-
Artykuły
Nie żyje Wiesław Myśliwski. Autor „Kamienia na kamieniu” i „Traktatu o łuskaniu fasoli” miał 94 lata
LubimyCzytać30 -
Artykuły
Zaczęłam od tajemnicy. Reszta przyszła sama - rozmowa z Małgorzatą Rogalą
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 27 marca 2026
LubimyCzytać441 -
Artykuły
Przeczytaj fragment książki „Zbrodnia w rezydencji“
LubimyCzytać1
Biblioteczka
Chyba dawno (o ile w ogóle!) nie czytałam tak kiepskiej książki. Z opisu fabuła wydawała się ciekawa i prosta do przedstawienia, natomiast im dłużej czytałam, tym mniej w tej opowieści było spójności, że o logice już nie wspomnę.
Postaci są bardzo płytkie i miałkie. Główny bohater w ogólnym zarysie jawi mi się jako niezbyt rozgarnięty chłop pańszczyźniany i jak czytałam książkę to miałam wrażenie, że on sam ją napisał z przesłaniem "coś chcę powiedzieć, ale w sumie nie wiem co, ale to było ważne, eee a to było w sumie takie sobie, o! ale może to was zaciekawi to o tym wam powiem, tamtego nie bardzo rozumiem, to w sumie pominę, bo kogo to obchodzi".
Pomimo, że fabuła była naprawdę prosta, trudno było się w niej połapać. Wiele zdarzeń było bezsensownych i niepotrzebnych - trochę taka zapchajdziura? Mało sytuacji było dobrze wyjaśnionych, potraktowanych bardziej po macoszemu, choć wymagały głębszego wprowadzenia, jak chociażby kwestia ludzi posiadających moce. Natomiast tam, gdzie zupełnie nie była potrzebna atencja czytelnika, była najbardziej pochłaniana - no bo kogo interesuje to, że przy każdej wolnej chwili para kochanków musiała się ciągle całować? Przecież to nie romans, żeby pochłaniać takie smaczki i w przerwach wyłapywać główną fabułę.
Osobiście żałuję zmarnowanego czasu, na przeczytanie tej książki. I jeśli ktoś będzie chciał ją przeczytać to szczerze mówię - jeżeli już po kilku stronach książka wyda wam się miałka i nijaka, serio, nie czytajcie jej dalej, bo z każdym rozdziałem będzie tylko gorzej.
Chyba dawno (o ile w ogóle!) nie czytałam tak kiepskiej książki. Z opisu fabuła wydawała się ciekawa i prosta do przedstawienia, natomiast im dłużej czytałam, tym mniej w tej opowieści było spójności, że o logice już nie wspomnę.
Postaci są bardzo płytkie i miałkie. Główny bohater w ogólnym zarysie jawi mi się jako niezbyt rozgarnięty chłop pańszczyźniany i jak czytałam...
Seria zapowiadała się bardzo dobrze. Pomysł na wykreowanie różnych światów, opisanie ich tak, żeby każdy był wyjątkowy wyszedł naprawdę fajnie. Koncepcja przestawienia magii w takim wydaniu też bardzo na plus. Niestety trzecia część bardzo mnie zawiodła. Ciężko było przebrnąć przez tyle stronic tekstu. Ciągle powtarzające się te same dylematy, te same problemy do rozstrzygnięcia... Dużo też było "szastana czasem" - podróże trwające 3/4 cyklu, 8/12 cyklu... zaczęłam się w tych wyliczeniach gubić, a i tak na koniec się okazało, że w sumie to okazało się, że autorka odnosi się tylko do 5 cykli, o których była mowa na samym początku, później mijany czas nie był wliczany.. Jak dla mnie bardzo niedoprecyzowane przeliczenie czasu, niby kosmetyczny błąd, ale jednak jeśli to jest jednym z głównych elementów fabuły w pewnym momencie to daje po oczach.
Na minus również była logika w działaniu magii. W drugiej części było wspomnienie o blokowaniu myśli, a w 3-ciej części nagle już ta idea została porzucona? Raz była mowa o tym, że można wyczytać tylko te informacje od innej osoby, o których aktualnie myśli, a później się okazało, że jak Rellie sobie dobrze poszperała w głowach to znalazła wszystkie potrzebne jej informacje? Pomijam, że w jednej z dwóch poprzednich części można było przekazać tylko te wspomnienia/myśli, które chciało się pokazać, a później znów nieistniejąca możliwość...
Akcja bardzo przewidywalna, nie było właściwie żadnego zaskoczenia. Może oprócz tych dziwnych, poszarpanych relacji międzyludzkich, zupełnie niezrozumiałych. Nadopiekuńczość Rellie do Qualla, i w ogóle skąd u niej taka zawziętość do tego chłopaka? Zachowywała się względem niego tak, jakby jakiś prorok ogłosił go wybrańcem świata.
Zresztą sama postać Qualla mega dziwnie przedstawiona. Chłopak wychowywany przez ludzi ze stalowymi zasadami, okazuje się być rozpieszczonym nastolatkiem. Mało tego, według jednych jest już mężczyzną, a dla innych małym dzieckiem. Niby wychowywany w świadomości otaczającego go świata i zagrożeń, a jak wychodzi spod klosza to naraża wszystkich wokoło na niebezpieczeństwo, bo ma pstro w głowie...
Być może autorka za dużo chciała wcisnąć różnych filozoficznych dywagacji do jednej serii. Rellie zastanawiająca się nad każdym spotkanym facetem, czy jest w nim zakochana? No błagam - gruba przesada.
Ach i jeszcze ta kwestia nieśmiertelności... Dziewczyna w wieku 20+ już myśli o wiecznej młodości... Ledwo świat zaczęła poznawać, w sumie to niewiele przyjemności ją spotkało, a ona już chce żyć wiecznie? Dodatkowo nauka przekształcania wzorów jest przedstawiana jako długotrwała i pochłaniająca ogromne zasoby magii, a im głębiej z fabułą, tym się okazuje, że nieśmiertelnych magów to powychodziło jak grzybów po deszczu.
Sama końcówka mega przerysowana - na szybko zakończona po tych wielostronicowych dylematach ciągle o tym samym, z przesłaniem "i wszyscy żyli długo i szczęśliwie".
Wyczytałam, że seria ma mieć jeszcze jeden tom, ale po tak rozczarowującej 3-ciej części daruję sobie marnowanie czasu na kolejny tom...
Seria zapowiadała się bardzo dobrze. Pomysł na wykreowanie różnych światów, opisanie ich tak, żeby każdy był wyjątkowy wyszedł naprawdę fajnie. Koncepcja przestawienia magii w takim wydaniu też bardzo na plus. Niestety trzecia część bardzo mnie zawiodła. Ciężko było przebrnąć przez tyle stronic tekstu. Ciągle powtarzające się te same dylematy, te same problemy do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to