Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych

Okładka książki Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych autorstwa Jan Assmann
Okładka książki Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych autorstwa Jan Assmann
Jan Assmann Wydawnictwo: Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego Seria: Communicare - historia i kultura historia
360 str. 6 godz. 0 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Seria:
Communicare - historia i kultura
Tytuł oryginału:
Das kulturelle Gadaechtnis. Schrift, Erinnerung und politische Identitaet in fruehen Hochkulturen
Data wydania:
2021-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2021-01-01
Liczba stron:
360
Czas czytania
6 godz. 0 min.
Język:
polski
ISBN:
9788323518839
Tłumacz:
Anna Kryczyńska
Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych jest opracowaniem problemu pamięci jako zjawiska kulturowego. "Pamięć kulturowa" umożliwia konstytuowanie się podstawowych wyznaczników życia społecznego takich, jak: prawo, obyczaj, system wartości. Konstruując przejrzystą siatkę pojęć i twórczo wpisując się w prawie stuletni dyskurs "pamięciowy", autor zbudował spójny system analityczny. Ważnym jego osiągnięciem jest przedstawienie zróżnicowanego związku przyczynowego między aktywnym wspominaniem, kształtowaniem tożsamości zbiorowej i jej polityczną legitymizacją.
Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych

Średnia ocen
7,6 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych

Sortuj:
avatar
4
2

Na półkach: , ,

Książkę można określić jednym słowem - arcydzieło.

Jan Assmann - niemiecki egiptolog i historyk starożytności - napisał znakomitą monografię na temat problemów pamięci kulturowej.

Jak pokazuje ten badacz, pamięć kulturowa służy budowaniu tożsamości grupowych. Przemienia się ona w mit, który staje się fundamentem tożsamości danej grupy.

Społeczeństwa - pisze historyk - konstruują wyobrażenia samych siebie i reprodukują określoną tożsamość, wytwarzając pewną kulturę pamięci.

Erudycja Assmanna budzi podziw, porusza się on swobodnie po wielu teoriach na temat pamięci kulturowej, zahaczając o etnologię, sociologię czy nawet teorię komunikacji. Poza tym przedstawia egzemplifikację przedstawionych tez na trzech studiach przypadków - tj. Egiptu, Grecji i Izraela (wszystko oczywiście w starożytności).

Drugie wydanie książki właśnie wyszło, więc jest okazja zdobyć egzemplarz!

Książkę można określić jednym słowem - arcydzieło.

Jan Assmann - niemiecki egiptolog i historyk starożytności - napisał znakomitą monografię na temat problemów pamięci kulturowej.

Jak pokazuje ten badacz, pamięć kulturowa służy budowaniu tożsamości grupowych. Przemienia się ona w mit, który staje się fundamentem tożsamości danej grupy.

Społeczeństwa - pisze historyk -...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1273
1372

Na półkach: , , , , , , , , , , , , , ,

Wiek XX przyniósł wzmożone zainteresowanie naukowców tematem pamięci i praca J. Assmanna jest jedną z ważniejszych powstałych w tym nurcie badawczym monografii. Niemiecki badacz zajął się w tej książce powstawaniem zbiorowej pamięci wśród ludów starożytnych i jej oddziaływaniem na wytworzenie się wśród nich politycznej (i religijnej) tożsamości. Pierwsza część pracy stanowi teoretyczne wprowadzenie do tego zagadnienia, natomiast druga zastosowanie wypracowanego modelu na kilku przykładach: Egiptu, Izraela, Mezopotamii oraz Grecji. Dużo miejsca zajmuje w tej pracy rola pisma jako formy przekazu pamięci. Ładnie wyeksponowane zostały różnice między kanonami (to ważne pojęcie w tej monografii) Żydów oraz Greków. Dla mnie dużo było w tej książce rzeczy nowych i dużo się z niej dowiedziałem, zwłaszcza o kulturze starożytnego Bliskiego Wschodu. Najbardziej jednak podobał mi się rozdział o Izraelu i Księdze Powtórzonego Prawa.

Tomasz Babnis

Wiek XX przyniósł wzmożone zainteresowanie naukowców tematem pamięci i praca J. Assmanna jest jedną z ważniejszych powstałych w tym nurcie badawczym monografii. Niemiecki badacz zajął się w tej książce powstawaniem zbiorowej pamięci wśród ludów starożytnych i jej oddziaływaniem na wytworzenie się wśród nich politycznej (i religijnej) tożsamości. Pierwsza część pracy stanowi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
434
141

Na półkach:

Gdy ktoś zabiera się za temat związany z kulturą, do tego w czasach dawniejszych - wtedy zawsze podchodzę do takich rzeczy z dystansem. Metodologia historii - bo w tej kategorii chyba trzeba zamknąć książkę, choć jest to być może zbyt wielkie uproszczenie - nigdy nie była moją mocną stroną, choć intryguje; ale każdy z nią kontakt skutkuje mniejszym lub większym zniechęceniem.
Tutaj zniechęcenie było jak najmniejsze, nawet więcej, całkiem nieźle książkę się czyta. Assmann pisał klarownie, klarownie też zostało to przetłumaczone. Oczywiście, zdarzają się wywody z całą masą mądrych słów i stwierdzeń, w które trzeba się bardziej wczytać, jednak wszystko zmierza w zamierzonym przez Autora kierunku.
Dobrze, że ta teoretyczna część została potem podparta pewnymi historycznymi przykładami, które w jakiś sposób unaoczniają to, co zawarł Assmann w części wcześniejszej.
Choć czasem miałem wrażenie, że poszczególne rozdziały mało konkretnie mają się do siebie, ale po lekturze całej książki widać - mniej lub bardziej - do czego dążył badacz.
Można się z Assmannem zgadzać lub nie; ja się tak naprawdę na tym nie znam, ale po lekturze tej pozycji jestem bardziej skłonny uwierzyć Assmannowi o istnieniu takiej "pamięci kulturowej".

Gdy ktoś zabiera się za temat związany z kulturą, do tego w czasach dawniejszych - wtedy zawsze podchodzę do takich rzeczy z dystansem. Metodologia historii - bo w tej kategorii chyba trzeba zamknąć książkę, choć jest to być może zbyt wielkie uproszczenie - nigdy nie była moją mocną stroną, choć intryguje; ale każdy z nią kontakt skutkuje mniejszym lub większym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

104 użytkowników ma tytuł Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych na półkach głównych
  • 72
  • 29
  • 3
20 użytkowników ma tytuł Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych na półkach dodatkowych
  • 10
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych przeczytali również

Budowanie Polski Ludowej. Robotnicy a komuniści 1945-1950 Padraic Kenney
Budowanie Polski Ludowej. Robotnicy a komuniści 1945-1950
Padraic Kenney
Interesująca pozycja z zakresu historii społecznej. O tyle ważna, że - zdając sobie sprawę z tego, jak ponury był reżim komunistyczny - podkreśla dość niejednoznaczny stosunek licznej grupy do ludowej władzy. Kenney studium przeprowadza głównie na przykładzie Łodzi oraz Wrocławia (choć nie brakuje odniesień do sytuacji w kraju i, niekiedy, także w fabrykach w innych miastach). Na szacunek zasługuje zwłaszcza mrówcza praca w naszych archiwach, szczególnie, że mamy do czynienia z badaczem zagranicznym. Jest też niestety parę minusów: mam wrażenie, że niekiedy korekta sobie przysypiała, bowiem jest przynajmniej kilka zdań-chochołów, które trzeba przeczytać po parę razy, by zrozumieć o co w nich chodzi. Zdenerwowały mnie też przypisy na końcu i wybrakowany indeks. Wady merytoryczne punktuje z kolei w posłowiu M. Zaremba: bagatelizowanie represji (w latach 1944 - 1949 najsilniejszych),niedocenianie antagonizmów narodowych (kosztem przecenionego pojęcia świadomości klasowej) czy skoncentrowanie się wyłącznie na robotnikach wielkoprzemysłowych (w ten sposób w kontekście bitwy o handel umyka spora grupa robotników prywatnego przemysłu). "Grunt jednak, żeby te minusy nie przysłoniły wam plusów" - dlatego uważam, że, nawet biorąc pod uwagę pewne braki, jest to pozycja zbyt interesująca, by sobie ją odpuścić. I polecam.
Yarek44 - awatar Yarek44
ocenił na75 lat temu
Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury Robert Darnton
Wielka masakra kotów i inne epizody francuskiej historii kultury
Robert Darnton
Praca amerykańskiego historyka zaliczana zarazem i do mikrohistorii (w zakresie przytoczonych problemów),jak i historii antropologicznej. Podtytuł – "i inne epizody francuskiej historii kulturowej" – wyraźnie wskazuje obszar zainteresowań autora. Warto dodać, że chodzi o XVIII wiek, a konkretnie okres ancien regime’u, czyli przed Wielką Rewolucją Francuską. Całość podzielona jest na sześć rozdziałów, w zasadzie od najbardziej, do najmniej ciekawego. Tytułowa masakra kotów, jej przyczyny, okoliczności, tradycje etc. zostały przedstawione w drugim rozdziale. I miłośnicy kotów mogą być zszokowani. Z kolei czwarty rozdział – paryskie środowisko literackie w raportach nadzorującego je policjanta dorównuje z całą pewnością tytułowemu. Pokazuje przy tym, że od XVIII wieku zmieniło się jedno – dziś nie analizuje się dochodów małżonków i co za tym idzie wpływu małżeństwa na sytuację finansową twórcy. Poza tym jak i dziś liczą się przede wszystkim …. relacje (inaczej znajomości, plecy, protekcja etc.). I wówczas autorzy starali się o różne synekury, najlepiej w pewnym sektorze publicznym. Najciekawszy jest pierwszy rozdział – chłopi opowiadają bajki – wymowa bajek Babci Gąski. Znakomita analiza francuskich podań ludowych, wprowadzonych do literatury przez Charlesa Perraulta (a wiek później ich zmodyfikowanych wersji przez braci Grimm). Autor znakomicie rozprawił się z absurdalnymi, psychoanalitycznymi interpretacjami bajki o Czerwonym Kapturki w wersji Ericha Fromma i Brunona Bettelheima. Opisuje historie tego podania, brzmiącego pierwotnie zupełnie inaczej niż znana dziś wersja, powstała jako przetworzenie ludowej opowieści dla elit. Porównuje także bajki z kręgu kultury francuskiej (realistyczne,frywolne, bez grozy i wymyślonych potworów – poza olbrzymami, sławiące cwaniactwo),niemieckiej (zawsze wymyślone stwory, groza),anglosaskiej (często rymowane) i włoskiej (dziwaczne). Dwie pierwsze zestawia ze sobą na konkretnych przykładach. A wszystko jest osadzone w realiach francuskiej wsi okresu „długiego trwania”. Dwa mniej ciekawe rozdziały dotyczą hierarchii mieszkańców Montpellier na ustalonej podstawie udziału w procesji oraz recepcji dzieł Rousseau zarówno przez jego zamożnego czytelnika, protestanckiego kupca z La Rochelle, jak i jego współczesnych. Ale i ten ostatni przypadek pokazuje, że to wówczas powstała moda na szukanie emocji w lekturze powieści (zarówno uniesień, jak i wzruszeń). Pewną wadą jest język, odwoływanie się do innych autorów i tytułów oraz terminów z bardziej wyspecjalizowanych publikacji. Tym niemniej zdecydowanie warto. Książka, która pozostaje w pamięci. Pozycja przeczytana w ramach wyzwania kwietniowego – książka z tytułem (lub autorem) rozpoczynającym się na literę „W”.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na81 rok temu
Litość i szubienica. Dzieje nędzy i miłosierdzia Bronisław Geremek
Litość i szubienica. Dzieje nędzy i miłosierdzia
Bronisław Geremek
Autora chyba nie trzeba zbytnio przedstawiać. Był wybitnym mediewistą. Książka ta została wypożyczona w Bibliotece Publicznej. Twórca porusza w niej ważne problemy, na przestrzeni kilku stuleci, takie jak bieda , nędza w średniowieczu i wczesnej epoce nowożytnej. Lektura nie zabiera zbyt wiele czasu, jest to właściwie taki dłuższy esej. Gros treści został poświęcony analizie tzw. ludzi wykluczonych, czy prawie marginesu społecznego. Czyta się dość szybko. Zawartych jest w niej wiele ciekawostek. Odebrałem książkę jako lekko lewicującą - ale takie jest jedynie moje odczucie. W dziele tym zawarto wiele ilustracji, obrazujących tekst książki. Przeważnie są to miniatury średniowieczne, oddające ducha epoki. Dysertacja ta zawiera także wiele analiz ekonomicznych, co jest na plus, gdyż pozwala nam bliżej poznać ducha epoki. Czyta się dość szybko - jak wspomniałem na początku. Zakres chronologiczny to kilka stuleci, zaś geograficzny - cała Europa. Powstał świetny fresk, będący genialną ilustracją problemów ludzi, przede wszystkim - zwykłych ludzi, którzy codziennie musieli walczyć o przeżycie, ludzi wykluczonych. Dodać jeszcze należy coś jeszcze - nie ma tutaj historii politycznej, lecz przede wszystkim, zgodnie z duchem francuskiej historiografii - mamy tutaj wiele wątków mikro - historycznych - a więc nie wielcy ówczesnego świata, lecz przede wszystkim - zwykli ludzie.
jardian - awatar jardian
ocenił na73 lata temu
Europa XIX wieku. Historia kulturowa Hannu Salmi
Europa XIX wieku. Historia kulturowa
Hannu Salmi
Bardzo ciekawa praca fińskiego profesora na temat XIX stulecia z nowego gatunku muzy Klio, jakim jest historia kulturowa. Autor omawia kilka kluczowych zagadnień XIX wieku, takich jak uprzemysłowienie, rozwój transportu, kolonializm, kult geniusza, pojawienie się nacjonalizmów, konsumpcja, masowa reprodukcja czy nowy model rodziny. Jednak jego materiałami źródłowymi są przede wszystkim ówczesna literatura oraz relacje prasowe. Dzięki temu możemy spojrzeć na omawiane problemy oczami tych, dla których była to współczesność. Rzecz jasna przeważają cytaty z literatury anglo-, francusko- i niemieckojęzycznej, ale Hannu Salmi sięga też po twórców skandynawskich, w tym fińskich a także rosyjskich. Wśród przywoływanych autorów - obok ojców klasyki – m.in. Dickens, de Musset, Baudelaire, Heine, Puszkin - pojawia się także Juliusz Verne. Hannu Salmi wskazuje, które zjawiska były odbierane z nadzieją, a które budziły sprzeciw i obawy. W obu przypadkach podaje – najczęściej cytując lub opisując – uzasadnienie. Nam jest łatwo coś oceniać z punktu widzenia osób znających dalszy bieg historii. Ale ówcześni ludzie pióra nie posiadali ani zdolności jasnowidzenia ani nawet przewidywania, więc tym większa im chwałą za trafne konstatacje. Dzięki literacko – dziennikarskim przykładom pracę czyta się łatwo i szybko, poznając wiele użytecznych informacji, w tym ciekawostek (np. domy towarowe od połowy XIX wieku były jednym z nielicznych miejsc dostępnym kobietom po zmroku, także bez towarzystwa mężczyzn). Minusem jest natomiast przekład. Po pierwsze z tłumaczenia angielskiego, a nie oryginału (może tu tkwi błąd?). M.in. niekiedy dowiadujemy się, że Londyn, Paryż i Berlin leżały w Europie Środkowej, a kilka stron dalej, że jednak w Zachodniej. Renomowane wydawnictwo uniwersyteckie nie powinno tak tego zostawić.
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na75 lat temu
Cywilizacja odrodzenia Jean Delumeau
Cywilizacja odrodzenia
Jean Delumeau
Widać wiek tej pozycji (właściwie pół),choćby w jednostronnym opisie skutków odkryć geograficznych, albo samego przebiegu podboju Nowego Świata. Widać też katolicyzm autora, zapewne najdobitniej w bardzo ostrożnym podchodzeniu do tematu homoseksualizmu, ale też w sposobie przedstawienia zagadnień reformy religijnej i niepokojów społecznych. W tej wielkiej syntezie wieków odrodzenia (które Delumeau często traktuje naprawdę szeroko bo łącznie z wiekiem XIV i manieryzmem) nie otrzymali prawa głosu ani chłopi ani kobiety. Rozdział poświęcony „rehabilitacji” kobiety w renesansie jest zresztą najbardziej kuriozalną częścią tej pracy, de facto ogranicza się do 4 stron i prezentuje jedynie nowe sposoby traktowania kobiet przez męski świat. Jednocześnie jest to chyba nadal najpełniejsza synteza epoki jaką można przeczytać po polsku. Budzi podziw ogromna erudycja autora, nie ma tu w treści szwów tak uciążliwych w większości syntez historycznych, w których precyzyjnie można określić, kiedy autor zmieniał źródło wiedzy. Podobały mi się rozdziały o wynalazczości: nawigacji, inżynierii, o filozofii ( z bardzo ciekawymi analizami obrazów, przede wszystkim Wiosny Botticellego),omówienie renesansowych utopii, dużo ciekawych danych statystycznych. No i to ostatnie zdanie: „Nauki ścisłe, piękno, miłosierdzie: oto trzy warunki powodzenia ludzkich zamierzeń.”
Agnieszka - awatar Agnieszka
oceniła na73 lata temu
Historia ciała w średniowieczu Jacques Le Goff
Historia ciała w średniowieczu
Jacques Le Goff Nicolas Truong
Spodziewałem się czegoś głębszego. Zaskakująca może być najwyżej dla kogoś, kto o średniowieczu wie tylko tyle, że było: ciemne, mroczne, brudne, przesądne, zacofane i „zwalczało naukę”. Dość pobieżne studium zagadnień związanych z ciałem (ubiór, dieta, współżycie, higiena, sztuka, medycyna, pogrzeby…). Mam wrażenie, że środowiska akademickie, zmuszone pisać o czymkolwiek, by zdobywać tytuły i pieniądze, mnożą niepotrzebnie kategorie i rozbijają na części pierwsze zagadnienia, które stają się niewiele mówiącą papką oderwaną od czegokolwiek. Nie dowiedziałem się niczego, czego bym wcześniej nie wiedział z innych ogólnych książek o średniowieczu. Mało tego, wiele tu rzeczy, które są po prostu ogólnoludzkie, niezależne od epoki: „Nasze pokolenie ma tę silnie zakorzenioną przywarę, że odrzuca wszystko, co zdaje się pochodzić od nowożytnych. Toteż kiedy zaświta mi jakiś własny pomysł, gdy chcę go upublicznić, to przypisuję go komuś innemu i oznajmiam: «to powiedział taki a taki, nie ja», żeby zaś uwierzono mi całkowicie, o wszystkich moich poglądach mówię: «wykoncypował je ten a ten, nie ja». Ażeby uniknąć kłopotów stąd, że inni będą myśleć, iż ja, ignorant, z własnego umysłu wysnułem idee, robię tak, by sądzono, że są one owocem moich studiów arabskich. Tak więc bronie sprawy Arabów, nie swojej”. Kiedy zatem lekarz średniowieczny stosuje metodę wydającą mu się nową, oznajmia, że wyczytał ją u Galena. Co sugeruje, że medycyna średniowieczna nie tkwiła w takiej stagnacji, jak próbuje się nam wmawiać”. Przecież to była standardowa praktyka w starożytności wśród filozofów i jest ona stosowana przez naukowców do dziś! Książka nie jest zła… ale dla mnie nie wnosi niczego nowego. Obala dużo utartych współczesnych przesądów i to właściwie jej największa zaleta. Ale są też takie przesądy, które powiela: „To średniowiecze jest zdecydowanie męskie – pisze Georges… gardzą nimi”. [kobietami] Nie powiedziałbym, aby miało to cokolwiek wspólnego ze średniowieczem, a raczej z ogólnym nieuporządkowaniem wewnętrznym i kompleksem niższości (co można zaobserwować u Schopenhauera czy Nietzschego). W każdej epoce kobietami pogardzano i je czczono - wszystko zależy od indywiduum. Tutaj kuleje "metoda naukowa" - wystarczy, że wielu autorów pism pogardzało kobietami, historycy wnioskują, że tak robiło całe społeczeństwo. A czy dziś, w przestrzeni prywatnej wolni jesteśmy od pogardzania? Śmiem w to wątpić. Uściślając, nie twierdzę, że w średniowieczu nie gardzono kobietami - twierdzę, że nie jest to charakterystyczna cecha średniowiecza. ----------------------------------------------- „Niektóre z nich [analogii] korzystały z pośrednictwa doktryn filozoficznych: bez wątpienia pomysł, że celem nie może być rozkosz, wpoili chrześcijaństwu raczej filozofowie niż lekarze. Ale istnieją bezpośrednie kontynuacje: traktat Bazylego z Ancyry o dziewictwie – jego autor uchodzi zresztą za byłego lekarza – posługuje się wprost rozważaniami medycznymi. Święty Augustyn wykorzystuje Soranusa w polemice przeciw Julianowi z Eclanum. Gdyby ograniczyć się do wspólnych rysów, można by sądzić, że etyka seksualna przypisywana chrześcijaństwu czy nawet współczesnemu Zachodowi była już w pełni ukształtowana, przynajmniej w istotnych zarysach, w epoce największego rozwoju kultury grecko-rzymskiej. Ale świadczyłoby to o niezauważeniu fundamentalnych różnic, związanych ze stosunkiem jednostki do siebie, czyli ze sposobem, w jaki owa jednostka zmienia te recepty w osobiste przeżycie”. „(…) z nieznajomości czasów minionych wypływa nieuchronnie niezrozumienie teraźniejszości. Ale również daremne będą zapewne próby zrozumienia przyszłości, jeżeli się nie wie nic o dniu dzisiejszym”. Marc Bloch „Homoseksualizm najpierw potępiony, później tolerowany – do tego stopnia, że, jak twierdzi Boswell, w XII w. w samym łonie Kościoła ukształtowała się kultura „gejowska” – od XIII w. staje się zboczeniem porównywanym niekiedy do kanibalizmu”. „Grunt pod ten wielki chrześcijański zwrot ciała przeciw sobie był już poniekąd przygotowany. „Chrześcijanie absolutnie niczego nie stłumili, to zostało już dawno zrobione”, oznajmia wręcz Paul Veyne”. „Jednak dzięki temu kunszt lekarski