rozwińzwiń

Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

Okładka książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych autora Timothy Egan, 9788381912907
Okładka książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych
Timothy Egan Wydawnictwo: Czarne Seria: Seria Amerykańska reportaż
400 str. 6 godz. 40 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Seria:
Seria Amerykańska
Tytuł oryginału:
The Worst Hard Time: The Untold Story of Those Who Survived the Great American Dust Bowl
Data wydania:
2021-08-18
Data 1. wyd. pol.:
2021-08-18
Liczba stron:
400
Czas czytania
6 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381912907
Tłumacz:
Mariusz Gądek
Średnia ocen

7,6 7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

Średnia ocen
7,6 / 10
224 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

avatar
335
335

Na półkach:

W historii Stanów Zjednoczonych lata 30. XX wieku kojarzą się przede wszystkim z Wielkim Kryzysem. Czarny Czwartek i krach nowojorskiej giełdy w 1929 roku powszechnie przyjmowany jest jako kluczowy moment dla załamania się amerykańskiej ekonomii, co następnie uderzyło rykoszetem w resztę wciąż rachitycznych po I wojnie światowej gospodarek szeroko rozumianego Zachodu. Na fali rozlewającego się kryzysu i związanego z nim zamętu politycznego, zyskali głównie wszelkiego rodzaju radykalni populiści, z których najbardziej znanym przykładem był oczywiście Adolf Hitler w Niemczech. Ale to było w Europie. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych szalejący kryzys przejawił się jako miliony osobistych tragedii - z dnia na dzień Amerykanie tracili oszczędności życia, następnie pracę, a w końcu poczucie własnej wartości. Ulice największych metropolii zapełnili mężczyźni dzierżący w bezczynnych dłoniach kartony z wypisaną prośbą o jakiekolwiek zatrudnienie. Nie lepiej było na amerykańskiej prowincji, gdzie kryzys uderzył w farmerów, gwałtownie zmniejszając ich dochody. Jakby tego było mało, kryzysowe lata trzydzieste zbiegły się w Stanach Zjednoczonych z ogromną katastrofa ekologiczną, którą nazwano Dust Bowl. Timothy Egan, amerykański pisarz i dziennikarz, zaprasza nas w swojej książce w samo serce pyłowego dustera.

W sumie dobrze się złożyło, że sięgnąłem po „Brudne lata trzydzieste”, gdyż od dawna na mojej liście książek do przeczytania znajdują się „Grona gniewu” Steinbecka, więc teraz będę miał dokładniejszy ogląd, jakie było dziejowe tło tej jednej z najgłośniejszych powieści amerykańskiej literatury. Wydaje mi się jednak, że przypadek burz piaskowych z okresu Dust Bowl jest stosunkowo słabo znany poza samymi Stanami. Ja osobiście niewiele o nich słyszałem, więc lektura książki Egana była dla mnie bardzo odkrywcza. Swoją drogą zjawisko to nie jest nam tak całkowicie obce, gdyż dość regularnie znad Sahary docierają nad Europę masy powietrza, niosące ze sobą żółtawe drobinki pustynnego pyłu. To zmora głównie właścicieli samochodów, szczególnie tych wrażliwych na estetykę swojego pojazdu, ale - poza zapaskudzoną karoserią i zabrudzonymi szybami - zjawisko to raczej nie pociąga za sobą głębszych dla nas konsekwencji. Zupełnie inaczej było na amerykańskich Wielkich Równinach, gdzie w latach trzydziestych doszło do powstawania tzw. dusterów, a więc nawracających, potężnych burz pyłowych, które najmocniej dotknęły pogranicze stanów Teksas i Oklahoma (Panhandle),a także hrabstwa w Kansas, Nebrasce, Colorado i Nowym Meksyku. Ich apogeum była „Czarna Niedziela” z 14 kwietnia 1935 rok, gdy ogromne masy pyłu dotarły na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Wielu Amerykanów mogło wtedy na własnej skórze poczuć armagedon, jaki rozgrywał się regularnie w innej części ich ogromnego kraju.

