Dobry kryminał gra fair z czytelnikiem. Anna Kańtoch o „Wiośnie zaginionych"

Ewa Cieślik
02.10.2020

Anna Kańtoch rozpoczyna nową trylogię z bohaterką, jakiej w kryminałach dawno nie było. Co skłoniło ją do obsadzenia w roli detektywa 73-letniej emerytowanej policjantki o ostrym jak brzytwa umyśle? Z pisarką rozmawiamy o „Wiośnie zaginionych”, jej ulubionych intrygach książkowych i planach na przyszłość.

Dobry kryminał gra fair z czytelnikiem. Anna Kańtoch o „Wiośnie zaginionych"

Wiosna zaginionych Anna Kańtoch[OPIS WYDAWCY] Krystyna, emerytowana policjantka, jako młoda dziewczyna straciła w tajemniczych okolicznościach brata. W 1963 roku piątka studentów, dwie dziewczyny i trzech chłopaków, wyruszyła w Tatry, troje z nich zostało odnalezionych martwych, jeden – brat Krystyny – zaginął bez wieści. Wrócił tylko Jacek.

Teraz, po ponad pięćdziesięciu latach, Krystyna niespodziewanie spotyka go w osiedlowym sklepie w katowickim Nikiszowcu. Okazuje się, że Jacek od jakiegoś czasu pod zmienionym nazwiskiem mieszka w tej samej dzielnicy. Krystyna postanawia zmusić go do zdradzenia, co wydarzyło się w górach, a może nawet dokonać zemsty – w tym celu późnym wieczorem wybiera się do jego domu z nożem w plecaku. Gdy jednak wchodzi do willi, zastaje Jacka zamordowanego.

Świadoma faktu, że jeśli jej obecność na miejscu zbrodni wyjdzie na jaw, zostanie pierwszą podejrzaną, zaczyna wykorzystywać kontakty z przeszłości i prowadzić prywatne śledztwo...

Reklama

Krystyna nie była dobrą matką – za bardzo pochłaniała ją praca – ale teraz ma dobre relacje z wnuczką i nie chce ich stracić. Niestety, okazuje się, że dziewczyna może mieć coś wspólnego z tajemniczą śmiercią Jacka…

Pierwszy tom trylogii jednej z najbardziej zdolnych pisarek kryminalnych i fantastycznych, uznawanej za królową budowania napięcia.

Anna Kańtoch

Ewa Cieślik: Na koncie ma pani pięć Nagród im. A. Zajdla, Nagrodę Literacką im. Jerzego Żuławskiego, Kryminalną Piłę, nominację do Nagrody Wielkiego Kalibru. Z jednej strony jest więc uznanie krytyków, z drugiej – czytelników, których pozytywnych recenzji wiele jest na lubimyczytać.pl. Dla kogo powstają pani książki i opowiadania? Dla czytelników, a może dla pani samej?

Anna Kańtoch: Jedno i drugie. Z jednej strony piszę książki, które sama chciałabym przeczytać, ale z drugiej zakładam, że nie jestem jedyną osobą o takim guście i jeśli napiszę książkę niejako „pod siebie”, to znajdą się też inne osoby, które chętnie ją przeczytają. A przy okazji też piszę „dla siebie” w tym sensie, że wymyślanie historii sprawia mi po prostu przyjemność.

Intrygująca bohaterka, wielowątkowe wciągające śledztwo, tajemnica z przeszłości – w najnowszej książce Kańtoch jest wszystko, co powinien mieć dobry kryminał. Nie byłem w stanie go odłożyć, a teraz nie mogę się doczekać kolejnej części.

- Wojciech Chmielarz

Wcześniej tworzyła pani fantastykę, później zwróciła się w stronę kryminału (dokonując też niekiedy twórczego połączenia tych dwóch gatunków). Czy któryś z nich zostawia dla pisarza większe pole do popisu? Czy trudniej jest tworzyć fantastyczny świat niż wymyślać kryminalną intrygę? A może nie da się ich porównać – każdy oferuje co innego, atrakcyjnego w różnych momentach drogi pisarskiej?

Myślę, że nie da się tego porównać. Ja najchętniej chyba pisałabym fantastyczne kryminały, łącząc jedno i drugie, ale to nie takie proste. Tradycyjne kryminały (czyli takie, jakie ja lubię) zakładają, że autor gra fair, dając czytelnikowi wszystkie dane potrzebne do rozwiązania zagadki, a to z kolei kłóci się trochę z fantastyką – jeśli wprowadzimy jeden element fantastyczny, to czytelnik nigdy nie będzie pewny, czy rozwiązanie nie zawiera kolejnego takiego elementu, a więc to poczucie „grania fair” zostanie zaburzone. Dlatego staram się pisać na zmianę fantastykę (ewentualnie z lekkimi elementami detektywistycznymi) albo kryminały bez fantastyki.

Główna bohaterka „Wiosny zaginionych” jest dość nietypowa – owszem, zajmowała się pracą w policji, wpisuje się więc w kanon protagonisty-detektywa, ale po pierwsze, jest kobietą, a po drugie – seniorką. Skąd decyzja, by w głównej roli obsadzić 73-latkę?

Reklama

Miałam pomysł, żeby w trzech kolejnych książkach opowiedzieć o trzech odsłonach z życia jednego bohatera (bohaterki), od młodości, poprzez dojrzałość aż do emerytury. Po napisaniu trzech powieści detektywistycznych osadzonych w latach 80. bardzo miałam ochotę napisać coś współczesnego, więc wpadłam na nietypowy pomysł, żeby tę historię opowiedzieć niejako od końca, zaczynając od czasów, kiedy bohaterka jest najstarsza.

Uważa pani, że w literaturze jest za mało postaci starszych osób? Okazuje się, że wplecenie tego typu bohaterów w fabułę przynosi świetne efekty – by wspomnieć choćby „Ranę” Wojciecha Chmielarza czy niedawnego „Saturnina” Jakuba Małeckiego.

Myślę, że w literaturze ambitnej jest sporo takich postaci, za to brakuje ich w literaturze popularnej – jakoś tak się utarło, że od romansowania, ganiania za przestępcami czy rozwiązywania zagadek kryminalnych są młodzi, a starzy powinni w tym czasie siedzieć w domu. To wynika poniekąd z prostego rachunku marketingowego: starsi ludzie bez problemu przeczytają rozrywkową książkę, której bohaterem jest młody człowiek, ale w drugą stronę już niekoniecznie, stąd pisanie o starszych po prostu słabo się opłaca. Szkoda, bo myślę, że przy odrobinie wysiłku dałoby się młodszych przekonać do czytania przynajmniej od czasu do czasu książek, których bohaterami są starsze osoby, a dzięki temu starość miałaby szansę stać się bardziej „widzialna”.

W świetnej kryminalnej powieści Anny Kańtoch jest co najmniej dwójka bohaterów, obok których nie można przejść obojętnie. Po pierwsze – Katowice, z całą swoją nieznaną reszcie Polski tajemniczością, po drugie – stara policjantka, której nijak nie można zaklasyfikować wedle stereotypów. Lubię to!

- Anna Dziewit-Meller

Liczba zaginionych w Polsce od kilku lat utrzymuje się na wysokim poziomie – rocznie sięga blisko 20 tys. osób. To ważny temat, choć mam wrażenie, że mniej się o nim mówi niż jeszcze kilka lat temu, gdy w telewizji często można było natrafić na programy poświęcone zaginionym. Co sprawiło, że właśnie wokół tego problemu skonstruowany jest jeden z ważniejszych, tytułowy wątek „Wiosny zaginionych”?

Reklama

Lubię intrygi skonstruowane wokół zaginięcia zamiast śmierci, bo to taka ekstremalna forma zagadki: w przypadku morderstwa, choćby najbardziej nietypowego, zawsze mamy jakieś ślady, choćby takie jak ciało. W przypadku zaginięcia czasem nie ma nic, żadnego tropu, żadnej podpowiedzi. Ot, człowiek pewnego dnia jakby rozpłynął się w powietrzu i nikt nie wie, co się z nim stało – czy padł ofiarą przestępstwa, czy może żyje gdzieś szczęśliwie jako zupełnie inna osoba. Fascynują mnie takie sprawy.

„Wiosna zaginionych” splata kilka wątków – narracja prowadzona jest zarówno z punktu widzenia Krystyny, jak i nastoletniego autora bloga oraz operatora numeru alarmowego 112. Mamy też powroty do przeszłości, bo akcja dziejąca się współcześnie ma swoje korzenie w czasach młodości głównej bohaterki. Czy pisząc „Wiosnę zaginionych”, posiłkowała się pani szczegółowym planem, czy też fabuła powstawała na gorąco, w trakcie pisania?

Miałam plan, ale dość ogólny – bardziej szczegółowy powstawał z niewielkim wyprzedzeniem. Po raz pierwszy też pisałam książkę w programie Scrivener, który ma mnóstwo przydatnych funkcji (podejrzewam, że większości z nich nawet jeszcze nie odkryłam), na przykład mogłam robić sobie szczegółowe notatki do każdego rozdziału i potem widzieć je podczas pisania w rogu ekranu. To również bywało pomocne.

Wiosna zaginionych, Anna Kańtoch

„Wiosna zaginionych” rozkręca się stopniowo, strona po stronie pochłaniając uwagę czytelnika i budując napięcie. Piętrowa intryga, złożone tło obyczajowe, intrygujące portrety psychologiczne pierwszo- i drugoplanowych bohaterów. Czy właśnie takie kryminały Anna Kańtoch lubi czytać?

Zdecydowanie tak. Lubię historie z rozbudowaną, skomplikowaną intrygą (wybaczam autorom nawet te przesadnie skomplikowane), a  jednocześnie z ciekawymi postaciami i dobrze odmalowanym tłem obyczajowym (choć tu bym nie przesadzała – tło obyczajowe jest ważne, nie powinno jednak być najważniejsze). Gdybym miała szukać ideału, to pewnie byłoby nim połączenie intrygi w stylu Agathy Christie ze stylem, portretami psychologicznymi oraz tłem obyczajowym Tany French (to taka irlandzka pisarka, którą bardzo polecam). No, przydałoby się może jeszcze trochę humoru w stylu Raymonda Chandlera. Nie jestem tylko pewna, czy taka książka nadawałaby się do czytania, bo to troje zupełnie różnych autorów.

Nie boję się powiedzieć, że Kańtoch otwiera nowy rozdział polskiego kryminału. Jeszcze nikt taki jak Krystyna Lesińska nie prowadził tak nieoczywistego śledztwa, w którym tajemnica goni tajemnicę. Rewelacyjna nowość!

- Leszek Koźmiński, blog Kryminalna Piła

W pani książkach pojawiają się odniesienia do popkultury, a w „Wiośnie zaginionych” wymienianych jest kilka seriali – w tym choćby „Śmierć pod palmami”. Czy są to produkcje, które pani sama ogląda?

Ja i moja bohaterka nieco się rozjeżdżamy, jeśli chodzi o gusta: Krystyna lubi lżejsze kryminały, takie bez dużej ilości krwi i przemocy, ja z kolei wolę te cięższe, bardziej ponure. Niemniej akurat „Śmierć pod palmami” oglądałam, choć tylko pierwszy sezon. Jak by to powiedzieć bez nadmiernego spojlerowania... Powiedzmy, że sezon ten kończy się pewnym rozwiązaniem, które nie przypadło mi do gustu i zniechęciło do oglądania dalszego ciągu.

Anna Kańtoch

„Wiosna zaginionych” to początek trylogii. Czy może już pani zdradzić tytuł kolejnego tomu, zapowiedzieć, czego będzie dotyczył?

