Miłość, seks i pistolety

Wierna
11.01.2020
Okładka książki Rhys Agnieszka Siepielska
Średnia ocen:
7,2 / 10
358 ocen
Czytelnicy: 712 Opinie: 115

Miłość, seks i pistolety – i jak tu nie kochać książek o tematyce mafijnej? Nie da się. Zwłaszcza jeżeli do tego równania dodamy przystojnego głównego bohatera z syndromem Tarzana, zabawną bohaterkę z ciętym językiem i jej atomową babcię będącą Alem Capone w spódnicy.

Niestety niekiedy zdarza się tak, że opis książki obiecuje nam więcej, aniżeli książka jest w stanie nam dać. To naturalna przypadłość debiutów literackich, którym często czegoś brakuje – albo pojawiają się luki logiczne, bohaterowie irytują swoim nieskomplikowaniem i prostotą, albo po prostu fabuła książki jest luźno powiązana z tym, co obiecuje nam okładka, co jest powodem ogólnej frustracji i uczucia rozczarowania. W przypadku książki Agnieszki Siepielskiej pt. „Rhys” mamy do czynienia właśnie z tymi niedociągnięciami.

Po pierwsze, opis książki obiecuje wątek mafijny na miarę „Ojca chrzestnego”, gdzie główny bohater jest królem w przestępczym półświatku Nowego Jorku, na jego widok piękne kobiety omdlewają, a poważni mężczyźni w garniturach wyciągają broń. Jednak zamiast tego dostajemy perypetie miłosne wprost z tureckiego serialu. Nie można zaprzeczyć, że akcja opiera się na problemach włoskiej rodziny mafijnej, chcącej dokonać zemsty za zdradę, w wyniku której śmierć poniosła znaczna część familii Valenti. Koncepcja sama w sobie niesie za sobą potencjał. Gdyby tylko autorka umiała stworzyć odpowiadający fabule klimat! Niestety jego brak spowodował, że podczas czytania w ogóle nie czułam się zaangażowana w całą tę sytuację, a wręcz odnosiłam wrażenie, że autorka już w połowie książki sama zapomniała, co było głównym motywem książki, i zasypała nas wieloma zwrotami akcji, które w ostatecznym rozrachunku miały zakryć luki w fabule.

Sam wątek miłości między Vivianą a Rhysem również pozostawia wiele do życzenia. Brakuje w nim przede wszystkim momentu zauroczenia, w którym bohaterowie z zupełnie sobie obcych, poznających się ludzi stają się przyjaciółmi, a później kochankami. Autorka pominęła ten element zawierania znajomości, od razu wpychając bohaterów w wir wyłączającej myślenie miłości. Po przeczytaniu całej książki dalej zastanawiam się, co jest tak naprawdę przyczyną ich afektu, bo mimo tylu stron Siepielska zapomniała napisać, co było powodem tego, że Rhys – człowiek nieznający litości i nieokazujący żadnych emocji – ulokował swoje uczucia w kobiecie, którą zobaczył przez przypadek. Bawi mnie również jego obsesja na jej punkcie i fakt, że więcej rozmów przeprowadził z babcią Viviany niż z nią samą.

Autorka powinna również popracować nad kreacją bohaterów, którzy zapowiadali się bardzo ciekawie. Wszystko się jednak posypało na rzecz głównej bohaterki, jej przemyśleń, często głupich poczynań i niezrozumiałych motywacji. Tym samym Viviana, zamiast wzbudzać sympatię, z każdą kolejną stroną coraz bardziej irytuje i męczy. Sytuacji nie polepsza postać Rhysa, której częściej nie ma, niż jest, a jak już jest, to sprzedaje Viv tanie frazesy typu „jesteś moja, bo tak mówię”, na co główna bohaterka ma kisiel w majtkach i lądują w łóżku. Nie mamy możliwości lepiej go poznać, bo główni bohaterowie praktycznie w ogóle nie rozmawiają o sobie. Właśnie w tym miejscu widoczny jest brak etapu przejściowego w ich związku, w którym bohaterowie lepiej się poznają i dowiadują o sobie różnych rzeczy.

Jeżeli chodzi o bohaterów drugoplanowych, to ciężko powiedzieć o nich coś więcej niż to, że po prostu są. Nie dowiadujemy się o nich niczego konkretnego. Sytuację ratuje tylko postać babci głównej bohaterki, która jest przezabawna. Tak naprawdę to najlepsza postać z całej książki. Mimo sędziwego wieku babeczka ma więcej życia niż wszyscy inni bohaterowie razem wzięci.

Ta recenzja nie bez przyczyny nosi taki tytuł. Zdecydowałam się na niego, bo idealnie obrazuje, o czym w ostateczności jest ta książka. Wydawnictwo obiecywało mroczny mafijny romans, który bardziej przypomina komedię romantyczną z gangsterami biegającymi gdzieś w tle. Nie na to liczyłam, sięgając po tę pozycję, jednak nie mogę zaprzeczyć, że jest idealna na zimowe wieczory pod kocem. Nie sprawdza się jako książka o tematyce mafijnej, ale doskonale wpasowuje się w ramy gatunkowe romansu. Jeżeli szukacie łatwej i przyjemnej książki o miłości z gangsterem, to jest to strzał w dziesiątkę.

Karolina Wierna

Kup książkę

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
zgłoś błąd