-
Artykuły
Wiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać11 -
Artykuły
"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać10 -
Artykuły
Umrę, jeśli tego nie polubisz - weź udział w konkursie i wygraj wspomnienia influencerki
LubimyCzytać35 -
Artykuły
Dlaczego poziom czytelnictwa w Polsce nie rośnie? Raport Biblioteki Narodowej
Iza Sadowska170
Biblioteczka
2026-04-05
2026-01-24
2025-12-14
2025-12-10
2025-11-15
2025-10-10
Zapowiadało się całkiem przyjemnie z początku, krótkie historie z potencjałem błyskotliwości oraz wybuchami wyobraźni. Zwłaszcza, gdy przypomniałem sobie, że jedno z opowiadań autorki czytałem w kwartalniku Czas literatury. Spodziewałem się historii pełnych surrealistycznych zdarzeń, jednak z czasem czar zaczął ulatywać, w treści zapanował wielki chaos, gubiłem się w sensach, trochę o niczym, co myśl przyniesie w trakcie zapełnienia stron. Utkwiła mi częsta fraza o byłym mężu/partnerze. Językowo jest przeciętnie. Emocjonalnie nieangażująco.
Zapowiadało się całkiem przyjemnie z początku, krótkie historie z potencjałem błyskotliwości oraz wybuchami wyobraźni. Zwłaszcza, gdy przypomniałem sobie, że jedno z opowiadań autorki czytałem w kwartalniku Czas literatury. Spodziewałem się historii pełnych surrealistycznych zdarzeń, jednak z czasem czar zaczął ulatywać, w treści zapanował wielki chaos, gubiłem się w...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2025-09-30
2025-09-17
Aż dziw bierze, że dotarłem do tej książki Reymonta dopiero w 2025 roku, a wszystko przez przegląd strony Wolnelektury.pl.
Zupełnie nie spodziewałem się takowej historii ze strony autora Chłopów. Nasycenie atmosfery zdarzeniami nadprzyrodzonymi, osadzenie akcji w tym ponurym zabłoconym Londynie z początku XX powoduje u mnie przychylniejsze spojrzenie na tę powieść.
I nie fabuła tutaj gra pierwsze skrzypce, co zupełnie nie przeszkadza, bo literacki sznyt, zdania wielokrotnie złożone, fajerwerki językowe wtłaczają Wampira na najwyższe szczeble. Główny bohater podatny na wszelakie zauroczenia i miłostki oraz Daisy, której atrybuty są jakże znamienne - czarna pantera, płomiennorude włosy.
Jedynie można poczuć zawód w temacie głębszego opisu samego miasta.
Polecam każdemu taki seans spirystyczny z tą książką.
Aż dziw bierze, że dotarłem do tej książki Reymonta dopiero w 2025 roku, a wszystko przez przegląd strony Wolnelektury.pl.
Zupełnie nie spodziewałem się takowej historii ze strony autora Chłopów. Nasycenie atmosfery zdarzeniami nadprzyrodzonymi, osadzenie akcji w tym ponurym zabłoconym Londynie z początku XX powoduje u mnie przychylniejsze spojrzenie na tę powieść.
I nie...
2025-08-05
2025-07-07
2025-06-04
2025-05-16
2025-01-05
Podejrzewam, że ten tytuł najlepiej oddaje umysł w stanie schizofrenii. Mimo niewielkiej objętości książki, miałem poczucie nieustannej wspinaczki bądź potrzeby postoju na surrealistycznych przystankach. Akcja niczym szatkowanie kapusty. Pędzą słowa, neologizmy, nie pozwalając zawiązać wątku. Nigdy nie wiemy co ukaże się zza rogu, co wyprodukuje płodny umysł autorki.
Należy jednak nadmienić, że spotykamy się ze smutnymi i dramatycznymi kwestiami. Depresyjne oraz lękliwe jest życie komików.
Zdecydowanie na duży plus rysunki.
Podejrzewam, że ten tytuł najlepiej oddaje umysł w stanie schizofrenii. Mimo niewielkiej objętości książki, miałem poczucie nieustannej wspinaczki bądź potrzeby postoju na surrealistycznych przystankach. Akcja niczym szatkowanie kapusty. Pędzą słowa, neologizmy, nie pozwalając zawiązać wątku. Nigdy nie wiemy co ukaże się zza rogu, co wyprodukuje płodny umysł autorki....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2024-10-24
2024-10-20
Sierpień w mieście niczym listopadowa słota. Tytuł wypełniony po brzegi nostalgią. Okładka się nie myli i podejrzewam, że ciężko o lepszą, która oddawałaby nastrój książki. Tym razem Paweł Sołtys porzucił opowiadania na rzecz snucia erudycyjnych historii, wnikania w szczegóły, we wszelkie zakamarki pamięci, by odtwarzać z namaszczeniem to co dawne.
Momentami słowna szarża przypominała mi gęstość prozy Prousta, lecz zabrakło mi bogatszych opisów psychologicznych pojawiających się postaci wraz z zawiązywaniem akcji.
Główny bohater mości się na pożółkłych stronach, przemierza nierówne płyty chodnikowe, podróżuje zjełczałą komunikacją miejską i pokonuje warszawskie ulice, które są dla niego niczym artefakty. I jak zazwyczaj u autora poezja naciska na prozę, przypiera do ściany, przez co pozostają ścinki prozy, lecz nawet w nich czytelnicy mogą znaleźć ukojenie.
Sierpień w mieście niczym listopadowa słota. Tytuł wypełniony po brzegi nostalgią. Okładka się nie myli i podejrzewam, że ciężko o lepszą, która oddawałaby nastrój książki. Tym razem Paweł Sołtys porzucił opowiadania na rzecz snucia erudycyjnych historii, wnikania w szczegóły, we wszelkie zakamarki pamięci, by odtwarzać z namaszczeniem to co dawne.
Momentami słowna szarża...
2024-09-16
Na książkę natknąłem się przypadkiem, w czasie przeglądania profilu Pawła Sołtysa. I jak się okazało, jego opowiadanie wybija się wśród pozostałych. Najlepiej uchwycił koci język, przemówił rozbudowanymi zdaniami, aż wynurzały się z nich wibrysy.
Pewną dozę kocich ruchów na kartkach zachowała Małgorzata Rejmer. Równie interesującą historię przedstawił Piotr Siemion o kotach mających przysłużyć się nauce w realiach, gdy ludzkość zaczęła podbijać kosmos.
Zdecydowanie na minus wypadło pierwsze opowiadanie S. Chwina, niczym rozprawka pisana przy pomocy Wikipedii i z wieloma błędami logicznymi, nawet jeśli wziąć pod uwagę przyjętą konwencję.
Piotr Paziński - niebywała chałtura, pisanie o niczym, byle tylko liczba znaków się zgadzała, nie odnotowałem żadnych śladów kocich łap.
Na książkę natknąłem się przypadkiem, w czasie przeglądania profilu Pawła Sołtysa. I jak się okazało, jego opowiadanie wybija się wśród pozostałych. Najlepiej uchwycił koci język, przemówił rozbudowanymi zdaniami, aż wynurzały się z nich wibrysy.
Pewną dozę kocich ruchów na kartkach zachowała Małgorzata Rejmer. Równie interesującą historię przedstawił Piotr Siemion o...
2024-10-06
2024-09-13
2024-08-20
2024-08-02
A teraz przestańcie skrolować, zapomnijcie o wytworach AI, mam dla was skrupulatnie zapakowane gawędy, bierzcie je i nieście ku chwale - zdaje się mówić autor Monoloku. Walczy nieustannie o zapomniane i przede wszystkim o język opowieści.
Miałem okazję zapoznać się z większością twórczości Pawła Sołtysa i z ręką lewitującą przy sercu, stwierdzam, że to zaiste wspaniale napisana proza, bogactwo językowe nie ma końca.
Wycinek o komiwojażerach z odkurzaczami Rainbow - istnie genialny.
A dalej np. "Mój bar był w tej naszej biednej dzielnicy, co to zniknęła już prawie pod nowymi blokami, pod Żabkami, Biedronkami i budami kebabów. Ale kiedyś to była fest dzielnica, sam pan wiesz, z ludźmi z krwi, kości i blagi". - Kwintesencja stylu i tego co istotne w nieustannych snutych opowieściach, na które natkniemy się w tej pozycji.
A teraz przestańcie skrolować, zapomnijcie o wytworach AI, mam dla was skrupulatnie zapakowane gawędy, bierzcie je i nieście ku chwale - zdaje się mówić autor Monoloku. Walczy nieustannie o zapomniane i przede wszystkim o język opowieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałem okazję zapoznać się z większością twórczości Pawła Sołtysa i z ręką lewitującą przy sercu, stwierdzam, że to zaiste wspaniale...