-
Artykuły
Milion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać1 -
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać8 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
Moda na „staroświecką” SF
Tęsknimy za przyszłością, która nie nadeszła. Stąd popularność wznowień klasyki SF, serii wszystkich dzieł Philipa K. Dicka, niemalejące zainteresowanie Lemem. Tęsknią też za tym twórcy tacy jak Bartek Biedrzycki i Romuald Pawlak, autorzy „old schoolowych” powieści fantastyczno-naukowych.
Wojan światów, 1897, domena publ.
Przyszłość się zmienia. Przyszłość, z którą dorastaliśmy jest inna od przyszłości, która – wnosząc po teraźniejszości – nas czeka. Ostatnio świat bardzo się skomplikował. I nie mam na myśli tylko pandemii; choć oczywiście w dużej mierze mam na myśli pandemię. Ale również media społecznościowe, zmiany klimatu, przemiany internetu w związku z rozwojem słabych sztucznych inteligencji, technologią deep fake, postprawdę, i tak dalej. Pisanie o przyszłości dziś jest więc inne, niż jeszcze dziesięć, dwadzieścia, trzydzieści lat temu.
Inna jest więc i fantastyka naukowa, na której się wychowywaliśmy: Lem, Dick, Asimov, Le Guin, Clarke – wszyscy klasycy, z naszej obecnej perspektywy, pisali już nie o przyszłości, ale i jakiejś innej, alternatywnej rzeczywistości, która się nie wydarzy. Czy to zarzut? Skąd – nie bez powodu fantastyka naukowa i futurologia to nie synonimy, autorzy i autorki SF nie mieli przewidywać przyszłości, ale opowiadać nam zajmujące historie, ekstrapolujące ówczesne trendy, dotykające ówczesnych problemów, adresujące ówczesne lęki; próby zgadywania, jak będzie wyglądał świat XXI wieku były (najczęściej) efektem ubocznym.
My teraz żyjemy w tej przyszłości, rozglądamy się, i widzimy, że jest inna. Dopada nas nostalgia.
Stąd, diagnozuję, obecny kształt polskiego rynku książki, na półkach opatrzonych etykietką „science fiction”. Przeglądając katalogi wydawnicze nie sposób nie zauważyć, że rosnący odsetek nowości książkowych to albo wznowienia klasyków SF, albo i pierwsze polskie wydania danych książek, które jednak oryginalnie ukazały się w latach 40., 50. czy 60. ubiegłego wieku. Niedawno ukazały się „Piknik na skraju drogi i inne utwory” braci Strugackich i „Obcy w obcym kraju” Heinleina, w zapowiedziach na najbliższe miesiące z kolei m.in.: „Ostatni brzeg” Nevila Shute’a, „Kwestia sumienia” Jamesa Blisha, „Ogień nad otchłanią” Vernora Vinge’a, „Rój” Franka Herberta, „Kawaleria kosmosu” (znów) Heinleina czy „Wieczna wolność” Haldemana. Nową, pięknie wydaną serię ma Kurt Vonnegut, seria dzieł wybranych Philipa K. Dicka w Rebisie stała się serią dzieł wszystkich, podobnie było zresztą z omnibusami tekstów Ursuli K. Le Guin. W przypadku nowych edycji książek Stanisława Lema jest już problem z dostępnością i trzeba czekać na dodruki.
Co ciekawe, wspomniana nostalgia widoczna jest również u współczesnych autorów fantastyki naukowej. Choćby o Rafale Kosiku mówi się, że pisze „w starym stylu” (co nie tak do końca jest prawdą, technologicznie jest dosyć współczesny), nawiązując na przykład do twórczości Janusza A. Zajdla. Podobnie Chińczyk Liu Cixin to jakby emisariusz ze Złotej Ery SF, bo jego „Wspomnienie przeszłości Ziemi” czy zbiór „Wędrująca Ziemia” mogłyby się równie dobrze ukazać co najmniej pół wieku temu. Popularność i liczba nagród na kontach tych autorów świadczą z kolei o zapotrzebowaniu na właśnie taką prozę.
Pod koniec ubiegłego roku uwagę zwróciły dwie premiery Wydawnictwa IX: „Zimne światło gwiazd” Bartka Biedrzyckiego oraz „Podarować niebo” Romualda Pawlaka. Pierwszy napisał alternatywną historię wyścigu kosmicznego, zaczynając od innego przebiegu II wojny światowej i przejęcia prac Wernhera von Brauna przez Rosjan, którzy w efekcie (wespół z Polakami czy Czechami) przodowali w wyprawach pozaziemskich. Pawlak natomiast rozbił statek z Ziemi na obcej planecie, zamieszkanej przez Obcych jakby rodem wyjętych z jednej z fabuł Stanisława Lema, którego wpływ na „Podarować niebo” jest oczywisty.
Gdy dodamy do tego seriale takie jak „Opowieści z pętli” (retro SF, oparte na ilustracjach Simona Stalenhaga) czy „For All Mankind” (alternatywna historia wyścigu kosmicznego, gdzie to Rosjanie pierwsi lądują na Księżycu), zaczyna nam się rysować pewien trend.
Trend negatywny, czy pozytywny? Z jednej strony instynkt podpowiada, że patrząc w tył trudno iść do przodu, że fantastyka naukowa powinna tłumaczyć nam przyszłość, naszą przyszłość, a nie tę naszych dziadków czy rodziców. Z drugiej jednak – „powinna”? Trudno używać takich słów w kontekście tego, co tworzą współcześni – skoro Liu, Kosik, Biedrzycki czy Pawlak umościli się na półkach „old school”, jedynym sposobem na wyrażenie naszego zdania w tej kwestii jest sięganie lub nie po ich książki. Kosik i Liu, jak było wspomniane, to uznane firmy, ulubieńcy czytelników i czytelniczek. „Zimne światło gwiazd” to z kolei świetna książka, świadomie po uszy zanurzona w stylistyce czasów słusznie minionych, a i „Podarować niebo” daje odbiorcom i odbiorczyniom niemałą przyjemność.
Jedyne zmartwienie, jakie przychodzi mi na myśl, to zachwianie równowagi na rynku, gdzie ukazywać się będzie więcej wznowień, niż nowości – a w przypadku fantastyki naukowej (nie fantastyki w ogóle) już w zasadzie tak bywa. Wydaje się jednak, że i to minie, że serie takie jak Wehikuł czasu Rebisu czy Artefakty od wydawnictwa MAG to nadrabianie zaległości, które narosły przez lata, przywracanie na rynek książek często niedostępnych („Kwiaty dla Algernona”), rzucanie światła na tych, którzy może wcześniej nie robili w Polsce aż takiej furory (Ursula K. Le Guin). Listy klasyków do wznowienia kiedyś się jednak wyczerpią, tak samo jak książki Vonneguta czy Dicka. A może popularność klasyków napędzi zainteresowanie współczesnymi?
