Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
02-06-2015

Więzy krwi

Autor recenzji: Malwina
Tytuł książki: Półbrat
Autor książki: Lars Saabye Christensen
8,03 (516 ocen i 92 opinie)

Lars Saabye Christensen to najpoważniejszy norweski kandydat do Nagrody Nobla, a „Półbrat” to książka uważana za najważniejszą w jego dorobku. Wyprzedana na pniu przed dziesięciu laty, doczekała się ponownego wydania. Jest więc znów okazja, by sięgnąć po tę 900-stronicową powieść, którą już dziś uważa się za klasykę współczesnej literatury norweskiej. Czemu warto udać się w podróż z „Półbratem”?

Książka Christenesena to inne oblicze skandynawskiej literatury. To nie zimny, mrożący krew w żyłach kryminał, lecz pełna dramatów saga rodzinna. Podobnie jednak jak skandynawskie kryminały, nienapawająca optymizmem i budząca niepokój. Trudno, żeby było inaczej – „Półbrat” to książka o złu, traumach i niepowodzeniach. Ale też o miłości – tej być może najsilniejszej, bo braterskiej. Bohaterem i narratorem książki jest Barnum Nilsen, dziś zapijaczony autor scenariuszy filmowych. Z hotelowego pokoju w Berlinie snuje on historię swoją i swojej rodziny. Historię, która swój bieg zaczyna dokładnie 8 maja 1945 roku, w dzień zakończenia drugiej wojny światowej. To wtedy 20-letnia Vera Jebsen zostaje zgwałcona. Dla niej wojna się jeszcze nie skończyła. Może wręcz przeciwnie. Gdy dziewięć miesięcy później w taksówce rodzi syna, pozostaje jej go nazwać jednak tak jak sugeruje kierowca – Fred, czyli pokój. Barnum przychodzi na świat pięć lat później. Choć jego ojciec ożeni się z Verą, nie będzie ideałem. Arnold Nilsen to niewysoki mężczyzna bez palców u jednej ręki, ze skłonnością do fantazjowania i znikania bez słowa na wiele tygodni. W młodości uciekł z domu do cyrku Mundusa, w którym nauczył się jednego – że świat pragnie być oszukiwany („Mundus vult decipi”). Maksymę „ważne jest nie to, co widzisz, lecz to, co ci się wydaje, że widzisz” będzie powtarzać synom przy każdej okazji. Barnum wspomni te słowa na przykład przy okazji śmierci ojca, uderzonego dyskiem niefortunnie wyrzuconym przez Freda podczas wspólnej zabawy.

„Półbrat” to książka przede wszystkim o dojrzewaniu. Wspomnienia Barnuma są świadectwem na to, jak ukształtowały go własne doświadczenia i przeżycia. Jedno wydarzenie pociągało za sobą drugie, wywoływało konsekwencje nie dające się zatrzymać. Christensen pisze: Jedno pociąga za sobą drugie i nie da się powiedzieć, gdzie się zaczyna to jedno, które dogania to drugie, cień, który się rozprzestrzenia, powoli, lecz wyraźnie (…). Są tu traumy dzieciństwa każdego z nas. Barnum jest szkolnym wyrzutkiem, najniższym chłopcem w klasie, w dodatku z dziwacznym imieniem. Z kolei Fred nie może znaleźć swojego miejsca. Czy dlatego, że nie ma ojca? Czy dlatego, że przeżył wypadek, w którym zginęła jego babka? Fred ucieka w milczenie. A gdy przemówi, będzie wyżywał się na swoim bracie. Christensen odziera dzieciństwo z niewinności – jest u niego miejsce na dziecięcą przemoc, zazdrość i rywalizację. Swoje miejsce znajdują tu problemy, które w pewnym wieku zaznał lub widział w swoim otoczeniu niemal każdy z nas – prześladowania, odrzucenie, raniące przezwiska, odmienność, z którą trudno się pogodzić. Ale jest też wątek pierwszej miłości i rywalizacji o dziewczynę, potraktowany zresztą bardzo subtelnie i w nieoczywisty sposób rozwiązany.

W największym stopniu jest jednak „Półbrat” opowieścią o miłości braterskiej – w wypadku Barnuma i Freda trudnej, ale głębokiej. Na ich relacje rzutuje z jednej strony fakt, że - mając różnych ojców - są tylko w połowie braćmi, z drugiej zwykła dziecięca złośliwość, która każe im sobie nawzajem dokuczać, w sposób, na który z perspektywy dorosłego trudno nie patrzeć ze współczuciem. A jednak budujące i poruszające jest to, że więzy krwi – choć w braciach płynie jedynie krew tej samej matki – są tak silne, że łączy ich miłość na śmierć i życie. Losy jednego i drugiego, splecione i powikłane, stają się niewyczerpanym źródłem inspiracji dla Barnuma, który będzie przelewać je na papier. Barnum i Fred dopiero razem są całością, tak na papierze, jak i w życiu.

Powieść Christensena nie jest jednak tak silnie zmaskulinizowana, jak mogłoby się wydawać. Autor portretuje w niej trzy silne kobiety z pokolenia Jebsenów, w których życie wdarła się wojna i odcisnęła swoje piętno na jego dalszym biegu. Kobiety, które z codziennym cierpieniem radzą sobie każda na swój sposób: dla Starej ulgą jest odczytywanie ostatniego listu, jaki dostała od męża zaginionego na Grenlandii, dla Boletty ucieczką jest alkohol, Vera natomiast szuka złudzenia szczęścia u boku nieodpowiedzialnego męża. Zdane tylko na siebie, na wzajemną pomoc, żyją razem, a jednak samotnie.

„Półbrat” to powieść bez spektakularnej akcji, rozwijająca się powoli, skupiona na zwykłej codzienności, z przewagą monologów wewnętrznych nad dialogami, a co za tym idzie – trudną narracją. Ale to właśnie takie książki uznawane są za wielkie – ukazując prozę życia same są prozą przez duże P. „Półbrat” za sprawą znakomitego odzwierciedlenia prawdziwego życia robi ogromne wrażenie. Mówi bowiem o rzeczach fundamentalnych – miłości, samotności, rodzinie, potrzebie akceptacji i przemijaniu. To książka smutna, z której nie czerpie się rozrywki, ale którą warto przeczytać dla życiowych prawd z niej wypływających i refleksji, z jakimi zostaje się po lekturze. I choć dziewięć stron objętości to wyzwanie, warto je podjąć, bo uczucie na mecie jest bezcenne.

Malwina Sławińska



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Powiązane treści
Dobrze wyjść z pisarzem: Lars Saabye Christensen

Był już Italo Calvino. Byli Paul Bowles i Bruce Chatwin. Był już Henry Miller. Muszę sobie przypomnieć, który jeszcze pisarz wywarł na mnie równie wielkie wrażenie jak ci wymienieni. Był ktoś jeszcze? Kogo pamiętam? Kto wciąż wydaje mi się inspirujący? A przynajmniej kogo pamiętam jako inspirującego? Odpowiedź już znacie – przecież jest w tytule.


więcej
Czytamy w weekend

Powrót dobrej pogody czy deszcz? Nie wiadomo, czego spodziewać się po tym majowym weekendzie. Wytrawny czytelnik wzrusza ramionami na te błahe pogodowe rozważania: ma coś do czytania, po nim choćby potop. My już wybraliśmy książki, z którymi spędzimy najbliższe dwa dni. A Wy? 


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Mass Effect: Andromeda. Nexus Początek

Zaskakująco przeciętna książka, początek książki wita nas euforią ludzi zdobywających nową galaktykę. Natomiast chwilę później zanurza się w przydługawych opisach próby naprawy tajemniczych uszkodzeń stacji kosmicznej. Brakuje mi wartkiej i szybkiej akcji, pomiatając że nie czułem się ani przez mome...

zgłoś błąd zgłoś błąd