Poszukiwacze zaginionej monety Agnieszka Rautman-Szczepańska 8,1

ocenił(a) na 1014 tyg. temu „- To będzie woda na młyn Guttmanów - mówił tata sceptycznie. - Oni zawsze chcieli położyć łapę na skarbie.”
„Mam na imię Lila i jestem podróżniczką w czasie. Jednak nikt nie może się tego dowiedzieć. Tylko ten tajemniczy zeszyt będzie moim powiernikiem.”
Rodzinne sekrety, drogocenny skarb, przeklęty artefakt, mroczne tajemnice, niebezpieczni przestępcy, kłamstwa i przekręty, podróże w czasie. Poszukiwania, które prowadzą do zguby i to tej... ostatecznej. Miasto Bydgoszcz oczami jego mieszkańców i to na przestrzeni wieków. Dwoje młodych ludzi na tropie rodzinnego skarbu, który wart jest miliony i budzi niezdrowe zainteresowanie wielu. Trudne relacje rodzinne i zdarzenia, które wpłynęły na całe pokolenia.
Są takie historie, które chłonie się strona za stroną, z zapartym tchem i nie sposób się od nich oderwać. Porywają czytelnika, wsysają do wykreowanego świata i nie chcą wypuścić. Są takie historie, które wywołują całą gamę emocji, a gdy się skończą, to odczuwa się żal i tęsknotę za tymi bohaterami, za niezwykłymi przygodami, za uczuciem niepokoju i niepewności, które tak genialnie zostały zbudowane. Tutaj nic nie jest pewne, a kolejne zagadki czekają tuż za rogiem. Gdy już myślimy, że rozwiązano tajemnice, to nagle okazuje się, że to jedynie wprowadzenie do kolejnej łamigłówki. Fakty historyczne sprytnie i finezyjnie przeplatają się z fikcją literacką.
Jestem pewna, że ta opowieść zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo! Mało tego... Mam ogromną ochotę przeczytać ją jeszcze raz! Nie spodziewałam się, że ta młodzieżówka zafunduje mi tyle emocji i tak rozbudowaną i wciągającą fabułę! Niesamowita historia! Autorka zyskała w moich oczach i wskoczyła z przytupem do mojej „topki”. WOOOOOOOOW!
To było tak dobrze, że aż czuję dreszczyk ekscytacji i... małą nutkę smutku, że ta przygoda już się skończyła. Może druga część? Z ochotą przeczytałabym kolejne perypetie Zuzanny i Kacpra. Dziękuję „- To będzie woda na młyn Guttmanów - mówił tata sceptycznie. - Oni zawsze chcieli położyć łapę na skarbie.”
„Mam na imię Lila i jestem podróżniczką w czasie. Jednak nikt nie może się tego dowiedzieć. Tylko ten tajemniczy zeszyt będzie moim powiernikiem.”
Rodzinne sekrety, drogocenny skarb, przeklęty artefakt, mroczne tajemnice, niebezpieczni przestępcy, kłamstwa i przekręty, podróże w czasie. Poszukiwania, które prowadzą do zguby i to tej... ostatecznej. Miasto Bydgoszcz oczami jego mieszkańców i to na przestrzeni wieków. Dwoje młodych ludzi na tropie rodzinnego skarbu, który wart jest miliony i budzi niezdrowe zainteresowanie wielu. Trudne relacje rodzinne i zdarzenia, które wpłynęły na całe pokolenia.
Są takie historie, które chłonie się strona za stroną, z zapartym tchem i nie sposób się od nich oderwać. Porywają czytelnika, wsysają do wykreowanego świata i nie chcą wypuścić. Są takie historie, które wywołują całą gamę emocji, a gdy się skończą, to odczuwa się żal i tęsknotę za tymi bohaterami, za niezwykłymi przygodami, za uczuciem niepokoju i niepewności, które tak genialnie zostały zbudowane. Tutaj nic nie jest pewne, a kolejne zagadki czekają tuż za rogiem. Gdy już myślimy, że rozwiązano tajemnice, to nagle okazuje się, że to jedynie wprowadzenie do kolejnej łamigłówki. Fakty historyczne sprytnie i finezyjnie przeplatają się z fikcją literacką.
Jestem pewna, że ta opowieść zostanie ze mną na bardzo, bardzo długo! Mało tego... Mam ogromną ochotę przeczytać ją jeszcze raz! Nie spodziewałam się, że ta młodzieżówka zafunduje mi tyle emocji i tak rozbudowaną i wciągającą fabułę! Niesamowita historia! Autorka zyskała w moich oczach i wskoczyła z przytupem do mojej „topki”. WOOOOOOOOW!
To było tak dobrze, że aż czuję dreszczyk ekscytacji i... małą nutkę smutku, że ta przygoda już się skończyła. Może druga część? Z ochotą przeczytałabym kolejne perypetie Zuzanny i Kacpra. Dziękuję autorce za tak wykwintną czytelniczą ucztę.