rozwińzwiń

Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm

Okładka książki Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm autora Christos Gage, Mike Hawthorne, Stuart Immonen, Dan Slott, Cory T. Smith, 9788328196681
Okładka książki Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm
Christos GageDan Slott Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Amazing Spider-Man Marvel Now! 2.0 (tom 9) Seria: Marvel Now! 2.0 komiksy
112 str. 1 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Amazing Spider-Man Marvel Now! 2.0 (tom 9)
Seria:
Marvel Now! 2.0
Data wydania:
2020-12-02
Data 1. wyd. pol.:
2020-12-02
Liczba stron:
112
Czas czytania
1 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328196681
Tłumacz:
Bartosz Czartoryski
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm

Średnia ocen
6,0 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm

Sortuj:
avatar
8347
7045

Na półkach: ,

ZEMSTA ZODIAKA?

„Amazing Spider-Man. Globalna sieć: Czerwony alarm” to kolejny przestojowy tom serii. W następnym tomie czeka nas bowiem wielki finał trwającego dekadę runu Dana Slotta, a zarazem finał czwartego volume’u i jubileusz osiemsetnego zeszytu serii. Do tego punktu cykl zmierza właściwie odkąd tylko skończył się „Spisek klonów”, a żeby kulminacja wypadła w jubileuszowym zeszycie, Slott musiał nieco przeciągnąć opowieść. Ale jest to całkiem udana historia, domykająca niektóre wątki i szykująca nas na to, co nadciąga, trzymająca jednocześnie poziom ostatnich kilku tomów serii.

Rok temu Spider-Man walczyć z organizacją Zodiak, która potrafiła przepowiadać przyszłość. Jej przywódca wiedział co się przez ten czas wydarzy, a co za tym idzie przygotować zemstę. Tego właśnie obawia się Peter i chce się przygotować do walki. Dlatego też udaje się do Doktora Strange’a, prosząc o pomoc. Nie wie jednak, czym skończy się dla niego ta wizyta…
Ale to tylko część tego, co na niego czeka. Wraz z Betty Brant Peter wpada na trop tematu idealnego na reportaż. Oto bowiem istnieje pomnik upamiętniający bitwę, której… nie było. Co się za nim kryje? I o co tu chodzi?

https://ksiazkarniablog.blogspot.com/2020/12/amazing-spider-man-globalna-siec.html

ZEMSTA ZODIAKA?

„Amazing Spider-Man. Globalna sieć: Czerwony alarm” to kolejny przestojowy tom serii. W następnym tomie czeka nas bowiem wielki finał trwającego dekadę runu Dana Slotta, a zarazem finał czwartego volume’u i jubileusz osiemsetnego zeszytu serii. Do tego punktu cykl zmierza właściwie odkąd tylko skończył się „Spisek klonów”, a żeby kulminacja wypadła w...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

46 użytkowników ma tytuł Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm na półkach głównych
  • 34
  • 12
30 użytkowników ma tytuł Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm na półkach dodatkowych
  • 13
  • 9
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Venom Modern Era Epic Collection. Sting of the Scorpion Roberto Aguirre-Sacasa, Frank Cho, Clayton Crain, Terry Dodson, Christos Gage, Angel Medina, Mark Millar, Peter Milligan, Ben Oliver, Lee Weeks, Zeb Wells
Ocena 0,0
Venom Modern Era Epic Collection. Sting of the Scorpion Roberto Aguirre-Sacasa, Frank Cho, Clayton Crain, Terry Dodson, Christos Gage, Angel Medina, Mark Millar, Peter Milligan, Ben Oliver, Lee Weeks, Zeb Wells
Okładka książki Złowieszcza wojna Mark Bagley, Ed Brisson, Zé Carlos, Marcelo Ferreira, Christos Gage, Carlos Gómez, Dio Nieves, Federico Sabbatini, Nick Spencer, Federico Vicentini
Ocena 6,2
Złowieszcza wojna Mark Bagley, Ed Brisson, Zé Carlos, Marcelo Ferreira, Christos Gage, Carlos Gómez, Dio Nieves, Federico Sabbatini, Nick Spencer, Federico Vicentini
Okładka książki Marvels Spider-Man 2 #1 Christos Gage, Ig Guara
Ocena 0,0
Marvels Spider-Man 2 #1 Christos Gage, Ig Guara
Okładka książki Fortnite x Marvel. Wojna zerowa 5/2022 Sergio Davíla, Christos Gage, Donald Mustard
Ocena 6,7
Fortnite x Marvel. Wojna zerowa 5/2022 Sergio Davíla, Christos Gage, Donald Mustard
Okładka książki Fortnite x Marvel. Wojna zerowa 4/2022 Christos Gage, José Luis Munuera, Donald Mustard
Ocena 6,3
Fortnite x Marvel. Wojna zerowa 4/2022 Christos Gage, José Luis Munuera, Donald Mustard
Okładka książki Spidergedon Carlo Barberi, Christos Gage, Jorge Molina
Ocena 6,7
Spidergedon Carlo Barberi, Christos Gage, Jorge Molina
Okładka książki Fundament Christos Gage, Joshua Hixson, Donald Mustard, Scott Snyder
Ocena 6,6
Fundament Christos Gage, Joshua Hixson, Donald Mustard, Scott Snyder

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Odejść z hukiem Dan Slott
Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Odejść z hukiem
Dan Slott Humberto Ramos Giuseppe Camuncoli Marcos Martin Stuart Immonen Nick Bradshaw
„Odejść z hukiem”, czyli dziesiąty tom serii „Globalna sieć” to jednocześnie zakończenie przygód Petera Parkera z serią wydawniczą Marvel Now 2.0. I trzeba od razu przyznać wprost, że finisz ten jest rzeczywiście huczny! Od kiedy pamiętam moimi ulubionymi antagonistami z komiksów o Spider-Manie byli Venom, Zielony Goblin oraz Carnage. Dwaj ostatni niejednokrotnie stanowili śmiertelne zagrożenie dla pajączka, teraz łączą się tworząc Czerwonego Goblina. I zacznijmy może od antagonisty. Jest to postać genialna pod każdym względem. Design antybohatera, robi kolosalne wrażenie, bije od niego złość, nienawiść i okrucieństwo. I taki właśnie jest Czerwony Goblin. Każda strona, każdy kadr to pokaz żądzy krwi i zemsty, pokaz szaleństwa, bezwzględności i dążenie po trupach (dosłownie) do celu. Przy okazji jest on prawie pozbawiony jakichkolwiek słabości, dlatego przeprawa Spider-Mana z nowym wrogiem jest naprawdę ciężka i pełna wyrzeczeń. Do tego stopnia, że Peter będzie musiał stanąć ramię w ramię z innymi swoimi przeciwnikami, a do tego pokonać swoje słabości, oraz koszmary z przeszłości. W „Odejść z hukiem” poza pajączkiem i Czerwonym Goblinem przewija się masa postaci drugoplanowych. Co ważne nie są one zapychaczem, wręcz odwrotnie, odgrywają dużą rolę w fabule, mają wpływ na wydarzenia. Powiem szczerze, że pojawienie się co niektórych osób zdziwiło mnie, jednak za każdym razem tylko i wyłącznie pozytywnie. Jeżeli chodzi o historię to panuje tutaj zawrotne tempo wydarzeń. Ciągle coś się dzieje, nie ma chwili na oddech. Jest to zarówno zaleta jak i trochę wada. Z jednej strony naprawdę czuć to, że pajączkowi ucieka czas, że nie ma on chwili wytchnienia, a każda stracona chwila może przynieść śmierć i kolejną stratę najbliższych. Z drugiej strony przydałoby się kilka momentów wolniejszych, podkreślających powagę wydarzeń, ich konsekwencje oraz pełniejsze ukazanie, co przeżywa główny bohater. Mimo wszystko wspomniane tempo odczuwam bardziej jako zaletę niż wadę. Wielkim plusem jest kolorystyka zastosowana w przedstawionej historii. Kadry szczególnie w trakcie walk z Goblinem są ciemne, mroczne, aż kipią klimatem. Spotkanie z dziesiątym tomem „Globalnej sieci” zaliczam do udanych. Wartka akcja, klimat, ciekawy antagonista, postaci drugoplanowe to ogromne zalety tego zeszytu. Przydałoby się może tylko kilka scen wolniejszych, podkreślających wagę wydarzeń. Nie zmienia to faktu, że lektura tego zeszytu bezwzględnie należała do przyjemności i z chęcią wrócę kiedyś do tej historii.
PokójGeeka - awatar PokójGeeka
oceniła na95 lat temu
Doktor Strange, tom 3 Niko Henrichon
Doktor Strange, tom 3
Niko Henrichon Dennis Hopeless Gabriel Hernandez Walta John Barber Donny Cates
Trzeci album opowiadający o losach Doktora Strange'a z (serii wydawniczej Marvel NOW2,0) to dla mnie bez wątpienia bardzo dobra pozycja. Podczas lektury myślałem o tym, by ocenić omawianą pozycje nawet 9/10, jednak końcówka była dla mnie trochę kuriozalna i w związku z tym dałem ocenę 8/10. Oczywiście mówię o zakończeniu ostatniej z przedstawionych historii. W albumie bowiem mamy przedstawione 4 na swój sposób bardzo dobre historie. Dwie opowieści możemy uznać za główne, a dwie kolejne jako takie dodatek. Przedstawiona w albumie historie na swój sposób mają bardziej kameralny/osobisty wydźwięk, niż te znane z poprzednich odsłon serii. Oczywiście mówię o 3 opowieściach, które stanowią samodzielne części albumu, albowiem pierwsza opowieść, w zbiorze to częścią wielkiego eventu „Tajne Imperium”. W poprzednich odsłonach dużą część historii stanowiły wyjaśnienia jak działa magia i jaką rolę pełni w świecie oraz to, kim jest Mistrz Magii i jaką on rolę pełni. W omawianej pozycji skupiamy się jednak w dużo większym stopniu na postaci Dr Strange'a i jego rozterkach. Szczególnie w ostatniej przedstawionej historii. Ostatnia opowieść w albumie wydaje mi się najlepsza. Podczas czytania jej w kilku momentach się uśmiechnąłem, a w innych się zasmuciłem. Gdyby nie te głupkowate zakończenie, powiedziałbym, że opowieść była rewelacyjna… Oczywiście, może przesadzam… Zakończenie na swój sposób pasuje charakterem do całej historii, jednak dla mnie to pójście na łatwiznę… No ale może taka prostota kogoś urzeknie. Jeśli chodzi o o fragment będący częścią eventu „Tajne Imperium”, to jest on naprawdę bardzo dobry. Odniosłem wrażenie, że głównym przesłaniem omawianej historii było ukazanie, że główną siłą Doktora Strange'a nie jest jego potężna moc, tylko spryt i inteligencja. Dwie poboczne historie pomine w opisie, bo niewiele one wnoszą. Nie oznacza to jednak, że historie są słabe. Nie ma, po prostu oczym pisać, w ich przypadku... Poza ewentualnym streszczeniem... Na koniec wspomnę o najbardziej uroczej postaci jak pojawiła się w omawiany albumie, a mianowicie o Bats'ie <3, którego poznajemy w ostatniej części tomu. Jeśli ktoś nie polubi tej postaci, to chyba ma śmietnik zamiast serca. xDDDD.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 lata temu
Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Upadek imperium Christos Gage
Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Upadek imperium
Christos Gage Dan Slott Stuart Immonen Greg Smallwood
Ta i więcej recenzji na GeekLife.pl Zapraszam :) Dock Ock postanowił dołączyć do Imperium Steve’a Rogersa. Otrzymując od wodza Hydry zadanie unieszkodliwienia Parker Industries postanawia wykorzystać okazję do własnych celów i przejąć stworzoną przez siebie (Superior Spider-Man) korporację. Tym razem nie wystarczy garstka Spider-gadżetów by uporać się z zagrożeniem. Peter będzie musiał podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim dorosły życiu. Upadek Imperium Dan Slott postanowił wykorzystać Tajne Imperium do własnych celów. Spider-Man/Peter Parker nie odegrał większej roli w Wydarzeniu, więc scenarzysta mógł dzięki niemu zrestartować historię Pajączka. W pierwszej części komiksu jesteśmy świadkami spektakularnego upadku Parker Industries. Tak, tytuł komiksu, czyli Upadek Imperium nie dotyczy porażki Hydry, unicestwienia największej technologicznej korporacji na świecie. Wszystko to rozgrywa się błyskawicznie, ale muszę przyznać, że całkiem interesująco. Sama konfrontacja Spider-Mana z Ockiem jest mocno przegadana i pełna słownych przepychanek. Zdecydowanie lepiej wypadają sceny poza walką. Osborn w drodze na szczyt W połowie komiksu otrzymujemy jednozeszytową historię z Normanem Osbornem w roli głównej. Osborn wypróbował już wszystkie metody na pozbycie się nanitów blokujących jego goblińską naturę i chwyta się ostatniej deski ratunku, jaką jest wizyta w klasztorze na szczycie góry. Mieszkający tam mnisi poddają go próbie mającej na celu pokazać jego prawdziwe oblicze. Historyjka choć krótka to bardzo pozytywnie zaskakuje. Nie zabrakło ciekawych dialogów i podkreślania dość oczywistych odwołań do Doktora Strange’a. A na deser dostajemy bardzo fajny twist! Nowa, stara rzeczywistość Powyższe historie rozgrywają się na łamach zeszytów #29-32. Natomiast kolejne zeszyty albumu to #789-791. Marvel przechodząc pod szyld Legacy pod koniec 2017 roku zdecydował się na przywrócenie oryginalnej numeracji komiksów. W przypadku Spider-Mana musimy wziąć pod uwagę kilka serii. Najlepiej zobrazuje to poniższa grafika. Peter załamał się po utracie firmy i całe dnie spędza na kanapie w domu Bobbi Morse. Musi wziąć na klatę roszczenia tysięcy osób, które straciły pracę, a sam został z niczym, ponieważ przez cały okres istnienia Parker Industries uparł się, by pobierać minimalną pensję. Jedynym skutecznym lekarstwem okazuje się powrót do korzeni, czyli bujanie się po mieście jako przyjazny Spider-Man z sąsiedztwa. Pomaganie staruszkom w zakupach utrudnia fakt, że ludzie kojarzą Spider-Mana jako ochroniarza upadłego miliardera Parkera i minie jeszcze sporo czasu zanim ten odzyska zaufanie Nowego Jorku. Druga część albumu ma za zadanie przypomnieć nam stare dobre czasy. Czasy, gdy Peter nie musiał odpowiadać za setki naukowców na całym świecie, gdy nie był stawiany na równi ze Stevem Jobsem czy Billem Gatesem. Czasy, gdy Spider-Man nie korzystał z dziesiątek spider-zabawek, a po prostu pilnował swojego podwórka. Amazing Spider-Man Tom 7: Upadek Imperium choć nie kończy serii Globalna Sieć (przed nami jeszcze wydarzenie Venom oraz dwa tomy od Dana Slotta) to definitywnie zamyka ten nienajlepszy epizod z życia Pająka. Komiks jest tyko pośrednio związany z Tajnym Imperium, ale w zamian oferuje o wiele więcej niż poprzednie odsłony serii.
Adam Grochocki - awatar Adam Grochocki
ocenił na85 lat temu
Hawkeye. Kate Bishop Jordie Bellaire
Hawkeye. Kate Bishop
Jordie Bellaire Kelly Thompson
Kate Bishop to jedna z bohaterek młodej ekipy Avengersów, która stopniowo na przestrzeni lat zdobywała sobie coraz większe uznanie pośród fanów komiksów. Było pewne, że prędzej czy później otrzyma ona swoją własną serię jak na pierwszą kobietę, która przybrała imię Hawkeye przystało. Rodzimy czytelnika musiał odczekać jeszcze kilka dodatkowych lat, aby móc zobaczyć mistrzynię łucznictwa w akcji. Album zaczyna się w momencie, kiedy tytułowa bohatera wraca do słonecznego Los Angeles, gdzie planuje zacząć żyć od nowa po swojemu. Plan jest prosty zdobycie licencji prywatnego detektywa i zarabianie na pomaganiu innym. Problemem stają się jednak koszty, jakie trzeba na samym początku ponieść. Brak gotówki na zdobycie potrzebnych papierów na pewno nie odstrasza jej od chęci rozwiązania kilku spraw na boku. Pierwsza z nich wydaje się banalnie prosta, chwilami nawet bardzo podejrzliwie łatwa. Było do przewidzenia, że coś będzie musiała się w tym zleceniu skomplikować. Prowadzone przez Kate dochodzenie pozwala jej odkryć tajemniczy kult, który doskonale pokazuje mroczne i przerażające oblicze Miasta Aniołów. Później wcale nie będzie łatwiej, każda kolejna „fucha” to coraz mocniej podniesiona poprzeczna i poważniejsze wyzwania. Na jej drodze pojawiają się również dobrze znane fanom Marvela postacie pokroju Jessici Jones, Wolverina czy Clinta Bartona. Fabularnie album Hawkeye: Kate Bishop stoi na przyzwoitym poziomie, zapewniającym czytelnikowi odpowiednią dawkę rozrywki. Scenarzystka Kelly Thompson umiejętnie miesza detektywistyczne elementy historii z bardziej wyrazistą i widowiskową akcją. Kolejne pokazane sprawy/wątki mają swoje mniejsze lub większy wzloty jakościowe, zdarza się im jednak również zaliczyć kilka „wpadek” (na całe szczęście nie ma ich dużo i nie wpływa to na pozytywny odbiór całości). Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-hawkeye-kate-bishop/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na65 lat temu
Pokolenia praca zbiorowa
Pokolenia
praca zbiorowa
Ten komiks jest z jednej strony bardzo ciekawy, z drugiej natomiast uświadomił mi, jak mocno uniwersum superbohaterów jest powtarzalne. "Pokolenia" oferują dziesięć historii, dziesięciu postaci, które spotykają bliskie im osoby z przyszłości. Przyjaciół, dzieci, kochanków lub siebie samych. Jest to swoista spowiedź, próba znalezienia rozgrzeszenia przed mającymi nadejść wydarzeniami, zwanymi później Tajnym imperium. Jednak komiks ma jedną ogromną zaletę - jest idealnym startem dla osób chcących dopiero wejść w uniwersum Marvela. A raczej w jego najnowszą odsłonę. Zacznę swój wywód jednak od czegoś innego. Pewnej wtórności Marvela. Przynajmniej ja sam tak to dobieram. Zdecydowanie wpływa na to liczba przeczytanych komiksów z tego uniwersum, które ostatnio o wiele bardziej przypadło mi do gustu niż DC. Jednak oba cierpią na zbyt daleko idącą powtarzalność. Fajnie, że prowadzono nowe postacie, tyle tylko, że często są to inne wersje starych postaci. I tutaj pojawia się klops, bo ci "nowi" nieraz mają identyczne losy jak "starzy". Nie ma w tym nic autentycznie nowego, co powodowałoby u mnie efekt "Łał". Z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że młodzi czytelnicy, mający często po 12-15 lat, nie sięgają w pierwszej kolejności po klasykę. Po komiksy wydawane w latach 80-tych i 90-tych ubiegłego stulecia. I dla nich "Pokolenia" to genialna sprawa. Bo właśnie mogą poznać tych starych wyjadaczy i być może sięgną po starsze ich przygody. Poznają jak to było na początku, jak rozwijały się historie tych bohaterów nim notorycznie zaczęto przemieszczać ich po różnych liniach czasowych i alternatywnych światach multiwersum. W tym momencie mam wrażenie, że jako czytelnik jestem poniekąd aktorem występującym w "Pokoleniach". Gdzie stary wyjadacz komiksowy spotyka młodszą wersję samego siebie. Ta nieopierzoną, dopiero odkrywającą komiks superbohaterski, który na przestrzeni kilkudziesięciu lat siłą rzeczy ewoluował, mimo powtarzanych schematów. Z tego powodu nie umiem wystawić złej oceny temu albumowi. Wręcz zachęcam, aby go poznać. Szczególnie powinno zrobić to młodsze pokolenie, dopiero zaczynające swoją podróż po światach Marvela.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
All-New Wolverine: Sieroty X Tom Taylor
All-New Wolverine: Sieroty X
Tom Taylor Juann Cabal
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach All-New Wolverine #25-30, a następnie w tomie All-New Wolverine vol. 5: Orphans of X ze scenariuszem Toma Taylora i rysunkami Juanna Cabala. Niniejszy komiks bardzo mi przypomina album „Batman – Detective Comics: Syndykat ofiar”. Jedno i drugie dzieło porusza podobne motywy. Muszę powiedzieć, że mam bardzo mieszane odczucia co do komiksu. Jeśli chodzi o wizualne aspekty, to uważam, że prace Juanna Cabala są świetne, to bez wątpienia jeden z ładniejszych albumów, jakie czytałem. Niestety historia przedstawiona w niniejszej pozycji nie jest tak dobra jak rysunki… Osobiście uważam, że historia miała naprawdę spory potencjał, ale nie został on w pełni wykorzystany. Mam ogromny problem z zagrożeniem, z jakim musi się zmierzyć Wolverine, a dokładniej rzecz ujmując, z bronią, która miała stanowić zagrożenie dla tytułowej bohaterki i jej siostry… Jak się okazuje, z biegiem wydarzeń wspomniany przedmiot tak naprawdę nie stanowi dla naszej Wolverine realnego (śmiertelnego) zagrożenia… Powiem szczerze, że taki obrót sprawy mocno obniżył stawkę przedstawionych wydarzeń, a w efekcie również i moje zainteresowanie… Mam również problem, że zbyt idealistycznym zakończeniem… Rozumiem, że komiksy mają promować prawidłowe postawy, ale zbyt idealistyczne zakończenia mają to do Siebie, że tracą na wiarygodności. Oczywiście w albumie jest parę dobry i ciekawych momentów, jest jednak ich jak dla mnie, za mało, abym mógł ocenić wyjątkowo pozytywnie niniejszy komiks. Omawiany album na pewno nie jest zły, choćby ze względu na świetne rysunki, jednak, jak dla mnie, nie jest to również pozycja wyjątkowo dobra. Omawianemu albumowi wystawiam ocenę 6/10, czyli według mojej osobistej skali uznaje go za niezły.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
Avengers: Nie poddamy się Mark Waid
Avengers: Nie poddamy się
Mark Waid Paco Medina Al Ewing Jim Zub Pepe Larraz Kim Jacinto
Ziemia staje się jedną wielką mapą do Battle royale Grandmaster rozgrywa kolejną ze swoich gier! Jego przeciwnikiem jest tym razem Challenger* — dawny przyjaciel, wręcz brat, teraz zaprzysięgły wróg. Miejscem bitwy — planeta ziemia — zabrana przez Arcymistrza ze swojego własnego miejsca w kosmosie i przerobiona na arenę gdzie zmierzą się dwie drużyny. Jedna walcząca dla Grandmastera, druga dla Challengera, obie złożone z największych zbrodniarzy kosmosu! No a pomiędzy tymi grupami, w samym środku konfliktu, mieszkańcy ziemi, a pośród nich Avengersi. * jego imię przetłumaczono tutaj jako „Pretendent” i mimo że jak najbardziej ma to sens, to będę używał angielskiego Challenger, bo po prostu dla mnie brzmi ono lepiej 😉 Nasi superbohaterowie nie tylko będą musieli bronić ziemi przed siejącymi zniszczenie istotami, ale jednocześnie dotrzeć do samego Grandmastera, by zrozumieć źródło tego konfliktu. Nie jest to jednak koniec niespodzianek! Wraz z pojawieniem się nowego zagrożenia na planecie, pojawia się też niezwykłe wsparcie. Na ziemię bowiem przybywa tajemnicza Wojażerka, wspierając Avengersów w tej niezwykłej grze! Wszyscy moim ulubieni superhero w jednym miejscu Jest Rouge, jest Wanda, jest Quicksilver, jest Jane Foster, Herkules, Bestia i nawet Vision miał tu swoje chwile… naprawdę dobór postaci jest 10/10 i jeśli ktoś już naoglądał się przygód tych „głównych” bohaterów z filmowego uniwersum Marvela, to ekipa, jaka została dobrana to omawianego dzisiaj komiksu, będzie dla czytelnika czymś nowym i wręcz… odświeżającym? Ale tego Hulka to już mam dosyć Nie mówię, że postać Bannera/Hulka jest zła czy coś w tym stylu, jednak ciągłe wałkowanie tego, że Hulka nie da się zabić, mimo że Banner ciągle próbuje to zrobić, naprawdę zaczyna mnie męczyć. Tutaj też Hulk się pojawia, odgrywa nawet znaczącą rolę, jednak ten wątek był dla mnie najmniej interesujący, najbardziej przewidywalny, no i tak po prawdzie, to o wiele przyjemniej mi się czyta o czerwonym Hulku, niż o ciągle załamanym Bannerze. Za to Wojażerkę i Challengera to uwielbiam Wojażerka to świetnie napisana postać, do tego bardzo fajnie wprowadzona do historii i nawet z ciekawym twistem. Tak jak marudziłem, że Hulk to ogrzewany kotlet, tak w przypadku Wojażerki należą się brawa za pomysł. No i jeszcze Rogue była świetna, ale ona w sumie to zawsze była świetna 😉 Tak samo zresztą Challenger / Elder of the Universe — postać która nie dość, że jest bardzo fajnie narysowana i przedstawiana, to jeszcze TO JEMU WŁAŚNIE KIBICOWAŁEM. Nie Arcymistrzowi, nie superbohaterom, tylko temu wielkiemu, złemu, Thanosowi 2.0! No a im bardziej poznawałem jego origin story, tym dłużej upewniałem się w przekonaniu, że to on tutaj jest głównym bohaterem historii. Mimo że to nowy bohater (czy raczej złoczyńca, chociaż ja za takiego go nie uznaję) w uniwersum Marvela i ewidentnie został napisany pod tę historię, to mam szczerą nadzieję, że jeszcze o nim usłyszymy!
CosmoGecko - awatar CosmoGecko
ocenił na72 lata temu
Doktor Strange, tom 2 Chris Bachalo
Doktor Strange, tom 2
Chris Bachalo Jason Aaron
Drugi album o przygodach Doktora Strange'a (z serii wydawniczej Marvel NOW2,0),to bardzo dobra pozycja. Zresztą określeniem „bardzo dobra”, można opisać całą serię, o przygodach doktora od dziwactw. Właśnie dziwaczny charakter przygód Doktora Strange'a to najmocniejszy atut opowieści o tej postaci. W omawianej dzielę Mistrz Magii mierzy się z konsekwencjami, starcia z empirikulami, a dokładnie rzecz ujmując ze stratą swojej dotychczasowej mocy. Niniejsza pozycja, to bez wątpienia świetny atlas po przeciwnikach Doktora Streng'a. W omawianej pozycji możemy bowiem, zobaczyć wszystkich najważniejszych wrogów Mistrza Sztuk Mistycznych, czyli: Barona Mordo, Nightmare'a czy Dormammu i paru innych złoczyńców. W omawianym tomie, mamy do czynienia z 3 historiami. Jedną opowieść można uznać za główna, a dwie pozostałe za dodatki. Ostatnia historia z w albumu, jest bez wątpienia najsłabsza, trudno nawet powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Osobiście uważam, że te kilka ostatnich stron to taka promocja innej opowieści/albumu niekoniecznie nawet związanego ze światem Marvela, no ale mogę się mylić. Omawiany album jest dziwny, mroczny czasem i obleśny, i nie są to wady… Omawiany tom, jak i cała seria polecę osobom, które lubią kwestie magiczne i różne dziwactwa. Miłośnikom wątków sci-fiction, czy zawiłych intryg niniejszego dzieła nie polecę. Historie w albumie są bowiem proste i skupiają się głównie na tym, jak trudnym zadaniem jest bycie Mistrzem Sztuk Mistycznych oraz jak wszystko ma swoją cenę (w tym magią). Jeśli chodzi o kwestie tzw. kreski, to cóż, każdy ma swoje prewencje. Ja zwyczaj nie mam żadnych problemów z tą kwestią, do niektórych stylów graficznych muszę co najwyżej się przyzwyczaić i naprawdę rzadko piszę, że jakiś mi się nie podobał. Jak już coś takiego pisze, to znaczy że naprawdę nie podpasował pod moje gusta. W przypadku omawianego albumu, jest jak zwyczaj, czyli nie mam większych zastrzeżeń.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 lata temu
All-New Wolverine: Staruszka Laura praca zbiorowa
All-New Wolverine: Staruszka Laura
praca zbiorowa Tom Taylor Ramon Rosanas Marco Failla
Album zawiera materiały opublikowane pierwotnie w zeszytach All-New Wolverine #31-35, a następnie w tomie All-New Wolverine vol. 6: Old Woman Laura, ze scenariuszem Toma Taylora i z rysunkami Marco Failli, Djibrila Morissette-Phana oraz Ramona Rosanasa. W omawianym komiksie znajdziemy trzy różne historie. W niniejszej opinii każdą we wspomnianych opowieści ocenię oddzielnie, a ocena końcowa albumu będzie średnią obliczoną na podstawie ocen składowych. W pierwszej części albumu (All-New Wolverine #31),możemy zobaczyć, jak Gabby, rosomak Jonathan i Deadpool stawiają czoło zombi królika. Nie będę tu dokładniej opisywał fabuły, bo nie chcę nikomu za spoilerować, zresztą nie ma zbytnio co opowiadać, bo historia jest bardzo prosta i niezbyt długa. Mimo to wspomniany fragment albumu oceniam chyba najlepiej ze wszystkich trzech, bo zdecydowanie najprzyjemniej mi się go czytało. Historia chodzi prosta, to ma jakiś w sobie uroku. Wspomnę jeszcze, że duet Gabby & Deadpool jest świetny. Mnie osobiście bardzo bawią interakcje między wspomniana dwójką. Omawiany fragment albumu jest również najładniejszy. Prace Marco Failli zdecydowanie trafiają w mój gust. Pierwszą część albumu oceniam na 7/10, czyli uznaje ją za dobrą. Druga historia, znajdująca się w omawianym albumie (All-New Wolverine #32) bardzo mocno nawiązuje do wydarzeń przedstawionych w tomie „All-New Wolverine: Sieroty X” i po części je kontynuuje. Wspomniany fragment komiksu jest, jak dla mnie, co najwyżej niezły (ocena 6/10). Przedstawione wydarzenia nie były zarówno niczym niezwykłym, jak i czymś wyjątkowo istotnym. Wizualnie omawiane aktualnie strony wyglądały okey, ale nie powiedziałbym, że rysunki Djibrila Morissette-Phana trafiły w moje gusta. Ostatnią część albumu stanowi historia o tytułowej „Staruszce Laurze”. Akcja niniejszej opowieści, jak łatwo się domyślić, dzieje się w przyszłości, nie jest nam jednak nigdzie jasno powiedziane, czy jest to Ziemia-616 i czy jakieś inne uniwersum itp.… Omawiany komiks bez wątpienia miał być swego rodzaju reinterpretacją opowieści o Staruszku (Wolverinie) Loganie. W niniejszej historii, podobnie jak w dziele Steve’a McNiven’a i Marka Millara, widzimy przyszłość Ziemi i postaci Wolverine'a. Tym razem mamy jednak do czynienia z bardziej „optymistyczną” rzeczywistością. Nie będę ukrywał, że sam pomysł przedstawienia rzeczywistości, w której niemal wszyscy złoczyńcy zostali pokonani, był czymś naprawdę ciekawym, jednak mieć pomysł, a go w ciekawy sposób go sprzedać, to dwie różne kwestie. Największym problemem omawianej historii jest jej zbytnia patetyczność i wyniosłość… Przypuszczam, że niektórzy będą mieli również problem z tzw. feministycznym/postępowym przekazem, bo jak dla mnie jest on w niniejszym dziele ewidentny: twarde i silne kobiety wyruszają na walkę ze złym facetem pragnącym władzy nad światem. W komiksie Steve’a McNiven’a i Marka Millara wątkiem przewodnim historii była chęć uratowania przez Logana swojej rodziny, a nie chęć ratowania świata, czy walki z całym złem… Oczywiście w drugiej połowie dzieła sytuacja trochę się zmieniła, ale początkowo wspomniana historia opierała się na prostszych wartościach. W omawianym komiksie opowieść o „Staruszce Laurze” od początku wydaje się celować w wyniosłe i poważne tony, co dla mnie osobiście stanowi pewien problem… Niniejszą opowieść nie czytało mi się tak przyjemnie, jakby mogło się czytać. Nie będę ukrywał, że mam również problem z zakończeniem omawianej historii, jest ono dla mnie zbyt ckliwe. Ogólnie opowieść o „Staruszce Lurze”, nie jest jakaś tragiczna, ale na pewno nie jest to historia na poziomie tej o „Staruszku Loganie”. Omawiany obecnie fragment komiksu oceniam jako niezły (ocena: 6/10),zarówno, jeśli chodzi o treść, jak również i rysunki, bo jeśli chodzi o aspekty wizualne to one mnie również jakoś nie zachwyciły. Przejdźmy do końcowej oceny albumu… Zgodnie z przyjętymi na początku zasadami ocena końcowa jest następująca: (6+6+7)/3= 6,333… ~ 6. Omawiany album jest, więc niezły, dla mnie osobiście tylko niezły…
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na61 rok temu
Doktor Strange, tom 4 Peter David
Doktor Strange, tom 4
Peter David Niko Henrichon Nick Spencer Szymon Kudrański Rod Reis Will Sliney Damian Couceiro Ed Brisson Donny Cates
Czas omówić czwarty z kolei i zarazem ostatni album, wydany w ramach serii wydawniczej Marvel NOW2.0 opowiadający o przygodach Doktora Strange'a. Wspomniana pozycja podobnie jak pozostałe odsłony cyklu jest bardzo dobra. W omawiamy albumie mamy przedstawionych kilka historii. Chodzi nie wszystkie związane są bezpośrednio z naszym Mistrzem Magii, to są bez wątpienia powiązane z czynami Mistrza Sztuk Mistycznych. Jak już mowa, o tych innych opowieściach, to dotyczą one takich postaci jak: Iron Fist, Ghost Rider oraz Scarlet Spider. Zarówno historie związane z wspomnianymi postaciami, jak i te związane z tytułowym bohaterem, są równie bardzo dobre. Historie poboczne są tak dobre, ponieważ zarówno przedstawiają i rozwijają bohaterów, których dotyczą, a także rozwijają świat, w którym toczy się akcja albumu. Wydarzenia przedstawione w albumie nie dzieją się po prostu w kosmosie, czy na ziemi (czyli w lokalizacjach, które mogliśmy już poznać w innych dziełach),a w opanowanym przez Mefisto Las Vegas (czyli piekle na ziemi). Oczywiście największą zaletą omawianego albumu jest dziwaczność, przedstawionych historii. Jeśli ktoś oczekuje zawiłych intryg, to ta pozycja nie jest dla niego, natomiast jak kogoś interesują proste, ale osadzone w dziwnych konceptach historie, to zdecydowanie polecam omawiany album. Oczywiście nie jest to tak dziwna i szalona pozycja jak Moon Knight z scenariusza jest Jeff'a Lemire'a .Myślę, że miłośnicy dziwnych konceptów i magii nie powinni być jednak rozczarowani. W omawianej pozycji, możemy zobaczyć takie postacie jak Iron Fist, Ghost Rider, Scarlet Spider, Moon Knight, Doktor Voodoo, Man-Thing, Blade, Elsa Bloodstone, Wong czy tytułowy Doctor Strange… Moje serce jednak ponownie zdobył Bats!!! Ta postać jest taka urocza <3, prawdziwy przyjaciel naszego Mistrza Sztuk Mistycznych.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 lata temu
Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey Carlos Pacheco
Phoenix: Zmartwychwstanie. Powrót Jean Grey
Carlos Pacheco Joe Bennett Leinil Francis Yu Matthew Rosenberg Ramon Rosanas
Postać Feniksa w uniwersum X-Men jest ciekawa, choć nie miałem z nią za często do czynienia. Wiem kim jest, jaką rolę pełni w całym uniwersum i dlaczego upatrzył sobie Jean Grey. To ciekawy byt, o monstrualnej sile, potrafiącej pożerać całe planety. Jednak Jean ma przyjaciół, kochanków, ludzi na których jej zależy. I dla nich jest gotowa walczyć, choć nie zawsze jej się to udaje. Czasem ognisty byt przejmuje kontrolę, a wtedy na planecie rozpętuje się prawdziwa pożoga. Tym razem jednak X-Men mają szansę ją powstrzymać w zarodku, ale nie będzie to łatwe. Zaletą tego komiksu jest to, że nie trzeba znać szczegółowo wydarzeń z ostatnich serii o X-Menach. Wystarczy ogólna wiedza o uczniach Xaviera i ich losach, aby połapać się w całej przygodzie. Co prawda lepiej być na bieżąco, jednak wiadomo jak to bywa. Wychodzi tego tyle, że czasem coś się przegapi. Tutaj historia stanowi zamkniętą całość, dzięki czemu łatwo się połapać w jej zawiłościach. Na Ziemi ma miejsce seria dziwacznych anomalii z udziałem mutantów, jednak Cerebro nie umie ich do końca sklasyfikować. Rozpoczynają się więc poszukiwania źródła problemu i tak oto X-Men natrafiają na ślad Feniksa. Boskiego bytu, który jakimś cudem powrócił na Błękitną Planetę. Pytanie tylko - Po co? Co prawda odpowiedź nasuwa się sama, a okładka bardzo dużo zdradza, jednak komiks czyta się całkiem przyjemnie. Nie ma mowy tutaj o jakimkolwiek zaskoczeniu, zaś wszystkie zwroty fabularne są łatwe do przewidzenia, szczególnie dla fana serii. Jednak nie odbiera to przyjemności płynącej z lektury. Może nie jest to nic wyszukanego, ale jak lekkie, niedzielne popołudnie z X-Men nada się idealnie.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na63 lata temu

Cytaty z książki Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Amazing Spider-Man: Globalna sieć. Czerwony alarm