Violetka 
26 lat, kobieta, status: Czytelniczka, ostatnio widziana 5 dni temu
Aktywności (z ostatnich 3 miesięcy)
2019-01-10 22:28:28
Wypowiedziała się w dyskusji: Zaproś pisarza na Wigilię [WYNIKI KONKURSU]

Gratulacje!

więcej...
 
2019-01-02 22:55:39

W liceum spotkałam cudownego geografa, który zaraził mnie pasją do swojego przedmiotu i stał się moim przyjacielem. Jedził na harleyu, lekcje prowadził w skórzanej kurtce i nie bał się czasem przekląć. Gdy omawialisny zlodowacenie puścił nam fragmenty epoki lodowcowej. Zachęcał do konkursów, olimpiad, wypadów na łono natury i brania czynnego udziału w życiu szkoły i naszej dzielnicy. Kochał... W liceum spotkałam cudownego geografa, który zaraził mnie pasją do swojego przedmiotu i stał się moim przyjacielem. Jedził na harleyu, lekcje prowadził w skórzanej kurtce i nie bał się czasem przekląć. Gdy omawialisny zlodowacenie puścił nam fragmenty epoki lodowcowej. Zachęcał do konkursów, olimpiad, wypadów na łono natury i brania czynnego udziału w życiu szkoły i naszej dzielnicy. Kochał swój przedmiot i potrafił uczyć z pasją. Do tej pory pamiętam wiele z jego lekcji i kolorowanie mapy w celu lepszego zapamiętania "ważnych miejsc". :)

pokaż więcej

więcej...
 
2019-01-02 22:50:45

Sernik krakowski zrobiony przez mamę. Ten aromat nie daje mi spokoju, wgryzl się w mój nos tak, że nawet teraz, na samo jego wspomnienie, czuję jego kuszący zapach. Sernik jest na cieniutkim spodzie z kruchego ciasta, puszysty jak pianka, nafaszerowany rodzynkami i z nutką wanilii. Do tego obowiązkowa kratka z ciasta na górze, zarumieniona i chrupiąca. Gdy na stół wjeżdża sernik rozmowy... Sernik krakowski zrobiony przez mamę. Ten aromat nie daje mi spokoju, wgryzl się w mój nos tak, że nawet teraz, na samo jego wspomnienie, czuję jego kuszący zapach. Sernik jest na cieniutkim spodzie z kruchego ciasta, puszysty jak pianka, nafaszerowany rodzynkami i z nutką wanilii. Do tego obowiązkowa kratka z ciasta na górze, zarumieniona i chrupiąca. Gdy na stół wjeżdża sernik rozmowy milkną i to on zostaje królem wieczoru. Każdy chce największy kawałek. Przestają mieć znaczenie diety, gluten i uczulenie na nabiał. Mama robi go tradycyjnie, sama mieli ser, namacza przez wiele godzin rodzynki, a sam sernik także długo się piecze, a potem "leźakuje" w gorącym piekarniku, by za szybko nie opadł. Próbowałam zrobić go sama, ale czegoś mu brakowało. Zapewne ręki mamy, która jest mistrzem w pieczeniu. A sernik jest dobry na wszystko -na spory, humory, złamane ręce i serca. Polecam.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-20 12:36:16

[5,3,14]


Dom pełen magii i czarów
prowadzony przez Violę B.

ma zaszczyt zaprosić
Sz. P. J. K. Rowling
na Wigilię

Szanowna Pani Rowling!
Jako że zawdzięczam Pani cudowne dzieciństwo oraz lata po owym dzieciństwie następujące, wypełnione magią, czarami i wiarą w siłę dobra oraz...
[5,3,14]


Dom pełen magii i czarów
prowadzony przez Violę B.

ma zaszczyt zaprosić
Sz. P. J. K. Rowling
na Wigilię

Szanowna Pani Rowling!
Jako że zawdzięczam Pani cudowne dzieciństwo oraz lata po owym dzieciństwie następujące, wypełnione magią, czarami i wiarą w siłę dobra oraz prawdziwej przyjaźni, chciałabym serdecznie zaprosić Panią na wigilijną wieczerzę, która odbędzie się w moim domu (adres na odwrocie listu). Będą czekoladowe żaby i dyniowe paszteciki, nie zabraknie także lewitujących świec i czarnego kota.
Chciałabym z tego miejsca serdecznie Pani podziękować za wprowadzenie magii do mojego mugolskiego życia i pokolorowania go swoimi magicznymi pomysłami. Dzięki Pani moje zycie odmieniło się 16 lat temu, właśnie w święta gdy do moich dziesięcioletnich dłoni trafił pierwszy tom przygód Harry'ego Potter'a. Był to jeden z najlepszych momentów mojego życia, który spowodował, że mój romans z czytaniem rozwinął się do zatrważających rozmiarów.
Wracam do kociołka i lepienia magicznych pierogów! Z niecierpliwością oczekuję Pani przybycia. Kominek został wyczyszczony tak, by swobodnie mogła Pani przylecieć siecią Fiuu.

