Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Jeszcze kilka lat temu czytałem przede wszystkim fantastykę. W pewnym momencie musiałem od niej uciec z powodów bardzo prozaicznych: zawodziła w tym, w czym powinna dominować i czego przede ws...

Cóż to za wizja!

Autor recenzji:
Tytuł książki: Amnezjak
Autor książki: Jakub Nowak
7,05 (60 ocen i 16 opinii)

Na początku mojej recenzenckiej przygody miałem spore problemy z recenzowaniem zbiorów opowiadań, co było dla mnie bardzo nieprzyjemne, bo, oczywiście, uwielbiam krótkie utwory czytać. Z czego owe problemy wynikały? Z niezdecydowania: traktować tom jako całość i skupić się na tym, co teksty łączy czy też poświęcić każdemu choć kilka zdań, co z kolei recenzję w nieskończoność rozwleka? I kiedy byłem pewien, że mam już ten dylemat za sobą, przyszedł Jakub Nowak, aby mi o nich boleśnie przypomnieć. Bo o opowiadaniach zebranych w „Amnezjaku” chce się pisać i dyskutować w nieskończoność.

Jeszcze kilka lat temu czytałem przede wszystkim fantastykę. W pewnym momencie musiałem od niej uciec z powodów bardzo prozaicznych: zawodziła w tym, w czym powinna dominować i czego przede wszystkim w niej szukałem – odwadze w eksperymentowaniu, bogactwie wizji, zdolności do pobudzania wyobraźni. Jeśli Państwo odczuwają brak tych walorów we współczesnej literaturze, to na półkach księgarń nie tak dawno pojawił się liczący niemal pięćset stron medykament.

Czego tu nie ma! Zaczyna się wszystko od alternatywnej historii europejskiego XIX wieku, w której wiodącą rolę odgrywają Obcy w „Karnawale” (zastanawiam się czasami, dlaczego właściwie ścisłe połączenie fantastycznonaukowego motywu kontaktu z inną cywilizacją łączy się z historycznymi odmianami fantastyki tak rzadko – i Flynn w „Eifelheimie”, i Nowak w nominowanym do Zajdla opowiadaniu udowadniają, że można na tym polu dokonywać prawdziwych popisów). Nie myślcie jednak, moi Państwo, iż to niby karkołomne (bo w istocie bardzo zręczne) połączenie w jakikolwiek sposób determinuje dalszą część zbioru: będzie w nim i paranoiczna, dickowska opowieść o...samym Dicku i jego zmitologizowanym w Polsce podejrzeniu o to, że Stanisław Lem był sztucznym radzieckim tworem („Rychu”), będzie pijana, hipnotyczna historia Morrisona żyjącego i tworzącego w PRL-u („Dziwne dni”), będzie próba zszycia błyszczącego neonami cyberpunku w duchu Gibsona z komunistycznymi realiami („Retro”). Będą w końcu moim osobiści faworyci, absolutne perełki i najlepsze opowiadania w polskiej fantastyce, jakie czytałem od lat (kto wie, czy nie od wydanego przed sześciu laty „Króla bólu” Jacka Dukaja): najpierw wojna decydująca o bycie i niebycie dwóch cywilizacji, która toczy się na memy (w znaczeniu dawkinsowskim, nie, nazwijmy to, internetowym) w „Ciężkim metalu”, potem doskonale pokazana absurdalna złożoność (a przy okazji przypadkowość) procesów decydujących o współczesnych trendach w „Dominiczka mówi:”. W tym zbiorze znalazło się miejsce dla wszystkich, naprawdę wszystkich odmian fantastyki – poza jedną. Tym, co patronujący „Rychowi” Philip K. Dick nazywał „kosmicznymi przygodówkami”; tym, przed czym niżej podpisany te kilka lat temu chciał rozpaczliwe uciec.

Oznacza to oczywiście, że „Amnezjak” nie do wszystkich trafi, co do tego nie mam wątpliwości. Choć Nowak lubi zbliżyć się do konwencji przygodowej (w „Karnawale” czy „Ekumenizmie” z pewnością nie brakuje efektownych scen i ekscytujących fabuł), to za żadne skarby nie pozwala jej wygrać z ideą – to wizja zawsze stoi na pierwszym miejscu. Wizja decyduje nie tylko o przebiegu fabuły, ale także o zachowaniach bohaterów i brzmieniu języka, co zmusza czytelnika do nieustannej uwagi. Nie ukrywam zresztą, że sam od co najmniej dwóch tekstów absolutnie się odbiłem: „Retro” i tytułowy „Amnezjak” nie przekonały mnie ani trochę. A najlepsze w tym zbiorze jest to, że mógłbym się założyć, iż niektórzy czytelnicy zakochali się w którymś z tych dwóch tekstów, zupełnie nie podzielając moich zachwytów „Ciężkim metalem” czy opowiadającym w niezwykle brutalny sposób o stracie dziecka „Zimno, gdy zajdzie”.

Cóż mogę powiedzieć? Cieszę się, że fantastyka, z której się jako czytelnik wywodzę, wciąż potrafi mnie zaskakiwać. Cieszę się, że ktoś taki jak Jakub Nowak potrafi przypomnieć, iż science fiction to nie tylko lasery i kosmici do rozwalenia. Cieszę się, że mamy w Polsce naszego własnego Teda Chianga – ubolewam co prawda nad tempem pracy obu autorów, ale doskonale je rozumiem: najwyższa jakość wymaga czasu. Warto było czekać na wizje tak oszałamiające.

Bartosz Szczyżański



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Już teraz nowa funkcja: pakiety. Dowiedz się więcej jak kupić kilka książek w najlepszej cenie >>>

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Quo vadis, hard SF?

To żadna kontrowersja, a zwykła obserwacja: „hard SF” przegrało w ostatnich latach wyścig na popularność z „soft SF”, i nie chodzi tu nawet o „nauki miękkie”, humanistyczne, które mogłyby stać się podstawą podobnych utworów, tylko raczej o drugorzędne podejście w nich do szeroko rozumianej nauki, która jeszcze do wczoraj była podstawą takich tekstów.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Cena szczęścia

2 tom jakoś specjalnie nie zaskakuje. Kate & Alex bez happy endu. Może doczekam się szczęścia samego w 3 tomie- ulga, że to będzie ostatni. Mam na...

zgłoś błąd zgłoś błąd