Zatem temat do dziennikarskiej opowieści wydaje się być niezwykle interesujący. Jak poradził z nim sobie Timothy Egan? Myślę, że bardzo dobrze. Swoją opowieść o epoce brudnych lat trzydziestych roztacza na przykładzie kilkunastu wybranych bohaterów, żyjących w tamtym okresie. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że choć książka ta ukazała się na polskim rynku całkiem niedawno (rok wydania 2021),to sam reportaż nie jest nowością wydawniczą, gdyż w Ameryce ukazał się w roku 2006. A więc autor „złapał” naprawdę ostatni moment, aby zebrać jeszcze wspomnienia ostatnich żyjących świadków tamtych traumatycznych wydarzeń. Z reguły mieli oni wtedy kilka lub kilkanaście lat, ale zachowali nie tylko własne wspomnienia, ale także wspomnienia swoich rodziców i dziadków, którym przyszło zmierzyć się z tą jedyną w swoim rodzaju ekologiczną katastrofą.

W swojej opowieści Egan stosuje ujęcie chronologiczne, a więc zanim przechodzi do opisania samego zjawiska, najpierw dokładnie relacjonuje jego przyczyny. A w tym wypadku był to amerykański pęd do zagospodarowania interioru. Przed przybyciem do Nowego Świata Europejczyków, obszar Wielkich Równin był oceanem traw, na którym królowały liczne stada bizonów oraz polujący na nie Indianie. A jeśli konkwistadorzy przywieźli ze sobą cokolwiek dobrego, to był to z pewnością koń, o którego zaletach rychło przekonali się koczowniczy mieszkańcy Północnej Ameryki. To właśnie koń pozwolił Indianom opanować prerie i jeszcze bardziej pogłębił ich egzystencjalną więź ze stadami bizonów. I było tak do czasu, aż młode państwo amerykańskie rozpoczęło swoją ekspansję w głąb kontynentu. Szczytowym momentem tej ekspansji była druga połowa wieku XIX, gdy dzielono ogromne połacie wolnej ziemi między napływających imigrantów, a czerwonoskórych, ich dotychczasowych użytkowników, przymusowo spychano do rezerwatów.

Jednak prawdziwe przyczyny późniejszego kryzysu ekologicznego leżą w gwałtownie postępującej mechanizacji rolnictwa, do której doszło na początku XX wieku (traktory, pługi, silniki elektryczne itp.). Rewolucja ta pozwalała farmerom zmienić rachubę prac z dni na godziny, a to z kolei przekładało się na wyższe plony, gdyż pojedyncze gospodarstwo mogło obrobić w tym samym czasie zdecydowanie większy areał gruntów. Wolnorynkowa gospodarka nastawiona na szybki zysk wkroczyła na Wielkie Równiny, co przy sprzyjającej koniunkturze lat 20. XX wieku, gdy wygłodniała Europa pragnęła pszenicznego ziarna, pozwoliło osiągać w ciągu kilku sezonów bajeczne wręcz zyski. Zdawałoby się, że oto powstał nowy spichlerz świata. Ale, jak wspomniałem na wstępie, przyszedł Wielki Kryzys, ceny ziarna spadały na łeb, na szyję, a obciążeni kredytami na zakupione maszyn rolnicy mieli do spłacenia kolejne raty pożyczek. Ich odpowiedzią było zatem zwiększenie ilości gruntów ornych Wielkich Równin, aby poprzez zwiększenie produkcji utrzymać dotychczasowe dochody. Zapewne ówczesna nauka ekonomiczna znała już teorie popytu i podaży, ale wiedza ta nie była jeszcze powszechna, a na pewno nie dotarła na głębokie południe Stanów Zjednoczonych, gdzie farmerzy, gwałtownie zwiększając produkcję, dodatkowo obniżali i tak już niskie ceny zboża, które potem zalegało w silosach i składniach kolejowych. Nikt go nie chciał, choć, paradoksalnie, wielkie miasta amerykańskie głodowały. Ale nie o tym w sumie miałem pisać. Katastrofalnym efektem zwiększenia areałów i rabunkowego wręcz rolnictwa była postępująca erozja słabych gleb preriowych. Resztę dopełniły prądy powietrza, które biegły z północy na południe, wzdłuż górskiego pasam Kordylierów. Gdy nastała susza, wiatr wzbijał w powietrze drobinki nieosłoniętej teraz roślinnością ziemi, przyspieszając jej erozję, co z kolei przełożyło się na kolejne tysiące ton piachu, ulatującego w powietrze. A co raz się wzbiło do góry, gdzieś musi przecież opaść.

Słowa nigdy zapewne nie oddadzą w pełni grozy i uciążliwości tamtych lat, dlatego warto poszukać zdjęć z epoki dostępnych w sieci, które to dopiero pozwalają w pełni zrozumieć, czym był duster. Ale amerykański pisarz wielokrotnie daje opisowe wyobrażenia tego zjawiska, a słowa „pył”, „piach”, „brud” itp. wielokrotnie przewijają się w jego narracji. Tak sobie pomyślałem, że kolejne opisy pyłowej nawałnicy mogą wydawać się nieco kręceniem się w kółko ze strony pisarza, ale potem doszedłem do wniosku, że jednak jest to potrzebne, bo taka była przecież rzeczywistość ludzi zamieszkujących obszary dotknięte Dust Bowl. Wszędobylski pył był tam bowiem codziennością: był na polu/na dworze, był wewnątrz domu, był także w samym człowieku - w nosie, zatokach, płucach i innych organach wewnętrznych - co przekładało się na epidemię chorób układu oddechowego i podwyższony współczynnik śmiertelność, szczególnie pośród niemowląt i dzieci. Wydaje mi się, że autorowi udało się dostatecznie przekonując oddać uciążliwość opisywanego zjawiska, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej wczuć się w życie w tak ekstremalnych warunkach.

Sprzyja temu także to, iż Egan swoją opowieść oparł na losach autentycznych świadków tamtych wydarzeń. To zawsze przemawia do odbiorcy mocniej, gdy możemy towarzyszyć jednostkowemu bohaterowi, który przekazuje swoje uczucia, marzenia, sympatie lub popełniane błędy. Ujęcie statystyczne obdarłoby tę największą katastrofę ekologiczną w historii Stanów Zjednoczonych z jej niezwykłego dramatyzmu. Ciekawym pomysłem było także zamieszczenie pod koniec opowieści autentycznych fragmentów dziennika z epoki, autorstwa amerykańskiego farmera, Dona Hartwella, w których zapisywał on osobiste refleksje i przemyślenia związane z okresem Dust Bowl. Nadaje to zakończeniu mocno pesymistycznego wydźwięku, unaoczniając rozmiar ludzkiej tragedii, jaka miała ówcześnie miejsce.

„Brudne lata trzydzieste” okazały się być bardzo przyjemną lekturą. Może pewne kwestie dałoby się nieco bardziej skondensować, ale nie sposób odmówić autorowi dużego talentu literackiego, który wykorzystał do odmalowania dramatu wywołanego przez krótkowzroczną działalność człowieka. Niestety, ale zakończenie opowieści o wielkich burzach piaskowych nie napawa optymizmem. Choć epoka wielkich dusterów odeszła (na razie) w zapomnienie, to jednak kolejne pokolenia mieszkańców Równin niewiele nauczyły się z lekcji, jaką Matka Natura dała ich przodkom. Pisarz relacjonuje, że aktualnie wiele farm korzysta ze stacji pomp, które wydobywają zapasy wody podziemnej z wielkiego zbiornika Ogallala, z którego woda wypompowywana jest szybciej niż jest w stanie w sposób naturalny się uzupełnić. A to może być zapowiedź kolejnej katastrofy, gdy zapas wody podskórnej po prostu zniknie. Zresztą co tu dużo mówić, skoro wiele z drzew nasadzonych w okresie New Deal (autor ma wyraźnie bardzo pozytywny stosunek do prezydenta Roosevelta),które miały chronić glebę przed podmuchami wiatru, zostało rychło wyciętych pod uprawy, gdy tylko spadł z nieba upragniony deszcz. Historia brudnych lat trzydziestych wymaga zatem ciągłego przypominania, szczególnie gdy na popularności zyskuje hasło „Drill, baby, drill”.

