-
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać277 -
Artykuły
Za nami Gala Książka Roku 2025 – rekordowe głosy i zwycięzcy 11. edycji Plebiscytu Lubimyczytać
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Od królewskich dworów do Hollywood
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Crime Story: pierwsze takie wydarzenie autorskie w Polsce
LubimyCzytać5
forum Oficjalne Akcje i konkursy
[Zakończony] Wokół dębowego stołu - wygraj książkę "Łąki kwitncące purpurą".
„Spacer Aleją Róż” to cykl, traktujący o losach rodziny Szymczaków. Sugerując się tytułem sagi autorstwa Edyty Świętek wymyślcie, jak mogłaby nazywać się seria powieści o Waszej rodzinie. Jakie zestawienie słów idealnie oddałoby charakter Waszej wielopokoleniowej historii i dlaczego?
Czekamy na teksty o długości nieprzekraczającej 1500 znaków ze spacjami.
Nagrody
Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki.
Łąki kwitnące purpurą
Autor : Edyta Świętek
Regulamin
- Konkurs trwa od 5 lipca do 12 lipca włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
- Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 1500 znaków ze spacjami.
- Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
- Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
- Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Replika.
- Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.
odpowiedzi [56]
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
fantastyczna
aneta
Kidaya
agnieszka2907
Daria
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
Konkurs został zakończony. Za wszystkie odpowiedzi dziękujemy!
Wybraliśmy zwycięskie prace:
fantastyczna
aneta
Kidaya
agnieszka2907
Daria
Serdecznie gratulujemy! Z laureatami skontaktujemy się bezpośrednio.
"Rodzinne Tajemnice" - powieść o mojej rodzinie, gdyż są tajemnice,ale pełne pozytywnego smaku poznanego w trakcie wspólnych rozmów podczas spotkań rodzinnych.
Taki świat budzi zaciekawienie, a we mnie budzi dodatkowo chęci spojrzenia inaczej na rodzinę z perspektywy historii tajemnic.
Uśmiechnęłabym się, gdyby padły słowa wej treści: " To miała być tajemnica, a Ty powiedziałeś".
Odpowiedź na tą wypowiedź była by następująca: " Ups sorki, ale nie wiedziałem, wybacz".
"Rodzinne Tajemnice" - powieść o mojej rodzinie, gdyż są tajemnice,ale pełne pozytywnego smaku poznanego w trakcie wspólnych rozmów podczas spotkań rodzinnych.
Taki świat budzi zaciekawienie, a we mnie budzi dodatkowo chęci spojrzenia inaczej na rodzinę z perspektywy historii tajemnic.
Uśmiechnęłabym się, gdyby padły słowa wej treści: " To miała być tajemnica, a Ty...
"Familiada"
- chociaż to może banalne, moja rodzina idealnie wpisuje się w metaforę tego teleturnieju. W genach mamy suche żarty w stylu Karola S. (szczególnie tata i ja), spieramy się w każdej możliwej kwestii (czyli ciągniemy rzepkę z dwóch stron) i oczywiście na każde pytanie odpowiadamy inaczej niż ankietowani. Na szczęście, mimo wszystko, koniec końców i tak potrafimy stanąć ładnie razem i machać do obiektywu ;)
"Familiada"
- chociaż to może banalne, moja rodzina idealnie wpisuje się w metaforę tego teleturnieju. W genach mamy suche żarty w stylu Karola S. (szczególnie tata i ja), spieramy się w każdej możliwej kwestii (czyli ciągniemy rzepkę z dwóch stron) i oczywiście na każde pytanie odpowiadamy inaczej niż ankietowani. Na szczęście, mimo wszystko, koniec końców i tak potrafimy...
"Mężczyźni są z Marsa, kobiety z mojej rodziny"
Wspomniana Al. Róż wspaniale wkomponowałaby się w serię powieści o mojej rodzinie. W pewnym domu (na Alei Róż właśnie) odbyła się nie jedna, międzyplanetarna bitwa.
Każdą ze stron cechuje silny charakter. Mężczyźni waleczni i trochę obcy, kobiety silne i jedyne w swoim rodzaju, zawsze na miejscu. Do opisania byłyby spiski, zaskakujące zwroty akcji i nie jeden wątek miłosny. A wojna wciąż trwa!
"Mężczyźni są z Marsa, kobiety z mojej rodziny"
Wspomniana Al. Róż wspaniale wkomponowałaby się w serię powieści o mojej rodzinie. W pewnym domu (na Alei Róż właśnie) odbyła się nie jedna, międzyplanetarna bitwa.