uzyskał popularyzację własnych metod i nobilitację własnego wizerunku. Ojcowie Kościoła, myśląc o świecie w kategoriach medycznych, zapewnili tej sztuce rozmach i godność bez precedensu, choć bywała ona często wyśmiewana bądź szkalowana”. „W tej kwestii czarna legenda obskuranckiego średniowiecza trzyma się uporczywie, „gdyż Kościół nigdy wyraźnie nie zakazywał rozcinania ludzkich zwłok”, przypomina Danielle Jacquart”. „Wbrew utartej opinii ludzie średniowiecza nie nienawidzili nagości”. „Tak jak zniknięcie stadionów podkreśla zanik sportu w średniowieczu [sportu a nie kultury fizycznej – wtrącenie moje], tak też zniknięcie term – zanik publicznych zakładów kąpielowych. Z tego powodu Michelet napisał w Czarownicy: „Ani jednej kąpieli przez tysiąc lat”. Stwierdzenie to fałszywe: w średniowieczu kąpano się. O kąpielach indywidualnych i domowych w tej epoce wiemy jednak niewiele”. „Trzeba było dopiero renesansu, aby w Europie zaczęto potępiać nagość, , publicznie praktykowaną coraz rzadziej. W średniowieczu mężczyźni i kobiety ani w łaźni, ani w łóżku nie odrzucają nagości”.
Graven - awatar Graven
ocenił na74 lata temu
Niebieski. Historia koloru Michel Pastoureau
Niebieski. Historia koloru
Michel Pastoureau
Pozycja niszowa ale zabierająca się za interesujący wycinek historii. Książka podzielony jest na cztery rozdziały. Im pod względem rzeczowym, autor przyporządkował chronologię. Od czasów prehistorycznych do okresu po II wojnie światowej. Na koniec około dziesięć stron bibliografii podzielona tematycznie. Zadowalająca jest wiedza autora i krytyczne podejście do źródeł. Mimo ponad 200 stron, obfita jest w naprawdę ciekawe informacje i rozważania. Pastoureau wytłuszcza nieustannie problemy wynikające z badań nad historią barw, przy czym bierze poprawkę na pojmowanie koloru w przeszłości. Ewolucję dobrze eksponuje i tłumaczy. Nieoczywistym jest, że do XVII wieku kolor niebieski był barwą ciepłą, jak myśmy dzisiaj określili. Widać, że kośćcem książki jest rozprawa o tytułowym kolorze w kontekście średniowiecza i postrzegania barwy w okresie Reformacji. Tutaj możemy mówić o gros treści pracy. Oczywiście uwagę poświęca też pozostałym epokom w ramach ujęcia syntetycznego. Ale są drugoplanowe w stosunku do całej reszty. Styl autora bynajmniej nie przeszkadza w zrozumieniu tekstu. Język jest jaskrawy i nie sprawia problemów ze zrozumieniem. Tym bardziej, że zagadnienie jest klarownie tłumaczone a myśl rozwijana. Edytorska część książki w większości jest dobrze wykonana. Zdarzają się momentami błędnie napisane słowa lub mające literówki. Na szczęście zdarzają się sporadycznie bo całościowo jest poprawnie przeredagowana. Mimo sygnalizacji ze strony francuskiego historyka, że jego praca naukowa ma być asumptem dla innych uczonych badających tę tematykę to jednak czuć niedosyt. Głównie z uwagi na koncentrację na symbolice średniowiecznej, a zwłaszcza religijnej. Mało uwagi poświęcono tego, jaką funkcję kolor pełnił w państwowej administracji czy organizacji wojskowej. Owszem, jest to poruszone przy barwach narodowych Francji, postrzeganie kodów przez społeczeństwo. Ale w porównaniu do alegorii koloru w chrześcijaństwie, można potraktować jako taką rozbudowaną ciekawostkę. W dodatnim bilansie wypada na koniec wspomnienie o innych kręgach kulturowych na świecie. Ameryka Łacińska i Południowa, Afryka, Japonia. Oczywiście w tej ostatniej autor porusza jedynie wątek współczesny. Rekomenduję bezapelacyjnie książkę. Czyta się płynnie, nie nudzi a wręcz wciąga. I ma przyzwoity przekład z francuskiego na polski. Jest to nietypowa pozycja i ze względu na unikalną zawartość, zamiast 7 otrzymuje 8 gwiazdek. Ma też inne prace o tej tematyce, a też dotarły do mnie wieści o pracy Rzepnickiej i Uco. Jednak Pastoureau ujmuje historyczną funkcję koloru i to konkretnego tj: niebieskiego. Podczas gdy tam kolory są tematem ogólnym bez większego spotlight'u dla jednego wyróżnianego.
Matinatron - awatar Matinatron
ocenił na84 lata temu
Zwrot. Jak zaczął się renesans Stephen Greenblatt
Zwrot. Jak zaczął się renesans
Stephen Greenblatt
Wbrew pozorom, niewiele w "Zwrocie" renesansu, za to autor przenosi nas głównie do średniowiecza oraz do starożytności. Spotykamy się tu ze starożytnymi filozofami, głównie Epikurem, i tymi, którzy podchwycili jego idee. Dowiadujemy się o tym, jak te idee zostały zapomniane, wraz z nastaniem chrześcijaństwa. Odwiedzamy średniowieczne biblioteki, obserwujemy pracę skrybów - "Zwrot" to pean na cześć książek, bo były one pasją głównego bohatera, Poggio Braccioliniego, podróżującego po klasztorach w scenie niczym z Imienia róży. To Poggio odnalazł i przywrócił światu dzieło Lukrecjusza, "O rzeczywistości", zawierające szokująco współczesne idee, stojące właściwie u podstaw współczesnej nauki i w ogóle postrzegania świata. Klasyczna narracja, że to średniowieczni mnisi uratowali dla potomnych antyczne dzieła są mocno przesadzona - to prawda, mnisi kopiowali starożytne książki i dzięki nim niektóre z nich ocalały, ale jeszcze więcej uległo zniszczeniu i nigdy się nie dowiemy tak naprawdę ile z nich i co w nich było. Z tego, co przetrwało (często zupełnym przypadkiem) wynika, iż starożytni odkryli wiele rzeczy zaskakująco zgodnych z naszą dzisiejszą wiedzą. Gdyby w średniowieczu tak dbano o tę starożytną wiedzę, jak utrzymuje to Kościół, to idee te by żyły, a w renesansie i kolejnych epokach nie trzeba by ich było na nowo odkrywać (narażając się przy tym na oskarżenia o herezję). Przecież Kościół dopuszczał tylko te “naukowe” twierdzenia, które były zgodne z jego doktryną; za herezję uważano nawet samodzielne czytanie Biblii przez maluczkich (bo a nuż zinterpretowaliby sobie ją nie tak, jak trzeba). "Zwrot" nie ma w sobie nic z nudnych książek historycznych, Greenblat pisze barwnym, a zarazem pięknym, literackim językiem, pozwalając nam pooddychać atmosferą dawnych czasów, zwolnić i zastanowić się nad przesłaniem starożytnej filozofii. Jedyny problem z tą narracją jest taki, że autor przypisuje Lukrecjuszowi przemawiającemu zza grobu wielkie zaslugi, a mianowicie zainspirowanie zwrotu ludzkości ku nauce, świeckości, rozumowi, ale miałam poczucie, że nie ma na to zbyt wielu dowodów. Przynajmniej Greenblat ich nie przedstawia, to są ledwie domysły, że uczeni tacy jak Galileusz, Giordano Bruno, Francis Bacon mogli Lukrecjusza czytać. O samym też renesansie, jak już wspomniałam, niewiele tu znajdziemy, gdyż autor skupia się na zaginionej książce i życiu Braccioliniego. Za mało tu tym, co działo się dalej, toteż można odnieść wrażenie, że przypisywanie tak wielkiej roli jednej książce to wyolbrzymienie. Tym niemniej to piękna teoria, a książkę warto przeczytać chociażby z uwagi na to ile wiedzy z dziedziny historii oraz filozofii zawiera. Jeśli zaś chodzi o technikalia, to kto wpadł na pomysł, żeby w tekście nie było żadnych odnośników do przypisów, znajdujących się na końcu książki?
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na710 miesięcy temu
Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w. Jean Delumeau
Strach w kulturze Zachodu XIV-XVIII w.
Jean Delumeau
Pozycja z gatunku tych bardzo bogatych w rozmaite ciekawostki, małe perełki ukryte gdzieś w tekście. Jak w tytule, autor koncentrował się na Zachodzie Europy (najbardziej jednak na Francji),chociaż zdarza mu się czasem chociażby wspomnieć o Polsce, w przypadku ram czasowych też zdarza się Delumeau wykroczyć poza schemat sięgając chociażby do literatury Verlaine'a czy Hugo. Francuski historyk prezentuje czego bali się ludzie żyjący w dawnych wiekach. Można się tu oczywiście silić na rozmaite podziały, ale paleta strachu była naprawdę spora. Od zjawisk astronomicznych poprzez morze, zwierzęta jak wilki, choroby jak dżuma, rozmaite byty pozaziemskie (zjawy itp.),głód po zagrożenie bardziej ludzkie jak żołnierze, urzędnicy, Turcy, kobiety(świetny tytuł rozdziału, gdzie kobieta jest przedstawiona jako agent Szatana),żydzi, czarownice. Problem często jest przedstawiany z kilku poziomów, zarówno na podstawie materiałów źródłowych, z perspektywy literatury pięknej albo autor często schodzi na stopień ludowy. Taki podrozdział o morzu to prawdziwa perełka, Delumeau pokazuje strach przed morzem na podstawie przysłów, piosenek marynarzy, ofiar składanych na morzu, cytatów z Szekspira, Camoesa czy wspomnianych już Hugo i Verlaine'a albo konkretnych przygód ludzi, którzy musieli przeżyć sztorm będąc na okręcie. Jeśli ktoś potrzebowałby stworzyć opis wzburzonego morza, to ma tu na tacy podane kilka pomysłów jak to powinno wyglądać. Generalnie każdy rozdział jest tu ciekawą opowieścią, czasem mniej lub bardziej opakowaną w ogólnie liczne cytaty czy czasem jakimś szerszym spojrzeniem na spory historiograficzne. Fajne są też te odniesienia do europejskiej kultury, właśnie już do wspominanej przeze mnie literatury pięknej czy na przykład Breugla.
Balcar - awatar Balcar
ocenił na71 miesiąc temu
Kradzież historii Jack Goody
Kradzież historii
Jack Goody
