Ten autor książki o grzybach pozwolił im wyrosnąć na własnej publikacji. Następnie sam je zjadł

LubimyCzytać
02.07.2020

Niektórzy autorzy i ich wydawnictwa do celów marketingowych zatrudniają wielkie korporacje. Płacą im niebotyczną gażę, wymyślają całe strategie marketingowe. Na inny pomysł wpadł Merlin Sheldrake, autor książki dotyczącej grzybów. Postanowił w głównych rolach swojego filmu promocyjnego obsadzić swoich książkowych bohaterów – boczniaki.

Ten autor książki o grzybach pozwolił im wyrosnąć na własnej publikacji. Następnie sam je zjadł
Reklama

„Entangled Life. How Fungi Make Our Worlds, Change Our Minds & Shape Our Futures” to podróż do świata grzybów. Publikację tę stworzył Merlin Sheldrake, biolog, specjalista w zakresie grzybów, który doktoryzował się na Uniwersytecie Cambridge w zakresie podziemnych sieci grzybnych w lasach tropikalnych Panamy. W swojej książce autor opisuje nie tylko te grzyby, które znamy z widzenia, lecz także zajmuje się przede wszystkim tymi, które umykają naszemu wzrokowi. Sheldrake wspomina zarówno o drożdżach, jak i o grzybach, które mają właściwości psychodeliczne. Niektóre z nich żyją pod ziemią i są jednymi z największych ziemskich organizmów, inne pasożytują na innych roślinach i zwierzętach. Genialnie przystosowują się do warunków i są kluczowymi graczami w większości procesów życiowych innych organizmów. 

Reklama

Boczniak książkożerca

Aby pokazać, jakie możliwości drzemią w tych niedocenianych przez większość ludzkości organizmach –a także by wypromować swoją książkę – naukowiec z Cambridge wziął do ręki kamerę. Skierował ją na jednego ze swoich literackich bohaterów: boczniaka. Aby zaprezentować możliwości adaptacyjne grzyba z rodziny boczniakowatych, zaszczepił go na własnej publikacji. Warto bowiem zauważyć, że boczniak jest saprotrofem, którego funkcja polega na rozkładaniu martwego drewna. Papierowa książka okazała się być dla niego wystarczającym podłożem. 

A co zrobić z tak wyhodowanym książkożercą? Wystarczy, tak jak Sheldrake, dodać odrobinę oleju i czosnku, podgrzać na patelni i… zjeść. Co prawda my wolimy „pożerać” książki w bardziej konwencjonalny sposób, ale samym boczniakiem nie pogardzimy. W końcu oprócz walorów smakowych, znajdziemy w nim również mnóstwo minerałów i cennych dla zdrowia enzymów. 

Jak sądzicie, które jeszcze książki zasługują na równie nietypowe działania promocyjne?

[aj]

Reklama

komentarze [12]

Sortuj:
40
21
08.07.2020 08:10

Co prawda grzyby, które wyrosły na książce nie wyglądały dla mnie zbyt apetycznie ;) to pomysł jak i jego autor fenomenalny :D


67
4
05.07.2020 19:41

Aż nabrałem ochoty na boczniaki. Gratulacja za pomysłowość :)


974
63
05.07.2020 12:13

Autor tej książki musi być fascynującym człowiekiem! Na dodatek przypomina mi hobbita :D


9565
115
04.07.2020 13:09

Pomysł obiektywnie bardzo fajny - ale ja, przepojony szacunkiem dla książek, wzdragam się na samą myśl...


2742
143
03.07.2020 02:27

O matulu, uwielbiam ten pomysł :D


96
90
02.07.2020 16:54

Już wiem co zrobię z książkami których nie czytam i nie potrzebuję - grzybnią w nie! Grzybnią! A potem smacznego!


1041
74
02.07.2020 20:48

Popieram. Skończy się narzekanie na nadmiar książek, z którymi nie ma co zrobić. I jaki to dobry argument przeciwko tym, którzy mówią, że z czytania książek nie ma żadnego namacalnego pożytku. Nie tylko spędzisz miło czas, ale jeszcze najeść się można. XD


3962
3722
02.07.2020 13:04

Dlaczego nie widzę,grzybów jak jestem w lesie ?


96
90
02.07.2020 16:54

Może zapominasz okularów? ;p


3962
3722
02.07.2020 17:41

Mam :-) ja w lesie widzę tylko drzewa.A inni całe kosze grzybów wynoszą.


472
14
02.07.2020 10:18

Ha, to ten sam gość, który pojawia się w "Podziemiach" Roberta Macfarlane'a jako jeden z rozmówców! :) Tak myślałam, czytając "Podziemia", że jeszcze kiedyś będzie o nim głośno!


2674
4
01.07.2020 14:03

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd