-
Artykuły
Wielka Wiosenna Wyprzedaż w Matras.pl: tysiące książek nawet 80% taniej
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Jon Frederickson i jego książka „Kłamstwa, którymi żyjemy”, czyli o poznaniu samych siebie oczami psychoterapeuty
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytelnicy wybrali Książki Roku 2025. Oto zwycięzcy
LubimyCzytać99 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 13 marca 2026
LubimyCzytać512
Mój stosik wstydu – które książki czekają na przeczytanie przez was najdłużej?
Piętrzą się na półkach – tych materialnych i wirtualnych – i zdają się patrzeć na nas z wyrzutem. A już na pewno my patrzymy na nie z poczuciem winy: książki na stosiku wstydu. Czekają, czekają i czekają na przeczytanie i doczekać się nie mogą. Po jakie tytuły najtrudniej wam sięgnąć, choć przecież – przynajmniej w teorii – chcecie je przeczytać?
Ashim D’Silva (https://unsplash.com/@randomlies), Unsplash
Wiem, wiem, „stosik wstydu” to określenie, które jedni lubią czy tolerują, inni zaś za nim nie przepadają – bo nie ma się co wstydzić, że się danej książki nie przeczytało. A poza tym „stosik wstydu” – no jak to brzmi? Dla mnie ten jakże popularny w ostatnich latach w świecie miłośników i miłośniczek książek – zwłaszcza w social mediach – termin jest do przyjęcia, jeśli jednak wolicie inny, proponuję japońskie tsundoku – czyż nie brzmi od razu lepiej? To pojęcie powstało już w XIX wieku i określa osobę, która nałogowo wręcz kupuje książki, gromadzi je, choć nie ma aż tyle czasu, by je wszystkie przeczytać, co kończy się właśnie zapełnianiem nieprzeczytanymi książkami kolejnych półek, regałów, folderów…
I ja jestem jedną z osób, które książek mają za dużo niż czasowych możliwości. Niektórych tytułów nie czytam nie z powodu braku czasu, ale dlatego, że coś za każdym razem mnie od tego odwodzi: a to nastrój nie ten, a to książka wydaje się za gruba/ za cienka, za ciężka/ za lekka (jeśli chodzi o treść i formę), a to należy do gatunku, po który zazwyczaj nie sięgam, a jednak wypadałoby ją znać itd., itp. Oto kilka tytułów czekających na przeczytanie przeze mnie wyjątkowo długo.
„Szczeliny istnienia”, czyli najcieńsza pozycja na stosiku wstydu
Choć „Szczeliny istnienia” liczą sobie 200 stron i mają naprawdę niewielki format, to niosą ze sobą – jak słyszałam niejednokrotnie przez chyba ostatnie 20 lat i to od osób o różnych poglądach, literackich gustach – wspaniałą treść. Osoby te podkreślały również, że nie jest to lektura najłatwiejsza. Nic dziwnego, skoro napisała ją Jolanta Brach-Czaina, czyli profesor filozofii, której główne obszary zainteresowań stanowiły filozofia sztuki i filozofia istnienia i która – poza filozofią – studiowała również fizykę i reżyserię. „Szczeliny istnienia”, w których podstawę rozważań stanowi, jak czytamy na stronie wydawcy, czyli Dowodów, „egzystencjalny konkret”, bardzo polecała mi również redakcyjna koleżanka, Celestyna, i to dość niedawno, co sprawiło, że znów sobie o tej publikacji przypomniałam. I trochę przestałam się jej aż tak bać, bo ponoć nie jest tak groźna w odbiorze, na jaką wygląda. Jest więc szansa, że mój stosik wstydu wkrótce – choć niewiele, biorąc pod uwagę to, że mowa o 200 stronach – się uszczupli.
„Babel”, czyli jak sięgnąć po książkę autorki, która zachwyciła inną swoją powieścią
Zdecydowanie więcej miejsca na moich półkach zajmuje powieść „Babel”, która ma dokładnie 763 strony. Dlaczego jakoś nie mogę zdecydować się na jej lekturę? To książka fantasy – i choć dopiero w ostatnich latach zaczęłam sięgać po tytuły z tego gatunku, i coraz częściej mnie one wciągają, to jednak nadal wolę lektury bardziej „przyziemne”. Takie jak inna książka Rebekki F. Kuang, czyli „Yellowface”. I choć – jak wielu innym osobom, z tego, co słyszałam od innych czytelników i czytelniczek – nie podobało mi się zakończenie powieści, to całą książkę uważam za przeciekawą, zwłaszcza dla osób, które pracują w książkowym świecie czy – jako zapaleni miłośnicy książek – po prostu są w nim mocno osadzeni, co często oznacza również, że śledzą literackie dramy. „Yellowface” to publikacja, która stanowiła dla mnie powiew czytelniczej świeżości: i zaskoczyła mnie, i opisała mechanizmy już mi znane, i stworzyła bohaterkę, która irytuje (a przynajmniej mnie!), ale i przyciąga uwagę. No ale właśnie: to nie było fantasy, dlatego „Babel” nadal czeka na swoją kolej.
Olga Tokarczuk i jej opus bardzo magnum
Kolejną pozycją na mojej liście wstydu są „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk. No bo jak to tak – nie przeczytać jednego z najważniejszych utworów noblistki? W końcu w uzasadnieniu wręczenia Polce nagrody podkreślono, że to jej opus magnum. I właśnie to budzi moje obawy – nie dość, że są to, no właśnie, „księgi”, a więc dzieło dość obszerne, to jeszcze ich lektura jest ponoć nie najłatwiejsza, co potwierdzają nawet najbardziej wprawione znajome czytelnicze głowy. Części osób powieść się bardzo podobała, dla innych była „zbyt zagmatwana, trudna w odbiorze”. Przeczytałam kilka innych książek Olgi Tokarczuk i myślę, że mimo obaw w końcu po „Księgi Jakubowe” również sięgnę.
„Białe noce”, czyli warto czytać to, co polecane
Wyróżnienie „Białych nocy” poprzez umieszczenie ich na długiej liście nominowanych do tegorocznego międzynarodowego Bookera to podnosząca na duchu wiadomość. Jak sama Urszula Honek pisała, ta nominacja oznacza, że „liczy się tylko literatura”, nic więcej – angielskie tłumaczenie dzieła Polki ukazało się w dwuosobowym wydawnictwie, którego pierwsza publikacja to właśnie „White Nights”. Autorka wspominała również, że podczas zagranicznej trasy ona i pracownicy wydawnictwa wozili jej książki w walizce w bagażniku – „Białe noce” nie miały bowiem szerokiej dystrybucji. A jednak książka została zauważona, doceniona. Jeszcze na długo przed ogłoszeniem długiej listy nominowanych do Bookera nieraz lekturę „Białych nocy” polecał Remigiusz Koziński, redaktor Lubimyczytać (jeśli to czyta, to pozdrawiam go serdecznie), i naprawdę chcę ją przeczytać. Ale skoro to książka traktująca m.in. o śmierci, to musi przyjść na nią czas. Może jesienią?
Murakami, czyli pisarz nie aż tak bardzo japoński?
Kolejne na mojej liście są dzieła Murakamiego. Od dawna chcę przeczytać choć jedno, ale powstrzymuje mnie obawa przed tym, że lektura mi się nie spodoba. Użytkowniczka Klaudia napisała pod jednym z artykułów o książce nie japońskiej, a koreańskiej, że czytając książki autorów z Korei, czuje się, jakby lizała loda przez szybę w kawiarni, gdy maszyna do lodów stoi w jej najdalszym kącie. Też tak trochę mam, również z autorami japońskimi – trudno mi się wczuć w emocje bohaterów, wciągnąć w opowieść, przeżywać w jej trakcie własne emocje. I nie chodzi tu (chyba) o różnice kulturowe, bo powieści z Turcji, Iranu, Egiptu czy Afganistanu wciągają mnie często od pierwszej do ostatniej strony. Inaczej niż te z Korei Południowej czy – w mniejszym stopniu – właśnie z Japonii (choć „Klara i Słońce” to powieść, która stanowiła dla mnie wspaniałą, wywołującą mnóstwo emocji lekturę). Słyszałam jednak, że Murakami nie jest tak bardzo „japoński”, w końcu doskonale zna angielski, przetłumaczył z tego języka na swój język ojczysty m.in. swoje ulubione dzieło: „Wielkiego Gatsby’ego”. No i, jak pisał w swoim artykule o tym właśnie pisarzu wspomniany już wcześniej Remigiusz Koziński, „Japoński pisarz przyzwyczaja czytelników do Japonii bez kimon”, „pisze o jazzie, baseballu, życiu w wielkim mieście, alienacji, seksie i studenckich buntach. Próżno szukać u niego tak jednoznacznie kojarzonych z Japonią – samurajskich mieczy, kimon, kultu męskości”. Może właśnie dlatego przygodę z literacką Japonią warto zacząć na nowo właśnie od „niejapońskiego” japońskiego pisarza?
„Harry Potter”, czyli czy wszyscy już to czytali?
Mój stosik wstydu zasilają również, muszę się przyznać, trzy ostatnie części „Harry’ego Pottera”. Pamiętam, jak wielkie święto stanowiło dla miłośników i miłośniczek twórczości J.K. Rowling pojawienie się każdej kolejnej części sagi o czarodziejach: ludzie w czarodziejskich szatach – nie tylko dzieci i młodzież – ustawiali się w długich kolejkach przed księgarniami, w których dokładnie od północy można było kupić egzemplarze pełne nowych przygód trójki głównych bohaterów i ich przyjaciół. Część moich szkolnych znajomych należała do tego zafascynowanego światem stworzonym przez J.K. Rowling kręgu, część nie, a część – jak ja – coś przeczytała, stwierdziła, że „rzeczywiście spoko”, ale nie miała w sobie tyle zapału czy uwielbienia, by serię dokończyć. Niedługo ma pojawić się serial oparty właśnie na cyklu „Harry Potter”, może będzie on dla mnie okazją do tego, by nadrobić lekturę, bo to kolejna (a właściwie: kolejne) z książek, które – zdaje się – po prostu trzeba znać, nieodłączna część kultury końca XX i początku XXI wieku.
I na koniec – najgłośniejsze polskie tytuły young adult
Po nie też nie mogę sięgnąć. Po pierwsze: jestem adult, ale nie young, po drugie: w internecie pojawia się wiele głosów, że książki niektórych autorek promują toksyczne (przemocowe) relacje, nie zachwycają stylem, a słownictwo, jakie można znaleźć w tych książkach, nie jest szczególnie wyszukane. No i tematyka – często oscylująca wokół relacji pięknych kobiet i przystojnych (choć brutalnych) mężczyzn – nie należy do szczególnie zachęcających. Ale może warto jednak dowiedzieć się coś więcej o tym, co się chce apriorycznie skrytykować, o czym chce się dyskutować? Czy nam się to podoba, czy nie, to do tych młodych autorek w ostatnich latach ustawiają się jedne z najdłuższych kolejek na targach książki, to ich powieści podbijają listy bestsellerów, warto więc wiedzieć, co w literackiej (nawet jeśli to literatura nie najlepsza) trawie piszczy. Choć mi nadal jest się trudno do lektury tych książek zmusić.
A jakie książki (zbyt) długo czekają na przeczytanie przez was? Zapraszam do udziału w dyskusji i dodawania komentarzy!
komentarze [116]
Dzisiaj policzyłam mój stosik książek, które czekają na przeczytanie.
497/1499
Nie jest źle.
Dzisiaj policzyłam mój stosik książek, które czekają na przeczytanie.
497/1499
Nie jest źle.
Zdecydowanie wolę "Tsundoku" niż "stosik wstydu". Bo też nie wstydzę się, że na półkach czeka na mnie kilka...set tomów.
Powoli dojrzewam też do pozbywania się książek, na których specjalnie mi nie zależy i - w przypadku części tych nieprzeczytanych - zastępowania ich ebookami. Przez ostatnie kilka lat tym sposobem ~200 książek wylądowało na OLX.
Po nadrobieniu Diuny w 2021 (która już wtedy stała na półce przez 12 lat), najdłużej czeka chyba
Władca Pierścieni[bookLink]156889|Władca Pierścieni[/bookLink], bo też zaczyna już swoją drugą dekadę w kolejce. Szybko też pewnie przeczytania się nie doczeka, bo po sąsiedzku czeka na półce fantastyczne, ilustrowane wydanie The Lord of the Rings[bookLink]153784|The Lord of the Rings[/bookLink].
Zdecydowanie wolę "Tsundoku" niż "stosik wstydu". Bo też nie wstydzę się, że na półkach czeka na mnie kilka...set tomów.
Powoli dojrzewam też do pozbywania się książek, na których specjalnie mi nie zależy i - w przypadku części tych nieprzeczytanych - zastępowania ich ebookami. Przez ostatnie kilka lat tym sposobem ~200 książek wylądowało na OLX.
Po nadrobieniu Diuny w...
Dla mnie tzw. stosik wstydu to książki, które zalegają na półce już bardzo długo, a w domyśle miały być przeczytane od razu. Właśnie tak jak powyżej albo nastrój nie taki, albo pogoda za oknem... Szczególnie patrzą tak na mnie Małe kobietki[bookLink]5118156|Małe kobietki[/bookLink], Battle Royale[bookLink]4929013|Battle Royale[/bookLink], Harry Potter (choć w tym przypadku cały czas coś mnie powstrzymuje) i 1984[bookLink]5108559|1984[/bookLink].
Dla mnie tzw. stosik wstydu to książki, które zalegają na półce już bardzo długo, a w domyśle miały być przeczytane od razu. Właśnie tak jak powyżej albo nastrój nie taki, albo pogoda za oknem... Szczególnie patrzą tak na mnie Małe kobietki[bookLink]5118156|Małe kobietki[/bookLink], Battle Royale[bookLink]4929013|Battle Royale[/bookLink], Harry Potter (choć w tym przypadku...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejTen kto wymyślił termin "stosik wstydu" powinien otrzymać chłostę mokrym porem. To żaden wstyd, że kupujemy książki, bo chcemy je przeczytać. Kupuje się szybko a czytamy wolno. Wstydzić powinni się ci, którzy wcale nie czytają.
Ten kto wymyślił termin "stosik wstydu" powinien otrzymać chłostę mokrym porem. To żaden wstyd, że kupujemy książki, bo chcemy je przeczytać. Kupuje się szybko a czytamy wolno. Wstydzić powinni się ci, którzy wcale nie czytają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA tam mokrym porem, suchą pokrzywą raczej 😁
A tam mokrym porem, suchą pokrzywą raczej 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMadziu, włosiennicy nie używano do chłosty... ale w sumie to dobry pomysł. Niech ten co wymyślił ten termin nosi gryzący sweter, niemożliwy do zdjęcia. I sucha pokrzywa... i potem mokry por. Taka sytuacja 😈
Madziu, włosiennicy nie używano do chłosty... ale w sumie to dobry pomysł. Niech ten co wymyślił ten termin nosi gryzący sweter, niemożliwy do zdjęcia. I sucha pokrzywa... i potem mokry por. Taka sytuacja 😈
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamwiem co to, widziałam skutki "używania" @Lis Gracki ale co tam może być all inclusive, pełen pakiet 😁
wiem co to, widziałam skutki "używania" @Lis Gracki ale co tam może być all inclusive, pełen pakiet 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Taka półeczka jest i u mnie- przeplatam czytanie tych książek z nowymi zakupami oraz pozycjami bibliotecznymi.
Na ten moment najdłużej czeka na przeczytanie Cień góry, Battle Royale, Inkub, czyli raczej takie cegiełki. Wiem, że to książki które mi się spodobają, jednak na grubsze tomy muszę mieć odpowiedni nastrój.
Ilość książek czekających na przeczytanie na tej półeczce systematycznie maleje, więc jestem przekonana, że w końcu wszystkie obecne pozycje zostaną przeczytane. Gorzej sprawy się mają z wirtualną listą książek, które chciałabym przeczytać.
Niestety życie jest zbyt krótkie, aby przeczytać wszystko co potencjalnie by się nam spodobało 😉
Taka półeczka jest i u mnie- przeplatam czytanie tych książek z nowymi zakupami oraz pozycjami bibliotecznymi.
Na ten moment najdłużej czeka na przeczytanie Cień góry, Battle Royale, Inkub, czyli raczej takie cegiełki. Wiem, że to książki które mi się spodobają, jednak na grubsze tomy muszę mieć odpowiedni nastrój.
Ilość książek czekających na przeczytanie na tej półeczce ...
Wygląda na to, że jest nas większość oraz chyba wszyscy mamy tendencje do stosików wstydu, czyli zakładam -wszystko w normie. Z tego powodu bez większych wyrzutów sumienia dalej możemy rozwijać nasze pasje- nabywać dużo za dużo więcej niż damy rady przeczytać.
Wygląda na to, że jest nas większość oraz chyba wszyscy mamy tendencje do stosików wstydu, czyli zakładam -wszystko w normie. Z tego powodu bez większych wyrzutów sumienia dalej możemy rozwijać nasze pasje- nabywać dużo za dużo więcej niż damy rady przeczytać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamU mnie to są całe regały. Czy wstydu? Po prostu sobie czekają. I zdaję sobie sprawę, że niektóre się nie doczekają. Taki smutny los książek.
U mnie to są całe regały. Czy wstydu? Po prostu sobie czekają. I zdaję sobie sprawę, że niektóre się nie doczekają. Taki smutny los książek.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWiele książek u mnie czeka na swoją kolej, ale myślę, że do niektórych muszę dojrzeć. Obecnie od dawna się waham nad Powiedz pszczołom, ze odszedłem (Elegancka edycja)[bookLink]5117445|Powiedz pszczołom, ze odszedłem (Elegancka edycja)[/bookLink]. Wszystkie poprzednie części mnie zachwyciły, ale na tą tyle czekałam i od premiery jeszcze nawet nie zdjęłam z niej folii i jakiś mam wewnętrzny opór :D ale i na nią przyjdzie czas
Wiele książek u mnie czeka na swoją kolej, ale myślę, że do niektórych muszę dojrzeć. Obecnie od dawna się waham nad Powiedz pszczołom, ze odszedłem (Elegancka edycja)[bookLink]5117445|Powiedz pszczołom, ze odszedłem (Elegancka edycja)[/bookLink]. Wszystkie poprzednie części mnie zachwyciły, ale na tą tyle czekałam i od premiery jeszcze nawet nie zdjęłam z niej folii i...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejZdaję sobie sprawę, że przypisywanie cech ludzkich książką powinno skłaniać do konsultacji z lekarzem o specyficznej specjalizacji... U mnie jeden stos rośnie i czeka na przeczytanie – nie wiem czy z wyrzutem, drugi jest czytany po raz niekiedy -nasty. Jest też stos, no, może kupeczka raptem, do której nie wrócę mimo pierwszego zauroczenia. Ba, nawet niektórych nie dokończę. Ile ich jest nie liczę, nie umiejscawiam w czasie, nie tworzę statystyki, harmonogramu, nie planuję. LC jest sposobem na uniknięcie dublowania pozycji przy zakupach ad hoc. (to nie jedyna zaleta oczywiście). Jednak najlepsze w tym wszystkim jest to, że czuję się jak naturysta na pielgrzymce... nie mam wstydu.
Zdaję sobie sprawę, że przypisywanie cech ludzkich książką powinno skłaniać do konsultacji z lekarzem o specyficznej specjalizacji... U mnie jeden stos rośnie i czeka na przeczytanie – nie wiem czy z wyrzutem, drugi jest czytany po raz niekiedy -nasty. Jest też stos, no, może kupeczka raptem, do której nie wrócę mimo pierwszego zauroczenia. Ba, nawet niektórych nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejnie mam komplexów z powodu nieprzeczytanych (4 regałów i 7 kartonów) książek; z bliskoznacznych ciekawostek napiszę, że serią po którą nie sięgałem od dobrych 15 lat, a którą stale nabywam i uzupełniem, są Historyczne Bitwy; amatorszczyzna Nowaczyka w jego Powstanie Spartakusa 73-71 p.n.e[bookLink]5880|Powstanie Spartakusa 73-71 p.n.e[/bookLink] zraziła mnie tak, że nie potrafię się przełamać, by sięgnąć po któregoś z ponad 100 HBków
nie mam komplexów z powodu nieprzeczytanych (4 regałów i 7 kartonów) książek; z bliskoznacznych ciekawostek napiszę, że serią po którą nie sięgałem od dobrych 15 lat, a którą stale nabywam i uzupełniem, są Historyczne Bitwy; amatorszczyzna Nowaczyka w jego Powstanie Spartakusa 73-71 p.n.e[bookLink]5880|Powstanie Spartakusa 73-71 p.n.e[/bookLink] zraziła mnie tak, że nie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejStosik każdy ma. Mała kupka, mały wstyd. Namawiam do Kazuo Ishiguro ( Klara i słońce). Jak powszechnie wiadomo to pisarz angielski, nie japoński, więc spokojnie. Natomiast ostrożnie z Murakamim. W "Śmierci Komandora" ("Pojawia się idea", "Metafora się zmienia"), można natknąć się na miecz i nie tyko. Jest trudna. Nie z powodu mieczy, ale metafor właśnie.
Stosik każdy ma. Mała kupka, mały wstyd. Namawiam do Kazuo Ishiguro ( Klara i słońce). Jak powszechnie wiadomo to pisarz angielski, nie japoński, więc spokojnie. Natomiast ostrożnie z Murakamim. W "Śmierci Komandora" ("Pojawia się idea", "Metafora się zmienia"), można natknąć się na miecz i nie tyko. Jest trudna. Nie z powodu mieczy, ale metafor właśnie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamOj nie każdy, nie każdy, Jest spory procent osób które nie kupiły w życiu żadnej książki a ostatni raz to czytali bryki w szkole. Z tego względu wygląda, że to właśnie oni nie muszą się wstydzić. 😀
Oj nie każdy, nie każdy, Jest spory procent osób które nie kupiły w życiu żadnej książki a ostatni raz to czytali bryki w szkole. Z tego względu wygląda, że to właśnie oni nie muszą się wstydzić. 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Norwegian Wood" było takie wspaniałe, że chciałabym tę książkę odprzeczytać i przeczytać jeszcze raz.
"Norwegian Wood" było takie wspaniałe, że chciałabym tę książkę odprzeczytać i przeczytać jeszcze raz.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNa mnie zerka od lat z wyrzutem "Sto lat samotności"Gabriel García Márquez, ale jakoś nie mogę się zabrać za tą szacowną literaturę. Chyba jeszcze jakiś nieokreślony czas poczeka.;)
Na mnie zerka od lat z wyrzutem "Sto lat samotności"Gabriel García Márquez, ale jakoś nie mogę się zabrać za tą szacowną literaturę. Chyba jeszcze jakiś nieokreślony czas poczeka.;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spambardzo męczące i dołujące jest całe to fantasy latynoskie, popularnie (dla zmyły) zwane 'realizmem magicznym', a '100 lat' jest ukoronowaniem tego "gatunku"
bardzo męczące i dołujące jest całe to fantasy latynoskie, popularnie (dla zmyły) zwane 'realizmem magicznym', a '100 lat' jest ukoronowaniem tego "gatunku"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNie ma co się zmuszać do książek, które nas nie interesują. Dla mnie realizm magiczny też brzmi strasznie i po prostu nie zamierzam tego czytać. Mój prawdziwy wyrzut sumienia to książki, które chcę przeczytać, ale przez sprawy życiowe nie jestem w stanie poświęcić im czasu i skupienia. To jest dopiero problem. BTW Murakamiego też nie zamierzam czytać!
Nie ma co się zmuszać do książek, które nas nie interesują. Dla mnie realizm magiczny też brzmi strasznie i po prostu nie zamierzam tego czytać. Mój prawdziwy wyrzut sumienia to książki, które chcę przeczytać, ale przez sprawy życiowe nie jestem w stanie poświęcić im czasu i skupienia. To jest dopiero problem. BTW Murakamiego też nie zamierzam czytać!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Ja żyję zgodnie z mottem kupię, kiedyś przeczytam i staram się tym nie przejmować. Wiele takich książek u mnie zalega, czasem latami. Na wirtualnych półkach także tłok, wrzucam tam wszystko, co mnie w danym momencie zainteresuje. Niektóre pozycje utykają tam na wieczność. Na porządku nie mam czasu. Powodów tego jest wiele, ale główny to ten, że mam szerokie zainteresowania od literatury poważnej zwanej piękną po całkiem lekką obyczajówkę czy romans. Czytam na co akurat mam ochotę i nastrój.
Tak na marginesie uważam, że to żaden wstyd. Jakiś czas temu , z @wiola zgodnie doszlyśmy do wniosku, że to półka marzeń. Rekomenduję takie spojrzenie na ten temat. Bo czymże są te nagromadzone stosy książek, jak nie obietnicą spełnienia naszych czytelniczych marzeń.
Ja żyję zgodnie z mottem kupię, kiedyś przeczytam i staram się tym nie przejmować. Wiele takich książek u mnie zalega, czasem latami. Na wirtualnych półkach także tłok, wrzucam tam wszystko, co mnie w danym momencie zainteresuje. Niektóre pozycje utykają tam na wieczność. Na porządku nie mam czasu. Powodów tego jest wiele, ale główny to ten, że mam szerokie zainteresowania...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejBo to jest tak: książki w cudowny sposób się rozmnażają. Masz pewną pulę do przeczytania. Zaczynasz jedną książkę, a tam proponują ci lub powołują się na następne pozycje bardzo intrygujące. Sięgasz więc po nie i oddalasz się od swojego celu.
Bo to jest tak: książki w cudowny sposób się rozmnażają. Masz pewną pulę do przeczytania. Zaczynasz jedną książkę, a tam proponują ci lub powołują się na następne pozycje bardzo intrygujące. Sięgasz więc po nie i oddalasz się od swojego celu.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamKażda książka ma swój czas. Ani mój, ani Twój, ani nikogo innego. Tylko jej.
Każda książka ma swój czas. Ani mój, ani Twój, ani nikogo innego. Tylko jej.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Białe noce" to książka wyjątkowa, jestem ciekaw, czy tylko dla mnie. Bardzo, bardzo polecam.
"Białe noce" to książka wyjątkowa, jestem ciekaw, czy tylko dla mnie. Bardzo, bardzo polecam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam"Przyzwyczaja czytelników do Japonii bez kimon" w większości współczesnych japońskich książek wydawanych w Polsce kimon ani dawnej obyczajowości nie ma :P Dla mnie Murakami był złym wyborem na początek. Wciągnęłam się dopiero dzięki Bananie Yoshimoto, Mieko Kawakami i Sayace Muracie.
"Przyzwyczaja czytelników do Japonii bez kimon" w większości współczesnych japońskich książek wydawanych w Polsce kimon ani dawnej obyczajowości nie ma :P Dla mnie Murakami był złym wyborem na początek. Wciągnęłam się dopiero dzięki Bananie Yoshimoto, Mieko Kawakami i Sayace Muracie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Pełne półki - i wirtualne i realne - to nie powód do wstydu, tylko dumy. Po pierwsze z powodu szerokości i wszechstronności zainteresowań, wiary w siebie i pozostały nam czas a także chęć pogłębiania wiedzy i wrażeń. To także bogactwo szans i możliwości wyboru.
Wiadomo, że nie przeczytamy wszystkiego naraz. Dlatego odkładanie ma wiele przyczyn, np. chęć poznania najpierw podkładu historycznego, geograficznego, kulturowego czy muzycznego przed daną lekturą. Inna przyczyna to chęć zapoznania się najpierw z wcześniejszymi pozycjami twórcy lub tytułami, do których dana książka się odnosi. Wreszcie najczęstsza przyczyna - ochota, by w danym momencie przeczytać coś innego.
W moim przypadku największe części obu półek pochodzą z dwóch różnych okresów. Realna - to pierwsza połowa lat 90-tych. Do upadku komuny książki były towarem chodliwym i trudno dostępnym. Po Imię róży[bookLink]131608|Imię róży[/bookLink] stałem w długiej kolejce w nieistniejącej już księgarni w "domu bez kantów". Więc wykwit książek i ich niskie ceny (efekt galopującej inflacji i długiego wówczas cyklu produkcyjnego) spowodował ponadmiarowe obkupienie się.
Z kolei większość płatnych (nie pochodzących z Wolnych Lektur czy innej darmowej klasyki) e-booków nabyłem w czasie pandemii, gdzie ceny były naprawdę bardzo zachęcające i znacznie niższe niż dziś, a promocje prawdzie i częstsze.
Na początku roku, w dyskusji o planach wskazałem 33 (trzydzieści trzy) książki jako swój Plan Kierunkowy i do dziś przeczytałem 11 (jedenaście) spośród nich oraz kilka ze wskazanych tropów, ale jeszcze więcej przeczytałem spoza tego planu i w większości nie żałuję.
Zatem bądźmy dumni i cieszmy się z pełnych półek 😀.
Pełne półki - i wirtualne i realne - to nie powód do wstydu, tylko dumy. Po pierwsze z powodu szerokości i wszechstronności zainteresowań, wiary w siebie i pozostały nam czas a także chęć pogłębiania wiedzy i wrażeń. To także bogactwo szans i możliwości wyboru.
Wiadomo, że nie przeczytamy wszystkiego naraz. Dlatego odkładanie ma wiele przyczyn, np. chęć poznania najpierw...
U mnie najdłużej na półce Chcę przeczytać siedzą:
Polskie piękno. Sto lat mody i stylu[bookLink]4864841|Polskie piękno. Sto lat mody i stylu[/bookLink]
Guardians of the Whills[bookLink]4591776|Guardians of the Whills[/bookLink]
Paragraf 22[bookLink]4890495|Paragraf 22[/bookLink]
Katedra w Barcelonie[bookLink]4606930|Katedra w Barcelonie[/bookLink]
Thorn[bookLink]4955614|Thorn[/bookLink]
Zazwyczaj nieprzeczytanie pozycji, która długo siedzi na półce Chcę przeczytać wynika z kilku rzeczy:
1) z trudności w zdobyciu książki
2) w stopniowej utracie zainteresowania książką
3) ze spadku średniej ocen książki i rosnącej liczbie krytycznych wobec niej głosów
U mnie najdłużej na półce Chcę przeczytać siedzą:
Polskie piękno. Sto lat mody i stylu[bookLink]4864841|Polskie piękno. Sto lat mody i stylu[/bookLink]
Guardians of the Whills[bookLink]4591776|Guardians of the Whills[/bookLink]
Paragraf 22[bookLink]4890495|Paragraf 22[/bookLink]
Katedra w Barcelonie[bookLink]4606930|Katedra w Barcelonie[/bookLink]
Thorn...
Przeglądając mój regał myślę, że mogłabym otworzyć bibliotekę wstydu 😂 Ale jednocześnie staram się od jakiegoś czasu chociaż odrobinę zmniejszyć ten stos i całkiem dobrze mi to wychodzi. Problem (o ile można to tak nazwać) polega na tym, że książki, które mam w domu, często traktuję jako "nie uciekną", więc skupiam się bardziej na czytaniu tych z biblioteki.
Przeglądając mój regał myślę, że mogłabym otworzyć bibliotekę wstydu 😂 Ale jednocześnie staram się od jakiegoś czasu chociaż odrobinę zmniejszyć ten stos i całkiem dobrze mi to wychodzi. Problem (o ile można to tak nazwać) polega na tym, że książki, które mam w domu, często traktuję jako "nie uciekną", więc skupiam się bardziej na czytaniu tych z biblioteki.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNormalnie prawie jak genetyczny bliźniak ino książkowy, mam dokładnie tak samo 😀😀😀 na jedną przeczytaną z mojego księgozbioru idzie 5 z biblioteki 😀
Normalnie prawie jak genetyczny bliźniak ino książkowy, mam dokładnie tak samo 😀😀😀 na jedną przeczytaną z mojego księgozbioru idzie 5 z biblioteki 😀
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDać temu tylko dobry nagłówek i będą o nas pisać w wiadomościach, zaginione bliźniaczki! 😂 Powodzenia w redukcji! 😁
Dać temu tylko dobry nagłówek i będą o nas pisać w wiadomościach, zaginione bliźniaczki! 😂 Powodzenia w redukcji! 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
U mnie to chyba rekordziści , bo ta trylogia czeka już jakieś 15-16 lat ;D
Dostałam jeszcze w gimnazjum od koleżanki na urodziny, jeśli dobrze pamiętam, i... zapomniałam o tym xD Zawsze było coś ciekawszego do czytania i tak przeleżało sobie tyle czasu... Ale kiedyś na pewno się zabiorę
Wezwanie[bookLink]58479|Wezwanie[/bookLink]
Przebudzenie[bookLink]67468|Przebudzenie[/bookLink]
Odwet[bookLink]84178|Odwet[/bookLink]
U mnie to chyba rekordziści , bo ta trylogia czeka już jakieś 15-16 lat ;D
Dostałam jeszcze w gimnazjum od koleżanki na urodziny, jeśli dobrze pamiętam, i... zapomniałam o tym xD Zawsze było coś ciekawszego do czytania i tak przeleżało sobie tyle czasu... Ale kiedyś na pewno się zabiorę
Wezwanie[bookLink]58479|Wezwanie[/bookLink]
Przebudzenie...
Najwięcej książek kupowałem w latach okołopandemicznych. Teraz staram sie ograniczać i stopniowo sczytywać pozycje z regałów. Nie odmawiam sobie wszakże kupowania, jako pamiątek, książek traktujących o historii miejsc, do których podróżuję - z tego nie zrezygnuję.
Najwięcej książek kupowałem w latach okołopandemicznych. Teraz staram sie ograniczać i stopniowo sczytywać pozycje z regałów. Nie odmawiam sobie wszakże kupowania, jako pamiątek, książek traktujących o historii miejsc, do których podróżuję - z tego nie zrezygnuję.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa mam zdecydowanie problem z kupowaniem książek po przecenach a potem trzymaniem ich na półkach przez miesiące. Czytam teraz głównie na Legimi, bo mam wykupiony abonament w formie prezentu urodzinowego, więc odkładam czytanie papieru w czasie, bo one przecież nie uciekną, nie skończą się itp.
Ja mam zdecydowanie problem z kupowaniem książek po przecenach a potem trzymaniem ich na półkach przez miesiące. Czytam teraz głównie na Legimi, bo mam wykupiony abonament w formie prezentu urodzinowego, więc odkładam czytanie papieru w czasie, bo one przecież nie uciekną, nie skończą się itp.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPopieram, zgadzam się, kiwam głową. To zupełnie jak u mnie. Elektronicznie pochłaniam codziennie i w masowych ilościach, a po książkę z regału kupioną miesiące temu na wyprzedaży sięgam jak po słodycze. W nagrodę i święta:)
Popieram, zgadzam się, kiwam głową. To zupełnie jak u mnie. Elektronicznie pochłaniam codziennie i w masowych ilościach, a po książkę z regału kupioną miesiące temu na wyprzedaży sięgam jak po słodycze. W nagrodę i święta:)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam taki apel do redakcji i, nas wszystkich, czytelnikow. Przestanmy juz obwiniac siebie i innych za to, ze czytamy i czytaja za malo. Cieszmy sie, ze czytamy tak duzo! Skonczmy z obwinianiem, zacznijmy doceniac siebie i innych! Zycie jest za krotkie na smety!
Mam taki apel do redakcji i, nas wszystkich, czytelnikow. Przestanmy juz obwiniac siebie i innych za to, ze czytamy i czytaja za malo. Cieszmy sie, ze czytamy tak duzo! Skonczmy z obwinianiem, zacznijmy doceniac siebie i innych! Zycie jest za krotkie na smety!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPopieram! 😊
Popieram! 😊
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMasz rację! Przecież my chcemy je wszystkie przeczytać, tylko brakuje nam na to czasu :)
Masz rację! Przecież my chcemy je wszystkie przeczytać, tylko brakuje nam na to czasu :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam@Agnieszka Szajda no wlasnie! Tymczasem traktuje sie nas jak jakichs zbrodniarzy! ;) Zupelnie nieslusznie!