Każdą ze stron cechuje silny charakter. Mężczyźni waleczni i trochę obcy, kobiety silne i jedyne w swoim rodzaju, zawsze na miejscu. Do opisania byłyby spiski,...
"Czasem słońce, czasem deszcz, ale najpierw kawa"
Czy się kłócimy, czy radujemy; czy jesteśmy blisko, czy daleko - łączy nas i jednoczy właśnie kawa. Możemy się nie odzywać do siebie, albo nie móc na siebie patrzeć. Wystarczy jednak zgrzypnięcie odkręcanej kawiarki, puk otwieranej puszki, ten delikatny szelest sypiących się, zmielonych ziaren i nagle wszystko jest dobrze. Wszyscy się kochamy. W zgiełku odnajdujemy przestrzeń dla rodziny. Gromadzimy się przy wspólnym stole w weekendowe poranki, w tygodniu dzwonimy znad parującego espresso. I zawsze, ale to zawsze przy pierwszym łyku myślimy o bliskich i cieszymy się sobą.
"Czasem słońce, czasem deszcz, ale najpierw kawa"
Czy się kłócimy, czy radujemy; czy jesteśmy blisko, czy daleko - łączy nas i jednoczy właśnie kawa. Możemy się nie odzywać do siebie, albo nie móc na siebie patrzeć. Wystarczy jednak zgrzypnięcie odkręcanej kawiarki, puk otwieranej puszki, ten delikatny szelest sypiących się, zmielonych ziaren i nagle wszystko jest dobrze....
"Dom Cecylii" - dom mojej już nieżyjącej babci, przechodził z pokolenia na pokolenie, wcześniej mieszkali tam rodzice babci, a jeszcze wcześniej jej dziadkowie. To zawsze był dom wielopokoleniowy. Babcia Cecylia, była o tyle specyficzna, że zawsze dbała, aby w domu tym zbierała się cała rodzina, zarówno ta bliższa jak i dalsza. Jej dom był dla nas ostoją. Nadawałby się na sagę rodzinną, ponieważ przewinęło się przez niego wiele radości, smutków, miłości, rozstań, rozczarowań, narodzin i śmierci. Wynikało to również z tego, że była to osoba wyjątkowa, do której każdy przybywał ze swoimi radościami i smutkami życia. Ona zawsze wysłuchała, pochwaliła, szczerze pokazała, że jest dumna, albo otarła łzy, dała słowa otuchy i dobrą radę.
"Dom Cecylii" - dom mojej już nieżyjącej babci, przechodził z pokolenia na pokolenie, wcześniej mieszkali tam rodzice babci, a jeszcze wcześniej jej dziadkowie. To zawsze był dom wielopokoleniowy. Babcia Cecylia, była o tyle specyficzna, że zawsze dbała, aby w domu tym zbierała się cała rodzina, zarówno ta bliższa jak i dalsza. Jej dom był dla nas ostoją. Nadawałby się na...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Wstęp wolny, ale ryzykowny"
Moja babcia zawsze powtarza, że przy jej stole zawsze znajdzie się miejsce, a wody na herbatę nigdy nie braknie. To podejście towarzyszy mi odkąd pamiętam. Być może to dlatego mój dom rzadko jest cichy i spokojny, a jeszcze rzadziej pusty. Niemal co weekend mamy mini zjazd rodzinny. Dla innych może 20 osób w domu to dużo, ja jednak przywykłam do tego od maleńkości. Czasami kiedy zdarzy się, że nikt nie przyjedzie ogarnia mnie wrażenie pustki. A przecież to o taką chwilę wytchnienia modlę się tak często!
W mojej rodzinie każdy jest mile widziany. Każdy znajdzie tu swoje miejsce. Nikt nigdy nie usłyszał, że tu nie pasuje. A stało się tak z jednego prostego powodu. Moja rodzina to taki galimatias charakterów, że nikt nie pasuje do nikogo, dzięki czemu jesteśmy idealnie dopasowani. Dziwne? Nie w tej rodzinie! Tu każdy jest dziwny, każdy ma swoje dziwactwa i to one tworzą tą niesamowitą rodzinkę. One i ciepło, na jakie może liczyć każdy przekraczający próg naszego domu!
"Wstęp wolny, ale ryzykowny"
Moja babcia zawsze powtarza, że przy jej stole zawsze znajdzie się miejsce, a wody na herbatę nigdy nie braknie. To podejście towarzyszy mi odkąd pamiętam. Być może to dlatego mój dom rzadko jest cichy i spokojny, a jeszcze rzadziej pusty. Niemal co weekend mamy mini zjazd rodzinny. Dla innych może 20 osób w domu to dużo, ja jednak przywykłam do...
"Każdy inny,ale taki sam"
w mojej rodzinie każdy inaczej wygląda, mamy tez różne charaktery. Lecz poszczegamy świat tak samo.
"Każdy inny,ale taki sam"
w mojej rodzinie każdy inaczej wygląda, mamy tez różne charaktery. Lecz poszczegamy świat tak samo.
"Pod szczęśliwą trzynastką"
Dom mojego dzieciństwa stoi na ulicy P. pod numerem 13. To zwykły dom w starym budownictwie, otoczony działką porośniętą starymi drzewami owocowymi. W środku jednak zawsze mieszkała moja niezwykła rodzina mająca w nosie wszelkie konwenanse oraz przesądy.
Był w domu czarny jak węgiel kot przynoszący szczęście, a każdy totolotek miał skreśloną szczęśliwą dla nas trzynastkę.
Była z nami wszędzie! Na wakacjach w domku letniskowym o numerze 13, w dzienniku klasowym w szkole podstawowej, w ulubionej sali języka polskiego, na konkursie ortograficznym, podczas zawodów biegowych... a gdy poznałam w piątek, 13 maja, mojego obecnego męża zrozumiałam, że do końca życia trzynastka będzie dla mnie szczęśliwa. Teraz ja napiszę kolejne zdania do historii mojej rodziny, naznaczone liczbą trzynaście...
"Pod szczęśliwą trzynastką"
Dom mojego dzieciństwa stoi na ulicy P. pod numerem 13. To zwykły dom w starym budownictwie, otoczony działką porośniętą starymi drzewami owocowymi. W środku jednak zawsze mieszkała moja niezwykła rodzina mająca w nosie wszelkie konwenanse oraz przesądy.
Był w domu czarny jak węgiel kot przynoszący szczęście, a każdy totolotek miał skreśloną...
'Oszukane diamenty'. Moja rodzina ma skarbnicę tajemnic i niedopowiedzeń. Często też kłamstw. Wszystko co mogłoby się wydawać normalne w innej rodzinie, w mojej urasta do rangi tajemnicy wagi państwowej. Łatwiej przecież analizować problemy obcych ludzi niż stawić czoła swoim. Łatwiej iść przez życie z przyklejonym uśmiechem niż czasem przyznać że wszystko jest inne niż wygląda.
'Oszukane diamenty'. Moja rodzina ma skarbnicę tajemnic i niedopowiedzeń. Często też kłamstw. Wszystko co mogłoby się wydawać normalne w innej rodzinie, w mojej urasta do rangi tajemnicy wagi państwowej. Łatwiej przecież analizować problemy obcych ludzi niż stawić czoła swoim. Łatwiej iść przez życie z przyklejonym uśmiechem niż czasem przyznać że wszystko jest inne niż...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejRzeczpospolita babska rządzi! Większość członków naszej rodziny to kobiety. Osobnicy płci męskiej z bliższej rodziny najczęściej już umarli. Panuje przekonanie, że to kobiety w naszej rodzinie pragnęły oddania aż po grób oraz wiecznej miłości i tak się stało. Faktem jest, że gdy spotykamy się na jakieś rodzinnej uroczystości jest babcia (wdowa), mama i ciocia (obydwie wdowy), kuzynka (singielka), siostra babci (wdowa) i jej córka (rozwiedziona). Jest tylko kuzyn, ale został księdzem, więc raczej się nie liczy. Kobiety w naszej rodzinie rządzą od pokoleń i trzymają władzę!
Rzeczpospolita babska rządzi! Większość członków naszej rodziny to kobiety. Osobnicy płci męskiej z bliższej rodziny najczęściej już umarli. Panuje przekonanie, że to kobiety w naszej rodzinie pragnęły oddania aż po grób oraz wiecznej miłości i tak się stało. Faktem jest, że gdy spotykamy się na jakieś rodzinnej uroczystości jest babcia (wdowa), mama i ciocia (obydwie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
,,Kobiety łączące zerwane więzi"
Dlaczego akurat taki tytuł? Ponieważ zawsze w mojej rodzinie to właśnie kobiety były swego rodzaju spoiwem łączącym więzi, które jak wynika z tytułu swego czasu zostały zerwane.
Zacznijmy od końca:
Ostatni człon, czyli ,,zerwane więzi" nawiązywałby to kluczowego okresu dla mojej rodziny - mowa tu o II wojnie światowej. Wtedy to mój dziadek i jego rodzeństwo po tragicznej śmierci ojca zostali zesłani do różnych sierocińców.
Natomiast pierwszy człon tytułu podkreślałby rolę kobiet w historii mojej rodziny. To właśnie one były i są odpowiedzialne za pielęgnowanie naszych relacji. Przytoczę tu dwa przykłady.
Otóż po wojnie to właśnie kobieta (najmłodsza siostra dziadka) podjęła próbę odszukania rodzeństwa. Zakończyła się ona sukcesem. Ciotka utrzymywała kontakt ze wszystkimi. Na każde święte wysyłała nam kartki świątecznie. Śląc życzenia pamiętała nie tylko o swoich braciach i siostrach, ale także o ich dzieciach, wnukach a nawet prawnukach.
Natomiast moja kuzynka (rówieśnica) doprowadziła do poznania się naszego najmłodszego pokolenia. Przy pomocy rodziców, dziadków i oczywiście portali społecznościowych dotarła do nas wszystkich. Niedawno wychodziła za mąż, każdy z nas został zaproszony na uroczystość. Ku mojemu zdziwieniu dopisała większość. To właśnie tam spotkaliśmy się po raz pierwszy.
Próbując streścić losy mojej rodziny pierwsze co przychodzi mi na myśl to rozłąka, kolejne skojarzenie to dominująca rola kobiet w łączeniu zerwanych więzi.
,,Kobiety łączące zerwane więzi"
Dlaczego akurat taki tytuł? Ponieważ zawsze w mojej rodzinie to właśnie kobiety były swego rodzaju spoiwem łączącym więzi, które jak wynika z tytułu swego czasu zostały zerwane.
Zacznijmy od końca:
Ostatni człon, czyli ,,zerwane więzi" nawiązywałby to kluczowego okresu dla mojej rodziny - mowa tu o II wojnie światowej. Wtedy to mój...
"Wspólna samotność"
W mojej rodzinie każdy ma w sobie jakiś taki defekt emocjonalny, który polega na tym, że nie potrafi stworzyć z drugą osobą bliskiej relacji, przez co kończy samotnie. Jako stary kawaler, zapijający smutki w alkoholu albo rozwódka, z którą mąż nie potrafił wytrzymać i zostawił tylko dzieci. Nawet wszystkie te dalekie ciocie i wujki, z pozoru żyjący w szczęśliwych, długoletnich małżeństwach, tak naprawdę od środka zżerani są samotnością, bo wiedzą doskonale, że ich małżeństwo to tylko iluzja; przykrywka dla tego, by nie być osądzanym przez innych jako żałosny samotnik, którego nikt nie chciał.
Na głos nikt o tym nie mówi, ale każdy chyba widzi, że nad naszym rodem ciąży jakaś przebrzydła klątwa i nikt nie potrafi jej złamać, być może dlatego, że kolejne potomstwa poczęte są z niemiłości swoich rodziców, dlatego same nie potrafią kochać i plączą się na tym świecie smutne, desperacko szukając szczęścia, ale i tak kończąc samotnie.
Cóż, przynajmniej jesteśmy rodziną i trzymamy się razem. Zawsze to jakoś raźniej być samotnym z kimś, jakkolwiek paradoksalnie to nie brzmi.
"Wspólna samotność"
W mojej rodzinie każdy ma w sobie jakiś taki defekt emocjonalny, który polega na tym, że nie potrafi stworzyć z drugą osobą bliskiej relacji, przez co kończy samotnie. Jako stary kawaler, zapijający smutki w alkoholu albo rozwódka, z którą mąż nie potrafił wytrzymać i zostawił tylko dzieci. Nawet wszystkie te dalekie ciocie i wujki, z pozoru żyjący w ...
Zegar niezapominajek
Moji rodzice, brat pamiętają że rodzina jest najważniejsza, wspieramy się mimo wszystko.Każdy dzień jest jak z bajki mimo że nie jedziemy na wakacje ani na zakupy tylko że spędzamy ten czas razem. Ciesze się że mam taką rodzinę i nie muszę liczyć każdej minuty bo rodzice chętnie chcą z nami dzielić to cenne życie.Czas leci pamiętamy o naszych przodkach, mimo że niemieliśmy okazji ich poznać to z pokolenia na pokolenie opowiadali o tych wspaniałych ludziach. Mam nadzieję że tak będzie już zawsze...
Zegar niezapominajek
Moji rodzice, brat pamiętają że rodzina jest najważniejsza, wspieramy się mimo wszystko.Każdy dzień jest jak z bajki mimo że nie jedziemy na wakacje ani na zakupy tylko że spędzamy ten czas razem. Ciesze się że mam taką rodzinę i nie muszę liczyć każdej minuty bo rodzice chętnie chcą z nami dzielić to cenne życie.Czas leci pamiętamy o naszych przodkach,...
"Igrając z ogniem na 4 strony świata" Moja rodzina od zarania dziejów poszukuje własnej tożsamości, przygód. Ma ciekawe zainteresowania. Wielu moich przodków wyjechało za granicę i tam też odnalazło swoje pasje i osiadło na stałe. Są też i tacy, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia, nie mogąc znaleźć tego czego szukają. Dlaczego igrając z ogniem?. Dlatego, że ich przygody bywały czasem niebezpieczne, wykazywały wysoki poziom adrenaliny. Moja rodzina jest na tyle ciekawa, że można o niej napisać książkę. Ja też mam ten gen niepokorności, szukania czegoś nowego, fascynującego. Taka jestem ja i moja rodzina.
"Igrając z ogniem na 4 strony świata" Moja rodzina od zarania dziejów poszukuje własnej tożsamości, przygód. Ma ciekawe zainteresowania. Wielu moich przodków wyjechało za granicę i tam też odnalazło swoje pasje i osiadło na stałe. Są też i tacy, którzy prowadzą koczowniczy tryb życia, nie mogąc znaleźć tego czego szukają. Dlaczego igrając z ogniem?. Dlatego, że ich przygody...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej" Zaklęci w łanach pszenicy". Pochodze z rodziny od dziada pradziada mieszkajacej na wsi. Ale niech zdziwią się Ci, którzy uważają, że wieś to brzydki zapach, błoto i brud. To piękne lato, cieżka praca, nietuzinkowi ludzie i świat, gdzie wszystko wydaje się prostsze, łatwiejsze i o wiele bardziej spokojniejsze niż w mieście. To świat magii, która najpiękniej wygląda gdy patrzysz na zachód słońca siedząc przed domem i patrzysz na łany pszenicy.
" Zaklęci w łanach pszenicy". Pochodze z rodziny od dziada pradziada mieszkajacej na wsi. Ale niech zdziwią się Ci, którzy uważają, że wieś to brzydki zapach, błoto i brud. To piękne lato, cieżka praca, nietuzinkowi ludzie i świat, gdzie wszystko wydaje się prostsze, łatwiejsze i o wiele bardziej spokojniejsze niż w mieście. To świat magii, która najpiękniej wygląda gdy...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Świry do kwadratu"
Dlaczego tak,bo jesteśmy totalnie szaleni każdy z osobna i wszyscy razem.
Parę słów o mojej rodzinie:
•dziadek-uparty jak osioł
•babcia-miłośniczka roślin i zwierząt
•mama-lubi mieć władze nad wszystkim
•tata-pracoholik,ale robi to dla rodziny
•ja-rozsądna,ale przy rodzinie i przyjacielscy szalona
•Iza-głowa pełna pomysłów:żartów kawałów i przysłów, które bawią do łez
•Milka-najmłodsza z rodziny, tworząca wspaniałą kropkę nad i całej rodziny.
Tworzymy zgrany zespół i kochamy wygłupy pomimo różnego wieku i poglądów,a także rozwoju technologii. Ponadto wszyscy kochamy matematykę.
"Świry do kwadratu"
Dlaczego tak,bo jesteśmy totalnie szaleni każdy z osobna i wszyscy razem.
Parę słów o mojej rodzinie:
•dziadek-uparty jak osioł
•babcia-miłośniczka roślin i zwierząt
•mama-lubi mieć władze nad wszystkim
•tata-pracoholik,ale robi to dla rodziny
•ja-rozsądna,ale przy rodzinie i przyjacielscy szalona
•Iza-głowa pełna pomysłów:żartów kawałów i przysłów,...
"Wyprawa rano po bułki do sklepu"
Przez większość życia moja rodzina wydawała się kompletnie nudna. Jak poranny zakup pieczywa. Nic ciekawego, żadnych skandali, żadnych wybitnych osiągnięć. No nic. Rok rocznie to samo, czas upływał powoli, urodziny, śluby, dzieci, komunie. Nawet nogę łamał ktoś może raz na dekadę.
Nie miałem i nie mam do opowiedzenia ciekawych historii związanych z rodziną. Ale im jestem starszy, tym bardziej do mnie dociera, jakie to szczęście. Bo choć to zupełnie zwykła rodzina, to w dzisiejszym burzliwym świecie okazuje się niezwykła w swojej zwykłości. Normalna. Spokojna.
Cieszę się, że mam taką rodzinę. Że nie muszę się jej wstydzić, zamartwiać czy bać. Długo mi zajęło dojście do tego przekonania, więc może tytuł powinien brzmieć "Długa wyprawa rano po bułki do sklepu"? W każdym razie takie świeże bułki na śniadanie to przecież kapitalna sprawa ;)
"Wyprawa rano po bułki do sklepu"
Przez większość życia moja rodzina wydawała się kompletnie nudna. Jak poranny zakup pieczywa. Nic ciekawego, żadnych skandali, żadnych wybitnych osiągnięć. No nic. Rok rocznie to samo, czas upływał powoli, urodziny, śluby, dzieci, komunie. Nawet nogę łamał ktoś może raz na dekadę.
Nie miałem i nie mam do opowiedzenia ciekawych historii...
"Jak to, do diabła, możliwe???". Jestem wynikiem miliona przypadków. To prawie niemożliwe, że udało się zebrać we mnie te wszystkie geny...
Mój dziadek jest góralem i do dziś nie wiem, jak to się stało, że ożenił się z moją babcią, która pochodzi z Mazur. Podobnie zagadkowy jest dla mnie związek mojej drugiej babci, urodzonej na lubelszczyźnie, z dziadkiem, który mieszkał w Zielonej Górze. Prawdopodobnie, gdybym dokładnie zbadała ich losy, mogłabym napisać fantastyczną sagę rodzinną!
"Jak to, do diabła, możliwe???". Jestem wynikiem miliona przypadków. To prawie niemożliwe, że udało się zebrać we mnie te wszystkie geny...
Mój dziadek jest góralem i do dziś nie wiem, jak to się stało, że ożenił się z moją babcią, która pochodzi z Mazur. Podobnie zagadkowy jest dla mnie związek mojej drugiej babci, urodzonej na lubelszczyźnie, z dziadkiem, który mieszkał w...
„Nienawiść, gniew i łzy” – taki tytuł mogłaby nosić saga o mojej rodzinie. Jej członkowie nieodmiennie są ze sobą skonfliktowani, panuje między nimi obopólna zawiść, jeden na drugiego narzeka i plotkuje, wciąż walczą między sobą o podział dóbr, spadków i pieniędzy. W związku z tym moje więzy rodzinne nie są specjalnie mocne, wszyscy raczej trzymają się w małym grupkach, połączeni w ciche „sojusze”, nastawieni przeciwko pozostałym. Ja sama nie utrzymuję kontaktu z nikim i zdecydowanie uważam to za plus, bo dorastanie w atmosferze niewypowiedzianego żalu, ukrywanej złości i fałszywych uśmiechów nie było niczym przyjemnym.
„Nienawiść, gniew i łzy” – taki tytuł mogłaby nosić saga o mojej rodzinie. Jej członkowie nieodmiennie są ze sobą skonfliktowani, panuje między nimi obopólna zawiść, jeden na drugiego narzeka i plotkuje, wciąż walczą między sobą o podział dóbr, spadków i pieniędzy. W związku z tym moje więzy rodzinne nie są specjalnie mocne, wszyscy raczej trzymają się w małym grupkach,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Kosmiczna podróż z niewyszkoloną załogą"
Czasem mam wrażenie, że wyruszyliśmy w daleką podróż, ale nie do końca wszyscy się orientują jakie tak naprawdę są ich zadania!
W mojej rodzinie panuje bardzo rodzinna atmosfera i zawsze możemy na siebie liczyć w trudnych chwilach!
Ale nie zawsze wszyscy są świetnie zorientowani co się w niej dzieje i jak to w każdej rodzinie zdarzają się spory i ten wujek nie gada ze swoją siostrą, a tutaj znowu matka nie odzywa się z córką!
Na weselach zawsze jest problem kto z kim może usiąść, żeby nikt się nie obraził!
Ale najważniejsze jest to, że nawet kiedy ktoś na kogoś się boczy, to w chwilach smutku o tym zapominamy i zawsze wzajemnie możemy na siebie liczyć, więc nieważne jak ogromne zamieszanie panuje moja rodzina zawsze sobie jakoś z tym poradzi!
"Kosmiczna podróż z niewyszkoloną załogą"
Czasem mam wrażenie, że wyruszyliśmy w daleką podróż, ale nie do końca wszyscy się orientują jakie tak naprawdę są ich zadania!
W mojej rodzinie panuje bardzo rodzinna atmosfera i zawsze możemy na siebie liczyć w trudnych chwilach!
Ale nie zawsze wszyscy są świetnie zorientowani co się w niej dzieje i jak to w każdej rodzinie...
"Jak to możliwe?" członkowie mojej rodziny pakują się w tak dziwne i niespotykane historie, że czasami trudno mi w to wszystko uwierzyć, ale ja wiem, że to wszystko prawda ;)
"Jak to możliwe?" członkowie mojej rodziny pakują się w tak dziwne i niespotykane historie, że czasami trudno mi w to wszystko uwierzyć, ale ja wiem, że to wszystko prawda ;)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Rwacy kamienny potok
Wszystko dzieje sie tak szybko. Co dnia tworza sie nowe historie, ktorych nie sposob przewidziec. Kiedy woda splywa bardzo szybko wciaz zmienia koryto rzeki. A kiedy zanurkujesz, aby gdzies sprobowac sie zatrzymac, zycie poturbuje Was jeszcze bardziej. Rozbijajac o skaly resztki waszych wiezi I nadziei.
