Piknik na skraju drogi i inne utwory

Okładka książki Piknik na skraju drogi i inne utwory autorstwa Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Piknik na skraju drogi i inne utwory autorstwa Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Arkadij StrugackiBorys Strugacki Wydawnictwo: Prószyński i S-ka fantasy, science fiction
925 str. 15 godz. 25 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Data wydania:
2021-01-21
Data 1. wyd. pol.:
2021-01-21
Liczba stron:
925
Czas czytania
15 godz. 25 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381693776
Tłumacz:
Irena Piotrowska, Rafał Dębski, Irena Lewandowska, Ewa Skórska
Klasyka światowej fantastyki.

Arkadij i Borys Strugaccy to klasycy radzieckiego science fiction. Ich powieści doczekały się miana kultowych, przetłumaczono je na kilkadziesiąt języków, są regularnie wznawiane na całym świecie. Do Polski twórczość Strugackich dotarła w latach 70. XX wieku i szybko zyskała grono zagorzałych fanów, ze Stanisławem Lemem na czele.
Ich powieści dotykają zagadnień, które od wieków nurtowały ludzkość - Strugaccy pisali o roli człowieka w społeczeństwie, o tym, skąd się bierze zło i dobro, o mechanizmach władzy i jednostkach sprzeciwiających się totalitaryzmom. Ich powieści traktowały o absurdach biurokracji, cenie rozwoju cywilizacyjnego i sensie ludzkiego istnienia.
Opublikowany w 1972 roku "Piknik na skraju drogi" miał ogromny wpływ na popkulturę. Na podstawie powieści powstał film Andrieja Tarkowskiego "Stalker", później książka stała się inspiracją dla twórców gier komputerowych.
Powieści Strugackich weszły na stałe do kanonu fantastyki. Dziś, cenione przez krytykę oraz uwielbiane przez miliony czytelników, należą do klasyki literatury światowej.

W tomie znajduje się pięć wydanych wcześniej odrębnie powieści:
1. "Piknik na skraju drogi"
2. "Poniedziałek zaczyna się w sobotę"
3. "Trudno być bogiem"
4. "Miliard lat przed końcem świata"
5. "Ślimak na zboczu"
*
Na IV stronie okładki podano niewłaściwą kolejność utworów. Tutaj jest prawidłowa.
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Piknik na skraju drogi i inne utwory w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Piknik na skraju drogi i inne utwory



1100 753

Oceny książki Piknik na skraju drogi i inne utwory

Średnia ocen
7,4 / 10
344 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Piknik na skraju drogi i inne utwory

avatar
812
787

Na półkach: ,

Nie gwiazdkuję, bo udało mi się przeczytać tylko pierwszą powieść że zbiorczego wydania, czyli tytułowy "Piknik...". Początkowo ciężka to była dla mnie przeprawa, ale w momencie, kiedy pojawiło się wyjaśnienie tytułu, wszystko nabrało sensu i moja ocena znacznie wzrosła. Na tyle, bym nawet odważnie mówiła, że było to świetne.

Zaczęłam powieść drugą, ale to już nie ten sam klimat, zdaje się. I na chwilę obecną porzuciłam, chociaż kiedy piszę te słowa i wracam myślami do "Poniedziałek zaczyna się w sobotę" to nawet kusi mnie jednak wrócić i dać szansę historii.

Taką to dziwną relację mam że Strugackim. Może jednak czytając po powieści raz na jakiś czas przebrnę przez całość? Nie wiem, ale nie chcę czuć presji w postaci tej pozycji wiszącej jako aktywnie czytana.

Nie gwiazdkuję, bo udało mi się przeczytać tylko pierwszą powieść że zbiorczego wydania, czyli tytułowy "Piknik...". Początkowo ciężka to była dla mnie przeprawa, ale w momencie, kiedy pojawiło się wyjaśnienie tytułu, wszystko nabrało sensu i moja ocena znacznie wzrosła. Na tyle, bym nawet odważnie mówiła, że było to świetne.

Zaczęłam powieść drugą, ale to już nie ten sam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
42
25

Na półkach:

Muszę przyznać, że z początku zawiodłem się na tej książce. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Jednak im dalej brnąłem w ten przedziwny swiat, tym bardziej mnie wciągał. Jest to sci-fi oszczędne w słowach i refleksyjne. Autor nie tłumaczy każdego terminu w książce, wręcz przeciwnie - pozostawia wiele do dopowiedzenia. Jest tam bardzo wiele momentów w których warto się zatrzymać i pomyśleć o życiu, człowieczeństwie i egzystencji. Za to z drugiej strony jest bardzo mało treśći i fabuły. Jednak historie ludzi którzy każdego dnia ryzykują życiem i nigdy nie są pewni jutra czyta się dobrze od początku świata. Zrozumiałam siłę tej książki dopiero po tym jak ją skończyłem. Bez wątpienia jest to klasyk. Sam pomysł na książkę wydaje się doskonały, ale oczywiście trzeba brać pod uwagę, że lata które ubiegły od napisania tej książki zrobiły swoje i brakuje jej dynamiki dzisiejszych pozycji. Mimo wszystko "Piknik..." Ma w sobie coś co trudno opisać i na pewno zostanie ze mną jeszcze na długo.

Muszę przyznać, że z początku zawiodłem się na tej książce. Spodziewałem się zupełnie czegoś innego. Jednak im dalej brnąłem w ten przedziwny swiat, tym bardziej mnie wciągał. Jest to sci-fi oszczędne w słowach i refleksyjne. Autor nie tłumaczy każdego terminu w książce, wręcz przeciwnie - pozostawia wiele do dopowiedzenia. Jest tam bardzo wiele momentów w których warto się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
605
36

Na półkach:

To, co najbardziej cienię po latach w twórczości Strugackich, to szacunek do inteligencji odbiorcy. Nic w tych wykreowanych światach nie jest wytłumaczone, nikt tu nikogo za rączkę nie prowadzi. I tak pozostaje do końca.
Spotkałam się z opinią, że te opowiadania są niezrozumiałe (i za długie),nie da się pojąć mechaniki przedstawionego świata. A czy my, ludzie żyjący na tej niebieskiej kulce , naprawdę pojmujemy mechanizmy rządzące naszym istnieniem? Wiele spraw przyjmujemy na wiarę, któż z nas na prawdę pojmuje i rozumie np. grawitację, o odziaływaniach kwantowych nie wspominając?

Jesteśmy z każdym opowiadaniem wrzucani w niepojmowalne, niezrozumiałe zależności i jest to właśnie odbicie naszego istnienia tu na ziemi.
Zupełnie inaczej, niż w wielu współczesnych powieściach SF, gdzie autorzy na siłę usiłują wytłumaczyć mechanikę stworzonego przez siebie świata na pierwszych 20 stronach.
Dlatego kocham "Ślimaka na zboczu" - najbardziej niepojętą i najbliższą naszemu życiu kreację literacką.
Pomiędzy przygniatającą biurokracją a niepojętymi siłami ludowej metafizyki, które okazują się być niezwykle bliskie naszemu własnemu doświadczeniu.
"Jeśli co półtorej minuty rzucić kamyczek i jeśli prawdą jest to, co opowiadała jednonoga kucharka [...] i jeśli nieprawdą jest to, o czym szeptem rozmawiali szofer Tuzik z Nieznajomym [...], i jeśli choć raz w życiu spełniają się ludzkie oczekiwania, wówczas przy 7 kamyku [wyjdzie na polanę DYREKTOR].
może wtedy bohater otrzyma PRZEPUSTKĘ?

To, co najbardziej cienię po latach w twórczości Strugackich, to szacunek do inteligencji odbiorcy. Nic w tych wykreowanych światach nie jest wytłumaczone, nikt tu nikogo za rączkę nie prowadzi. I tak pozostaje do końca.
Spotkałam się z opinią, że te opowiadania są niezrozumiałe (i za długie),nie da się pojąć mechaniki przedstawionego świata. A czy my, ludzie żyjący na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1347 użytkowników ma tytuł Piknik na skraju drogi i inne utwory na półkach głównych
  • 864
  • 436
  • 47
326 użytkowników ma tytuł Piknik na skraju drogi i inne utwory na półkach dodatkowych
  • 251
  • 18
  • 17
  • 15
  • 10
  • 8
  • 7

Inne książki autora

Okładka książki Miasto Skazane i inne utwory Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 7,4
Miasto Skazane i inne utwory Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Niepokój Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 4,9
Niepokój Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Wywrócony świat i inne utwory Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 7,2
Wywrócony świat i inne utwory Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Maszyna życzeń i inne opowiadania Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 7,9
Maszyna życzeń i inne opowiadania Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Stażyści Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 5,4
Stażyści Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Lot na Amalteę Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 5,7
Lot na Amalteę Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Okładka książki Дни Кракена Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Ocena 8,3
Дни Кракена Arkadij Strugacki, Borys Strugacki
Arkadij Strugacki
Arkadij Strugacki
Arkadij Strugacki (Аркадий Натанович Стругацкий) - rosyjski radziecki pisarz, scenarzysta, tłumacz. Najstarszy syn krytyka sztuki Natana Strugackiego (1892-1942). We współpracy z bratem Borysem Strugackim (1933-2012) stworzył kilkadziesiąt dzieł zaliczanych do klasyki fantastyki naukowej. Po ewakuacji z oblężonego Leningradu w 1942 pracował na wsi w obwodzie orenburskim. W 1943 roku został powołany do służby wojskowej i rozpoczął naukę w Wojskowym Instytucie Języków Obcych, który ukończył w 1949 z dyplomem tłumacza języka japońskiego i języka angielskiego. Do 1955 służył w Armii Radzieckiej, najpierw w szkole tłumaczy wojskowych w Kańsku, następnie w garnizonie na Kamczatce i w służbach specjalnych OSNAZ w Chabarowsku. Po przeniesieniu do rezerwy zajął się pracą literacką, w latach 1956-1964 pracował też jako redaktor w wydawnictwach Goslitizdat i Detgiz. Debiutował w 1956 na łamach czasopisma Dalnyj Wostok opowiadaniem pt. „Popiół bikini”, napisanym wspólnie z wojskowym dziennikarzem Lwem Pietrowem (1922-1970),zięciem Nikity Chruszczowa. Pierwsze wspólne publikacje z bratem Borysem Strugackim ukazały się w 1958 roku.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Piknik na skraju drogi i inne utwory przeczytali również

Wędrująca Ziemia Cixin Liu
Wędrująca Ziemia
Cixin Liu
Nauka to nie wszystko „Wędrująca ziemia” to zbiorów opowiadań od autora „Problemu trzech ciał”. Przekrój opowiadań jest naprawdę ciekawy od czystej komedii przez pierwszy kontakt po katastroficzne wynalazki. Jednak jak zawsze u tego autora, lepiej nie oczekiwać od postaci zbyt wiele. Wędrująca ZiemiaPoczątkowo myślałem, że to książka przedstawiającą tylko tytułową koncepcję (a że „O mrówkach i dinozaurach” to zbiór),czyli podróż naszej planety od Słońca w gwiazdy. Jednak po niektórych fragmentach tytułowego opowiadania odetchnąłem z ulgą, że to tylko opowiadanie. Choć jak zawsze Cixin Liu przedstawia swoje naukowe pomysły w niezwykle realistyczny sposób, tak jako przekaz w kontekście psychologii i socjologii często rozchodzi się w szwach. Tak jest też w tym opowiadaniu, gdy po pierwszej fazie przedstawienie pomysłu naukowo przechodzimy do relacji à la historycznej wielkiej podróży. Autor nie może zdecydować się, czy chce przedstawić osobistą historię bohatera, czy przedstawić nam tę bardziej kronikarską i ekspozycyjną wersję. Powoduje to kontrast i przedstawienie zachowań ludzi i ich grup wydaje się bardziej życzeniem narratora, niż ich realistycznym przedstawieniem. Powody i elementy tego przedstawienia bywają realistyczne, ale mamy tu do czynienia z narracją. Narrator ma pilnować, by czar nie prysł. A tak można powiedzieć, że ludzie uciekają razem ze swoją planetą, ale Słońce się nie rozszerza. Czy to znaczy, że zostali oszukani i uciekają po nic? Takie pytanie zadają sobie mieszkańcy Ziemi, a ja czy było warto je zamieszczać. Już od początku tego opowiadania widać, że całe swoje siły przerobowe Cixin Liu skupił w nim na warstwie hard science fiction. Przez co, po ciekawym wstępie, następuje mocny spadek formy, gdy stara się opisać ludzi i jak reagują na tę podróż. A jak będzie widać dalej, potrafi on pisać ich bardziej realistycznie. GóraW drugim opowiadaniu tym razem to nie Ziemia wyrusza w gwiazdy, a coś przybywa z nich na nią. Opowiadanie składa się z dwóch części, fantastycznej podróży głównego bohatera na tytułową górę i opowieści przybyszów o sobie. Mamy zatem dość staroszkolną rozmowę ekspozycyjną jako ramę narracyjną, jak u Wellsa. Choć Cixin Liu stara się uczłowieczyć naszego głównego bohatera, to możliwość wycięcia jego wątku sprawia, że można o nim nawet zapomnieć. To co najciekawsze to realistyczne przedstawienie obcej cywilizacji, która narodziła się we wnętrzu pustej planety. Autor, którego rodzice byli górnikami, wykorzystuje tu swoją wiedzę geologiczną, która pojawi się jeszcze w dwóch innych opowiadaniach. Jednak mimo tego realistycznego przedstawienia równie ciekawe są tu przedstawione metafory. Choć same w sobie problemy obcych są inne, to można je ekstrapolować na historię ludzkości. Autor przedstawia problemy niedoborów, a także transportu w optymistyczny sposób. Czasem trzeba trochę poświęcenia, by przeskoczyć swoje braki, bo może tylko trochę wyżej znajdziemy odpowiedź na swoje problemy? Skoro dotyczyło to planety obcych, czy nie można tego optymizmu ekstrapolować szerzej? Na cały wszechświat. Jednak my wciąż jesteśmy na naszej planecie i wciąż daleko nam by sięgnąć szczytu góry, by wznieść się choćby na pierwszy typ w skali Kardaszowa. W końcu jak powiedzieli obcy „ewolucja obdarza wszystkie inteligentne formy życia pragnieniem wspinania się wyżej”, a my możemy mieć nadzieję, że ta metafora to prawda. Słońce ChinW „Słońcu Chin” Cixin Liu kontynuuje swój optymizm przez przedstawienie megakonstrukcji – lustra słonecznego. Jednak tym razem robi to na dużo bardziej personalnym poziomie, tak że nie da się oddzielić głównej postaci od tytułowej konstrukcji. Śledzimy historię prostego rolnika, który w komunistycznych realiach, mimo braku wykształcenia (skończył trzy klasy szkoły podstawowej),pnie się po szczeblach awansu społecznego. Dostajemy historię awansu rodem z filmów z PRL (jak np. „Autobus odjeżdża 6.20” z 1954),ale w klimatach science fiction. Podkreśla to podział opowiadania na rozdziały, które reprezentują różne cele życiowe naszego głównego bohatera – Shui. Zaczyna on od „Napić się wody, która nie jest gorzka, zarobić trochę pieniędzy”, by potem przejść przez „Zostać pekińczykiem”, by skończyć wreszcie na „ponownie skierować wzrok ludzkości ku głębi kosmosu”. Choć Shui nie jest wybitną postacią, to jego historię śledzi się przyjemnie. Widzimy, jak wraz ze wzrostem świadomości zmieniają się jego cele, od zmian ilościowych (od „zarobić trochę” do „zarobić więcej”) po jakościowe zaznaczone wcześniej. Choć nie miał tego w planach, to Shui udaje się nawet zaprzyjaźnić ze Stephenem Hawkingiem! To więcej Hawkinga niż w Trylogii WWW Sawyera. Jednak dlaczego Shui chce skierować wzrok ludzkości ku gwiazdom? Jaką drogę przeszedł i jakim wynalazkom towarzyszy prosty Shui, że może mieć tak ambitne plany? By odpowiedzieć na te pytania trzeba cofnąć się do początku i powiedzieć o tytułowym lustrze słonecznym. Ma być ono zbudowanym z nanomateriałów płótnem, które ma być lepszym Księżycem. Lepszym, bo zamiast odbijać rozproszone światło Słońca, kierować jego skoncentrowany promień i nie, to nie śmiercionośny laser, a narzędzie kontroli klimatu. Więcej światła słonecznego to choćby więcej wegetacji. Sam ten projekt jest okazją do skrytykowania ekonomiczności jako jedynego kryterium oceny. Ten megaprojekt jest początkowo opłacalny, ale z czasem coraz mniej. Czy zatem opłaca się go dalej utrzymywać albo wykorzystać w innym celu? W końcu zysk pieniężny nie musi być jedynym, co motywuje ludzi do działania. Prawdopodobnie mamy tu do czynienie z lekką krytyką systemu, w którym funkcjonuje autor. Jednak nie znaczy to, że podobnej nie można odnieść do innych miejsc, środowisk i systemów. A w dodatku science fiction może pokazywać kierunek, gdzie patrzeć, gdy nie patrzy się tylko na pieniądze. Dla dobra ludzkościW tym opowiadaniu Cixin Liu kontynuuje swoją krytykę społeczną. Tym razem jego obiektem jest bardziej rozwarstwienie społecznego – na poziomie intelektualnym, majątkowym i edukacyjnym. Zakończenie tego opowiadania jest absurdalne, ale nie w optymistyczny sposób jak poprzednie dwa. Zaczynamy bowiem od zlecenia trzech morderstw. Morderstw „dla dobra ludzkości”. Gdy nasz bohater ich dokonuje, widzimy tam bardzo dużo człowieczeństwa, a pytanie „dlaczego?” dudni nam w głowach. W końcu te trzy osoby są bardzo dziwnym wyborem. Stety niestety nasza ciekawość zostaje zaspokojona w typowej rozmowie-ekspozycji, która podkreśla tylko wydźwięk opowiadania. Pewni ludzie są zaślepieni pieniędzmi i można zadać pytanie, czy na pewno ludzkość nie zasługuje na swój los? Co ciekawe to opowiadanie jest kontynuacją „Opieka nad bogiem”, które jest dalej w tym zbiorze. Nie trzeba go czytać najpierw, bo oba teksty są zamkniętymi historiami i dzieją się tylko w tym samym świecie. Jednak ktoś może chcieć przeczytać je w innej kolejności, niż zamieszczenie w tej książce. Klątwa 5.0Po lekkim absurdzie poprzedniego opowiadania czas na prawdziwą komedie. Jednak Cixin Liu, podobnie jak Terry Pratchett, utrzymuje opowiadanie w poważnym tonie. Świat jest całkowicie poważny, ale to z naszej perspektywy i narracji dostajemy czystą komedie. Klątwa to wirus komputerowy, który infekuje inteligentne urządzenia, by szkodziły wybranemu użytkownikowi. Początkowo był ograniczoną geograficznie zemstą za zdradę, ale stał się zabawką hakerów. Na szczęście jego cel pozostał jednostkowy, do czasu. W środek akcji wplątani zostają także dwaj ambitni przyjaciele – pisarz science fiction Cixin Liu, autor „Problemu trzech tysięcy ciał”, i pisarz fantasy Pan Dajiao, autor „Dziewięćdziesięciu tysięcy światów”. Już tu wychodzi komizm, choć nie wiem kim jest drugi autor. Całe opowiadanie to dzieło, które świetnie wpasowałoby się w konwencje antologii animacji „Love, Death & Robots” (2019-). I prawdopodobnie dzięki swojemu klimatowi i absurdowi to moje ulubione, choć niekoniecznie najlepsze opowiadanie, w „Wędrującej Ziemi”. MikroeraTo klasyczna opowieść łącząca Liliputów z „Podroży Guliwera” Jonathana Swifta z motywem powrotu rodem z „Powrotu z Gwiazd” Stanisława Lema. Nasz bohater powraca na Ziemię, która jest już zupełnie obca. Natrafia na niej na utopię i ma wybór. Proste przewidywalne, ale przyjemne opowiadanie w tonie melancholijnego optymizmu. PożeraczPożeracz znów prezentuje nam wizję pierwszego kontaktu. Tym razem jest on dużo bardziej w stylu Arthura C. Clarke’a, jednak nie jest wyłącznie pesymistyczna, ma w sobie nutę refleksji i melancholijnego optymizmu, z poprzedniego opowiadania. Jeśli nas nie będzie, to zawsze coś po nas pozostanie. W kierunku Ziemi leci obcy statek, który niczym Galactus z komiksów sieje tylko śmierć i zniszczenie. Nie jest ona jednak bezmyślna, w końcu ta grabież do cna utrzymuje ich statek przy życiu. To samo pewnie można powiedzieć o Galactusie. Krótko mówiąc mamy ciekawe opowiadanie w nurcie katastroficznym i o próbie ocalenia ojczystej planety. Jednak jego rdzeniem jest pytanie o to, co po sobie zostawimy i motywy ekologiczne, niczym w „Bugonii” (reż. Yorgos Lanthimos, 2025). W końcu sposób w jaki żyjemy, jak wygląda nasz świat, odpowiada nam na pytanie, czy przypadkiem my też nie jesteśmy takim pożeraczem. A ostateczny wniosek z tego opowiadania można przedstawić jako: człowiek mrówce dinozaurem, a dinozaur mrówka. Być może to opowiadanie łączy się z „O mrówkach i dinozaurach”, ale to jeszcze przede mną. Opieka nad bogiemTo opowiadanie można ugryźć od bardzo wielu stron. Stosunek do boga? Relacje rodzinne? Obowiązki państwa wobec obywateli? Krytyka konfucjanizmu? Z jakiejkolwiek strony nie podejść jest to ciekawe opowiadanie, które nie przepuści też okazji dać pstryczka w nos kapitalizmowi. Na Ziemię przybywają bogowie – gatunek, który zasiał życie na naszej planecie. Są oni starzy i przybyli do swoich potomków, by ci ich przygarnęli. Bogów jest bardzo dużo, ale zamiast stłoczyć ich w jakimś domu starców lub obozie dla uchodźców, rządy rozdysponowują ich po poszczególnych rodzinach. W oczywisty sposób daje to okazję do powyższych podejść. Co zaskakujące wbrew kontynuacji tego opowiadania „Dla dobra ludzkości”, tu Cixin Liu decyduje się na pozytywną diagnozę ludzkości. Na własne oczyNa końcu dostajemy krótką historię o udostępnianiu zmysłów. Jest to motyw rodem z cyberpunku, jak „Neuromancer” Williama Gibsona, ale nie ma w nim nic niepokojącego. Mężczyzna udostępnia odizolowanej kobiecie swoje zmysły, by ta mogła doświadczać świeżego powietrza. Prosta ludzka historia, której napędem narracyjnym jest tajemnica, gdzie kobieta jest zamknięta.Kula armarniaNa koniec dostajemy ciekawą opowieść wykorzystującą wiedzę o działaniu broni atomowej w celach cywilnych. Zaadaptowanie bomb atomowych do przemysłu cywilnego nie jest łatwe, tak samo jak jej budowy do opowiadania science fiction. Nie jest to jednak jedyny znany mi przykład, bo ta wiedza pojawia się choćby w „Kamelonie” Rafała Kosika. Jednak nie róbcie tego w domu. W fantastyczny sposób ojciec głównego bohatera przekopuje tunel przez jądro planety. W tym czasie niczym w „Futuramie” (1999-2003) lub Bobiverse Dennisa E. Taylora bohater hibernuje i podróżuje w przyszłość, bez działania żadnej z teorii Einsteina. Shen Huabei budzi się dwa razy. Sytuacja w która się wplątuje wydaje mi się nieco absurdalna. Choć ma za zadanie w dynamiczny sposób pchać bohatera i pozwolić, by tłumaczono mu nowy świat, jest jego najsłabszym elementem. Tak samo działa sztuczne tworzenie zagrożenia i kontrastu między dwoma wybudzeniami. W porównaniu z poprzednim opowiadaniem, które dzieje się w tym samym świecie, to wypada blado. Warstwa naukowa, ponownie wykorzystująca jego wiedzę geologiczną, jest bez zarzutu. Jednak to opakowanie nie pozwala mi zanurzyć się w zawieszenie niewiary. A wszystko by opisać konsekwencje i potencjał wielkiej dziury w Ziemi. Ad astra et finitumPo krótkim skomentowaniu lub omówieniu poszczególnych opowiadań, można stwierdzić, że Cixin Liu nie potrafi się zdecydować, czy chce pisać przaśne teksty katastroficzne, czy poważne analizy koncepcji w stylu xkcd. Gdy pozostaje przy warstwie naukowej, krytykuje swój system i społeczeństwo lub po prostu opowiada o człowieczeństwie, udaje mu się lśnić. Niestety, gdy próbuje odejść zbyt daleko i zgłebić się w socjologie lub psychologię, otoczka naukowa upada i trudno utrzymać wiarę w świat przedstawiony. Nie znaczy to, że nie jest on nadal wpływowym pisarzem. Choć to nie jego bezpośrednia adaptacja, to koncept małych ludzi zawitał z nieco innej perspektywy choćby w „Pomniejszeniu” (reż. Alexander Payne, 2017). „Wędrująca Ziemia” dostała swój katastroficzny film w 2019 roku, a „Kula armatnia” i jej tunel zainspirował chyba podobny w „Pamięci absolutnej” (reż. Len Wiseman, 2012). W dodatku otrzymał on za niektóre z zawartych tu opowiadań chińską nagrodę SF – Galaxy Award (https://sf-encyclopedia.com/entry/yinhe_award): „Wędrująca Ziemia” (2000),„Słońce Chin” (2002),„Dla dobra ludzkości” (2005),„Na własne oczy” (1999),„Kula armatnia” (2003). Nagroda ta jest z pewnością warta zachodu, bo uświetnił ją swoją obecnością choćby Rafał Kosik w zeszłym roku. Nie muszę się zgadzać z wszystkimi wygranymi, ale z pewnością Cixin Liu prezentuje w tym zbiorze wysoki poziom, mimo wad. Gdyby porównać poszczególne opowiadania pewnie znalazłoby się więcej problemów. Choćby w „Wędrującej Ziemi” z łatwością spychają Księżyc i naszą planetę z orbity, a w „Pożeraczu” jest to poza zasięgiem ludzkości, mimo wyższego zaawansowania technologicznego. Z innej strony widoczny jest problem genderowy i przestawienia kobiet szczególnie w „Pożeraczu” i „Klątwie 5.0”. Jednak wydaje mi się, że autor potrafi je pisać mniej schematycznie i stereotypowo, co udowodnił „Piorunie kulistym”. Co do powiązań pozostaje też pytanie kolejności opowiadań w zbiorze. Jest to szczególnie interesujące z racji choćby na oddalenie i achronologie „Opieki nad bogiem” i „Dla dobra ludzkości”, gdy ostatnie dwa są obok siebie. Nie jest to też wybór w kolejności wydawania, co widać po nagrodach. Ani alfabetycznie, bo to oryginalna kolejność ze zbioru chińskiego. Mogłoby to być to coś z kolejnością chińskich znaków, ale wedle mojej szczątkowej wiedzy, to też nie to. Po moich opisach widać jakieś powiązania tematyczne między tekstami, ale to nigdy nie jest do końca satysfakcjonująca odpowiedz. Co do powiązań widać je też na poziomie naukowym. Jeśli zna się co nieco o geologii, na podstawie tej wiedzy może wysączkować kilka pomysłów. Czasem pokrywające się elementy tej wiedzy są bardziej widoczne, a czasem mniej, jednak gdy postawić je obok siebie, staje się to bardziej oczywiste. Jest to ciekawe i nie ujmuje nic pisarzowi, bo w końcu świadczy to o kreatywności. Ostatecznie, jeśli ciekawe koncepcje science fiction przewyższają komuś strach przed tekturowymi i głupiutkimi postaciami, to „Wędrująca Ziemia” jako zbiór jest porządną pozycją. Nie można powiedzieć tego o wielu zbiorach, ale jak zawsze, to które opowiadanie przypadnie komuś najbardziej do gustu jest już kwestią czysto subiektywną. Audiobook przesłuchany dzięki życzliwości Miejskiej Biblioteki Publicznej w Z.
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na82 miesiące temu
Obcy w obcym kraju Robert A. Heinlein
Obcy w obcym kraju
Robert A. Heinlein
„Obcy w obcym kraju” czyli „mokry sen hippisów”. Muszę przyznać, że miałem zupełnie inne wyobrażenie o tej książce. Wynikało ono z tego jak często można się spotkać z tym tytułem w popkulturze oraz z moich wcześniejszych doświadczeń z prozą Heinleina. I tu podkreślam, że mój lekki zawód wynika z błędnych wyobrażeń, ale pod żadnym pozorem nie z tego, że jest to zła pozycja. Książka jest podzielona na pięć części, i po przeczytaniu każdej z nich miałem inne odczucia co do niej. Jeśli oczekujecie po tej książce typowego science fiction z bronią laserową i statkami kosmicznymi, to jest tu tego troszeczkę ale jest to opisane krótko i raczej ogólnikowo. Jest to przede wszystkim komentarz Heinleina na temat Ameryki i społeczeństwa jego czasów (choć akcja osadzona jest w przyszłości). Obrywa się w nim każdemu kto próbuje wywierać wpływ na społeczeństwo poprzez wciskanie mu swoich poglądów. Choć Heinlein był patriotą, ostro krytykuje rząd (a raczej to czym obawia się, że może się stać),wszystkie instytucje policyjne, korporacje, organizacje społeczne i religijne, które w tamtym czasie nadużywały swoich wpływów. Dla Heinleina najważniejszą wartością była wolność i prawo do krytycznego myślenia. I tym jest właśnie ta książka, swego rodzaju „pobudzaczem” krytycznego myślenia. Heinlein próbuje pokazać poprzez zderzanie ze sobą wszelkiego rodzaju ideologi i poglądów, że świat nie powinien ulegać jakiejś grupie tylko dlatego, że inni skandują jej hasła. Opisuje człowieka wychowywanego w kulturze innej planety, który po prostu myśli inaczej niż wszyscy dookoła, i to jak reagują ludzie na jego zachowania i poglądy. Choć książka ta nazywana jest „biblią hippisów”(i nie ma się co dziwić, ponieważ główny bohater promuje wolną miłość i siłą woli potrafi „usuwać zło” wokół niego),to jednak i hippisom się obrywa. Jak to wynika z ludzkiej natury hippisi postanowili zignorować dość istotne elementy powieści, które były dla nich nie wygodne. Wszystko co udaje się Mike'owi udaje mu się dlatego, że dysponuje kosmicznymi umiejętnościami i specyficznymi zasobami. W prawdziwym świecie styl życia dzieci kwiatów zderzał się ze ścianą rzeczywistości w momencie kiedy trzeba było opłacić rachunki za wynajmowane lokum, kupować jedzenie, zmagać się z porannym kacem, głodem narkotykowym oraz wszelkiego rodzaju chorobami wynikającymi z ich stylu życia. Serdecznie polecam te pozycję, jednak proszę pamiętajcie, że nie jest to typowe przygodowe science fiction ale raczej „socjologiczno-filozoficzne” science fiction.
Kaczmar - awatar Kaczmar
ocenił na813 dni temu
Rzadkie powietrze Richard Morgan
Rzadkie powietrze
Richard Morgan
Rzadkie powietrze to książka, która stanowi dosyć luźne powiązanie z poprzednią książką Richarda Morgana, czyli z 13, ale moim zdaniem jest od niej lepsza. To dalej połączenie hard sf z kryminałem w stylu noir, z tym że akcja dzieje się już tylko na Marsie. Mamy tu świetnie opowiedzianą historię, z bohaterem który da się lubić, co nie zawsze wychodziło w 13. Jest też świetnie wykreowany, korporacyjny świat, tak różny od Ziemi i rządzony innymi prawami, niż nasza ojczysta planeta. Powieść jest też krótsza, co wychodzi jej na plus, bo nie odnosimy wrażenia, żeby była przegadana i sztucznie rozciągnięta w liczbie słów i stron. Bardzo przypomina trylogię Modyfikowanego węgla, ale tu autor też skupił się na problemach związanych z ingerencją w kod genetyczny człowieka, niż na cyberpunkowych motywach i stąd może zakwalifikowanie tej książki jako kontynuacji cyklu 13, bo Veil, główny bohater też jest jakimś wariantem genetycznym Homo sapiens. Nie jest to łatwa książka. Powoduje zadumę, i zastanowienie się nad skutkami postępu nauki i tego jak go wykorzystujemy, ale do tego autor zdążył już nas przyzwyczaić. Także do tego, że jego książki trzymają wysoki poziom i nie są tylko zwykłą rozrywką. Otrzymujemy coś więcej, tekst, który zapada w pamięć i z dumą może prezentować się na półce, po przeczytaniu. Przednie science fiction, które zachwyca swoją wizją przyszłości, nawet jeśli nie jest ona odmalowana w różowych barwach. Polecam!
jackspear217 - awatar jackspear217
ocenił na71 rok temu
Kwestia sumienia James Blish
Kwestia sumienia
James Blish
Dzień dobry Książka "Kwestia sumienia" nie zapewni nam dużo rozrywki, brak jakiejkolwiek akcji a z czym się zmierzymy? Otóż mamy tutaj podejście typowo filozoficzne o "byt". A czym jest tenże byt? To właśnie główne danie, którym możemy sie delektować czytając słowa autora Jamesa Blicha przelane na papier. Książka dzieli się na 2 części. W pierwszej poznajemy 4 uczonych w tym ojca Ramon Ruiz-Sanchez, który jest jezuitą i biologiem. On tu odgrywa pierwsze skrzypce dlatego nie podaję imion reszty członków załogi. Znajdują się na planecie Lithia oddalonej od Ziemi o 50 lat świetlnych, którą zamieszkują Lithijczycy i celem jest jak najlepsze poznanie ich kultury oraz flory planety. Natomiast druga część to już powrót na Ziemię i tutaj bym musiał zdradzić coś, co sie wydarzyło przed powrotem na ojczystą planetę a tego nie uczynię. Suma sumarum w tej części poznamy bliżej nasze wewnętrzne tytułowe sumienie. Kwestia tego, co, kto i dlaczego. Zostają podjęte różne decyzje, które mają wpływ na to co się wydarzy. Czy to w obawie przed (może) przyszłą zagładą? Czy to strach przed... No właśnie. Tutaj można dużo dywagować bo kwestie poruszone w książce to prawdziwa filozofia. Od razu powiem, że ta opowieść nie jest dla każdego. Trzeba wykazać się tu dużym zrozumieniem i znalezieniem głębszego przekazu jakie nam serwuje autor. Dla mnie to było naprawdę dobre i daję 8/10 z tym, że jak pisałem wcześniej - ta książka wymaga cierpliwości i zrozumienia. Pozdrawiam
Danny_Boy - awatar Danny_Boy
ocenił na88 miesięcy temu
Green Town Ray Bradbury
Green Town
Ray Bradbury
Zbiór czterech krótkich powieści napisanych w charakterystyczny, poetycki sposób podobnie do "Kronik marsjańskich", których osią wspólną jest miejsce akcji - miasteczko Green Town. "Słoneczne wino" --- Początek lata 1928 roku w Green Town, małym miasteczku w Illinois. Dwunastoletni Douglas Spaulding i jego 2 lata młodszy brat Tom rozpoczynają wakacje od zbiorów żółtych kwiatów mniszka lekarskiego, z których dziadek robi na zimę słoneczne wino... Kolejne rytuały i epizody z życia miasteczka rysują plastyczny, sielski obraz następujących po sobie letnich dni. --- Trzecioosobowy narrator skaczący od jednego brata do drugiego, przeplatając ich perspektywę także spojrzeniem innych mieszkańców niedużej społeczności. Akcja toczy się niespiesznie jak życie na prowincji, w zgodzie z naturą, a zdarzenia splatają w jedną całość. Plastyczny, poetycki język bogaty w zdobne porównania dodaje magicznego, lekko nierealnego klimatu rodem z baśni. To, co przeszkadzało mi w "Kronikach marsjańskich", tu pasuje zdecydowanie bardziej (choć nie ułatwia lektury). Nostalgiczna aura zaś przypomina własne dzieciństwo... - 8,5pkt "Pożegnanie lata" --- Kontynuacja historii ze "Słonecznego wina". Doug ma już 14 lat, jego brat Tom 12. Razem z kilkoma kolegami organizują paczkę i wypowiadają "wojnę" starym ludziom z magistratu oraz czasowi (np niszcząc wielki zegar w miejskim ratuszu). Pragną pozostać dziećmi i sprzeciwiają się wszystkiemu, co zmusza ich do dorośnięcia (łącznie z głodówką),przez co pakują się w kolejne kłopoty. --- W przeciwieństwie do "Słonecznego wina" mamy tu perspektywę tylko Douga i Toma. Akcja powolna, mniej też tej swoistej magii a poetycki język trochę nie pasuje do opisywania wybryków bandy nieodpowiedzialnych gówniarzy... Końcówka zaś nadrabia, przemyślenia o tym, że wszystko się kończy, lato, wakacje, młodość, życie, że trzeba brać co się da i czerpać radość i siłę z miłości. - 7pkt "Letni ranek, letnia noc" --- Nowelka składa się z krótkich, niezależnych rozdziałów o różnych mieszkańcach Green Town w różnych sytuacjach życiowych na przestrzeni pierwszej połowy XX wieku. Mamy starą pannę mieszkającą samotnie, do której po kilkudziesięciu latach wraca dawny kochanek. Mamy kobietę na wpół żywą zakopaną pod ziemią, którą próbował udusić mąż. Mamy bibliotekarkę, której nikt nie adoruje poza małym chłopcem, czternastolatka zakochanego w młodej nauczycielce, stare małżeństwo, które po 2 latach choroby wychodzi w końcu z odosobnienia, miłość od pierwszego wejrzenia kierowcy autobusu do tajemniczej nocnej podróżniczki... --- Czasem troszkę to romantyczne, czasem smutne, niektóre rozdziały lekko absurdalne (jak ten o miłosnym napoju i samobójstwie grubych starych sióstr) lub ocierające się o grozę (krzycząca zakopana żywcem, wspomnienia Samotnika-dusiciela czy dwie rywalizujące dziesięciolatki, która pierwsza umrze)... --- Ani to powieść, ani opowiadania. Na pierwszą rozdziały się fabularnie nie łączą, na drugą często historie zajmują stronę a nawet mniej, sprowadzając się do jakiejś "mądrości". Najsłabsza pozycja w omnibusie. - 6pkt "Jakiś potwór tu nadchodzi" --- Dwójka niespełna 14to letnich chłopców - Will Halloway i Jim Nightshade to najbliżsi sąsiedzi i najlepsi przyjaciele. Całe dnie spędzają razem i rozumieją się bez słów. Któregoś październikowego dnia, do Green Town w stanie Illinois, czyli do ich miasteczka, w nocy przyjeżdża koleją tajemniczy lunapark. Chłopcy podglądają jego nocne rozkładanie i są świadkami dziwnych, niewytłumaczalnych zdarzeń, brnąc coraz głębiej w niebezpieczne zagadki i niewytłumaczalne zdarzenia (np. cofająca się karuzela odmładzająca ciało starego pana Coogera do ciała 12to letniego chłopca)... --- To pierwsza powieść w zbiorze, która zawiera elementy magiczne i elementy grozy. Jest też najdłuższa ze wszystkich czterech. Konwencja ta jednak, w połączeniu ze specyficznym, poetyckim sposobem pisania pełnym fikuśnych porównań jest dość męcząca i niełatwa w odbiorze. Do tego fabuła powolna, kolejne wydarzenie, które opisuje trzecioosobowy narrator podążający za Willem i Jimem następują powoli przez co nie pociągają za sobą wskazanej ekscytacji, końcówka zaś odlatuje w klimaty Stranger Things. - 6pkt
WissQuek - awatar WissQuek
ocenił na71 miesiąc temu
Człowiek do przeróbki Alfred Bester
Człowiek do przeróbki
Alfred Bester
Bardzo solidny kawał science fiction. Definitywnie nie zgadzam się z niskimi opiniami na jej temat. Nie jest, jak inni recenzenci zdecydowali się ją określić chaotyczna. Ba. Jest wręcz bardzo prostolinijna, a momentami przewidywalna. Co w tym przypadku nie jest niczym złym. Jest to książka łatwa i przyjemna w odbiorze. Co do treści, bez zdradzania szczegółow, mamy tu do czynienia z kryminałem, gdzie główny bohater jest detektywem telepatą, dzięki czemu nie potrzebuje dowodów na winę przestępcy. Wystarczy że owego zdradzą myśli. I to właśnie stanowi główne danie tegoż tytułu. Gdzieś przy 1/3 historii (to nie jest jakiś tzw. spojler zabijający cała misterną intrygę, której tutaj nie ma) nasz protagonista, oraz morderca podają sobie dłonie, życząć sobie powodzenia. Ot i tyle ze szaczegółów. Jak więc można wywnioskować przestępstwo jest doskonałe i cały problem w tym, że morderca nie zdradza się myślami ze swoją winą. Tutaj zaczyna się zabawa w kotka i myszkę. Jeżeli wygra nasz bohater, to mordercę ostatecznie czeka fundowane przez rząd pranie mózgu, które sprowadzi go do poziomu prawie że niemowlaka. A dalej nauka wszystkiego od podstaw. Włącznie z mową, czytanie i pisaniem. Delikwent otrzymuje nową osobowość A co jeżeli przegra... No cóż. To jest właśnie pytaniem jakie stawia ta książka. Czy jest możliwym przechytrzenie człowieka, który może wejrzeć w każdy umysł? Dlatego też nie rozumiem skąd tak niskie oceny. W końcu ideą science fiction jest tworzenie różnego rodzaju opowieści z gatunku: Co by było gdyby za X lat (postęp nauki) wydarzyło się Y (fikcja). Powieść spełnia oba elementy. Naukowy jak i fikcyjny. Cała akcja jest wytworem wyobraźni, a jej akcja dzieje się w przyszłości. Tym którzy nie zapomnieli, że sf to szeroko pojęty gatunek i nie stawiąją przed książka wymagania, aby po jej lekturze mózg wyglądał jak stukrotnie zapętlony precel powinna się spodobać. Życzę miłej lektury.
FreddyKrueger - awatar FreddyKrueger
ocenił na85 miesięcy temu

Cytaty z książki Piknik na skraju drogi i inne utwory

Więcej

Mówiłem mu tysiąc razy: programuje pan standardowego superegocentryka. Zagarnie wszystkie materialne wartości, do których zdoła dosięgnąć, a potem zwinie przestrzeń i okręcony nią, zatrzyma czas. Ale do Wybiegałły ciągle nie dociera, że prawdziwy gigant ducha nie tyle konsumuje, ile myśli i czuje.

Mówiłem mu tysiąc razy: programuje pan standardowego superegocentryka. Zagarnie wszystkie materialne wartości, do których zdoła dosięgnąć, a...

Rozwiń
Arkadij Strugacki Piknik na skraju drogi i inne utwory Zobacz więcej

Jestem bydlęciem, czy nie widzisz, jestem bydlęciem. Nie znam słów, nie nauczyli mnie słów, nie umiem myśleć, te ścierwa nie nauczyły mnie myśleć. Ale jeśli naprawdę taki jesteś... wszechmogący, wszechmocny, wszechwiedzący... zrozum! Zajrzyj w moją duszę, a wiem, że tam jest wszystko, czego potrzebujesz. Powinno być. Nigdy nikomu nie sprzedałem duszy! Jest moja, ludzka! Wydobądź ze mnie wszystko, czego chcę, przecież to niemożliwe, żebym chciał źle!... Niech wszystko piekło pochłonie, przecież nie potrafię wymyślić nic innego prócz tych jego słów - SZCZĘŚCIE DLA WSZYSTKICH, ZA DARMO! I NIECH NIKT NIE ODEJDZIE ZAWIEDZIONY!

Jestem bydlęciem, czy nie widzisz, jestem bydlęciem. Nie znam słów, nie nauczyli mnie słów, nie umiem myśleć, te ścierwa nie nauczyły mnie m...

Rozwiń
Arkadij Strugacki Piknik na skraju drogi i inne utwory Zobacz więcej

Pieniądze są potrzebne tylko do tego, żeby o nich nie myśleć.

Pieniądze są potrzebne tylko do tego, żeby o nich nie myśleć.

Arkadij Strugacki Piknik na skraju drogi i inne utwory Zobacz więcej
Więcej