Pozaziemskie oceany. Poszukiwanie życia w głębinach kosmosu
Być może nie ma w całym wszechświecie drugiej planety takiej, jak Ziemia. Być może wystąpienie wszystkich warunków sprzyjających życiu, jakie znamy na naszej planecie jest tak ekstremalnie rzadkim zjawiskiem, że najbliższa planeta zamieszkała przez rozwiniętą cywilizację znajduje się tryliony lat świetlnych od naszej i jest całkowicie poza naszym zasięgiem. Ale co jeśli życie poza ziemią istnieje, a w dodatku znajduje się całkiem
niedaleko, w naszym układzie słoneczny? Taką hipotezę rozważa Kevin Peter Hand, astrobiolog NASA Jet Propulsion Laboratory. Kieruje on projektem, którego celem jest lądowanie statku kosmicznego na powierzchni księżyca Europa. Uczestniczył w
ekspedycjach badających lodowce Kilimandżaro, suche doliny Antarktydy i lód morski na biegunie północnym. Hand ukończył Uniwersytet Stanforda i jest pasjonatem zarówno przestrzeni kosmicznych, jak i głębin ziemskich oceanów.
Życie, a właściwie teoretyczna możliwość jego wystąpienia na księżycu Europa, to temat książki “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu”, która jest tematem niniejszego opracowania. Pozycja ta została wydana w 2022 roku przez wydawnictwo Copernicus Center Press, a za tłumaczenie odpowiada Zuzanna Lamża. Książka ma charakter popularnonaukowy i jest ogólnodostępna w polskich księgarniach. Jak już wspomniano, tytuł “Pozaziemskie oceany” opierająca się na teoretycznych rozważaniach Kevina Handa w połączeniu z jego badaniami. Naukowiec opiera swoje tezy na badaniach zjawisk występujących na Ziemi, na przykład flory kwitnącej setki metrów pod powierzchnią oceanu. Badania jego nie kończą się jednak na naszej planecie. Kevin Hand, jako pracownik instytutu badawczego powiązanego z NASA ma dostęp do wielu danych przesyłanych z satelitów. Dane te umożliwiają analizę Europy, która jest księżycem orbitującym wokół Jowisza.
Pierwszy rozdział książki - “Oceaniczne światy na Ziemi i poza nią” opowiada o poszukiwaniu wody na księżycach Jowisza, takich jak Europa, oraz na innych lodowych globach (np. Enceladusie krążącym wokół Saturna),koncentruje się na wykrywaniu podpowierzchniowych oceanów ciekłej wody.
W kolejnym rozdziale “Złotowłosa na nowo” Hand napisał “Świat nadający się do zamieszkania musi być jak Ziemia: umieć ustawić się w odpowiednim miejscu i odpowiedniej temperaturze, ani za niskiej, ani za wysokiej - takiej dokładnie w sam raz, jak miseczka idealnej Owsianki z bajki o Złotowłosej”. Słowa te są sensem całego rozdziału, ponieważ autor skupia się w nim na analizie warunków, występujących na ciałach niebieskich. Głównym czynnikiem jest tu temperatura - stąd analogia do owsianki.
Przechodząc dalej. “Tęczowy most” w głównej mierze poświęconych jest pewnemu niemieckiemu wynalazcy. Josephowi Ritter von Fraunhoferowi. Spektroskop Fraunhofera umożliwił badanie składu chemicznego i temperatury gwiazd na podstawie analizy ich widma światła, co dało początek nowoczesnej astrofizyce. Wynalazek ten pozwolił również mierzyć prędkość poruszania się obiektów kosmicznych, rewolucjonizując naszą wiedzę o dynamice i ewolucji wszechświata. W rozdziale tym Hand przedstawia metody, za pomocą których naukowcy badają temperatury występujące na ciałach niebieskich oraz ich skład chemiczny.
Żeby lepiej zrozumieć następny rozdział “Niańcząc statek kosmiczny” po raz kolejny posłużę się cytatem z książki - “Opiekunowie do dzieci bacznie obserwują swoich podopiecznych i - jeśli mają trochę szczęścia - mogą zorientować się, co ich czeka. Dzieci biegają po całym domu, obijają się o meble, bawią zabawkami i brudzą przy jedzeniu.Niezależnie od tego, jak dobrze przygotowany do swojej roli jest opiekun, maluch zawsze zachowuje się trochę inaczej, niż ten przewidywał. Statki kosmiczne są takie same”. Hand w tym rozdziale przedstawia, jak złożonym procesem jest wysłanie statku w kosmos oraz ile nieprzewidzianych czynników, takich jak zamarznięte moduły maszyny, czy problem z otrzymywaniem sygnału może wpłynąć na niepowodzenie misji.
“Jak pokochałem kontrolę bezpieczeństwa na lotniskach” W tym rozdziale autor przedstawia podobieństwo w sposobie działania mechanizmu. Cytując - “W naszej paraleli Europa odgrywa waszą rolę - przechodzi przez bramkę wykrywacza metalu - Jowisz zaś, ze swoim olbrzymim, zmiennym polem magnetycznym, działa jak umieszczone w jej bokach (bramki) zwoje drutu. Magnetometr lecący na pokładzie Galileo (sonda kosmiczna) jest z kolei podobny do czujników wykrywających indukowane pola i wywołujących alarm. Matka natura zorganizowała swój własny system alarmowy, a ocean na Europie go uruchomił.”
Kolejne trzy rozdziały omawiają ciała niebieskie w naszym układzie słonecznym, na których występują oceany i na których rozważa się wystąpienie życia pozaziemskiego. “Dama w woalce” to rozdział poświęcony Enceladusowi, “Król Węgla” Tytanowi, a w kolejnym rozdziale “Wszędzie oceany” omówione zostały charakterystyki Ganimedesa, Kallisto, Trytona, Plutona.
Rozdziały “Zasiedlanie”, “Początki w pozaziemskim oceanie”, “Tworząc biosferę oceanicznego świata”, “Ośmiornica i młotek”, “Układ okresowy życia”, “W poszukiwaniu śladów życia”, zawierają analizę warunków chemicznych oraz fizycznych występujących na księżycach. Możliwość wystąpienia życia na księżycach takich jak Europa, Enceladus czy Tytan opiera się na obecności płynnej wody lub innych rozpuszczalników pod ich lodowymi skorupami. Enceladus posiada wszystkie kluczowe pierwiastki chemiczne i aktywność hydrotermalną, co czyni go obecnie najbardziej obiecującym kandydatem do odkrycia biosygnatur. Choć Europa dysponuje ogromnym oceanem, najnowsze dane o mniejszej aktywności jej jądra mogą sugerować trudniejsze warunki dla rozwoju organizmów niż wcześniej zakładano. Z kolei Tytan fascynuje naukowców unikalnym cyklem metanowym, który stwarza szansę na istnienie egzotycznych form życia opartych na innej chemii niż ziemska.
Ostatni rozdział “Nowa era eksploatacji oceanów” pokazuje, jakimi możliwościami i sprzętem dysponowali naukowcy w latach 1960., a jakimi dzisiaj. Autor przedstawia obiecującą perspektywę na badania omawianych ciał niebieskich w przyszłości. Przełomu oczekuje się od misji Europa Clipper oraz JUICE, które są już w drodze lub w fazie operacyjnej i mają instrumenty zdolne do "wąchania" oparów wody w poszukiwaniu biosygnatur
Książka “Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” jest bardzo ciekawą i ważną pozycją w kontekście upowszechniania wiedzy wśród laików nie znających się na astronautyce. Jest ona napisana prostym językiem zrozumiałym dla czytelnika, posiadającego podstawową wiedzę na temat naszej planety, układu słonecznego oraz praw fizyki i chemii, które w nich panują. W zrozumiały sposób przedstawia ona bardzo ciekawe pole badań, jakim jest szukanie życia poza ziemią. Dodatkowo, autora zdecydowanie można uznać za osobę kompetentną. Oprócz stanowisk, które obejmował, w książce“Pozaziemskie oceany - poszukiwanie życia w głębinach kosmosu” podał rozległą bibliografię, zajmującą kilka stron. Są w niej zawarte pozycje głównie naukowe. Między innymi książki Carla Sagana. Osobiście gorąco polecam.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Pierwsze kroki. Jak staliśmy się ludźmi
Autor dysponuje ogromną wiedzą, ale ma średni talent do dzielenia się nią z czytelnikiem. W książce jest dużo zboczeń z tematu, np. wywody na temat futbolistów amerykańskich, pogody w Nowej Anglii, historii z własnego dzieciństwa itp. - niczego nie wnoszą do treści. Przez to lektura staje się po pewnym czasie nużąca, żeby nie powiedzieć nudna. Z książki można się sporo dowiedzieć, ale pytania wciąż pozostają, co oczywiście nie jest winą autora - po prostu ta dziedzina opiera się na zbyt małej liczbie wykopalisk, tak że obecnie nie sposób jednoznacznie stwierdzić jak ta nasza prahistoria się toczyła i z którego dokładnie praprzodka się wywodzimy.
Autor dysponuje ogromną wiedzą, ale ma średni talent do dzielenia się nią z czytelnikiem. W książce jest dużo zboczeń z tematu, np. wywody na temat futbolistów amerykańskich, pogody w Nowej Anglii, historii z własnego dzieciństwa itp. - niczego nie wnoszą do treści. Przez to lektura staje się po pewnym czasie nużąca, żeby nie powiedzieć nudna. Z książki można się sporo...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka to solidny wykład o tym, jak człowiek zaczął chodzić na dwóch nogach. Autor podaje mnóstwo ciekawostek i faktów naukowych, a całość ma sensowną, logiczną strukturę. To niewątpliwie wartościowa lektura dla osób zainteresowanych ewolucją.
Trochę szkoda, że zabrakło ilustracji czy porównań szkieletów, srrio. Wizualne przykłady bardzo by pomogły w odbiorze, więc często wspierałam się Internetem aby móc zrozumieć różnice. Sam język jest przyjemny, ale momentami zbyt naukowy i miejscami nużący, przynajmniej dla czytelnika, który nie jest specjalistą.
Mimo to całość oceniam pozytywnie. Pozycja daje sporą dawkę wiedzy i potrafi zainteresować tematem.
Książka to solidny wykład o tym, jak człowiek zaczął chodzić na dwóch nogach. Autor podaje mnóstwo ciekawostek i faktów naukowych, a całość ma sensowną, logiczną strukturę. To niewątpliwie wartościowa lektura dla osób zainteresowanych ewolucją.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę szkoda, że zabrakło ilustracji czy porównań szkieletów, srrio. Wizualne przykłady bardzo by pomogły w odbiorze, więc często...
Nie mam zastrzeżeń, poza jednym! Brak ilustracji. Przydałyby się zdjęcia co poniektórych znalezisk, ich skiczy, rycin, czegokolwiek. Niektórze łatwo było samemu podejrzeć w google'ach, niektóre już nie. Książka skończyła się dla mnie nadspodziewanie szybko. Zdziwiłem się, gdy będąc raptem w 65% natrafiłem na końcowe podziękowania. Reszta to przypisy i bibliografia, co dobrze świadczy o autorze.
Podobała mi się narracja w tej książce. Autor często dzielił się prywatnymi refleksjami, do jakiej zadumy zmuszają go skamieiałości hominimów i czuć było bijąco z tego pasję. Chyba w "Krewniakach" też to doceniłem, chociaż tutaj wypadło to zgrabniej, mniej.
Nie mam zastrzeżeń, poza jednym! Brak ilustracji. Przydałyby się zdjęcia co poniektórych znalezisk, ich skiczy, rycin, czegokolwiek. Niektórze łatwo było samemu podejrzeć w google'ach, niektóre już nie. Książka skończyła się dla mnie nadspodziewanie szybko. Zdziwiłem się, gdy będąc raptem w 65% natrafiłem na końcowe podziękowania. Reszta to przypisy i bibliografia, co...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa podróż w głąb historii naszego gatunku. Najciekawsze i najlepiej opisane wg mnie były fragmenty traktujące o pierwszych homininach i dotyczące skamielin; czuć, że autor jest pasjonatem swojej pracy.
"Retrospekcje" z życia praludzi, historie dodane do faktów przez autora sprawiały, że lektura sprawiała wrażenie lżejszej.
W tekście dało się znaleźć pewne nieścisłości, ale dla zorientowanych łatwe do wyłapania albo do sprawdzenia w innych źródłach. Nie wpływały znacząco na odbiór.
Dowiedziałem się wielu ciekawych rzeczy; poczatek książki, podróż przez dawne czasy, historie jakie opowiadają skamieniałości był naprawdę interesujący - z tego względu polecam!
Ciekawa podróż w głąb historii naszego gatunku. Najciekawsze i najlepiej opisane wg mnie były fragmenty traktujące o pierwszych homininach i dotyczące skamielin; czuć, że autor jest pasjonatem swojej pracy.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Retrospekcje" z życia praludzi, historie dodane do faktów przez autora sprawiały, że lektura sprawiała wrażenie lżejszej.
W tekście dało się znaleźć pewne...
Bardzo dobra pozycja. Przystępnie napisana, przekazuje dużo wartościowych, ciekawych informacji. Trochę moja ocena 8/10 ponad stan, bo im dalej w las to miałem wrażenie, że dla paru wypowiedzianych tez nie było pokazanego przekonywującego wynikania. Ale niech będzie te 8, bo ogólnie bardzo warto.
Bardzo dobra pozycja. Przystępnie napisana, przekazuje dużo wartościowych, ciekawych informacji. Trochę moja ocena 8/10 ponad stan, bo im dalej w las to miałem wrażenie, że dla paru wypowiedzianych tez nie było pokazanego przekonywującego wynikania. Ale niech będzie te 8, bo ogólnie bardzo warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzym jest ,,Ewolucja"? Jak rozumieć ów proces, prawo, czy po prostu ,,to coś", co niczym Moc z Gwiezdnych Wojen ukształtowało życie na naszej planecie w sposób dla ludzi niepojmowalny? Co sprawiło, że Ewolucja jest czymś tak wysublimowanym, tak odmiennym i abstrakcyjnym, że o tym procesie nie można nie powiedzieć nic innego jak tylko, że zdaje się ona przyjmować postać trudno wytłumaczalnej i interpretowalnej ,,stałej" - swego rodzaju wzorca, czegoś podobnego do słynnej einsteinowskiej "Stałej Kosmologicznej", wpisanego w głęboki poziom funkcjonowania Wszechświata. Wzorca ukształtowanego do tego stopnia, że samo istnienie ewolucji (ciężko mówić w tym odniesieniu do Ewolucji właśnie o jakimkolwiek jej ,,istnieniu"),to egzystencja całego Wszechświata; istnienie Wszechświata z kolei to istnienie Ewolucji.
Najdziwniejsze, ale na pewno nie najgorsze, po prostu nadzwyczaj kłopotliwe dla każdego zaznajomionego z tego rodzaju biologiczno-genetyczną dziedziną nauki/wiedzy, tym bardziej z współczesną biologią, antropologią, paleoantropologią, paleogenetyką i temu podobnymi, specjalisty, jest w prostych słowach wyjaśnić to czym jest ta słynna, zapoczątkowana przez Darwina prawie że dwa stulecia temu Ewolucja. Sądzę, że powiedzenie, że ,,Ewolucja to prawo" to niedopowiedzenie; nie wystarczy tego typu określenie w sytuacji, gdy wymyka się ona jakiejkolwiek rozsądnej i obiektywnej kategoryzacji. To prawo, ot niematerialna część Wszechświata i sama konsekwentność istnienia życia. Ewolucji doświadczamy na każdym kroku, m.in. poprzez świadome, czy nieświadome obserwowanie i ,,podpatrywanie” różnorodności życia, które nas zewsząd otacza. Fantazyjność i złożoność ,,Pani Ewolucji” jest bujniejsza i okazalsza niżeli mogła by sobie to wyobrazić, jakkolwiek wykreować nasza i tak dość szeroka wyobraźnia. Przykładowo ewolucja gatunku ludzkiego, jest niczym gęsty las zagadek i tajemnic, przez który nie udało się jeszcze nam ludziom całkowicie przebrnąć, jakbyśmy brodzili niekiedy bezcelowo przez gąszcze liści, krzaków, krzywo rosnących gałęzi i traw, gdy nieopodal leży idealna ścieżka czekająca na odkrycie. Drzewo genealogiczne Homo Sapiens nie jest całkowicie poznane. Weźmy na ten wzgląd pewną zagadkę, ściślej: fenomen rzekomo niegdyś istniejących na Ziemi gigantycznych humanoidów. Według teorii paranauki, czy czegoś podobnego kryptozoologii właśnie, w pewnym okresie w dziejach planety odgałęził się całkowicie inny gatunek od głównej linii hominidów, ewoluując do formy istoty wysokiej, uwzględniając w konsekwencji jej średni, gatunkowy wzrost, na poziom ponad 2,5m. Z jednej strony to swego rodzaju ,,zabobony i szarlataństwo” naukowe, ponieważ nie ma wystarczającej ilości obiektywnych świadectw to udowadniających i dowodów fizycznych to stanowisko popierających. Z drugiej jednak, kto wie co sama ziemia pogrzebała pod sobą, co skryła ,,na wieki wieków”, jakich przedstawicieli rodziny Hominidae i rodzaju Homo naukowcy jeszcze nie odkryli i być może nigdy nie zdołają odkryć. I to jest aberracja Ewolucji, jej paradoks, który uwydatnia to jak płynną, nie do końca uzupełnioną jest ona teorią naukową. I jest to jeden z multum przykładów, które czarno na białym wytłuszczają specyficzne błędy Darwinizmu, niczym błędy w kodzie, który potrafi tworzyć rozmaite gatunkowe, sprzeczne z biologicznym rozsądkiem dziwy. Człowiek to tylko jeden z bilionów gatunków tego, co żyje; nie jesteśmy do końca w stanie przewidzieć czego nasze narzędzia naukowe, sprawne umysły biologów, archeologów, geologów i innych techników w takich badaniach współpracujących, jeszcze spod ziemi nie wydobyły: od stworzeń żyjących w erze dinozaurów aż po tajemnice gatunku ludzkiego. Trzeba cierpliwości, czasu i chęci, aby odkryć to, co ewolucja przed nami zataiła. A w ramach ,,trzymania cierpliwości na wodzy" przychodzi z pomocą pewna książka z dziedziny nauk, nazwijmy to ,,ewolucji antropologicznej", nad którą niniejszym się pochylam.
Trudno się nie zgodzić z tym, że to jak funkcjonuje Homo Sapiens w obecnych czasach jako gatunek w olbrzymim zbiorze połączonych wspólnymi celami jednostek, który jak wiemy rozwija się w zastraszająco szybkim tempie; że to, jak w określonych społecznościach, kulturze, potrafi się on odnajdować, zawdzięczamy milionom lat ewolucji. W tym aberracyjnym procesie piękne jak i przerażające zarazem staje się to jak rozciągnięty jest on w eonach czasu. To nie są pokolenia, ale całe miliony lat, w których uwidacznia się pożądana w gatunku zmiana, dając często nowy, bardziej lub po prostu inaczej przystosowany do określonych warunków środowiskowych również zmienionych w czasie gatunek danej istoty. Przeważnie, jako jednostka, uwzględniając biologiczny aspekt egzystencji Homo Sapiens, człowiek nie jest stworzony do życia w ,,biologicznej samotności” – w tym wziętym w cudzysłów określeniu chodziło o fakt, że tu gdzie jesteśmy obecnie stało się to możliwe tylko dlatego, że Homo Sapiens to zwierzę stadne, najlepiej egzystujące w grupach osobników tego samego gatunku. Tak tworzą się społeczności, kształtują więzi, relacje, tym samym kultura. W świecie wielu Ssaków czy w ogóle wśród Naczelnych jest podobnie. Czy to goryle, małpiatki, orangutany – te zwierzęta tworzą zręby tego, co nazywamy zrębami społeczności i na ich sposób odległą, pierwotną protokullturą. A co ciekawe, nie dotyczą ich egzystencji aspekty duchowe, metafizyczne – to zwierzęta, z racji porównania mózgów do ludzkich, których jednak nie można skreślać z pewnych elementów ich życia, w tym sensie, iż nie można ich posądzić o nie tworzenie danej sobie kultury, o nie istnienie wśród ich gatunków specyficznej im tylko ,,podświadomości gatunkowej". To co tworzy się w obrębie grup Naczelnych to właśnie kolejny element łańcucha ewolucyjnego, którego do końca sądzę nie będziemy w stanie poznać (albo przynajmniej nie poznamy w ciągu najbliższych dekad) – nie zajrzymy w głąb świadomości czy też samoświadomości (ale w przypadku innych poza gatunkiem ludzkim Naczelnych pojawiają się głosy, iż można u pewnych gatunków mówić o samoświadomości – sam taki pomysł i wniosek ociera się o poważny problem naukowy, nie do końca rozumiany zarówno przez etyków, filozofów i badaczy badających mózgi naszych ,,kuzynów” i ich zachowania),ani do sedna istoty ,,osobowości szympansa”, czy innego stworzenia wśród hominidów, by stwierdzić albo temu zaprzeczyć, że jest w taki a nie inny sposób porównywalnie ludzki do Homo Sapiens.
Ewolucja zdaje się być niczym rozkosz – stale powtarza swe mechanizmy, ale i tworzy nowe. To niekończący się eksperyment, jeden ogromny ,,algorytm sieci neuronowych", który ciągle doświadcza, analizuje, uczy, kreuje dalej. Odwołując się na to, co nakreśliłem powyżej w kwestii ewolucji naszych przodków, określając to kolokwialnie ,,szympansich kuzynków", można by rzec: Ewolucja jest więc przewidywalna... choć nie zawsze tak bywa. Dlatego też na takową problematykę, temu podobne rozważania i inne zagwozdki naukowe oraz uwzględniając całą masę ważnych danych dotyczących samej Ewolucji jak i Ewolucji istoty ludzkiej na przestrzeni milionów lat, m.in. analizując to dlaczego nasz przodek człowiekowaty, Australopithecus afarensis, do którego gatunku należała słynna ,,Lucy" za eony lat w przód przeistoczył się w sprawnego fizycznie i umysłowo Homo Sapiens, który to zdołał opanować całą Ziemię (a zrobił to dzięki chodzeniu, dzięki stopom!) w swej pracy odpowie nam Jeremy DeSilva. Ów naukowiec zrobił to za pośrednictwem swej wnikliwej popularnonaukowej pracy, choć niepozbawionej błędów pisarsko-twórczych; jest nią ciekawa encyklopedycznie-reportażowa z w miarę dobrym płynnym stylem pisarskim (co dla tematyki tu przedstawionej okazało się bardzo istotne – aby przedstawić tak trudne informacje w przyswajalny dla w miarę ogarniętego z nauką ,,ludka” sposób) książka: "Pierwsze kroki. Jak staliśmy się ludźmi". W publikacji tej ciekawie rozpoczyna się od… samej okładki: przód, grzbiet, tył. To tu uwydatniane są pewne oznaki mówiące, że mamy przed sobą kawał dość porządnej - jak na standardy popularyzacji nauk biologicznych - akademickiej lektury wyłożonej w geekowskim i zrozumiałym stylu. Biała forma zewnętrzna, na przodzie - wśród akademickiej bieli okładki rysuje się szkic anatomiczny ludzkiej stopy, która stoi na jakimś podłożu, która ,,postawiła swój krok”. Delikatne niebieska i żółta linie, plus pisany mniejszą czcionką podtytuł książki dostrajają i podwyższają skromną, ale i wielką wiedzą wartość publikacji. A mnie, cóż, mimo wszystko zżera lekkie poczucie winy, że akurat tak późno potrafiłem dostrzec pracę DeSilvy. Gdzie to mi umknęło?
,,Pierwsze kroki”, to tego typu lektura, która wielu z nas niepostrzeżenie może przejść koło nosa, jakby została stworzona tylko dla określonego typu zainteresowanych taką a nie inną tematyką osób, wężej: dla nerdów zaczytanych w książkach dotyczących popularnonaukowych wywodów biologii i ewolucji życia na Ziemi. Ale jest to o tyle specyficzny tytuł, że można nawet nie zauważyć, że taka książka w ogóle istnieje. A warto akurat mieć to szczęście, aby na ten tytuł natrafić: w książce autor udowadnia, że dwunożność to jedna z najbardziej praktycznych mechanik poruszania się kręgowców jaka istnieje od 250 mln. lat; zresztą to nie tylko nauka o ewolucji gatunku ludzkiego, ale w dużej mierze o bardzo wąskim jej odłamie: dlaczego chodzimy, dlaczego już malutkie dzieci samoczynnie nawet, bez pomocy rodziców/bliskich, po prostu wstają, dlaczego i po tysiąckroć dlaczego uczą się chodzić?! I co takiego sprawia, że z raczkowania przestawiamy się na chód i w ten sposób pod względem ewolucyjnym zaczynamy uwalniać dwie kończyny górne do aktywności?! I to jest wyjątkowa wnikliwość DeSilvy jako badacza - ten element zaznacza się w ,,Pierwszych Krokach" jak najbardziej ,,in plus"! Oczarował nas wystarczającą dozą sprytnie poukładanej wiedzy z zakresu paleoantropologii; autor nie stara się ,,zalewać do przesytu", ale raczy nas odpowiednio dozowanymi ciekawymi informacjami z zakresu ,,nauk biologicznych i darwinizmu", pisząc m.in. o tym, a to tylko jeden z dziesiątków przykładów: dlaczego kobiety w szerszym ujęciu mają przewagę nad mężczyznami w sportach wytrzymałościowych; dlaczego istniał jeden moment w dziejach naszej adaptacji jako gatunku, gdy dzieliliśmy przestrzeń z Homo naledi, neandertalczykami, denisowianami i tzw. ,,wyspiarskimi hobbitami”. Osobiście nie miałem pojęcia, że Homo Erectus potrafił już mówić, a żył on na Ziemi wiele setek tysięcy lat temu. Tak, DeSilva się tym nie chwali, ale widać, że paleoantropologia to ciężki kawał chleba, to żmudna, pochłaniająca zdrowie i czas praca, tzw. ,,nauka fragmentów”, czego dowodem takich zasług i pięknych owoców jej działań niech będzie wysunięcie teorii iż najstarsze zachowane ślady na Ziemi wskazują na to, że zdolność chodzenia w ogóle, jeśli chodzi o homininów datowana jest na 3,6 miliona lat wstecz, co z punktu ewolucyjnego naszej ,,prarodziny” gatunkowej i temu podobne jest naprawdę niesamowite. Czyli co, wszystko zaczęło się... od stóp! Od zwyczajnego wydawać by się mogło chodzenia.
Nie należę do obozu koncepcyjnego, który całkowicie odrzuca tą słynną mającą grubiutko ponad 100 lat teorię, raczej będącą zunifikowanym prawem przyrody, jakby nadrzędnym procesem kształtującym życie na każdym etapie, niżeli stricte ,,teorią” darwinowską - nie jestem w stanie ot tak zapomnieć o ,,teorii ewolucji biologicznej poprzez dobór naturalny", gdy doświadczyłem chociażby tej lektury czy innych zawartych wiedzą do niej podobnych. Można nie zgadzać się z niektórymi jej wykładnikami czy aspektami, ale nie powinno się jej całkowicie negować - poprzez właściwą robotę DeSilvy w tej książce - i za to ją dość szanuję - zdałem sobie sprawę, że ,,Ewolucję” można nazywać inaczej (na zasadzie ,,róbta co chceta"),ale ona po prostu jest, a człowiek w określonym momencie w dziejach naszej nauki i kultury wyłonił jej istnienie na wierzch.
Po lekturze bardzo dobrej, choć tak naprawdę nieperfekcyjnej, jeśli chodzi o swą typową budowę jako literatura czy reportaż popularnonaukowy recenzowanym niniejszym pracy (nieperfekcyjnej gdyż pozycja ta ma ponad 100 stron samych przypisów i objaśnień, które nie każdego czytelnika będą interesować),tym bardziej jestem za dużą częścią postulatów ,,teorii o powstawaniu gatunków”, ot darwinizmu, gdyż tak naprawdę bez ogródek i zbędnego mambo-jambo autor wykłada nam tu solidne wnioski jak karty na stół wobec tego, że dzięki Ewolucji nasz praprzodek, a w końcu i my, z biegiem czasu uwolniliśmy stopy, zrobiliśmy miejsce dla licznych funkcji rąk, daliśmy szersze pole do popisu naszemu ciału do reszty adaptacji, a mózgowi do zwiększenia swych rozmiarów. Tym samym jesteśmy tu gdzie jesteśmy, tym samym opanowaliśmy Świat.
Czym jest ,,Ewolucja"? Jak rozumieć ów proces, prawo, czy po prostu ,,to coś", co niczym Moc z Gwiezdnych Wojen ukształtowało życie na naszej planecie w sposób dla ludzi niepojmowalny? Co sprawiło, że Ewolucja jest czymś tak wysublimowanym, tak odmiennym i abstrakcyjnym, że o tym procesie nie można nie powiedzieć nic innego jak tylko, że zdaje się ona przyjmować postać...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki niestety nie byłam w stanie przeczytać do końca. Za dużo opisów z życia autora - książka napisana jest w stylu autobiografii, a ja spodziewałam się bardziej faktów. A już jak te fakty się pojawiają to mam wrażenie, że są zbyt szczegółowe i przedstawione po prostu nieciekawie
Książki niestety nie byłam w stanie przeczytać do końca. Za dużo opisów z życia autora - książka napisana jest w stylu autobiografii, a ja spodziewałam się bardziej faktów. A już jak te fakty się pojawiają to mam wrażenie, że są zbyt szczegółowe i przedstawione po prostu nieciekawie
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawa książka, rzuca nowe światło na to, jak staliśmy się "wyprostowani" i że nie pochodzimy od istot podpierających się kłykciami przy chodzeniu. Mi przeszkadzał spory nadmiar scenek rodzajowych, np. pisząc o różnych ścięgnach w ciele człowieka i że łatwo je nadwyrężyć, co i rusz przytaczał historyjki jakichś sportowców, którym przydarzyła się taka właśnie kontuzja. Ale pewnie wielu czytelnikom się to spodoba, jako ubarwiające narrację i czyniące lekturę "lżejszą".
Bardzo ciekawa książka, rzuca nowe światło na to, jak staliśmy się "wyprostowani" i że nie pochodzimy od istot podpierających się kłykciami przy chodzeniu. Mi przeszkadzał spory nadmiar scenek rodzajowych, np. pisząc o różnych ścięgnach w ciele człowieka i że łatwo je nadwyrężyć, co i rusz przytaczał historyjki jakichś sportowców, którym przydarzyła się taka właśnie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawie przedstawiona historia naszych przodków, od których wszystko się zaczęło. Czekam na kolejną część, w rodzaju aktualizacji, która ukaże nowe odkrycia, pomysły i postęp tej dziedziny nauki.
Bardzo ciekawie przedstawiona historia naszych przodków, od których wszystko się zaczęło. Czekam na kolejną część, w rodzaju aktualizacji, która ukaże nowe odkrycia, pomysły i postęp tej dziedziny nauki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka popularno-naukowa na miarę moich potrzeb i oczekiwań. Zawiła w detalach na tyle, abym podczas czytania czuła dumę z siebie. Prosta w objaśnieniach wystarczająco, żebym zrozumiała treść. Rozpoczynając od anatomicznych szczegółów budowy stopy naszych praprzodków autor wypływa na szerokie tematy genezy człowieka. „Pierwsze kroki” starają się dać odpowiedź na pytanie, dlaczego ewolucja postawiła nas na dwie nogi i jakie były tego skutki. Opowieść okraszona migawkami zza kulis pracy współczesnych Indian Jonesów – paleoantropologów, którzy co rusz wykłuwają ze skał brakujące ogniwa naszej historii. Książkę Jeremiego DeSilvy czyta się naprawdę świetnie.
Polecam.
Książka popularno-naukowa na miarę moich potrzeb i oczekiwań. Zawiła w detalach na tyle, abym podczas czytania czuła dumę z siebie. Prosta w objaśnieniach wystarczająco, żebym zrozumiała treść. Rozpoczynając od anatomicznych szczegółów budowy stopy naszych praprzodków autor wypływa na szerokie tematy genezy człowieka. „Pierwsze kroki” starają się dać odpowiedź na pytanie,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to