Lubimyczytać.pl Sp. z o.o
http://lubimyczytac.pl/aktualnosci/12521/zrzucmy-gorset-uprzedzen-wywiad-z-nina-majewska-brown

Zrzućmy gorset uprzedzeń – wywiad z Niną Majewską-Brown

  wartościowy tekst

Co się stanie, gdy współczesną kobietę przeniesiemy do XIX wieku? Czy gorset uprzedzeń będzie ją uwierał jeszcze bardziej? A może odnajdzie więcej wolności i odważy się na przygodę życia? O prawie do namiętności i miłości opowiada Nina Majewska-Brown.

Klara ma pewną pracę, mieszkanie po babci i wiedzie spokojne życie singielki. Ma też kompleksy, matkę, która nie może się doczekać jej ślubu, i okrągłe urodziny, o których woli nie pamiętać. Oraz szalone przyjaciółki, które uznały, że najwyższa pora, by Klara wzięła sprawy w swoje ręce, i wyciągnęły ją na babski dzień w SPA. Spektakularną metamorfozę wieńczy niespodzianka stulecia. A właściwie nawet kilka, bo po upadku na zajęciach z tańca na rurze, które są urodzinowym prezentem, Klara budzi się w… 1881 roku!

Miłość, namiętność i gorsety – ta historia przyprawi cię o szybsze bicie serca. I nie tylko!

Po pierwszym szoku odkrywa, że ta zmiana ma swoje plusy. Klara jest traktowana jak dama, a niecodzienna sytuacja budzi w niej ukryte dotąd śmiałość i odwagę. Czas zaszaleć! Przystojny i czarujący Konstanty wydaje się idealnym kandydatem na namiętnego kochanka. Ale to, co miało być tylko chwilową przygodą, niespodziewanie przeradza się w prawdziwe uczucie. Droga do szczęścia nie jest jednak usłana różami: desperacko pragnąca wydać córkę za mąż pani matka pcha Klarę w ramiona dużo starszego wdowca, a wszechwładna baronowa niezbyt przychylnie patrzy na fascynację Konstantego, jej jedynego spadkobiercy, uboższą krewną. Zakochani nie zamierzają jednak dbać o konwenanse. Skandal wisi w powietrzu… Czy ich miłość to przetrwa? I czy odnajdą się w innym czasie?

Stanisław Bubin*: Trzeba uderzyć się mocno w głowę, żeby mieć szansę na dobry seks? Tak można wnioskować z lektury pani najnowszej powieści…

Nina Majewska-Brown: Czasem emocjonalnie tak! Gdy usiłuje się udowodnić przyjaciółkom, że nie jest się starą, zaniedbaną panną, tylko singielką z wyboru, przestaje się wierzyć, że można czegoś jeszcze oczekiwać od życia, a zwłaszcza dobrego seksu z przystojniakiem. Trudno wyzwolić się z własnej skorupy uprzedzeń i kompleksów i wtedy jedynie to symboliczne uderzenie w głowę, czyli powiedzenie sobie „a co tam, mam prawo być szczęśliwa” staje się tym przełomowym momentem. Niestety trudno się zmusić do tego stuknięcia. A ja zawsze powtarzam: kiedyś życie przemknie ci przed oczami, zrób wszystko, żeby było warte obejrzenia. Działajmy więc!

Powiedzmy w skrócie o co chodzi: 40-letnia singielka, księgowa w biurze rachunkowym, kobieta raczej zaniedbana, nieoczekiwanie dostaje od przyjaciółek wieczór w SPA i karnet na miesięczny kurs burleski w klubie tańca. Wieczór kończy się zabawą na rurze i upadkiem na głowę. A potem przenosinami o 138 lat wstecz, do roku 1881. Księgowa budzi się w czerwcowy dzień w puchowym łożu jako córka hrabiny. Skąd taki szalony pomysł? Czego nas, współczesnych czytelników, może jeszcze nauczyć wiek XIX?

Akcję powieści przeniosłam do innej epoki, bo myśląc o seksie, miłości, kindersztubie i savoir-vivrze, jakoś trudno było mi się odnaleźć w rzeczywistości. Mam wrażenie, że te pojęcia w naszym społeczeństwie stają się coraz mniej popularne. A mnie zależało na tym, by opowiedzieć o uczuciu, dla którego seks jest kwestią drugoplanową, choć ogromnie ważną. Bezpieczeństwo, zaufanie i zrozumienie – od tego wszystko się zaczyna. Zresztą nie ukrywam, że jest we mnie tęsknota za długimi sukniami, wieczorkami przy świecach i bryczkami. Mam poczucie, że wtedy żyło się wolniej, choć znając moje szczęście, pewnie gdybym przeniosła się w czasie, wpadłabym w rolę zapracowanej służącej z nocnikiem w ręce. (śmiech)

Klara, główna bohaterka, kochała się z mężczyzną (raczej z młokosem) tylko raz, zaraz po maturze. Przypadkowo zresztą. Teraz ma czterdziestkę, urodziny, niewiele szans na męża i randki. Po wypadku staje się jednak gwiazdą romansu stulecia i demonem seksu! Czy taki cud może sprawić botoks party w klinice medycyny estetycznej?

Ciuchy, metki i żadne botoks party nie zmienią szarej myszy w demona seksu. To wszystko dzieje się w głowie. Albo wypuścisz z dłoni smycz uprzedzeń, strachu i przekonania, że w pewnym wieku i przy pewnych kilogramach już nie wypada, i pozwolisz sobie na poszukiwanie nowych doznań, albo w nowych ciuchach nadal będziesz stać w kącie. Oczywiście wygląd ma też kolosalne znaczenie, bo pierwsze wrażenie robi się tylko raz, ale dla mnie równie ważna jest iskra w oku, poczucie humoru i dystans do siebie, a od metki ważniejszy jest własny styl. I to prawda, że w najmniej spodziewanych okolicznościach mogą się wydarzyć najbardziej nieoczekiwane rzeczy. Ja mam jedną zasadę, gdy wychodzę z domu: wyglądać tak, jakby miało się spotkać byłego faceta sprzed lat. Szczęka ma mu opaść na mój widok. Choć siedząc w domu, też nie potrafię być rozmamłana. Lubię być zadbana sama dla siebie.

Kluczowym rekwizytem powieści jest gorset. Mówimy na przykład: trzeba wyzwolić się z gorsetu uprzedzeń. Czyli z tego, co krępuje. Tymczasem w XXI wieku, epoce wyzwolenia obyczajowego i seksualnego, Klara jest bardzo skrępowana, a wychodzi z gorsetu – dosłownie i w przenośni – dopiero po przeniesieniu się do wieku XIX. O co chodzi w tym paradoksie?

Gorset jest tu bardzo symboliczny. Kiedyś prostował plecy i kształtował figurę, przy okazji odbierając oddech, dziś natomiast większość z nas, zwłaszcza dojrzałych kobiet, tkwi w społecznych sidłach tego, co powiedzą ludzie. Bo przecież tak wielu rzeczy nie wypada. A dlaczego nie? Czy tylko mężczyzna może mieć młodsze partnerki? Podczas gdy on, być może nawet szukając trwałego związku, może pozwolić sobie na niejedną przygodę, nie narażając się na społeczne odium, to kobieta w takiej sytuacji przez sąsiadki automatycznie postrzegana jest jako panna lekkich obyczajów. A przecież nie ma nic zdrożnego w poszukiwaniu partnera, w czerpaniu radości z chwili i nadziei na miłość. My, czterdziestolatki, mamy ten gorset założony przez takie, a nie inne wychowanie. I choć młodsze pokolenia nie mają z tym takiego problemu, nam trudniej jest pofrunąć, uwierzyć, że jesteśmy coś warte.

