-
Artykuły
„Nasze ciało to mapa lęków, której umysł nie potrafi ukryć” – wywiad z Sebastianem Fitzkiem, autorem thrillera „Mimika”
Marcin Waincetel1 -
Artykuły
Kalafiory, czarownice i zbrodnia w rezydencji. Sprawdź, co kryje się w tych książkach Nowości pod patronatem Lubimyczytać.
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Z czego żyje pisarz?
Orbitowski21 -
Artykuły
Czytamy w weekend. Książki Roku 2025. 20 marca 2026
LubimyCzytać340
Biblioteczka
2015-12-20
2015-12-02
2015-12-13
Kto lubi Henryka Sienkiewicza powinien również polubić Jacka Komudę. "Wilcze gniazdo" opowiada historię szlachcica, którego spotkalo wiele przygód, niestety również wiele przykrości. Ksiazka konczy się dość smutnie choc na poczatku bylo troche humoru i dreszczyku emocji. Język użyty w książce pozwala przenieść sie do XVII wieku, bardzo łatwo można sie wczuc w cala historie, polecam.
Kto lubi Henryka Sienkiewicza powinien również polubić Jacka Komudę. "Wilcze gniazdo" opowiada historię szlachcica, którego spotkalo wiele przygód, niestety również wiele przykrości. Ksiazka konczy się dość smutnie choc na poczatku bylo troche humoru i dreszczyku emocji. Język użyty w książce pozwala przenieść sie do XVII wieku, bardzo łatwo można sie wczuc w cala historie,...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-10-07
Ten kto czyta Terrego Prattchetta (przynajmniej ja) czytając tę książkę ma wrażenie, że Cejrowski, próbuje go naśladować. Nie mówię, że wychodzi mu to źle, ale rewelacyjnie też nie. Stylów pisania nie powinno się kopiować tylko tworzyć własne - takie moje zdanie.
W każdym razie książka jest bardzo ciekawa, to zbiór krótkich opowiadań, język prosty, historie śmieszne i obrzydliwe na zmianę. Trochę literówek (dziwię się, że do tego dopuszczono) i pełno dobrych zdjęć.
Ten kto czyta Terrego Prattchetta (przynajmniej ja) czytając tę książkę ma wrażenie, że Cejrowski, próbuje go naśladować. Nie mówię, że wychodzi mu to źle, ale rewelacyjnie też nie. Stylów pisania nie powinno się kopiować tylko tworzyć własne - takie moje zdanie.
W każdym razie książka jest bardzo ciekawa, to zbiór krótkich opowiadań, język prosty, historie śmieszne i...
2015-09-30
Krótka, bo nie ma nawet 200 stron. Nie dla ludzi, którzy nie zniosą poetyckich porównań, opisów myśli i drążenia tematów (chce się powiedzieć) w nieskończoność. Ponieważ główny bohater książki, Rafael, jest poetą, prowadzi długie wypowiedzi, w ogóle mało jest dialogów w książce.
A historia jest taka: Przychodzi Rafael do sklepu z przeróżnymi cudami, dziełami sztuki i odnajduje w nim tytułowy "jaszczur", który zabiera ze sobą, nieświadomy (chociaż powiadomiony) o jego magicznej sile, która szybko zmieni jego życie, z pozoru na lepsze... a jak będzie naprawdę to się okaże.
Teraz niech już dalej nie czytają ci, którzy nie chcą znać zakończenia:
Jestem zawiedziona końcówką, bo myślałam, że Rafael zażyczy sobie czegoś ostatniego co go uśmierci, a tutaj zwykłe "pójdź, pójdź stąd Paulino" uśmierciło go...
Za to świetny epilog a raczej jego ostatnie zdanie, w którym autor wyjaśnia kim tak naprawdę była Fedora porównując ją po prostu do społeczeństwa, ludzi, którzy chcą być piękni, ubóstwiani, popularni, którzy są próżni, kobiety to kokietki bez serca, wszyscy to ignoranci skupieni tylko i wyłącznie na sobie, bawiący się innymi.
Może nie czyta się szybko, ale książka jak najbardziej godna polecenia.
Krótka, bo nie ma nawet 200 stron. Nie dla ludzi, którzy nie zniosą poetyckich porównań, opisów myśli i drążenia tematów (chce się powiedzieć) w nieskończoność. Ponieważ główny bohater książki, Rafael, jest poetą, prowadzi długie wypowiedzi, w ogóle mało jest dialogów w książce.
