Podróż do Kalina

Tłumaczenie: Anna Makowiecka-Siudut
Wydawnictwo: Sonia Draga
6,14 (51 ocen i 9 opinii) Zobacz oceny
10
1
9
3
8
4
7
8
6
22
5
7
4
4
3
1
2
1
1
0
Edytuj książkę
szczegółowe informacje
tytuł oryginału
Reise nach Kalino
data wydania
ISBN
9788375088595
liczba stron
360
słowa kluczowe
literatura niemiecka
język
polski
dodała
Ag2S

Juliusz Werkazy, niepozorny mężczyzna ubrany zwykle w spodnie z taniego materiału i brązową marynarkę, jest detektywem starej daty. I nie ma na swoim koncie żadnych wielkich sukcesów. Dlaczego więc tajemniczy założyciel miasta Kalino właśnie jego prosi o pomoc? Telefon, który Juliusz Werkazy odbiera któregoś ranka, niczym wielkie koło zamachowe uruchamia cały ciąg zdarzeń. Wkrótce Juliusz...

Juliusz Werkazy, niepozorny mężczyzna ubrany zwykle w spodnie z taniego materiału i brązową marynarkę, jest detektywem starej daty. I nie ma na swoim koncie żadnych wielkich sukcesów. Dlaczego więc tajemniczy założyciel miasta Kalino właśnie jego prosi o pomoc? Telefon, który Juliusz Werkazy odbiera któregoś ranka, niczym wielkie koło zamachowe uruchamia cały ciąg zdarzeń. Wkrótce Juliusz Werkazy siedzi w pociągu jadącym do miasta, którego granice mało kto ma okazję przekroczyć. Cztery wagony wtaczają się na peron dworca w Kalinie niczym szczelnie zamknięty sejf. I zaraz po przybyciu detektywowi przedstawia się założyciel miasta F. Osmos, mówiąc: „Wybraliśmy pana nieprzypadkowo. Ale proszę pozwolić mi przedstawić sedno sprawy: kilka dni temu w Kalinie doszło do pierwszego śmiertelnego przypadku”. Werkazy ma jak najszybciej wyjaśnić przyczyny tragedii. W tym celu musi jednak poznać tajemnicę Kalinian: wygląda na to, że nikt w tym mieście nie ma więcej niż trzydzieści lat.
F. Osmos nie powiedział też Werkazemu całej prawdy… W magicznej, w fascynujący sposób staroświeckiej powieści detektywistycznej Radka Knappa co rusz pojawiają się postaci, których nie sposób zapomnieć.
Podróż do Kalina to krytyka rzeczywistości konsumpcji. Kalino z książki Knappa rządzone jest przez „założyciela”, który czuwa i chce wszystkim kierować. Świat jak u Lema… Literacka przestroga.

 

źródło opisu: Wydawnictwo Sonia Draga, 2014

źródło okładki: http://www.soniadraga.pl/

pokaż więcej

Brak materiałów.
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Oficjalna recenzja
Bogdan książek: 1224

Antyutopia Radka Knappa

Moje pierwsze spotkanie z prozą Radka Knappa miało miejsce ładnych parę lat temu. Któregoś dnia koleżanka z pracy, absolwentka germanistyki z Wrocławia, opowiedziała o ciekawych zajęciach na uczelni, prowadzonych przez „świetnego gościa, który napisał fajną książkę. Musisz ją przeczytać’. Odniosłem się do tej propozycji bez większego entuzjazmu. Sądziłem, że chodzi o jakiegoś wykładowcę, który popełnił powieść w ramach ubocznego hobby. Prośbie koleżanki jednak uległem - i nie pożałowałem, gdyż chodziło o „Lekcje pana Kuki”, znakomitą powieść naszego rodaka mieszkającego w Wiedniu i piszącego po niemiecku. Niedawno miałem zamiar wrócić zarówno do książki, jak też jej bardzo udanej ekranizacji, jednak zamiast tego zwróciłem uwagę na nową powieść Knappa „W drodze do Kalina”. Od razu powiem, że autor formy nie stracił, tyle że w stosunku do swojej najpopularniejszej powieści zdecydowanie zmienił otoczenie i konwencję.

Zacznijmy od przynależności gatunkowej „W drodze do Kalina”, która wcale nie jest oczywista. Główny bohater, Juliusz Werkazy, to prywatny detektyw w średnim wieku, sportretowany przez autora z życzliwą ironią. Werkazy otrzymuje zlecenie dotyczące tajemniczego zabójstwa, co wskazywałoby na klasyczny kryminał. Tyle że miejscem pracy detektywa ma być tytułowe Kalino, wbrew niewinnej nazwie, miasto-twierdza. Od kilkudziesięciu lat odcięte od świata technologicznym murem, urządzone według koncepcji tajemniczego guru-wynalazcy. Prawdę powiedziawszy, mieszkańcy Kalina...

Moje pierwsze spotkanie z prozą Radka Knappa miało miejsce ładnych parę lat temu. Któregoś dnia koleżanka z pracy, absolwentka germanistyki z Wrocławia, opowiedziała o ciekawych zajęciach na uczelni, prowadzonych przez „świetnego gościa, który napisał fajną książkę. Musisz ją przeczytać’. Odniosłem się do tej propozycji bez większego entuzjazmu. Sądziłem, że chodzi o jakiegoś wykładowcę, który popełnił powieść w ramach ubocznego hobby. Prośbie koleżanki jednak uległem - i nie pożałowałem, gdyż chodziło o „Lekcje pana Kuki”, znakomitą powieść naszego rodaka mieszkającego w Wiedniu i piszącego po niemiecku. Niedawno miałem zamiar wrócić zarówno do książki, jak też jej bardzo udanej ekranizacji, jednak zamiast tego zwróciłem uwagę na nową powieść Knappa „W drodze do Kalina”. Od razu powiem, że autor formy nie stracił, tyle że w stosunku do swojej najpopularniejszej powieści zdecydowanie zmienił otoczenie i konwencję.

Zacznijmy od przynależności gatunkowej „W drodze do Kalina”, która wcale nie jest oczywista. Główny bohater, Juliusz Werkazy, to prywatny detektyw w średnim wieku, sportretowany przez autora z życzliwą ironią. Werkazy otrzymuje zlecenie dotyczące tajemniczego zabójstwa, co wskazywałoby na klasyczny kryminał. Tyle że miejscem pracy detektywa ma być tytułowe Kalino, wbrew niewinnej nazwie, miasto-twierdza. Od kilkudziesięciu lat odcięte od świata technologicznym murem, urządzone według koncepcji tajemniczego guru-wynalazcy. Prawdę powiedziawszy, mieszkańcy Kalina przypominają trochę kosmitów. Ludzi z zewnątrz nazywają „papierowymi twarzami” – sami są bez wyjątku młodzi, piękni i posłuszni przywódcy, nazywanemu „założycielem miasta”. Poddani ciągłej inwigilacji i praniu mózgów, nie znają i nie chcą poznać realiów spoza murów. Nie okazują większych emocji, a jedzenie inne niż produkowane w fabrykach Kalina jest dla nich niejadalne. Tak więc kryminał łączy się z fantastyką w starym dobrym stylu, przywodząc na myśl powieści Stanisława Lema (zwłaszcza „Kongres futurologiczny”), ale też „Nowy wspaniały świat” Huxleya.

Bardzo podobał mi się oszczędny styl tej prozy; klarowny, przejrzysty, jakże różny od tak popularnego w polskiej literaturze oniryzmu. Może to kwestia upodobań autora, a może skutek tego, że niemiecki nie jest jego językiem ojczystym. W każdym razie rezultat jest znakomity. Warto też podkreślić, że chociaż akcja „W drodze do Kalina” rozgrywa się współcześnie, lub nawet w „niedalekiej przyszłości”, to język powieści (zwłaszcza dialogi) jest nieco archaiczny. Nie wynika to ze stosowania archaizmów sensu stricto, ale faktu, iż bohaterowie mówią pełnymi zdaniami, bez wulgaryzmów, zawsze elegancko, często ironicznie. Nie sprawia to jednak wrażenia sztuczności, jak można by podejrzewać, ale podkreśla pewien dystans autora wobec swoich postaci i ich perypetii, opisywanych chwilami w konwencji wyraźnie humorystycznej.

Położenie Kalina pozostaje niewiadomą, nazwiska bohaterów też nie są wskazówką. Być może miało to podkreślać uniwersalną wymowę powieści, odnoszącej się do tematów aktualnych pod różnymi szerokościami geograficznymi. Przede wszystkim chodzi o lansowane przez współczesne media wyśrubowane kanony urody i powszechne, nieraz destrukcyjne dążenie do ich osiągnięcia. Knapp snuje opowieść o sytuacji, w której rozwój nauki pozwala na daleko większą ingerencję w ludzkie ciało niż tylko za pomocą strzykawki czy skalpela. Dlaczego właściwie mielibyśmy pozwalać komórkom naszego organizmu na starzenie się, jeżeli proces ten można by spowolnić lub wręcz zatrzymać? I jaką cenę bylibyśmy gotowi za to zapłacić? Odpowiedzią Knappa jest wizja społeczności pięknych zombie, ludzi płytkich i ograniczonych, skupionych całkowicie na swoim wyglądzie i powierzchownych przyjemnościach. Warto się zastanowić, czy ta wizja to rzeczywiście taka zupełna fantazja...