Z poważaniem, oddaniem i wielkim uwielbieniem

Viola B.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-18 12:00:03

Woda
Przed domem był staw. Kochałam go od dziecka. Burozielone oczko odbijające w swojej maleńkiej tafli niebo. Wokół trzciny, tatarak i cztery wierzby, które rosły razem ze mną. Ciepło wody obmywającej moje małe stopki, gdy siadałam na brzegu, by rzucać chleb rybom. Woda tak zimna, że aż kująca, gdy wpadłam pod lód zimą. Mętna woda po letnich upałach. Woda wypływająca na brzegi po wiosennych...
Woda
Przed domem był staw. Kochałam go od dziecka. Burozielone oczko odbijające w swojej maleńkiej tafli niebo. Wokół trzciny, tatarak i cztery wierzby, które rosły razem ze mną. Ciepło wody obmywającej moje małe stopki, gdy siadałam na brzegu, by rzucać chleb rybom. Woda tak zimna, że aż kująca, gdy wpadłam pod lód zimą. Mętna woda po letnich upałach. Woda wypływająca na brzegi po wiosennych roztopach.
Ogień
Ciepło domowego ogniska, miłość scalająca naszą rodzinę niewidzialnymi nitkami. Gorące dłonie mojej mamy i jej serce o jeszcze większej temperaturze. Ognisty temperament taty. Gorący piec, na którym piekły się jabłka. Blask świec w zimowe wieczory.
Ziemia
Wiosna to czas pracy na polach. Rodzice i dziadkowie przygotowują, a potem obsadzają i obsiewają pola. Lato to czas żniw. Jesień to zbiory. Pamiętam zapach koszonego siana, dotyk szorstkiej ścierni, czuję ziemię na marchewce wyciągniętej przed chwilą z grządki.
Powietrze
Wiatr szumi w komunie. Wiatr gnie wierzby do ziemi. Biegam z wiatrem po łąkach, wdycham świeże powietrze. Rozkładam dłonie i chcę lecieć do nieba. Tata huśta mnie na huśtawce. I znowu lecę wysoko w powietrze.
Wiersze
Mama to artystka. Pisze, maluje i śpiewa. Opowiada. Tworzy dla nas wiersze. O różyczce, o kotku, o nas. Ja piszę wiersze. Kolorowe jako pięciolatka, pełne rymów i radości. Smutne i czarne jako nastolatka. Białe i rozważne teraz. Czytam wiersze Poświatowskiej. One pomagają mi przetrwać.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-12 08:46:59

Jestem niepokorną osobą, byłam zbuntowaną nastolatką i w swoich życiowych wyborach raczej kierowałam się tym, czego moi rodzice zdecydowanie by nie wybrali. Moja mama z zawodu jest kuśnierzem - babcia zmusiła ją do pójścia w tym kierunku, chociaż sama mama marzyła o ASP. To urodzona artystka. Więc gdy nadszedł dzień wyboru moich studiów próbowała zmusić mnie wszelkimi sposobami, w tym... Jestem niepokorną osobą, byłam zbuntowaną nastolatką i w swoich życiowych wyborach raczej kierowałam się tym, czego moi rodzice zdecydowanie by nie wybrali. Moja mama z zawodu jest kuśnierzem - babcia zmusiła ją do pójścia w tym kierunku, chociaż sama mama marzyła o ASP. To urodzona artystka. Więc gdy nadszedł dzień wyboru moich studiów próbowała zmusić mnie wszelkimi sposobami, w tym szantażami, bym wybrała właśnie ASP. Ja z kolei nie wyobrażałam sobie, co po tym ASP będę robić. W miarę umiem rysować i malować, ale jakoś nie chciałabym zajmować się tym na co dzień i w mojej głowie pojawiała się wizja mnie sprzedającej obrazy pod Bramą Floriańską w Krakowie. Jakoś nie zachęcało mnie to do wybrania tego kierunku. Mój tata natomiast widział mnie w roli nauczycielki lub urzędnika, bo "państwowa robota to najlepsza robota". Nie mam cierpliwości do dzieci ani daru przekazywania wiedzy, a ubycie urzędnikiem jakoś mnie odstraszało...Wszystkie babcie i dziadkowie z kolei widzieli mnie w roli lekarza, a prababcia jako kucharza, bo "zawsze ma ciepło i sobie poje". ;) Sama dostałam się na dziennikarstwo, by jeszcze przed rozpoczęciem studiów zmienić kierunek na... pracę socjalną. Nie pracuję w zawodzie, jestem tłumaczem, fakturzystą i dalej szukam swojej drogi.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-12-10 14:17:11

Jestem przeciwniczką botoxu. Pracowałam w salonie medycyny estetycznej i wiem, że posiada on także wiele zalet (np stosowany jest w walce z nadpotliwością), a używany w umiarze pozwala ładnie wypełnić zmarszczki i "odświeżyć" twarz. Jednak zdecydowana większość osób go używających przesadza. I to bardzo. Są to zarówno kobiety jak i mężczyźni - zapuchnięci jak po spotkaniu z rojem pszczół, z... Jestem przeciwniczką botoxu. Pracowałam w salonie medycyny estetycznej i wiem, że posiada on także wiele zalet (np stosowany jest w walce z nadpotliwością), a używany w umiarze pozwala ładnie wypełnić zmarszczki i "odświeżyć" twarz. Jednak zdecydowana większość osób go używających przesadza. I to bardzo. Są to zarówno kobiety jak i mężczyźni - zapuchnięci jak po spotkaniu z rojem pszczół, z ustami na "karpia", małymi oczkami tonącymi w fałdach skóry wypełnionej jadem kiełbasianym. Lub kwasem hialuronowym - kolejnym wypełniaczem stosowanym bez umiaru. Wszyscy podobni do siebie jak dwie krople wody. Ludzie- koty. Nie potrafią się uśmiechać, marszczyć brwi. Chodzą sobie nieodmiennie delikatnie zdziwieni. Z wyprasowanym czołem i policzkami jak chomiki - coraz więcej ich wśród sław i nie tylko. Nie rozumiem tylko dlaczego ludzie wolą chodzić z twarzą napompowaną jak balon, pozbawioną emocji i nieatrakcyjną w zamian za wypełnienie kilku zmarszczek. Martwi mnie także to, że po wypełniacze sięgają osoby coraz młodsze... Nie widzą, że zamieniają się w ludzkie karykatury, przerysowane niczym lalki MyScene...

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-27 23:26:09

Gdy czytałam opisy książek, to od razu rzuciło mi się w oczy uderzające podobieństwo Anastazji do mnie. Uwielbiam porządek, nienawidzę brudu, kurzu, śmieci, dezorganizacji. Kocham porządek, ład, czystość. Uwielbiam także książki i z wielką przyjemnością wącham ich strony. ;) Swoje życie planuję z najmniejszymi detalami i wściekam się, gdy coś idzie nie po mojej myśli. Mój perfekcjonizm... Gdy czytałam opisy książek, to od razu rzuciło mi się w oczy uderzające podobieństwo Anastazji do mnie. Uwielbiam porządek, nienawidzę brudu, kurzu, śmieci, dezorganizacji. Kocham porządek, ład, czystość. Uwielbiam także książki i z wielką przyjemnością wącham ich strony. ;) Swoje życie planuję z najmniejszymi detalami i wściekam się, gdy coś idzie nie po mojej myśli. Mój perfekcjonizm został nieco zlagodzony po wyjściu za mąż i urodzeniu dziecka - po prostu nie mam już nas wszystkim kontroli i nie wszystko zależy ode mnie. Kiedyś mój perfekcjonizm i chęć kontroli nad wszystkim doprowadziły mnie do początków anoreksji. Dzięki dobrym ludziom, którzy wtedy pojawili się na mojej życiowej drodze udało mi się jakoś wydostać z tego bagna, chociaż w mojej głowie wiecznie słyszę głos "jesteś gruba" i "musisz być lepsza". Aczkolwiek umiem juz zignorować te złośliwe szepty. :)