Rwacy kamienny potok
Wszystko dzieje sie tak szybko. Co dnia tworza sie nowe historie, ktorych nie sposob przewidziec. Kiedy woda splywa bardzo szybko wciaz zmienia koryto rzeki. A kiedy zanurkujesz, aby gdzies sprobowac sie zatrzymac, zycie poturbuje Was jeszcze bardziej. Rozbijajac o skaly resztki waszych wiezi I nadziei.
,,Jak kochać i nie zwariować?''
Moja rodzina jest szalona!
Nie ważne czy moi rodzice spotkają się po raz pierwszy z rodzicami męża córki siostry mojej mamy, czy po raz setny z braćmi mojego taty -są otwarci oraz szczerzy jak gdyby znali się od urodzenia. Swoją pozytywna energią zarażają wszystkich wokół, co tworzy łańcuszek radości w naszych ciągle rosnącym drzewie genealogicznym. Jestem szczęśliwa kiedy kawałek mojej rodziny jest razem i bawią się i rozmawiają do późnego wieczora. Sytuacje takie dzieją się dlatego, bo jesteśmy rozdzieli oceanami, państwami, kontynentami. Rzadko się widujemy. W Polsce nie mam rodziny oprócz rodziców i brata. Część mieszka w USA, Niemczech, Grecji itd. Ma to swoje zalety jak i wady. Kiedyś zbieraliśmy się większością przy wigilijnym stole, a teraz to tylko wspomnienie.
Nie narzekam, tylko tęsknię.
Dałam taki tytuł, ponieważ, jak wspomniałam, moja rodzina jest otwarta i pozytywna ,jednak można zwariować od tego, że wszystkich nie widzi się za często a się za nimi bardzo tęskni.
,,Jak kochać i nie zwariować?''
Moja rodzina jest szalona!
Nie ważne czy moi rodzice spotkają się po raz pierwszy z rodzicami męża córki siostry mojej mamy, czy po raz setny z braćmi mojego taty -są otwarci oraz szczerzy jak gdyby znali się od urodzenia. Swoją pozytywna energią zarażają wszystkich wokół, co tworzy łańcuszek radości w naszych ciągle rosnącym drzewie...
"Kobiety ze śmieszkowej krainy"
Może to brzmi banalnie, zapewne głupio, ale tak naprawdę jest. Moja siostra, mama, kiedyś babcia -teraz z z pewnością w niebie- śmieją się zawsze i do tego najczęściej z niczego lub po prostu z siebie nawzajem. Z głupio przekręconego słowa, z zabawnych gestykulacji podczas opowiadania o czymś i takie tam. Czasem tak się śmiejemy, że aż nas rozbolą brzuchy. Dlaczego? Nie potrafię wyjaśnić. Może dlatego, że mamy to w "śmieszkowych genach" może dlatego, że życie bywa trudne, bywa smutne i z tego względu, gdy nie jesteśmy razem, już tak nie cieszy nas wszystko i już nie potrafimy się śmiać z niczego.
Podam może jeden przykład:
Nie tak dawno, mój mały siostrzeniec, patrząc się na ślimaka w trawie, klepał, starą, dziecięcą rymowankę. "Ślimak, ślimak wystaw rogi, dam ci sera na pierogi". Słysząc to, mówię do siostry z pełną powagą:
"Wiesz, gdy tak mówiłam, to ślimak zawsze wystawiał mi pieroga..."
Wystarczyło znaczące spojrzenie mojej siostry i delikatne zwrócenie mi uwagi, co przed chwilą powiedziałam....
Zdaję sobie sprawę, że może czasem zachowujemy się nazbyt dziecinnie, ale przecież "Dzieciństwo to miejsce, gdzie mieszka się przez całe życie."
"Kobiety ze śmieszkowej krainy"
Może to brzmi banalnie, zapewne głupio, ale tak naprawdę jest. Moja siostra, mama, kiedyś babcia -teraz z z pewnością w niebie- śmieją się zawsze i do tego najczęściej z niczego lub po prostu z siebie nawzajem. Z głupio przekręconego słowa, z zabawnych gestykulacji podczas opowiadania o czymś i takie tam. Czasem tak się śmiejemy, że aż nas...
"Jak TU żyć???"
Wiadomo,że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu.Do tego najlepiej stanąć gdzieś w środku kadru,bo z boku mogą cię "wyciąć".
Kłótnie,niesnacki,spory,alkohol,ale też troska i małe radości ;-)
"Jak TU żyć???"
Wiadomo,że z rodziną wychodzi się najlepiej na zdjęciu.Do tego najlepiej stanąć gdzieś w środku kadru,bo z boku mogą cię "wyciąć".
Kłótnie,niesnacki,spory,alkohol,ale też troska i małe radości ;-)
Serię powieści o mojej rodzinie mogłabym nazwać "Wrośnięci w łąki, pola, lasy", a to dlatego, że w większości moja rodzina mieszka na wsi. Nasi dziadkowie i pradziadkowie również mieszkali na wsi. Chociaż wyjeżdżaliśmy na studia do dużych miast to ostatecznie osiedliśmy na wsi. Z tego schematu wyłamał się jeden kuzyn, chociaż nie do końca. Mieszka w dużym mieście, ale z racji swojej pracy jeździ po całej Polsce i kontroluje uprawy rolnicze. Jak widać do korzeni ciężko uciec.
Serię powieści o mojej rodzinie mogłabym nazwać "Wrośnięci w łąki, pola, lasy", a to dlatego, że w większości moja rodzina mieszka na wsi. Nasi dziadkowie i pradziadkowie również mieszkali na wsi. Chociaż wyjeżdżaliśmy na studia do dużych miast to ostatecznie osiedliśmy na wsi. Z tego schematu wyłamał się jeden kuzyn, chociaż nie do końca. Mieszka w dużym mieście, ale z...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
"Zacznijmy od nowa" - moja rodzina mnie zostawiła. Może nie sprostałam ich oczekiwaniom, a może... tak musiało być od początku. Ci niezłomni katolicy nie mogli znieść niewierzącej córki, wnuczki, siostrzenicy, bratanicy... Ta (nie)wiara stała się przyczyną poróżnień. I już nie jestem mile widziana na rodzinnym obiedzie.
Mój chłopak miał plan na siebie, ale jak to często bywa - jego rodzina miała inny plan na niego. Nie został lekarzem, mimo wielopokoleniowej tradycji. Nie został także z nimi - od wyprowadzki nie odebrali od niego ani jednego telefonu.
Tak więc "zacznijmy od nowa" - początek naszej, lepszej historii, w której nasze pokolenia odrywa się od wszystkich poprzednich.
"Zacznijmy od nowa" - moja rodzina mnie zostawiła. Może nie sprostałam ich oczekiwaniom, a może... tak musiało być od początku. Ci niezłomni katolicy nie mogli znieść niewierzącej córki, wnuczki, siostrzenicy, bratanicy... Ta (nie)wiara stała się przyczyną poróżnień. I już nie jestem mile widziana na rodzinnym obiedzie.
Mój chłopak miał plan na siebie, ale jak to często...
" Tam gdzie kończy się świat" Czemu tak? Bo zwykle członkowie mojej rodziny spotykają się w dwóch miejscach nad morzem i w górach. W sumie nie ma się co dziwić, najlepiej spotkać się tam gdzie nie każdy może wejść, samotność czasem zbliża.
" Tam gdzie kończy się świat" Czemu tak? Bo zwykle członkowie mojej rodziny spotykają się w dwóch miejscach nad morzem i w górach. W sumie nie ma się co dziwić, najlepiej spotkać się tam gdzie nie każdy może wejść, samotność czasem zbliża.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
"Codzienność utkana z pozorów"
Uważam, że ten tytuł idealnie pasowałby do powieści o mojej rodzinie, ponieważ wielokrotnie zdarza się, że inni ludzie, znający (czy też raczej "znający") moją rodzinę, ulegają pozorom. To, co dla innych wydaje się o nas oczywiste, okazuje się tylko złudzeniem. Ale któż uwierzy, że jego krótkie obserwacje okazują się nieprawdziwe? Kto dojrzy smutek, kiedy widzi uśmiechnięte twarze? Kto, usłyszawszy krzyk, nie dopowie sobie swojej historii, nawet jeśli chwilę później wybuchnie śmiech? A to tylko wierzchołek góry lodowej naszej codzienności...
"Codzienność utkana z pozorów"
Uważam, że ten tytuł idealnie pasowałby do powieści o mojej rodzinie, ponieważ wielokrotnie zdarza się, że inni ludzie, znający (czy też raczej "znający") moją rodzinę, ulegają pozorom. To, co dla innych wydaje się o nas oczywiste, okazuje się tylko złudzeniem. Ale któż uwierzy, że jego krótkie obserwacje okazują się nieprawdziwe? Kto dojrzy...