Forst i spółka - konkurs i wywiad

LubimyCzytać
21.08.2015

Polska literatura kryminałem stoi. Być może dla wielu czytelników ta teza jest trochę na wyrost, ale jeśli przejrzeć uważnie półki czytelników w naszym serwisie, to może się okazać, że po ten gatunek literacki sięga coraz więcej osób. I nie ma w tym nic dziwnego, od kilku lat jakość polskich kryminałów sukcesywnie się polepsza.

Kiedyś odpowiedź na pytanie jakie polskie kryminały polecacie była prosta: Joanna Chmielewska i Joe Alex. Oczywiście autorów tworzących powieści kryminalne było więcej, ale nie byli oni tak popularni jak wyżej wymieniona dwójka. Od jakiegoś czasu polskich kryminałów zaczęło przybywać, jak grzyby po deszczu wyrastały kolejne serie wydawnicze skoncentrowane na tym właśnie gatunku, pojawiły się festiwale literackie poświęcone kryminałom, nagrody literackie, a sam gatunek przestał być uważany za literaturę drugiego sortu. Co w kryminale jest najważniejsze? Zagadka, intryga i główny bohater, i to zarówno ten negatywny, jak i pozytywny. A kto najlepiej nadaje się do ścigania przestępców i rozwiązywania zawiłych kryminalnych zagadek? Oczywiście komisarz policji.

Edward „Łyssy” Popielski – bohater stworzony przez Marka Krajewskiego. Pierwszy raz na kartach powieści pojawia się w książce „Głowa Minotaura”, gdzie występuje wspólnie z Eberhardem Mockiem. Akcja powieści dzieje się 1937 roku. Z czasem doczekał się własnego cyklu. Popielski to interesująca postać. Lingwista znający kilka języków, w tym łacinę i grekę, miłośnik brydża, pięknych kobiet i mocnych trunków.

Zygmunt „Zyga” Maciejewski – bohater Marcina Wrońskiego. Były bokser, alkoholik, najlepszy „pies tropiący” w okolicach Lublina, miłośnik Kafki i kobiet. Bohater niepokorny, który rzadko idzie na kompromis. Pierwsza powieść z jego udziałem zaczyna się pod koniec 1930 roku.

Jakub Mortka – postać stworzona przez Wojciecha Chmielarza. Rozwodnik, z lekką skłonnością do alkoholu. Komisarz z cyklu tych niepokornych choć zdarza mu się zachowywać asekurancko. Nie jest typem superbohatera.

Wiktor Forst – najmłodsze dziecko Remigiusza Mroza. „Ekspozycja”, pierwsza z zaplanowanych trzech książek z Forstem w roli głównej miała premierę w zeszłym tygodniu. Komisarz Forst ma wiele wspólnego z wcześniej wymienionymi bohaterami. Cechuje go dość swobodne podejście do dyscypliny i zawodowych obowiązków, walczy z nałogiem alkoholowym i nikotynowym oraz ma słabość do pięknych kobiet. Potrafi wyjść obronną ręką z prawie każdej opresji.

Co jeszcze łączy tych czterech komisarzy? To już Wasze zadanie konkursowe. Czekamy na zarys fabuły książki, w której wszyscy bohaterowie mogliby się spotkać i wspólnie poprowadzić śledztwo.

Na wasze teksty o objętości do 2000 znaków ze spacjami czekamy do 27 sierpnia.

Autorzy pięciu najciekawszych tekstów otrzymają egzemplarz książki Ekspozycja.

Regulamin

  • Konkurs trwa od 21 do 27 sierpnia włącznie. W konkursie mogą wziąć udział jedynie osoby posiadające adres korespondencyjny w Polsce.
  • Odpowiedzi muszą być napisane samodzielnie. Kopiowanie części lub fragmentów tekstów, recenzji innych osób jest zabronione. Teksty nie mogą przekraczać 2000 znaków ze spacjami.
  • Każdy użytkownik może zgłosić tylko jedną pracę.
  • Zwycięzców wybiera administracja serwisu lubimyczytać.pl. Decyzja jest nieodwołalna.
  • Dane adresowe zostaną wykorzystane przez serwis lubimyczytać.pl i Wydawnictwo Filia.
  • Adres zwycięzcy powinien zostać nadesłany do dwóch tygodniu od daty ogłoszenia wyników konkursu. Po tym terminie administracja lubimyczytać.pl dopuszcza wybór kolejnego laureata lub nieprzyznanie nagrody.

 

Zachęcamy do przeczytania krótkiego wywiadu z Remigiuszem Mrozem:

Anna Misztak: „Ekspozycja” to kolejna Twoja książka w tym roku - zaczynasz masową produkcję niczym Patterson? Przy okazji życzę takich samych sukcesów finansowych. W jesiennych zapowiedziach można znaleźć kolejne. Nie boisz się zawodowego wypalenia?

Remigiusz Mróz: Absolutnie nie! Jest tyle historii do opowiedzenia, tyle postaci do opisania, tyle sytuacji do zarysowania, że właściwie zrezygnowałem już zawczasu z idei ewentualnej literackiej emerytury. Ale tak to chyba jest, że kiedy już otworzy się tę własną puszkę Pandory z pomysłami, nie ma odwrotu. Jedna idea goni drugą i z trudem trzyma się je w ryzach, by wzajemnie się nie pochłonęły.

A Patterson to rzeczywiście ewenement – wprawdzie nie przepadam za jego książkami, ale w zasadzie to już nie pisarz, a machina wydawnicza. Szkicuje tylko zarys powieści, a potem wybiera autora, który pisze całą powieść. Ogarnia mnie zgroza na samą myśl, że można coś takiego robić.

AM: Wiktor Forst to taki bezczelny łajdak, którego trudno się oprzeć. Momentami przywodził mi na myśl Harry'ego Hole, o którym powiedziałam, że to ten typ bohatera, którego chce się ustawić pod ścianą, nastrzelać po pysku i powiedzieć, żeby wziął się w garść. Czy oprócz nazwiska, zamiłowania do biegania i migren - Twój główny bohater ma coś jeszcze z Ciebie?

RM: Nazwisko Forsta to rzeczywiście anagram angielskiej wersji mojego nazwiska. A jest tak dlatego, że chciałem w jakiś sposób zaznaczyć swoją obecność – pierwotnie bowiem wysłałem „Ekspozycję” do mojego ówczesnego wydawcy pod pseudonimem. Zrobiłem to z czystej ciekawości, zamierzałem się sprawdzić, właściwie bez wielkich planów tworzenia alter-ego. Dwa dni później otrzymałem informację, że tekst chętnie przyjmą i proszą o numer telefonu. Mistyfikacja więc szybko upadła, a ja odpisałem, że tak naprawdę już u nich wydaję. Jakiś czas później dostałem SMS o treści „Czy ty przypadkiem nie wysłałeś nam »Ekspozycji«?”. Do dzisiaj opowiadają sobie anegdoty z tym związane.

Książka leżała odłogiem, czekając w kolejce wydawniczej, a w międzyczasie zacząłem niezobowiązujące rozmowy z Filią na przeróżne tematy. W pewnym momencie zapytali mnie, czy nie planuję napisać czegoś kryminalnego, związanego z górami, gdzie występuje mocna postać męska, twardy komisarz, et cetera. Odpowiedziałem, że właściwie to nawet mam taką książkę – a potem im ją wysłałem.

Ale wracając do Twojego pytania – trudno powiedzieć, co dzielę z Forstem. Mnie zawsze wydaje się, że bohaterowie moich książek mają więcej ze świata, który obserwuję, niż ze mnie samego. Psycholog może spojrzałby na to inaczej, ale jeśli już świadomie wplatam swoje cechy w postacie, to zazwyczaj są to elementy powierzchowne – ot, jak saridon, którym rzeczywiście swojego czasu walczyłem z migrenami (potem zacząłem biegać i okazało się, że znalazłem panaceum).

AM: „Ekspozycję" czyta się jak „Kod Leonarda da Vinci”, czyli powieść sensacyjną z wplecioną w to sztuką, kulturą i tajemniczymi stowarzyszeniami. Skąd u Ciebie taka wiedza na temat manuskryptów z Qumran? Jak zbierałeś materiały?

