rozwińzwiń

Jak rozmawiać z psem?

Okładka książki Jak rozmawiać z psem? autora Barbara Gawryluk, Katarzyna Harmata, Aleksandra Woldańska-Płocińska, 9788383802435
Okładka książki Jak rozmawiać z psem?
Barbara GawrylukKatarzyna Harmata Wydawnictwo: Agora literatura dziecięca
96 str. 1 godz. 36 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2026-03-25
Data 1. wyd. pol.:
2026-03-25
Liczba stron:
96
Czas czytania
1 godz. 36 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383802435
Średnia ocen

9,8 9,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak rozmawiać z psem? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Jak rozmawiać z psem?

Średnia ocen
9,8 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak rozmawiać z psem?

avatar
1
1

Na półkach:

Cudowna książka i cudowna autorka! Polecam wszystkim psim wielbicielom ♥️

Cudowna książka i cudowna autorka! Polecam wszystkim psim wielbicielom ♥️

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5795
5733

Na półkach:

Dziecko i pies w domu - jak najbardziej, ale trzeba się dogadać.

Dziecko i pies w domu - jak najbardziej, ale trzeba się dogadać.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

To ciepła i merytoryczna książka, która łączy opowieść z praktycznymi wskazówkami dla młodszych czytelników i początkujących opiekunów psów. Uczy empatii, rozumienia psich emocji i komunikacji poprzez mowę ciała, dzięki czemu czytanie jej jest zarówno pouczające, jak i przyjemne❤️ 🐾

To ciepła i merytoryczna książka, która łączy opowieść z praktycznymi wskazówkami dla młodszych czytelników i początkujących opiekunów psów. Uczy empatii, rozumienia psich emocji i komunikacji poprzez mowę ciała, dzięki czemu czytanie jej jest zarówno pouczające, jak i przyjemne❤️ 🐾

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

16 użytkowników ma tytuł Jak rozmawiać z psem? na półkach głównych
  • 10
  • 6
6 użytkowników ma tytuł Jak rozmawiać z psem? na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Barbara Gawryluk
Barbara Gawryluk
Autorka książek dla dzieci, dziennikarka i tłumaczka szwedzkiej literatury dziecięcej. Jest autorką ponad 20 książek dla dzieci i kilkudziesięciu przekładów szwedzkiej literatury dziecięcej i młodzieżowej. Ukończyła filologię szwedzką na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od 1992 roku pracuje w radiu Kraków jako dziennikarz, gdzie jest odpowiedzialna za różne programy literackie oraz prowadzi autorską audycję „Alfabet” skierowaną do dzieci i młodzieży. Wyróżniona przez dziecięce jury polskiej sekcji IBBY za książkę Dżok. Legenda o psiej wierności w konkursie na Dziecięcy Bestseller Roku 2007. Laureatka za rok 2009 Nagrody Literackiej im. Kornela Makuszyńskiego za książkę Zuzanka z pistacjowego domu. Laureatka w 2010 roku nagrody „Książka roku” polskiej sekcji IBBY za upowszechnienie czytelnictwa za audycję „Książka na szóstkę”. W życiu prywatnym matka dwójki dzieci, córki i syna, którzy byli pierwszymi recenzentami jej książek.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nie znajdziesz mnie po śladach stóp Sylwia Błach
Nie znajdziesz mnie po śladach stóp
Sylwia Błach Karolina Jeske
Fajnie jest kupić sobie książkę pod przykrywką "to dla dziecka" 😉📚 To znaczy dla dziecka też... ale przecież to się nie wyklucza 🤭 👣"Nie znajdziesz mnie po śladach stóp" Sylwii Błach przyciągnęło mnie najpierw tytułem. Kto daje dzisiaj takie długie tytuły?? Potem okładka z rysunkiem, który przypomniał mi "Listy do A." Anny Sakowicz. Jeszcze później internet zbombardował mnie (ach te algorytmy) recenzjami, zdjęciami z książką i przede wszystkim postami ze strony autorki, na których dzieli się (oprócz informacji o książkach) swoimi perypetiami jako osoby poruszającej się na wózku. Pociągi, rehabilitacja i... warsztaty dla dzieci. 👶Nie odmówiłam sobie zatem zakupu DLA DZIECKA książki pani Sylwii na Targach w Gdyni. I przeczytałam. Jeszcze nie dziecku, tylko sobie. Przede wszystkim ta książka jest piękna wizualnie: twarda okładka, stylistyka ilustracji wewnątrz, "oddech" pomiędzy kolejnymi fragmentami tekstu. I ten tytuł, na który niby na początku narzekałam, jest po prostu perfekcyjny. 👩‍🦼A w środku: rozmowa z dziecięcą przyjaciółką, której nie oduczono bezpośredniości i która szczerze chce wiedzieć "jak to jest jeździć na wózku". Więc bohaterka opowiada: o tym jak NIE pomagać, jakie rzeczy mogą być straszne i smutne a jakie zabawne i ciepłe. Opowiada o przyjaźni, miłości. O ludziach bliskich i obcych. I o swoich doświadczeniach. Tę książkę warto przeczytać, nie tylko dzieciom. Bo my, dorośli, też często nie wiemy, jak się zachować przy osobie na wózku, lub z inną niepełnosprawnością. Co można powiedzieć lub zrobić, a czego nie wypada. Jak pomóc i czy w ogóle pomagać. Kilka zadań na końcu książki pomoże "wejść w buty" osoby na wózku i zrozumieć, jakich barier codziennie doświadcza. 📚Myślę, że do tego tytułu powinny dołączyć kolejne w serii: Jak to jest nie słyszeć, nie widzieć? Potrzebujemy takiej edukacji. Ubranej w piękno i prostotę.
Przeczytanki-Dorota Lińska-Złoch - awatar Przeczytanki-Dorota Lińska-Złoch
ocenił na920 dni temu
Trampki Vincenta, czyli jak się nie nudzić w muzeum Michał Rusinek
Trampki Vincenta, czyli jak się nie nudzić w muzeum
Michał Rusinek Monika Szomko
Ostatnio u mnie sporo sztuki. I żeby nie było, bo z mnie specjalistka jak z sałaty wątróbka, ale sztuka jest dla mnie ważna, wzrusza mnie, daje dużo emocji i uwielbiam dzielić się nią z moim dzieckiem. Dlatego rzuciłam się na nową książkę Wydawnictwa Zygzaki jak Reksio na szynkę, czy raczej Vincent na słonecznika. Zjawiskowo wydane "Trampki Vincenta" to opowieść Michała Rusinka i Moniki Szomko o życiu jednego z najwybitniejszych i najbardziej znanych malarzy w historii. Książka została (przepięknie) zilustrowana przez Joannę Rusinek. Książka ma twardą oprawę i kreskę, która do złudzenia przypomina tę, którą znamy ze "Słoneczników". A my poznajemy malarza patrząc na niego przez pryzmat jego dzieł, zastanawiając się, jak wizyta w muzeum może być dla dziecka interesująca. Bo od tego pytania całą opowieść się zaczyna. Kiedy byłam w National Gallery podsłuchiwałam prowadzącego zajęcia dla dzieci i wspaniale było patrzeć, jak maluchy dyskutują o obrazach najwybitniejszych światowych twórców. Bez uprzedzeń, bez narzuconej wizji - po prostu wspólnie zastanawiali się dlaczego kreska jest ciemna, albo jakie uczucia towarzyszą Ci, kiedy patrzysz na dane dzieło. Nasza książka idzie właśnie tropem tego nurtu. Jest swego rodzaju luźnym przewodnikiem po twórczości Van Gogha. Poznajemy Vincenta, który jawi się nam jako zwykły-niezwykły chłopiec: z pasjami, marzeniami, zaskakującymi zainteresowaniami. Zabiera nas na wycieczkę po świecie sztuki tropem pytań i zagadek, które działają na wyobraźnię i pomagają spojrzeć na wybitnego artystę nie jak na ikonę sztuki, ale jak na człowieka, który kochał sztukę i tworzył wbrew temu, co próbowali mu narzucić krytycy sztuki. Książka ta jest doskonałym przykładem, że dobrze skrojona opowieść, przystępny język i piękna szata graficzna mogą przemycić dzieciom ciekawość świata, uwrażliwić na piękno, ale też otworzyć na różne jego definicje. Najlepszą teorią o dziele sztuki jaką słyszałam jest ta która mówi, że dzieło sztuki istnieje dopiero wtedy, kiedy wchodzi w interakcję z odbiorcą. I właśnie takich odbiorców, pełnych wrażliwości i ciekawości świata, wychowa sobie ta wspaniała książka.
lady_stawrogin - awatar lady_stawrogin
ocenił na91 miesiąc temu
Kto by nie chciał mieć psa? Daniel de Latour
Kto by nie chciał mieć psa?
Daniel de Latour Marta Guśniowska
Chcielibyście mieć psa? A jeśli już macie swojego czworonożnego przyjaciela, koniecznie napiszcie, jak ma na imię! Uwaga! Tym razem przychodzę do Was z książką, na którą czekałam od momentu zapowiedzi. Już pierwsze zdanie mnie totalnie kupiło: „Henry Ósmy Mydłkiewicz od zawsze chciał mieć psa. Problem w tym, że żaden pies nie chciał mieć Henryka.” Czy to nie brzmi jak historia, którą po prostu trzeba przeczytać? Ja przeczytałam – i powiem Wam tak: nie spodziewałam się aż tylu emocji. To nie jest tylko zabawna historia o chłopcu i jego wymarzonym pupilu. To ciepła, pełna serca opowieść o tym, czym naprawdę jest pies w życiu człowieka. Na stronie 52 (tak, zapamiętajcie tę stronę!) znajduje się fragment, który - przysięgam - czytałam już kilku osobom. Bo mówi dokładnie to, co powinien wiedzieć każdy, kto marzy o psie: że pies to nie tylko obowiązki, ale też najczystsza forma miłości, jaką można dostać. Śmiałam się, wzruszałam, a moja sunia leżała obok mnie, gdy czytałam. I tak ją głaskałam, bo pomyślałam - to jest właśnie to. Całość napisana jest w lekko humorystycznym stylu, momentami bardzo charakterystycznym - powtórzenia, rytmiczne zdania - ale w tej historii to działa. Ilustracje może nie są moimi ulubionymi, ale pięknie dopełniają fabułę i dodają jej uroku. To książka, którą powinien przeczytać każdy miłośnik psów, niezależnie od wieku. Bo jeśli dopiero marzycie o swoim pupilu – nauczy Was, co to znaczy odpowiedzialność. A jeśli już macie psiaka – przypomni Wam, dlaczego serce bije trochę mocniej, gdy patrzycie w te psie oczy.
Moje_literackie - awatar Moje_literackie
ocenił na1030 dni temu
Czy Krzyżacy to fajni chłopacy? Boguś Janiszewski
Czy Krzyżacy to fajni chłopacy?
Boguś Janiszewski Max Skorwider Agnieszka Jankowiak-Maik
Na trzeci tom serii „Niezła historia” czekałam z ogromną niecierpliwością. Dwa poprzednie były genialne, więc wobec „Czy Krzyżacy to fajni chłopacy?” miałam wysokie oczekiwania. Na szczęście - zupełnie niepotrzebnie się martwiłam. To kolejna świetna, mądra i przezabawna podróż do średniowiecznej Polski. Autorzy z właściwą sobie lekkością zabierają nas w czasy Piastów, zaczynając od pokutnej pielgrzymki Bolesława Krzywoustego. Szybko okazuje się, że historia to nie zbiór suchych dat, lecz pasmo politycznych intryg, rodzinnych konfliktów i brutalnej walki o władzę. Rozbicie dzielnicowe wreszcie staje się zrozumiałe, a kronikarze przestają być nieomylnymi autorytetami. Największą atrakcją są oczywiście tytułowi Krzyżacy - dowiadujemy się, skąd się wzięli, czym zajmowali się wcześniej i dlaczego pojawili się na ziemiach polskich. Ogromnym atutem książki są dynamiczne ilustracje Maxa Skorwidera, które nadają całości komiksowy charakter i sprawiają, że nawet trudniejsze zagadnienia stają się przystępne. Humor, współczesny język i świetne tempo powodują, że trudno się od niej oderwać. To książka, która bawi i uczy jednocześnie, idealna zarówno dla młodszych czytelników, jak i dorosłych, którzy chcą odkryć historię na nowo. [ WSPÓŁPRACA RECENZENCKA ] www.karolinalubas.pl
KarolinaLubas - awatar KarolinaLubas
ocenił na91 miesiąc temu
Do usłyszenia! O ślimakach, które nie są mięczakami Andrzej Marek Grabowski
Do usłyszenia! O ślimakach, które nie są mięczakami
Andrzej Marek Grabowski
Wyobraź sobie ciszę. Taką absolutną. Kiedy nie słyszysz zupełnie nic, nawet najmniejszego szmeru. Udało Ci się? Mnie też nie! Nie wyobrażam sobie nawet jak to jest nagle przestać słyszeć cokolwiek. W takiej sytuacji znalazł się Jędruś - bohater książki Andrzeja Marka Grabowskiego "Do usłyszenia! O ślimakach, które nie są mięczakami". Chłopiec podczas wypadku samochodowego doznaje urazu głowy i traci słuch. Przed nim operacja i wszczepienie implantu, dzięki któremu być może Jędrek będzie mógł znów słyszeć. Jednak to nie jedyny problem chłopca. W szkole mierzy się z niezrozumieniem, dogryzaniem czy docinkami. Na całe szczęście jest Hania - nowa koleżanka, która również jest głucha. Nasi bohaterowie wspierają się nawzajem i próbują się odnaleźć w nowych dla nich sytuacjach. Jędrek ma także bardzo wspierających rodziców, a chłopiec wraz z tatą piszą książkę, którą...możecie przeczytać w niniejszej publikacji. Choć początkowo naprzemienne czytanie historii chłopca i bajki wprowadzało trochę chaosu, to później się do tego przyzwyczaiłam. Z resztą w trudnych momentach Jędrek nie raz oddawał się lekturze, aby oderwać myśli od swoich problemów. Historia Jędrka uczy akceptacji, empatii, wrażliwości i otwartości na tych, którzy mierzą się z trudnościami i mogą potrzebować naszego wsparcia. To doskonały punkt wyjścia do rozmów z dziećmi. A opowiadanie o ślimakach, które nie są mięczakami i nie pękają jak skorupa pod sandałami, dodaje lekturze lekkości i humoru. Całość uzupełniają ilustracje Kasi Cerazy. Cieszę się, że powstają takie publikacje, które poruszają niełatwe tematy!
Groszkowe_czytanie - awatar Groszkowe_czytanie
ocenił na1023 dni temu
Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska Aleksandra Struska-Musiał
Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska
Aleksandra Struska-Musiał
/Testowane na Żywiołach/ Macie czasem tak, że patrząc na las myślicie o życiu jakie się w nim toczy? Dla nas las to miejsce dla wyciszenia i spacerowania. A dla dzikich zwierząt to prawdziwy dom. Gdzieś w tych gęstwinach, z dala od ludzi żyją wilki. Dzikie, piękne, majestatyczne. Często bojące się człowieka. Bo człowiek kojarzy się ze złem… Wnyki, polowania, zaśmiecanie środowiska. Gdzieś w lesie żyje Bury. Przyszedł na świat w w wilczej rodzinie. W tym samym czasie rodzi się Bary - psiak, którego źli ludzie odbierają od mamy i porzucają pod schroniskiem. Nie ma już ciepłego brzucha mamy, nie ma już jej mleka, nie ma miłości. Pojawiają się ludzkie ręce. Ale te, które go znalazły chcą pomóc. Bary wkrótce trafia do kochającej rodziny. Autorka, Aleksandra Struska - Musiał będzie przeplatać ze sobą historię Burego - wilka z lasu i Barego - psa ze schroniska. Będziemy towarzyszyć im przez całe ich życie… Aż do momentu gdy obaj staną się migoczącymi punktami na niebie. Znów staną się jednością. Bo wiecie, że nawet te najmniejsze rasy psów pochodzą od wilków? Tak, tak. Te nasze domowe pupile to wilczy krewniacy. „Bury i Bary” to piękna, poruszająca książka która przedstawi czytelnikowi los zwierząt. Ukaże też człowieka w różnym świetle. Pokaże również prawdziwą i dziką wolność, która czasem okazuje się być zagrożeniem i głodem. Pokaże pozorne zniewolenie, które pachnie pełną miską ale i komendami do wykonania. Wspaniała pozycja dla małych czytelników! A do tego te ilustracje, którymi autorką jest Marta Rydz - Domańska… Uwielbiamy! Jedyne na co zwróciliśmy uwagę to pierwsza ilustracja - piesek w kartonie ma już otwarte oczka i wygląda na dorodnego szczeniaka. W tekście jest mowa o szczeniaczku, który jeszcze nie widzi i nie słyszy.
Marta - awatar Marta
oceniła na1019 godzin temu
Raz, dwa, psy cztery Agnieszka Elbanowska
Raz, dwa, psy cztery
Agnieszka Elbanowska
Tak się złożyło, że w krótkim odstępie czasu przeczytałam dwie książki skierowane do młodego czytelnika, w których ważną dla akcji rolę odgrywało schronisko dla zwierząt. Dwie opowieści, dwie różne historie i odmienne spojrzenie na placówkę dla zwierząt bezdomnych. Po poważniejszej (w mojej opinii) powieści „Bury i Bary. Wilk z lasu i pies ze schroniska” otrzymałam książkę pt. „Raz, dwa psy cztery” Agnieszki Elbanowskiej (obie od Wydawnictwa Bis) – obszerniejszą objętościowo (140 stron),ale zdecydowanie zabawniejszą historię, której humoru dodają główni bohaterowie, w tym szczególnie jeden, zatwardziały optymista i kawalarz jamnik Jupi. Tytułowe cztery psy poznajemy w okolicznościach nie najlepszych dla ich codziennego bytu. Wszyscy są aktualnie podopiecznymi schroniska dla zwierząt – placówki podupadającej, niedofinansowanej, która wymagałaby gruntownych remontów i zmian organizacyjnych. Schronisko prowadzi dojeżdżający do niego codziennie pan Dyrektor, który lawiruje między nałożonymi na niego przepisami, a pozaprawiem – byle tylko spiąć finansowo kolejny miesiąc i nie dopuścić do potwornych zaniedbań. Ale realia są okrutne. Idzie zima, schronisko jest niedogrzane (brak środków na uruchomienie ogrzewania),karma byle jaka i ledwo starczająca, opieka weterynaryjna na minimalnym poziomie, a chętnych do adopcji tyle co kot napłakał. Stan liczebny zwierząt rośnie (straż miejska wciąż dowozi z licznych interwencji kolejne znalezione lub odebrane psy),a Dyrektor staje na głowie by sprostać obowiązkom, tym bardziej, że nieubłaganie nadciąga kolejna kontrola z urzędu miasta jego skromnej placówki. Od tego i ewentualnie przyznanego dofinansowania zależy jego zawodowy byt i los zwierząt.  Z braku środków na pracowników od godzin popołudniowo-wieczornych do rana psy są bez nadzoru. Pozamykane w zimnych klatkach próbują przetrwać ten wielogodzinny czas albo szaleńczym szczekaniem i ruchem (w końcu on rozgrzwa) albo notorycznym snem i odwróceniem się plecami do całego świata. Pośród wielu podopiecznych – w klatkach sąsiadujących ze sobą, a tym samym umożliwiających rozmowy – przebywają nasi bohaterowie, każdy niosący bagaż swojej indywidualnej historii przybycia do schroniska i niechętnie o niej opowiadający.  Kogo poznamy bliżej?  Jamnik Jupi – wieczny pocieszyciel, optymista, bomba energii kochająca ludzi – z chorobą kręgosłupa, którą może uleczyć tylko kosztowna operacja oraz z zanikami pamięci, które schowały traumatyczne zdarzenia z przeszłości; nieuleczalnie zakochany w Szarlocie z sąsiedniej klatki Szarlota – rasowa psia diva, modelka wystawowa i elegantka o ciężkim charakterze, zawsze pierwsza w kolejce do adopcji, bo przecież rasowca ludzie wybierają najszybciej nie bacząc na inne jego cechy, wielokrotna recydywistka powrotów do schroniska, marząca po prostu o wolności Buldog angielski Dżordż – dobrze zbudowany, starszy wiekiem, o zerowej kondycji, wielkiej silnej i twardej głowie gotowej wyważać kraty, miłośnik snu i odpoczynku, tęskniący za swoim Profesorem z którym dzielił kiedyś życie, pragnący odkryć jak naprawdę wyglądał premier Winston Churchill bo bywa do niego porównywany – przez co wierzący w swą inteligencję i niezwykłe strategiczne podejście do rzeczywistości Kundzia – psi mieszaniec przez co ma silne geny, odporność  i niezłomność z działaniu; jej celem jest wydostanie się z placówki i odszukanie swojej pani Heni, która trafiła do placówki leczniczej, a rodzina nie chciała przejąć opieki nad pozostawionym w domu psem Wszystkie cztery psy połączy szybko jedna IDEA: wielka ucieczka i spełnianie swoich marzeń! Chcą to dokonać grupowo, bo co kilka głów to nie jedna. Ale życie zaczyna rzucać im kłody pod łapy. Pierwszą jest szybka adopcja Szarloty i zniknięcie jej z orbity życia zakochanego jamnika. Jupi tym bardziej jest teraz zmotywowany do działań i chętny do porzucenia swej klatki. Swą energią zaraża pozostałych towarzyszy niedoli. Ale uciec z terenu schroniska wcale nie jest tak łatwo… „Raz, dwa psy cztery” to awanturnicza, pełna akcji i niespodziewanych zwrotów powieść drogi. To wielka ucieczka w psim wykonaniu, zakłaczona sierścią, rozszczekana, rozmerdana ogonami. Szkoda zdradzać cokolwiek z fabuły, bowiem spod pióra Autorki wyszła wielka przygoda do śmiechu i wzruszeń. Dzięki niesamowicie pogodnemu charakterowi Jupiego wiele sytuacji ma posmak lekkości i humoru sytuacyjnego mimo dramatycznych starć ucieczkowiczów z tym co przyniesie im los poza murami schroniska. Bo uciekinierom nie jest lekko. Ciągle pakują się tarapaty, doskwiera im głód, zimno, zagubienie w terenie. Ale od czego mają Jupiego! Ten pies nie pozwoli nikomu się załamać i stracić humor. Agnieszka Elbanowska nie stroni w swej książce od poważnych tematów. Ale są one podane Czytelnikowi tak przystępnie i tak sprytnie wplecione w akcję, że ciężar pewnych zjawisk nie odczuwa się bardzo dotkliwie. A mamy tu przemycone w psią przygodę opisy sytuacji zwierząt w kiepsko dotowanych schroniskach, problem nieprzemyślanych adopcji i szybkich zwrotów adopcyjnych – często z błahych powodów, zjawisko ludzkiej bezdomności i odrzucenia społecznego, znieczulica rodzin wobec zwierząt towarzyszących członkom swojej rodziny i masowe ich oddawanie lub porzucanie. Jak pokazuje historia naszych odważnych uciekinierów często więcej empatii i serca okaże ci ktoś kto nie ma wiele lub nie ma prawie nic. Marzenia bohaterów są sterem ich działania, potrafią wtedy dokonywać rzeczy wielkich i heroicznych  – nawet prowadzić samochód! Nie wierzycie? Koniecznie przeczytajcie. Kiedy jedno z nich zaczyna wątpić w słuszność ich działań czy sens marzeń zawsze zostanie postawiony do pionu i zmotywowany. Nie zdradzę czy 100% psich marzeń zostało spełnionych, czy wielka wyprawa osiągnęła cel i gdzie dotarła zgrana ekipa, a może po drodze każde podążyło osobno za swoim marzeniem? Na sam koniec muszę podkreślić mój ogromny zachwyt okładką, ilustracjami oraz zakładką do książki, a wszystko pięknie opracowane graficznie i ilustracyjnie spod ołówka pani Niki Jaworowskiej-Duchlińskiej. Jestem oczarowana psimi bohaterami – jak każdy rysunek oddaje ich charakter i witalność albo dostojność. Od razu poszukałam w internecie więcej prac tej artystki. Tworzy wspaniałe obrazy. Książka ma objętość 140 stron więc dla bardzo początkujących czytających dzieci będzie zbyt dużo tekstu, ale do wysłuchania jest idealna w każdym wieku, a i dorosły czytelnik znajdzie w tej lekturze dla siebie ogromną przyjemność czytania i bez pamięci zanurzy się w przygodzie, która rozwiewa wiatr we włosach. Bo pęd ku wytyczonym sobie celom to jej cecha, a my możemy się jedynie temu z boku przyglądać i poczuć również wielką ochotę na to by bez obaw sięgać do celów i nie iść przez życie w pojedynkę. Wielka wyprawa na kilkanaście łap pozostawi nas z uśmiechem na twarzy. Reasumując: polecam!
Latarnica - awatar Latarnica
oceniła na101 miesiąc temu
Obłędna historia medycyny Książka z kurzajkami, mnóstwem faktów oraz obrzydliwych odkryć Olivia Meikle
Obłędna historia medycyny Książka z kurzajkami, mnóstwem faktów oraz obrzydliwych odkryć
Olivia Meikle Katie Nelson
Czy wiesz, że jeszcze kilkaset lat temu na ból głowy proponowano wywiercenie dziury w czaszce? A gdy brakowało lekarstw, sięgano po sproszkowaną egipską mumię? Jeśli wydaje ci się, że wizyta u lekarza bywa stresująca, po tej lekturze spojrzysz na współczesną medycynę z prawdziwą wdzięcznością. Olivia Meikle i Katie Nelson, autorki znane z popularyzowania historii w przystępny i bezkompromisowy sposób, tym razem zabierają czytelników w podróż przez najbardziej zaskakujące i często obrzydliwe rozdziały dziejów medycyny. W książce „Obłędna historia medycyny. Książka z kurzajkami, mnóstwem faktów oraz obrzydliwych odkryć” nie ma miejsca na lukrowanie rzeczywistości. Od starożytnego Rzymu, przez cesarskie Chiny, aż po mroczne czasy publicznych sekcji zwłok. Autorki pokazują, że rozwój nauki był drogą pełną odwagi, desperacji i spektakularnych pomyłek. Trepanacje czaszki, terapia larwalna, tańczące plagi, rabusie grobów czy wybuchające zęby brzmią dziś jak scenariusz krwawego horroru, lecz kiedyś uchodziły za przełomowe osiągnięcia medyczne. Choć książka skierowana jest do młodszych czytelników, jej treść potrafi zaskoczyć również dorosłych. Krótkie, dynamiczne rozdziały sprawiają, że wiedza przyswaja się niemal mimochodem. Humor łagodzi makabryczne szczegóły, a ilustracje balansują na granicy obrzydzenia i śmiechu, dokładnie tam, gdzie często podąża dziecięca ciekawość. To opowieść o tym, jak metodą prób i bardzo bolesnych błędów ludzkość dochodziła do odkryć w dziedzinie medycyny. Dla młodych pasjonatów nauki będzie to fascynująca wyprawa po mrocznej stronie medycyny. Dla rodziców – świetny punkt wyjścia do rozmów o tym, jak bardzo zmienił się świat i jak wiele zawdzięczamy współczesnym lekarzom. Wspólna lektura? Zdecydowanie tak. Raczej nie tuż przed snem. Ostrzeżenie! Nie jest to książka dla wrażliwców. Nagromadzenie opisów kurzajek, larw, krwi i medycznych eksperymentów może wywołać grymas obrzydzenia, a czasem szczere niedowierzanie. Trochę obrzydliwa, momentami szokująca, a przy tym niezwykle wciągająca i paradoksalnie, budująca ogromny szacunek do współczesnej medycyny.
Czytajibaw - awatar Czytajibaw
ocenił na818 dni temu

Cytaty z książki Jak rozmawiać z psem?

Więcej
Barbara Gawryluk Jak rozmawiać z psem? Zobacz więcej
Barbara Gawryluk Jak rozmawiać z psem? Zobacz więcej
Barbara Gawryluk Jak rozmawiać z psem? Zobacz więcej
Więcej