Bogusław Karpowicz

pokaż więcej

Dodaj dyskusję
Dyskusje o książce
    Obecnie jeszcze nie ma dyskusji powiązanych z tą książką.
Sortuj opinie wg
Opinie czytelników (116)
 Pokaż tylko oceny z treścią
książek: 1074
Joanna | 2014-08-08
Przeczytana: 05 sierpnia 2014

Kalino - to zamknięte miasto otoczone murami o osobliwej konstrukcji społecznej , panującej całkowicie izolacji gwarantującej absolutną ekskluzywność. Zdaniem jego założyciela to wzór przyszłego społeczeństwa, jego stylu życia.
Całkowicie odcięci od świata zewnętrznego kalinianie dysponują najnowocześniejszymi osiągnięciami technicznymi i medycznymi. Mieszkańcy tego futurystycznego miasta prezentują sobą istoty pod każdym względem przewyższające ludzi spoza ich kręgów , ludzi świata zewnętrznego zwanymi przez kalinian - papierowymi twarzami ze względu na brzydotę , procesy starzenia i powstające zmarszczki.
Kiedy w Kalinie dochodzi do morderstwa sam założyciel miasta Osmoz , mężczyzna ponad 70. letni o wyglądzie i kondycji trzydziestolatka dzwoni do detektywa ze świata zewnętrznego Juliusza Werkazego z prośbą o pomoc w wyjaśnieniu sprawy. Wekazy - papierowa twarz wkracza w zamknięty świat kalinian, konfrontacja jest fascynująca i jednocześnie szokująca już po przekroczeniu...

książek: 719
Żona_Pigmaliona | 2017-07-26

Podróż do Kalina to książka , która zaczyna się jak '' rasowy '' kryminał , mamy prywatnego detektywa który ma problem z uznawaniem autorytetów i mamy sprawę do załatwienia , czyli morderstwo . Tak to wygląda do czasu kiedy to Juliusz Werkazy (ów detektyw) , dowiaduje się że owe morderstwo popełniono w Kalinie , szczelnie zamkniętym mieście do którego by pojechać , trzeba mieć '' specjalne zaproszenie '' i musi zaistnieć specjalny ku temu powód . Miasto wygląda jak miasto przyszłości , inteligentne roboty , Kalinianie , którzy nie okazują uczuć i...nie starzeją się i tutaj zaczyna się coś na kształt science fiction . Pomysł nie nowy , ale dobrze '' podany '' . Czyta się dobrze , pewnie dlatego że cała akcja podlana subtelnym w smaku ironicznym sosem . Ja polecam :)

książek: 357
kjakksiazka | 2014-02-04
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Radek Knapp w ironiczny sposób zapodaje nam opowieść, która na pierwszy rzut oka wydaje się czystą fikcją literacką, ale gdy przyjrzymy się bliżej, możemy spotkać wiele przesłań, które powiązane są z teraźniejszością. Młodość, bogactwo, brak chorób, zdrowie i uroda to pragnienia wielu z nas, pragnienia, które Knapp ujął w jedną całość przypisując je do Kalińskiej społeczności. Miasto zamknięte za murem stwarza niedostępność oraz zamkniętą grupę społeczną do, której przeciętny Kowalski nie ma dostępu. Autor przelewa na papier marzenia nie jednego człowieka, który pragnie życia w dostatku, bez oznak starości. Ale czy takie życie powoduje szczęście?

czytaj więcej: http://kjakksiazka.blogspot.com/2014/02/recenzja-nikodem-paasz-brudna-gra.html

książek: 250
Jedraz | 2015-09-09
Na półkach: Przeczytane, Posiadam, 2015
Przeczytana: 08 września 2015

Całkiem ciekawa książka, z ciekawym pomysłem na odcięte od świata i rzeczywistości miasto z własnymi zasadami, włącznie dla "wyjątkowych" Kalinian. Barwna postać Juliusza Werkazego, któremu najbardziej w Kalinie doskwierał brak ulubionego Otarda. Czytając tą książkę, polubiłem tego detektywa i trzymałem kciuki, żeby jego misja pozytywnie się zakończyła. Ogólnie lektura nie najgorsza, aczkolwiek bez jakiegoś większego "szału".

