Nasza strona internetowa wykorzystuje cookies (pol.: ciasteczka)

W celu sprawnego i szybkiego działania serwisu, zapewnienia wygody podczas jego przeglądania, dostosowywania funkcjonalności do indywidualnych potrzeb użytkowników, a także w celach statystycznych oraz reklamowych, używamy informacji zapisanych za pomocą cookies. Korzystanie z serwisu jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików cookies. Więcej informacji znajdziesz tutaj.
Lubimyczytać.pl to:
społeczność 411 tys. zakochanych w książkach
ponad 762 tys. recenzji
ponad 230 tys. książek
własna biblioteczka
system rekomendacji
Świat książek
Oficjalna grupa serwisu LubimyCzytać.pl. Ogólne dyskusje o książce: nowości wydawnicze, książki wartościowe i godne polecenia, nagrody literackie, spotkania z autorami oraz różnego rodzaju informacje ze świata książki.
422881 czytelników
1543 dyskusji
36915 wypowiedziPokaż ostatnią
Ekranizacje książek
książek: 288
Kamil
27-08-2010 22:56
Na pewno macie swoje ulubione filmy na podstawie książek, w obecnych czasach książka i film składają się na jeden produkt marketingowy np. Saga Zmierzch albo Harry Potter czyli bez filmu książka się nie sprzeda i odwrotnie. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Na pewno też macie swoje typy naj - lepsze i gorsze ekranizacje książek. Czy najpierw czytacie książkę i porównujecie z filmem czy odwrotnie?
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 690
ania_och
27-08-2010 23:07
Jeśli o mnie chodzi to jeszcze nie spotkałam się z ekranizacją książki, którą mogłabym nazwać najlepszą ;)
Jakiś czas temu przeczytałam "Gwiezdny pył". Książka bardzo mnie wciągnęła. Ot, taka fajna bajeczka. Bardzo byłam ciekawa jak zrobiony został film na jej podstawie, bo wg mnie mógł być rewelacyjny. Ale tylko mógł, bo wyszła totalna kaszana, w której połowa rzeczy była tak przerobiona, że z książką nie miała nic wspólnego (np. już na wstępie scenarzyści uznali, że głównemu bohaterowi nie potrzebna była jego rodzina, a i motyw jego postępowania został zmieniony).
A z tym porównywaniem to bywa różnie ;)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 106
Shim
27-08-2010 23:29
„Lot nad kukułczym gniazdem” i „Zielona Mila” - zarówno książki jak i ich ekranizacje zdecydowanie przypadły mi do gustu.

I zawsze książka przed filmem! Nigdy na odwrót. Czytając książkę uruchamiamy wyobraźnie, tworzymy własne niepowtarzalne postacie i miejsca. Film to li wizja jednej osoby, względnie paru osób. Po obejrzeniu filmu wyobraźnia zostanie wyparta przez pamięć, która notorycznie przywoływać nam będzie sceny z filmu. Tak to odbieram.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 1577
Justilla
27-08-2010 23:51
Ech, dobrych ekranizacji to ze świecą szukać. Czytałam pierwszy tom (na razie) WP i stwierdzam, że film jest super. Jest oczywiście kilka pominiętych rzeczy, ale co najważniejsze z książki jest w filmie, no i postać Aragorna i elfa Legolasa... :D

No i potwierdzam słowa Shim - zawsze najpierw książka!
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 2307
mantra
28-08-2010 07:37

Shim:
I zawsze książka przed filmem! Nigdy na odwrót. Czytając książkę uruchamiamy wyobraźnie, tworzymy własne niepowtarzalne postacie i miejsca.

Ja też tak myślę. Zaliczam sobie właśnie w ten sposób właśnie rzeczoną serię "Zmierzch", najpierw tom - potem film. Oj, dużo mogłabym na ten temat powiedzieć ;) Ostatnio oglądałam "Przeminęło z wiatrem" - wrażenia zupełnie odmienne.

Co do HP - oj, bardzo niesprawiedliwy osąd. Film jest mroczny w porównaniu do pomysłowej książki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 551
pablo
28-08-2010 09:14
Książka tak - filmy oglądam niezmiernie rzadko.

A Dla mnie paradoksalnie Zmierzch - ekranizacja, był lepszy od książki. Forma pisana była dla mnie absolutnie nie do przejścia a film jakoś przesiedziałem z żoną:)

Co do filmu Zielona mila to zgadzam się z Shim - daje radę.

Za to ostatnio próbowałem obejrzeć tak chwaloną ekranizację Miasta ślepców i... wytrzymałem może kwdrans. Dysonans pomiędzy moim wyobrażeniem a wykreowanym obrazem był niestety zbyt wielki.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 484
Franciszek
28-08-2010 09:31

pablo:
Za to ostatnio próbowałem obejrzeć tak chwaloną ekranizację Miasta ślepców i... wytrzymałem może kwdrans. Dysonans pomiędzy moim wyobrażeniem a wykreowanym obrazem był niestety zbyt wielki.


Ja wytrzymałem do momentu, aż wychodzą...
Film jest beznadziejny. Reżyser nie przedstawił w nim tego osobliwego stadium, ale gówna porozwalane po całym budynku. Ot, by obrzydzić życie.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 551
pablo
28-08-2010 10:49

Grzesiek:
Ja wytrzymałem do momentu, aż wychodzą...
Film jest beznadziejny. Reżyser nie przedstawił w nim tego osobliwego stadium, ale gówna porozwalane po całym budynku. Ot, by obrzydzić życie.


A to długo wytrzymałeś. Ja w momencie jak się ich w ośrodku zrobiło więcej i jak wspomniałeś gówno stało się główną obsadą - wyłączyłem. I te nieszczęsne białe błyski co chwila. Niby sugestywne...

Ot kolejny powód do nieoglądania ekranizacji:)
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 288
Kamil
28-08-2010 11:05
Faktycznie Zielona Mila jest wg mnie najlepszą ekranizacją, do tego dochodzą takie same emocje jak przy czytaniu. Jeszcze Skazanych na Shawshank mogę zaliczyć do udanych. Z resztą oba filmy mają opinie wybitnych (opowiadanie i książka też). Co do największej porażki ekranizacyjnej uważam nota bene też książkę Kinga "Lśnienie" Kubricka, książka jest kapitalna wiele scen wryło mi się w pamięć tak, że można by mieć koszmary. A film zupełnie różny od książki, chociażby przykład z matką małego Dannego w książce Matka-lwica a w filmie ofiara losu. Nie wiem czemu Lśnienie zalicza się do filmowych klasyków, może przez Nicolsona, jednak Ci co to oceniali na pewno nie czytali książki.
Co do Miasta Ślepców jakoś wytrzymałem, z resztą niewielu było widzów na sali. Chyba nie wszystko da się zekranizować.
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 376
Kobri
28-08-2010 19:04
Tak, zgadzam się, że Zielona Mila bije na głowę inne ekranizacje. Wrażenia niesamowite- niemal jak po przeczytaniu książki! Jest to jeden z nielicznych filmów przy których ani razu nie pomyślałam 'O Boże! Co oni zrobili z tą książką!? Przecież to nie tak powinno wyglądać!'. Do takich należą również Skazani na Shawshank oraz Forrest Gump... i może Lot nad kukułczym gniazdem, chociaż tu miałabym już pewne zastrzeżenia..
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie
Załóż konto za darmo!
Utwórz konto
Rejestrując się w serwisie akceptujesz regulamin i zgadzasz się z polityką prywatności.
Moderatorzy

Pobierz aplikację mobilną

zgłoś błąd zgłoś błąd