-
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać381 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Tylko że życie nie zna słowa „kiedyś”. Życie zna tylko „teraz” - Gabriela Gargaś radzi
LubimyCzytać3 -
Artykuły
Jak czytać Harry’ego Hole? Kolejność książek Jo Nesbø i dlaczego warto zacząć dziś
Iza Sadowska11
Biblioteczka
2026-02-16
2026-02-06
"Imperium słońca" to przerażająca historia jedenastoletniego chłopca, który po ataku Japończyków na Pearl Harbor zostaje oddzielony od rodziców i do końca II wöĵn̈y światowej tuła się samotnie po Szanghaju, by ostatecznie trafić do więẓ̌ìën̈ia i obozu intern̈öwänia.
👉🏻 To powieść okrutna i bezlitosna, w której doskonale ukazane są wöjën̈n̈ë realia oraz to jak instynkt przetrwania powoli wymazuje z dziecięcej głowy beztroskę.
(👉🏻 Chyba właśnie to, że obserwujemy świat oczami dziecka bolało mnie najbardziej...)
🎧 Słuchałam tej książki częściowo w formie audiobooka i z całego serca polecam Wam zapoznanie się z "Imperium słońca" właśnie w takiej formie.
@wydawnictwofilia przygotowało audiobook w formie superprodukcji i brakuje mi słów, by opisać, jak niezwykłym doświadczeniem było słuchanie tej historii.
🎧 Te głosy, dźwięki i emocje 👉🏻 dosłownie wszystko sprawiało, że czułam się tak, jakbym była w samym centrum wydarzeń. Coś niesamowitego!
👉🏻 "Imperium słońca" to książka ciężka, momentami przytłaczająca, ale niesamowicie ważna. Zostaje w głowie na długo i zmusza do refleksji.
✨ Jeśli jeszcze nie znacie tej powieści to bardzo, bardzo polecam! 🥹🩷
Ode mnie 10/10
"Imperium słońca" to przerażająca historia jedenastoletniego chłopca, który po ataku Japończyków na Pearl Harbor zostaje oddzielony od rodziców i do końca II wöĵn̈y światowej tuła się samotnie po Szanghaju, by ostatecznie trafić do więẓ̌ìën̈ia i obozu intern̈öwänia.
👉🏻 To powieść okrutna i bezlitosna, w której doskonale ukazane są wöjën̈n̈ë realia oraz to jak instynkt...
2026-01-11
Pierwsza książka przeczytana w 2026 roku! I to w ramach świetnej akcji organizowanej przez wyd. Filia w Krynicy Morskiej 🥰🎀
Pochłonęłam tę historię na raz: czyta się szybko, a akcja jest wartka. Moim zdaniem można sięgnąć po nią jak po standalone, znajomość poprzednich części nie jest niezbędna przez wzgląd na dwie narracyjne linie czasu prowadzone w historii.
Pierwsza książka przeczytana w 2026 roku! I to w ramach świetnej akcji organizowanej przez wyd. Filia w Krynicy Morskiej 🥰🎀
Pochłonęłam tę historię na raz: czyta się szybko, a akcja jest wartka. Moim zdaniem można sięgnąć po nią jak po standalone, znajomość poprzednich części nie jest niezbędna przez wzgląd na dwie narracyjne linie czasu prowadzone w historii.
2025-09-28
Czy wstyd i pożądanie mogą być dwiema stronami tej samej historii? Otóż tak – i właśnie taką opowieścią jest "Queer".
Słyszałam o niej wiele: że jest smutna, brudna, niesmaczna. Nie mogę się z tym jednak zgodzić. Dla mnie ta książka jest przede wszystkim bolesna.
Lee – alter ego autora – to mężczyzna zagubiony, błąkający się po Meksyku w poszukiwaniu miłości, wspólnoty i choćby najmniejszego punktu zaczepienia. Jego historia to opowieść o pożądaniu, które potrafi być destrukcyjne; o samotności przeradzającej się w rozpacz; o pragnieniu bliskości, które balansuje na granicy wstydu i upokorzenia.
Burroughs przedstawia to wszystko bezlitośnie, bez odrobiny sentymentalizmu. Są tu smutek, desperacja, närkõtyčẓ̌ne wizje i mroczny humor, a jednocześnie wyrafinowana literacka gra, w której autor nie oszczędza ani bohaterów, ani czytelników. Dlatego Lee jawi się jako ktoś żałosny i desperacko pragnący miłości, a jego uczucia są podszyte wstydem, winą i chęcią ucieczki od samego siebie.
To opowieść, która naprawdę zrobiła na mnie wrażenie. Smutna, szczera i momentami wręcz bolesna, a jednocześnie tak ludzka, że trudno było mi przejść obok niej obojętnie. Lee budził we mnie ogromne współczucie – nie zawsze go rozumiałam, czasem nawet irytował, ale jego samotność i desperacka potrzeba miłości poruszyły mnie bardziej, niż się spodziewałam.
To jedna z tych historii, które zostają z człowiekiem na dłużej. Jeśli lubicie literaturę, która zmusza do refleksji, zdecydowanie warto przeczytać “Queer”.
Czy wstyd i pożądanie mogą być dwiema stronami tej samej historii? Otóż tak – i właśnie taką opowieścią jest "Queer".
Słyszałam o niej wiele: że jest smutna, brudna, niesmaczna. Nie mogę się z tym jednak zgodzić. Dla mnie ta książka jest przede wszystkim bolesna.
Lee – alter ego autora – to mężczyzna zagubiony, błąkający się po Meksyku w poszukiwaniu miłości, wspólnoty i...
2025-09-14
🎀 Jakiś czas temu moje serce pękło podczas czytania „Napisz mnie po swojemu”, czyli wydanej ostatnio w Polsce powieści Tillie Cole – autorki „Tysiąca pocałunków” 💕
🎀 „Napisz mnie po swojemu” to historia dwójki bardzo młodych ludzi, których losy splatają się w najmniej oczekiwanym momencie – jednocześnie przerażającym, jak i przepełnionym nadzieją 🥹
🎀 Nasi główni bohaterowie 👉🏻 June i Jesse 👈🏻 idą przez życie z bagażem doświadczeń, bólu i... niespełnionych marzeń. Mimo że ich relacja rodzi się szybko, to rodzi się z rozmów, wspólnych chwil i słów, które mają większe znaczenie, niż mogłoby nam się wydawać.
🎀 „Napisz mnie po swojemu” to opowieść o pierwszej, prawdziwej miłości, która, mimo że momentami niełatwa, to budzi nadzieję.
🩷 Gdy zaczęłam czytać tę historię, nastawiłam się na to, że będzie ona po prostu zwykłą młodzieżówką. Mimo że styl Tillie Cole wciąga od pierwszych stron, to czegoś mi brakowało – coś nie do końca mi grało 🤔
🩷 Gdzieś w połowie historii pogodziłam się z myślą, że „Napisz mnie po swojemu” będzie dla mnie historią „po prostu okej”. Dobrą, ale nie taką, która zostaje w sercu na dłużej 🤷🏽♀️ Taka kolej rzeczy – uznałam, że może jestem już za stara na młodzieżówki 🙈
👀 Okazało się jednak, że bardzo się myliłam 🥹🩷
🎀 Końcówka tej powieści uderzyła we mnie z pełną siłą. Zaskoczyła mnie — i to bardzo. Prawdę mówiąc, piszę te słowa, wciąż płacząc. Tillie Cole po raz kolejny udowodniła, że potrafi rozszarpać serce czytelnika na kawałki i zostawić go z bólem, żeby jakoś się pozbierał 😭😭😭
🎀 Powodów do łez było wiele... Mam wrażenie, że moje serce rozpadło się tak samo jak serca June i Jessego... 😭
🎀 Emocje, których dostarczyła mi ta historia, są nie do opisania. Prawdę mówiąc, określiłabym swój stan podczas czytania ostatnich stron jako: zrozpaczona i zalana rzewnymi łzami...
🎀 I właśnie dlatego „Napisz mnie po swojemu” dostaje ode mnie zasłużone 7/10 ✨️
🩷 Jeśli macie ochotę na płacz: polecam! ✨️
🎀 Jakiś czas temu moje serce pękło podczas czytania „Napisz mnie po swojemu”, czyli wydanej ostatnio w Polsce powieści Tillie Cole – autorki „Tysiąca pocałunków” 💕
🎀 „Napisz mnie po swojemu” to historia dwójki bardzo młodych ludzi, których losy splatają się w najmniej oczekiwanym momencie – jednocześnie przerażającym, jak i przepełnionym nadzieją 🥹
🎀 Nasi główni...
2025-04-20
IG/TT: @ksiazkowe_opowiesci
[współpraca reklamowa z Dom Wydawniczy Rebis]
👉 Koncepcja konstruowania listy marzeń, nie jest mi obca. Ba! Miałam już przyjemność kilkukrotnie sięgać po książki z takim motywem.
☀ Dlatego pogadajmy o “Liście marzeń” Lori Nelson Spielman.
🌼 Cała powieść zapowiadała się, jako coś pięknego: matka, już po swojej śmierci, “zabiera” córkę, Brett, we wspólną podróż – testamentem zobowiązuje ją do realizacji zadań…
👉 Zadań, które tak naprawdę są dziecięcymi marzeniami jej córki 👈
📝 Brett podczas odczytywania testamentu, zamiast pakietu większościowego firmy i stanowiska dyrektora, otrzymuje listę marzeń, które spisała w dzieciństwie, a których realizacji oczekuje zmarła matka.
👉 No i już tutaj pojawiły się u mnie pierwsze zgrzyty… To, co znalazło się na tej liście, jest dla mnie pewnego rodzaju żartem. Tak, dokładnie tak. Żartem.
❗ Nie można, nie wolno, nie należy tak łatwo i tak naiwnie “rządzić” cudzym życiem. A to zrobiła matka Brett. Przyświecała jej piękna idea – chciała, aby jej córka odnalazła siebie… ❗ Jednak ja nie godzę się na to, do czego ją zobowiązała. O ile część marzeń z listy, była przyjemna, słodka, o tyle niektóre (zwłaszcza pierwsze❗) nie powinny się na takiej liście znaleźć…
💔 Również spore niezadowolenie wywołał u mnie wątek romantyczny wpleciony w całą historię. Zacznijmy od tego, że cały romans, który występuje w “Liście marzeń” jest wyjątkowo bezbarwny, nijaki i pozbawiony polotu… Moim zdaniem mocno naciągany 😐
👉 Autorka postanowiła nas zaskoczyć… Budowała napięcie między bohaterami, tylko po to, by nagle zmienić zdanie i zrobić coś, co nas – czytelników – zszokuje.
❗ Niestety, czasami schemat jest najlepszym rozwiązaniem... Tego wątku romantycznego nie kupuję w ogóle.
👀 Czy jednak ta książka była słaba? Zła? 🤷♀️
👉 Nie. Nie była.
🥰 Naprawdę się wciągnęłam. Pochłaniałam stronę po stronie, ciekawa co będzie dalej. Przeczytałam ją w zaledwie 4 godziny! ☀ Warsztatowo było świetnie, koncepcja całej opowieści była ujmująca, czułam, że bohaterowie są z krwi i kości.
🌼 Było naprawdę dobrze. “Lista marzeń” jest piękną historią o miłości matki do córki i o tym, że czasami porzucamy nasze marzenia, bo boimy się zmian.
👉 Jednakże nie jest to historia, po której skończeniu piszczałabym z zachwytu.
❤ Polecam, ale nie krzyczę: czytajcie!
IG/TT: @ksiazkowe_opowiesci
[współpraca reklamowa z Dom Wydawniczy Rebis]
👉 Koncepcja konstruowania listy marzeń, nie jest mi obca. Ba! Miałam już przyjemność kilkukrotnie sięgać po książki z takim motywem.
☀ Dlatego pogadajmy o “Liście marzeń” Lori Nelson Spielman.
🌼 Cała powieść zapowiadała się, jako coś pięknego: matka, już po swojej śmierci, “zabiera” córkę, Brett,...
2025-03-18
[Współpraca reklamowa z wydawnictwem Must Read]
Trzy tygodnie temu miała miejsce premiera “Wschodu słońca w dniu dożynek”. Trzy tygodnie temu, wieczorną porą, z mocno bijącym sercem, sięgnęłam po opowieść Haymitcha Abernathy’ego. Trzy tygodnie temu, przy kłującym blasku nocnej lampki, przeczytałam jego historię…
💔 Trzy tygodnie temu pękło mi serce.
Książki Suzanne Collins towarzyszą mi od nastoletnich lat. Początkowo były one dla mnie tylko rozrywką, wciągającą i zachwycającą. Jednakże im starsza jestem, tym więcej lekcji wynoszę z tych historii.
W Internecie spotkałam się z opinią, jakoby Collis pisała tylko wtedy, gdy chce zwrócić uwagę na konkretny problem. Muszę zgodzić się z tym stwierdzeniem. Najnowsza powieść z uniwersum “Igrzysk śmierci” jest swego rodzaju metaforą otaczającego nas świata: szerzącej się propagandy politycznej, skrajnych poglądów, a przede wszystkim upadku moralności.
“Wschód słońca w dniu dożynek” to niezwykła historia. Ujmująca. Prosta w swoim przekazie, a jednocześnie metaforyczna. Przyznam szczerze, że ta książka mnie złamała.
Szlochałam na niej. Zaciskałam zęby ze złości. Prychałam z rozgoryczenia. A przede wszystkim klęłam na niesprawiedliwość świata.
Bo widzicie, “Wschód słońca w dniu dożynek” to nie tylko kolejna opowieść o Igrzyskach, o niesprawiedliwości, o nienawiści, o smutku i żałobie.
To historia człowieka, który zatonął w bólu i bezsilności.
To historia chłopca, który latami cierpiał widząc kolejne wschody słońca.
Aż pewnego dnia, słońce w końcu nie wzeszło...
[Współpraca reklamowa z wydawnictwem Must Read]
Trzy tygodnie temu miała miejsce premiera “Wschodu słońca w dniu dożynek”. Trzy tygodnie temu, wieczorną porą, z mocno bijącym sercem, sięgnęłam po opowieść Haymitcha Abernathy’ego. Trzy tygodnie temu, przy kłującym blasku nocnej lampki, przeczytałam jego historię…
💔 Trzy tygodnie temu pękło mi serce.
Książki Suzanne...
2023-10-09
IG: ksiazkowe_opowiesci
~ Zapamiętaj na zawsze, synu mój: Rzym to ty ~
𝓐𝓵𝓮𝓪 𝓲𝓪𝓬𝓽𝓪 𝓮𝓼𝓽
⏳️ Przygotujcie się na niezwykłą podróż przez czas i historię. Przygotujcie się na epicką opowieść o człowieku, którego imię zna cały świat 🏛
~ To niemożliwe, ażeby w końcu nie stać się tym, za kogo inni cię mają ~
🕯📜 Starożytny Rzym. Namiestnik Macedonii Dolabella zostaje oskarżony o korupcję. Po swojej stronie ma nie tylko cały skład sędziowski, ale i najlepszych obrońców. Jest pewny wygranej 💼
▪️ Dopóki roli oskarżyciela w procesie nie obejmuje młody Gajusz Juliusz Cezar ▪️
🍂🤎 O kurczaki! CO TO BYŁA ZA HISTORIA! 🤯
🌰 Jako historyczny freak i wielka miłośniczka historii Starożytnego Rzymu śmiem stwierdzić, że właśnie przeczytałam NAJWSPANIALSZĄ opowieść świata!
🤯🤎 Zacznijmy od tego, że losy Juliusza Cezara same w sobie są niezwykłe 🥹 Nie bez powodu uznaje się go za jedną z najwybitniejszych postaci historycznych wszech czasów!
🤯🤎 Ale to jak przedstawił je Santiago Posteguillo to istny majstersztyk!
brak. mi. słów.
🕯📜 Przez "Rzym to ja" się płynie. Ta powieść to cegiełka, ale wierzcie mi, ta historia to istna gra o tron, ale w starożytności.
🍷 Powieść pełna zawiłych wątków, intryg i knowań!
Śledzimy losy Juliusza, sekunda po sekundzie, poznajemy działanie jego umysłu i to jak wielką przyjął na siebie odpowiedzialność 🤯✨️
▪️ Towarzyszymy mu w każdej chwili słabości i każdej chwili chwały ▪️
🤎✨️ Poznajemy człowieka, który zmienił bieg historii 🥹
Coś niesamowitego!
10/10
[współpraca]
IG: ksiazkowe_opowiesci
~ Zapamiętaj na zawsze, synu mój: Rzym to ty ~
𝓐𝓵𝓮𝓪 𝓲𝓪𝓬𝓽𝓪 𝓮𝓼𝓽
⏳️ Przygotujcie się na niezwykłą podróż przez czas i historię. Przygotujcie się na epicką opowieść o człowieku, którego imię zna cały świat 🏛
~ To niemożliwe, ażeby w końcu nie stać się tym, za kogo inni cię mają ~
🕯📜 Starożytny Rzym. Namiestnik Macedonii Dolabella zostaje oskarżony o...
2023-03-05
Mówili, że jest mitem…
a jednak oto on - prawdziwy bóg ciemności – gotów wyruszyć na wojnę, tylko po to, by zatrzymać ją przy sobie
Jednej rzeczy o mnie nie wiecie… Otóż, kocham mitologię grecką! O matko – jak ja ją kocham! W swojej pięknej biblioteczce mam możliwie maksymalną ilość spisanych po polsku opracowań mitów.
Każdy ma swoje słabości, moją zaś piętą achillesową są retellingi na nowo przedstawiające greckie opowieści, po takie książki rzucam się pierwsza.
Nic więc dziwnego, że sięgnęłam po „Neon Gods”…
Historię Hadesa i Persefony, śmiem dodać całkiem spicy historię Hadesa i Persefony.
Bo wiecie, słodkie retellingi są… słodkie. A ja osobiście lubię czasem poczytać fajną historię z mocniejszymi ~ hot as fuck ~ scenami!
Powiem tak: dobre to było… Powiem nawet więcej: zajebiście dobre to było!
Wkręciłam się, wpadłam jak śliweczka w kompot. Uznałam nawet, że swojego przyszłego psiaka nazwę Cerber, a na tinderze chętnie ustawiłabym lokalizację na: po tej ciemniejszej stronie Styksu.
Nie spodziewałam się tak dobrej, tak relaksującej i odstresowującej lektury! Jakby… WOW!
9/10, proszę państwa, 9/10
Mówili, że jest mitem…
a jednak oto on - prawdziwy bóg ciemności – gotów wyruszyć na wojnę, tylko po to, by zatrzymać ją przy sobie
Jednej rzeczy o mnie nie wiecie… Otóż, kocham mitologię grecką! O matko – jak ja ją kocham! W swojej pięknej biblioteczce mam możliwie maksymalną ilość spisanych po polsku opracowań mitów.
Każdy ma swoje słabości, moją zaś piętą...
2022-12-24
IG: ksiazkowe_opowiesci
Najlepsza książka przeczytana w grudniu? Bezdyskusyjnie „Towarzyszki poradnik dla panien bez posagu”! Historia genialna, wciągająca i w najlepszym stylu!
Moja idealna perełka, po Bridgertonowej pustce!
„ – Co ma pani dziś w planach? Znów udawane omdlenia?
- Jeśli tylko zapanuje pan nad emocjami, nie będą konieczne.”
Kitty Talbot nie może poszczycić się wybitnym wykształceniem, ani wybitnymi manierami, jest jednak niezwykle sprytna i gotowa na wiele, by zapewnić rodzinie stabilizację finansową!
Ma trzy miesiące na znalezienie bogatego męża, który spłaci długi, które wraz z siostrami odziedziczyła po ojcu. Kitty wyrusza więc na podbój Londynu, wśród angielskiej socjety udaje jej się znaleźć wielu idealnych kandydatów na męża!
Na jej drodze staje jednak intrygujący lord Radcliffe, który za najwyższy z celi uznaje pokrzyżowanie jej planów zdobycia znacznej fortuny... znaczy się miłości... Tak, tak... Miłości ;).
Walka między nimi jest niezwykle zaciekła i… fascynująco obiecująca. Bo kto by przypuszczał, że gorące uczucie może być tak bardzo na wyciągnięcie ręki!
Oh, szczerze? Przepadłam! Przepadłam i to po całości! Ta historia to coś idealnego na moje obolałe serduszko.
Pocieszna, rozkoszna i przezabawna!
A do tego zbliżona nieco do drugiego tomu Bridgertonów, czyli historii Kate i Anthony’ego! Czego można chcieć więcej?
Bawiłam się cudownie podczas czytania. Z ręką na serduszku mogę przyznać, że powiedzenie: „Jest pani wredną harpią” oficjalnie stało się moim ulubionym uszczypliwym powiedzeniem!
Kupiłam te książkę od razu po premierze i nawet nie wiecie jak żałuję, że tyle czasu leżała na półce! Przecież to się nie godzi, żeby taka perełka tyle stała i czekała na uwagę!
„Towarzyski poradnik dla panien bez posagu” to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów rodziny Bridgertonów!
IG: ksiazkowe_opowiesci
Najlepsza książka przeczytana w grudniu? Bezdyskusyjnie „Towarzyszki poradnik dla panien bez posagu”! Historia genialna, wciągająca i w najlepszym stylu!
Moja idealna perełka, po Bridgertonowej pustce!
„ – Co ma pani dziś w planach? Znów udawane omdlenia?
- Jeśli tylko zapanuje pan nad emocjami, nie będą konieczne.”
Kitty Talbot nie może...
2022-12-27
IG @ksiazkowe_opowiesci
Bycie inn* nie oznacza bycia gorsz*…
To jak działa świat jest smutne, tragiczne i niezwykle bolesne. A czasem… Czasem wręcz zabawne, lecz jest to śmiech z bezsilności przez gorzkie łzy.
Stereotypizacja dotyka setki, tysiące, miliony ludzi… I można o tym mówić, i można z tym walczyć. I można edukować. A mimo wszystko zawsze znajdzie się ktoś, kto sądzi, że ma prawo ocenić, zaszufladkować i zranić.
Dziś chciałabym z Wami porozmawiać o bolesnej historii szesnastoletniej muzułmanki – Shirin. Ta młoda dziewczyna aż zbyt dobrze wie jak okrutni i bezlitośni są ludzie. Jak straszny jest świat tworzony przez tych, którzy uprzywilejowaną pozycję zajmują tylko dzięki swojej sile i tłamszeniu oznak inności.
„Gdyby ocean nosił twoje imię” to powieść o smutku i złości dziewczyny, która nie zasłużyła na to by doświadczyć takiego losu. To powieść o jej bezsilności i o jej walce. Jest to też powieść o nadziei. Nadziei na szczęście i nadziei na miłość.
Czasami w całym bólu, który nas otacza, czasami wśród twarzy, które nas ranią. Można znaleźć jedną, która gotowa będzie rzucić dla nas świat na kolana.
„Gdyby ocean nosił twoje imię” jest powieścią wyjątkową pod wieloma względami. Powieścią, która dotknęła mnie mocno i która ponownie uświadomiła mi kilka istotnych rzeczy. Podniosła mnie na duchu.
Chciałabym podzielić się z Wami lekcjami, które z niej wyniosła. Niech idą w świat, zasługują na to, by zmieniać życie innych.
„Kobiety były cudowne bez względu na to, co nosiły, i nikomu nie były winne wyjaśnienia swoich wyborów. Różne kobiety czuły się komfortowo w różnych strojach. Wszystkie były piękne”.
„Po prostu staraj się być szczęśliwa. Twoje szczęście to jedyna rzecz, jakiej te dupki nie mogą znieść”.
Po prostu bądźmy dobrzy. Dla siebie samych i dla wszystkich innych.
IG @ksiazkowe_opowiesci
Bycie inn* nie oznacza bycia gorsz*…
To jak działa świat jest smutne, tragiczne i niezwykle bolesne. A czasem… Czasem wręcz zabawne, lecz jest to śmiech z bezsilności przez gorzkie łzy.
Stereotypizacja dotyka setki, tysiące, miliony ludzi… I można o tym mówić, i można z tym walczyć. I można edukować. A mimo wszystko zawsze znajdzie się ktoś, kto...
2022-10-23
Historie mają moc. Przynajmniej dopóki się w nie wierzy.
Szara Zasłona oddziela dwa światy. Żywych i umarłych. Świat zmarłych to miejsce pełne bólu i cierpienia… Pełne niespokojnych dusz uwięzionych w swojej własnej nieszczęśliwej bajce.
Jest też świat żywych, a w nim ona. Żywa, a jednak martwa. Z darem, który pozwala jej dostrzegać to, co nigdy nie powinno zostać dostrzeżone.
Dwunastoletnia Cassidy Blake od incydentu, w którym nieomal utonęła, widzi duchy, z jednym – Jacobem – nawet się zaprzyjaźniła. Cassidy stara się jednak nie ingerować zbyt mocno w to, co dostrzega w tym drugim świecie – za Zasłoną.
Niełatwo jej jednak uciec od daru w mieście pełnym duchów – Edynburgu – do którego trafia wraz z rodzicami.
W mieście pełnym tajemniczych przejść, opuszczonych zamków i grobowców, Cassidy stoczy prawdziwą walkę na śmierć i życie.
Porozmawiajmy o historii, która spodobała mi się na tyle, że tuż po skończeniu jej, zamówiłam kolejne tomy. O historii, która mimo że pełna świetnego potencjału, z lekka zawiodła mnie jednym aspektem.
Musicie wiedzieć, że ja i Schwab mamy specyficzną relację. Kocham pomysły autorki i jej głowę pełną wyobraźni, ale nie przepadam za jej stylem, który moim zdaniem jest bardzo prosty i za mało złożony i rozbudowany.
Zanim przejdę do wszystkich „ochów” i „achów”, od razu powiem Wam, że rozczarował mnie w „Mieście duchów” właśnie styl. Serce mi się krajało, gdy czytałam te suche i pozbawione wyrazu opisy mojego Edynburga. Ale jako że książka należy do literatury dziecięcej, skłonna jestem przymknąć oczy na ten aspekt i machnąć rękę.
No niech już będzie, pani Schwab.
Poza tym historia bardzo mi się podobała! Tak jak mówiłam – autorka ma naprawdę głowę po brzegi wypełnioną pomysłami!
Cassidy i Jacob to przecudowna parka i polubiłam się z nimi ogromnie. Wierzcie mi, żałuję, że ci bohaterowie nie mają po minimum szesnaście lat, shippowałabym, hahah!
Przyznaję, pokusiłam się nawet o pozaznaczanie sporej liczby fragmentów w tej książce. Kilka zdań szczególnie chwyciło mnie za serce – zdanie na początku tej recenzji otuliło mnie swoimi ramionami najcieplej!
Ta historia chodziła za mną długi, długi czas i wierzcie mi, niesamowicie się cieszę, że mogłam się z nią zapoznać.
Ciężko mi to wyjaśnić, ale są historie, które tak mocno wpijają się w mój umysł, że po ich przeczytaniu, czuję przemożną chęć otworzenia dokumentu i spisania swojej historii.
„Miasto duchów” jest jedną z takich historii. Ta powieść wkradła się w moje serduszko i zasiała ziarenko pomysłów, które mam nadzieję, że uda mi się wkrótce spisać!
Historie mają moc. Przynajmniej dopóki się w nie wierzy.
Szara Zasłona oddziela dwa światy. Żywych i umarłych. Świat zmarłych to miejsce pełne bólu i cierpienia… Pełne niespokojnych dusz uwięzionych w swojej własnej nieszczęśliwej bajce.
Jest też świat żywych, a w nim ona. Żywa, a jednak martwa. Z darem, który pozwala jej dostrzegać to, co nigdy nie powinno zostać...
2022-08-29
IG: ksiazkowe_opowiesci
Prawda jest taka, że jestem bardzo romantyczną duszą. Gdybym znalazła księcia na białym koniu, nie pogardziłabym nim ;)! Zresztą, pal licho księcia, dajcie mi samą koronę, bycie księżniczką mi wystarczy!
Jako że mam małą obsesję na punkcie "księżniczkowania", mam też na punkcie bajek, w których księżniczki występowały. Dlatego też, gdy widzę jakiś retelling łapki mnie świerzbią i od razu się na niego rzucam. Taka kolej rzeczy!
Kopciuszek nie żyje.
Nadszedł czas, by napisać baśń na nowo.
Tradycja nakazuje, by każda dziewczyna wzięła udział w balu, na którym poznać ma swoją wielką miłość. Za fasadą muślinu, otoczką zbudowaną z koronek i świecidełek, kryje się bolesna prawda: na tym balu młodziutkie dziewczęta wpadają w ręce okrutnych mężczyzn.
Szesnastoletnia Sophia nie godzi się na życie w cieniu mężczyzny, który może wybrać ją na balu, zupełnie jakby była ozdobą. Pragnie wolności i miłości – szczęścia z dziewczyną, której oddała serce.
Los sprawia, że Sophia decyduje się na desperacki krok i ucieka. Czy znajdzie w sobie siłę, by zawalczyć w obronie własnego ja?
Z ręką na serduszku i łzami w oczach mogę polecić tę książkę. Przed "Cinderella is dead" chyba nigdy w życiu nie czytałam historii, która byłaby takim wspaniałym manifestem feministycznej siły i odwagi. Ta opowieść sprawiła, że nie tylko bawiłam się na niej wspaniale, ale poczułam wielkie wsparcie, wielką moc, która drzemie w każdej kobiecie.
To opowieść o ucieczce z systemu, o kobietach, które miały dość milczenia. O kobietach, które pragną zmienić świat.
Przyznam szczerze, nie spodziewałam się, że aż tak zaczytam się w tę króciutką historię, a jednak, pochłonęłam ją praktycznie na raz. Usiadłam i nie mogłam odłożyć tej powieści nawet na minutę.
Sophia to tak silna babka, że gdyby tylko istniała w rzeczywistości, dosłownie zrobiłabym wszystko, byle zaliczać się do grona jej przyjaciół. Podobna sytuacja ma się z drugą bohaterką – Constance! Matko, girl! I have a crush on you!
Te dwie bohaterki, cała ta historia, to jest dopiero idealny obraz girl power!
Masa intryg, tona plot twistów i całkiem niezła rewolucja!
Innymi słowy – mega historia!
Jedynie, i muszę to z bólem serca przyznać, uważam, że jest ona zdecydowanie za krótka. Brakowało mi większej ilości opisów i nieco wolniejszego tempa. Ale wiem, że wielu osobom takie rzeczy nie przeszkadzają, także łapcie tę książkę w dłonie i lećcie czytać!
Współpraca: Moondrive Books
IG: ksiazkowe_opowiesci
Prawda jest taka, że jestem bardzo romantyczną duszą. Gdybym znalazła księcia na białym koniu, nie pogardziłabym nim ;)! Zresztą, pal licho księcia, dajcie mi samą koronę, bycie księżniczką mi wystarczy!
Jako że mam małą obsesję na punkcie "księżniczkowania", mam też na punkcie bajek, w których księżniczki występowały. Dlatego też, gdy widzę...
2022-08-28
IG: @ksiazkowe_opowiesci
Zdarza się, że do książek, które nazywane są wielkimi hitami, bestsellerami czy też historiami, które podbiły już serca milionów, podchodzę bardzo sceptycznie.
Bardzo często wręcz zostawiam te historie na odległe „później”.
Tak miało być z „The Spanish Love Deception”, planowałam moment sięgnięcia po tę książkę odłożyć w czasie. Przypadkowa promocja w empiku sprawiła, że złapałam tę pozycję w przystępnej cenie i zupełnie spontanicznie zaczęłam ją czytać.
I o matko – to była najlepsza decyzja, jaką mogłam wtedy podjąć.
Aaron Blackford. Catalina Martín. Wrogowie... Ale czy na pewno?
Tik, tak. Zegar tyka. Zbliża się wielkie wesele siostry Cataliny i – o zgrozo - Catalina nie ma na nie partnera (mimo że obwieściła całej rodzinie, że przyjedzie z chłopakiem!).
Jak dobrze, że zupełnie niespodziewanie pojawia się Aaron, który z dumą informuje naszą pannę Martín, że pojedzie z nią do Hiszpanii…
Plan brzmi dobrze, pytanie tylko co może pójść nie tak?
Słuchajcie... Obrażę się na Was jeśli nie przeczytacie tej książki. Mówię poważnie, w takim sprawach nie żartuję.
Dlaczego? Cóż, zacznijmy od tego, że „The Spanish Love Deception” to cholernie urocza książka z perfekcyjnie poprowadzonym wątkiem fake datingu! A wszyscy wiemy, że ja fake dating uwielbiam! To motyw z mojej topki, tuż za enemies to lovers.
Muszę też przyznać, że bohaterowie są cudowni i po prostu nie da się ich nie lubić. Aaron ma moje serce i cytując młodzieżowego klasyka skłonna jestem mu powiedzieć: „Złam mi serce. Złam je tysiąc razy, jeśli zechcesz. Możesz z nim zrobić, co chcesz, bo należy do ciebie.*".
Tak, dokładnie. Moje serce należy do ciebie, Aaronie.
I do ciebie, Catalino, również.
Jestem zakochana! Oczarowana! Rozbawiona! I zachwycona. Mój egzemplarz książki wygląda jak jedna wielka kolorowanka pełna znaczników, zużyłam na to aż dwie paczki, moi drodzy. A ja tak tylko wspomnę mimochodem, że przed „The Spanish Love Deception” nie zaznaczałam w książkach ulubionych fragmentów. To dopiero ta historia zmusiła mnie do sięgnięcia po znaczniki, wszystko przez te cudowne sceny.
Prawda jest taka, że dla mnie ta historia to 10/10 i wiecie co? Rozważam uznanie tej książki za moje ulubieńca roku.
Ktoś się tego spodziewał? Ja na pewno nie.
* Cytat z "Jedynej" Kiery Cass, wydawnictwo Jaguar
IG: @ksiazkowe_opowiesci
Zdarza się, że do książek, które nazywane są wielkimi hitami, bestsellerami czy też historiami, które podbiły już serca milionów, podchodzę bardzo sceptycznie.
Bardzo często wręcz zostawiam te historie na odległe „później”.
Tak miało być z „The Spanish Love Deception”, planowałam moment sięgnięcia po tę książkę odłożyć w czasie. Przypadkowa...
2022-07-21
IG: @ksiazkowe_opowiesci
Pst, muszę Wam zdradzić tajemnicę. Tajemnicę, która wcale tajemnicą nie jest, ale co tam! Otóż! Kocham romanse historyczne!
O mamo, jak ja je kocham!
Mocno, z całego serduszka, namiętnie. Tak namiętnie jak namiętnie całują swe ukochane młodzieńcy z historycznych romansów!
A jako że już wiemy jaki rodzaj powieści darzę szczególnym uczuciem, zaskoczeniem dla nikogo nie będzie fakt, że skusił mnie „Wybór damy”… Interaktywny romans historyczny, którego bohaterką może zostać każdy z nas! To my podejmujemy decyzję, to my szukamy szczęścia w miłości… U boku gorącego Szkota, tajemniczego lorda, hultaja z wyższych sfer i nie tylko... ;)
Wybór, moi drodzy, należy do nas. To my tworzymy tę historię… Mnóstwo możliwości, niesamowite wybory i aż 23 alternatywne zakończenia.
Żyć nie umierać, co?
Powiem Wam, że jaram się tą książką tak mocno jak jarają się kłody w takim naprawdę porządnym ognisku… (Wait, uznajmy, że tego żałosnego porównania nie było! Łup. Tak upada moja godność.)
Będę poważna. Polecam. Mocno. Ogromnie!
Tak na maksa!
Zresztą, nie oszukujmy się, taki entuzjazm w moich recenzjach zdarza się tylko wtedy, gdy książką tak wymiata, że aż mnie wymiotła…
Dziękuję za uwagę. 8/10
Bawiłam się CHOLERNIE DOBRZE!
IG: @ksiazkowe_opowiesci
Pst, muszę Wam zdradzić tajemnicę. Tajemnicę, która wcale tajemnicą nie jest, ale co tam! Otóż! Kocham romanse historyczne!
O mamo, jak ja je kocham!
Mocno, z całego serduszka, namiętnie. Tak namiętnie jak namiętnie całują swe ukochane młodzieńcy z historycznych romansów!
A jako że już wiemy jaki rodzaj powieści darzę szczególnym uczuciem,...
2022-07-16
Bookstagram: @ksiazkowe_opowiesci
„Jak podejść rozpruwacza” kusiło mnie już daawno, jeszcze zanim zostało wydane w Polsce. Jednak nie przepadam za czytaniem po angielsku.
Także czekałam, czekałam i czekałam...
I w tym momencie muszę wyznać, że CHOLERNIE ŻAŁUJĘ, ŻE CZEKAŁAM!
O MATKO! Błagam, niech każdy przeczyta tę książkę! Nie warto popełniać mojego błędu i odkładać jej czytanie.
Ta historia jest obłędna, fenomenalna, cudowna, wspaniała i… [tu można wpisać dowolny synonim słowa „genialny”]
Zacznijmy od tego, że jest to historia Audrey Rose, córki angielskiego lorda. Audrey Rose zamiast spędzać czas na podwieczorkach w kręgach brytyjskiej socjety, woli z wujem przeprowadzać sekcje i zgłębiać tajniki medycyny sądowej!
Na prywatnych zajęciach u wuja do Audrey Rose dołącza pewien młodzieniec – Thomas. Zbiega się to w czasie z serią morderstw, które wstrząsają Londynem, a za które odpowiedzialność bierze tajemniczy Kuba Rozpruwacza…
Fabuła tej książki wpasowała się idealnie w moje preferencje, pokochałam ją od pierwszych stron, z bohaterką zostałyśmy „psiapsiółkami”, a do Thomasa – gdyby żył w świecie realnym – prawdopodobnie bym a) wzdychała, 2) podbiła, c) oświadczyła się mu (znaczy się… Co? Kto to powiedział… To kot przebiegł po klawiaturze… Nie żebym miała kota w Poznaniu…)
W tej historii są same plusy; wartka akcja, dużo tajemnic, mroczny klimat, cudowni bohaterowie, ROMANS, KTÓRY ROZPALI DO CZERWNOŚCI!
Innymi słowy: czytajcie!
Ode mnie 9/10
(Ten jeden punkt odejmuje dlatego, że MOJEGO SHIPU ŻYCIA BYŁO WCIĄŻ ZA MAŁO! )
Współpraca z wydawnictwem.
Bookstagram: @ksiazkowe_opowiesci
„Jak podejść rozpruwacza” kusiło mnie już daawno, jeszcze zanim zostało wydane w Polsce. Jednak nie przepadam za czytaniem po angielsku.
Także czekałam, czekałam i czekałam...
I w tym momencie muszę wyznać, że CHOLERNIE ŻAŁUJĘ, ŻE CZEKAŁAM!
O MATKO! Błagam, niech każdy przeczyta tę książkę! Nie warto popełniać mojego błędu i odkładać...
2022-03-02
IG - @ksiazkowe_opowiesci
🌷 Gdy byłam mała wiele godzin spędzałam ze swoją babcią. Bawiłyśmy się razem, gotowałyśmy, sprzątałyśmy, a wszystkiemu towarzyszył szum telewizji, wtedy włączając jakiś kanał dało się znaleźć coś dobrego do obejrzenia. Nie było Netflixa, HBOczy Prime Video.
📺 Godziny spędzałam na oglądaniu bajek na MiniMini+, Cartoon Network czy ZigZap.
🎞 Kochałam oglądać filmy z serii Barbie, jako…(tu wymień jakąkolwiek księżniczkę!), Klub WINX (moja ulubiona wróżka to Bloom!) i inne animacje.
📼 Ale najlepiej wspominam czasy, gdy wraz z babcią siadałam na kanapie, babcia wyciągała startą kasetę VHS z półeczki pod telewizorem, wsuwała ją do odbiornika i zaczynała się magia.
🎼 Śpiewna muzyka… Wielki napis starego logo telewizyjnej dwójki uchwycony na nagraniu (tak, kiedyś chcąc mieć film „na zaś” trzeba go było nagrać), a później wielki błyszczący napis „Sissi”.
👗 Widzicie, wychowałam się na „Sissi”, starym filmie z Romy Schneider z 1955.
💃🏻 Najpiękniejszym filmie kostiumowym, jaki kiedykolwiek widziałam.
🥰 Kocham stroje z tego filmu, kocham grę aktorską, kocham bohaterów i kocham historię.
😇 To z sympatii i miłości do „Sissi” z reguły w ciemno włączam filmy kostiumowe czy sięgam po książki z takim wątkiem.
🍷 Zachwycałam się Bridgertonami, zachwycałam się romansami historycznymi Melisy Bel, więc jak jest z „Projektem Księżna” Sabriny Jeffries?
👑 Fletcher „Grey” Pryde, piąty książę Greycourt wraca w rodzinne strony, aby wziąć udział w pogrzebie ojczyma. Do skupionego na pomnażaniu majątku mężczyzny przylgnęła łatka łotra. Grey nie ma czasu ani ochoty na szukanie żony. Do czasu…
👑 Kiedy książę poznaje czarująco niekonwencjonalną Beatrice Wolfe, jest zauroczony. Piękna i wygadana dziewczyna, jest zupełnie inna niż dotychczas znane mu kobiety. Zrządzeniem losu Beatrice staje się nowym „projektem” jego matki.
❤ Muszę przyznać, że bawiłam się naprawdę dobrze. Historię czytało się wyjątkowo szybko, ale mam wrażenie, że to „nie było to”.
🤍 To historia nie do końca dopracowana, z bardzo luźnymi opisami, fabułą pędzącą na łeb, na szyję. Dobra, ale nie wybitna. Miła na rozluźnienie, nieco żenująca momentami, na jeden dzień, by oderwać się od rzeczywistości.
❤ Polecałabym ją przede wszystkim osobom, które w romansach gustują od dawna, a romanse historyczne to dla nich w pewnym sensie chleb powszedni. Raczej nie jest to pozycja dobra dla osób, które chcą poznać ten gatunek od zera.
🤍 Dla mnie jest to mocne 6/10. Bohaterowie są ciekawi, ale ja nie zżyłam się z nimi za bardzo.
❤ Główna bohaterka dla mnie nie miała „tego czegoś”, chyba bardziej niż sympatią, pałam do niej względną tolerancją. No nie ukrywam, że irytowała mnie swoim zachowaniem…
🤍 Zostajemy wrzuceni w środek wielkiej rodzinki, o naprawdę dziwnych imionach, początkowo nie mogłam się połapać, kto w ogóle jest kim…
❤ Ostatecznie wątek romantyczny rozwinął się względnie interesująco. A końcówka historii pozostawia dobre pole do popisu.
🤍 Możliwe, że sięgnę po kontynuacje tej serii. Tak jak mówiłam, mam słabość do takich historii.
IG - @ksiazkowe_opowiesci
🌷 Gdy byłam mała wiele godzin spędzałam ze swoją babcią. Bawiłyśmy się razem, gotowałyśmy, sprzątałyśmy, a wszystkiemu towarzyszył szum telewizji, wtedy włączając jakiś kanał dało się znaleźć coś dobrego do obejrzenia. Nie było Netflixa, HBOczy Prime Video.
📺 Godziny spędzałam na oglądaniu bajek na MiniMini+, Cartoon Network czy ZigZap.
🎞...
2022-02-17
@ksiazkowe_opowiesci
Wyobraźcie sobie skuty lodem las, który przyzywa Was do siebie. Słyszycie jego wołanie w najgłębszych zakamarkach duszy.
Gile zniżają swój lot, trzepoczą skrzydełkami tuż przy waszym uchu; wracajcie do lasu, kochani… Wracajcie do domu.
Kiedy Janka była dzieckiem, znaleziono ją w lesie tuż przy jaskini niedźwiedzicy. Dziś dziewczynka wzrostem i siłą przewyższa nie tylko swoich rówieśników, ale nawet niektórych dorosłych. Dlatego zyskała przydomek Janka Niedźwiedzica.
Pewnego dnia spostrzega, że jej nogi zamieniły się w… łapy niedźwiedzia! Aby odkryć, dlaczego tak się stało, musi poznać tajemnicę swojego pochodzenia. Postanawia wyruszyć do Śnieżnego Lasu, ponieważ czuje, że tam odkryje prawdę.
Znamy się już trochę, na pewno wiecie, że książki, które inspirowane są folklorem i mają w sobie iście baśniowy klimat, są czymś, w czym szczególnie gustuję.
Po „Baśnie śnieżnego lasu” sięgnęłam pełna ekscytacji i pełna wielkich oczekiwań. Książka okazała się świetną przygodą, historią wartką, fascynującą i wciągającą.
Przede wszystkim urzekła mnie przesłanie. Towarzyszymy Jance, głównej bohaterce, w drodze pełnej zawirowań, w raz z nią zaczynamy rozumieć, że rodzina to nie tylko więzy krwi, to ludzie (i nie tylko), którzy są z nami w najpiękniejszych i najgorszych chwilach naszego życia.
To powieść o poszukiwaniu „drogi do domu” i o tym, że często dom znajduje się tuż przed naszym nosem.
Ale jednak, mimo mojego dużego zachwytu, mam małe „ale” do tej powieści. Zapewne dość mocno Was tym zaskoczę.
Widzicie, osobiście preferuję powieści pisane językiem dość podniosłym, niezwykle barwnym. Nie straszne mi zdania na pół strony, zaskakujące metafory, czy fascynujące monologi niczym ten z „Kordiana”.
Ale jako że zawsze jestem szczera w recenzjach i piszę o swoich odczuciach bardzo dobitnie, to muszę przyznać, że właśnie tego brakowało mi w tej książce. Wiem, zdaje sobie sprawę, że to bardziej literatura dla dzieci, miała być powieścią niosącą przesłanie, a nie wybitnym popisem kunsztu literackiego.
Ale kurczę, gdyby nie ten prosty język ta książka byłaby dla mnie perełką, którą z czystym sumieniem oceniłabym jako 10/10.
A tak oceniam ją jako 7/10.
@ksiazkowe_opowiesci
Wyobraźcie sobie skuty lodem las, który przyzywa Was do siebie. Słyszycie jego wołanie w najgłębszych zakamarkach duszy.
Gile zniżają swój lot, trzepoczą skrzydełkami tuż przy waszym uchu; wracajcie do lasu, kochani… Wracajcie do domu.
Kiedy Janka była dzieckiem, znaleziono ją w lesie tuż przy jaskini niedźwiedzicy. Dziś dziewczynka wzrostem i siłą...
2022-02-08
@ksiazkowe_opowiesci
No dobra, zacznijmy tę recenzję z grubej rury, mianowicie od pisku. Uwaga, wyobraźcie sobie, że właśnie piszczę!
*aaaaaaaaaaaaaaaaa*
JAKIE TO BYŁO DOBRE! OMG!!!
W świecie, w którym żyje Poppy, uznawana jest za Panną, pobłogosławioną przez bogów kobietę, której trzeba strzec, którą trzeba chronić i którą tylko nieliczni mogą zobaczyć i dotknąć.
Otulona samotnością ma jedno zadanie, przygotować się do Ascendencji, rytuału, który ma zapoczątkować nową erę w jej życiu.
Niestety, Poppy zrobi wszystko, by stać się niegodną, czuję, że jej pragnienie wolności jest silniejsze niż kajdany przeznaczenia.
Co się jednak wydarzy, gdy życie Poppy znajdzie się w niebezpieczeństwie, a dawno porzucone przez bogów, zapomniane królestwo znowu powstanie, by przemocą i zemstą odebrać to, co uważa za należne?
Przecież.
To.
Jest.
ZAJEBIŚCIE, CUDOWNIE, NIESAMOWICIE GENIALNE!
Na dobrą sprawę, w tym momencie mogłabym skończyć.
Autentycznie. Tu nie ma nic do dodania, ta książka to cholerne ZŁOTO.
Tak dobrze się na niej bawiłam, tak bardzo zakochana jestem w bohaterach, ludzie, co tam kraszowanie głównej postaci męskiej, ja tu nawet mogę kraszować Poppy. Ta laska jest nieziemska!
Mamy genialną fabułę, genialnych bohaterów, wątek romantyczny, który *aaaaa* boże, który KOCHAM, WIELBIĘ I UBÓSTWIAM.
TAKŻE TEN… Nie żebym wywierała jakąś presję, czy coś… Ale...
CZYTAJCIE!!!!
9/10
@ksiazkowe_opowiesci
No dobra, zacznijmy tę recenzję z grubej rury, mianowicie od pisku. Uwaga, wyobraźcie sobie, że właśnie piszczę!
*aaaaaaaaaaaaaaaaa*
JAKIE TO BYŁO DOBRE! OMG!!!
W świecie, w którym żyje Poppy, uznawana jest za Panną, pobłogosławioną przez bogów kobietę, której trzeba strzec, którą trzeba chronić i którą tylko nieliczni mogą zobaczyć i dotknąć....
2022-02-14
@ksiazkowe_opowiesci
Uwielbiam zimę. Mroźny wiatr, całujący policzki, lód pękający pod stopami, śnieg skrzący się w słońcu. Jednak, prawda jest taka, że kocham zimę grudniową. Styczniową już nieco mniej… A w lutym… W lutym marzę już o wiośnie.
Marzę o słodkim śpiewie ptaków wpadającym przez otwarte okna, o słońcu muskającym przymknięte powieki, gdy wyciągam swą twarz ku niemu. Marzę o kwiatach i ciepłym wietrze.
Staram się wnieść do swojego życia choć odrobinę wiosny.
Dlatego, gdy zobaczyłam okładkę „Ostatniej prawdziwej singielki” Lauren Ho, wiedziałam, że będzie to książka w sam raz na poprawę mojego humoru.
Miałam nadzieję, że zanurzę się w niej, utonę, przepadnę. Że rozgrzeje mnie niczym słońce wiosennym południem.
I w dużej mierze tak było.
„Ostatnia prawdziwa singielka” to książka słodka, urocza i zabawna. Bohaterowie są naprawdę dobrze wykreowani, mam wrażenie, że nawet ci poboczni mają większe znaczenie w całej fabule, aniżeli bycie tylko tłem.
A pomysł na historię jest genialny! Idealnie w moim guście!
Andrea Tang wiedzie świetne życie; ma doskonałą pracę, luksusowe mieszkanie, cudownych przyjaciół. Niestety, należy do wpływowej chińskiej rodziny, która za największy sukces uważa posiadanie partnera i dzieci. Jak to jest, że mimo tak wielkich osiągnięć, wciąż pozostaje czarną owcą rodziny, a wszystko przez to, że jest… singielką!
Powiem Wam, że ta książka trafnie określana jest jako mieszanka „Dziennika Bridget Jones” i „Bajecznie bogatych Azjatów”, totalnie to ten vibe!
Dosłownie opływamy w luksusie z każdej strony (szkoda, że tylko na kartach powieści, ups), a bohaterka to kobieta, która wpadła w meandry uczuć, a lepkie łapki randkowania nie chcą jej puścić.
Bawiłam się na tej historii super! Naprawdę genialnie, ale...!
Ale brakowało mi chemii między bohaterami. Towarzyszymy Andrei w chwilach, w których podbija serca panów, ale w żadnym przypadku nie widziałam potencjału na wielki - WIELKI - romans. I to jest mój największy zarzut, zabrakło mi chemii między Andreą, a jej potencjalnymi wielkimi miłościami.
Gdyby autorka ugryzła ten temat z nieco innej strony i może nieco bardziej skupiła się na rozwoju relacji romantycznych Andrei, byłabym w siódmym niebie.
Niestety, w moim odczuciu tego nie było, dlatego też, muszę dać tej książce 7/10.
Tak, tak, spodziewaliście się, że zaszaleje mocniej? Hahah, nie! Ta książka byłą super, poprawiła mi humor, a, no i znalazłam w niej genialny opis na tindera, hehe. Pst, jak ktoś chce to podeślę, ale na priv, nie będę Was tu gorszyć ;).
@ksiazkowe_opowiesci
Uwielbiam zimę. Mroźny wiatr, całujący policzki, lód pękający pod stopami, śnieg skrzący się w słońcu. Jednak, prawda jest taka, że kocham zimę grudniową. Styczniową już nieco mniej… A w lutym… W lutym marzę już o wiośnie.
Marzę o słodkim śpiewie ptaków wpadającym przez otwarte okna, o słońcu muskającym przymknięte powieki, gdy wyciągam swą twarz ku...
Mam mieszane odczucia, ale z drugiej strony, podeszłam do tej książki bardziej na zasadzie ciekawostki (nie cierpię na opisywane w książce choroby) i jako ciekawostkę ją traktuję.
Osobiście najbardziej zainteresowałam się pierwszą połową książki – mamy w niej wartościowe uwagi dot. wpływu spożywanych pokarmów na stres 👌🏻 Sama planuje skorzystać z kilku porad i wyeliminować niektóre składniki 🤝🏻
Mam mieszane odczucia, ale z drugiej strony, podeszłam do tej książki bardziej na zasadzie ciekawostki (nie cierpię na opisywane w książce choroby) i jako ciekawostkę ją traktuję.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOsobiście najbardziej zainteresowałam się pierwszą połową książki – mamy w niej wartościowe uwagi dot. wpływu spożywanych pokarmów na stres 👌🏻 Sama planuje skorzystać z kilku porad i wyeliminować...