Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych

- Kategoria:
- reportaż
- Format:
- papier
- Seria:
- Seria Amerykańska
- Tytuł oryginału:
- The Worst Hard Time: The Untold Story of Those Who Survived the Great American Dust Bowl
- Data wydania:
- 2021-08-18
- Data 1. wyd. pol.:
- 2021-08-18
- Liczba stron:
- 400
- Czas czytania
- 6 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788381912907
- Tłumacz:
- Mariusz Gądek
Pierwsi przybysze na Wielkie Równiny zobaczyli morze traw ciągnące się po horyzont. Żadnych drzew, wzniesień terenu, przecinającej prerię rzeki. Hodowcy bydła zastali tu wymarzone pastwiska dla swoich stad. Rdzenni mieszkańcy musieli ustąpić miejsca kowbojom. Potem przybyli farmerzy i zaczęła się wielka orka. Miliony akrów ogołocono z traw, by wysiać pszenicę. Na początku XX wieku wydawało się, że ziemia rodzi złoto. Jednak hossa nie trwała wiecznie. Najpierw przyszedł Wielki Kryzys, a z nim bankructwa banków i gwałtowny spadek cen pszenicy. Później rozpętało się piekło. Przez kolejne lata zamiast deszczu na domy i pola osadników spadały tony błota i piasku, który wciskał się w każdą szczelinę, niszczył uprawy, dostawał się do płuc. Wiatr wzbijał tumany pyłu z ziemi pozbawionej ochrony traw.
Szalejące w latach trzydziestych XX wieku burze piaskowe uznano za jeden z najpoważniejszych kataklizmów pogodowych, była to też najstraszliwsza w skutkach katastrofa naturalna w dziejach Ameryki, spowodowana bezmyślną działalnością człowieka.
Timothy Egan śledzi losy kilkunastu osób, ich rodzin i sąsiadów, ich zmagania, sukcesy, a potem desperacką walkę o przetrwanie. To opowieść o niezwykłej sile charakteru i wytrwałości w obliczu katastrofy – ale też ostrzeżenie, że zwracając się przeciwko naturze, w końcu zawsze się przegrywa.
Kup Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych
Poznaj innych czytelników
816 użytkowników ma tytuł Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych na półkach głównych- Chcę przeczytać 547
- Przeczytane 259
- Teraz czytam 10
- Posiadam 73
- Reportaż 23
- 2022 21
- 2021 14
- 2023 11
- Legimi 9
- 2025 7
Tagi i tematy do książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych
Mężczyźni w większości przypadków chodzili pijani lub stawali się fanatykami religijnymi, z tymi drugimi było na co dzieńnawet trudniej wytrzymać niż z pijakami.






























OPINIE i DYSKUSJE o książce Brudne lata trzydzieste. Opowieści o wielkich burzach pyłowych
W historii Stanów Zjednoczonych lata 30. XX wieku kojarzą się przede wszystkim z Wielkim Kryzysem. Czarny Czwartek i krach nowojorskiej giełdy w 1929 roku powszechnie przyjmowany jest jako kluczowy moment dla załamania się amerykańskiej ekonomii, co następnie uderzyło rykoszetem w resztę wciąż rachitycznych po I wojnie światowej gospodarek szeroko rozumianego Zachodu. Na fali rozlewającego się kryzysu i związanego z nim zamętu politycznego, zyskali głównie wszelkiego rodzaju radykalni populiści, z których najbardziej znanym przykładem był oczywiście Adolf Hitler w Niemczech. Ale to było w Europie. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych szalejący kryzys przejawił się jako miliony osobistych tragedii - z dnia na dzień Amerykanie tracili oszczędności życia, następnie pracę, a w końcu poczucie własnej wartości. Ulice największych metropolii zapełnili mężczyźni dzierżący w bezczynnych dłoniach kartony z wypisaną prośbą o jakiekolwiek zatrudnienie. Nie lepiej było na amerykańskiej prowincji, gdzie kryzys uderzył w farmerów, gwałtownie zmniejszając ich dochody. Jakby tego było mało, kryzysowe lata trzydzieste zbiegły się w Stanach Zjednoczonych z ogromną katastrofa ekologiczną, którą nazwano Dust Bowl. Timothy Egan, amerykański pisarz i dziennikarz, zaprasza nas w swojej książce w samo serce pyłowego dustera.
W sumie dobrze się złożyło, że sięgnąłem po „Brudne lata trzydzieste”, gdyż od dawna na mojej liście książek do przeczytania znajdują się „Grona gniewu” Steinbecka, więc teraz będę miał dokładniejszy ogląd, jakie było dziejowe tło tej jednej z najgłośniejszych powieści amerykańskiej literatury. Wydaje mi się jednak, że przypadek burz piaskowych z okresu Dust Bowl jest stosunkowo słabo znany poza samymi Stanami. Ja osobiście niewiele o nich słyszałem, więc lektura książki Egana była dla mnie bardzo odkrywcza. Swoją drogą zjawisko to nie jest nam tak całkowicie obce, gdyż dość regularnie znad Sahary docierają nad Europę masy powietrza, niosące ze sobą żółtawe drobinki pustynnego pyłu. To zmora głównie właścicieli samochodów, szczególnie tych wrażliwych na estetykę swojego pojazdu, ale - poza zapaskudzoną karoserią i zabrudzonymi szybami - zjawisko to raczej nie pociąga za sobą głębszych dla nas konsekwencji. Zupełnie inaczej było na amerykańskich Wielkich Równinach, gdzie w latach trzydziestych doszło do powstawania tzw. dusterów, a więc nawracających, potężnych burz pyłowych, które najmocniej dotknęły pogranicze stanów Teksas i Oklahoma (Panhandle),a także hrabstwa w Kansas, Nebrasce, Colorado i Nowym Meksyku. Ich apogeum była „Czarna Niedziela” z 14 kwietnia 1935 rok, gdy ogromne masy pyłu dotarły na Wschodnie Wybrzeże Stanów Zjednoczonych. Wielu Amerykanów mogło wtedy na własnej skórze poczuć armagedon, jaki rozgrywał się regularnie w innej części ich ogromnego kraju.
Zatem temat do dziennikarskiej opowieści wydaje się być niezwykle interesujący. Jak poradził z nim sobie Timothy Egan? Myślę, że bardzo dobrze. Swoją opowieść o epoce brudnych lat trzydziestych roztacza na przykładzie kilkunastu wybranych bohaterów, żyjących w tamtym okresie. Warto przy okazji zwrócić uwagę, że choć książka ta ukazała się na polskim rynku całkiem niedawno (rok wydania 2021),to sam reportaż nie jest nowością wydawniczą, gdyż w Ameryce ukazał się w roku 2006. A więc autor „złapał” naprawdę ostatni moment, aby zebrać jeszcze wspomnienia ostatnich żyjących świadków tamtych traumatycznych wydarzeń. Z reguły mieli oni wtedy kilka lub kilkanaście lat, ale zachowali nie tylko własne wspomnienia, ale także wspomnienia swoich rodziców i dziadków, którym przyszło zmierzyć się z tą jedyną w swoim rodzaju ekologiczną katastrofą.
W swojej opowieści Egan stosuje ujęcie chronologiczne, a więc zanim przechodzi do opisania samego zjawiska, najpierw dokładnie relacjonuje jego przyczyny. A w tym wypadku był to amerykański pęd do zagospodarowania interioru. Przed przybyciem do Nowego Świata Europejczyków, obszar Wielkich Równin był oceanem traw, na którym królowały liczne stada bizonów oraz polujący na nie Indianie. A jeśli konkwistadorzy przywieźli ze sobą cokolwiek dobrego, to był to z pewnością koń, o którego zaletach rychło przekonali się koczowniczy mieszkańcy Północnej Ameryki. To właśnie koń pozwolił Indianom opanować prerie i jeszcze bardziej pogłębił ich egzystencjalną więź ze stadami bizonów. I było tak do czasu, aż młode państwo amerykańskie rozpoczęło swoją ekspansję w głąb kontynentu. Szczytowym momentem tej ekspansji była druga połowa wieku XIX, gdy dzielono ogromne połacie wolnej ziemi między napływających imigrantów, a czerwonoskórych, ich dotychczasowych użytkowników, przymusowo spychano do rezerwatów.
Jednak prawdziwe przyczyny późniejszego kryzysu ekologicznego leżą w gwałtownie postępującej mechanizacji rolnictwa, do której doszło na początku XX wieku (traktory, pługi, silniki elektryczne itp.). Rewolucja ta pozwalała farmerom zmienić rachubę prac z dni na godziny, a to z kolei przekładało się na wyższe plony, gdyż pojedyncze gospodarstwo mogło obrobić w tym samym czasie zdecydowanie większy areał gruntów. Wolnorynkowa gospodarka nastawiona na szybki zysk wkroczyła na Wielkie Równiny, co przy sprzyjającej koniunkturze lat 20. XX wieku, gdy wygłodniała Europa pragnęła pszenicznego ziarna, pozwoliło osiągać w ciągu kilku sezonów bajeczne wręcz zyski. Zdawałoby się, że oto powstał nowy spichlerz świata. Ale, jak wspomniałem na wstępie, przyszedł Wielki Kryzys, ceny ziarna spadały na łeb, na szyję, a obciążeni kredytami na zakupione maszyn rolnicy mieli do spłacenia kolejne raty pożyczek. Ich odpowiedzią było zatem zwiększenie ilości gruntów ornych Wielkich Równin, aby poprzez zwiększenie produkcji utrzymać dotychczasowe dochody. Zapewne ówczesna nauka ekonomiczna znała już teorie popytu i podaży, ale wiedza ta nie była jeszcze powszechna, a na pewno nie dotarła na głębokie południe Stanów Zjednoczonych, gdzie farmerzy, gwałtownie zwiększając produkcję, dodatkowo obniżali i tak już niskie ceny zboża, które potem zalegało w silosach i składniach kolejowych. Nikt go nie chciał, choć, paradoksalnie, wielkie miasta amerykańskie głodowały. Ale nie o tym w sumie miałem pisać. Katastrofalnym efektem zwiększenia areałów i rabunkowego wręcz rolnictwa była postępująca erozja słabych gleb preriowych. Resztę dopełniły prądy powietrza, które biegły z północy na południe, wzdłuż górskiego pasam Kordylierów. Gdy nastała susza, wiatr wzbijał w powietrze drobinki nieosłoniętej teraz roślinnością ziemi, przyspieszając jej erozję, co z kolei przełożyło się na kolejne tysiące ton piachu, ulatującego w powietrze. A co raz się wzbiło do góry, gdzieś musi przecież opaść.
Słowa nigdy zapewne nie oddadzą w pełni grozy i uciążliwości tamtych lat, dlatego warto poszukać zdjęć z epoki dostępnych w sieci, które to dopiero pozwalają w pełni zrozumieć, czym był duster. Ale amerykański pisarz wielokrotnie daje opisowe wyobrażenia tego zjawiska, a słowa „pył”, „piach”, „brud” itp. wielokrotnie przewijają się w jego narracji. Tak sobie pomyślałem, że kolejne opisy pyłowej nawałnicy mogą wydawać się nieco kręceniem się w kółko ze strony pisarza, ale potem doszedłem do wniosku, że jednak jest to potrzebne, bo taka była przecież rzeczywistość ludzi zamieszkujących obszary dotknięte Dust Bowl. Wszędobylski pył był tam bowiem codziennością: był na polu/na dworze, był wewnątrz domu, był także w samym człowieku - w nosie, zatokach, płucach i innych organach wewnętrznych - co przekładało się na epidemię chorób układu oddechowego i podwyższony współczynnik śmiertelność, szczególnie pośród niemowląt i dzieci. Wydaje mi się, że autorowi udało się dostatecznie przekonując oddać uciążliwość opisywanego zjawiska, dzięki czemu jesteśmy w stanie lepiej wczuć się w życie w tak ekstremalnych warunkach.
Sprzyja temu także to, iż Egan swoją opowieść oparł na losach autentycznych świadków tamtych wydarzeń. To zawsze przemawia do odbiorcy mocniej, gdy możemy towarzyszyć jednostkowemu bohaterowi, który przekazuje swoje uczucia, marzenia, sympatie lub popełniane błędy. Ujęcie statystyczne obdarłoby tę największą katastrofę ekologiczną w historii Stanów Zjednoczonych z jej niezwykłego dramatyzmu. Ciekawym pomysłem było także zamieszczenie pod koniec opowieści autentycznych fragmentów dziennika z epoki, autorstwa amerykańskiego farmera, Dona Hartwella, w których zapisywał on osobiste refleksje i przemyślenia związane z okresem Dust Bowl. Nadaje to zakończeniu mocno pesymistycznego wydźwięku, unaoczniając rozmiar ludzkiej tragedii, jaka miała ówcześnie miejsce.
„Brudne lata trzydzieste” okazały się być bardzo przyjemną lekturą. Może pewne kwestie dałoby się nieco bardziej skondensować, ale nie sposób odmówić autorowi dużego talentu literackiego, który wykorzystał do odmalowania dramatu wywołanego przez krótkowzroczną działalność człowieka. Niestety, ale zakończenie opowieści o wielkich burzach piaskowych nie napawa optymizmem. Choć epoka wielkich dusterów odeszła (na razie) w zapomnienie, to jednak kolejne pokolenia mieszkańców Równin niewiele nauczyły się z lekcji, jaką Matka Natura dała ich przodkom. Pisarz relacjonuje, że aktualnie wiele farm korzysta ze stacji pomp, które wydobywają zapasy wody podziemnej z wielkiego zbiornika Ogallala, z którego woda wypompowywana jest szybciej niż jest w stanie w sposób naturalny się uzupełnić. A to może być zapowiedź kolejnej katastrofy, gdy zapas wody podskórnej po prostu zniknie. Zresztą co tu dużo mówić, skoro wiele z drzew nasadzonych w okresie New Deal (autor ma wyraźnie bardzo pozytywny stosunek do prezydenta Roosevelta),które miały chronić glebę przed podmuchami wiatru, zostało rychło wyciętych pod uprawy, gdy tylko spadł z nieba upragniony deszcz. Historia brudnych lat trzydziestych wymaga zatem ciągłego przypominania, szczególnie gdy na popularności zyskuje hasło „Drill, baby, drill”.
W historii Stanów Zjednoczonych lata 30. XX wieku kojarzą się przede wszystkim z Wielkim Kryzysem. Czarny Czwartek i krach nowojorskiej giełdy w 1929 roku powszechnie przyjmowany jest jako kluczowy moment dla załamania się amerykańskiej ekonomii, co następnie uderzyło rykoszetem w resztę wciąż rachitycznych po I wojnie światowej gospodarek szeroko rozumianego Zachodu. Na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNajwiększa katastrofa ekologiczna XX wieku, całkowicie wyparta z powszechnej świadomości. Tu zawinił człowiek, nie natura. Przedsmak współczesnego samobójstwa ludzkości. Strzelamy sobie w kolano, ale nadal żyjemy na kredyt. Byle więcej, szybciej, drożej... bez oglądania się na konsekwencje czy choćby sens tych działań. Niech się martwią przyszłe pokolenia, raz się żyje! Tyle, że te przyszłe pokolenia mogą już nie mieć gdzie żyć.
Największa katastrofa ekologiczna XX wieku, całkowicie wyparta z powszechnej świadomości. Tu zawinił człowiek, nie natura. Przedsmak współczesnego samobójstwa ludzkości. Strzelamy sobie w kolano, ale nadal żyjemy na kredyt. Byle więcej, szybciej, drożej... bez oglądania się na konsekwencje czy choćby sens tych działań. Niech się martwią przyszłe pokolenia, raz się żyje!...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW latach 30. przez Wielkie Równiny w Stanach Zjednoczonych przetaczały się regularnie burze pyłowe, ochrzczone mianem Dust Bowl. Były one spowodowane dwoma czynnikami: wieloletnią suszą oraz erozją gleb, będącą z kolei skutkiem zbyt intensywnej eksploatacji preriowych gruntów w dwóch poprzednich dekadach. W wyniku dusterów miliony hektarów ziemi rolnej wyjałowiły się, a setki tysięcy rolników mieszkających w regionie zbankrutowały i musiały opuścić rodzinne farmy. Burze pyłowe przyniosły też falę zachorowań i zgonów na pylicę wśród mieszkańców prerii. Kryzys był tak poważny, że zmusił administrację Roosevelta do podjęcia stanowczych i szeroko zakrojonych działań mających powstrzymać pogłębianie się katastrofy ekologicznej.
Temat na reportaż ciekawy, niestety wykonanie koszmarne. Pod względem narracyjnym panuje tutaj jeden wielki bałagan – na jednej stronie mamy opis zasiedlania prerii, by stronę później przeskoczyć do historii Dżona Korniszona, który założył farmę w Oklahomie, by na następnej stronie znów wrócić do ogólnej opowieści o osadnictwie na Wielkich Równinach, by stronę później czytać z kolei o tym, jak Peggy Sue wyszła za mąż. I tak praktycznie do końca reportażu. Dużo powtórzeń i historii, które niewiele wnoszą do narracji (jak np. historia Bonnie i Clyde’a, których z dusterami łączy tylko tyle, że „kariera” owej pary przypadła na lata występowania burz pyłowych). Czy ten reportaż w wersji oryginalnej widział w ogóle edytora? Bo mam wrażenie, że Egan wysłał robocze notatki do wydawnictwa, a plik od razu powędrował do druku.
Daję czwóreczkę tylko za temat i kilka ciekawych historii (jak ta o osadnictwie Niemców nadwołżańskich). Autor zmarnował świetną historię i podejrzewam, że w języku angielskim da się znaleźć o wiele lepsze pozycje traktujące o Dust Bowl.
W latach 30. przez Wielkie Równiny w Stanach Zjednoczonych przetaczały się regularnie burze pyłowe, ochrzczone mianem Dust Bowl. Były one spowodowane dwoma czynnikami: wieloletnią suszą oraz erozją gleb, będącą z kolei skutkiem zbyt intensywnej eksploatacji preriowych gruntów w dwóch poprzednich dekadach. W wyniku dusterów miliony hektarów ziemi rolnej wyjałowiły się, a...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWybitny reportaż, zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie w życiu przeczytałam.
Historia bezkresnych, pokrytych trawą prerii, jakie w trakcie inwazji na kontynent amerykański ludzie najechali i zniszczyli... cóż, dosłownie do gołej ziemi.
Autor zrobił niesamowity research, odgrzebał świadectwa ludzi, którzy przeżyli ten kataklizm, dołożył pogłębiony obraz tła historycznego i geograficznego, aby wszystko to ująć w bardzo poruszający, mocno przygnębiający opis.
Autor nie omija nikogo w tym reportażu, nie wskazuje "łatwych" winnych, ale opisuje wszystkich uczestników procesu kolonizacji Wielkich Równin z dużą dozą współczucia i zrozumienia, gdy trzeba, i chłodnym dystansem, gdy chodzi o postaci mniej sympatyczne.
Nawet jeśli kogoś mało obchodzi historia USA, geografia czy ekologia, na pewno warto ten reportaż przeczytać dla niego samego, jako dzieła literackiego. Niezwykła lektura. Bardzo, bardzo polecam.
Wybitny reportaż, zdecydowanie jeden z najlepszych, jakie w życiu przeczytałam.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria bezkresnych, pokrytych trawą prerii, jakie w trakcie inwazji na kontynent amerykański ludzie najechali i zniszczyli... cóż, dosłownie do gołej ziemi.
Autor zrobił niesamowity research, odgrzebał świadectwa ludzi, którzy przeżyli ten kataklizm, dołożył pogłębiony obraz tła historycznego...
To nie jest moje pierwsze spotkanie z tematem Dust Bowl, czyli olbrzymich burz pyłowych w Stanach Zjednoczonych. Grona gniewu, czy Dni piasku już mi go przybliżyły. Brudne lata trzydzieste pogłębiają jednak zrozumienie okoliczności i sytuacji, skąd one się w ogóle wzięły i jak się rozwijały. Bo ówczesna sytuacja była bardzo rozwojowa i wedle tego, co pisze Egan, tylko na znacznie gorsze.
Wszystko zaczęło się od chciwości ludzkiej, chęci zarobku nawet za cenę oszustwa. Osadnicy trawiastych pustkowi odebranych Indianom, zostali zwyczajnie oszukani. Przekonywano ich do kupna ziemi opowiadając bajki, że jest kolej, miasta są zasobne, porośnięte drzewami, że jest dużo wody… Niczego takiego nie było.
🏜 Trudny klimat
Nikt przyszłym właścicielom nie mówił o upałach latem i przeraźliwym zimnie zimą, o braku opadów i szalejących burzach, choć jeszcze wtedy nie takich jak Dust Bowl. Te przyszły dopiero później. A jednak Ci którzy kupili ziemię, mimo wszystko mieli szczęście. Pierwsza wojna światowa przyniosła popyt na zboże, z którego nawet nieurodzajna ziemia dawała ogromny zarobek.
Im więcej było zaorane, tym więcej pieniędzy było. Osadnicy więc na masę karczowali porastającą te tereny od setek lat trawę, która trzymała grunt. Gdy zaorali już prawie wszystko, często ją porzucali bez żadnego zadbania o to, żeby nie marniała. A silne wiatry, od zawsze będące w tym rejonie, nie pomagały… Rozwiewały nieużytki. Pewnego dnia przyszła pierwsza silna burza pyłowa. Wtedy jeszcze nikt nie wiązał jej z działalnością farmerów. Nikt nie wiedział, że to początek wielu lat cierpień, śmierci i dramatów ludzkich.
🏜 To tylko ludzie
Brudne lata trzydzieste opowiada o ludziach pragnących się dorobić, w czym oczywiście nie ma nic złego. Ale nikt nie patrzył na efekty rabunkowej eksploatacji ziemi na masową skalę. To także opowieść o ludzkiej ignorancji i bezczelności, bezmyślności i arogancji.
Tak się złożyło, że to wtedy wybuchł jeden z największych kryzysów ekonomicznych w stanach Zjednoczonych, który dodatkowo pogłębił efekty sytuacji w Panhandle.
🏜 Tragedie ludzkie
Ale przede wszystkim to książka o zdesperowanych i upartych ludziach, którzy na wszelkie sposoby próbowali uszczelniać swoje domy. Zaklejali okna, zasłaniali wilgotnymi prześcieradłami. Dziury w ścianach i dachach swoich ziemianek zatykali szmatami. Wszystko na nic. Piasek dostawał się przez najmniejsze szparki. Burze pyłowe potrafiły zedrzeć nawet farbę z domu. Pył zasypywał wszystko, nawet drzewa czy auta. Zasłaniał słońce przynosząc ciemność, powodował też bardzo silne wyładowania elektryczne niszczące auta. Piasek przynosił śmierć, ale ucieczka z własnej ziemi była ostatecznością.
Autorowi udaje się uniknąć suchości językowej i zbyt wielkiej pompatyczności. Prowadzi raczej gawędę, opowiada dzieje tych nieszczęśników. Mało tu suchych faktów, dużo zaś nazwisk ludzi trwających mimo wszystko lub umierających od pyłowego zapalenia płuc. Straszne historie.
Na końcu autor postanawia dodać także mały rozdział odnośnie tego, jak to wygląda tam teraz. Jest trochę lepiej, ale pytanie na jak długo, skoro nadal się tam uprawia zboże i choć nie na taką skalę jak kiedyś i być może nieco mądrzej, to eksploatuje się rabunkowo podziemne złoża wody. Ludzie się niczego nie nauczyli.
To nie jest moje pierwsze spotkanie z tematem Dust Bowl, czyli olbrzymich burz pyłowych w Stanach Zjednoczonych. Grona gniewu, czy Dni piasku już mi go przybliżyły. Brudne lata trzydzieste pogłębiają jednak zrozumienie okoliczności i sytuacji, skąd one się w ogóle wzięły i jak się rozwijały. Bo ówczesna sytuacja była bardzo rozwojowa i wedle tego, co pisze Egan, tylko na...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny reportaż o tym, jak zemścić potrafi się przyroda.
Świetny reportaż o tym, jak zemścić potrafi się przyroda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to" Jak wytłumaczyć istnienie miejsca, w którym z nieba spada czarny pył, w którym dzieci umierają tylko dlatego, że bawią się na podwórku, w którym nabuzowani adrenaliną osadnicy, wciąż w swoich niedzielnych ubraniach, tłuką pałkami na śmierć stada zajęcy, w którym chmary koników polnych spadają na wycieńczone suszą pola i pożerają wszystko z wyjątkiem gałek u drzwi?
[....] w którym powietrze jest tak naelektryzowane, że ludzie nie podają sobie dłoni na powitanie, w którym jedyną rosnącą rośliną, którą mogą jeść zarówno ludzie, jak i krowy, jest przywieziony z Rosji chwast? "
No właśnie, jak wytłumaczyć?
Próbuje tego dokonać Timothy Egan, w swoim reportażu" Brudne lata trzydzieste.Opowieści o burzach pyłowych."
Rozpoczyna od nakreślenia historii tej krainy zwanej Wielkimi Równinami. Od czasów, gdy tereny te, pokryte trawą bizonią, były naturalnym pastwiskiem olbrzymich stad bizonów i polujących na nie plemion Indian, poprzez wojnę secesyjną, wybicie bizonów, przegnanie Indian i sprowadzenie osadników.
W tym miejscu rozpoczyna się opis sytuacji, działań, zaniechań i decyzji, które doprowadziły do największej w historii USA katastrofy ekologicznej.
To również szeroko opowiedziana historia czasów Wielkiego Kryzysu, gdyż wiele decyzji podejmowanych przez ówczesnego prezydenta znacząco przyczyniło się do katastrofy tych terenów.
To wreszcie opowieść o ludziach -ich walce, uporze, niezłomności, ale też porażkach i beznadziei.
Autor krok po kroku przedstawia przyczyny, które doprowadziły do the Dust Bowl, niezwykle sugestywnie opisuje koszmar kolejnych ataków burz pyłowych oraz działania, jakie zostały podjęte przez kolejnego prezydenta USA Franklina D. Roosveleta w celu ratowania ludzi i tej krainy.
Na uwagę zasługuje postać "Dużego"Hugh Bennetta, który niczym samotny kowboj toczył walkę o uratowanie tych ziem stojąc na czele Służby do Walki z Erozją Gleby.
W latach 1930-35 milion ludzi porzuciło swe farmy na Wielkich Równinach. Zwani exodusterami lub oklakami często kierowali się w stronę Kaliforni, która witała ich banerami: "Zabrania się wstępu psom i oklakom".
Wielu z tych, którzy nie uciekli utworzyło Klub Ostatniego Człowieka.
Kraina ta, pomimo wielu intensywnych działań i starań, nigdy nie powróciła do czasów swojej świetności.
Chciałoby się powiedzieć, że to opowieść ku przestrodze, aby ludzka chciwość, pycha i ignoracja znów nie doprowadziła do niewyobrażalnej katastrofy ekologicznej. Ale patrząc na to, co dzieje się w wielu zakątkach Ziemi, trudno być optymistą.
Gorąco polecam.
" Jak wytłumaczyć istnienie miejsca, w którym z nieba spada czarny pył, w którym dzieci umierają tylko dlatego, że bawią się na podwórku, w którym nabuzowani adrenaliną osadnicy, wciąż w swoich niedzielnych ubraniach, tłuką pałkami na śmierć stada zajęcy, w którym chmary koników polnych spadają na wycieńczone suszą pola i pożerają wszystko z wyjątkiem gałek u drzwi?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to[....]...
"Brudne lata trzydzieste" to opowieść o burzach pyłowych jakie nawiedzały amerykańskie Wielkie Równiny w latach 30-tych dwudziestego wieku. Zjawisko atmosferyczne jako temat reportażu, to oczywiście dość dziwna kwestia, ale Timothy Egan udźwignął ten ciężar. Mamy tutaj kilka punktów wokół, których orbituje ta książka. To oczywiście opowieść o Ameryce, osadnictwie, gdzie w tle majaczy nam Ford T, pierwsza wojna światowa i Wielki Kryzys. Aż w końcu przychodzą burze pyłowe. Opisy naprawdę robią wrażenie. Trudno sobie wyobrazić przez co musieli przechodzić mieszkańcy tamtych rejonów, kiedy czyta się o chorobach, braku widoczności, wydmach, jeździe samochodem czy generalnie kosmicznym krajobrazie jaki otaczał ludność. W skali makro autor pokazuje też działania jakie podejmował gabinet Franklina Delano Roosevelta, aby rozwiązać sytuacje jaka wytworzyła się na Wielkich Równinach. Niektóre przedsięwzięcia jak wysyłanie w niebo latawców z ładunkami wybuchowymi były zaiste ciekawe. W dużej mierze jest to jednak reportaż obyczajowy. Poznajemy losy kilku rodzin, które zamieszkały na terenie Teksasu, Kansas, Oklahomy czy Kolorado. Jest to dramatyczna opowieść o szukaniu swojego miejsca na tej planecie, zmaganiach z naturą i przywiązaniu do ziemi. Na tym tle wyróżniała się dla mnie epopeja Niemców Nadwołżańskich, którzy uciekli z Rosji do Ameryki. Jedynym minusem jest to, że w pewnym momencie opisy burz robią się już nużące, praktycznie przez całą książkę przebijamy się przez warstwę pyłu i może trochę zabrakło tutaj jakiejś systematyzacji materiału.