książek: 58
Lena | 2015-09-16
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 16 września 2015

Zasiadłam do tej powieści z pozytywnym nastawieniem. Zaczynało się dobrze, klimat ciekawy, intryga i niezwykle miejsce powoli rozwijały się przede mną dając sporą nadzieję, że podelektuję się lekturą. Uwielbiam sf oraz detektywów w starym stylu, a to miałam podane pachnące, chrupiące, czyściutkie i lśniące. Wprawdzie od początku nazwiska i imiona (Werkazy-Gerwazy, albo Wiweka, coś tam wywleka), no i sama nazwa Kalino uwierały mnie okrutnie , ale trudno.
Pierwsze, co mnie uderzyło, to liczne powtórzenia (drogi korektorze, polecam witrynę SYNONIMY.PL), drugie - źle prowadzone dialogi. No przepraszam, ale jeśli większość postaci rozmawia w ten sposób, że powtarza ostatnie zdanie adwersarza, to albo są to istoty upośledzone, albo autor (tekstu bądź przekładu) tudzież redaktor nie wykonał właściwie swojej pracy. A szkoda, bo to całkiem miłe dziełko, które tego "podrasowania" absolutnie wymagało.
Niedobrze też, kiedy czytelnik (a tak było ze mną), po przeczytaniu pierwszej wskazówki zna...

książek: 50
Darr | 2015-06-19
Na półkach: Przeczytane, Posiadam

Będę szczery - książka nie przypadła mi szczególnie do gustu, ale też nie okazała się kompletną pomyłką. Być może nie jest to literatura na miarę arcydzieła, aczkolwiek przedstawiona historia może intrygować i skłaniać do refleksji.

książek: 66
Marek Baran | 2015-12-03
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 grudnia 2014

Opinia zaznaczona jako spoiler. Pokaż ją.

Powieść bardziej science fiction niż detektywistyczna - jak została określona w opisie na okładce.
Marnej jakości detektyw Juliusz Werkazy zostaje wynajęty do zbadania przypadku prawdopodobnego morderstwa w odciętej od innych miejscowości o nazwie Kalino.
Okazuje się, że Kalino to enklawa społeczna gdzie ludzie nie starzeją się, nie umierają, są doskonałej kondycji fizycznej a technika stoi na znacznie wyższym poziomie niż w świecie Werkazego.
Jak się jednak okazuje to tylko pozory i pozory te odkrywa Werkazy przy pomocy wicedyrektora Buscharta, który miał być ofiarą zabójstwa a okazało się, że upozorował własną śmierć aby przeszkodzić szalonemu Osmosowi- założycielowi Kalina w jego ekspansji na świat poza Kalinem.

książek: 454
Tomasz Jamroz | 2016-01-04
Na półkach: Przeczytane
Przeczytana: 02 stycznia 2016

Fajna prosto napisana książka. Wciągająca. Brakowało mi czegoś tak lajtowego. Lekko przewidywalna ale może być niezłą odmianą od cięższych dzieł. Podobał mi się lekko archaiczny klimat.

książek: 817
Patrycja | 2014-12-07
Na półkach: Przeczytane

Książka - przypowieść dla maluczkich. Prosty język, linearna fabuła i jakaś taka wzruszająca staroświeckość i prostota opowieści.

książek: 85
Daisy | 2019-04-25
Na półkach: Przeczytane
zobacz kolejne z 106 
Przeczytaj także

Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading
Zapisując się na newsletter zgadzasz się na otrzymywanie informacji z serwisu Lubimyczytac.pl w tym informacji handlowych, oraz informacji dopasowanych do twoich zainteresowań i preferencji. Twój adres email będziemy przetwarzać w celu kierowania do Ciebie treści marketingowych w formie newslettera. Więcej informacji w Polityce Prywatności.
Cytaty z książki
Inne książki autora
więcej książek tego autora
Powiązane treści
Przygody pewnego obiboka i melancholika

Przewrotna opowieść o znawcach natury ludzkiej i koneserach kobiecych wdzięków, o Otisie Reddingu i sprytnych wiedeńczykach, o spojrzeniu w dal i znaczeniu rozgwieżdżonego nieba. Właśnie ukazuje się polskie wydanie kolejnej książki Rafała Knappa, „Osioł na ósmym piętrze”.


więcej
więcej powiązanych treści
zgłoś błąd zgłoś błąd