Na wstępie autor wymienia na czym polega jego tytułowa „kradzież historii” – wylicza sprawy, które świat zachodni narzucił światu – 7 dniowy tydzień (u Chińczyków 10 dniowy, w innych kulturach kilku dniowy wg dni targowych),linearny, a nie cykliczny kalendarz (alternatywa powtarzające się nazwy lat),miesiące 30-31 dniowe (alternatywa miesiąc księżycowy),ery przed i po Chrystusie, wolna niedziela (wbrew innym religiom),pomiar godzin (a nie np. podział dnia wg wezwań muezina na modlitwy),odległości - w tym przedstawienie globu (na którym Skandynawia wydaje się równie duża jak Indie),podział na Europę i Azję jako osobne, a przez to kierujące się niby innym sposobem rozwoju i rządzenia kontynenty, periodyzacja historii przystająca do Europy (i podkreślanie tych okresów jako jakiejś drogi nie ustanego zyskiwania przewagi i rozwoju przez Europę). Goody stoi trochę na straconej pozycji autora, który stara się przebić przez dominujący współcześnie europocentryczny opis dziejów świata. Nie jest oczywiście w stanie udowodnić, że od XVIII-XX wieku Europa Zachodnia (i Amerykanie) nie osiągnęli przewagi nad resztą świata, ale stara się podkreślić, że przewaga Europy nie wystąpiła wg niego w wiekach wcześniejszych. Podkreśla jak wiele Europa zawdzięczała Bliskiemu Wschodowi i Azji. Stara się poszukiwać podobieństw w świecie azjatyckim czy afrykańskim w stosunku do Europy, zaprzeczając tym samym niektórym tezom o przewagach zachodu. Brytyjski antropolog dyskutuje na łamach swej książki z kilkoma autorami, którzy poszukiwali źródeł przewagi europejskiej, dzięki którym Europa podbiła i przegoniła w rozwoju resztę świata (w tym m. in. z bardziej znanymi Maxem Weberem i Fernandem Braudelem). Autor analizuje i krytykuje niektóre tezy wskazane przez innych twórców, poszukujących przewag „świata zachodniego” w czasami bardzo odległych okresach historycznych. Jack Goody walczy więc m.in. z: helenocentryzmem i podkreślaniem greckiej demokracji i jej walki z całkowicie odmiennym, bo despotycznym wschodem. Walczy z mitem cywilizacji nawadniania sprzyjającego despotom i cywilizacji deszczowym sprzyjających wg niektórych twórców bardziej demokratycznym rządom, co miałoby już w starożytności dawać jakieś specjalne przewagi i predestynować do szybszego rozwoju. Autor podkreśla rolę pierwszych pism (spółgłoskowych) azjatyckich, zanim nastąpiło (samogłoskowe) pismo i przebudzenie Greków. Goody podkreśla rolę wiedzy i osiągnięć Egipcjan, Asyrii, Mezopotamii, Fenicjan czy Kartaginy, na której bazowali Grecy. Stara się wymienić kilka spraw, które każą odrzucić tezy o wyjątkowości greckich osiągnięć (republikańskie miasta w Azji, wybory sufetów w Kartaginie). Autor dyskutuje z periodyzacją starożytność-średniowiecze, która tyczy się tylko upadku zachodniego cesarstwa i Rzymu, gdy tymczasem żadnego takiego upadku nie było na wschodzie – rozwój uniwersytetów wg wzorów wschodu (brak wyjątkowości, pierwszeństwa uniwersytetów europejskich). Dyskutuje z oryginalnością poezji i kultury miłości dworskiej w średniowiecznej Francji i Hiszpanii. Autor polemizuje z wyjątkowością europejskiego renesansu, kapitalizmu, indywidualizmu, absolutyzmu. W innych rozdziałach walczy z autorami szukającymi wyjątkowości Europy w systemie feudalnym, sprzyjaniu rozwojowi handlu w miastach, gdy rzekomo kupcy miast azjatyckich byli tylko ograniczani, by dbać o dobro państw. Goody podkreśla równie dynamiczny jak Europy rozwój Turcji Osmańskiej chociażby w XVI-XVII wieku (też jako wykorzystanie najlepszych rozwiązań i specjalistów od sąsiadów i rywali europejskich),podcięty dopiero osłabieniem ekonomicznym Turcji w wyniku gwałtownego rozwoju handlu przez oceany Atlantycki i Indyjski (o tym pewnie więcej, gdy napiszę recenzje doskonałej książki Halila Inalcika „Dzieje gospodarcze i społeczne imperium osmańskiego 1300-1914”). Pewnie dla siedzących długo w lekturach, w historii Azji czy bliżej w historii starożytnej ta książka opisuje rzeczy nazbyt oczywiste. Można zarzucić autorowi pewnie jakieś błędne ( bo zbyt nastawione na swoją tezę) spojrzenie na kilka spraw. Goody w ostatnich rozdziałach czyni też jakiś mocny manifest antyamerykański wobec ostatnich wojen wywołanych przez demokratyczne Stany Zjednoczone, mocna krytyka używania haseł demokratycznych na użytek wewnętrzny i by zjednywać sojuszników, przy jednoczesnym ignorowaniu wolnościowych i demokratycznych zasad, przy interwencjach i próbach wasalizowania „reszty świata”. Nie mniej mimo, trochę za małej ilości konkretnych przykładów, które miały obalić tezę o przewagach zachodu (książka jest dość krótka) i pewnej stronniczości autora jest to lektura warta poświęcenia jej nieco czasu.
Slawinio - awatar Slawinio
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Pamięć kulturowa. Pismo, zapamiętywanie i polityczna tożsamość w cywilizacjach starożytnych

Ciekawostki historyczne