-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska170
Biblioteczka
2026-03-27
2026-02-08
2026-01-24
2026-01-01
Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem, że to już dobrych kilka lat temu czytałem tytuł autora, czyli Dwanaście srok za ogon. Przez te lata Stanisław Łubieński zniknął z moich radarów, więc ucieszyły mnie nowe pozycje w jego dorobku. Wpierw zauroczyłem się w okładce, następnie w ciekawostkach historycznych związanych z Warszawą i przede wszystkim ujmuje mnie ukazywanie życia w tym co poślednie, opuszczone, często na uboczu naszych wiodących tematów dnia codziennego - czyli z czułością o faunie i florze. Poprzez pryzmat zamieszkiwania w nie tak znowu dużej odległości od miejsc, odwiedzanych i opisywanych przez S. Łubieńskiego mogę być mniej krytycznym. Jakość pisarska u autora wzrosła, z jakiegoś powodu nie oceniłem aż tak wysoko wspomnianej Dwunastu srok za ogon.
Z zarzutów znalazłbym być może małą chaotyczność tematów, wplatania niepasujących do siebie treści, momentami misz-masz. I operowanie historiami o odchodzącym zwierzaku, wybudza wspomnienia oraz skłania do poruszeń - chociaż to pewnie bardziej zaleta.
Oby więcej takich tytułów, które pozwalają czytelnikom dać się pochłonąć przyrodzie.
Z pewnym zaskoczeniem przyjąłem, że to już dobrych kilka lat temu czytałem tytuł autora, czyli Dwanaście srok za ogon. Przez te lata Stanisław Łubieński zniknął z moich radarów, więc ucieszyły mnie nowe pozycje w jego dorobku. Wpierw zauroczyłem się w okładce, następnie w ciekawostkach historycznych związanych z Warszawą i przede wszystkim ujmuje mnie ukazywanie życia w tym...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-11-15
2025-05-25
Od wielu lat chciałem dotrzeć do książek A. Tabucchiego, pojawiały się zapewne jakieś wzmianki, artykuły, które zachęcały do zapoznania się z twórczością autora. W międzyczasie znalazłem niepostrzeżenie jedno z opowiadań w książce Opowieści niesamowite z języka włoskiego. Ucieszyłem się, gdy dostrzegłem, że wyszedł obszerny zbiór opowiadań, w tym około połowy z nich, nigdy nie była tłumaczona. I gdy myślę o literaturze włoskiej z XX wieku, nieodparcie przychodzi mi radość z czytania Italo Calvina czy Dino Buzzatiego.
Spodziewałem się jednak bardziej konwencjonalnych historii, a tutaj nawet zachodzą podejrzenia o nadrealizm. Nieustanny labirynt literacki. W trakcie czytania wielokrotnie powracałem do już przeczytanych opowiadań, bo potrafiły uciec z głowy.
Jednak ważna kwestia, ten zbiór warto jest przeczytać jako impresję. Opowiadania są pełne połączeń z innymi dziełami kultury, literatury, malarstwa. Przyjemnie było czytać opowiadanie w którym brylowały słowa wiersza W. Szymborskiej.
Historie często pozostawiają ogromne pola do interpretacji, bez gotowych rozwiązań, jak gdybyśmy dostali zestaw do sztuki przetrwania i byli okopani w ogromnych komnatach wypełnionych pożółkłymi stronicami.
Od wielu lat chciałem dotrzeć do książek A. Tabucchiego, pojawiały się zapewne jakieś wzmianki, artykuły, które zachęcały do zapoznania się z twórczością autora. W międzyczasie znalazłem niepostrzeżenie jedno z opowiadań w książce Opowieści niesamowite z języka włoskiego. Ucieszyłem się, gdy dostrzegłem, że wyszedł obszerny zbiór opowiadań, w tym około połowy z nich, nigdy...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-08-23
2024-05-25
2012-07-30
2011-12-30
A teraz przestańcie skrolować, zapomnijcie o wytworach AI, mam dla was skrupulatnie zapakowane gawędy, bierzcie je i nieście ku chwale - zdaje się mówić autor Monoloku. Walczy nieustannie o zapomniane i przede wszystkim o język opowieści.
Miałem okazję zapoznać się z większością twórczości Pawła Sołtysa i z ręką lewitującą przy sercu, stwierdzam, że to zaiste wspaniale napisana proza, bogactwo językowe nie ma końca.
Wycinek o komiwojażerach z odkurzaczami Rainbow - istnie genialny.
A dalej np. "Mój bar był w tej naszej biednej dzielnicy, co to zniknęła już prawie pod nowymi blokami, pod Żabkami, Biedronkami i budami kebabów. Ale kiedyś to była fest dzielnica, sam pan wiesz, z ludźmi z krwi, kości i blagi". - Kwintesencja stylu i tego co istotne w nieustannych snutych opowieściach, na które natkniemy się w tej pozycji.
A teraz przestańcie skrolować, zapomnijcie o wytworach AI, mam dla was skrupulatnie zapakowane gawędy, bierzcie je i nieście ku chwale - zdaje się mówić autor Monoloku. Walczy nieustannie o zapomniane i przede wszystkim o język opowieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałem okazję zapoznać się z większością twórczości Pawła Sołtysa i z ręką lewitującą przy sercu, stwierdzam, że to zaiste wspaniale...