Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
Bardzo podobał mi się oszczędny styl tej prozy; klarowny, przejrzysty, jakże różny od tak popularnego w polskiej literaturze oniryzmu. Może to kwestia upodobań autora, a może skutek tego, ...

Antyutopia Radka Knappa

Autor recenzji:
Tytuł książki: Podróż do Kalina
Autor książki: Radek Knapp
6,12 (52 ocen i 9 opinii)

Moje pierwsze spotkanie z prozą Radka Knappa miało miejsce ładnych parę lat temu. Któregoś dnia koleżanka z pracy, absolwentka germanistyki z Wrocławia, opowiedziała o ciekawych zajęciach na uczelni, prowadzonych przez „świetnego gościa, który napisał fajną książkę. Musisz ją przeczytać’. Odniosłem się do tej propozycji bez większego entuzjazmu. Sądziłem, że chodzi o jakiegoś wykładowcę, który popełnił powieść w ramach ubocznego hobby. Prośbie koleżanki jednak uległem - i nie pożałowałem, gdyż chodziło o „Lekcje pana Kuki”, znakomitą powieść naszego rodaka mieszkającego w Wiedniu i piszącego po niemiecku. Niedawno miałem zamiar wrócić zarówno do książki, jak też jej bardzo udanej ekranizacji, jednak zamiast tego zwróciłem uwagę na nową powieść Knappa „W drodze do Kalina”. Od razu powiem, że autor formy nie stracił, tyle że w stosunku do swojej najpopularniejszej powieści zdecydowanie zmienił otoczenie i konwencję.

Zacznijmy od przynależności gatunkowej „W drodze do Kalina”, która wcale nie jest oczywista. Główny bohater, Juliusz Werkazy, to prywatny detektyw w średnim wieku, sportretowany przez autora z życzliwą ironią. Werkazy otrzymuje zlecenie dotyczące tajemniczego zabójstwa, co wskazywałoby na klasyczny kryminał. Tyle że miejscem pracy detektywa ma być tytułowe Kalino, wbrew niewinnej nazwie, miasto-twierdza. Od kilkudziesięciu lat odcięte od świata technologicznym murem, urządzone według koncepcji tajemniczego guru-wynalazcy. Prawdę powiedziawszy, mieszkańcy Kalina przypominają trochę kosmitów. Ludzi z zewnątrz nazywają „papierowymi twarzami” – sami są bez wyjątku młodzi, piękni i posłuszni przywódcy, nazywanemu „założycielem miasta”. Poddani ciągłej inwigilacji i praniu mózgów, nie znają i nie chcą poznać realiów spoza murów. Nie okazują większych emocji, a jedzenie inne niż produkowane w fabrykach Kalina jest dla nich niejadalne. Tak więc kryminał łączy się z fantastyką w starym dobrym stylu, przywodząc na myśl powieści Stanisława Lema (zwłaszcza „Kongres futurologiczny”), ale też „Nowy wspaniały świat” Huxleya.

Bardzo podobał mi się oszczędny styl tej prozy; klarowny, przejrzysty, jakże różny od tak popularnego w polskiej literaturze oniryzmu. Może to kwestia upodobań autora, a może skutek tego, że niemiecki nie jest jego językiem ojczystym. W każdym razie rezultat jest znakomity. Warto też podkreślić, że chociaż akcja „W drodze do Kalina” rozgrywa się współcześnie, lub nawet w „niedalekiej przyszłości”, to język powieści (zwłaszcza dialogi) jest nieco archaiczny. Nie wynika to ze stosowania archaizmów sensu stricto, ale faktu, iż bohaterowie mówią pełnymi zdaniami, bez wulgaryzmów, zawsze elegancko, często ironicznie. Nie sprawia to jednak wrażenia sztuczności, jak można by podejrzewać, ale podkreśla pewien dystans autora wobec swoich postaci i ich perypetii, opisywanych chwilami w konwencji wyraźnie humorystycznej.

Położenie Kalina pozostaje niewiadomą, nazwiska bohaterów też nie są wskazówką. Być może miało to podkreślać uniwersalną wymowę powieści, odnoszącej się do tematów aktualnych pod różnymi szerokościami geograficznymi. Przede wszystkim chodzi o lansowane przez współczesne media wyśrubowane kanony urody i powszechne, nieraz destrukcyjne dążenie do ich osiągnięcia. Knapp snuje opowieść o sytuacji, w której rozwój nauki pozwala na daleko większą ingerencję w ludzkie ciało niż tylko za pomocą strzykawki czy skalpela. Dlaczego właściwie mielibyśmy pozwalać komórkom naszego organizmu na starzenie się, jeżeli proces ten można by spowolnić lub wręcz zatrzymać? I jaką cenę bylibyśmy gotowi za to zapłacić? Odpowiedzią Knappa jest wizja społeczności pięknych zombie, ludzi płytkich i ograniczonych, skupionych całkowicie na swoim wyglądzie i powierzchownych przyjemnościach. Warto się zastanowić, czy ta wizja to rzeczywiście taka zupełna fantazja...

Bogusław Karpowicz



Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.

Pokaż wszystkie oficjalne recenzje książek
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Powiązane treści
Przygody pewnego obiboka i melancholika

Przewrotna opowieść o znawcach natury ludzkiej i koneserach kobiecych wdzięków, o Otisie Reddingu i sprytnych wiedeńczykach, o spojrzeniu w dal i znaczeniu rozgwieżdżonego nieba. Właśnie ukazuje się polskie wydanie kolejnej książki Rafała Knappa, „Osioł na ósmym piętrze”.


więcej
więcej powiązanych treści

Opinie czytelników


O książce:
Drogie życie

Dawno temu - po zbiorze opowiadań "Miłość dobrej kobiety" przysięgłam sobie, że po Munro już nie sięgnę, jednak moja ciekawość zwyciężyła. O...

zgłoś błąd zgłoś błąd