Wrzuciłam ostatnio na Facebooka pytanie, jak mógłby nazywać się drugi tom, a konkretnie, czego mogłoby być lato (skoro jest już „Wiosna zaginionych”, to logika podpowiada kolejną porę roku). Albo jakie mogłoby być lato. Padło kilka propozycji, w tym dwie, które mi się spodobały: lato zapomnianych albo nieobecnych. Zobaczymy, jak wydawnictwo będzie się zapatrywać na taką propozycję. A jeśli chodzi o treść drugiego tomu, mogę zdradzić, że spotkamy w nim Krystynę młodszą o dwadzieścia lat, a w tle dalej będzie się przewijała sprawa zaginionego brata.

Książka „Wiosna zaginionych” jest już dostępna w sprzedaży.

Wiosna zaginionych Anna Kańtoch

Issuu is a digital publishing platform that makes it simple to publish magazines, catalogs, newspapers, books, and more online. Easily share your publications and get them in front of Issuu's millions of monthly readers.

Fot. otwierająca: Piotr Kamiński

Reklama

komentarze [15]

Sortuj:
402
115
05.10.2020 21:12

Właśnie czytam i bardzo mi się podoba.


1817
265
03.10.2020 18:57

Anna Kańtoch jest według mnie najlepszą polską autorką kryminałów. Na dodatek lubi tych samych mistrzów gatunku co ja. "Wiosnę zaginionych" mam już od momentu zobaczenia zapowiedzi na liście do przeczytania. Z jednym się nie zgadzam: z obecnościa seniorek w polskich kryminałach. Są ostatnio modne, ale w komediach kryminalnych Jacka Galińskiego i Alka Rogozińskiego a także...

więcej

370
183
03.10.2020 19:25

"Anna Kańtoch jest według mnie najlepszą polską autorką kryminałów". TAK! TAK! TAK! Betsy masz absolutną rację. I bardzo się cieszę, że o tym napisałaś, bo mam wrażenie, że Pani Anna nie jest dostatecznie doceniona jako autorka kryminałów.


1817
265
03.10.2020 19:31

Nie zawsze dobre jest to, co lansowane. Ci, którzy lubią i tak przeczytają. Ci, którzy nie znają i czytają Bondę lub Puzyńską- niech żałują


370
183
03.10.2020 19:53

Absolutnie tak:)


1655
85
04.10.2020 11:13

Ja też jestem miłośnikiem twórczości .Jej nowe dzieło już zamówiłam.


1248
10
07.10.2020 17:20

To prawda, że seniorki w roli detektywek pojawiają się w książkach, ale najczęściej to są takie trochę przerysowane postacie - albo złośliwe wścibskie staruszki albo słodkie urocze staruszki. A w "Wiośnie" bohaterka jest po prostu człowiekiem, tyle że starą kobietą. Prawdziwą. Przeczytałam "Wiosnę" jednym tchem, napisana jest rewelacyjnie, zamierzam teraz nadrobić całą...

więcej

1817
265
07.10.2020 20:11

Przeczytaj "Wiarę" i "Łaskę".


98
29
07.10.2020 21:49

Betsy, od czego zacząć jeśli się jeszcze nie czytało?


1817
265
07.10.2020 21:50

Właśnie od Wiary i Łaski :)


98
29
07.10.2020 21:57

Dzięki :)


682
269
02.10.2020 13:23

Bardzo podoba mi się sposób pisania Pani Kańtoch i z miłą chęcią sięgnę po jej najnowsze dzieło. :)


199
187
02.10.2020 13:13

Skończyłam ją 30.09 w dniu premiery i serdecznie polecam. Tam gdzie Królowe Kryminału i Dilerki Emocji ścierają się o pierwszeństwo, Kańtoch, z tyłu, bez blasku reflektorów tworzy niesamowitą intrygę osadzoną w prostej rzeczywistości.


4040
3800
02.10.2020 12:18

Ja kupię jej książke,ale inną Wiara.


193
13
01.10.2020 12:30

Zapraszam do dyskusji.


zgłoś błąd