A historia jest taka: Przychodzi Rafael do sklepu z przeróżnymi cudami, dziełami sztuki i...
2015-09-24
Jest akcja trzymająca w napięciu, nie czytajcie tej książki jeżeli ktoś może Wam przeszkodzić w jej czytaniu - ja dostawałam białej gorączki kiedy w trakcie zaciskania już palców do białości, (bo tak mnie ciekawi co za chwile się stanie) a tu "co czytasz?", "chcesz herbaty?", "idź wynieść śmieci" ....ehh.
Książka jest dość nowa więc zauważa się "nowinki" wplecione w codziennie życie bohaterów, trochę mnie zdenerwował koniec historii, ale hej w końcu to powieść detektywistyczna a nie horror.
aha! Uważam, że niektóre postacie są za bardzo "gadatliwe" i tylko dlatego udało się rozwiązać zagadkę, ale jakoś musiało się wszystko wyjaśnić, prawda...
Koniec końców: już dawno nie wczułam się tak w książkę jak w "Pana Mercedesa". Rozdziały są krótkie (co mi bardzo pasuje), oprócz tego książka jest jeszcze podzielona na kilka działów - dobry pomysł.
Jest akcja trzymająca w napięciu, nie czytajcie tej książki jeżeli ktoś może Wam przeszkodzić w jej czytaniu - ja dostawałam białej gorączki kiedy w trakcie zaciskania już palców do białości, (bo tak mnie ciekawi co za chwile się stanie) a tu "co czytasz?", "chcesz herbaty?", "idź wynieść śmieci" ....ehh.
Książka jest dość nowa więc zauważa się "nowinki" wplecione w...
2015-04-05
Książki Hosseiniego mają to do siebie, że przedstawiają historie okrutne, więcej niż smutne, o przemocy i niegodziwości ludzkiej, o sytuacjach trudnych, ale z drugiej strony zawsze znajdzie się w nich wiele przyzwoitości, miłości czy przyjaźni. Czyta się bardzo przyjemnie, w sumie tekst sam się czyta i wchodzi w pamięć. Oj wchodzi w pamięć na długo.
Książki Hosseiniego mają to do siebie, że przedstawiają historie okrutne, więcej niż smutne, o przemocy i niegodziwości ludzkiej, o sytuacjach trudnych, ale z drugiej strony zawsze znajdzie się w nich wiele przyzwoitości, miłości czy przyjaźni. Czyta się bardzo przyjemnie, w sumie tekst sam się czyta i wchodzi w pamięć. Oj wchodzi w pamięć na długo.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-09-11
Podejście pierwsze do tej książki (w oryginale) nie poszło tak sprawnie jak to w przekładzie na język polski. Książka zachęca do czytania już od samego początku, o dziwo (bo wielu myśli: jak książka o polowaniu na wieloryby może być ciekawa?). W środku niestety tempo historii znacznie słabnie, jest dużo szczegółów na temat budowy wieloryba, narzędzi i specjalistycznych przyrządów potrzebnych na statku. Sama końcówka (chociaż już ją znałam) znowu mną wzruszyła. Koniec nastaje zadziwiająco szybko, przez całą książkę czytamy, opisy, barwne porównania, aż tu nagle bum, książka się skończyła a chciałoby się jeszcze.
Podejście pierwsze do tej książki (w oryginale) nie poszło tak sprawnie jak to w przekładzie na język polski. Książka zachęca do czytania już od samego początku, o dziwo (bo wielu myśli: jak książka o polowaniu na wieloryby może być ciekawa?). W środku niestety tempo historii znacznie słabnie, jest dużo szczegółów na temat budowy wieloryba, narzędzi i specjalistycznych...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-09-21
"Ku pokrzepieniu serc" jest idealnym określeniem tej książki. Drugi raz przeczytałam i drugi raz na nowo pokochałam swój kraj. W tej książce jest wszystko: ciekawe opisy, walka, gniew, miłość, przyjaźń, humor i mogę tak wymieniań bez końca.
XVII wiek, powstanie Chmielnickiego przeciwko Rzeczpospolitej, cudowne postacie: zakochany rycerz Skrzetuski, mały ale wielki wojownik Wołodyjowski, Pan Longinus tak ogromny i zarazem słodki no i gaduła Zagłoba, który jak trzeba to też zrobi coś pożytecznego - wszystko to tworzy piękną historię.
Dlatego idąc za ciosem, niedługo "Potop" i później "Pan Wołodyjowski" :)
"Ku pokrzepieniu serc" jest idealnym określeniem tej książki. Drugi raz przeczytałam i drugi raz na nowo pokochałam swój kraj. W tej książce jest wszystko: ciekawe opisy, walka, gniew, miłość, przyjaźń, humor i mogę tak wymieniań bez końca.
XVII wiek, powstanie Chmielnickiego przeciwko Rzeczpospolitej, cudowne postacie: zakochany rycerz Skrzetuski, mały ale wielki wojownik...
2015-09-19
Bardzo szybko się czyta, dzięki rysunkom, ale i oczywiście dzięki prostym i lekkim opisom autora. Książka jest m.in. o różnicach między dorosłymi a dziećmi, które to różnice nie dość, że prawdziwe to i jeszcze zabawne (jak dla mnie humor podobny do Terrego Pratchetta).
A teraz kto nie czytał (pewnie takich mało) a nie chce znać zakończenia niech nie czyta co następuje:
Zakończenie inne niż w większości książek dla młodszych, bo dość smutne. Śmierć (czy metaforyczne przejście na swoją planetę) Małego Księcia, przez ukąszenie węża. Dotkliwe dla czytelnika (oczywiście tego, który czyta po raz pierwszy, chociaż... może i dla reszty też)i bohatera książki. Liczy się raczej na szczęśliwe zakończenie a tu jednak jeden przyjaciel zostaje sam, tylko ze wspomnieniami, żeby drugi mógł wrócić do przyjaciółki (róży)z innej planety.
Osobiście polecam, wszyscy czytają po kilka razy, ja również.
Bardzo szybko się czyta, dzięki rysunkom, ale i oczywiście dzięki prostym i lekkim opisom autora. Książka jest m.in. o różnicach między dorosłymi a dziećmi, które to różnice nie dość, że prawdziwe to i jeszcze zabawne (jak dla mnie humor podobny do Terrego Pratchetta).
A teraz kto nie czytał (pewnie takich mało) a nie chce znać zakończenia niech nie czyta co...
2015-08-11
2015-06-30
Krótki opis z okładki bardzo zachęcający, tytuł książki chyba jeszcze bardziej.
Cała historia całkiem zabawna (chociaż czasami sytuacje przedstawione w książce są tak głupkowate i niedorzeczne, że samo czytanie robi się mniej interesujące).
Ogólnie, książka przyjemna i "lekka" w czytaniu, ale nie jest rewelacyjna.
Krótki opis z okładki bardzo zachęcający, tytuł książki chyba jeszcze bardziej.
Cała historia całkiem zabawna (chociaż czasami sytuacje przedstawione w książce są tak głupkowate i niedorzeczne, że samo czytanie robi się mniej interesujące).
Ogólnie, książka przyjemna i "lekka" w czytaniu, ale nie jest rewelacyjna.
2015-05-18
Nie mogę uwierzyć, że Narrenturm ma tego samego autora co ukochany i uwielbiany przez wszystkich Wiedźmin. Narrenturm jest pełne słów i zdań w obcych językach, wiele nieprzetłumaczonych. Opowiadanie i streszczenie zapowiada zabawną historię a tu psikus... ciężko się skupić, zabawnych sytuacji można zliczyć na palcach jednej ręki, osobiście często łapałam się na tym, że czytałam słowa, ale myślałam o tym co np. ugotować na obiad i tym samym gubiłam wątek.
Nie mogę uwierzyć, że Narrenturm ma tego samego autora co ukochany i uwielbiany przez wszystkich Wiedźmin. Narrenturm jest pełne słów i zdań w obcych językach, wiele nieprzetłumaczonych. Opowiadanie i streszczenie zapowiada zabawną historię a tu psikus... ciężko się skupić, zabawnych sytuacji można zliczyć na palcach jednej ręki, osobiście często łapałam się na tym, że...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-03-29
Książka może być ciężka do czytania ze względu na brak chronologicznego przedstawiania wydarzeń. Autor zaczyna od końca, wraca do początku i tak skacze sobie w latach i dniach, co trochę mota nam w głowach.
Jednak Vonnegut wynagradza nam to czarnym (i nie tylko) humorem. Chyba każdy kto lubi Vonneguta ceni go właśnie za żarty.
Poza tym dzięki niemu możemy się jako tako dowiedzieć, że wojna to jednak nie tylko walka, zabijanie i władcy, ale to pojedyncze osobistości, których życie po wojnie zamienia się w mniej więcej koszmar.
Książka może być ciężka do czytania ze względu na brak chronologicznego przedstawiania wydarzeń. Autor zaczyna od końca, wraca do początku i tak skacze sobie w latach i dniach, co trochę mota nam w głowach.
Jednak Vonnegut wynagradza nam to czarnym (i nie tylko) humorem. Chyba każdy kto lubi Vonneguta ceni go właśnie za żarty.
Poza tym dzięki niemu możemy się jako tako...
2015-03-15
Do Moskwy przybywa szatan (znany pod nazwiskiem Woland), razem ze swoją świtą mącą w mieście. Osoby, które się z nimi spotkały trafiają do wariatkowa, dostają magicznych mocy lub po prostu giną.
Oprócz magii, sytuacji pełnych absurdów doczytujemy się również problemów zwykłych Rosjan z państwową władzą.
Bułhakowa chyba trzeba lubić, bo pomimo ogólnego poszanowania dla jego książek, wielu uważa, że są to słowa ciężkie do przebrnięcia. Na "Mistrzu i Małgorzacie" trzeba się skupiać, nie jest to lekka lektura.
Uważam, że wciąga, bo ja lubię absurd.
Do Moskwy przybywa szatan (znany pod nazwiskiem Woland), razem ze swoją świtą mącą w mieście. Osoby, które się z nimi spotkały trafiają do wariatkowa, dostają magicznych mocy lub po prostu giną.
Oprócz magii, sytuacji pełnych absurdów doczytujemy się również problemów zwykłych Rosjan z państwową władzą.
Bułhakowa chyba trzeba lubić, bo pomimo ogólnego poszanowania dla jego...
2015-03-12
Posiadam książkę z niepublikowanym wcześniej opowiadaniem "Pod psem", które jest bardzo krótkie. Uważam, że jest tak krótkie, że nawet ciężko jest się w nie wczuć, ale końcówka jest bardzo czuła i smutna dlatego polecam przeczytać.
"1922" jest według mnie najlepszym opowiadaniem, wiele razy skrzywiłam się z obrzydzeniem czytając je. Książka ZACZYNA się od zbrodni a potem są opisane skutki jej popełnienia. Jak bardzo mąż może znienawidzić żonę? Jak postąpi syn, który przecież kocha swoich rodziców tak samo mocno?
Druga historia: "Wielki kierowca" to prawdziwy horror dla kobiety. Co takiego może zrobić kobiecie wielki kierowca tira na opuszczonej drodze, wśród drzew? Nie trzeba się dużo domyślać. A najciekawsze: co może zrobić kobieta w zemście?
Z kolei "Dobry interes" jest opowiadaniem o ludziach zazdrosnych, chciwych i doświadczonych w tak absurdalnie dużą ilość przykrości, chorób i zdarzeń wręcz okrutnych, że nie wciąga (no niestety) aż tak mocno jak te "bardziej realistyczne" opowiadania.
Na koniec "Dobre małżeństwo". Zainspirowane małżeństwem cichego zabójcy i jego nic nieświadomej żony. King w posłowie napisał, że wierzy w to, że można żyć z kimś kilkanaście czy kilkadziesiąt lat i nie wiedzieć o tej osobie w tym wypadku, że jest seryjnym zabójcą. Sama nie wiem, ale szkoda, że to nie tylko fikcja.
Posiadam książkę z niepublikowanym wcześniej opowiadaniem "Pod psem", które jest bardzo krótkie. Uważam, że jest tak krótkie, że nawet ciężko jest się w nie wczuć, ale końcówka jest bardzo czuła i smutna dlatego polecam przeczytać.
"1922" jest według mnie najlepszym opowiadaniem, wiele razy skrzywiłam się z obrzydzeniem czytając je. Książka ZACZYNA się od zbrodni a potem są...