Zabieg przenosin w czasie nie jest nowy – ani w literaturze, ani w filmie. U pani odgrywa jednak ważną rolę, pozwala bohaterce wyjść ze stanu „pośmierdującego staropanieństwem”, jak ktoś się o niej wyraził. Dzięki temu mamy moim zdaniem najlepsze opisy ars amandi, jakie pojawiły się dotąd w polskiej literaturze. Co panią skłoniło do napisania tak dobrej i subtelnej powieści erotycznej, z rozmaitymi podtekstami obyczajowymi i społecznymi?

Przekora. W ubiegłym roku podczas spotkania na Nadmorskim Plenerze Czytelniczym prowadzący zapytał, czy jest coś, czego bym nie napisała… Naiwnie zadeklarowałam, że nie, a on rzucił wyzwanie. Podjęłam rękawicę i dopiero wtedy uświadomiłam sobie, na co się porwałam. Ta książka kosztowała mnie bardzo wiele, bo najpierw musiałam przełamać kilka stereotypów w sobie, wstyd, przegonić myśl, że będzie czytała to moja babcia, a znajomi zapytają, skąd czerpałam inspirację. To strasznie głupie, ale tak było. W końcu uznałam, że wyobraźnia jest darem, i jakoś samo popłynęło. I teraz mam ochotę na więcej!

Ona – 40 lat, namiętny kochanek Konstanty – 28 lat! I piękna miłość między nimi, wbrew różnicom majątkowym i rodzinnym. Tym boleśniejszy jest powrót do współczesności, znów przez upadek na głowę. Czy słusznie dostrzegam wezwanie: Upadłaś? Powstań i idź dalej?!

Właśnie tak. Zawsze w moich powieściach zapalam bohaterkom światełko w ciemnym tunelu po to, żeby odnalazły siłę w sobie i przeglądały się zachwycone w lustrze, a nie w oczach faceta, w których zwykle poszukujemy akceptacji. Szczęście jest w nas i dlatego jest tak trudne do osiągnięcia, bo zależy tylko od nas. Jeśli nigdy nie damy sobie na nie przyzwolenia, na nic wszystkie inne wysiłki. Uważam, że życie jest zbyt krótkie, żeby choć nie spróbować być szczęśliwym.

Przebywając w roku 1881, Klara zachowuje świadomość dojrzałej kobiety współczesnej i przekonuje się, że brak prądu, laptopa, internetu i zmywarek to nie jest rzecz najgorsza, jaka mogła jej się przytrafić. O wiele gorszy jest brak przyjaciół, rodziny, oparcia i uczuć. Odkrywa jednak, że sztafaż społeczny i konwenanse obyczajowe nie grają żadnej roli, gdy dzięki odrobinie śmiałości można mieć miłość i najlepszy seks pod słońcem. Czy takie emancypantki i sufrażystki są teraz także wśród nas? Kobiety kreują postęp?

Z własnego doświadczenia wiem, jak trudno odrzucić schematy myślenia innych i jak wiele kosztuje nas, by wbrew oczekiwaniom powiedzieć: „nie, dziękuję, myślę inaczej, nie zgadzam się z twoim zdaniem”. I pomyśleć: „mam prawo zachowywać się tak, jak chcę”. Kobietom jest trudniej wyrażać swoje zdanie, bo zostałyśmy wtłoczone w schematy grzecznych dziewczynek, które stoją w kącie i nie mają prawa się odezwać, gdy dorośli rozmawiają. Na szczęście to się powoli zmienia. Myślę, że zawsze kobiety w jakimś stopniu popychały mężczyzn do działania.

Powieść, moim zdaniem, nosi tytuł zanadto asekuracyjny. Powinna się nazywać Nie tylko dla dorosłych i trafiać także do młodzieży w ramach obowiązkowego, a mocno zaniedbanego wychowania seksualnego. Mogłaby być również dołączana do spotkań w ramach społecznego projektu Anji Rubik #SEXEDPL o miłości i seksie. Co pani sądzi o tym pomyśle?

Nigdy o tym tak nie myślałam. To ogromny komplement. Gdy pisałam tę powieść, najważniejsze było dla mnie powiedzenie o tym, że równouprawnienie w miłości i seksie to rzeczy najważniejsze, oczywiście obok kiełkującego uczucia. Że seks to nie narzędzie do zabijania czasu z przypadkową osobą, ale do dawania sobie nawzajem przyjemności z tą, która – być może – ma szansę stać się kimś więcej, niż tylko łóżkowym partnerem.

Na pewno wiele czytelniczek po lekturze poczuje niedosyt i będzie panią pytało, co dalej. Jak się ułoży Klarze życie po powrocie do XXI wieku? Czy spotka Konstantego naszych czasów i ułoży sobie życie uczuciowe? Czy zacznie nosić seksowną bieliznę i częściej bywać w salonach SPA? Przewiduje pani kolejny tom dla jeszcze bardziej dorosłych?

Właśnie jestem pochłonięta pisaniem kolejnej części i mam wrażenie, że z każdym kolejnym zdaniem frunę coraz wyżej i nabieram coraz więcej odwagi. Będzie się działo tak, że Klara zaskoczy nie tylko siebie. Zdecydowanie będzie to powieść dla jeszcze bardziej dorosłych!

______

*Stanisław Bubin – dziennikarz i wydawca magazynu „Lady's Club”.

Książkę „Tylko dla dorosłych” możecie kupić tutaj.

Powiązane treści:
Szczęście solo, czyli o związku z samym sobą – wywiad z Wandą Żółcińską

Sologamia, czyli samozaślubiny – czy to odpowiedź na presję otoczenia, której poddawani są single na całym świecie? O książce „Ceremonia”, w której bohaterka bierze ślub sama ze sobą, a także o poczuciu samotności i rosnącej emancypacji jednostek rozmawiamy z Wandą Żółcińską.



więcej
Świat jest substancją nieuporządkowaną – rozmowa z Adamem Zagajewskim

Czytać czy nie czytać? Pisać czy nie pisać? Myśleć czy nie myśleć? W świecie, który jest substancją nieuporządkowaną, być może już tylko pytania są oczywiste. O sztuce stawiania pytań, czyli eseju, i najnowszej książce pt. „Substancja nieuporządkowana” rozmawiałem z Adamem Zagajewskim.



więcej
Każda książka to część mnie samej – wywiad z Agnieszką Lingas-Łoniewską

Agnieszka Lingas-Łoniewska – pełnoetatowa pisarka, autorka ponad 30 bestsellerowych powieści, nazywana przez czytelników Dilerką Emocji. Wydawnictwo Burda Książki właśnie wydało wznowienia jej czterech książek. Nam opowiada, jak z perspektywy czasu patrzy na napisane przez siebie historie.



więcej

Pokaż wszystkie aktualności
Komentarze
Autor:  LubimyCzytać |  wypowiedzi: 18  [pokaż ostatnią] Odpowiedź
książek: 2339
LubimyCzytać
09-08-2019 11:34
Zapraszamy do dyskusji.
książek: 45
Legeriusz
09-08-2019 13:29
Żart?
książek: 535
Armand_Duval
09-08-2019 15:25
"40 letnia singielka". W tym wieku to po prostu stara panna vel kocia mama ;)
książek: 688
Małgorzata
09-08-2019 17:26
no i znowu te stereotypy .......
Użytkownicy oznaczyli ten post jako spam
książek: 312
Gosia_7
09-08-2019 15:55
Lubię tę epokę i motyw podróży w czasie więc chyba się skuszę, tym bardziej że jeszcze nie miałam okazji zapoznać się z twórczością tej autorki. :)
książek: 1224
Nesihonsu
10-08-2019 08:17
"Skąd taki szalony pomysł?" Rozumiem, że Panie nigdy nie słyszały o takich książkach jak Godzina pąsowej róży albo Małgosia contra Małgosia. Oczywiście tam nie było seksu tym niemniej pomysł bynajmniej nie jest taki nowy.
Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany. Logowanie

Opinie czytelników


O książce:
Intryga

Nie byłam w stanie znieść tłumaczenia. Przeczytałam po angielsku. Mam mieszane uczucia. O dziwo, mimo iż główna bohaterka to taka ciapa życiowa, jako...

zgłoś błąd zgłoś błąd