Amerykański scenarzysta, pierwszą fabułę dla Marvela stworzył blisko ćwierć wieku temu. Potem skoncentrował się na scenariuszach do komiksowych przygód bohaterów popularnych kreskówek, ale od ponad dekady - gdy wrócił do komiksów z superherosami - uznawany jest za jednego z najlepszych i najdowcipniejszych scenarzystów w branży. Sławę przyniosły mu serie "She-Hulk" i "Mighty Avengers", a od 2008 roku jest głónym twórcą przygód Spider-Mana. To właśnie on jest odpowiedzialny za największy przełom w historii tej postaci - ten, którego jesteśmy świadkiem w komiksie "The Superior Spider-Man: Ostatnie życzenie".
6,3/10średnia ocena książek autora
3 626 przeczytało książki autora
1 202 chce przeczytać książki autora
1fan autora
Zostań fanem autora
Sprawdź, czy Twoi znajomi też czytają książki autora - dołącz do nas
Recenzja całej serii:
Mam wrażenie że każdą recenzję komiksów Marvela zaczynam od wątpliwości względem komiksów superbohaterskich. Niepotrzebnie. Jest wśród nich masa perełek, jak powszechnie wiadomo.
Ale Silver Surfer? Srebrny gość z kosmosu, sufrujący na latającej desce? Strzelający wiązkami Kosmicznej Mocy?
Serio?
Jak się domyślacie, od Surfera trzymałem się raczej z dala.
Ale jestem słabym człowiekiem, który od mocnych postanowień może się odwrócić w wyniku najmniejszej choćby pokusy. A o Surferze Dana Slotta dużo dobrego się mówi w kwestii bycia jednak mniej typowym komiksem superbohaterskim, odważniejszym w formie i z ciekawą relacją napędzającą historię.
I co?
No i mają rację, cholera.
Silver Surfer wyrusza na Niesamowicie Ważną Misję, na której przypadkiem poznaje Dawn. Dziewczynę z Ziemi, ubraną trochę jakby się urwała z Flinstonow. Odważna, wygadaną, sympatyczną. Razem wyruszają zwiedzać najdalsze zakamarki kosmosu, a my możemy z radością poznać tę pewną siebie, uroczą niewiastę, zobaczyć jej wpływ na Surfera i obserwować spokojny rozwój ich relacji.
Kreska jest śliczna, wyrazista, pstrokata, ale nieprzytłaczająca i przejrzysta. Mówią że to pop art, więc to pewnie prawda - nie jest to żaden przełom, ale i tak jest cudownie.
Nie ma tu napuszenia, elementy komiksowego worldbuildingu są przekazywane z odpowiednim dystansem, dialogi są napisane z wyczuciem i wdziękiem. Komiks nie daje się traktować poważnie, a jednocześnie wzbudza całkowicie szczere emocje i prowadzi do zaskakujących obserwacji.
Jest tu scenariuszowa prostoduszność, niedorzeczność i naiwność wczesnego superhero, ale połączona ze współczesną narracją, przyjemną kreską, żywymi relacjami międzyludzkimi i dużą dozą ciepła. Dzięki temu jest to cudowna, kolorowa przygoda wywołująca uśmiech na twarzy, a i niepozbawiona szczerych emocji.
Całkowicie mnie kupiło!
Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Tomb Raider Archiwa Tom 3
Po rozczarowującym i mocno przesadzonym tomie drugim, seria Tomb Raider wreszcie wraca na właściwe tory. Trzeci tom przywraca klimat wielkiej przygody — dokładnie tego, czego oczekują fani Lary Croft. Choć fabularnie opowieści nadal są raczej płytkie, to potrafią wciągnąć i utrzymać napięcie do samego końca.
Zdecydowaną zaletą tego tomu jest jego mroczniejszy ton i wyraźne ograniczenie nachalnej erotyki, która wcześniej tylko rozpraszała. To zmiana w dobrym kierunku, dzięki której całość zyskuje na powadze i lepiej oddaje ducha klasycznych przygodówek.
Nie jest to może poziom świetnego pierwszego tomu, ale komiksowi naprawdę niczego nie brakuje. To intensywna mieszanka akcji, niebezpieczeństw i tajemnic, podana w efektownym, wizualnie zachwycającym stylu. Ilustracje robią ogromne wrażenie i idealnie współgrają z dynamiczną narracją.
To solidny krok naprzód oraz eksplozja akcji i przygody!
Komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie: Lukkegeek
https://www.instagram.com/p/DJO4ebOM1Wi/?igsh=MXZxYndkY2J0OHg4OQ==