Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Azja moimi oczyma

Wydawnictwo: Warszawska Firma Wydawnicza
5,43 (7 ocen i 5 opinii) Zobacz oceny
10
0
9
0
8
1
7
2
6
2
5
0
4
0
3
1
2
0
1
1
szczegółowe informacje
data wydania
ISBN
978-83-7805-212-8
liczba stron
129
słowa kluczowe
Azja, podróż
język
polski
dodał
Matacz

Natalia Brożko, ur. 05 marca 1983 w Głuchołazach, absolwentka historii i społeczeństwa Południowej i Południowo-Wschodniej Azji na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie, podróżniczka-pasjonatka, zawodowo niezwiązana z branżą turystyczną, odbyła wymienione w niniejszej książce podróże w latach 2004-2011.

 

źródło opisu: www.wfw.com.pl

źródło okładki: www.wfw.com.pl

Brak materiałów.
książek: 1159
Dociekliwy_Kotek | 2015-09-20
Przeczytana: wrzesień 2015

Od jakiegoś czasu obiecywałam sobie, że zerknę, czego można się dowiedzieć o Azji Południowo-wschodniej i znajdę jakąś porządną lekturę na ten temat. Jakiego pecha można mieć, żeby trafić na takiego gniota już na samym początku?

Prawdę mówiąc nie obchodzi mnie, że Natalia Brożko nie miała pomysłu, co studiować, więc pojechała do Berlina, ani nie obchodzi mnie jej ignorancja przy podejmowaniu studiów. Obchodzi mnie natomiast, co robiła w Birmie na badaniach mniejszości etnicznych, ale tego niestety nie mogę się dowiedzieć, bo zdaniem autorki ważniejsze są jej dyrdymały na temat życzliwości Birmańczyków, którą Polacy powinni przeszczepić na swój rodzimy grunt. Nie interesują mnie w najmniejszym stopniu utyskiwania autorki na brak tolerancji w Polsce, jeśli sama na każdym kroku czuje się w obowiązku podkreślać swoją heteroseksualność, podobnie jak nie obchodzi mnie jej orientacja w ogóle. Może zamiast manifestować swoje upodobania lepiej by było przeczytać w internecie, czym się różni transwestyta od osoby transseksualnej (strona 31)?

Opis podróży do Wietnamu zaczyna się bardzo interesującą uwagą, że o historii i kulturze autorka pisać nie będzie, bo to sobie można w przewodniku turystycznym lub internecie przeczytać. To był pierwszy moment, w którym serdecznie przeklęłam grafomankę Brożko za niszczenie lasów po to, żeby pisać... no cóż, o tym, że Wietnamczycy są aroganccy, ograniczeni i prymitywni, bo kiedy z kraju komunistycznego trafią do sąsiedniej kapitalistycznej Tajlandii, to idą na zakupy.
Nie jestem pewna, jak to świadczy o naszej dzielnej globtroterce, ale o wietnamskich miejscach kultu nie za dużo się dowiedziałam, za to o katolickich kościołach tamże wiem już niemal wszystko - radziłabym mniej pielgrzymować, a więcej czasu spędzać na krytycznej ocenie swojej twórczości w duchu chrześcijańskiej pokory.
Podobno książka traktuje o Birmie, Wietnamie, Laosie, Kambodży i Indiach. Nie traktuje. Traktuje o tym, że Wietnam jest fajny, a Wietnamczycy nie, a w Indiach, jak pisze na stronie 87, mieszka "dzicz, a nie ludzie" - bardzo światłe i pełne tolerancji zdanie jak na kogoś, kto pretenduje do miana podróżnika. Podobno Brożko zawiało do opery i na przedstawienie indyjskiego teatru Varlaka. Chętnie coś bym o tym przeczytała, ale najwidoczniej dziewuszka sama nie za bardzo wiedziała, o co chodzi, stąd też nie napisała nic. Zamiast tego uroczyła czytelników informacją, że po górskich wycieczkach jej pięty bardzo potrzebowały pumeksu. Znowu - co mnie to obchodzi?
Doliczmy jeszcze do tego nagminne nadużywanie wykrzykników, bo jest to jedyny sposób na wyrażenie każdej emocji, oraz pisowni "wieeelki" i "baaardzo", bo innych słów jakoś panience brakuje mimo studiów na zagranicznym uniwersytecie - i oto obraz książki, za którą wydawcę należałoby skazać na ciężkie roboty przy nasadzeniach nowych drzew.

Podsumowując: ADHD, o którym Brożko wspomina na samym początku swojej książeczki, to jest karygodny dla pisarza chaos i zwyczajna pustota, ewentualnie wymiana studencka w ramach programu zbliżonego do Erazmusa. Może by tak mniej ze szmatą latać i pracować w bułeczkarniach, a więcej się uczyć? W końcu podróże kształcą wykształconych.
No i nie życzę starszym paniom źle, ale babcie autorki, które zachęciły ją do pisania, powinny ciężko odpokutować za lasy wycięte w celu wydania drukiem takiego piramidalnego ścierwa.

Przy okazji - nawet Poradnia Językowa SJP PWN stwierdza, że częściej jednak używa się formy "oczami" niż "oczyma". Czytelników, którzy rozważają lekturę tego gniota lojalnie uprzedzam, żeby nie lekceważyli tego poważnego ostrzeżenia.

Pokaż wszystkie opinie o tej książce
Trwa wyszukiwanie najtańszych ofert.
Moja Biblioteczka
Jeżeli chcesz dodać książkę do biblioteczki, wybierz półkę, oceń lub napisz opinię.
Przeczytane
loading

Opinie czytelników


O książce:
Trucicielka i inne opowiadania

Świetny zbiór opowiadań! Jednak w moim odczuciu jest bardziej o tym, jak my, ludzie, mijamy ze sobą - niż o mechanizmie obsesji. Tak jak autor napi...

zgłoś błąd zgłoś błąd