Dziennik (nie tylko) Anne Frank

LubimyCzytać
18.11.2015

Majątkowe prawa autorskie do Dziennika Anne Frank wygasają z dniem 1 stycznia 2016 roku. Oznacza to, że od nowego roku książka weszłaby do domeny publicznej i tym samym szwajcarska Fundacja im. Anny Frank utraciłaby jedno ze źródeł dochodu. Żeby temu zapobiec dodano jako współautora... ojca Anny Frank.

Po niemal 68 latach od pierwszego wydania Dziennika na okładce oprócz Anne Frank pojawi się jej ojciec – Otto Frank, ten sam, który przez wiele lat utrzymywał, że jego córka napisała je zupełnie samodzielnie.

W większości europejskich krajów majątkowe prawa autorskie wygasają w ciągu 70 lat po śmierci autora, liczonych od ostatniego dnia roku kalendarzowego po śmierci autora. Na całym świecie 1 stycznia obchodzony jest jako Dzień Domeny Publicznej. Anne Frank zginęła w obozie koncentracyjnym Bergen-Belsen w marcu 1945 roku. Jej ojciec zmarł na raka płuc w 1980. Dzięki uznaniu go za współautora Fundacja będzie w posiadaniu autorskich praw majątkowych do Dziennika przez kolejne 35 lat. Otto w 1963 roku założył fundację, która czuwa nad rozpowszechnianiem cudem ocalonego dziennika córki.

Wiele osób uznaje to posunięcie za cyniczne i kontrowersyjne - Agnès Tricoire, francuska prawniczka specjalizująca się w prawach do własności intelektualnych komentuje: jeśli przyjąć ich [Fundacji przyp.red.] argumenty, to trzeba uznać, że przez te wszystkie lata okłamywali nas twierdząc, że jedyną autorką Dziennika jest Anne. Yves Kugelmann – członek zarządu Fundacji twierdzi, że było to konieczne, aby Anne mogła pozostać Anne. Fundacja została powołana do życia w 1963 roku przez Otto Franka, jej celem jest m.in. finansowanie projektów edukacyjnych i zdrowotnych na całym świecie oraz wspieranie muzeum Anne Frank w Amsterdamie. Gdy Anne zginęła nie miała nawet 16 lat. Robimy to, aby ją chronić. To nasze zadanie. Nie chodzi nam wcale o pieniądze. - dodaje Kugelmann.

W Polsce najnowsze wydanie Dziennika ukazało się nakładem wydawnictwa Znak w styczniu bieżącego roku w tłumaczeniu Alicji Oczko.

źródło: www.nytimes.com

Reklama

komentarze [6]

Sortuj:
651
190
19.11.2015 11:23

Może faktycznie sposób działania niezbyt zgrabny, pewnie "nie chodzi o pieniądze" to tylko puste gadanie bo wiadomo że właśnie o to chodzi.
Jednak w tym przypadku chodzi o pieniądze wydawane przez Fundację, wydawane z rozsądkiem i z sercem. W tym konkretnym przypadku powiedziałabym, że cel uświęca środki....


24
14
18.11.2015 16:00

I tak powinno być, prawa autorskie powinny przechodzić na pierwszych spadkobierców, a później na kolejnych, i kolejnych. Tak długo, aż się ich ktoś nie zrzeknie. Więc chwała im, że zarabiają i oby zarabiali jak najdłużej. Nie dziwię się, że szukając pieniędzy - zrobią co się da, aby utrzymać źródło. Domena publiczna powinna być wzbogacona tylko wtedy, kiedy nie ma...

więcej

796
40
18.11.2015 12:06

"członek zarządu Fundacji twierdzi, że było to konieczne, aby Anne mogła pozostać Anne"... ale czy przejście Dziennika do domeny publicznej jakoś umniejszyłoby jego wartość? Straciłby aktualność? Przestałby być ważnym świadectwem?

A swoją drogą: czy za te 35 lat już nie trzeba będzie "jej chronić"?

Dziwnie to wygląda...


806
66
18.11.2015 12:53

Tu nie chodzi o to czy przez wejście do domeny publicznej straciłby na wartości, tylko wtedy spadkobiercy nie mogą zarabiać na prawach autorskich, i chodzi tu tylko o pieniądze. Podobne cyrki są z Sherlockiem Holmesem, który w UK i Kanadzie jest w domenie publicznej a w USA ostatnie części Sherlocka jeszcze nie i spadkobiercy dzieł A.C. Doyla nadal sobie zarabiają na jego...

więcej

806
66
18.11.2015 11:35

Ale czy wydanie Dziennika z autorką samej Anne Frank nie przejdzie do domeny publicznej, a Dziennik autorstwa Anne Frank i jej ojca nie? Jakby nie patrzeć to wtedy dwa inne wydania.


2802
4
17.11.2015 15:58

Zapraszamy do dyskusji.


zgłoś błąd