„Moja bohaterka sama pokierowała swoim losem”. Alicja Sinicka o nowej książce „Stażystka”

LubimyCzytać
30.01.2020

Thriller psychologiczny, przez który recenzenci zarwali noc. Porywająca intryga, która budzi niepewność. Doskonała powieść trafiająca do najgłębszych zakątków duszy. „Stażystka” Alicji Sinickiej to coś więcej niż dreszczowiec – to historia obsesji, toksycznej miłości, dzikich pragnień i wstydliwych tajemnic zamkniętych za drzwiami naszych domów.

„Moja bohaterka sama pokierowała swoim losem”. Alicja Sinicka o nowej książce „Stażystka”

Zakazany układ i seria tajemniczych zbrodni. „Stażystka” – wciągający thriller psychologiczny Alicji Sinickiej.

Marek Skalski szuka stażystki. Pomaga mu w tym Ewa Skalska, która bardzo dobrze zna swojego męża. Wie, która kandydatka go zaintryguje. Wie, jakie będzie miała włosy i kolor oczu. Wie, że Marek ponownie ją zdradzi.

Klaudia Neter nie ma wątpliwości, że ten staż jest jej szansą na lepszą przyszłość. Z czasem odczuwa jednak coraz większy niepokój. Zostaje uwikłana w niebezpieczny trójkąt, lecz zamierza się z niego wycofać.

W Oławie zostaje znalezione ciało jednej z dwóch zaginionych młodych kobiet. Każda z nich wcześniej odbywała staż u Skalskiego. Klaudia zaczyna obawiać się o własne życie. Nie wie jednak, z której strony może nadejść niebezpieczeństwo.

Judyta Kokoszkiewicz: W „Stażystce” budujesz napięcie już od pierwszych stron i nieustannie zaskakujesz czytelnika. Skąd pomysł na thriller o kobiecie, która zaczyna pracę w nowej firmie?

Alicja Sinicka: Mam wrażenie, że człowiek, który wchodzi do nowej firmy, na początku stoi jakby z boku, uważniej przygląda się otoczeniu. Musi się dostosować. Dzięki temu łapiemy w opowieści ciekawe emocje. Jest niepokój, poczucie wyobcowania, liczne zagadki i pozory, pod którymi kryją się różne sekrety. Pomyślałam, że właśnie taka powinna być główna bohaterka. Powinna być obserwatorem, który stopniowo daje się wciągnąć w niebezpieczny układ.

Reklama

W swojej narracji skupiasz się na kobietach. Jak wygląda proces tworzenia historii twoich bohaterek? Jaki jest twój sposób na to, aby je lepiej poznać, zbudować ich charakter?

Ewę wyczułam od razu. Sama jestem żoną i mamą. Było mi łatwo wyobrazić sobie niektóre z jej prywatnych przestrzeni. Zawsze dodaję jednak bohaterkom specyficznych cech, które są mi obce. Które podglądnęłam u innych kobiet. Dodawanie to proces bardzo trudny, delikatny, wymaga dużego skupienia, ostrożności, żeby nie przesadzić, żeby bohaterka wciąż była autentyczna. Tu jednak miałam stabilną podstawę i poszło w miarę sprawnie. Z Klaudią miałam problem. Musiałam się mocno natrudzić, żeby ją poczuć. Początkowo chciałam ją napiętnować. Nawet wymyśliłam dla niej inne zakończenie. Finalnie jednak podbiła moje serce. Pokazała mi, jaka potrafi być piękna pomimo druzgocących faktów. Sama pokierowała swoim losem. Po napisaniu książki ucieszyłam się, że mi się wymknęła i że finał był jaki był.

„Stażystka” to twój pierwszy thriller – książka, po której widać, że twój warsztat pisarski wciąż się udoskonala i że nie boisz się wkraczać na nowe tory. Czy w sobie jako twórczyni również czujesz zmianę?

Tak, czuję dużą przemianę. Nie wiem, co się dzieje w moim wnętrzu, ale dobrze mi z tym czymś. Piszę bardzo świadomie. Wydobywam z siebie prawdy, o których istnieniu nie wiedziałam. Mam nadzieję, że się nie zatrzymam, że ciągle będę się rozwijać.

Co było największym wyzwaniem przy pisaniu tej książki?

Pisanie z punktu widzenia Klaudii. Wyczucie jej, zrozumienie, co nią kieruje. Miała specyficzną pracę w przeszłości, ciągnęło ją do trudnych układów z mężczyznami. Początkowo ciężko mi było odnaleźć się w jej emocjonalnych przestrzeniach, ale potem ją zrozumiałam i bardzo polubiłam.

Akcja „Stażystki” ma miejsce w Oławie, twoim rodzinnym mieście. Jak twoją powieść odbierają jego mieszkańcy?

Pierwsze głosy są bardzo optymistyczne, z czego się cieszę. Opisuję miasto, przedstawiam niektóre jego problemy. Mieszkańcy się z tym utożsamiają. Podoba im się historia chorego trójkąta miłosnego. To chyba znak czasów. Ludzie stają się coraz bardziej otwarci na nowe.

Jak wygląda proces twórczy pisarki, która jednocześnie ma też obowiązki żony i mamy? Tworzysz w domowym zaciszu czy raczej w ulubionej kawiarni, z dala od rodziny i rozpraszaczy?

Bardzo różnie. Oczywiście tu liczy się wsparcie najbliższych. Piszę nad ranem, piszę po południu, gdy mąż wraca z pracy. Piszę w nocy. Czasem nie mogę się skupić i jadę do kawiarni. Mam taką jedną ulubioną w Oławie. Napisałam tam wiele wspaniałych scen. To magiczne miejsce. Siadam, otwieram laptop i słowa same zaczynają płynąć, choć w środku gra muzyka, ludzie gadają. Akurat tam mi to nie przeszkadza.

Co najbardziej doceniasz w byciu pisarką?

Wiele koleżanek i kolegów po piórze mówi, że czas dla siebie. Że wolność. To jest prawda. Uzależniłam się od wolności, jaką daje mi twórczość, ale chodzi też o coś więcej. O kontakt z ludźmi. Rozumiem ich lepiej, widzę ich wyraźniej, a i oni stają się w stosunku do mnie bardziej ufni. To wspaniałe doświadczenie, kiedy podchodzi do mnie ktoś obcy, kto czyta moje książki, i traktuje mnie jak przyjaciółkę. Opowiada o swoich problemach, żartuje, jest do mnie pozytywnie nastawiony. Wszak trochę mnie już zna. Dociera wtedy do mnie jakaś fajna prawda o życiu. O tym, jak sztuczne są bariery, które między sobą stawiamy na co dzień. One często tylko przeszkadzają.

Jakie jest twoje największe pisarskie marzenie?

Pisać, pisać, jeszcze raz pisać. I móc z tego żyć.

Reklama

W „Stażystce” pojawia się istotny element obsesji. A jakie są obsesje Alicji Sinickiej?

Mam ich tak wiele, że aż strach. Lubię porządek, choć jestem straszną bałaganiarą. Wyniszczający paradoks, z którym całe życie walczę. Lubię być punktualna, ale często zdarzają mi się spóźnienia. To mój kolejny dramat. Nie chcę rozwijać tematu, ale jest tego naprawdę dużo. Obecnie moja największa obsesja to ilość słów napisanych w ciągu dnia. Jeśli założyłam sobie dwa tysiące i ich nie napisałam, to cały dzień czuję się tak jakbym miała na sobie wyjątkowo szorstki sweter, który uwiera mnie przy każdym ruchu.

Czy zdradzisz nam coś na temat swojej kolejnej książki?

Właśnie ją kończę. Będzie opowiadała o grze pozorów. O tym, jacy jesteśmy pod obliczem wystawionym na pokaz. Akcja rozgrywa się na ulicy, przy której stoją nowo powstałe, bogate domy i jeden stary, zniszczony blok pamiętający zamierzchłe czasy komuny. Pełno tu będzie kontrastów, chorych relacji. Pojawi się też śmierć, miłość i zakończenie, które mam nadzieję będzie równie zaskakujące, jak to w „Stażystce”.

 

Thriller Alicji Sinickiej „Stażystka” jest już dostępny w księgarniach, wystarczy kliknąć tutaj.

Artykuł sponsorowany

Reklama

komentarze [1]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2507
4
30.01.2020 15:21

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd