-
Artykuły
Wielkanocna chwila odpoczynku z literaturą – okazje na ebooki do -95% i ranking top tytułów
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać43 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać444
Biblioteczka
2025
2024-12
2024-08
2024-08
2024-08
2023-07
2023-06
2023-06
Słodka, urocza, taka na jeden wieczór (jest bardzo króciutka, ma zaledwie 250 stron), jednak nie mogę dać wyższej oceny, mimo że chciałabym autorkę jakoś zmotywować, w końcu był to debiut i ta historia miała potencjał, ale... no właśnie, ale... i pytanie po czyjej stronie teraz leży wina?
Strasznie dużo błędów, które powinna korekta lub redakcja wyłapać, a tutaj niestety tego zabrakło i ja rozumiem literówki, ale niestety trafiały się akapity z narracji Kamila w narracji Elizy, co wytrącało z historii.
Co do samej historii, tak jak pisałam jest urocza, ale coś mi w niej brakowało. Strasznie szybko wszystko się tam dzieje. Bohaterowie się nie znają, a potem od jednego przypadkowego spotkania idzie lawinowo. Przeskakujemy z lata do zimy, z zimy do Wigilii, a potem gdy między bohaterami wszystko się układa jak należy szybkie wyjaśnienie sekretu pojawiającego się na początku historii i w sumie na końcu.
I to do czego muszę się przyczepić, bohaterowie nie mieli żadnych trudności w zejściu się, żadnego problemu, wszystko się układało, gdy zaczęli się spotykać, mimo że Eliza wpierw nie chciała mieć z Kamilem nic wspólnego...
Trzymam kciuki za autorkę, bo pomysł jak pisałam był fajny, ale trzeba rozwinąć jeszcze mocno warsztat i pochylić się bardziej nad szczegółami powieści, jak to zostanie opanowane, to myślę, że historie autorki mogą być bestsellerami :)
Słodka, urocza, taka na jeden wieczór (jest bardzo króciutka, ma zaledwie 250 stron), jednak nie mogę dać wyższej oceny, mimo że chciałabym autorkę jakoś zmotywować, w końcu był to debiut i ta historia miała potencjał, ale... no właśnie, ale... i pytanie po czyjej stronie teraz leży wina?
Strasznie dużo błędów, które powinna korekta lub redakcja wyłapać, a tutaj niestety...
2023-06
Ta pozycja trochę się naczekała zanim po nią sięgnęłam. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, ale wcale nie zawiodłam się na tym, co dostałam. Wręcz przeciwnie. Historia napisana przez Anię Langer jest niesamowita i pełna tajemnic. Nie każdemu przypadnie do gustu, lecz ja właśnie lubię takie klimaty i od czasu do czasu bardzo się cieszę, że mogę takie książki przeczytać.
Jeżeli lubicie przesiąknięte lasem i kontrowersyjne opowieści, to myślę, że spędzicie z tą książkę świetne chwile, tak jak ja :)
Ta pozycja trochę się naczekała zanim po nią sięgnęłam. Spodziewałam się zupełnie czegoś innego, ale wcale nie zawiodłam się na tym, co dostałam. Wręcz przeciwnie. Historia napisana przez Anię Langer jest niesamowita i pełna tajemnic. Nie każdemu przypadnie do gustu, lecz ja właśnie lubię takie klimaty i od czasu do czasu bardzo się cieszę, że mogę takie książki przeczytać....
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2023-02
2022-09
Czy po tragedii można jeszcze być szczęśliwym? Czy po tym jak straci się wszystko i wszystkich, których się kocha, można mieć nadzieję, że jeszcze będzie dobrze? Czy po burzy można czekać na piękne słoneczne dni?
Czy to kolejna książka Rivy Scott, którą trzeba koniecznie przeczytać?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest tylko i wyłącznie jedna: Oczywiście, że tak.
Willow Hart przeżyła najgorszą tragedię, jaką można sobie tylko wyobrazić. W wybuchu straciła swoje dzieci oraz męża, jednak czy był to przypadek losowy? A może za tym wszystkim kryje się coś większego?
Ponure życie Low, które można nazwać jedynie egzystowaniem, zmienia się nagle przez serię wypadków. Dostaje szanse na nowe życie i podejmuje prace i pewnego przystojnego mężczyzny z małą córeczką. Jednak Low nie może uwolnić się od ciągle prześladującej jej przeszłości i w końcu dowiaduje się całej prawdy o wypadku, w którym straciła rodzinę. Na szczęście u jej boku stoi ten pewien, przystojny mężczyzna :)
Polecam serdecznie, ja nie mogłam jej odłożyć.
Czy po tragedii można jeszcze być szczęśliwym? Czy po tym jak straci się wszystko i wszystkich, których się kocha, można mieć nadzieję, że jeszcze będzie dobrze? Czy po burzy można czekać na piękne słoneczne dni?
Czy to kolejna książka Rivy Scott, którą trzeba koniecznie przeczytać?
Na wszystkie te pytania odpowiedź jest tylko i wyłącznie jedna: Oczywiście, że tak.
Willow...
2022-07
Fajna, zabawna i mam wrażenie, że bardzo prawdziwa, jednak ta książka nie jest dla każdego, a dla osób z dużym dystansem do siebie i do świata (tylko wtedy będzie można fajnie się bawić przy niej :) ).
Ja bardzo się cieszę, że udało mi się poznać tę pozycję i prawdopodobnie sięgnę po drugi tom :D
Fajna, zabawna i mam wrażenie, że bardzo prawdziwa, jednak ta książka nie jest dla każdego, a dla osób z dużym dystansem do siebie i do świata (tylko wtedy będzie można fajnie się bawić przy niej :) ).
Ja bardzo się cieszę, że udało mi się poznać tę pozycję i prawdopodobnie sięgnę po drugi tom :D
2022
Pozycja idealna na Walemtynki czy długie zimowe wieczory. Zbiór opowiadań, z którym spędziłam przyjemne chwile, poznając opowieści o "Niegrzecznej Miłości" i co tu dużo mówić, aby nie zdradzić zbyt wiele. Jak w każdej antologii każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, prócz romansu mamy nawet jedno opowiadanie z pogranicza science-fiction.
Większość opowiadań mi się spodobała, lecz były też takie, które nie wywarły na mnie żadnego wrażenia, dzięki czemu mogłam się przekonać, po jakie autorki raczej nie sięgnę w przyszłości (za to właśnie lubię antologie). Jednak po przeczytaniu niektórych opowiadań wiem też, na przykład po czyją twórczość koniecznie muszę sięgnąć.
Uważam, że zbiór opowiadań "Niegrzeczna Miłość" jest przyjemną lekturą, która pomorze w zrelaksowaniu się, a nawet zapewni fajną zabawę czytelnikowi.
Pozycja idealna na Walemtynki czy długie zimowe wieczory. Zbiór opowiadań, z którym spędziłam przyjemne chwile, poznając opowieści o "Niegrzecznej Miłości" i co tu dużo mówić, aby nie zdradzić zbyt wiele. Jak w każdej antologii każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, prócz romansu mamy nawet jedno opowiadanie z pogranicza science-fiction.
Większość opowiadań mi się spodobała,...
Tak, jak podobał mi się pierwszy tom, tak drugi niestety mnie zawiódł. Po świetnym zakończeniu poprzedniego tomu, oczekiwałam jeszcze wyższego poziomu powieści, szczególnie po tytule: "Kara".
Sięgając po ten tytuł liczyłam na coś z pazurem, a niestety otrzymałam jedynie namiastkę tego. Liczyłam również na to, że Gordian będzie musiał się jeszcze trochę nagimnastykować, aby zdobyć Kirę, a otrzymałam trochę przesłodzoną relację, w której pojawiały się od czasu do czasu zgrzyty.
Co do samych głosów, które Gordian słyszał oraz przewidzeń, które również zdarzały mu się od czasu do czasu, to domyśliłam się w czym leży problem. Co do rozwiązania go... no cóż, też nie tego się spodziewałam. Szczerze? Ostatnio napotykam się na zbyt dużą ilość szczęśliwych zakończeń i może to nie wina właśnie tej pozycji, a prawo serii, ale szczerze wolałabym czasem, aby zakończenie właśnie poszło trochę w inną stronę niż znowu szczęśliwe zakończenie.
Co do całości książka nie jest zła, ale nie jest też dobra. Co więcej, po przeczytaniu kilku pozycji autorki niestety uważam, że jest to najsłabsza pozycja w dorobku autorki.
Tak, jak podobał mi się pierwszy tom, tak drugi niestety mnie zawiódł. Po świetnym zakończeniu poprzedniego tomu, oczekiwałam jeszcze wyższego poziomu powieści, szczególnie po tytule: "Kara".
Sięgając po ten tytuł liczyłam na coś z pazurem, a niestety otrzymałam jedynie namiastkę tego. Liczyłam również na to, że Gordian będzie musiał się jeszcze trochę nagimnastykować, aby...
2019-01-22
„Co do pierwszej kwestii – tak, mam na imię Gordian
i moje imię odmienia się przez przypadki.
Dostałem je po rzymskim Imperatorze – Marcusie Antoniusie Gordianusie.”
Nawet kiedy popełnisz zbrodnię pierwszy raz, to ona pozostawi po sobie piętno. Cierpieć będziesz i psychice, i na duszy. Gordian dopuścił się zbrodni, której nie żałuje. Tłumaczy sobie, że była ona konieczna, a z jej konsekwencjami, które odbijają się na jego psychice radzi sobie na kilka sposobów, lecz przede wszystkim seksem. Jest mężczyzną z polsko-greckimi korzeniami, a testosteron wręcz wylewa się z niego. Jego wybuchowy charakter, pewność siebie i doświadczenie powodują, że jeszcze żadna dziewczyna nie odmówiła mu, aż do momentu, kiedy spotyka Kirę. Dziewczyna od razu daje mu do zrozumienia, że nie ma na co liczyć, lecz Gordian nie przyjmuję odmowy, im bardziej dziewczyna się zapiera, tym bardziej Gordian staje się uparty. Jednak Kira, tak jak Gordian, nie ma kolorowej przeszłości. Zmagając się z demonami, trenuje kickboxing, który pomaga jej uciec od problemów. Czy ta dwójka zdoła się dogadać? Czy między nimi zaiskrzy, a może lepiej żeby trzymali się od siebie jak najdalej?
„ Patrzę na nich i czuję, jak litania wulgaryzmów ciśnie mi się na usta.
Zaciskam pięści, staram się powstrzymać przed wybuchem.
Nie obrażę mamy.
Nie obrażam kobiet, nie wyzywam ich, nie ubliżam im,
nie jestem taki, jak mój zafajdany ojciec.”
Na pierwszy rzut oka „Gordian” zarówno z opisu, jak i okładki wydaje się być kolejnym erotykiem, który zagościł na półki księgarni. Zazwyczaj nie czytam książek z tego rodzaju, jednak dla Melissy Darwood zrobiłam wyjątek i nie zawiodłam się! Historia owszem zawiera pikantne sceny, które zachwycą fanki erotyków, jednak jest to opowieść o człowieku, który nie radzi sobie z poczuciem winy. Gordian nie tylko zmaga się z wyrzutami sumienia, ale również z przeszłością.
Jako dziecko nie miał dobrego wzorca do naśladowania. Jako dorosły mężczyzna śni o tym, jak był małym chłopcem i widział, jak jego ojciec traktuję jego matkę. Wyzwiska, ubliżenia, ciosy, mimika, to wszystko zasiało swoje ziarno w duszy Gordiana.
„Wyrządzoną krzywdę można wybaczyć,
ale nie zapomnieć.”
Możliwe, że to również dopinguje młodego studenta inżynierii do jego pomysłu. Prócz licznych podbojów mężczyzna ma w planach wynaleźć urządzenie, które będzie zapisywać ludzkie wspomnienia od narodzin tak, że w późniejszych czasach człowiek będzie mógł je w dowolnej chwili odtworzyć. Za zarobione pieniądze na badaniach i wynalazku chciałby kupić wyspę w Grecji i zamieszkać tam ze swoją mamą, której chciałby podarować trochę szczęścia.
„ Nauczyłem się, że nie ma ludzi odpornych na ciosy,
są tylko źle trafieni.”
Być może po pierwszych paru stronach, które są naprawdę +18, można by pomyśleć, że Gordian jest płaską postacią myślącą wyłącznie o tym, którą kolejną dziewczynę przelecieć, a to nieprawda. Melissa Darwood stworzyła wielowymiarowego bohatera, którego nie da się nie lubić. Być może unika zobowiązań i prowadzi bardzo rozwiązły tryb życia, a kobiety i walki zdają się być wszystkim co pragnie w życiu, jednak to tylko maska, za którą ten skrzywdzony chłopak się chowa.
Jak pisałam brak wzorca podczas dorastania, a także pierwszy zawód miłosny, który przeżył spowodowały, że nie nauczył czym jest uczucie miłości do kobiety oraz jak ją okazywać. Zaznał tylko przykrości i to właśnie spaczyło jego postrzeganie miłości, przez co postępuje, jak postępuje.
„ Na każdą znajdzie się sposób,
nawet na zakonnicę.”
W żadnym wypadku nie jest to kolejny, płytki i bezsensowny erotyk! Najnowsza książka Melissy Darwood jest przyjemna w czytaniu, napisana lekkim językiem z odpowiednio wyważoną dawką humoru. Historia jednak opowiada o skrzywdzonym człowieku, za którym ciągną się konsekwencje jego czynu, którego pomału niszczą. Koszmary, napady podobne do grypy i omamy stają się nie tylko niebezpieczne dla samego bohatera, lecz również dla osób otaczających go. Sam Gordian powoli zaczyna się gubić, czy niektóre widziane przez niego rzeczy są prawdą, czy może kolejnym urojeniem w jego głowie.
Zagłębiając się coraz bardziej w lekturę, byłam coraz bardziej przerażona głosem, który bohater słyszy w swojej głowie. Tłumaczyłam to sobie, jako kolejną marę. Jednak zaczęłam zastanawiać się nad tym.
„Bieganie, seks, czekolada, krav maga – moi prywatni terapeuci.”
Zastanawiające są również wskazówki przemycane przez autorkę. Pomiot szatana, trzy żarzące się szóstki na piersi Gordiana, później nawołujący do rachunku sumienia, wyznania grzechów i odkupienia win ksiądz, a paręnaście stron dalej, praktycznie to samo głównemu bohaterowi mówi jedna z mieszkanek wysp. Lampka zaczęła mi się palić i włączył się tryb snucia czytelniczych teorii. Czy być może są to aż tak zaawansowane omamy, czy być może to wszystko składa się w jedną całość, która ma popchnąć Gordiana do podjęcia decyzji i wybaczeniu swojemu ojcu krzywd, a także sobie popełnionej zbrodni.
„Mogę mieć każdą,
A myślę właśnie o niej.”
Ciekawą postacią, która również została doświadczona przez los jest przybrana siostra Gordiana – Kira. Od pierwszego spotkania bohaterów czuć, że coś zaiskrzyło, jednak on chciałby jedynie ją zaliczyć, a ona pragnie opiekuńczości, poczucia bezpieczeństwa i stabilności. Z tego wynika, że Kira jest kolejną szarą myszką? Nic bardziej mylnego. Dziewczyna nie raz pokazuje swój charakterek, a swoim emocjom daje upust podczas treningów kickboxingu, który trenuje od paru lat.
Kira nie należy do nieśmiałych dziewczynek. Osiemnastolatka jest zadziorna, pyskata i bojowo nastawiona. Nie ulęknie się nawet wali z prawie dwa razy większym przeciwnikiem. Podobnie jak Gordian, Kira nosi maskę, a raczej można powiedzieć mur wokół serca, przez który bohater próbuje się przebić, jednak dziewczyna doskonale się broni, trzymając gardę.
Cała relacja tych dwóch postaci nie należy do prostych i przyjemnych. Można ją podsumować dwoma bardzo dobrze znanymi słowami: „To skomplikowane”.
„ – To nie moja siostra.
– To o co chodzi?
– O nic.
– Przecież widzę, stary. Chyba mogę z nią pójść do lasu albo parku?
Posiedzieć, pogadać na łonie natury.
– Na łonie natury… – prycham – A co wy, jakimiś pieprzonymi łosiami jesteście?”
Każdy rozdział rozpoczyna się imieniem dziewczyny, z którą Gordian ma do czynienia, bądź osobą z rodziny – babcią, mamą. To zestawienie pomaga też czytelnikowi zauważyć, jak główny bohater traktuje kobiety znajdujące się w jego rodzinie, a jak te, które można powiedzieć przypadkiem spotkał. Obce dziewczyny są dla niego przygodą, chwilą przyjemności, która zaraz przeminie, z wyjątkiem Kiry, która nie daje się tak łatwo podejść. Natomiast rozdziały poświęcone mamie i babci Gordiana ukazują szacunek mężczyzny do nich. Taki właśnie szacunek powinien mieć każdy syn i wnuk.
„Gordian” jest już piątą książka autorki, z którą mam styczność i za każdym razem Melissa Darwood opisuje jedynie najważniejsze rzeczy, dzięki czemu książka się nie rozwleka, a akcja toczy się wartko, dzięki czemu książkę czyta ekspresowo. Autorka nie zatrzymuje się i nie skupia na nieistotnych rzeczach. Ukazuje relację bohaterów, ich problem czy rozterki, które są ważne dla rozwoju fabuły.
Na zakończenie mogę powiedzieć, że zarówno fanki erotyków, jak i wartościowych historii będą zadowolone, bo ta książka nie należy do banalnych, a jest kolejną pozycją, przy której nie da się przejść obojętnie i jako debiut autorki w tym gatunku, uważam go za bardzo udany, a przez zakończenie z niecierpliwością wypatruję kontynuacji, bo takich rzeczy się nie robi na końcu książki!
„Dlaczego? – pyta – Dlaczego powinnam ci zaufać?
Przymykam powieki.
– Nie wiem. Sam sobie nie ufam.
– To nie brzmi dobrze.
– Całe moje pojebane życie nie brzmi dobrze. A jednak się w nim znalazłaś.”
Za udostępnienie egzemplarza dziękuję Wydawnictwu NieZwykłe.
„Co do pierwszej kwestii – tak, mam na imię Gordian
i moje imię odmienia się przez przypadki.
Dostałem je po rzymskim Imperatorze – Marcusie Antoniusie Gordianusie.”
Nawet kiedy popełnisz zbrodnię pierwszy raz, to ona pozostawi po sobie piętno. Cierpieć będziesz i psychice, i na duszy. Gordian dopuścił się zbrodni, której nie żałuje. Tłumaczy sobie, że była ona konieczna,...
Macie czasem tak, że nieważne po co sięgniecie jednego autora, to okazuje się to strzałem w dziesiątkę? Tak? U mnie tak było właśnie z Rivą Scott, która już od samego debiutu, którym sprawiła, że musiałam zbierać szczękę z ziemi. Teraz, gdy tylko widzę kolejną zapowiedź autorki, to bez zastanowienia wrzucam książkę do koszyka i na listę must read i wiecie co? Polecam Wam robić to samo.
Powiecie, ale to kolejny mafjny romans, co w tym takiego oryginalnego, a ja Wam powiem, że wszystko i że to nie jest kolejna powieść, w której biedna naiwna dziewczynka zostaje uratowana przez niesamowitego samca alfę. Okej fajni samce alfy są, ale Ariana na pewno nie jest naiwną i biedną dziewczynką. Jak każda bohaterka Rivy, tak i ta ma charakterek niczym ostra przyprawa.
A nasz samiec alfa?
Otóż na całe szczęście (dzięki Bogu i autorce) nie traci swojego charakteru i nie staje się w trakcie historii miękki. Przez całą historię, mimo że bohaterowie dostają nieźle w kość, ani razu nie tracą poziomu. Są tacy, jacy powinni być, a to co się dzieje na sam koniec historii?! No to jest jakaś tortura normalnie i liczę na to, że wydawnictwo jak i autorka nie będą nam długo kazali czekać na kolejny tom ;)
Macie czasem tak, że nieważne po co sięgniecie jednego autora, to okazuje się to strzałem w dziesiątkę? Tak? U mnie tak było właśnie z Rivą Scott, która już od samego debiutu, którym sprawiła, że musiałam zbierać szczękę z ziemi. Teraz, gdy tylko widzę kolejną zapowiedź autorki, to bez zastanowienia wrzucam książkę do koszyka i na listę must read i wiecie co? Polecam Wam...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to2019-03-11
Cordelia Watson po przeżyciu tragicznej przyszłości postanawia w końcu skupić się na sobie i postawić wszystko na jedną kartę – kariera. To teraz jest dla niej najważniejsze, o wiele ważniejsze niż miłość, która według niej tylko rani. Kończy studia prawnicze i w końcu los się do niej uśmiecha. Dostaje szansę, kiedy zostaje przyjęta do jednej z najlepszych kancelarii prawniczych w Bostonie.
Śledząc raczkującą karierę głównej bohaterki obserwujemy, jak od papierkowej roboty trafia wpierw na salę sądową, a później na przesłuchanie do więzienia. Cordelia powoli zostaje wprowadzana do świata prawników i przekonuje się, że wybrany przez nią zawód to nie bajka, pomimo że towarzyszą jej dwaj przystojni książęta. Szczególnie, że prócz chęci wybawiania świata od złego, główna bohaterka zaczyna przejawiać coraz większe zainteresowanie jednym ze swoich szefów.
Jeśli ktoś jest już tu ze mną od jakiegoś czasu to wie, że nie znoszę schematów, a jednak w debiucie Lilianny Garden pojawia się romans, który na całe szczęście rozwija się pomału (w innym wypadku udusiłabym autorkę, gdyż naprawdę wiązałam z tą książką wielkie nadzieje i historia je spełniła!). Kiełkującemu uczuciu, które przemienia się powoli w piękny kwiat zwany miłością czytelnik zawsze kibicuje i tak też jest w tej pozycji. Po prostu nie da się nie lubić tej pary i nie wiązać z nimi nadziei! (W szczególności, jeśli bohater nosi jedno z moich ulubionych imion męskich).
Podejrzewam, że wymieniając moich ulubieńców nikogo nie zdziwię wyborem: oczywiście Dilly, Matt oraz Eliott, to oni zdobyli moje serducho najbardziej, chociaż nie mogę powiedzieć, że nie polubiłam brata, siostry oraz przyjaciółki głównej bohaterki, jednak oni minimalnie przegrali z głównymi bohaterami.
Zarówno Matt jak i Cordelia mają za sobą tragiczne wydarzenia z przeszłości, których autorka od razu nie odkrywa, co więcej!, trzeba na nie czekać, prawie do końca książki, a że jestem istotą z natury niecierpliwą, to prędzej myślałam, że uschnę niż dowiem się, co dręczy bohaterów, dlatego też pochłaniałam kolejne strony z jeszcze większym zaciekawieniem.
Każde z nich walczy z demonami przeszłości, a do tego jeszcze kancelaria prawnicza Matta przechodzi kryzys i jeżeli nie udowodnią niewinności swojego najważniejszego klienta, grozi im tragedia. Jakby było jeszcze mało kłopotów dochodzi do tego podstępny były chłopak Cordelii, który włamuje się jej do domu i przechwytuje tajne, ważne informacje dla toczącego się procesu oraz przepełniona chęcią zemsty była żona Matthew, która nie cofnie się przed niczym.
Debiut Lilianny Garden to świetnie napisana powieść przesiąknięta intrygami, zwrotami akcji oraz dobrym romansem. Ta historia nie należy do typowych romansów szefa z pracownicą. Autorka idealnie połączyła wątek kryminalny z miłosnym nie przesadzając w żadnym z nich. Dodatkowo wszystko dzieje się w ciekawym świecie prawa, do którego wstępuje Dilly. Na początku trudno było mi się wbić w historię, ale od połowy pochłonęłam ją, czytając nawet na wykładach (ale o tym ciii 😉). Serdecznie polecam i zachęcam po sięgnięcie tego tytułu, a ja z niecierpliwością wypatruję kontynuacji, bo naprawdę warto!
Jedynym minusem, przez który się zgubiłam się parę razy w fabule, była liczba bohaterów. Bodajże dwa razy zdarzyło mi się, że nie wiedziałam kto jest kim, ale po chwili odzyskiwałam rezon i wracałam na odpowiedni tor powieści.
Za możliwość przeczytania serdecznie dziękuję autorce i trzymam kciuki za dalsze sukcesy!
Cordelia Watson po przeżyciu tragicznej przyszłości postanawia w końcu skupić się na sobie i postawić wszystko na jedną kartę – kariera. To teraz jest dla niej najważniejsze, o wiele ważniejsze niż miłość, która według niej tylko rani. Kończy studia prawnicze i w końcu los się do niej uśmiecha. Dostaje szansę, kiedy zostaje przyjęta do jednej z najlepszych kancelarii...
więcej mniej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to
Macie ochotę na mroczną, klimatyczną historię osadzoną w murach pewnego klasztoru z tajemnicami? Jeśli tak to "Fetor" zdecydowanie jest dla WAS!
Zaczynając czytać tę książkę, śledzimy historię pewnego chłopca, który od urodzenia mieszka właśnie we wspomnianym wcześniej klasztorze. Aleksander nie ma prostego życia. Siostry zakonne uważają go za dziecko szatana, a przyczyną jest jego wygląd. Otóż skóra chłopca poznaczona jest od zawsze wieloma bliznami, dlatego też siostry izolują go. Życie chłopca nie jest proste. Siostry zakonne słabo go karmią i jednocześnie zarzucają go nauką. W klasztorze panują rygorystyczne zasady, a pod tą całą otoczką snuje się... fetor.
Aleks po zniknięciu swojej ukochanej "siostrzyczki" Tekli zaczyna brać sprawy w swoje ręce i po otrzymaniu tajemniczej wiadomości, postanawia działać.
Czego Alex będzie świadkiem? Co odkryje w trakcie swojej misji? Jak straszny jest fetor snujący się w murach klasztoru?
O tym przekonacie się jedynie, gdy sięgniecie po niesamowitą powieść Catherine Reiss!
Gorąco polecam!
Ja nie mogłam się oderwać!
Macie ochotę na mroczną, klimatyczną historię osadzoną w murach pewnego klasztoru z tajemnicami? Jeśli tak to "Fetor" zdecydowanie jest dla WAS!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynając czytać tę książkę, śledzimy historię pewnego chłopca, który od urodzenia mieszka właśnie we wspomnianym wcześniej klasztorze. Aleksander nie ma prostego życia. Siostry zakonne uważają go za dziecko szatana, a przyczyną...