciężko odczytać część mającą odwzorowywać ręczne pismo. Także wrzucane w paru miejscach ilustracje na dwie strony nie wydawały się uzasadnione – chyba służyły jedynie by zapełnić nadmiar stron. Daję na razie szansę, zobaczę co będzie dalej.

Siedemnastowieczny kryminał. Historia opowiadana jest na dwóch płaszczyznach czasowych – w pierwszej z nich w Indiach Wschodnich makabryczne ludobójstwo dokonane najprawdopodobniej przez tubylców, a w drugiej osadzonej kilkadziesiąt lat później, prowadzone jest śledztwo w sprawie brutalnego morderstwa. Na razie fabuła nie dostarcza zbyt wielu odpowiedzi – głównie same...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1574
333

Na półkach: , ,

Jeszcze nigdy w historii komiks posiadający tyle zalet nie był aż tak nudny.

Autor:
- wybrał intrygujący temat, bo historię kryminalną z XVII wieku, ale historia nie intryguje
- pokazuje jednocześnie dwa śledztwa, żeby było ciekawiej, ale ciekawie nie jest
- chce wprowadzać świetne dialogi z mięsem, ale dialogi mnie nudzą
- wprowadza zwroty akcji, ale nie potrafią wzbudzić we mnie emocji

W tym komiksie jest wszystko to, co powinno być, ale Delitte chyba nie ma talentu do opowiadania historii. Ten komiks jest jakiś bezjajeczny, ziewałem już w połowie a końcówkę męczyłem.
Autor świetnie rysuje architekturę i statki. Ludzi trochę gorzej, ale generalnie trzeba uznać, że 70% wartości tego komiksu to rysunki. Szczególnie na tych pięknych rozkładówkach (i to jeszcze w powiększonym formacie).
Doceniam starania autora. Dostajemy dwa śledztwa, które dzieli dokładnie 20 lat, konflikt między śledczymi w pierwszym z nich i rubasznego pomocnika głównego śledczego 20 lat później, który ma dostarczać dobrych tekstów. Są zwroty akcji i kilka dość ciekawie zarysowanych postaci. Parada atrakcji. Dlaczego więc mnie nudzi? Ten komiks nie ma w sobie iskry. Nawet jak w pewnym momencie pojawia się zamaskowany koleś z pistoletem i grozi głównemu bohaterowi, to nie ma w tym żadnych emocji. Równie dobrze mógłby tam wejść gość ze skarpetą na głowie i tańczyć rumbę. Byłoby tak samo nudno. Czuję się jak koleś grający w Kajko i Kokosza na Amigę, który zapomniał wziąć krzesiwo dwie lokacje temu, odjechał wozem spod karczmy i teraz stoi koło paleniska i nie może zapalić huby.

Wczoraj czytałem Opowieść panny młodej #6. Jest to komiks absolutnie fenomenalny. Do tego stopnia, że nawet w scenie mierzenia wzrostu małych mieszkańców wioski było pięć razy więcej emocji, niż podczas największego zwrotu akcji w pierwszym tomie Krwi tchórzy. A w finałowej scenie przyspieszyłem z czytaniem do miliona stron na sekundę, a z kartek leciały iskry. Dziś tak nie było. Dziś się nudziłem.

Daję bardzo wysoką ocenę 6/10. Za te przepięknie narysowane statki, za to, że autor starał się nie przynudzać i za to, że dwa śledztwa być może połączą się w coś fajnego. I za to, że to nie jest zły komiks, ale nie potrafię powiedzieć dlaczego brakuje mu jaj. Ma tyle plusów, a ocenę muszą ratować rozkładówki ze statkami. Bez tego dałbym pewnie 4-5/10. Hakwer był lepszy, a do Pasażerów wiatru brakuje kilku klas. Ale te statki, te statki przepiękne. Van Hamme by z tego komiksu zrobił lot na księżyc.

Jeszcze nigdy w historii komiks posiadający tyle zalet nie był aż tak nudny.

Autor:
- wybrał intrygujący temat, bo historię kryminalną z XVII wieku, ale historia nie intryguje
- pokazuje jednocześnie dwa śledztwa, żeby było ciekawiej, ale ciekawie nie jest
- chce wprowadzać świetne dialogi z mięsem, ale dialogi mnie nudzą
- wprowadza zwroty akcji, ale nie potrafią wzbudzić...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Krew tchórzy. Zemsta Jamy


Reklama
zgłoś błąd