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-14 13:19:50

Obyczajowe powieści mają to do siebie, że zawierają bardzo wiele z prawdziwego życia. Nie są krwawe i pełne przemocy jak kryminały, nie są przesłodzone jak romanse, nie są oderwane od rzeczywistości jak fantastyka. Myślę, że w obyczajówce każdy może znaleźć coś dla siebie, ale także znaleźć troszkę siebie. Takie codzienne rozterki, problemy, wybory - skrojone na miarę nas, czytelników. Nutka... Obyczajowe powieści mają to do siebie, że zawierają bardzo wiele z prawdziwego życia. Nie są krwawe i pełne przemocy jak kryminały, nie są przesłodzone jak romanse, nie są oderwane od rzeczywistości jak fantastyka. Myślę, że w obyczajówce każdy może znaleźć coś dla siebie, ale także znaleźć troszkę siebie. Takie codzienne rozterki, problemy, wybory - skrojone na miarę nas, czytelników. Nutka codzienności zamknięta na kartkach papieru.
Komuś mogłoby się wydawać to nieco nudne, ale czy prawdziwe życie jest nudne? Nie, tak samo jak powieści obyczajowe - radosne wydarzenia przeplatają się z tragediami, miłość nie zawsze jest taka jak sobie ją wymarzliśmy, a powroty w rodzinne strony nie zawsze przynoszą ukojenie. Ot, jak prawdziwe życie. Dlatego właśnie lubię obyczajówki.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-13 13:16:29

Promienie słońca przedzierały się przez grube zasłony. Oto nadszedł kolejny dzień. Przeciągnęłam się leniwie i sięgnęłam po leżące na nocnej szafce lustereczko.
-Zwierciadełko, powiedz przecie..
-Nie zaczynaj znowu, dobrze wiesz, że nie ty- nie zdążyłam nawet skończyć wypowiadać formułki, gdy tafla lustra zafalowała i zobaczyłam w niej dobrze mi znaną kapryśną twarz.
-oj daj spokój, ...
Promienie słońca przedzierały się przez grube zasłony. Oto nadszedł kolejny dzień. Przeciągnęłam się leniwie i sięgnęłam po leżące na nocnej szafce lustereczko.
-Zwierciadełko, powiedz przecie..
-Nie zaczynaj znowu, dobrze wiesz, że nie ty- nie zdążyłam nawet skończyć wypowiadać formułki, gdy tafla lustra zafalowała i zobaczyłam w niej dobrze mi znaną kapryśną twarz.
-oj daj spokój, spróbować zawsze można - prychnęłam.- skoro jesteś nie w humorze, to idę po kawę. Twarz w lustrze ziewnęła, zafalowała i z powrotem zmieniła się w zwyczajne zwierciadło.
W kuchni czekał na mnie bałagan. Nie wiedziałam, czy to efekt mojego nocnego lunatykowania, czy znowu upierdliwy poltergeist z pierwszego piętra postanowił mnie odwiedzić. Mniejsza z tym. Bo świat znowu zaczął falować. Wszystko ostatnio jest takie nierzeczywiste, nawet to cholerne lusterko. Widzę dłonie wyciągnięte do mnie prosto ze ściany. Podchodzę, chcę je złapać. Nagle wszystko znika. Nic nie faluje, nikt mnie nie chce. Nie jestem najpiękniejsza. Co zrobić ze swoim smutnym życiem?
Zaparzam kawę. Nic tak nie smakuje jak kawa o poranku. Mruczę z zadowolenia razem z czarnym kotem unoszącym się nad moją głową. A gdybym została kotem?

pokaż więcej

więcej...
 
2018-11-02 15:04:08

Ania miała kompleksy na punkcie swoich okularów. W całej 1a tylko ona chodziła w okularach i uważała, że nie dodają jej uroku. Wręcz przeciwnie- uważała, iż wygląda w nich okropnie brzydko. Nie ważne, że miała świetne oceny, piękne warkoczyki i ukochaną przyjaciółkę. Wszystko psuły te brzydkie okulary. Babcia widząc jej przygnębienie opowiedziała jej pewną historię:
"Chciałbym być tak piękny...
Ania miała kompleksy na punkcie swoich okularów. W całej 1a tylko ona chodziła w okularach i uważała, że nie dodają jej uroku. Wręcz przeciwnie- uważała, iż wygląda w nich okropnie brzydko. Nie ważne, że miała świetne oceny, piękne warkoczyki i ukochaną przyjaciółkę. Wszystko psuły te brzydkie okulary. Babcia widząc jej przygnębienie opowiedziała jej pewną historię:
"Chciałbym być tak piękny jak jednorożec" - westchnął struś - Jest taki dumny i wspaniały, wszystkie zwierzęta go podziwiają. A ten róg! Toć to najpiękniejsze zwierzę na świecie! - rozmyślał nadal smutno. Kiedy jednorożec pojawiał się w jego zasięgu zawsze patrzył na niego z podziwem i zazdrością uważając się przy tym za wielkie brzydactwo.
Pewnego dnia w lesie wybuchł straszny pożar. Wszystkie zwierzęta uciekały, co tchu. Struś, mając długie nogi i potrafiąc szybko biegać, jako jeden z pierwszych wydostał się z płomieni. Jednak jednorożec - długa i piękna grzywa zaplątała się w gałęzie ostrokrzewu i znalazł się w śmiertelnej pułapce. Struś nie mógł go tak zostawić. Wrócił i pomógł uwolnić się jednorożcowi. Niestety, grzywy nie udało się uratować.
-Jesteś najlepszym przyjacielem na świecie - powiedział jednorożec. -I masz najpiękniejsze wśród zwierząt serce. I popatrz, co zostało z mojego pięknego wyglądu - kilka nadpalonych włosów wokół rogu. Czy nadal uważasz, że jestem piękny?
Struś przyjrzał się osmolonemu jednorożcowi i wtedy zrozumiał: uroda to coś, co kiedyś minie, a prawdziwe piękno ukryte jest w sercu.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-30 15:13:11

Obca w świecie bez wartości.

Jestem z pokolenia "zepsuło się - wyrzucić". Z pokolenia zmieniającego partnerów częściej niż pościel. Z pokolenia bez zasad, bez granic, bez moralności. Z pokolenia kpiącego z wartości.
Mam swoje zasady, swój świat, swoje priorytety. Mam 26 lat, męża, pracę, dom, dziecko, pasje. Wszystko potrafię ze sobą pogodzić - i imprezy, i wychowanie dziecka, i ogarnięcie...
Obca w świecie bez wartości.

Jestem z pokolenia "zepsuło się - wyrzucić". Z pokolenia zmieniającego partnerów częściej niż pościel. Z pokolenia bez zasad, bez granic, bez moralności. Z pokolenia kpiącego z wartości.
Mam swoje zasady, swój świat, swoje priorytety. Mam 26 lat, męża, pracę, dom, dziecko, pasje. Wszystko potrafię ze sobą pogodzić - i imprezy, i wychowanie dziecka, i ogarnięcie domu. Mam wiele przyjaciółek, z którymi się spotykam. Czuję się wolna i szczęśliwa. Mimo to jestem traktowana jak dziwadło, jak "stara baba". "Zgłupiałam", bo zdecydowałam się wyjść młodo za mąż. "Zgłupiałam", bo mam etat. "Zgłupiałam", bo zamiast wydawać na sztuczne rzęsy i paznokcie (w moim pokoleniu wszystko jest sztuczne) inwestowałam w dom. Dla moich rówieśników często wyznacznikiem "fajności" jest ilość wypitych drinków na imprezie, kolejnych rozpoczętych i nigdy nie skończonych kierunków na studiach (studiowałam kiedyś z chłopakiem, który zaczynał 4 kierunek - i tak co roku inny od nowa), stłuczek samochodowych, czy metka najnowszej szmatki. Czuję się dziwnie w tym świecie, gdzie lajki na facebooku liczą się bardziej niż żywi ludzie, a relacje traktowane są przedmiotowo. Wolę swoje cztery kąty, swoje grono znajomych i swoje życie z zasadami.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-30 15:00:54

Myślę, że wszystko zależy od tego, jaka to pasja. Jeśli naszą pasją jest czytanie (jak np. moją;)), to może być nam ciężko na niej zarobić. I co np. jeśli dostawałabym do czytania książki, które w ogóle mnie nie interesują? Wtedy ta praca już by mnie tak nie cieszyła. Ale jeśli np. naszą pasją jest gotowanie, szycie, śpiewanie, to można na tym zarabiać (no z tym śpiewaniem, to trzeba mieć dużo... Myślę, że wszystko zależy od tego, jaka to pasja. Jeśli naszą pasją jest czytanie (jak np. moją;)), to może być nam ciężko na niej zarobić. I co np. jeśli dostawałabym do czytania książki, które w ogóle mnie nie interesują? Wtedy ta praca już by mnie tak nie cieszyła. Ale jeśli np. naszą pasją jest gotowanie, szycie, śpiewanie, to można na tym zarabiać (no z tym śpiewaniem, to trzeba mieć dużo szczęścia, by coś osiągnąć).
Nie trzeba wiedzieć wiele O ŻYCIU, żeby realizować pasje. Wystarczy mieć pewien zapał i chęć do spełniania marzeń i robienia tego, co się kocha. Czasem lepiej jest też, gdy pasja pozostaje odskocznią od pracy - bo praca może zabić naszą pasję rutyną i obowiązkami. Nie każdy może przecież zostać STRAŻNICZKĄ GÓR, jeśli kocha się po nich wspinać lub światowej sławy primabaleriną, jeśli czasem ćwiczy przed lustrem. Czasem dobrze jest mierzyć siły na zamiary, a pasję realizować poza pracą.

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-29 15:20:01

DOŚĆ stereotypowemu traktowaniu uczniów.
DOŚĆ ograniczania naszych swobód w kwestii wyglądu.

Różowe włosy nie wpłyną na poziom inteligencji!
Czarny strój nie oznacza przynależności do grupy satanistycznej!
Potargane spodnie nie są oznaką lekceważenia nauczycieli!
Tatuaże są nie tylko dla kryminalistów!


Nauczyciele! Jako uczniowie liceum jesteśmy niemal lub już pełnoletni. Znamy swoje...
DOŚĆ stereotypowemu traktowaniu uczniów.
DOŚĆ ograniczania naszych swobód w kwestii wyglądu.

Różowe włosy nie wpłyną na poziom inteligencji!
Czarny strój nie oznacza przynależności do grupy satanistycznej!
Potargane spodnie nie są oznaką lekceważenia nauczycieli!
Tatuaże są nie tylko dla kryminalistów!


Nauczyciele! Jako uczniowie liceum jesteśmy niemal lub już pełnoletni. Znamy swoje obowiązku, przestrzegamy zasad, ale chcemy być traktowani jako dorośli ludzie. Chcemy eksperymentować, nosić różne stroje (oczywiście nie odsłaniające zbytnio ciało), farbować włosy - po prostu być sobą. Tylko raz możemy być nastolatkami, trochę poszaleć, lepiej poznać siebie. Poza nauką istnieją także inne aspekty naszego życia, które chcielibyśmy uwidocznić. Uważamy, że dredy, czy kolorowe pasemka to nic złego. Podobnie jak pomalowane paznokcie, buty na koturnach, czy tatuaże. Nauczyciele, pamiętajcie, że też kiedyś byliście młodzi i chcieliście pokazać swoją indywidualność. Pozwólcie nam być sobą!

pokaż więcej

więcej...
 
2018-10-25 13:10:05

Góry potrafią uleczyć niejedno złamane serce. Długa wspinaczka daje czas do namysłu, do analizy własnych uczuć, pewnej weryfikacji. Ta pierwotna natura, cisza, samotność. To wszystko koi duszę i serce, męczy ciało, które zapomina o bólu serca zmęczone innym bólem.
Góry to bezkres, droga do nieba, siła i nieustępliwość. Uwielbiam je i wierzę w magię, która się w nich kryje.
Jeśli do tego...
Góry potrafią uleczyć niejedno złamane serce. Długa wspinaczka daje czas do namysłu, do analizy własnych uczuć, pewnej weryfikacji. Ta pierwotna natura, cisza, samotność. To wszystko koi duszę i serce, męczy ciało, które zapomina o bólu serca zmęczone innym bólem.
Góry to bezkres, droga do nieba, siła i nieustępliwość. Uwielbiam je i wierzę w magię, która się w nich kryje.
Jeśli do tego dodamy górali - barwną, rozśpiewaną, radosną społeczność,to od razu możemy zapomnieć o złamanym sercu. Kilka nocy spędzonych w towarzystwie górali przy ognisku załata każde serducho i napełni nadzieją na lepsze jutro.

pokaż więcej

więcej...
 
Moja biblioteczka
183 13 58
Porównaj książki w Waszych biblioteczkach.
Sprawdź oceny wspólnych książek.
Tyle książek ma ten użytkownik w swojej biblioteczce.
Tyle opinii dodał ten użytkownik.
Tyle plusów otrzymał ten użytkownik za swoje wypowiedzi.
Znajomi (2)

zgłoś błąd zgłoś błąd