W historii Stanów Zjednoczonych lata 30. XX wieku kojarzą się przede wszystkim z Wielkim Kryzysem. Czarny Czwartek i krach nowojorskiej giełdy w 1929 roku powszechnie przyjmowany jest jako kluczowy moment dla załamania się amerykańskiej ekonomii, co następnie uderzyło rykoszetem w resztę wciąż rachitycznych po I wojnie światowej gospodarek szeroko rozumianego Zachodu. Na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2932
1818

Na półkach:

Największa katastrofa ekologiczna XX wieku, całkowicie wyparta z powszechnej świadomości. Tu zawinił człowiek, nie natura. Przedsmak współczesnego samobójstwa ludzkości. Strzelamy sobie w kolano, ale nadal żyjemy na kredyt. Byle więcej, szybciej, drożej... bez oglądania się na konsekwencje czy choćby sens tych działań. Niech się martwią przyszłe pokolenia, raz się żyje! Tyle, że te przyszłe pokolenia mogą już nie mieć gdzie żyć.

Największa katastrofa ekologiczna XX wieku, całkowicie wyparta z powszechnej świadomości. Tu zawinił człowiek, nie natura. Przedsmak współczesnego samobójstwa ludzkości. Strzelamy sobie w kolano, ale nadal żyjemy na kredyt. Byle więcej, szybciej, drożej... bez oglądania się na konsekwencje czy choćby sens tych działań. Niech się martwią przyszłe pokolenia, raz się żyje!...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
128
127

Na półkach:

W latach 30. przez Wielkie Równiny w Stanach Zjednoczonych przetaczały się regularnie burze pyłowe, ochrzczone mianem Dust Bowl. Były one spowodowane dwoma czynnikami: wieloletnią suszą oraz erozją gleb, będącą z kolei skutkiem zbyt intensywnej eksploatacji preriowych gruntów w dwóch poprzednich dekadach. W wyniku dusterów miliony hektarów ziemi rolnej wyjałowiły się, a setki tysięcy rolników mieszkających w regionie zbankrutowały i musiały opuścić rodzinne farmy. Burze pyłowe przyniosły też falę zachorowań i zgonów na pylicę wśród mieszkańców prerii. Kryzys był tak poważny, że zmusił administrację Roosevelta do podjęcia stanowczych i szeroko zakrojonych działań mających powstrzymać pogłębianie się katastrofy ekologicznej.

Temat na reportaż ciekawy, niestety wykonanie koszmarne. Pod względem narracyjnym panuje tutaj jeden wielki bałagan – na jednej stronie mamy opis zasiedlania prerii, by stronę później przeskoczyć do historii Dżona Korniszona, który założył farmę w Oklahomie, by na następnej stronie znów wrócić do ogólnej opowieści o osadnictwie na Wielkich Równinach, by stronę później czytać z kolei o tym, jak Peggy Sue wyszła za mąż. I tak praktycznie do końca reportażu. Dużo powtórzeń i historii, które niewiele wnoszą do narracji (jak np. historia Bonnie i Clyde’a, których z dusterami łączy tylko tyle, że „kariera” owej pary przypadła na lata występowania burz pyłowych). Czy ten reportaż w wersji oryginalnej widział w ogóle edytora? Bo mam wrażenie, że Egan wysłał robocze notatki do wydawnictwa, a plik od razu powędrował do druku.

Daję czwóreczkę tylko za temat i kilka ciekawych historii (jak ta o osadnictwie Niemców nadwołżańskich). Autor zmarnował świetną historię i podejrzewam, że w języku angielskim da się znaleźć o wiele lepsze pozycje traktujące o Dust Bowl.

W latach 30. przez Wielkie Równiny w Stanach Zjednoczonych przetaczały się regularnie burze pyłowe, ochrzczone mianem Dust Bowl. Były one spowodowane dwoma czynnikami: wieloletnią suszą oraz erozją gleb, będącą z kolei skutkiem zbyt intensywnej eksploatacji preriowych gruntów w dwóch poprzednich dekadach. W wyniku dusterów miliony hektarów ziemi rolnej wyjałowiły się, a...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

816 użytkowników ma tytuł Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych na półkach głównych
  • 547
  • 259
  • 10
158 użytkowników ma tytuł Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych na półkach dodatkowych
  • 73
  • 23
  • 21
  • 14
  • 11
  • 9
  • 7

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Cytaty z książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

Więcej
Timothy Egan Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych Zobacz więcej
Więcej