Felietony pod choinkę

Okładka książki Felietony pod choinkę
Stefan Kisielewski Wydawnictwo: Prószyński i S-ka Seria: Cały Kisiel publicystyka literacka, eseje
352 str. 5 godz. 52 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Seria:
Cały Kisiel
Wydawnictwo:
Prószyński i S-ka
Data wydania:
2012-11-06
Data 1. wyd. pol.:
2012-11-06
Liczba stron:
352
Czas czytania
5 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788378393818
Tagi:
literatura polska
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu
Średnia ocen

                7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama
Tania Książka
bestsellery TaniaKsiazka.pl

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1723
1703

Na półkach: , ,

"Felietony pod choinkę" Pana Stefana Kisielewskiego są jak wigilijne makówki. Troszkę słodkie, troszkę gorzkie. Ich treść tak różnorodna jak składniki tej potrawy, a jednak wszystko łączy się w spójną całość. Pozwala rozsmakować się,. Nie należy jeść za dużo. lecz dać sobie czas, by delektować się, odkrywać kolejne smaczki.
Postaci wspominane w tym felietonie są jak goście przy świątecznym, dużym stole. Nie zawsze się ze sobą zgadzają, nie zawsze budzą pozytywny nastawienie. Ale są prawdziwe, bo odzwierciedlają postawy, myśli , zachowania charakterystyczne dla tych, co byli, którzy są, a nawet tych, którzy przyjdą po nas. Powtarzają się, trwają podobnie jak sytuacje, problemy, do których odnosi się Autor.
Szkoda, że czytamy, analizujemy i nie zawsze wprowadzamy zmiany.

"Felietony pod choinkę" Pana Stefana Kisielewskiego są jak wigilijne makówki. Troszkę słodkie, troszkę gorzkie. Ich treść tak różnorodna jak składniki tej potrawy, a jednak wszystko łączy się w spójną całość. Pozwala rozsmakować się,. Nie należy jeść za dużo. lecz dać sobie czas, by delektować się, odkrywać kolejne smaczki.
Postaci wspominane w tym felietonie są jak goście...

więcej Pokaż mimo to

avatar
4463
3238

Na półkach: , ,

Sięgnęłam po świąteczne felietony Kisiela, bo znam na tyle jego twórczość, że wiem, iż nie ogranicza się on tylko do tego, co w tytule - zawsze można liczyć na interesujące dygresje, literackie nawiązania i inne konteksty, anegdoty na temat znanych ludzi, zwłaszcza artystów i polityków, oraz ironiczne, a nawet sarkastyczne komentarze.

Tak było i tym razem. Boże Narodzenie niejednokrotnie staje się pretekstem do podzielenia się z czytelnikami bogatymi przemyśleniami na aktualne tematy. Przy okazji nieźle obrywa się pisarzom, dziennikarzom, ludziom będącym u władzy, konkretnym gazetom i czasopismom, a także różnym instytucjom.
Biorąc pod uwagę lata, w których felietony te powstały - od 1946 roku do lat 80. minionego wieku - trzeba podziwiać autora za odwagę w wygłaszaniu poglądów i za cięty język.

Cenne na pewno są też odwołania do dawnej kultury i znanych motywów, np. do greckich filozofów, pierwszych pisarzy chrześcijańskich, postaci literackich (Don Kichota i Sancho Pansy).

Czyta się te teksty z wielką przyjemnością, gdyż - mimo upływu czasu - wcale się nie zestarzały, wręcz przeciwnie, wciąż zaskakują ponadczasowością.
Kisiel świetnie łączy powagę i refleksję z poczuciem humoru, a jeśli dodamy do tego jeszcze satyrę i kąśliwy, barwny styl, to mamy obraz całości, od której trudno się oderwać.

Polecam nie tylko miłośnikom twórczości autora.
Audiobooka świetnie czyta Sławomir Orzechowski.

Sięgnęłam po świąteczne felietony Kisiela, bo znam na tyle jego twórczość, że wiem, iż nie ogranicza się on tylko do tego, co w tytule - zawsze można liczyć na interesujące dygresje, literackie nawiązania i inne konteksty, anegdoty na temat znanych ludzi, zwłaszcza artystów i polityków, oraz ironiczne, a nawet sarkastyczne komentarze.

Tak było i tym razem. Boże Narodzenie...

więcej Pokaż mimo to

avatar
2446
2372

Na półkach:

UWAGA!! WYSOKA OCENA DOTYCZY FELIETONOW, A NIE KSIĄŻKI!!!
Kisiel to Kisiel; to przede wszystkim moja młodość. Bym wzbogacał się intelektualnie, Ojciec trzymał "teczkę" w kiosku "Ruchu", w hallu Ministerstwa Komunikacji (wpierw Transportu Drogowego i Lotniczego) i w każdą sobotę (pracowało się, pracowało, niektórzy do 13) przynosił do domu potężny plik tygodników. Zaczynało się od felietonów Urbana, Passenta, Fikusa, Hamiltona tj Słojewskiego i Kisiela. Znam również wydania książkowe zbiorów jego felietonów, jak i kontrowersyjne "Dzienniki", mimo których, pozostałem jednak jego fanem. Ściśle jego felietonów, broń mnie Panie Boże, nie jego powieści.
Nie jestem natomiast zwolennikiem wybiórczego tworzenia podzbiorów pod jakimkolwiek pretekstem. A takim właśnie podzbiorem jest niniejsza książka. Wyciągnięto z roczników „mojego” „Tygodnika Powszechnego” felietony drukowane pod koniec roku, tym samym tzw świąteczne. Wiem, że jest taka moda i wiem, że pecunia non olet, a „dobre” nazwisko przyciąga nabywców. Zabija się w ten sposób ciągłość myśli autora i utrudnia zrozumienie tekstu przez czytelnika. Aby udowodnić słuszność moich zastrzeżeń biorę „na tapetę” felieton, pozornie najłatwiejszy, bo z pamiętnego roku 1956. Dodajmy, że zbiór został wydany bez jakichkolwiek przypisów. Przypuszczam, że niewielki procent współczesnych czytelników połapie się w nazwiskach, faktach i skojarzeniach (s. 63 – 64)

„...minister Bieńkowski służy do mszy, a Bolesław Piasecki uparcie tańczy Mazura - świat na opak, jak Boga kocham! A co za zmiany w Związku Literatów, o rety: Woroszylski jest za Batorego pod Pskowem, Wyka Kazimierz za byłego męczennika, Otwinowski za stalinistę, ja za postępowca, Brandys za milczącego, a Słonimski za prezesa. Zawieyski mięknie (bo rząd mięknie). Ważyk twardnieje (z tegoż powodu), Morcinek się zarzeka, ze to nie on wymyślił Stalinogród. Stalina w księgarniach ani na lekarstwo, za to Dostojewskiego - w bród... ...nawet Osmańczyk i pani Artymowska wyglądają, jakby coś niecoś zrozumieli... ...światło było w bezpieczeństwie, a teraz w niebezpieczeństwie, bo go prokurator w tej Hameryce szuka. Nawet obrzędy się zmieniły: w Warszawie nikt już nie korzy się przed Wszechmocnym Putramentem, za to w Lublinie na akademiach śpiewają psalmy Gomółki. Księża patrioci poszli na rekolekcje, wrogowie ludu są znowu za patriotów. Rusinek za kozaka, baran został ministrem zdrowia. Mackiewicz złotouście poucza nas o Londynie i Puszkinie, Kott o 'Nocy listopadowej', Tyrmand o jazzie i Piaseckim, a Koźniewski o Koestlerze. Gwar, ruch, zamęt, iluminacja, anieli śpiewają, bydlęta klękają, hej kolęda! Jeden tylko cud, z partią polską polski lud!....”

Przepisywałem powyższe i skręcałem się ze śmiechu, ale ja mam 73 lata. Ten fragment domaga się co najmniej trzech stron wyjaśnień, bądź dwóch godzin lekcyjnych w szkole z dobrym polonistą. Gdybyście żyli w 1956 lub chociaż czytali kolejne numery „Tygodnika Powszechnego”.....
Młodzi Czytelnicy! Moja rada: nie otwierajcie nawet tej książki, a w zamian proponuję trzy tomy felietonów, jak i wrednowate „Dzienniki”.

UWAGA!! WYSOKA OCENA DOTYCZY FELIETONOW, A NIE KSIĄŻKI!!!
Kisiel to Kisiel; to przede wszystkim moja młodość. Bym wzbogacał się intelektualnie, Ojciec trzymał "teczkę" w kiosku "Ruchu", w hallu Ministerstwa Komunikacji (wpierw Transportu Drogowego i Lotniczego) i w każdą sobotę (pracowało się, pracowało, niektórzy do 13) ...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
1220
140

Na półkach: ,

To oczywiście bardzo specyficzny język, a bardziej specyficzne poczucie humoru. Inne to były czasy i inna forma wyrażania, czasem zdania bardzo zawiłe ale i tak polecam. Może czytając jeden felieton po drugim ma się czasem wrażenie pewnej powtarzalności, ale to jest w końcu zbiór felietonów wydawanych w odległości co najmniej 12 miesięcy od siebie (zdarzały się dłuższe przerwy historycznie uwarunkowane), więc w oryginale to były nawiązania do poprzednich felietonów. Polecam czytać jednak w okresie świątecznym.

To oczywiście bardzo specyficzny język, a bardziej specyficzne poczucie humoru. Inne to były czasy i inna forma wyrażania, czasem zdania bardzo zawiłe ale i tak polecam. Może czytając jeden felieton po drugim ma się czasem wrażenie pewnej powtarzalności, ale to jest w końcu zbiór felietonów wydawanych w odległości co najmniej 12 miesięcy od siebie (zdarzały się dłuższe...

więcej Pokaż mimo to

avatar
300
243

Na półkach:

Tak wigilijne zrobiło mi się w lipcu. Felietony pisane przez Kisiela co roku od 1946 do 1986. Co najbardziej się nasuwa to fakt, że właściwie jego przemyślenia są tak uniwersalne, że aż strach powiedzieć - jak mało się zmieniło. Może prócz tego, że poumierali co niektórzy literaci, a nowi nie przybyli... ale co do diagnozy społeczno - politycznej...

W roku 1960 pisał tak: "Tegoroczne święta Bożego Narodzenia zastają mnie na rozdrożu - na rozdrożu psychicznym. Myślę, że na takim rozdrożu znajduje się dziś w Polsce wielu ludzi. Oczywiście mam na myśli ludzi żyjących problematyką ogólnonarodową. Nie wszyscy bowiem nią żyją: trafiają się u wielu stany psychicznego zdrętwienia i zobojętnienia, które czasem każą zwątpić o sławnym, tylekroć przez poetów opiewanym instynkcie narodowym i patriotyzmie szczepu zamieszkałego w dorzeczu Wisły. Ktoś powiedział mi na to, że ludzie zbyt są zaabsorbowani kłopotami dnia codziennego, aby myśleć o sprawach ogólnych. Czyli że patriotyzm byłby luksusem dla zamożnych i przez to niezależnych.Hm. Wniosek z tego, że należę do "zamożnych", bo jednak ciągle pętany jestem "sprawą polską"..." - Ja również jestem zamożna. (s. 109)

- "...- bez stałego wątpienia nie ma nawet wiary, to znaczy nie ma wiary żywej, lecz tylko konformistyczna skostniałość." (s. 173)I to również powtarzam wszem i wobec.

Polecam. Czego i Wam i sobie życzę - parafrazując Mistrza.

Tak wigilijne zrobiło mi się w lipcu. Felietony pisane przez Kisiela co roku od 1946 do 1986. Co najbardziej się nasuwa to fakt, że właściwie jego przemyślenia są tak uniwersalne, że aż strach powiedzieć - jak mało się zmieniło. Może prócz tego, że poumierali co niektórzy literaci, a nowi nie przybyli... ale co do diagnozy społeczno - politycznej...

W roku 1960 pisał tak:...

więcej Pokaż mimo to


Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Felietony pod choinkę


Reklama
zgłoś błąd