O bohaterach myślę z czułością – Michel Bussi o „Śniłam za mocno”

LubimyCzytać
18.02.2021

Ma na koncie piętnaście uznanych książek, a mimo to wciąż potrafi zaskoczyć czymś nowym. Tym razem francuski pisarz Michel Bussi proponuje mieszankę poezji, zmysłów i namiętności, która sprawi, że historia zostanie z czytelnikiem na dłużej. Z okazji polskiej premiery „Śniłam za mocno”, rozmawiamy z autorem nie tylko o procesie twórczym i inspiracjach związanych z powieścią, ale i o przyjemności płynącej z zanurzenia się w emocjach bohaterów.

O bohaterach myślę z czułością – Michel Bussi o „Śniłam za mocno” Michel Bussi, fot. mat. prasowe wydawnictwa

[Opis wydawcy] Mistrz thrillerów Michel Bussi powraca z nowym bestsellerem.

Najlepsze historie miłosne nie umierają nigdy. Żyją w naszych wspomnieniach, podpowiadając, że okrutne zbiegi okoliczności mogą w rzeczywistości wcale nie być przypadkiem.

Nathy dochodzi do wniosku, że zbiegów okoliczności jest zbyt dużo… że komuś zależy, aby wspomnienia o namiętnym romansie, który niemal doprowadził do tragedii, pozostały żywe. Ślady przeszłości znaczą teraźniejszość tak gęsto, że nie poddają się żadnym racjonalnym wytłumaczeniom. Czy aby uwolnić się od lęków, Nathy musi cofnąć się w czasie?

Od Montrealu, przez San Diego, Barcelonę, po Dżakartę, niezwykła opowieść wiedzie nas przez życie ludzi, którzy marzą za mocno, łącząc pasję ze strachem, w pobliże serc, które biją za mocno.

Barbara Dorosz: „Śniłam za mocno” to powieść, która wyraźnie różni się od wcześniejszych pana książek. Tym razem łączy pan, z powodzeniem, dwa gatunki – romans i thriller. Skąd pomysł takiej innowacji?

Michel Bussi: Już od dawna miałem ochotę naprawdę przemieszać romans z thrillerem, szukałem tylko dobrego pomysłu. A kiedy ten się pojawił, zacząłem pisać!

Czy mógłby pan opowiedzieć czytelnikom, w jaki sposób konstruował pan tę niesamowitą i skomplikowaną historię? Czy wspierał się pan notatkami, brudnopisami, planem obejmującym szczegóły intrygi i cechy postaci?

Przede wszystkim musiałem snuć opowieść o wydarzeniach z dwóch okresów, które dzieliło 20 lat, i musiałem to robić tak, żeby czytelnik się nie zagubił, a jednocześnie – nie znudził powtórzeniami. Dlatego wiele uwagi i pracy poświęciłem tej serii niewiarygodnych „zbiegów okoliczności”, aby były jak najbardziej nieprawdopodobne, bo przecież od początku znałem zakończenie mojej powieści.

Jestem pod wielkim wrażeniem pana stylu – pięknego, niemal poetyckiego – i tego, jak opisuje pan głębię psychologiczną bohaterów. Czy język jest dla pana najważniejszym narzędziem pisarskim?

Tak, w tej powieści mogłem bardziej niż w innych zanurzyć się w poezji, zmysłowości, emocjach... I z czułością myślę o parze moich bohaterów, Nathalie i Ylianie.

Czy bohaterowie pańskiej książki wywodzą się wprost z wyobraźni, czy też mają jakiś związek z prawdziwym życiem? Czy inspiracją dla nich są realne postaci?

Bohaterowie narodzili się w mojej wyobraźni. Chciałem, aby ta historia miłosna rozbudziła marzenia (i dlatego toczy się w wielu miejscach na świecie), a zarazem aby mogła się przydarzyć każdemu (moi bohaterowie nie są miliarderami)... To miłość, z którą każdy może się utożsamiać.

Bohaterka „Śniłam za mocno” musi zmierzyć się z serią zbiegów okoliczności ożywiających przeszłość, która nie daje jej spokoju. Czy wierzy pan w przypadek, czy raczej w przeznaczenie?

Wierzę raczej w przeznaczenie. Wierzę, że to nasz mózg czy też nasza pamięć tworzą zbiegi okoliczności... I to przede wszystkim wtedy, kiedy usiłujemy zapomnieć o miłości... To właśnie temat tej powieści! Kiedy zbiegi okoliczności stają się zbyt jaskrawe, by mogły być tworem naszej wyobraźni, wszystko zaczyna się walić.

Nathalie, bohaterka powieści, nade wszystko ceni sobie wolność. Co oznacza dla pana „być wolnym”? Jak wielką wagę przywiązuje pan do wolności we własnym życiu?

Nie ma nic równie trudnego, jak być wolnym. Miłość przywiązuje nas do ludzi... Powiedziałem w tej książce, że namiętność to ucieczka, a miłość to akceptacja swojego więzienia. Najważniejsze, by nie uciekać, kiedy się kocha, ale zawsze zostawiać otwarte drzwi dla ukochanej osoby. Nie zamykać ich!

W roku 2018 był pan drugim najczęściej czytanym autorem we Francji. Jak definiuje pan sukces pisarza? Czy ważna jest popularność, czy może raczej nagrody i pozytywne recenzje krytyków?

Popularność! Piszę – mam taką nadzieję – możliwie najambitniejsze powieści dla jak najszerszego kręgu czytelników. Moją ambicją jest trafić do wszystkich, dążyć do tego, by emocje, jakie wzbudzają moje książki, były uniwersalne. Zawsze wystrzegałem się wszelkich form elitaryzmu.

Napisał pan ponad 15 książek, w tym kryminały i książki dla dzieci. Czy pisanie jest dla pana wciągające, wręcz uzależniające?

O tak, jest niezwykle uzależniające. I to coraz bardziej! To groźny narkotyk, a czytelnicy, którzy zachęcają mnie, żebym pisał jeszcze i jeszcze, są moimi wspólnikami. Wymyślenie historii zajmuje kilka godzin, ale na jej napisanie trzeba już ponad 1000 godzin!

Tytuł powieści „J’ai dû rêver trop fort” („Śniłam za mocno”) jest zapożyczeniem z tekstu piosenki Alaina Baschunga „Vertiges de l’amour”. Skąd pomysł, by sięgać po fragmenty francuskich piosenek i wykorzystywać je jako tytuły powieści?

Początkowo, w pierwszych powieściach, był to czysty przypadek, potem postanowiłem kontynuować, o ile to możliwe... jednak często te francuskie piosenki są zupełnie nieznane zagranicą, więc oryginalny tytuł traci część znaczenia. Podoba mi się, jeśli w takiej sytuacji tłumacze zmieniają tytuł!

Co – poza muzyką – jest dla pana źródłem inspiracji? Jakiego rodzaju literaturę pan czyta? Czy zechciałby Pan polecić swym polskim czytelnikom jakieś lektury?

Czytam wszystkiego po trosze. Od poezji po science-fiction. Najbardziej cenię sobie fantastykę. A doskonałą książką jest na przykład ostatnio wyróżniona prix Goncourt „l’Anomalie”!

Książka jest już do kupienia w księgarniach online

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
1382
144
19.02.2021 19:01

Bardzo lubię powieści Michella Bussi. Z chęcią przeczytam również najnowszą. :-)


2927
4
18.02.2021 14:02

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd