Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych Timothy Egan 7,6

" Jak wytłumaczyć istnienie miejsca, w którym z nieba spada czarny pył, w którym dzieci umierają tylko dlatego, że bawią się na podwórku, w którym nabuzowani adrenaliną osadnicy, wciąż w swoich niedzielnych ubraniach, tłuką pałkami na śmierć stada zajęcy, w którym chmary koników polnych spadają na wycieńczone suszą pola i pożerają wszystko z wyjątkiem gałek u drzwi?
[....] w którym powietrze jest tak naelektryzowane, że ludzie nie podają sobie dłoni na powitanie, w którym jedyną rosnącą rośliną, którą mogą jeść zarówno ludzie, jak i krowy, jest przywieziony z Rosji chwast? "
No właśnie, jak wytłumaczyć?
Próbuje tego dokonać Timothy Egan, w swoim reportażu" Brudne lata trzydzieste.Opowieści o burzach pyłowych."
Rozpoczyna od nakreślenia historii tej krainy zwanej Wielkimi Równinami. Od czasów, gdy tereny te, pokryte trawą bizonią, były naturalnym pastwiskiem olbrzymich stad bizonów i polujących na nie plemion Indian, poprzez wojnę secesyjną, wybicie bizonów, przegnanie Indian i sprowadzenie osadników.
W tym miejscu rozpoczyna się opis sytuacji, działań, zaniechań i decyzji, które doprowadziły do największej w historii USA katastrofy ekologicznej.
To również szeroko opowiedziana historia czasów Wielkiego Kryzysu, gdyż wiele decyzji podejmowanych przez ówczesnego prezydenta znacząco przyczyniło się do katastrofy tych terenów.
To wreszcie opowieść o ludziach -ich walce, uporze, niezłomności, ale też porażkach i beznadziei.
Autor krok po kroku przedstawia przyczyny, które doprowadziły do the Dust Bowl, niezwykle sugestywnie opisuje koszmar kolejnych ataków burz pyłowych oraz działania, jakie zostały podjęte przez kolejnego prezydenta USA Franklina D. Roosveleta w celu ratowania ludzi i tej krainy.
Na uwagę zasługuje postać "Dużego"Hugh Bennetta, który niczym samotny kowboj toczył walkę o uratowanie tych ziem stojąc na czele Służby do Walki z Erozją Gleby.
W latach 1930-35 milion ludzi porzuciło swe farmy na Wielkich Równinach. Zwani exodusterami lub oklakami często kierowali się w stronę Kaliforni, która witała ich banerami: "Zabrania się wstępu psom i oklakom".
Wielu z tych, którzy nie uciekli utworzyło Klub Ostatniego Człowieka.
Kraina ta, pomimo wielu intensywnych działań i starań, nigdy nie powróciła do czasów swojej świetności.
Chciałoby się powiedzieć, że to opowieść ku przestrodze, aby ludzka chciwość, pycha i ignoracja znów nie doprowadziła do niewyobrażalnej katastrofy ekologicznej. Ale patrząc na to, co dzieje się w wielu zakątkach Ziemi, trudno być optymistą.
Gorąco polecam.