To jest temat na dłuższą dyskusję, czy za tym „uciekaniem” w przyszłość, która nie nadejdzie, stoi tylko nostalgia, czy może kryje się pewne rozczarowanie przyszłości, która nas czeka (choćby ze względu na zmiany klimatu). Na chwilę obecną obserwujemy pewien trend, rozlewający się na różne pola, na literaturę, seriale, gry (growa adaptacja „Niezwyciężonego” Lema będzie właśnie retro SF!), na pola wznowień i nowości. I dopóki ukazują się rzeczy tak warte przypomnienia jak „Obcy w obcym kraju” czy „Ogień nad otchłanią”, dopóki pisane są takie perełki jak „Zimne światło gwiazd”, można tylko obserwować i się cieszyć, jeżeli ktoś tęskni za SF, jakie pisało się „za starych, dobrych czasów”.
komentarze [65]
Z punktu polskiego czytelnika wygląda to tak, jakby po prostu wśród nowości nie było praktycznie nic wartego uwagi poza nielicznymi wyjątkami i że nowości przegrywają porównania z najlepszymi klasykami. A nawet jak wyda się już jakąś nagradzaną nowość, to potem okupuje ona półki w tanich księgarniach jak Jo Walton, czy Ann Leckie. Marcin orientujesz się lepiej, możesz zweryfikować ten pogląd?
Z punktu polskiego czytelnika wygląda to tak, jakby po prostu wśród nowości nie było praktycznie nic wartego uwagi poza nielicznymi wyjątkami i że nowości przegrywają porównania z najlepszymi klasykami. A nawet jak wyda się już jakąś nagradzaną nowość, to potem okupuje ona półki w tanich księgarniach jak Jo Walton, czy Ann Leckie. Marcin orientujesz się lepiej, możesz...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Rozczaruję cię, to zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych przytoczone we wpisie też leżało w "taniej książce" do kupienia za 10 zł, konkretnie w Dedalusie na Chmielnej w Warszawie.
Obok niej leżały np. dwa tomy Ryfterów Petera Wattsa, czy "Crimen" Józefa Hena.
Rozczaruję cię, to zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych przytoczone we wpisie też leżało w "taniej książce" do kupienia za 10 zł, konkretnie w Dedalusie na Chmielnej w Warszawie.
Obok niej leżały np. dwa tomy Ryfterów Petera Wattsa, czy "Crimen" Józefa Hena.
Ale teraz masz Artefakty, Rebis robi Wehikuł Czasu, a ZYSK też co jakiś czas wydaje jakiegoś klasyka. Gdyby to się nie sprzedawało, to by tego nie robili. Teraz takie zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych rozeszłoby się w moment jak omnibus Strugackich.
Ale teraz masz Artefakty, Rebis robi Wehikuł Czasu, a ZYSK też co jakiś czas wydaje jakiegoś klasyka. Gdyby to się nie sprzedawało, to by tego nie robili. Teraz takie zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych rozeszłoby się w moment jak omnibus Strugackich.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNagradzane nowości nie gwarantują jakości, zwłaszcza, że w ostatnich latach w nagrodach coraz mocniej odgrywają rolę elementy pozamerytoryczne. Ja się wcale nie dziwię, ze Leckie mało kto kupował, bo to chyba najbardziej przereklamowana książka pośród laureatek Hugo i Nebuli, by nie napisać wprost, że to stek irytujących bredni.
Nagradzane nowości nie gwarantują jakości, zwłaszcza, że w ostatnich latach w nagrodach coraz mocniej odgrywają rolę elementy pozamerytoryczne. Ja się wcale nie dziwię, ze Leckie mało kto kupował, bo to chyba najbardziej przereklamowana książka pośród laureatek Hugo i Nebuli, by nie napisać wprost, że to stek irytujących bredni.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
>jakąś nagradzaną nowość, to potem okupuje ona półki w tanich księgarniach jak Jo Walton, czy Ann Leckie<
Widzisz, i to jest to, czego nie chcesz dojrzeć - nagradza się dziś skrajnie lewicowe książki autorstwa klasy uciskanej. To już nie są nagrody literackie, a element akcji afirmatywnej. Stąd całkowite rozjechanie tego co ludzie czytają, z tym co jest nagradzane.
>jakąś nagradzaną nowość, to potem okupuje ona półki w tanich księgarniach jak Jo Walton, czy Ann Leckie<
Widzisz, i to jest to, czego nie chcesz dojrzeć - nagradza się dziś skrajnie lewicowe książki autorstwa klasy uciskanej. To już nie są nagrody literackie, a element akcji afirmatywnej. Stąd całkowite rozjechanie tego co ludzie czytają, z tym co jest nagradzane.
A ten tu znowu przyszedł smród roznosić.
@asymon
"Rozczaruję cię, to zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych przytoczone we wpisie też leżało w "taniej książce" do kupienia za 10 zł"
Odyseja Kosmiczna w druku nie jest niczym specjalnym. To film jest rewelacyjny.
A ten tu znowu przyszedł smród roznosić.
@asymon
"Rozczaruję cię, to zbiorcze wydanie Odysei Kosmicznych przytoczone we wpisie też leżało w "taniej książce" do kupienia za 10 zł"
Odyseja Kosmiczna w druku nie jest niczym specjalnym. To film jest rewelacyjny.
Fidel-F2
>A ten tu znowu przyszedł smród roznosić<
Ano przyszedłeś, w trudzie i znoju walczyć o komunistyczny świat.
Fidel-F2
>A ten tu znowu przyszedł smród roznosić<
Ano przyszedłeś, w trudzie i znoju walczyć o komunistyczny świat.
Jakim cudem doszedłeś do tak głupkowatych wniosków?
Jakim cudem doszedłeś do tak głupkowatych wniosków?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
@asymon
Na to zbiorcze wydanie wydanie "Odysei Kosmicznych" to poluję już kilka lat, mam ją w "ulubionych" między innymi na Gildii, Bookbook i w kilku innych miejscach. A Dedalusa sprawdzam nieczęsto ale dość regularnie dział SF i nigdy jej tam nie było, mówię o sprzedaży internetowej, bo nawet w czasie kiedy mieszkałem w W-wie nigdy w ich fizycznej księgarni nie byłem. Na stronie internetowej Dedalusa za często nie są dodawane nowe tyt, od mojej ostatniej bytności na ich stronie z 2 m-ce temu za wiele się nie zmieniło, jest "Sen o Warszawie" Tarczoń w atrakcyjnej cenie, i "Wojna starego człowieka" Scalziego - ale ten drugi kupiłem taniej u wydawcy (najczęściej u wydawcy jest akurat najdrożej)
@Rafał jezzoRM
Jest też inny powód popularności wznowień klasyków SF. Po latach "dzikiego kapitalizmu", kiedy to mnogość tyt przesyciła rynek, a jakość tych klejonych wydań i często marnych tłumaczeń pozostawiał sporo do życzenia - ten rynek nawet z drugiej ręki nieco się już wyczerpał. Dziś otrzymujemy często porządne wydania, w twardej oprawie, na nowo przetłumaczone, i często z dodanymi niepublikowanymi utworami lub po prostu bonusowymi opowiadaniami. Niektórzy przeczytali dawniej od kogoś, z biblioteki, lub te książki zwyczajnie się zniszczyły jak jedno z moich dawnych wydań "Ubika" i parę innych. Niektóre z pozycji odkładamy wiecznie na później, bo nie można mieć wszystkiego jednocześnie nawet ze względów finansowych. Do tego dochodzą i nowi czytelnicy zainteresowani tematem, którzy też potrzebują poznać klasyków. No i chyba prawa autorskie do starszych klasyków są zwyczajnie tańsze, ale tego pewny nie jestem, czy koszt procesu produkcji, tłumaczenia i edycji plus te tantiemy jakoś znacząco obniża koszty wydawnicze.
Niemniej to taka dość bezpieczna nisza, która w dużej mierze ma szanse na zdobycie nabywcy. Kolekcjonując swoje biblioteki, na pewne milej jest mieć dobrze wydaną klasykę, podczas gdy kolejną lekką militarną SF czy inny długi cykl space opery zadowolimy się ebookiem z wyprzedaży.
@asymon
Na to zbiorcze wydanie wydanie "Odysei Kosmicznych" to poluję już kilka lat, mam ją w "ulubionych" między innymi na Gildii, Bookbook i w kilku innych miejscach. A Dedalusa sprawdzam nieczęsto ale dość regularnie dział SF i nigdy jej tam nie było, mówię o sprzedaży internetowej, bo nawet w czasie kiedy mieszkałem w W-wie nigdy w ich fizycznej księgarni nie byłem. Na...
Wiele książek Dedalusa nigdy nie pojawia się na stronie, podejrzewam że nie chce im się tego wprowadzać, bo to zwykle końcówki nakładu, egzemplarzy jest mało, czasem kilka. Różne rzeczy mają nawet w poszczególnych księgarniach, dlatego napisałem, że na Chmielnej mieli to i to, bo np. na Koszykowej leżało co innego, a w Krakowie na Grodzkiej były jeszcze inne rzeczy.
I nie wiem, czy warto tak się napinać na to zbiorcze wydanie "Odysei", to gruba książka z miękką okładką i takim sobie papierem, na 100% grzbiet by pękł w trakcie czytania. Miałem tak z końcowymi tomami Harry Pottera, które brałem z biblioteki - każda książka miała popękany grzbiet, na którąś nawet czekałem, bo była "w renowacji".
Wiele książek Dedalusa nigdy nie pojawia się na stronie, podejrzewam że nie chce im się tego wprowadzać, bo to zwykle końcówki nakładu, egzemplarzy jest mało, czasem kilka. Różne rzeczy mają nawet w poszczególnych księgarniach, dlatego napisałem, że na Chmielnej mieli to i to, bo np. na Koszykowej leżało co innego, a w Krakowie na Grodzkiej były jeszcze inne rzeczy.
I nie...
Asymon - dzięki, na pewno skorzystam!
Asymon - dzięki, na pewno skorzystam!
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
>Tęsknimy za przyszłością, która nie nadeszła. Stąd popularność wznowień klasyki SF<
Popularność wznowień wynika z czegoś innego - współczesna SF/fantasy jest tak nasączona toporną lewicową propagandą, że się porzygać można. To już bardziej strawna jest radziecka klasyka.
>Tęsknimy za przyszłością, która nie nadeszła. Stąd popularność wznowień klasyki SF<
Popularność wznowień wynika z czegoś innego - współczesna SF/fantasy jest tak nasączona toporną lewicową propagandą, że się porzygać można. To już bardziej strawna jest radziecka klasyka.
Śmiała teza.
Śmiała teza.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZ autopsji.
Z autopsji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTrzeba lepiej szukać. Mnie na ten przykład rzygać się chce od Komudy, i jego prymitywnego prawactwa, więc omijam. Podobnie jak Ziemkiewicza, Pilipiuka czy Wolskiego. Czytam co innego.
Trzeba lepiej szukać. Mnie na ten przykład rzygać się chce od Komudy, i jego prymitywnego prawactwa, więc omijam. Podobnie jak Ziemkiewicza, Pilipiuka czy Wolskiego. Czytam co innego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPaweł, ale mógłbyś tak z łaski swojej zawijać się z tą swoją polityczną propagandą? :) Ja rozumiem, że to dla Ciebie ważne, ale co za dużo to nie zdrowo. Fora, strony, twitter, teraz nawet komentarze w LC...
Paweł, ale mógłbyś tak z łaski swojej zawijać się z tą swoją polityczną propagandą? :) Ja rozumiem, że to dla Ciebie ważne, ale co za dużo to nie zdrowo. Fora, strony, twitter, teraz nawet komentarze w LC...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Niestety, ale się mylisz. Klasyczna SF z lat 60tych i 70tych lewicą stała. Za ciotką wiki:
"The New Wave's inventors (notably Michael Moorcock, J. G. Ballard and Brian Aldiss) were British socialists and Marxists who rejected individualism, linear exposition, happy endings, scientific rigor and the U.S.'s cultural hegemony over the SF field in one fell swoop. The New Wave's later American exponents were strongly associated with the New Left and opposition to the Vietnam War, leading to some rancorous public disputes in which politics was tangled together with definitional questions about the nature of SF and the direction of the field."
I do dziś się to zbytnio nie zmieniło. To jedynie w państwach doświadczonych dobrodziejstwami komunizmu (jak choćby u nas, Czechów i Słowaków, czy nawet u Sowietów - Strugaccy) i to dopiero od lat 80tych, zaczęła się pojawiać SF prawicowa, albo przynajmniej w mniej lub bardziej zawoalowany sposób krytykująca lewą stronę mocy. Dziś, znowu niestety, do głosu dochodzi nowe pokolenie, które o komunizmie mogło sobie jedynie poczytać. Plus nieliczni starsi pisarze, którzy ewidentnie mają problemy z pamięcią, albo uważają, że komunizm był najgenialniejszą formą rządów, bo wydawano ich w stutysięcznych nakładach (z których połowa książek od razu szła na przemiał, bo w końcu trzeba było skądś brać surowiec do produkcji papieru toaletowego - to właśnie od gazetowego/książkowego tuszu szary kolor najtańszej sr*jtaśmy). I stąd znów zaczęło się pojawiać w naszej części Europy lewe SF.
Tak że teges. I w ogóle.
Niestety, ale się mylisz. Klasyczna SF z lat 60tych i 70tych lewicą stała. Za ciotką wiki:
"The New Wave's inventors (notably Michael Moorcock, J. G. Ballard and Brian Aldiss) were British socialists and Marxists who rejected individualism, linear exposition, happy endings, scientific rigor and the U.S.'s cultural hegemony over the SF field in one fell swoop. The New Wave's...
@ilcattivo13
Generalnie lewica od zawsze sporo pisała sf (już sam ojciec gatunku H.G.Wells był zadeklarowanym socjalistą) ale mimo wszystko nigdy nie było tak, aby jedna strona do takiego stopnia zdominowała tę drugą. Jasne, że Moorcock, LeGuin, czy Aldiss byli popularnymi twórcami, ale jednak pewna równowaga była zachowana i nikt nie miał problemu z tym, żeby konserwatywny twórca wygrywał nagrody takie jak hugo. Dzisiaj niestety amerykanie stali się tak przewrażliwieni, że nie są w stanie zaakceptować nikogo o odmiennych poglądach i to już jest sytuacja patologiczna.
@ilcattivo13
Generalnie lewica od zawsze sporo pisała sf (już sam ojciec gatunku H.G.Wells był zadeklarowanym socjalistą) ale mimo wszystko nigdy nie było tak, aby jedna strona do takiego stopnia zdominowała tę drugą. Jasne, że Moorcock, LeGuin, czy Aldiss byli popularnymi twórcami, ale jednak pewna równowaga była zachowana i nikt nie miał problemu z tym, żeby konserwatywny...
Rafał
Ale taka jest rzeczywistość - książka nielewicowa nie ma dziś szans na Hugo czy Nebulę. Ba, nie wystarczy, ze autor jest lewicowcem, musi jeszcze należeć do co najmniej jednej, a najlepiej dwóch grup "uciskanych".
lcattivo13
Świat się nie zaczyna i nie kończy na latach 60., a fantastyka na SF. Tolkien czy Lewis nie byli ludźmi lewicy. W Polsce Zajdel, Lem, Dukaj, Huberath to też nie lewica.
I jeszcze jedno - lewica z lat 60. czy 70., a lewica współczesna to zupełnie różne kategorie.
Fidel-F2
Swoje problemy gastryczne powinieneś skonsultować z lekarzem, a nie obnosić się z nimi w sieci.
Rafał
Ale taka jest rzeczywistość - książka nielewicowa nie ma dziś szans na Hugo czy Nebulę. Ba, nie wystarczy, ze autor jest lewicowcem, musi jeszcze należeć do co najmniej jednej, a najlepiej dwóch grup "uciskanych".
lcattivo13
Świat się nie zaczyna i nie kończy na latach 60., a fantastyka na SF. Tolkien czy Lewis nie byli ludźmi lewicy. W Polsce Zajdel, Lem, Dukaj,...
A czemuż ty sam ze swoimi problemami gastrycznymi nie idziesz do lekarza tylko zaśmiecasz forum? Typowy prawicowiec. Nie dość, że innym życie będzie planował to jeszcze sam nie stosuje się do swoich własnych zasad. Może daj nam spokój z tym swoim nieogarnięciem i wróć kucyku, gdy dorośniesz?
A czemuż ty sam ze swoimi problemami gastrycznymi nie idziesz do lekarza tylko zaśmiecasz forum? Typowy prawicowiec. Nie dość, że innym życie będzie planował to jeszcze sam nie stosuje się do swoich własnych zasad. Może daj nam spokój z tym swoim nieogarnięciem i wróć kucyku, gdy dorośniesz?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Fidel-F2
Szanowny rewolucjonisto, po prostu zbrzydło się czytać komu to byś w gębę nie napluł i od czego chce ci się rzygać. Idź chłopie na jakąś terapię, bo poważnie jest coś z tobą nie tak.
Fidel-F2
Szanowny rewolucjonisto, po prostu zbrzydło się czytać komu to byś w gębę nie napluł i od czego chce ci się rzygać. Idź chłopie na jakąś terapię, bo poważnie jest coś z tobą nie tak.
Fidel-F2
Twój nick nawet jasno wskazuje jakiej jesteś proweniencji, i często spotykam Twoje wypowiedzi. To raczej lewica jest od planowania życia, wszak zawsze jej ideą było "wyhodowanie Nowego Człowieka" , o co właśnie zahaczają twórcy gatunku utopii i antyutopii. Orwell właśnie dlatego napisał "1984", że miał do czynienia z sovietami. A, że napisał to w 1948, to w tyt po prostu zamienił cyferki. W druga stronę jest tylko sztandarowa "Opowieść podręcznej", którą egzaltują się ludzie, którzy jakimś cudem dostrzegają obecnie wielkie podobieństwo do wydarzeń w Polsce, co byłoby śmieszne gdyby nie kretyńskie. Poza męczącą narracją jest tam wiele z myślenia życzeniowego, jak w prawicowych "Dziennikach Turnera", gdzie np. lenistwo murzynów wpisane niejako w dogmat rasistów, owocuje tam tym, że nie przykładają się do służby wartowniczej mimo iż zależy od tego ich życie. U ciotki Atwood podobnego myślenia życzeniowego jest sporo, ale "Dzienniki..." to nisza, a "Opowieść.. " to prawie kanon. A już "Testamenty" to jawna deklaracja polityczna, która zresztą nigdy w planie nie była nawet. O wiele ciekawiej w prozie kobiecej ukazany jest świat w "Jednostce" pani Holmqvist, i można się z tym identyfikować, dotyka problemów współczesności. Dystopie są obecnie w tyle za rzeczywistością bo dalej jako element opresyjny widzą państwo, a zagrożenia współczesne idą z zupełnie innej strony, przy słabnącej roli państwa.
Giganci anglosaskiej SF w dużej mierze intelektualiści żydowskiego pochodzenia, czytają się w dzisiejszym świecie nadzwyczaj dobrze, z powodu świetnego pióra i absorbujących pomysłów, a także dlatego, że była to w dużej mierze (nie tylko, ale również zaznaczam) fantastyka NAUKOWA, a nie fantastyka. I stać ich było na komfort starania się przynajmniej oglądać świat obiektywnie. Czy chcesz czy nie, elity naszego SF, są w dużej mierze poglądowo prawicowe, bo oni kształtowali swoje pióro za komuny, i ten system przerobili na własnym garbie. Ale książki SF wymienionego przez Ciebie Ziemkiewicza czy np. Zajdla jakoś deklaracjami politycznymi nie są, jak u Atwood. Co innego publicystyka. A Wolski to w ogóle inna para kaloszy, on pisze opowiastki fantastyczne nie SF, i często humorystyczne.
Jakbyś chciał odpowiedzieć, to proszę o książkach i literaturze a nie wycieczkowo, dyskusja to dyskusja nie pyskówki.
Fidel-F2
Twój nick nawet jasno wskazuje jakiej jesteś proweniencji, i często spotykam Twoje wypowiedzi. To raczej lewica jest od planowania życia, wszak zawsze jej ideą było "wyhodowanie Nowego Człowieka" , o co właśnie zahaczają twórcy gatunku utopii i antyutopii. Orwell właśnie dlatego napisał "1984", że miał do czynienia z sovietami. A, że napisał to w 1948, to w tyt po...
Zaczynasz od przypierdalania się personalnie, choć nie masz, bo nie możesz mieć pojęcia skąd wziął się mój nick, a potem domagasz się merytorycznej dyskusji o książkach. Chyba cię ćwoku pogięło.
Zaczynasz od przypierdalania się personalnie, choć nie masz, bo nie możesz mieć pojęcia skąd wziął się mój nick, a potem domagasz się merytorycznej dyskusji o książkach. Chyba cię ćwoku pogięło.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamWszystko na temat, niczego innego się nie spodziewałem. Nie przy** się a stwierdzam coś na podstawie Twoich wypowiedzi, które są częste i jasne. Twoja "proletariacka kultura" nadaję się jak widać bardziej dla moderatora niż do odpowiedzi, skoro jest jaka widać. Bez odbioru ćwo... czytelniku.
Wszystko na temat, niczego innego się nie spodziewałem. Nie przy** się a stwierdzam coś na podstawie Twoich wypowiedzi, które są częste i jasne. Twoja "proletariacka kultura" nadaję się jak widać bardziej dla moderatora niż do odpowiedzi, skoro jest jaka widać. Bez odbioru ćwo... czytelniku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
nordvargr
Widzisz jaką lewica prezentuje kulturę - ale czego wymagać od starych bolszewików i młodej patologii, czyli tzw. aktywu z kolektywów :D
nordvargr
Widzisz jaką lewica prezentuje kulturę - ale czego wymagać od starych bolszewików i młodej patologii, czyli tzw. aktywu z kolektywów :D
Od kiedy to chamy kultury uczą? Ach tak, zapomniałem, PiS u władzy i prymitywne chamstwo się rozpanoszyło. Tak i tu widzę was przywiało.
A może byście sobie poszli i już nie wracali? Smrodu nie robili?
Od kiedy to chamy kultury uczą? Ach tak, zapomniałem, PiS u władzy i prymitywne chamstwo się rozpanoszyło. Tak i tu widzę was przywiało.
A może byście sobie poszli i już nie wracali? Smrodu nie robili?
Weź człowieku trzym ryj jak nie umiesz się odezwać. Już kulturę i brak smrodu zaprezentowałeś, intelektualista z koziej dupy. Do PiSu to raczej bliżej tobie, wszak to socjaliści tyle, że pobożni, w odróżnieniu od tych drugich, bezbożnych. Jak w TEY'u kiedy wywoływali ducha Lenina, gdzie nie splunać tam mr. fidel - "... idei grzebiąc znój. I nie ma większego smrodu, niż perfumowany gnój"
Weź człowieku trzym ryj jak nie umiesz się odezwać. Już kulturę i brak smrodu zaprezentowałeś, intelektualista z koziej dupy. Do PiSu to raczej bliżej tobie, wszak to socjaliści tyle, że pobożni, w odróżnieniu od tych drugich, bezbożnych. Jak w TEY'u kiedy wywoływali ducha Lenina, gdzie nie splunać tam mr. fidel - "... idei grzebiąc znój. I nie ma większego smrodu, niż...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Czyli nie.
Ale plucie na innych masz opanowane, trzeba przyznać. Nadajesz się co najmniej na wiceministra.
Czyli nie.
Ale plucie na innych masz opanowane, trzeba przyznać. Nadajesz się co najmniej na wiceministra.
Ty się nadajesz do popychania karuzeli jedynie.
Ty się nadajesz do popychania karuzeli jedynie.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Fidel-F2
A może ty byś sobie poszedł robić rewolucję gdzie indziej?
Fidel-F2
A może ty byś sobie poszedł robić rewolucję gdzie indziej?
Moja rewolucja polega na tym, żebyście się ode mnie odpierdolili ze swoimi ideolo.
Moja rewolucja polega na tym, żebyście się ode mnie odpierdolili ze swoimi ideolo.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Jak rozumiem, artykuł powstał, żeby zareklamować dwie książki wydawnictwa IX, więc na złość trochę napiszę, że w sklepie esef.com.pl (dawny Solaris Wojtka Sedeńki) do końca lutego e-booki po 7 zł sprzedajo!
W ofercie dużo dziaderskiej fantastyki i ludzie narzekający na achtądzisiejszą współczesną mogą skonfrontować swoje nostalgiczne wspomnienia z rzeczywistością.
Można zacząć od serii Rakietowe Szlaki na przyklad.
A ja teraz słucham audiobooka OPUŚCIĆ LOS RAQUES[bookLink]4945882|OPUŚCIĆ LOS RAQUES[/bookLink], też jest tam za 7 zł, i jest równie dobre jak 20 lat temu.
Jak rozumiem, artykuł powstał, żeby zareklamować dwie książki wydawnictwa IX, więc na złość trochę napiszę, że w sklepie esef.com.pl (dawny Solaris Wojtka Sedeńki) do końca lutego e-booki po 7 zł sprzedajo!
W ofercie dużo dziaderskiej fantastyki i ludzie narzekający na achtądzisiejszą współczesną mogą skonfrontować swoje nostalgiczne wspomnienia z rzeczywistością.
Można...
W eSeFie u Wojtka też jestem, zresztą nie z tą jedną pozycją, ale też paroma drobniejszymi :)
W eSeFie u Wojtka też jestem, zresztą nie z tą jedną pozycją, ale też paroma drobniejszymi :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŚwietnie, że dajesz znać o tym, nie udało mi się skompletować wszystkich "Rakietowych Szlaków" papierowo, mimo iż ebooków zasadniczo nie kupuje choć używam, traktuje je jako back-up wydań papierowych, które staram się posiadać. Ale za tą cenę myślę że zapopatrzę się w kilka tyt, których papierowych wersji wciąż szukam.
Świetnie, że dajesz znać o tym, nie udało mi się skompletować wszystkich "Rakietowych Szlaków" papierowo, mimo iż ebooków zasadniczo nie kupuje choć używam, traktuje je jako back-up wydań papierowych, które staram się posiadać. Ale za tą cenę myślę że zapopatrzę się w kilka tyt, których papierowych wersji wciąż szukam.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Skłaniające do refleksji, oprócz już tutaj wspominanych: 1. Asimov Równi bogom[bookLink]143112|Równi bogom[/bookLink], Koniec wieczności[bookLink]145919|Koniec wieczności[/bookLink], wspólnie z Silverbergiem: Pozytronowy człowiek[bookLink]49418|Pozytronowy człowiek[/bookLink], Brzydki mały chłopiec[bookLink]59221|Brzydki mały chłopiec[/bookLink]; 2. Silverberg W dół, do ziemi / Czas przemian[bookLink]49572|W dół, do ziemi / Czas przemian[/bookLink] Człowiek w labiryncie[bookLink]93731|Człowiek w labiryncie[/bookLink]; 3. Clarke Miasto i gwiazdy[bookLink]47918|Miasto i gwiazdy[/bookLink]; 4. Holdstock Las ożywionego mitu[bookLink]58210|Las ożywionego mitu[/bookLink]; 5. Simak Stacja tranzytowa. Rezerwat goblinów[bookLink]4068|Stacja tranzytowa. Rezerwat goblinów[/bookLink]; 6. Bułyczow Przełęcz Osada[bookLink]290801|Przełęcz Osada[/bookLink], Wielki Guslar wita![bookLink]50781|Wielki Guslar wita![/bookLink],
[bookCover]85297|Wielki Guslar wita
Obcych[/bookCover] Wielki Guslar wita Obcych[bookLink]85297|Wielki Guslar wita Obcych[/bookLink],
Nowe opowiadania guslarskie[bookLink]149819|Nowe opowiadania guslarskie[/bookLink]; 7. Chiang Siedemdziesiąt dwie litery[bookLink]61957|Siedemdziesiąt dwie litery[/bookLink].
Skłaniające do refleksji, oprócz już tutaj wspominanych: 1. Asimov Równi bogom[bookLink]143112|Równi bogom[/bookLink], Koniec wieczności[bookLink]145919|Koniec wieczności[/bookLink], wspólnie z Silverbergiem: Pozytronowy człowiek[bookLink]49418|Pozytronowy człowiek[/bookLink], Brzydki mały chłopiec[bookLink]59221|Brzydki mały chłopiec[/bookLink]; 2. Silverberg W dół,...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
[bookCover]143112|Równi bogom[/bookCover]
[bookCover]145919|Koniec wieczności[/bookCover]
[bookCover]49418|Pozytronowy człowiek[/bookCover]
[bookCover]59221|Brzydki mały chłopiec[/bookCover]
[bookCover]49572|W dół, do ziemi / Czas przemian[/bookCover]
[bookCover]93731|Człowiek w labiryncie[/bookCover]
[bookCover]47918|Miasto i gwiazdy[/bookCover]
[bookCover]58210|Las ożywionego mitu[/bookCover]
[bookCover]4068|Stacja tranzytowa. Rezerwat goblinów[/bookCover]
[bookCover]290801|Przełęcz Osada[/bookCover]
[bookCover]50781|Wielki Guslar wita![/bookCover]
[bookCover]149819|Nowe opowiadania guslarskie[/bookCover]
[bookCover]61957|Siedemdziesiąt dwie litery[/bookCover]
"Człowiek w labiryncie" jest jedną z moich ulubionych powieści wszechczasów, mam jeszcze wydanie Iskier.
Duża w tym zasługa nostalgii, pierwszy raz czytałem, jako nastolatek. Ale też pewnej inności, co potwierdziło odświeżenie jej sobie ze 3 lata temu, konfrontacja wyszła na plus ponownie.
"Człowiek w labiryncie" jest jedną z moich ulubionych powieści wszechczasów, mam jeszcze wydanie Iskier.
Duża w tym zasługa nostalgii, pierwszy raz czytałem, jako nastolatek. Ale też pewnej inności, co potwierdziło odświeżenie jej sobie ze 3 lata temu, konfrontacja wyszła na plus ponownie.
Wychowałam sie na prekursorze tego gatunku, Julesie Verne, ale teraz chętnie sięgnęłabym po Wellsa, Żuławskiego albo Lema.
Wychowałam sie na prekursorze tego gatunku, Julesie Verne, ale teraz chętnie sięgnęłabym po Wellsa, Żuławskiego albo Lema.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŻuławski jest bez problemu dostępny w ebookach :)
Żuławski jest bez problemu dostępny w ebookach :)
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamUważam, że wznowienie klasyków to świetna sprawa! Ja sama od lat czekałam na 'Kwiaty dla Algernona', 'Piknik na skraju drogi' no i się w końcu doczekałam! Może wydawcy pójdą na ciosem i wznowią wydania polskich autorów np. Baranieckiego, Wnuka-Lipińskiego, Huberatha czy Snerga-Wiśniewskiego, które od dziesięcioleci nie były wznawiane i nie można ich nigdzie dostać ... (tak wiem, Snerg był wznawiany parę lat temu, ale książki tak szybko się rozeszły, że dodruk byłby bardzo wskazany).
Uważam, że wznowienie klasyków to świetna sprawa! Ja sama od lat czekałam na 'Kwiaty dla Algernona', 'Piknik na skraju drogi' no i się w końcu doczekałam! Może wydawcy pójdą na ciosem i wznowią wydania polskich autorów np. Baranieckiego, Wnuka-Lipińskiego, Huberatha czy Snerga-Wiśniewskiego, które od dziesięcioleci nie były wznawiane i nie można ich nigdzie dostać ... (tak...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniej
Baraniecki jest świetny. Napisał niewiele, ale każda jego rzecz jest warta lektury. To creme de la creme polskiej fantastyki.
Wnuka-Lipińskiego lepiej odpuścić. Zdecydowanie. Jego twórczość zestarzała się mocno i wyłazi z niej paździerz.
Baraniecki jest świetny. Napisał niewiele, ale każda jego rzecz jest warta lektury. To creme de la creme polskiej fantastyki.
Wnuka-Lipińskiego lepiej odpuścić. Zdecydowanie. Jego twórczość zestarzała się mocno i wyłazi z niej paździerz.
Jeśli nie gardzisz audiobookami, na Storytel masz "Głowę Kasandry" i trylogię "Apostezjon".
Jeśli nie gardzisz audiobookami, na Storytel masz "Głowę Kasandry" i trylogię "Apostezjon".
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDzięki za wskazówki! Od wielu lat próbuję znaleźć książki powyższych autorów, ale bez skutku... Dodałabym do tej listy jeszcze Żwikiewicza. Może jakieś wydawnictwo zdecyduje się na serię mniej znanego (bo brak wydań) polskiego sci/fi
Dzięki za wskazówki! Od wielu lat próbuję znaleźć książki powyższych autorów, ale bez skutku... Dodałabym do tej listy jeszcze Żwikiewicza. Może jakieś wydawnictwo zdecyduje się na serię mniej znanego (bo brak wydań) polskiego sci/fi
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Na Storytelu jest nie tylko Głową Kasandry. Inne rzeczy Baranieckiego też. Żwikiewicza wydaje Sedeńko.
Sedeńko wydaje rozmaite ramotki historyczne. Podłub, to pewnie znajdziesz u niego różne ciekawe dla ciebie rzeczy.
Na Storytelu jest nie tylko Głową Kasandry. Inne rzeczy Baranieckiego też. Żwikiewicza wydaje Sedeńko.
Sedeńko wydaje rozmaite ramotki historyczne. Podłub, to pewnie znajdziesz u niego różne ciekawe dla ciebie rzeczy.
Popieram. Zwłaszcza "Wir pamięci". Miałem dwa egzemplarze i co pożyczyłem to już nie wróciła. Jak teraz wznowią nie pożyczę nikomu. Dodałbym jeszcze Zajdla "Limes inferior"
Popieram. Zwłaszcza "Wir pamięci". Miałem dwa egzemplarze i co pożyczyłem to już nie wróciła. Jak teraz wznowią nie pożyczę nikomu. Dodałbym jeszcze Zajdla "Limes inferior"
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamŻwikiewicz to ten od "Delirium w Tharsys"? To osobiście odradzam. Choć może po prostu mi nie podeszło na tyle, abym nie sięgnął po tego autora. A wspomnienie o Sedeńce zawsze mile widziane, tam jest duże archiwum, szkoda że większość czego szukam w ebookach.
Żwikiewicz to ten od "Delirium w Tharsys"? To osobiście odradzam. Choć może po prostu mi nie podeszło na tyle, abym nie sięgnął po tego autora. A wspomnienie o Sedeńce zawsze mile widziane, tam jest duże archiwum, szkoda że większość czego szukam w ebookach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa ostatnimi czasy mam ogromną ochotę na klasyczne science-fiction, dlatego cieszę się, że wróciła na nie moda :) Bardzo przypadł mi do gustu jego klimat i powoli nadrabiam swoje zaległości w tym gatunku.
Ja ostatnimi czasy mam ogromną ochotę na klasyczne science-fiction, dlatego cieszę się, że wróciła na nie moda :) Bardzo przypadł mi do gustu jego klimat i powoli nadrabiam swoje zaległości w tym gatunku.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamA co ma jedno do drugiego?
A co ma jedno do drugiego?
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamNo tyle, że podoba mi się wznawianie starszych pozycji, bo stają się łatwiej dostępne. Takie jest moje zdanie i piszę o swoich doświadczeniach.
No tyle, że podoba mi się wznawianie starszych pozycji, bo stają się łatwiej dostępne. Takie jest moje zdanie i piszę o swoich doświadczeniach.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDelikatnie zakręcę nosem, że o wznowieniu Pana Światła ani słowa.
Delikatnie zakręcę nosem, że o wznowieniu Pana Światła ani słowa.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamPrzecież dopiero było wznowienie przez ZYSK i SKA.
Przecież dopiero było wznowienie przez ZYSK i SKA.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
W artykule nie uwzględniono co najmniej jednego ważnego aspektu. Współczesne SF, uległo daleko idącemu spłyceniu intelektualnemu.Treści zawarte w wielu książkach nam współczesnych, nie poruszają już ważkich tematów społecznych, psychologicznych czy etycznych. Jest w nich wartka akcja i oczywiście też wartka akcja, należałoby wspomnieć również o wartkiej akcji... A gdzie filozofowanie dawnych autorów? Gdzie dylematy związane z pierwszym kontaktem? Dywagacje na temat niemożności porozumienia z obcymi? To niesamowicie rozwijało wyobraźnię, zapładniało umył. Myślę czasem, że wielu czytelnikom tego właśnie brakuje i to jest jednym z powodów, dla których sięgają po starocie. Poza tem język: Lem, Asimow i spółka, potrafili po prostu bawić się słowem, tworzyć znaczenia, inspirować, po prostu znali się na literach. Ich współcześni spadkobiercy to zwykli rzemieślnicy, a często i partacze, myślący, że jak rzucą kilkoma bluzgami w gawiedź, to ona je bez popitki łyknie...
Brakuje mi tych słów mądrych i często po prostu pięknych we współczesnym SF i dlatego odgrzewam ramoty 🥰
W artykule nie uwzględniono co najmniej jednego ważnego aspektu. Współczesne SF, uległo daleko idącemu spłyceniu intelektualnemu.Treści zawarte w wielu książkach nam współczesnych, nie poruszają już ważkich tematów społecznych, psychologicznych czy etycznych. Jest w nich wartka akcja i oczywiście też wartka akcja, należałoby wspomnieć również o wartkiej akcji... A gdzie...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejW pewnym stopniu się z tobą zgadzam. Rzeczywiście mamy teraz wielu rzemieślników, którzy po prostu chcą napisać coś, co się sprzeda i dostać za to pieniądze. Z drugiej strony nie ma nic złego w wartkiej akcji (chyba, że ilość absurdów stanowi brutalny gwałt na prawach fizyki i zdrowego rozsądku, jak u Reillyego z jego serią o Shanie Schofieldzie). Akcja też jest ludziom potrzebna, nie wszystko musi być głębokie, filozoficzne, skłaniać do myślenia. Czasem człowiek wraca zmęczony z pracy i nie ma siły/czasu/ochoty na rozmyślania, zamiast dołować się, że kondycja ludzkości jest zła, a wszyscy fantaści przewidują, że będzie tylko gorzej.
W pewnym stopniu się z tobą zgadzam. Rzeczywiście mamy teraz wielu rzemieślników, którzy po prostu chcą napisać coś, co się sprzeda i dostać za to pieniądze. Z drugiej strony nie ma nic złego w wartkiej akcji (chyba, że ilość absurdów stanowi brutalny gwałt na prawach fizyki i zdrowego rozsądku, jak u Reillyego z jego serią o Shanie Schofieldzie). Akcja też jest ludziom...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejNo nie do końca. Jak w życiu, czytelnicy maja różne oczekiwania wobec literatury. a ta je zaspokaja. Więc mamy książki czy serie mniej wymagające (takie westerny SF, np. Mike Resnick czy nurt Cyberpunk) i takie bardziej wymagające i złożone (np. Hamilton czy Walter Jon Williams). Łatwo jest wpaść w pułapkę w jaki wpadła literatura SF w latach 80' gdzie okazało się, że sf to tylko sztafaż, kolorowy papierek do okrycia krytyki systemu czy społeczeństwa. I to wydaje się mocno sztuczne (ostatnio czytałem np. Marka Oramusa). Zatem albo trzeba dobrze wyważyć i wymieszać albo na coś się zdecydować. Świetnym przykładem jest np. cykl Rama Clarke'a czy Fundacja Asimova.
No nie do końca. Jak w życiu, czytelnicy maja różne oczekiwania wobec literatury. a ta je zaspokaja. Więc mamy książki czy serie mniej wymagające (takie westerny SF, np. Mike Resnick czy nurt Cyberpunk) i takie bardziej wymagające i złożone (np. Hamilton czy Walter Jon Williams). Łatwo jest wpaść w pułapkę w jaki wpadła literatura SF w latach 80' gdzie okazało się, że sf to...
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam więcej mniejRacja. Najlepiej, żeby była różnorodność i niech każdy wybierze to, co lubi, albo na co ma w danej chwili ochotę.
Racja. Najlepiej, żeby była różnorodność i niech każdy wybierze to, co lubi, albo na co ma w danej chwili ochotę.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamE tam, na Fabryce Słów świat się nie kończy :-P
E tam, na Fabryce Słów świat się nie kończy :-P
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamDobrymi przykładami są autorzy Złotego Wieku SF. Niby banalne historie a jednak głębokie np. "Status Cywilizacji" Robert'a Sheckley'a. Do współczesnych dorzucił bym jeszcze cykl "Przez Układ Słoneczny" Bena Bova.
Dobrymi przykładami są autorzy Złotego Wieku SF. Niby banalne historie a jednak głębokie np. "Status Cywilizacji" Robert'a Sheckley'a. Do współczesnych dorzucił bym jeszcze cykl "Przez Układ Słoneczny" Bena Bova.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamRosnąca ilość wznowień klasyków ma też chyba uzasadnienie ekonomiczne (tańsze prawa)? A w nowościach coraz trudniej znaleźć mi cokolwiek naprawdę nowego.
Rosnąca ilość wznowień klasyków ma też chyba uzasadnienie ekonomiczne (tańsze prawa)? A w nowościach coraz trudniej znaleźć mi cokolwiek naprawdę nowego.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamTeraz jest wysyp Orwella, w ostatnim czasie wyszły chyba dwa nowe tłumaczenia 1984, a Wolne Lektury zbierają na kolejne.
Teraz jest wysyp Orwella, w ostatnim czasie wyszły chyba dwa nowe tłumaczenia 1984, a Wolne Lektury zbierają na kolejne.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamBardzo dobrze, że wydają Orwella - on pięknie pokazał do czego prowadzi lewicowy totalitaryzm.
Bardzo dobrze, że wydają Orwella - on pięknie pokazał do czego prowadzi lewicowy totalitaryzm.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
Dlaczego lewicowy? I co to znaczy? Czy kościół katolicki to totalitaryzm lewicowy czy prawicowy? A jego dzisiejsze połączenie z pisowskim zamordyzmem to który z totalitaryzmów. I jakie znaczenie ma to z której strony totalitaryzm się rodzi?
W Folwarku zwierzęcym Orwell portretował totalitaryzm w oparciu o dokonania sowieckie, jednak w Roku 1984 mamy za wzór działanie kościoła. Oba są lewicowe czy tylko jeden?
Dlaczego lewicowy? I co to znaczy? Czy kościół katolicki to totalitaryzm lewicowy czy prawicowy? A jego dzisiejsze połączenie z pisowskim zamordyzmem to który z totalitaryzmów. I jakie znaczenie ma to z której strony totalitaryzm się rodzi?
W Folwarku zwierzęcym Orwell portretował totalitaryzm w oparciu o dokonania sowieckie, jednak w Roku 1984 mamy za wzór działanie...
Fidel-F2
>Dlaczego lewicowy?<
Dlatego że lewicowy? Dlatego że książki Orwella były pisane pod wpływem jego doświadczeń z Hiszpanii, gdzie zetknął się z radzieckim bolszewizmem? Dlatego że takie sprawy, jak myślozbrodnia, jak nowomowa są charakterystyczne dla lewicowego totalitaryzmu (co i dziś widzimy, np. nie kobieta - a osoba z macicą, nie matka - a rodzic nr 2)? Dlatego że działalność Ministerstwa Pokoju jest dokładnym odzwierciedleniem sowieckiej doktryny wojny o pokój? Dlatego że Ministerstwo Obfitości to odzwierciedlenie działań bolszewików np. na Ukrainie (Hołodomor)? Dlatego, że "nieosoba" proroczo przewidziała dzisiejszą lewicową cancel culture?
Jasne, "1984" odwołuje się do Kościoła... Nie wziąłeś tabletki? Musisz się z tym pogodzić, że Orwell pisał o tobie i twoich towarzyszach - aktywie z kolektywów :D
Jeśli dla ciebie PiS jest totalitaryzmem, to jest z tobą jeszcze gorzej, niż myślałem...
Fidel-F2
>Dlaczego lewicowy?<
Dlatego że lewicowy? Dlatego że książki Orwella były pisane pod wpływem jego doświadczeń z Hiszpanii, gdzie zetknął się z radzieckim bolszewizmem? Dlatego że takie sprawy, jak myślozbrodnia, jak nowomowa są charakterystyczne dla lewicowego totalitaryzmu (co i dziś widzimy, np. nie kobieta - a osoba z macicą, nie matka - a rodzic nr 2)? Dlatego...
Jakiś miesiąc temu przeczytałem "Limes inferior" Zajdla i to żadna fantastyka, tylko trafna prognoza rzeczywistości "nowej normalności", do której pod pretekstem "pandemii" (w książce: "Wielkiej Reformy") nas właśnie zaganiają.
Jakiś miesiąc temu przeczytałem "Limes inferior" Zajdla i to żadna fantastyka, tylko trafna prognoza rzeczywistości "nowej normalności", do której pod pretekstem "pandemii" (w książce: "Wielkiej Reformy") nas właśnie zaganiają.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamJa nie wiem,ale jakoś to twardej naukowej SF.Nie mogę się przekonać.
Ja nie wiem,ale jakoś to twardej naukowej SF.Nie mogę się przekonać.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spamZapraszam do dyskusji.
Zapraszam do dyskusji.
Czytelnicy oznaczyli ten post jako spam