"Brudne lata trzydzieste" to opowieść o burzach pyłowych jakie nawiedzały amerykańskie Wielkie Równiny w latach 30-tych dwudziestego wieku. Zjawisko atmosferyczne jako temat reportażu, to oczywiście dość dziwna kwestia, ale Timothy Egan udźwignął ten ciężar. Mamy tutaj kilka punktów wokół, których orbituje ta książka. To oczywiście opowieść o Ameryce, osadnictwie, gdzie w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnakomity reportaż z serii amerykańskiej Czarnego. Tytuł sugeruje dość niszowy temat - nietypowe zjawiska pogodowe w latach 30. XX w. na Wielkich Równinach, ale Autor przyjmuje szeroką perspektywę i opowiada zajmująco o Indianach, pionierach, kowbojach, farmerach, Roosevelcie i Nowym ładzie, słowem o stwarzaniu USA. Niewątpliwie jest to przykład znakomitego amerykańskiego pisarstwa, reportaż doskonały.
Znakomity reportaż z serii amerykańskiej Czarnego. Tytuł sugeruje dość niszowy temat - nietypowe zjawiska pogodowe w latach 30. XX w. na Wielkich Równinach, ale Autor przyjmuje szeroką perspektywę i opowiada zajmująco o Indianach, pionierach, kowbojach, farmerach, Roosevelcie i Nowym ładzie, słowem o stwarzaniu USA. Niewątpliwie jest to przykład znakomitego amerykańskiego...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBrudne lata trzydzieste Timothiego Egana to próba całościowego opisu wydarzeń, które doprowadziły do chyba największej katastrofy przyrodniczej w USA.
Autor na podstawie historii kilkunastu osób, które były w centrum wydarzeń przedstawia przyczyny, przebieg i skutki Dust Bowl - wielkich burz pyłowych, które zamieniły krainę uważaną za spichlerz Ameryki w pustynię a życie farmerów i kowbojów w piekło.
Wielkie trawiaste równiny, najpierw były rajem dla myśliwych, którzy wybili wszystkie bizony, później dawały pożywienie dla stad bydła, a następnie miliony akrów zostały zaorane i obsianie pszenicą. Przez kilka lat obszar na styku Teksasu, Oklahomy, Kansas, Kolorado i Nowego Meksyku dawały rekordowe zbiory pszenicy a farmerzy budowali swoje fortuny i nowe miasta... Wszystko zmieniło się wraz z suszą, poprzedzoną Wielkim Kryzysem. W 1931 roku na równinach pojawiło się nowe zjawisko - Duster (burza pyłowa) wtedy też rozpoczął się koszmar bohaterów książki...
Świetna i pouczająca historia, o ludziach, o ich naturze, o Ameryce lat 30stych, o klimacie i ekologii nawet o Niemcach Nadwołżańskich, którzy przywieźli do Ameryki oset - biegacze pustynne, które znamy z westernów.
Brudne lata trzydzieste Timothiego Egana to próba całościowego opisu wydarzeń, które doprowadziły do chyba największej katastrofy przyrodniczej w USA.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor na podstawie historii kilkunastu osób, które były w centrum wydarzeń przedstawia przyczyny, przebieg i skutki Dust Bowl - wielkich burz pyłowych, które zamieniły krainę uważaną za spichlerz Ameryki w pustynię a życie...