@Agnieszka Szajda no wlasnie! Tymczasem traktuje sie nas jak jakichs zbrodniarzy! ;) Zupelnie nieslusznie!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamMam kilka takich książek, które aż mnie boli, że nie przeczytałem i leżą już długo na półkach. Ale zawsze kiedy sięgam po następną do przeczytania okazuje się, że akurat na żadną z nich nie mam humoru w danym momemncie. Mam nadzieję, że się poprawię. Narazie na tej półce wstydu są: Droga na molo w Wigan, Idiota, Malowany Ptak, Mężczyzna Imieniem Ove, Nędznicy, Wszystko za życie
Mam kilka takich książek, które aż mnie boli, że nie przeczytałem i leżą już długo na półkach. Ale zawsze kiedy sięgam po następną do przeczytania okazuje się, że akurat na żadną z nich nie mam humoru w danym momemncie. Mam nadzieję, że się poprawię. Narazie na tej półce wstydu są: Droga na molo w Wigan, Idiota, Malowany Ptak, Mężczyzna Imieniem Ove, Nędznicy, Wszystko za...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
O właśnie, nie wiem z czego to u mnie wynika, ale często nie czytam książek które są na fali popularności, jakoś tak, nie interesują mnie. Potem z czasem stwierdzam, że jednak wypada znać i tak lądują na liście. Ot choćby Harry Potter, Muminki czy Igrzyska śmierci, z filmami i serialami mam w sumie tak samo :P
Mam też sporo klasyków, w tym lektur, bo też uważam, że powinnam je znać, no i często kupuję książki nie planowo na aukcjach dla zwierzaków czy dzieci i nie zawsze one potem są dla mnie wystarczająco ciekawe by od razu je przeczytać.
Tu na liście do przeczytania najstarsza jest Zielona mila, ale tak naprawdę, to będą Krzyżacy, Potop i Chłopi jedne z nielicznych lektur którym w czasach szkolnych nie dałam rady, a chciałabym kiedyś, bo siedzą mi z tyłu głowy.
Co do nałogowego kupowania...moja słabość kolejna to ogrodnictwo i z tego zakresu dość u mnie szerokiego często kupuję kolejne pozycje czasami troszkę z obawy, że więcej ich nie znajdę lub ceny będą zaporowe w przyszłości, i tak rośnie ten stosik książek, choć miał ubywać :D
O właśnie, nie wiem z czego to u mnie wynika, ale często nie czytam książek które są na fali popularności, jakoś tak, nie interesują mnie. Potem z czasem stwierdzam, że jednak wypada znać i tak lądują na liście. Ot choćby Harry Potter, Muminki czy Igrzyska śmierci, z filmami i serialami mam w sumie tak samo :P
Mam też sporo klasyków, w tym lektur, bo też uważam, że powinnam...
Ksiąg Jakubowych zdecydowanie nie warto czytać. Męczę to już chyba z trzy miesiące, zostało niewiele ponad sto stron i chce już to mieć za sobą. To jest chyba trzecia książka Tokarczuk i stwierdzam definitywnie, że nigdy więcej nie chcę mieć nic wspólnego z jej twórczością.
Ksiąg Jakubowych zdecydowanie nie warto czytać. Męczę to już chyba z trzy miesiące, zostało niewiele ponad sto stron i chce już to mieć za sobą. To jest chyba trzecia książka Tokarczuk i stwierdzam definitywnie, że nigdy więcej nie chcę mieć nic wspólnego z jej twórczością.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Biorąc pod uwagę, jak mało ludzie czytają, to naprawdę nie mamy powodu do wstydu, ale nigdy nie powinniśmy równać do dołu, tylko wzorować się na najlepszych, więc nazwijmy to półką ambicji.
Na mojej jest klasyka: właśnie czytam trzeci (z czterech) tom Nędzników, więc niedługo będę mógł ich ściągnąć z tej listy. Ale nie czytałem Balzaka, Zoli, Austen, powieści historycznych Undset, nie czytałem wielu polskich klasyków: Faraona, Ziemii obiecanej, Cudzoziemki, Ogniem i mieczem, wielu współczesnych autorów polskich, którzy mają już ugruntowaną pozycję. Nie znam wystarczająco literatury niemieckiej, chociaż ten kraj mnie przygarnął. Nie czytałem też Boskiej komedii a i Szekspira ostatnio przerabiałem w szkole.
Biorąc pod uwagę, jak mało ludzie czytają, to naprawdę nie mamy powodu do wstydu, ale nigdy nie powinniśmy równać do dołu, tylko wzorować się na najlepszych, więc nazwijmy to półką ambicji.
Na mojej jest klasyka: właśnie czytam trzeci (z czterech) tom Nędzników, więc niedługo będę mógł ich ściągnąć z tej listy. Ale nie czytałem Balzaka, Zoli, Austen, powieści...
I czego tu się wstydzić, a jak ktoś zbiera znaczki to nikt nie mówi o klaserach wstydu. 😁
I czego tu się wstydzić, a jak ktoś zbiera znaczki to nikt nie mówi o klaserach wstydu. 😁
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam

















