Chirurg na linii frontu. David Nott, „Lekarz wojenny”

LubimyCzytać
20.05.2020

Operował pod okiem uzbrojonych po zęby bojowników ISIS, za własne pieniądze latał do ogarniętych konfliktami wojennymi Aleppo czy Strefy Gazy, by pomagać poszkodowanym. Poznajcie Davida Notta, brytyjskiego chirurga, który pracy na linii frontu postanowił poświęcić całe życie.

Chirurg na linii frontu. David Nott, „Lekarz wojenny”

Zapewne zadajecie sobie pytanie, dlaczego wciąż wracam do miejsc naznaczonych niedolą i cierpieniem. Odpowiedź jest bardzo prosta: aby pomagać ludziom, którzy – tak jak ja i wy – powinni mieć prawo do odpowiedniej opieki w najgorszym momencie swego życia.

Ten krótki akapit z przedmowy do książki „Lekarz wojenny” wydaje się być credo życiowym Davida Notta. I powodem, dla którego Nott – uznany chirurg pracujący w londyńskich szpitalach – postanawia leczyć pacjentów oraz wspomagać swoją wiedzą służbę zdrowia w krajach ogarniętych konfliktami zbrojnymi. W miejscach, gdzie pomagając, sam wystawia się na śmiertelne niebezpieczeństwo.

Wojny, najczęściej między sąsiadami, zdarzają się od niepamiętnych czasów, ale odkąd wojenne rzemiosło stało się sposobem na życie, ryzyko śmierci lub odniesienia obrażeń na polu bitwy podejmowali w odległej przeszłości właściwie tylko zawodowi żołnierze. Podczas serii bitew, odbywających się z reguły na jakichś niezamieszkanych terenach, na linii frontu spotykali się wyłącznie uczestnicy starcia. Zmieniło się to w czasie drugiej wojny światowej i od tamtej pory największą grupą poszkodowanych w konfliktach zbrojnych są cywile.

Reklama

Pomoc humanitarna

Po przeczytaniu cytatu z pierwszej strony książki Notta nie sposób nie przyznać brytyjskiemu lekarzowi racji; chociaż miasta bywały oblegane, a znajdujące się na drodze przemarszu wojsk wioski grabione, to działania wojenne większości dowódców koncentrowały się na rozbiciu wrogiej armii. Dopiero wraz z rozwojem technologii pojawiły się niedostępne wcześniej możliwości związane z wykorzystaniem bombowców dalekiego zasięgu czy atakami rakietowymi na olbrzymią odległość. I kolejni wojskowi dowódcy skwapliwie z nich korzystali, o czym świadczyć mogą naloty dywanowe na Warszawę (1939), Drezno (1945), Tokio (również 1945 rok) czy bombardowania z użyciem śmiercionośnego napalmu podczas wojny w Wietnamie (w wyniku którego powstało jedno z najsłynniejszych zdjęć w historii fotografii wojennej). Wszystkie wyżej wymienione działania mają jeden wspólny mianownik – ogromną tragedię niewinnych cywilów, którzy ginęli, otrzymywali rany, a także zostawali pozbawieni swoich domów i dobytku całego życia. A także, co równie istotne – tracili wszelką nadzieję.

Tragedia cywilów nie jest tylko domeną przeszłości. Opisywane w książce Davida Notta wydarzenia, w których brał, udział dotyczą również XXI wieku i wydarzeń dziejących się w Strefie Gazy i Syrii – historii, którą możemy obserwować nawet dzisiaj na ekranach telewizorów i smartfonów. Ludziom, którzy bez ani grama własnej woli zostali uwikłani w wojnę, brakuje dostępu do wszystkiego: pożywienia, bieżącej wody, pracy i pieniędzy. Jednym z najbardziej palących problemów, który jest efektem działań wojennych, jest dostęp do leków i pomocy medycznej.



Organizacje humanitarne już od XIX wieku starają się pomóc potrzebującym. Zarówno rannym na polach walki, jak i cywilom, którzy, bez własnej winy, znaleźli się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. Chronione Konwencją Genewską (której naruszenie jest traktowane jako zbrodnia wojenna) pomagają na całym świecie, nierzadko ryzykując zdrowiem i życiem swoich pracowników i wolontariuszy. Z racji swojej bezstronności, a co za tym idzie bezbronności, praca organizacji humanitarnych jest zawsze wypadkową polityki, możliwości finansowych i dyplomacji. Przykładem niech będą działania Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w obozach koncentracyjnych: wizytacje nie były dopuszczane do wszystkich więźniów, a tylko wyselekcjonowanej ich grupy; paczki pomocowe mogły być wysyłane tylko do konkretnych, wskazanych przez hitlerowców z imienia i nazwiska przetrzymywanych. Nielicznych uwięzionych udało się wyswobodzić z obozów zagłady. Dopiero pod koniec II wojny światowej, gdy nasilały się obawy o to, jak naziści potraktują jeńców w obliczu nadejścia frontu, skandynawskim organizacjom pomocowym udało się zorganizować pod egidą Czerwonego Krzyża tzw. białe autobusy, które mogły ewakuować część przetrzymywanych przez nazistów ofiar wojny do Szwecji.

Reklama

Po II wojnie światowej przed organizacjami pomocowymi stanęły nowe wyzwania. Już nie tylko konflikty wojenne, ale również walka z efektami kataklizmów i skutkami nawiedzających świat kolejnych epidemii: AIDS, eboli, dżumy, a także grypy. Wolontariusze organizacji humanitarnych obecni są również w licznych obozach dla uchodźców; bez ich pomocy uciekający przed okrucieństwami wojny i przed biedą ludzie nie mieliby szansy na dalsze życie.

Wspominałem, że kluczowe dla powodzenia misji humanitarnych są dyplomacja, polityka i pieniądze. Równie ważne jest doświadczenie i umiejętność przystosowania do panujących na miejscu warunków – co pokazuje książka „Lekarz wojenny”. Nott opisuje w niej rajdy nieoznakowanymi karetkami, bohaterstwo kierowców przewożących przybory chirurgiczne i jednostki krwi pod ostrzałem, oraz organizowanie szpitali w warunkach polowych w podziemiach budynków, by lepiej je ochronić przed kulami z karabinów. Nieodzowna jest również duża doza szczęścia, jakie mają poszczególni pracownicy i wolontariusze. Właśnie dzięki szczęściu, pomimo przebywania w strefie konfliktu i bezpośredniego zagrożenia życia, pomimo pobytu w miejscach, skąd większość ludzi stara się uciec i jak najszybciej o nich zapomnieć, możemy przeczytać o przeprowadzanych przez Notta zabiegach.

Operacja w obliczu zagrożeniu bombowego

Jak chociażby o tym, przeprowadzonym w 2014 roku w szpitalu w Strefie Gazy. Jedną z pacjentek brytyjskiego lekarza była wówczas młoda, mniej więcej siedmioletnia dziewczynka, ofiara bombardowań. Miała słabo wyczuwalne tętno, niskie ciśnienie krwi, uszkodzoną tętnicę i rozległe urazy wewnętrzne. W trakcie przygotowania do ratującej jej życie operacji gruchnęła wiadomość o zaplanowanym przez Hamas ataku na szpital. David Nott postanowił, że nie odejdzie od młodej pacjentki. Wraz z włoskim anestezjologiem Maurem Torrem przeprowadzili skomplikowany zabieg w jamie brzusznej i na uszkodzonych przez odłamki tętnicach. Tym razem rakiety na szpital nie spadły. Zabieg się udał, dziewczynka została uratowana.

Reklama

Albo o tym, gdy Nott operował postrzelonego w plecy mężczyznę. Podczas zabiegu, w trakcie którego należało zaszyć żyły Syryjczyka i dokonać wycięcia płatu jednego z jego płuc (lobektomii), na salę operacyjną wpadli ubrani w czarne mundury bojówkarze ISIS w pełnym rynsztunku. Okazało się, że leżący na stole operacyjnym mężczyzna był bratem dowódcy oddziału. Jego życie David Nott uratował pod czujnym okiem uzbrojonych po zęby żołnierzy. Po skończonym zbiegu, gdy bojówkarze opuścili już salę operacyjną, lekarz musiał się skonfrontować z myślą natury etycznej; wszak uratował właśnie życie komuś, kto być może popełnił, albo popełni w przyszłości, straszliwe zbrodnie.

Książka Notta opowiada o życiu lekarza pracującego na linii frontu. Bez pracy jego i podobnych mu lekarzy z organizacji humanitarnych, bez organizowanych przez nich szkoleń dla lokalnych medyków, wielu poszkodowanych byłoby pozbawionych opieki. Warto przeczytać opowieść o pracujących na linii frontu chirurgach, aby docenić, jakie mamy szczęście żyjąc w bezpiecznym, zachodnioeuropejskim kraju.

Artykuł na podstawie książki „Lekarz wojenny” Davida Notta

[aj]

Reklama

komentarze [2]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2615
4
20.05.2020 12:29

Zapraszamy do dyskusji.


415
31
25.05.2020 16:00

Skończyłam czytać książkę i jest niesamowita, a zarazem bardzo smutna. Ja zdedycowanie polecam się z nią zapoznać.


zgłoś błąd