RM: Siadając do pisania „Ekspozycji” miałem wiedzę zupełnie bazową – oglądałem kilka quasi-dokumentów na Discovery, BBC czy National Geographic i czytałem parę artykułów w prasie. Właściwie wystarczyło to tylko do tego, by temat zakorzenił się gdzieś w głowie i czekał tam spokojnie na swoją kolej. Kiedy ta przyszła, sięgnąłem po artykuły naukowe ze Stanów i Wielkiej Brytanii – przepastne elektroniczne zbiory są dla pisarza prawdziwym zbawieniem. Natknąłem się też na sporo sensacyjno-nowinkarskich monografii, z których powyciągałem to, co moim zdaniem miało ręce i nogi. Był to przyjemny research, choć znacznie bardziej lubię ten, który wiąże się bezpośrednio z zabójstwem.

AM: Wiadomo, że będą kolejne części... Zdradzisz coś na ich temat, bez wyjawiania ważnych elementów fabuły „Ekspozycji”?

RM: Znacznie więcej czasu będziemy spędzać w górach – akcja drugiego tomu rozgrywa się w całości w Tatrach i na Podhalu. Poza tym Forst naprawdę nie może liczyć na nikogo. Nawet na siebie.

Wszystko to, co rozpoczęło się w pierwszym tomie, w drugim i trzecim przybiera zupełnie innego wydźwięku. Konsekwencje każdego posunięcia Forsta w końcu go doganiają i wpędzają do miejsc, w których żadne z nas nie chciałoby się znaleźć.

AM: Komisarz policji i dziennikarka - to ciekawy duet do rozwiązywania skomplikowanego śledztwa. Czy w swoich czytelniczych przygodach zetknąłeś się z jakimiś tandemami, które zapadły Ci w pamięć?

RM: Lubię tandemy u Nesbø. Głównie dlatego, że wspomniany przez Ciebie Harry zazwyczaj działa na drugą część duetu jak bomba wodorowa na spokojną łąkę. Ale poważnie mówiąc, nie będę zbyt oryginalny – w relacji damsko-męskiej Blomkvist i Salander. W wyłącznie męskiej chciałoby się wskazać dwóch panów od Conan Doyle’a, ale jest to tak oczywiste, że nie wypada tego robić, więc niech będzie Gatsby i Nick od F. Scotta Fitzgeralda. Lubię też braterskie konstrukcje u Jeffreya Archera – mimo że Brytyjczyk zawsze posługuje się tym samym schematem, trudno przejść obok nich obojętnie.

AM: Zakończenie książki bardzo przypomina zakończenie „Azazela”​ Borisa Akunina, które tak naprawdę ustawiło całą serię i stworzyło Erasta Fandorina, którego pokochali czytelnicy, czy znasz tę rosyjską serię kryminałów retro?

RM: Nie, właściwie nie sięgam w ogóle po kryminały retro – pewnie z obawy przed tym, że wsiąknę bez reszty, bo i historia, i zbrodnia są mi literacko drogie. W przypadku „Ekspozycji” dopiero w toku rozwoju akcji błysnęło mi to, co miało wydarzyć się na końcu – i wszelkie implikacje z tym związane. W tym kontekście masz absolutną rację, bo kilka ostatnich zdań pierwszego tomu stanowi fundament drugiego i trzeciego. To one były tym przysłowiowym kamykiem, który wywołał lawinę przetaczającą się przez całą resztę trylogii.

Reklama

komentarze [28]

Sortuj:
Dodaj wypowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

2507
4
21.08.2015 12:35

Zapraszamy do dyskusji.


237
4
21.08.2015 18:30

Postawiłbym na coś w stylu Agath'y Christie.

Wyżej wymienienie panowie ( i nie tylko, a co zaszalejmy) spotykają się na jakimś bzdurnym szkoleniu. Wieczorem trafiają do obskurnego hotelu. Siedzią w pokoju popijając, żartując i opowiadając zabawne anegdoty z pracy. A z samego rana znajdują nieboszczyka. Pewne jest, że zabił jeden z nich. Każdy na własną rękę szuka sprawcy....

więcej

20
20
21.08.2015 19:30

"Łyssy" nie wiedział kiedy pozwolił sobie odpłynąć w głęboką toń snu. Śniła mu się jej blada, połyskująca w świetle księżyca skóra. Sunął palcem po jej nagim brzuchu, kiedy obudził go szelest papieru wsuwanego pod jego drzwi. W mroku rozpoznawalnych kształtów wyłonił jeden niepasujący do reszty element. Zapach konwalii. Dopadł drzwi. Nikogo. Kartka szara. Pismo toporne,...

więcej

93
3
22.08.2015 12:28

Podniósł powieki i po chwili już tego żałował. Przed oczyma pojawiła się jasność bieli, która kazała natychmiast zamknąć mu oczy. Spróbował ponownie, tym razem było już lepiej. Duża sama bez okien, drzwi, pomalowana na biało. Trzy łóżka, na których leżeli nadzy mężczyźni. Skierował wzrok na swoje ciało, które także było nagie.

Po chwili pozostali zaczęli przebudzać się...

więcej

1044
72
22.08.2015 16:52

Dochodzenie: morderstwo w klubie AA
Ofiara: Józef K.
Przyczyna zgonu: zatrucie silnymi środkami wywołującymi duszności
Podejrzani: Edward Popielski, Zygmunt Maciejewski, Jakub Mortka, Wiktor Forst
Okoliczności: podczas spotkania anonimowych alkoholików, jeden z uczestników zaczyna się mocno dusić, osuwa się na ziemię i umiera zanim dociera do niego pomoc medyczna....

więcej

136
46
22.08.2015 19:49

Było pochmurne popołudnie gdy Forst odchylił czarny worek ze zwłokami. Odór śmierci unosił się w powietrzu i drażnił jego nozdrza. Łyssy stojący obok powiedział coś po łacinie, sprawiając, że Forst spojrzał na niego zdziwiony.
-Możesz jaśniej?.- warknął, zakrywając cało dziewczyny. Na oko miała 25 lat, jasne blond włosy teraz ubłocone i poplątane. Rysy jej twarzy były...

więcej

200
156
23.08.2015 22:11

„Intrygująca; z przymrużeniem oka; przeczytana jednym tchem…”
A. Czytajło, krytyk literacki.

Pomińmy czas, pomińmy miejsce, zważmy na okoliczności.
Pewną rodzinę celebrytów dotyka problematyczna sprawa, której chęć rozwiązania doprowadza do spotkania i połączenia sił najlepszych tropicieli plugawych złoczyńców. Edward „Łyssy” Popielski, Zygmunt „Zyga” Maciejewski, Jakub...

więcej

1085
48
24.08.2015 13:32

Co łączy wszystkich panów? Alkohol, rzecz jasna. Proponuję, żeby się spotkali w przedwojennym sanatorium dla nadużywających. Dyskretnym, zacisznym, wygodnym. Oczywiście, ktoś tam musi paść trupem i panowie będą musieli go znaleźć. Za pomysł nie chcę nagrody, bo książkę już mam :)


1085
48
24.08.2015 13:32

Oczywiście, zabójcę będą musieli znaleźć.


Dodaj odpowiedź

Aby napisać wypowiedź musisz być zalogowany.

54
8
25.08.2015 22:37

To nie drinki i wódeczka są najbardziej podstępne lecz zdradzone i porzucone kobiety, komisarze wkrótce mają się o tym przekonać.
Niepokorna czwórka zostaje wezwana na miejsce zbrodni – elegancki apartament zlokalizowany na ostatnim piętrze warszawskiej kamienicy, ofiara – 30 letnia malarka, Adrianna Kowalewska, odnosząca sukcesy, znana wśród polskich kolekcjonerów sztuki...

więcej

0
0
26.08.2015 09:46

Kiedy woń alkoholu przenika przez płaszcz, właściciel zaczyna sprawiać wrażenie istoty mitycznej, tajemnicznej, ale i złowrogiej. Taka też atmosfera towarzyszy każdemu z czterech bohaterów. Każdy z nich budzi respekt. Od każdego z nich bije charyzma. Żadnemu z nich nie warto się przeciwstawiać. Każdy z nich prowadzi osobną sprawę, każda sprawa jest całkowicie inna,...

więcej

zgłoś błąd