Koniec tej historii jest nowym początkiem. „Wybrańcy” Veroniki Roth

Bartek Czartoryski
20.01.2021

Zabiliście smoka? Ocaliliście ukochanego? Uratowaliście świat? Dzięki, na razie, nie będziecie już nam potrzebni. Nowa książka Veroniki Roth rozpoczyna się tam, gdzie inne zwykle się kończą. Daleko za horyzontem, ku któremu na ostatnich stronach powieści odjeżdża kowboj na białym koniu, gdzieś, gdzie wykopano już skarb i założono koronę na głowę.

Koniec tej historii jest nowym początkiem. „Wybrańcy” Veroniki Roth

 Veronica Roth jakby już od pierwszego zdania chciała pokazać dobitnie, że nareszcie pisze dla dorosłych. Ledwie otworzymy książkę, a powitają nas przekleństwa tak srogie, że nie powstydziłby się ich pewnie i Jonah Hill.

Do tej pory amerykańska autorka kojarzona była z literaturą dla młodzieży, choć przecież bestsellerowa trylogia „Niezgodna” wyjątkowo grzeczna nie była. Tyle że tam, niejako tradycyjnie, chodziło o ratowanie świata, teraz Roth pisze przede wszystkim o ratowaniu siebie.

Reklama

Nie znaczy to, bynajmniej, że nagle sięgnęła po egzystencjalny dramat, że znudziła ją fantastyka, że wypięła się na całkiem spore grono czytelnicze, które towarzyszyło jej do tej pory. Ba, może to głównie o nim myślała, zasiadając do pisania, bo przecież od publikacji pierwszego tomu „Niezgodnej” upłynęła już pełna dekada i ówczesne nastolatki mają, na oko, tyle lat, co bohaterowie omawianej powieści. Tyle że „Wybrańcy” biorą całkiem szeroki rozkrok, stając między tym, co było, a tym, co, być może będzie, łącząc dość typową dla gatunku fabularną konstrukcję powieści dla „młodych dorosłych” z niezłym, miejscami prawie że analitycznym spojrzeniem na problemy znane przede wszystkim tym „starszym”.

Bo choć żadne z nas nie miało nigdy wątpliwej przyjemności zmierzyć się z pustoszącym Amerykę potężnym magiem (chyba) i nie musiało stawić czoła konsekwencjom bycia tytułowym wybrańcem, to, pomijając skalę, problemy przeżywane przez Sloane można łatwo odnieść do szarej, miejskiej codzienności. Niezależnie od powodu, czy jest to stres w pracy, czy troska o bliskich, czy ciężar odpowiedzialności za świat, wszyscy kiedyś budziliśmy się po nocy, nawet jeśli nie z krzykiem, to dręczeni koszmarami zrodzonymi z tak zwanej bieżączki.

Dla Sloane to nic nowego. Razem z czworgiem przyjaciół została, jako dziecko, wybrana i przysposobiona do odparcia niejakiego Mrocznego, tajemniczego bytu, który zdziesiątkował kawał świata i wybił tysiące ludzi. O tym jednak Roth nie pisze, to tylko tło dla tego, co działo się później. Batalia ta należy do przeszłości, miała miejsce długie dziesięć lat temu, kiedy Sloane była mniej więcej w wieku Tris Prior. I nie dowiemy się o niej od bohaterki.

Roth proponuje interesującą strukturę powieści i kolejne rozdziały przetyka wycinkami z gazet, wywiadami, dokumentami, a nawet i fragmentami stand-upu, z których dowiadujemy się i o szczegółach tamtego zdarzenia, i o konstrukcji świata przedstawionego. Dopiero drugi akt powieści jest, niestety, słabszy, zabiera czytelnika gdzieś dalej, lecz nie wypada mi zdradzić, co dzieje się później. Dość powiedzieć, że im bliżej końca, tym bardziej „Wybrańcy” stają się konwencjonalni, jakby Roth nie do końca wierzyła powodzeniu powieści opartej wyłącznie na ludzkim dramacie. Czyli tak, będą fabularne fikołki i finałowy bój, tyle że przystąpią do niego już inni ludzie niż poprzednio. Z tego też powodu podczas lektury przychodziły mi luźne skojarzenia z prozą Stephena Kinga, a konkretnie ze znakomitym „To”, gdzie też chodziło niejako o zderzenie siebie z wyobrażeniem na swój temat.

Póki Roth skupia się na rozterkach Sloane, póki omawia destrukcyjny wpływ młodzieńczego doświadczenia na jej dorosłe życie i związek, powieść jest pierwszoligowa. Z czasem, mimo że „Wybrańcy” nabierają tempa, jednocześnie spowalniają na poziomie samego konceptu. A szkoda, bo Sloane, cierpiąca na zespół szoku pourazowego, postać pęknięta, jest najciekawsza jako ofiara swojego największego sukcesu. Bo przecież uratowała świat, lecz kto jest gotowy na bycie bohaterem przez resztę życia? Dalsza część książki, kiedy Roth odkrywa krok po kroku intrygę zmuszającą Wybranych do ponownego zjednoczenia się, jest, mimo powyższych uwag, naturalną konsekwencją owych trudności, aby Sloane mogła niejako zalegitymizować swój status czynem.

Veronica Roth

Reklama

Jej towarzyszy, z pewnym wyjątkiem, trapią podobne problemy, ale postać Sloane zasłania pozostałe, znajdują się one gdzieś na marginesie zainteresowania autorki. Pewne tragiczne zdarzenie, które ma miejsce już na początku książki, wydaje się być jedynie katalizatorem późniejszych zdarzeń (i kolejnym skojarzeniem z powieścią Kinga), a mogło stać się czymś znacznie więcej niż fabularnym kierunkowskazem – chociażby punktem wyjścia dla nieco głębszej dyskusji na temat ciężaru dźwiganego przez Wybranych. Matt, partner Sloane, musi z kolei borykać się z rasowymi uprzedzeniami, jako bohater, którego część społeczeństwa nie chce zaakceptować w tej roli z uwagi na kolor jego skóry, ale i ten wątek Roth spłaszcza.

Lecz tak czy siak są „Wybrańcy” ambitną i, finalnie, udaną próbą przekucia przez autorkę doświadczeń zdobytych na polu literatury młodzieżowej na powieść dojrzalszą i ciekawszą, mimo że nie udało jej się zupełnie uciec od schematów fabularnych wypracowanych między innymi przez nią samą. Owa zachowawczość jest jednak cokolwiek zrozumiała, mowa przecież o autorce, która całą karierę zbudowała na książkach YA, i można potraktować rzeczoną powieść jako swoisty pomost rzucony przez Roth pomiędzy to, co już napisała, a to, co dopiero napisze.

Książka „Wybrańcy” Veroniki Roth jest już do kupienia w księgarniach online

Przeczytaj fragmnent książki „Wybrańcy” Veroniki Roth

Wybrańcy

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Artykuł na podstawie książki „Wybrańcy” we współpracy z Wydawnictwem Media Rodzina

Reklama

komentarze [3]

Sortuj:
56
11
21.01.2021 10:34

Uwielbiam te teksty "Najbardziej wyczekiwana książka roku!" Taa, jasne... Do samej autorki i jej twórczości się nie odniosę, bo już nie jestem "młodym dorosłym" (niestety!).


690
353
20.01.2021 20:46

Jestem bardzo ciekawa tej nowej serii. Książka już czeka na przeczytanie


40
0
19.01.2021 15:12

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd