-
Artykuły
„Ostatni smrek” Marii Gąsienicy-Zawadzkiej trzyma w napięciu do ostatniej strony
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie jesteśmy skazani na powtarzanie błędów, ale jesteśmy na to podatni
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Gdy prawdy powiedzieć nie możesz, a kłamać nie chcesz
FioletowaRóża1 -
Artykuły
Sportowa opowieść o sile dziecięcego charakteru – „Akademia Piłkarska. #1 Gra się zaczyna”
LubimyCzytać2
Biblioteczka
2024-09-07
2021-04-19
Temat dla większości młodych czytelników znany głównie z internetu. Mamy tu układ chronologiczno-skutkowy: po poznaniu krótkich biografii uczestników i okolicznościach wyprawy akcja skupia się głównie na zamieszaniach związanych ze śledztwem. To właśnie śledztwo jest głównym tematem tej książki. Domniemania co do tego, co zaszło na górze nr 1079 przemykają między wierszami w ostatnich rozdziałach. Czyta się raczej szybko, jednak uważam że kaliber tajemnicy jakim obarczona jest sprawa "dziewięciorga" w rzeczywistości w tej książce nie został dosadnie przedstawiony. Szukałam czegoś bardziej wnikliwego i na poziomie... Tutaj niestety jest język, jakim posługuje się autorka momentami był zbyt "memiczny", (wtrącenia z języka młodzieżowego, dziwne składnie) miałam wrażenie że czytam bloga jakiejś fanki tragedii na przełęczy. W takich momentach (a jest ich w książce wiele) tracimy powagę z czytania o bezwzględnych mackach ustroju socjalistycznego, o którego wadach przy okazji dowiaduje się czytelnik, które o dziwo NADAL uniemożliwiają rodzinom ofiar dotarcie do prawdy, pomimo rozpadu ZSRR i odtajnienia części akt.
Pomimo tego, nie żałuję, bo książkę czyta się szybko i można wracać do bardziej wymagających (również językowo) lektur :)
6/10
Temat dla większości młodych czytelników znany głównie z internetu. Mamy tu układ chronologiczno-skutkowy: po poznaniu krótkich biografii uczestników i okolicznościach wyprawy akcja skupia się głównie na zamieszaniach związanych ze śledztwem. To właśnie śledztwo jest głównym tematem tej książki. Domniemania co do tego, co zaszło na górze nr 1079 przemykają między wierszami...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2016
2006
2007
2007-01-01
2008-01-01
2009-01-01
2009-01-01
[…] czyż nie jest to czyściec materii nieożywionej, przestrzeń pośmiertna architektury?
Moja pierwsza styczność z twórczością Dukaja. Chciałam sprawdzić jak podejdzie mi jego sposób pisania i niestety nie zostałam zbytnio zachęcona. O ile pierwsza połowa czyli jakieś 150 stron zapowiada się całkiem obiecująco; zostaje wykreowane w wyobraźni czytelnika dość szczegółowo początkowe miejsce akcji (futurystyczna wizja Krakowa) i zaczynamy w ten świat powolutku „wsiąkać”. Potem, gdy tytułowa „córka łupieżcy” wyrusza, a właściwie zostaje <wchłaniana> w podróż z tym określaniem literackim czasu i miejsca robi się troszkę ciężej. Nie udało mi się zaprzyjaźnić z główną bohaterką, która mimo ukończenia dopiero 18 lat zdaje się być już znudzoną życiem mało sprawczą osobą. Poza często przydziewanym przez nią, zawsze niskazitelnie czystym elfim garniturem nie ma innych charakterystycznych cech pozwalających nam na oswojenie się z jej postacią. Po liczącym około 100 stron wprowadzeniu w czas i miejsce akcji, mamy wrażenie że znamy cel ku któremu zmierza powieść; osiągnięcie pełnoletności przez bohaterkę-tajemniczy prezent od zmarłego(?) rodzica-odkrywanie tajemnicy jegi spadku. Oczekujemy, że w takim tempie rozwijać się będzie reszta opowieści. Jednak o ile fabuła się rozwija, tak co rusz wprowadzane nowe terminy określające m.in miejsca czy futurystyczne zabiegi rozszerzające rzeczywistość znacznie tracą na sile i szczegółowości. W trakcie czytania przyjmowałam te nowe dane z coraz większą ciekawością i nadzieją na sensowne rozwinięcie i wykorzystanie tych wątków. Gdy zostało mi około 10 stron do końca historii już wiedziałam, że nie doczekam się rozwinięcia wszystkich wspaniale opisanych technologii. O ile te wprowadzane na samego początku udało mi się przyswoić, tak im bliżej końca, zdajemy sobie sprawę że historia Zuzanny to pretekst, ćwiczenie literackie, wyrywek z ciekawie kreowanego uniwersum, którym to postanowił się z nami podzielić autor „Córki Łupieżcy”. Niestety tej hojności nie jest za wiele :(
Dukaj daje nam do spróbowania autorskie danie, które zaczyna nam smakować. Pochłaniamy je zaintrygowani, mając lekkie wrażenie znajomości tego smaku. Jednak gdy zaczynamy nabierać ochotę na więcej ze zgrozą stwierdzamy że zostały już tylko okruszki, a co gorsza, nawet po ich zjedzeniu mamy obawy co do ostatecznej smaczności dania.
4/10
[…] czyż nie jest to czyściec materii nieożywionej, przestrzeń pośmiertna architektury?
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMoja pierwsza styczność z twórczością Dukaja. Chciałam sprawdzić jak podejdzie mi jego sposób pisania i niestety nie zostałam zbytnio zachęcona. O ile pierwsza połowa czyli jakieś 150 stron zapowiada się całkiem obiecująco; zostaje wykreowane w wyobraźni czytelnika dość szczegółowo...