2015-02-23
Do miasteczka Castle Rock przyjeżdża nietypowy sprzedawca (Leland Gaunt), który zakłada "Sklepik z marzeniami". Sprzedaż w tym sklepie wygląda dość nietypowo, bo oprócz zapłacenia niewielkiej kwoty za towar, kupujący musi wypełnić również zadanie, mianowicie psikus innemu mieszkańcowi miasteczka. Jedyną osobą zdającą się rozpoznawać pewne nieprawidłowości pojawiające się w miasteczku wraz z pojawieniem się w nim pana Gaunta jest szeryf Alan Pangborn, który w końcu również ulega dziwnej mocy Lelanda Gaunta... Seria psikusów owocuje ogromnym zamieszaniem, ogólnie wielkim chaosem albo istną masakrą.
W książkach Kinga czasami przeszkadza mi taka chamska magia, która pozwala na rozwiązanie pewnych spraw, tak jakby nie można było wymyślić czegoś lepszego. Abrakadabra i koniec. W tej książce też jest taki wątek, dlatego nie oceniam b.dobrze książki, ale dobrze.
Poza tym polecam, uwielbiam powiązanie horroru, komediowych wypowiedzi, trochę erotyki i groteski.
A teraz ulubione cytaty: "A jak go znajdę, to będzie cholernie żałował, że go znalazłem. Zabił mi papugę i nasrał na mamę."
I drugi: "(...), bo ludzie na całym świecie uwielbiają okazje. Każdy chciałby dostać coś za nic, nawet jeśli przyszłoby mu zapłacić za to wszystkim."
Do miasteczka Castle Rock przyjeżdża nietypowy sprzedawca (Leland Gaunt), który zakłada "Sklepik z marzeniami". Sprzedaż w tym sklepie wygląda dość nietypowo, bo oprócz zapłacenia niewielkiej kwoty za towar, kupujący musi wypełnić również zadanie, mianowicie psikus innemu mieszkańcowi miasteczka. Jedyną osobą zdającą się rozpoznawać pewne nieprawidłowości pojawiające się w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2015-02-15
Krótka (bo zaledwie 227 stron) historia o dobrym komisarzu, który wykonuje bardzo niebezpieczną pracę i próbuje rozwikłać zagadkę, która zdaje się dotyczyć większości mieszkańców miasteczka znajdującego się pod Wrocławiem.
Dla mnie książka jest ciekawa, ponieważ mieszkam we Wrocławiu i w pewnych miejscach opisanych w książce bywałam co wprowadziło większe podniecenie do całej opowieści.
Oprócz tego bardzo podobają mi się "ostrzejsze" słowa, cięte riposty używane przez głównego bohatera i ogólnie jego inteligencja, niezłomność związana z pogonią za rozwiązaniem zagadki. Na dodatek wątek miłosny i żarciki to coś co również na mnie podziałało.
Dodam, że książka w połowie (ok setna strona) tak mnie wciągnęła, że już musiałam dokończyć jej czytanie tego samego dnia.
Krótka (bo zaledwie 227 stron) historia o dobrym komisarzu, który wykonuje bardzo niebezpieczną pracę i próbuje rozwikłać zagadkę, która zdaje się dotyczyć większości mieszkańców miasteczka znajdującego się pod Wrocławiem.
Dla mnie książka jest ciekawa, ponieważ mieszkam we Wrocławiu i w pewnych miejscach opisanych w książce bywałam co wprowadziło większe podniecenie do...
Dałam się namówić, bo okładka dziwna, bo ta książka taka "inna", bo coś tam... No i nie podobała mi się, za dużo metafor i wymyślonych słów, w ogóle dziwna fabuła o staruszkach, którzy są uwięzieni na wyspie, na której rządzą chłopczynki i dziewłopcy, staruszkowie zmuszeni do pracy nad trupami, które mają za zadanie mumifikować czy upiększać. No trzeba mieć wyobraźnię, żeby to czytać.
Dałam się namówić, bo okładka dziwna, bo ta książka taka "inna", bo coś tam... No i nie podobała mi się, za dużo metafor i wymyślonych słów, w ogóle dziwna fabuła o staruszkach, którzy są uwięzieni na wyspie, na której rządzą chłopczynki i dziewłopcy, staruszkowie zmuszeni do pracy nad trupami, które mają za zadanie mumifikować czy upiększać. No trzeba mieć wyobraźnię, żeby...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to